yo_oo
04.07.05, 18:37
witam
przedwczoraj o 14tej urodzilam Patryka. Trafilam do szpitala z piatku na
sobote poniewaz zauwazylam ze plamię. Przyjeto mnei na oddzial i polozyli od
razu na porodówke. Wyspalam sie calkiem dobrze

Rano o 8:30 zdecydowano o
podaniu mi oxytocyny. I podali. Po troszku rozwijala sie akcja skurczowa. Tak
wolniutko ze o 12tej usnelam. O 12:30 mnie obudzil ból. Bylam przerazona jak
zobaczylam ze mam 3 skurcze w ciagu 5 minut. I juz niewiele moglam zrobic. o
13tej pekł mi pęcherz. I reszta to juz byla z ropedu. Rozmasowywano mi szyjke
bo w czase pekniecia pecherza mialam rozwarcie na 6 cm. Polozna mi pomagala,
choc bylo to bolesne. W koncu poczulam ze musze przec. Za drugim skurczem
partym urodziłam.
Moj caly porod trwal 90min. Cierpialam moze godzinke. Syns jest super zdrowy
dostal 10 punktow. Dzisiaj juz jestemy w domciu. 2 dni w szpitalu.
Powiem wam kobietki ze w niedziel bylam umowiona z moim lekarzem na wywołanie
porodu. Ale stalo sie to dzien wczesniej. Nie znalam nikog tam. Wszyscy byli
bardzo, bardzo mili. I lekarze i polozne i pielegniarki. Jestem na serio milo
zaskoczona
Jeden wielki minus porodu:
nie pozwolono mi rodzic w pozycji wygodnej mi. Rodzilam na lezaco. Choc pod
koniec sie zbuntowalam i sie podnioslam troszke.
Ale ogolnie wspomnienia:
to byl moj drogi porod. Pierwszy jednak bez znieczulenia. Dlatego moim
nawiekszym wspomneiniem bedzie to ze jak zdecyduje sie na 3 ego dzidziusia to
na 100% oplace znieczulenie. Nie widze sensu tak ciepriec nawet przez godzine.
pozdrawiam przeyszle i obecne mamusie