Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:(

26.07.05, 17:42
Chciała bym aby ktoś mnie wspierał podczas porodu,żeby mąż był przy mnie,
trzymał mnie za ręke a on nie bardzo chce... Jest typem tych facetów co
mdleją przy pobieraniu krwi, więc nie chce go zmuszać, ale przykro mi że będe
musiała być sama. Wy będziecie rodzić same czy z męzami?
    • aga.79 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 26.07.05, 17:59
      Mam termin na jutro i nie wiem smile)) Mój mąż wciąż się nie zdecydował. Zmuszać go
      nie będę, choć liczę po cichu, że jak się zacznie to on mnie nie zostawi. To
      wbrew pozorom trudna decyzja dla faceta. Tłumaczyłam mężowi, że jak będę parła
      może wyjść, a poza tym będzie stał przy głowie, a nie patrzył między nogi.
      Spróbuj swojemu wytłumaczyć, może przestanie się bać, a jak nie trudno. Też damy
      radę
      • agusia524 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 26.07.05, 18:15
        Cześć dziewczyny.Mam ten sam problem.Co prawda Ja termin mam dopiero za
        miesiąc,ale już od dwóch miesięcy tłumaczę mojemu mężowi,że chcę by był z nami
        w tym dniu,że to dla nas ważne. Nawet pokazuję Mu różne filmiki z porodami,ale
        widzę,że On chyba boi się bardziej ode mnie.Też nie będę go na siłę zmuszać,ale
        przyznam szczerze,że bardzo chciałabym,żeby był przy mnie, żebyśmy razem
        przeżyli tę chwilę. Mam nadzieję,że się w końcu zdecydujesmilea jak nie to też
        będę musiała dać radę sama.
        Pozdrawiam, głowy do górysmile
    • mala.ela Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 26.07.05, 18:03
      wiesz co, moze wybierz sie z nim an szkołę rodzenia? niech posłucha, oswoi sie
      z tematem... podsuń mu moze ksiażkę do poczytania (taką gdzie piszę jak dużą
      rolę spełnia ojciec przy porodzie smile - poczuje się ważny), no ale na pewno nie
      zmuszaj.
      zgadzam sie z poprzedniczką: może stac tylko przy twojej głowie, nie musi
      przecinac pępowiny, może wyjsc w fazie parcia...
      idźcie do lekarza razem, przedyskutujcie to razem - może nabierze większej
      pewnosci

      życzę pwodzenia smile
    • amwaw Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 26.07.05, 18:09
      Mój Małż już zapowiedział, że się pisze. Nie boi się ew widoku krwi- jest
      honorowym dawcą, a nie wyobraża sobie czekania na wiadomości pod telefonem,
      chce być z nami do końca.
      Poród trochę trwa, szczególnie jeżeli jest to Twoje pierwsze dziecko, nawet
      kilkanaście h- na ostatni, najkrótszy etap porodu może przecież wyjść...spróbuj
      jeszcze z nim może o tym pogadać. Będziesz go przecież bardzo potrzebowała...
      Pozdrawiam
    • kasiadove Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 26.07.05, 18:10
      Mój tez i chciałby i boi się. Także należy do facetów którzy boją się igły. Jak
      mnie zobaczył z kroplówką w szpitalu to prawie zemdlał. Chciałabym żeby był ze
      mną przez pierwszy okres, no ale zobaczymy, nie będę go zmuszać. A póki co mam
      wskazanie do cc!
      • eminka1 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 26.07.05, 18:26
        Mój ma być dopóki nie zaczną się bóle parte, ale ja mam nadzieję, że tak się
        zaangażuje w rodzenie i oswoi z klimatem porodówki, ze zostanie. Jestem pewna
        natomiast, że nie przetnie pępowiny - oooo! tu to juz na pewno by zemdlał.
        Idziemy do szkoły rodzenia - może ta coś pomoże, a jak wyjdzie przy partych nie
        będę miała mu za złe. Nic na siłę, żeby więcej krzywdy nie narobić niż pożytku.
        W tej chwili nie może nawet żadnych filmów z porodów oglądać.
