prowokcja porodu a skutki dla dziecka

02.08.05, 23:06
Witam wszystkie mamy i ich maleństwa
Pisze w związku z watpliwościami które nie daja mi spokoju . Chodze do
lekarza , który stara sie być przy porodzie swoich pacjentek. Robi to w ten
sposób , że po osiagnieciu dojrzałości dziecka umawia sie z pacjentka na
swoim dyzurze i robi im prowokacje ( chyba podaje oxytocyne). poczatkowo
byłam zadowlolona z takiego rozwiazania ale czym blizej do porodu( a mam
termin na wrzesień) pojawiaja sie coraz wieksze watpliwiści. Na jednym z
forum wyczytałam , że córka kobiety która rodziła w podobny sposób ma
problemy z nauka i koncentracja i któryś z lekarzy miał stwierdzic , że jest
to związane z prowokacja porodu. moja kuzynka urodziła chłopczyka pół roku ,
miała równiez robiona prowokacje i mały rzeczywiście wydaje sie wyjatkowo
nadpobudliwy , zrywa sie , płacze. nie wiem czy ma to jakikolwiek związek z
rodzajem porodu ale watpliwosci mnie nie opuszczaja .moze macie jakies
doświadczenie albo informavcje na ten temAT , bede wdzieczna za odpowiedz.
Inga
    • justakr Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 02.08.05, 23:16
      ja mam podobny problem, też prawdopodobne jest u mnie takie rozwiązanie, i
      równiez im więcej o tym myślę tym większe mam wątpliwości....Pozdrawiam smile
    • iwonabw Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 03.08.05, 09:03
      Miałam wywoływany poród 2 lata temu, moje dziecko jest spokojne i
      niekłopotliwe, problemów żadnych zdrowotnych nie ma. W ten piatek lub za
      tydzień tez bedę miała wywoływany poród i tak wolę, bo lubie mieć wszystko
      zaplanowane. Jedno jest pewne, taki poród wywoływany bardziej boli i jest to
      udowodnione.
      • magdalena_gk Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 03.08.05, 09:44
        Witam, miałam wywoływany poród bo przenosiłam ciąze w sposób o którym mówicie -
        oksytocynką. Dodatkowo miałam małe rozwarcie i położna rozmasowała mi szyjkę,
        co od razu pomogło. Nie mam porównania czy był bardziej bolesny od naturalnego,
        ale dziewczyny, chyba lepiej żeby w 2 - 3 godziny było po wszystkim
        niż "naturalne" bóle i skurcze przez dobę. Niedługo rodzę znowu i mam nadzieję,
        że również dostanę oksytocynkę i dzidzia nie będzie musiała walczyć z kanałem
        rodnym przez wiele godzin. Duzo moich kolezanek miało wywoływane porody i
        wierzcie mi w większości te dzieci nie są takie opuchnięte i czerwone, jak te
        rodzone naturalnie. A że wypadki się zdarzają to normalne, przy porodach
        naturalnych też. Ja wierzę w to, że zaufany lekarz wie co robi i zna się na tym
        lepiej niż my rodzące...Powodzenia
    • aga.79 Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 03.08.05, 09:19
      Ja jestem przeciwna wywoływaniu porodu przed terminem. Przecież dziecko wie,
      kiedy ma przyjść na świat - wtedy wysyła sygnał i rozpoczyna się poród. Ja
      bardzo żałuję, ale jutro też będę miała wywołanie, no, ale jutro będzie ósmy
      dzień po terminie i to jest inna sprawa. Słyszałam też, że poród wywoływany to
      dla dziecka większy szok, ale nie znam się. Rób jak Ci serce podpowiada, a
      przecież jak Twojego lekarza nie będzie przy porodzie to też świat się nie zawali.
      Aga 7 dni po terminie
    • martusia251 Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 03.08.05, 09:20
      Witam, ja sama byłam wywoływana, coż nadpopudliwa jestem, ale w nauce nie
      miałam problemów oraz żadnych zdrowotnych również. Więc nie wszystkie dzieci
      wywołane mają chyba problemy
    • grach Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 03.08.05, 09:55
      Jestem przeciwna wywoływaniu porodów - co doświadczyłam na swoim przykładzie.
