kasiaszu2 02.07.05, 21:00 Czy na usg przez pochwe chodzilyscie same czy z mezami? Ja sie wlasnie zastanawiam, czy zabrac ze soba meza... czy moze to nie wypada, co powie lekarz... itd. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
betka24 Re: usg... sama czy z mezem? 02.07.05, 21:04 ja byłam z mężem! on też chciał od początku obserwować rozwój maleństwa! dzięki temu szybko stało mu się bliskie! a jeśli chodzi o lekarza to moja gin nie wyobrażała sobie inaczej pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
justin301 Re: usg... sama czy z mezem? 02.07.05, 21:44 Jest to może odrobinę krępujące ale warto. To jest bardzo duże przeżycie dla obojga. No i ten tata widzi, że tam naprawdę w tym brzuszku coś sobie mieszka. Życzę sympatycznej wizyty we dwoje Odpowiedz Link Zgłoś
marchefka27 Re: usg... sama czy z mezem? 02.07.05, 23:58 ja sie czaiłam, bo to malo komfortowa sytuacja, ale moj mąż bardzo chcial isc na pierwsze usg (byl zreszta na wszystkich) wiec nie moglam mu odmowic tego pierwszego spotkania z fasolką Odpowiedz Link Zgłoś
ulencjusz Re: usg... sama czy z mezem? 03.07.05, 01:36 Ja tez na pierwszym takim usg bylam z mezem i mimo przeblysku krepujacych odczuc, nie wyobrazam sobie teraz inaczej. Moja pani doktor odrazu ustawila meza w takiej pozycji ze byl przy mojej glowie (glaskajac i dolu nie widzial wogole. Troche tak jak przy porodzie, gdy mezczyzna jest za Toba... Jezli chodzi o lekarza, to absolutnie nie ma prawa nawet pomyslec nic negatywnego, bo jestesmy w 2005 roku i czasy gdy maz nawet przy porodzie nie mogl byc sie skonczyly. Teraz wrecz odwrotnie namawia sie na wspolne przezywanie ciazy...no bo przeciez jak ten biedny tatus ma sie zakochac w dziecku jak wszystko dzieje sie pod zamknieciem w naszych brzuszkach Odpowiedz Link Zgłoś
leysa Re: usg... sama czy z mezem? 03.07.05, 00:31 ja też byłam z mężem. Nie widzę w tym nic krępującego, tym bardziej, chcemy razem rodzić. Mąż stał za mną, więc nie przyglądał się dokładnie, jak lekarka wkłada mi to coś. Odpowiedz Link Zgłoś
isia_50 Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 09:51 Byłam z mężem i 5-letnią córą. Ani dla nas (mnie i męża), ani tym bardziej dla lekarki nie było to nic dziwnego i krępującego. A córa nawet nie zwróciła uwagi wlepiona w ekran. Pozdrawiam Iza 32 tc Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 09:53 Wypada, dlaczego manie wypadac? Ale ja nie wolalam meza. Byl ze mna pozniej na usg przez brzuch, kiedy dzidzus byl juz duzy. Z pierwszego, dopochwowego przynioslam mu "fotke" Odpowiedz Link Zgłoś
qbolina Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 10:00 ja zrobiłam tak samo, mąż jest teraz przy każdym "brzuszkowym" USG, ale sam zrezygnował z dopochwowego. )) Odpowiedz Link Zgłoś
dariaza Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 10:01 mój mąż był ze mną nawet podczas wizyty u lekarza w czasie której miałam normalne badanie ginekologiczne na "samolociku". Szczerze mówiąc było to trochę dla mnie zaskoczenie, ze ani lekarz nie wyprosił męża ani mąż się nigdzie sam nie ruszył. Ale nie czułam skrepowania, zdziwiły mnie tylko ich reakcje. Ale myśle, że to tylko na dobre wyszło, bo mąz będzie miał przynajmniej większą wyobraźnię, jak to może wyglądać podczas porodu. A co do USG to nawet bym się nie wahała. Zobaczyć Maleństwo to dla mężczyzn wielkie przeżycie. Myśle poza tym, ze powinnaś poprostu obgadać t oz przyszłym tatusiem i uprzedzić go jak to wygląda. A jak lekarz będzie robił wstręty t ojest głupi i trzeba go zmienić. Powodzienia. Odpowiedz Link Zgłoś