        • a_pynia Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 26.07.05, 18:55
          Mój mąż dzielnie uczestniczył w porodzie, chociaż też miał obawy. Ale jak go
          zapewniłam, że może wyjść w każdej chwili, to bardziej był spokojny. Bardzo Go
          uszczęśliwił fakt, że to on pierwszy zobaczył Agatkę smile. Często inni faceci też
          nieźle namieszają przyszłym tatusiom w głowach, że jak będzie uczestniczył w
          porodzie, to potem się będzie brzydził seksem. Zapytaj się, czego dokładnie się
          boi i spróbujcie wspólnie przeanalizować tą obawę. Zresztą w ostatniej fazie
          porodu przy rodzącej jest tłum ludzi, przy mnie byli: lekarz, położna i ekipa
          od noworodków (ze 3 osoby), tak że mąż, poza przywilejem odcięcia pępowiny jest
          zbędny. Za to wcześniej rodząca jest czasem zupełnie sama i mąż przydałby się
          choćby po to, żeby kogoś wezwać.
          Jeszcze jeden argument: to może być jeden raz w życiu smile, bo gdy rodzi się
          drugie dziecko, często mąż musi się zaopiekować pierwszym, więc szkoda
          przepuścić taką okazję! smile. No i powód do chwały przed innymi facetami -
          cykorami smile
          • hannah.arendt Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 11:40
            mi się udalo mojego namówić, choc z początku był oporny. Ale on wyobrażał to
            sobie tak, że przyjeżdza się do szpitala, od razu kładzie do łóżka, krew się
            leje, krzyki, jęki i tak przez 12 godzin - a on ma stac obok i na to patrzeć,
            albo nie daj Boże, w jakis sposób w tym uczestniczyć. Kiedy się dowiedział, ze
            tak naprawdę właściwie nic złego się nie dzieje, a on jest potrzebny tylko po
            to, żeby przez cały pierwszy okres porodu spacerować ze mną po korytarzu,
            wyciągac potrzebne rzeczy z torby, potrzymać za rękę i ewentualnie zawołać
            lekarza - w końcu uległ i idzie ze mną.
            My nie chodziliśmy do szkoły rodzenia (wiedziałam, ze nie ma na to ochoty i
            wcale nie starałam sie go namawiać), ale za to moja polożna była u nas i
            urządziła nam przyspieszony kurs w domu. Bardzo fajna, rozsądna pani - od razu
            zapowiedziała mężowi, ze jest wprawdzie bardzo potrzebny, żeby mnie wspierać
            itd, ale zostanie wyproszony z sali na chwilę, kiedy będę badana, a i podczas
            skurczy partych też może poczekać na korytarzu, jak ma ochotę. (Mąż odetchnął z
            ulgą, ze nikt nie będzie od niego wymagał aktywnego uczestnictwa w odbieraniu
            dziecka, ani wpychał mu na siłę nożyczek do przecinania pępowiny).
            Podobno większość mężczyzn planuje towarzyszyć żonom w czasie pierwszego etapu
            porodu, a potem wyjść, ale w końcu tak się w to angażują, że zostaja na sali.
            Nie wiem, jak będzie u mnie - jeszcze mam 3,4 tyg do porodu smile. Wolałabym, zeby
            został - alenawet, jak wyjdzie, i tak będę się lepiej czuć, kiedy będę
            wiedziala, ze jest za drzwiami, a nie w domu.
            Wydaje mi się, ze wiekszość facetów na początku panikuje, ale później sie
            przekonują. Dobrym sposobem jest przekonywanie ich, ze sa potrzebni jedynie do
            dotrzymywania towarzystwa (położna powiedziała do męża - niech pan weźmie
            książke, bo się pan tam strasznie wynudzi) i że zawsze mogą wyjść na korytarz,
            jeśli zacznie się dziać cos strasznego.
            Życzę wszystkim zonom niezdecydowanych mężów sukcesów w przekonywaniu.