      Lekarze kazali mi położyć się do szpitala dzień po terminie porodu sugerując, że ryzykuję przenoszenie ciąży i narażam życie mojego dziecka. Nikt nie brał pod uwagę moich argumentów, że data porodu została źle wpisana do książeczki i jest conajmniej o 11 dni za szybko (wg moich obliczeń i przewidywanej daty poczęcia). Zagrożenie przenoszeniem ciąży można wykryć poprzez badanie USG oraz KTG. KTG są dostepne tylko w szpitalu.
      Niestety ordynator nie chciał się zgodizć na badanie KTG bez przyjęcia do szpitala (nawet gdy sugerowałam mu zapłacanie za usługę).
      Postanowiłam poczekać, stwierdzając że zalecenia lekarzy oparte są o dbanie bardziej o finansowe interesy szpitala niż zdrowie i samopoczucie pacjentki.
      Za dwa tygodnie zgłosiłam się na odział, co wywołało popłoch wśród leakrzy (14 dni po terminie! - to było dla nich nie do przyjęcia).
      Ja natomiast nie odczuwałam jeszcze żadnych oznak zbliżającego się porodu.
      Zaproponowali mi wywoływanie porodu. Zgodziłam się, bo miałam dość tej ciąży i nie mogłam doczekać się kiedy zobaczę mojego dzidziusia.
      Podano mi kroplówkę z oksytocyną. Przez 8 godzin miałam niewielkie skurcze i rozwarcie zaledwie na 2 palce. Byłam zmęczona i myślałam że mnie odłączą i dadzą się wyspać. Wtedy przyszedł lekarz i bez konsultacji ze mną przebił mi pęcherz płodowy- teraz pani urodzi - powiedział i podkręcił kroplówkę. Była 12 w nocy. Wtedy dopiero zaczęły się bóle. Męczyłam się do rana. A tu rozwarcie na 3 palce. Położna opieprzyła mnie, żebym nie parła. Chociaż nic takiego nie robiłam. W między czasie zaczęły się kłopoty z tętem płodu - spadało. Położna kazała mi zmieniać pozycje. Nad ranem znów przyszedł ten sam lekarz -potwór i stwierdził że chyba mam za słabą kroplówkę. Kazał podkręcić. Wtedy myśłam, że juz umrę z tego bólu. Końca nie było widać.
      Za 15 min wszyszło moje wybawienie. Zjawiawił się ordynator. Zbadał mnie i stwierdził niewydolność szyjki macicy i zaproponował cesarkę.
      Zosia urodziła się więc opercyjnie. Była pokryta dużą ilością włosków, co sugerowało że płód nie był jeszcze taki "stary". Przyznał to sam ordynator, który powiedział mi że faktycznie z tym porodem można było jescze poczekać.
      I co wy na to?
      Gdybym nie słuchała lekarzy i czekała na naturalną akcję porodową może urodziałabym naturalnie i bez problemów, bez takich cierpień.
      Teraz pokutuję za tą cesarkę. Blizny po operacji dają znać. Jestem w 12 tygodniu i nacierpiałam się sporo z powodu silnych bólów wzrostowych macicy.
      Na dodatek w styczniu poroniłam w 9 tc. Co mogło rówież mieć związek z przebytą cesarką.
    • wiolettaw-79 Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 16.09.05, 20:03
      witam,ja równiez miałam poród wywoływany,ale tylko dlatego,że wody płodowe
      odeszły mi,a skurczów nie miałam,ładnych kilka godzin czekałam na skurcze i
      nic.Wtedy lekarz podał mi oksytocynę,ale i to nie za bardzo pomogło,wtedy podał
      mi jeszcze coś(już nie pamiętam)no i dopiero zaczęło działać.Kubusia urodziłam
      po 12 godzinach od czasu odejścia wód.Cieszę się że lekarz tak zadecydował,bo
      nie wiadomo co by było z moich maluszkiem.Kubuś ma teraz już 3 latka i 4
      miesiące,i jest zdrowym dzieckiem.Oczywiście jest bardzo nadpobudliwy,ale czy to
      ma zwiazek z porodem to nie wiem,ale jestem wdzięczna lekarzowi,za taką decyzję.