agata_labedz Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 09:59 byłam z mężem i nawet nie wyobrażałam sobie jaką frajdą dla niego będzie widok 6cm maleństwa lekarz był facetem, a mój mąż patrzył gdzie chciał. w końcu to wizyta LEKARSKA a co do widoku mnie od dołu: przecież dziecka też nie robiliśmy z zawiązanymi oczami Odpowiedz Link Zgłoś
mala.ela Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 10:06 mój był ze mna na każdej wizycie, począwszy od tej, na której potwierdzalismy ciążę. Nie miałam pojęcia (on chyba też nie) że bedę miała usg dopochwowe, ale ja byłam na fotelu ukrytym za parawanikiem, jedynie ekran był widoczny dla meża. Kobietki, przecież to jest badanie, wizyta u lekarza, nie rozumiem waszych obiekcji - jak może nie wypadać??? Poza tym, bardzo byłoby mi żal gdyby mężuś nie zobaczył 9cm istotki, która macha łapkami to było takie słodkie )) a było to widac własnie przy usg dopochwowym (miałam je 3 razy i zawsze był mój mężczyzna) Odpowiedz Link Zgłoś
soffia2 Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 10:56 Tez chodze z mezem na usg dopochwowe. Na poczatku bylo mi troche glupio i musialam sie przelamac, ale jak ostatnio widzielismy razem male nozki na ekranie to raczej nie myslelismy o tym co robi lekarz, a o tym ze mamy juz czterocentymetrowego maluszka w brzuchu. Odmawianie mezowi uczestnictwa w takim momencie byloby chyba nie w porzadku, zwlaszcza jesli sam chce i nie ma nic przeciwko temu. Odpowiedz Link Zgłoś
mazia79 Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 11:26 Dla mnie i mojego Męża było to oczywiste, że chodzimy razem. Niestety nie dla mojego lekarza. To znajomy męża i kiedy stwierdził, że lepiej będzie zrobic usg prze pochwę lekarz stwiedził" M... wyjdź prosze bo mnie to krepuje). Bardzo podobał mi sie ten tekst. Lekarz ktory się tym krepuje. Naturalnie tylko się usmiechnelam a moj mąz oczywiscie stwierdził, że nigdzie nie idzie. Do dziś jak sobie przypomnimy to się śmiejemy. A pan doktor dalej przy każdym usg dopochwowym nie jest za szcześliwy (autentycznie) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zlotowka26 Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 11:31 Opowiadałam mojemu nie_mężowi na czym polega usg dopochwowe, na które go nie zabrałam, a przyniosłam zdjęcie. Na następne idzie ze mną) Odpowiedz Link Zgłoś
aga_ada Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 11:47 Mój mąż był ze mną od pierwszej wizyty potwierdzjacej ciążę,najpierw weszłam sama ale jak powiedział ze zrobi usg to odrazu zapytałam czy mąż mozę wejść on na to że jeśli mnie to nie bedzie krępować to oczywiście że tak, teraz nie wyobrażam sobie inaczej wizyty, zresztą myslę że to przygotuje męża do porodu bo chcę aby był przy mnie. On nie bardzo chcie być przy porodzie ale teraz widzę że sie juz tak nie wypiera, i myslę że te kilka miesiecy i wizyt z badaniem to go przekona i oswoi z tą myślą. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
