tsunami05
05.08.05, 17:07
Chodzi o prawo i ochronę kobiet w ciązy. Wszędzie piszą - Jesteś chroniona i
takie tam bla bla". Tyle, ze zaraz jest dodane "Jeśli masz umowę o pracę". A
ja nie mam! Od 5 lat na umowę zlecenie. I wychodzi na to, że albo zerwę
umowę, albo będę do dnia porodu przychodzić do pracy - głównie w weekendy - i
zaraz po porodzie też polecę załatwiać sprawy. Bo nie mam ani zwolnienia ani
macierzyńskiego... I kompletnie nie wiem, czyja to wina i z czego mam żyć po
porodzie. Jestem sama. Wiem, że sa zasiłki itp. Ale ja nawet czasu nie mam za
tym biegać, bo pracuję. Tyle że na umowę zlecenie. Co za prawo dziwne...