    • smellson Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 16.09.05, 20:17
      hej hej!
      mam te same wątpliwości, bo z jednej strony bardzo boję się porodu bez mojego
      lekarza, z drugiej wolałabym, żeby poród rozpoczął się na sygnał Małej a nie
      podczas jednego z 3 październikowych dyżurów mojego lekarza. A może przed
      umówionym z lekarzem terminem coś zadziałać z tak zwanych sposobów domowych- za
      pędzić męża 'do roboty', wypastować podłogi, po schodach poskakać? Czy to
      naprawdę działa? Mam nadzieję, że tak bo idealni byłoby gdyby Polka sama
      'wstrzeliła' się w jeden z tych dyżurów
    • molica Odradzam 16.09.05, 22:02
      Mnie położyli 12 dni po terminie na patologię i przez cztery kolejne dni
      wywoływali mi poród -
      pierwszego dnia 2 godziny oksytocyny, żeby zobaczyć, czy dziecko zareaguje
      drugiego dnia 5 godzin oksytocyny (zero reakcji z mojej strony)
      trzeciego dnia żel na szyjkę + masaż szyjki (boli bardziej niż skurcze porodowe)
      Po tym wszystkim byłam już cała obolała.
      16 dnia po terminie stwierdzili, że koniec zabawy i puścili wody (nic nie boli)
      i podali oksytocynę. Tym razem zadziałała, ale specyficznie - przez 6 godzin
      miałam skurcze co 3 minuty, a po tych sześciu godzinach rowarcie takie jak na
      początku (po masażach) - 1,5cm. Poprosiłam o znieczulenie zo. Położna zgodziła
      się że to niezły pomysł - stwierdziła, że tym sposobem to będę rodzić
      kilkanaście godzin. Przestało boleć i zrobiło się bardzo przyjemnie, ale
      rozwarcie dalej nie szło - położna "recznie" rozepchała mi szyjkę do 10cm.
      Zaczęły się skurcze parte - mimo podkręcania oksytocyny pojawiały się bardzo
      rzadko i trwały bardzo krótko. Był problem z wypchnięciem dziewczynki i już
      wyglądało na próżnociąg, ale w końcu jedna położna ciągnęła, druga + lekarka
      pchały i jakoś córeczka wyszła. Mimo tego wszystkiego poród wspominam cudownie
      (miałam świetny personel + męża), ale wolałabym już trzymać się od oksytocyny z
      daleka. Taka akcja jest calkowicie sztuczna - do samego końca skurcze wywołuje
      kroplówka i jak widać, jeżeli szyjka nie jest gotowa, nie działa bezbłędnie.
      Radzę polegać na własnym organiźmie.
    • mika_p Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 16.09.05, 22:47
      Słuchaj, a czy wiesz, na czym polega obecność lekarza podczas porodu ? Tak sie
      złożyło, że w czasie obu moich pooodów był dyżur lekarza prowadzącego.
      Przy pierwszym - pokazał się na rozpoczeciu dyżuru, przywitał, i poszedł. Byl
      na pewno między urodzeniem się dziecka a wyjściem łożyska, to on sprowokował
      odklejenie się łozyska. Po wszystkim zszywal nacięcie.
      Przy drugim - jak juz stiwerdzono, ze faktycznie rodzę, a nie głupio sobie
      wymyślam, to przyszedł przebić mi pęcherz płodowy, potem ejszcze się z raz
      pokazał w przelocie a koło południa pojechal na miasto w jakiejś swojej
      sprawie. Decyzję o oksytocynie, wannie, a także szycie po nacięciu odpracował
      inny lekarz.

      Wpadłam kiedyś na dwa artykuły, poczytaj sobie, zwłaszcza pierwszy:
      1. W czasie porodu - dlaczego nie lekarz?
      www.mediweb.pl/womens/wyswietl.php?id=707
      2. W czasie porodu - dlaczego położna?
      www.mediweb.pl/womens/wyswietl.php?id=708
      Dobrej decyzji życzę, łatwego porodu i bez kroplówki, bo boli po niej bardziej.
      • texus Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 17.09.05, 14:46
        Ja też miałam wywoływany poród i była to moja decyzja, ponieważ nie miałam już
        sił się dalej kulać z brzuchem. Mam tylko 155cm wzrostu a w obwodzie brzucha
        ponad 105cm. Pod oksytocyne podlaczyli mnie o godzinie 13 a o 22,30 córcia była
        już na świecie. Do godziny 19,30 nie odczuwałam wiekszych bóli ani skórczy, co
        najwyzej takie jak na okres. Do 18,00 latalam z kroplówka po sali, skakalam na
        pilce zeby przyspieszyc akcje porodowa. Polozylam sie o 19,00 i za pol godziny
        sie zaczelo. Stopniowo bole zaczely sie zwiekszac potem juz byla jazda. Pod
        koniec polozna naciela mi krocze a moj gin wszedl kolanem na klatke piersiowa i
        swoim ciezarem "wydusił" ze mnie corke za co jestem mu wdzieczna. Mimo
        przeogromnego bolu klatki piersiowej bez takiej interwencji moglabym rodzic
        kolejne 3 godziny. Po 15minutach urodzilam łożysko podobnym sposobym, własciwie
        to moj gin urodzil je za mniewink. Na koniec szycie, uprzyjemnione żartami.