            Zobaczycie, złamią się w końcu i pójda rodzić z wami.smile)))))))
    • dodadada Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 11:50
      dziewczyny co z tymi waszymi facetami, mój był przy 2 porodach i przy trzecim
      też będzie, nie wyobrażam sobie rodzić bez niego. Zresztą to wy wykonyjecie i
      tak całą robotę to co oni litują się nad sobą to nad wami powinni - i dlatego
      zrobić wszystko żebyście to wy miałay jak najlepszy komfert rodzenia. Zreszta w
      końcowej fazie (jak już dziewczyny wcześniej pisały) koło rodzącej są
      conajmniej 3 osoby i dla tego biednego tatusia ledwo miejsca starcza. Mój miał
      conajwyżej pretensje (oczywiście z przymróżeniem oka), że przez to grono wokół
      mnie widziała raptem czubek mojej głowy . Pozdrawiam dorota
      • gosia262 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 12:21
        a czy ciebie ktos pyta, czy sie boisz,czy nie? to chyba normale, że go w tym
        momencie bardzo potrzebujesz, i ze to ty bedziesz cierpiała, a nie on, więc
        niech nie pokazuje fochów, tylko sie weźmie w garśc!!! ja rodziłam z mezem,
        teraz tez bedę, i najwazniejsze było poczucie bezpieczeństwa. wiedziałam, ze
        nikt nie bedzie na mnie krzyczał, ani mnie opieprzal, ze jest koło mnie mój
        mąż, który wszystkiego dopilnuje!! poza tym spytaj się tego swojego chłopa, czy
        mu nie szkoda stracic ten naważniejszy moment w waszym zyciu!!!!!
    • amoszyn Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 12:49
      Mam podobny problem. Mój mąż także mdleje przy pobieraniu krwi. Na początku nie bardzo chciał ze mna rodzić, z czasem zmienił zdanie i postanowił mnie wspierać. Jednak niedawno rozmawialiśmy z położną i mąż potem przyznał mi się, że gdy ona tylko mówiła o przecinaniu pepmowiny, cięciu krocza itp to już robiło mu się słabo. I zaczął się na powaznie bać, że nie wytrzyma. A ponieważ mnie bardzo zależy, zeby był przy mnie (ale z drugiej strony nie chcę go zmuszać), postanowilismy, że będzie ze mna w trakcie pierwszej fazy, a gdy zacznę już "wypychać" dziecko to sam zdecyduje czy zostać czy wyjść. W sumie ta pierwsza faza trwa najdłużej (przeważnie) i wtedy chyba najbardziej będę go potrzebować. Potem będzie ze mną przecież położna (opłacona).
      Trzymam za wszystkie kciuki
    • mysia26 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 13:07
      Oczywiście najlepiej by było żeby mąż był przy tobie podczas porodu. Ale jeśli
      go jednak nie przekonasz, to pamiętaj że zawsze możesz rodzić z inną bliską ci
      osobą (np. z mamą, przyjaciółką, siostrą). Przynajmniej będzie miał ci kto
      placy pomasować, pospacerować z tobą po korytarzu, zawołać położną, wyjąć coś z
      torby itp.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia w przekonywaniu męża
    • budzik11 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 16:54
      Ja też bym chciała, żeby mnie za ręke trzymał, ale tak myślę sobie, że to dla
      niego niepotrzebny stres, a i tak chłopak ma tyle na głowie, po co mo dodatkowe
      obciążenie? Ja nie chciałabym patrzeć jak jemu przeprowadzają operację na
      żywca, on wije się z bólu a ja nic nie moge zrobić. W dodatku to może trwać
      nawet kilkadziesiąt godzin. Wystarczy, że ja będe umęczona. nie chcę, żeby on
      też przeżywał męki porodu przez mój egoizm. Bo i tak poza trzymaniem za rękę w
      niczym mi nie ulży. Powiedział mi, że będzie ze mną jak JA będę tego chciała,
      ale tak się właśnie zastanawiam i chyba raczej nie będę chciała.
    • karolinka302 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 17:32
      Moj maz nie chce byc przy porodzie.Bedzie czekal na korytarzu...
    • faq mozesz rodzic z kim chcesz, niekoniecznie z mezem! 27.07.05, 20:24
      nie musisz byc sama! nie ma sensu zmuszac kogokolwiek, bo ma byc Ci wsparciem a
      nie dodatkowym ciezarem. jesli facet nie chce, nie moze to zastanow sie po
      prostu nad inna osoba. pamietaj, ze obecnosc kogos Ci bliskiego bardzo
      rozladowuje stres i pomaga radzic sobie w tej ekstremalnej sytuacji.
