Jak rodzina zareagowała na potomka?

05.08.05, 10:57
Witajcie!
Jestem w 7 miesiącu ciąży i zastanawia mnie jak wasza rodzina (mam na myśli
teściów i rodziców ) zareagowała na potomka. Czy odczułyście zainteresowanie
tylko dzieckiem a Wy poszłyście w "odstawkę" czy może zostałyście w jakiś
sposób docenione?
Miałam koleżankę która urodziła dziecko i została "odrzucona" na daaaleki
plan bo najważniejsze było dziecko. Nikt nawet nie zapytał jak się czuje czy
się cieszy. Rodzina objęła opieką tylko dziecko a nią nikt się nie
interesował. Przeszła poważną depresję poporodową z tego powodu.
Napiszcie jak to było u Was
    • groszek28 Re: Jak rodzina zareagowała na potomka? 05.08.05, 11:55
      Z autopsji Ci nie powiem, bo dopiero jestem w ciąży, ale u mojej siostry to
      zarówno rodzice, jak i tesciowie oszaleli na punkcie wnuka, ale matka, czyli
      moja siostra była traktowana jak... hmm... bohaterka prawie, więc myślę, ze
      nie czuła się odrzucona smile. Bardziej odrzucony czuł się ojciec dziecka, bo
      nikt już na niego nie zwracał uwagi. To samo z moimi teściami - szaleństwo na
      punkcie wnuka i wielbienie matki smile. Ja jestem wiec dobrej myśli! pozdrawiam
      • ogar_polski Re: Jak rodzina zareagowała na potomka? 05.08.05, 18:21
        Ja też jestem dobrej myśli chociaż po moich teściach wszystkiego można się
        spodziewać....
    • karolinazajac Re: Jak rodzina zareagowała na potomka? 05.08.05, 20:42
      Moi rodzice bardzo się ucieszyli, teściowie też. Natomiast moja babcia zaczęła
      stękać i marudzić że sobie rady nie damy. Dziwi mnie tylko dlaczego wszyscy
      pytają mnie jak zareagował mąż...
      • jim100 Re: Jak rodzina zareagowała na potomka? 05.08.05, 20:57
        ja mam juz syneczka - 4 letniego, i córeczke w brzuchu 33 tydzien
        na moje ciąze moja mama i tata zareagowali jak zwykle wspaniale- ciesza sie i
        są ze mną i zawsze moge na nich liczyc

        natomiast moja tesciowa ma maksymalny zlew na mnie - gdy jej powiedzielismy o
        drugim naszym dziecku (planowanym i oczekiwanym) nawet nam nie pogratulowała,
        i do konca naszej wizyty nie odezwala sie słowem (a my juz duzi jestesmy- mamy
        po 32 lata)
        do dzis nawet sie nie zapytała o moje samopoczucie
        jedyna radośc to to , ze mój mąż i moi rodzice są ze mną i jestesmy szczesliwi
        a tesciowie mieszkają daleko.
        Monk
Pełna wersja