jennie24 Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 12:40 Ja mialam dotychczas 3 usg dopochwowe Niestety Meza na zadnym nie bylo Pierwsze mialam w szpitalu, czekal w poczekalni z nasza 6letnia coreczka, drugie prywatnie dla sprawdzenia znow czekal z cora ale na placu zabaw A na 3 bylismy sami ale maz zostal przed gabinetem, bo ja sie balam ze niestety moj dzidzius sie juz nie rozwija i chcialam tego Mezowi zaoszczedzic. Ale bylo ok I potem w domku ogladalismy nagranie na video Maz bardzo sie wzruszyl Teraz idziemy juz razem To bedzie kolo 12 tygodnia wiec juz kilka cm bedzie widac Dotychczas bylo 5,2mm 14mm 22mm Ale zdjecia sa Bierzcie Mezow ze soba to dla nich ekstra przezycie Moj Maz gada do malucha i pokazuje w palcach jaki to Duzy Maluch juz jest a ze dopochwowo to nie trzeba sie krepowac Odpowiedz Link Zgłoś
listopadowka Re: usg... sama czy z mezem? 04.07.05, 17:32 Ja na pierwszych trzech byłam bez męża,bo akurat był w pracy poza naszym miastem,za to 13 lipca idziemy razem.To będzie mój 23tc.Myślę,ze dla mojego kochanego dzidziuś będzie bardziej realny jak go zobaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: usg... sama czy z mezem? 05.07.05, 10:16 na pierwszym byłam sama, na drugim z mężem. Trochę się krępowałam, ale uprzedziłąm go, jak to wygląda. Mam nadzieję, że skupiał się na monitorze a nie na tym, co dzieje się miedzy moimi nogami. Myślę, że dla mężczyzny to fajne doświadczenie, bo we wczesnym etapie ciąży, kiedy nie widać jeszcze brzucha, ani nie czuć ruchów dziecka, to jedyny sposób, aby ciąża przestała być dla niego totalną abstrakcja w którą musi uwierzyć na słowo. Tu ma dowód, że naprawdę coś tam jednak rośnie Odpowiedz Link Zgłoś
dabrowianka Re: usg... sama czy z mezem? 05.07.05, 11:07 Nawet mi nie wpadło do głowy, żeby się krępować. Przecież te widoki mąż doskonale zna A widok naszej malutkiej fasolki, jej bijącego serduszka był nie lada przeżyciem. Jedynie lekarz przykrył mnie nieco, ale to była jego inicjatywa. Mąż przy porodzie też był i nikt nie wpadł na pomysł aby się trochę pokrępować Teraz przy drugiej ciąży mąż nie mógł być przy pierwszym usg i było nam bardzo smutno z tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
pom Re: usg... sama czy z mezem? 05.07.05, 12:04 W czwartek idę na pierwsze USG i będę sama. M wyjeżdża tego dnia na ulubione zajęcia pozadomowe i jakoś nie czuje potrzeby ciągnięcia go ze mną. Jesli będę chciała, by mi towarzyszył, za drugim razem po prostu inaczej ustawię wizytę u gina. I już. O skrępowaniu W OGÓLE nie ma mowy. Zresztą M ma juz dwóch synów, był przy porodach, więc na zielonego tatę nie trafiło. Odpowiedz Link Zgłoś
kokons Re: usg... sama czy z mezem? 05.07.05, 12:15 Nie ma w tym nic krepujacego, jesli oczywiscie obydwoje tego chcecie. Lekarze tez nie powinni miec nic przeciwko,a wrecz ciesza sie gdy widza zatroskana pare i maja swoje sposoby aby badanie bylo intymne. Moj ginekolog zgasil swiatlo w gabinecie wiec oswietlal mnie tylko monitor - bylismy niezwykle szczesliwi widzac milimetry naszego dziecka na monitoze wiec na skrepowanie nie bylo mowy. Maz jednak niezwylke sie przejal wielkoscia przyzadu potrzebnego do badania - pytal czy nic mnie nie bolalo i obiecal masarz Bardziej krepujace jest badanie ginekologiczne konieczne przy kazdej wizycie - u mojego ginekologa przeprowadza sie je w osobnym gabinecie wiec maz w nim nie uczasniczyl na moje zyczenie. Pozdrawiam / 11 tc Odpowiedz Link Zgłoś
aturska1 Re: usg... sama czy z mezem? 05.07.05, 14:09 Ja własnie wczoraj miałam robione usg dopochwowe i pierwszy raz poszłam z meżem. Tęz sie bałam ze bedzie to krępujące- ale nic z tego. Bylismy tak zafascynowani dzidziusiem, oglądaniem jego ruchów i bijącego serduszka ze zapomnielismy o "skrępowaniu" Takze polecam!!! Odpowiedz Link Zgłoś