kerun
04.07.05, 12:19
niestety,
właśnie wróciłam z badań - wreszcie mój lekarz znalazł jajeczko - ma 8,4mm i
jest umiejscowione w rogu macicy, czyli ani w jajowodzie ani w macicy, czyli
spotkało mnie coś najgorszego. na 16.00 mam iść jeszcze raz na konsultacje -
co z tym zrobić. Wiadomo tylko że trzeba usuną, nie wiadomo tylko jak. Są
podobno 3 możliwości: lek wywołujący poronienie (pytanie tylko czy się uda)
lub częśćiowe lub całkowite usunięcie macicy. Czy któraś z Was miała coś
podobnego? Mnie to już całkowicie wykończyło. Nie chce mi się płakać,
właściewie to ogarnął mnie całkowity tumiwisizm. Zaczynam patrzeć na to
wszystko jak na film w tv. Niby piszę tu o tym a tak właściwie to jak bym
siedziała obok siebie - wszystko jest mi obojętne.
Aż się boję pomyśleć jak moja psychika będzie po tym wszystkim funkcjonować.
Pozdrawiam wszystkie obecne i przyszłe mamy.