    • kontoani Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 22:48
      moj tez na poczatku nie chcial, ale poszlismy na szkole rodzenia, oswoil sie
      troszke z tematem i rodzilismy razem. Tez boi sie igly, skalpela i takich tam.
      Balam sie ze padnie tam zemdlony i tyle bedzie z niego pozytku, wiec tez od razu
      powiedzialam, ze na faze parcia moze sobie pojsc gdzies na korytarz i nie bede
      miala mu za zle. Jednak on juz podczas porodu zdecydowal ze zostaje i byl b.
      szczesliwy ze widzial jak rodzi sie nasza coreczka (stal obok glowy i pomagal mi
      oddychac, nie zagladal na "druga strone"). Potem mowil, ze nie przeszkadzal mu
      widok krwi (a sporo jej bylo - teraz mowi o tym "niezla rzeznia"...), emocje i
      wzruszenie tlumily wyszystko inne! Teraz zartuje ze takie porody to on moze
      jeszcze ogladac i w ogole sprawia wrazenie zadowolonego ze tam byl i nawet
      pepowine przecinal.
      Jedna rzecz jendnak mnie martwi - mam wrazenie ze po tych wszystkich widokach
      stracilam w jego oczach i juz nie jestem dla niego tak atrakcyjna jak przedtem.
      Przemysl to czy nie przytrafi sie to takze tobie. OBy nie. ...
      • magda9945 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 27.07.05, 22:59
        Moj maz nie byl przy zadnym z dwoch porodow.Kiedy ogladalam filmy o porodach
        poprostu robil sie blady.Postanowilam go nie zmuszac.Przy pierwszym dziecku
        bylam troche zla,ze on sobie siedzi w domu,a ja sie mecze,ale drugi porod odbyl
        sie tak szybko,ze nawet nie zdazylam otym pomyslec.
        Za to przy drugim porodzie to on mial wieeelkiego pecha,bo zobaczyl corke
        dopiero po trzech dniach.Odwiedziny byly wstrzymane ze wzgledu na szalejaca
        grype.Jak sie otym dowiedzial odwozac mnie na porodowke widzialam,ze mine mial
        nieciekawa,a ja sie smialam w duchu.
        Mysle,ze podstawa jest szczera rozmowa,przeciez znacie sie nawzajem.Ja wiem,ze
        obecnosc spanikowanego meza na porodowce by mnie draznila.Taki mam ja charakter
        i on.Moja pani doktor tez mowila,zeby nie robic nic na sile.
    • beniamina Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 28.07.05, 09:27
      mój mąż również twierdził stanowczo, ze nie pójdzie ze mną na poród. Ostatnio
      jednak rozmawialiśmy z 2 kolegami, którzy uczestniczyli podczas porodu swoich
      żon. Obaj powiedzieli, że uczestniczenie podczas porodu zwiększyło więź między
      nimi a ich żonami. Ogólnie stwierdzili, że warto być. Aktualnie mój mąż się
      zastanawia ale już jest bardziej za niż przeciw smile
    • monia513 Re: Chciała bym rodzić z mężem a on się boi...:( 28.07.05, 09:39
      To najwspanialsze przeżycie rodziców więc poproś męża żeby Cię wspierał. Mój
      mąż był przy pierwszym porodzie, nie zemdlał i spisał się wspaniale, nie
      wyobrażam sobie porodu bez niego, chyba bym tego sama nie przeżyła. Teraz
      jestem w 22 tc i jest to oczywiste, że pojedzie ze mną przywitać drugiego syna.
      To wspaniałe jak tata przecina pępowinę i jak płacze z wzruszenia.
      Mój mąż wszystkim moim koleżankom oferował swoją obecność przy porodzie, tak mu
      się podobało. I wcale to tak strasznie nie wygląga, mąż stoi przy głowie żony
      a nie przy nogach jak się rodzi dziecko.
      Bardzo polecam taki poród, nas do siebie bardzo zbliżył.
Pełna wersja