        Ogólnie poród wspominam dobrze. Dziecko jest nadpobudliwe ale wiem, że ma to po
        mnie i po swojej babci. Sypia dobrze, główne problemy mam z ułożeniem jej
        charakteru, ponieważ jest bardzo niesforna.
      • kokons Re: mika_p - dzieki za linki 19.09.05, 15:18
        mika_p - dzieki za linki z artykulami!
        Pozdrawiam

    • aleksandrynka link 17.09.05, 15:40
      ostatnio wkleiłam link do artykułu na temat wywoływania porodu

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=28850215&a=28850215
    • em73 Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 17.09.05, 16:47
      Witam,

      mialam podobne watplwosci trzy i pol miesiaca temu. Mialam wywolywany porod w 38
      tygodniu, poniewaz lekarze po konsulatacjach uznali ze tak bedzie lepiej dla
      mojego dziecka. Bylam bardzo zdenerwowana, bo bardzo chcialam aby wszystko
      poszlo naturalnie. Zglosilam sie w niedziele wiecozrem na oddzial i dostalam zel
      na zmiekczenie czopu. O 6 rano podlaczyli mi oksytocyne, a o 9.30 przebili
      pecherz. Do tego mometu nic nie bolalo, jedynie zrobilo sie niewygodnie bo nie
      moglam sie za bardzo ruszac z lozka cala okablowana czujnikami. Po polgodzinie
      zaczely sie skurcze, ale nie bylo to zbytnio bolesne. Po godzinie bylo po
      wszystkim, nawet nie zdarzylam miec ZZO, jak zawolali anestezjologa to bylo juz
      calkowite rozwarcie i rodzilam. Ledwo lekarz zdarzyl na czas. Misia, choc
      urodzila sie bardzo malutka nie wymagala specjalnego traktowania, od razy byla
      ze mna, ladnie ssala i od urodzenia byla spokojna. Teraz ma juz trzy i pol
      miesiaca, ladnie sie rozwija, jest pogodnym normalnym dzieckiem.
      Dodam tylko ze rodzilam w US i wywolywanie porodu jest tu bardzo czeste. Tutaj
      sie uwaza, ze duzo gorsze jest przenoszenie ciazy lub przedluzajacy sie porod,
      dlatego oksytocyna jest podoawana bardzo czesto.
      Pozdrawiam i powodzenia,

      E&M
    • dorotakatarzyna Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 17.09.05, 23:15
      Mam 9-letniego syna, urodził się całkowicie naturalnie, jest strasznie
      nadpobudliwy i ma problemy z koncentracją. Mam też 2,5 letnią córkę, poród
      wywoływany, jest normalna, spokojna, żadnych problemów.
      Jednak odradzałabym taki powód wywoływania porodu. Moje obie córki rodziły się
      prawie dwa tygodnie po terminie obliczonym przez lekarzy, a dokładnie w terminie
      obliczonym przeze mnie. Gdybym urodziła te dwa tygodnie wcześniej, to dziecko
      byłoby jeszcze niegotowe.
      • eminka1 Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 18.09.05, 15:32
        12 lat temu urodziłam córcie przez wywoływanie oksytocyną. Poród trwał 24
        godziny. Nigdy nie miałam z nią żadnych problemów, była grzecznym niemowlakiem,
        potem dzieckiem, no a teraz to już panna. Nadal bardzo grzeczna, spokojna i
        opanowana a od 5 lat jest najlepszą uczennicą w klasie. Także myślę, że to tak
        naprawdę nie ma większego wpływu, a przynajmniej nie w moim przypadku.
        Pozdrawiam
        • andaba Re: prowokcja porodu a skutki dla dziecka 18.09.05, 16:05
          Trzykrotnie miałam wywoływany poród przy pomocy oksytocyny i absolutnie niczym
          się nie różniły od porodów bez prowokacji. Skutków ubocznych u dzieci też brak.
Pełna wersja