Dochodzenie do siebie po porodzie

03.08.05, 10:02
Napiszcie proszę jak szybko doszłyście do siebie po porodzie. Jak długo
trwało gojenie krocza po nacięciu? Ja właściwie od razu chodziłam i czułam
sie raczej dobrze, tylko z wygodnym siedzeniem był problem. Martwię się bo
moja siostra (tydzień po porodzie) czuje się cały czas źle, ledwie chodzi a o
siedzeniu wogóle nie ma mowy. Nie wiem czy tylko się pieści czy faktycznie
można to tak ciężko przechodzić. Napiszcie proszę o swoich doświadczeniach.
    • agula82 Re: Dochodzenie do siebie po porodzie 03.08.05, 10:18
      mysle,ze sie nie piescismile.Mnie synek porozrywał(mimo naciecia),stracilam sporo
      krwi,dostalam hemoroidow i cierpiala miesiac.Co prawda krocze zagoilo sie
      stosunkowo szybko do tego co tam bylosmile,bo juz po ok.tygodniu moglam stabilnie
      sie poruszac,ale z powodu pupska cierpialam jeszcze z miesiac.Acha,bylam jeszcze
      cewnikowana(bo za duzo pilam podczas porodu-po kryjomu oczywuiscie)i przez
      dobrych kilka tyg. siusianie nie nalezalo do najprzyjemniejszych spraw.Ale mimo
      wszystko porod wspominam rewelacyjnie milo.badz wyrozumiala dla siostry.kazdy
      inacej znosi bol i inny ma organizm./pozdrowionka/aga
    • heksa4 Re: Dochodzenie do siebie po porodzie 03.08.05, 10:20
      Tydzień po porodzie to jeszcze jedna wielka i świeża rana,szwy po zszyciu
      ciągną,wszystko boli,ledwo się chodzi,a o normalnym siedzieniu nie ma
      mowy,chyba że na jednym półdupku,u mnie tak było dopiero w 2,3 tygodniu mogłam
      normalnie usiąść,szwy się rozpuściły,więc i zapomiałam już że wogóle byłam tam
      szyta,tylko malutka blizna przypominała o tym.Nie zamatwiaj sie siostrą ona ma
      prawo czuć sie żle,w końcu urodziła dziecko,a nie wszystkie kobiety od razu po
      porodzie dochodzą do siebie fizycznie i psychicznie też.Normalny stan rzeczy.

      Pozdrawiam heksa
    • ila_4 Re: Dochodzenie do siebie po porodzie 03.08.05, 10:23
      Mnie wszystko nbolało przez 2 tygodnie..i jeszcze teraz czuje szew- jestem 3 tyg po porodzie. Kiedy wychodziłam ze szpitala na trzeci dzień wydawało mi sie , że czuje lekka poprawę, ale kilka dni później nie mogłam prawie wstać z łózka, a kiedy stałam nie mogłam wytrzymać z bólu- tak bardzo mnie bolało. Myślałam, że sobie naderwałam szew, lub coś w tym stylu. Pojechałam więc do szpitala, żeby lekarz obejrzał krocze. Wszystko było w najlepszym porządku. Powiedział mi, że szwy się obkurczają( na mięsku) bo przygotowuja się juz do rozpuszczenia i dlatego tak boli. Potem bolało mnie coraz mniej, ale pierwsze półtora tygodnia to przyznaje była dla mnie męka.
    • tunia30 Re: Dochodzenie do siebie po porodzie 03.08.05, 23:17
      Lepiej niech się "pieści", ma prawo. Ja miałam pękniętą i zszywaną szyjkę
      macicy, krocze nacięte na 5 cm (mały wychodził "na Supermanna" tzn. z rączką
      przy główce) i zgrywałam cwaniarę, siadałam już w drugiej dobie. Gdy położna
      środowiskowa to zobaczyła, uświadomiła mi, że rozchodzą mi się szwy i mam bardzo
      uważać (ale się strachu najadłam!)
      Tunia
    • bogusia234 Re: Dochodzenie do siebie po porodzie 04.08.05, 12:33
      Siostra na pewno się nie pieści. Ja jestem już 3 miesiące po porodzie, a jeszcze odczuwam szew. O siadaniu nie było mowy przez 3 tygodnie, cały czas leżałam, to był na prawdę ból nie do zniesienia. Zdarzało mi się płakać z bólu i bezsilności jeszcze 2 -3 tygodnie po porodzie. Nie podejrzewaj siostry o symulowanie. Jak każda kobieta pewnie chętnie by wstała z łóżka i zajęła się dzieckiem i domem. Jeśli możesz to raczej jej pomóż i wesprzyj. Pozdrawiam.
      • marcelus_1 Re: Dochodzenie do siebie po porodzie 04.08.05, 13:54
        Absolutnie nie posądzam jej o symulowanie. Martwię się o nią. U mnie wszystko
        zagoiło się jak na przysłowiowym psie, więc nie wiem jak długo to może trwać i
        czy powinnam namawiać ją do chodzenia mimo bólu czy raczej pozwolić jej leżeć.

        Na szczęście wczoraj przyszła położna, obejrzała i dała wskazówki co robić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja