Dodaj do ulubionych

Cała prawda o nacięciu krocza.............:-(((

08.08.05, 10:08
To co czytam o nacieciu przeraża mnie. Dlaczego wciaz nie mozna ciac wtedy
kiedy faktycznie potrzeba ciac?
Nie rozumiem tego.
polozne zamiast chronic krocze to je tna czy trzeba, czy nie trzeba. czyli to
tak jakby dentysta nam od razu wyrwal zab bo wtedy ten zab juz niegdy nam sie
nie zepsuje.
I skad sie wzielo to straszenie peknieciami? Ludzie przeciez na stronach
Fundacjji rodzic po ludzki napisali ze

To nieprawda, że nacięcie krocza zawsze jest konieczne!!!


Możesz spotkać się z wieloma obiegowymi opiniami na temat zalet rutynowego
nacinania krocza:
"Rana po nacięciu szybciej i lepiej się goi niż po samoistnym pęknięciu."
"Nacięcie krocza zapobiega jego poważniejszym obrażeniom."
"Zapobiega w przyszłości opuszczaniu się narządów rodnych."
"Zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu i kału."
"Zmniejsza możliwość urazów główki dziecka przy napieraniu na ścianki krocza."

Nauka nie potwierdza tych opinii, a w niektórych przypadkach badania w
wskazują na coś wręcz przeciwnego.

Na czym polega nacięcie krocza? Zabieg ten nazywany jest też epizjotomią.
Położna lub lekarz, specjalnymi nożyczkami nacina skórę i mięśnie w ostatnim
odcinku kanału rodnego. Robi to w końcowej fazie parcia, na szczycie skurczu,
tzn. wtedy gdy tkanki krocza są napięte przez napierającą główkę dziecka.
Rana zszywana jest tuż po porodzie.


Szycie krocza powinno być robione w znieczuleniu miejscowym!!!


Kiedy nacięcie krocza jest niezbędne? Wtedy gdy zagrożone jest życie matki
lub dziecka, w przypadku konieczności użycia kleszczy, przy przedłużającym
się parciu, gdy przeszkodą są nieelastyczne tkanki krocza. Wykonuje się je
również w przypadku porodu przedwczesnego.


Jakie mogą być skutki nacięcia krocza?

dodatkowe pęknięcie skóry i mięśni (można to porównać do kawałka materiału,
który łatwiej się rozedrze, gdy jest już nadcięty)
większa utrata krwi
wzrost ryzyka infekcji
ból utrzymujący się nawet przez wiele tygodni po porodzie
ograniczenie ruchów utrudniające opiekę nad dzieckiem
ból podczas stosunków płciowych
zwiększenie prawdopodobieństwa wysiłkowego nietrzymania moczu.

To nieprawda, że nacięcie krocza zawsze jest konieczne!!!


Możesz spotkać się z wieloma obiegowymi opiniami na temat zalet rutynowego
nacinania krocza:
"Rana po nacięciu szybciej i lepiej się goi niż po samoistnym pęknięciu."
"Nacięcie krocza zapobiega jego poważniejszym obrażeniom."
"Zapobiega w przyszłości opuszczaniu się narządów rodnych."
"Zapobiega wysiłkowemu nietrzymaniu moczu i kału."
"Zmniejsza możliwość urazów główki dziecka przy napieraniu na ścianki krocza."

Nauka nie potwierdza tych opinii, a w niektórych przypadkach badania w
wskazują na coś wręcz przeciwnego.

Na czym polega nacięcie krocza? Zabieg ten nazywany jest też epizjotomią.
Położna lub lekarz, specjalnymi nożyczkami nacina skórę i mięśnie w ostatnim
odcinku kanału rodnego. Robi to w końcowej fazie parcia, na szczycie skurczu,
tzn. wtedy gdy tkanki krocza są napięte przez napierającą główkę dziecka.
Rana zszywana jest tuż po porodzie.


Szycie krocza powinno być robione w znieczuleniu miejscowym!!!


Kiedy nacięcie krocza jest niezbędne? Wtedy gdy zagrożone jest życie matki
lub dziecka, w przypadku konieczności użycia kleszczy, przy przedłużającym
się parciu, gdy przeszkodą są nieelastyczne tkanki krocza. Wykonuje się je
również w przypadku porodu przedwczesnego.


Jakie mogą być skutki nacięcia krocza?

dodatkowe pęknięcie skóry i mięśni (można to porównać do kawałka materiału,
który łatwiej się rozedrze, gdy jest już nadcięty)
większa utrata krwi
wzrost ryzyka infekcji
ból utrzymujący się nawet przez wiele tygodni po porodzie
ograniczenie ruchów utrudniające opiekę nad dzieckiem
ból podczas stosunków płciowych
zwiększenie prawdopodobieństwa wysiłkowego nietrzymania moczu.

co tu zrobic zeby sie nie dac tak potraktowac?
Obserwuj wątek
    • gabi67 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 10:17
      Ja powiem tylko tyle chcesz to chroń swoje ktocze ja nie zamiezam tego robić
      dlatego ze:
      1)Połozna czekała z nacięciem krocza efekt 24 szwy syn 4500 wstrzelił jak korek
      od szpana.Poszywanie tego szystkiego i gojenie nie polecam nikomu!
      2) Dziecko mamłe nacięcie na czas jeden szew rozupuszczalny (córci waga to
      3890) i szybciutko sie zagoiłsmile
      3)Teraz lada dzień bede rodzic trzecie dziecko i nie zamioezam czekac na to aby
      dziecko mnie rozerwało poniwaz tak samo bedzie wazyc 3900 wiec po co mi
      problemy!
      Jesli tak bardzo chesz chronic swoje krocze podpisz oświadczenie i napewno beda
      chronic,ale musisz pamiętac o penieńciach szyjki ale to juz Twoja spraw i Twoja
      szyjka !
      Pozdrawiam
      • tamara5 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 12:55
        Nie rozumiem po co ta nagonka. Wyszukiwarka wyszukiwarką ale może ktoś chce
        sobie podyskutować, jest nowy, poznaje inne nowe dziewczyny. W końcu to FORUM
        dla wszystkich, a że stare są już znudzone wałkowaniem, niech przypomną sobie
        swój udział w podobnie zagorzałych dyskusjach, a teraz jakieś rządzenie forum,
        chamskie odzywki, niby znudzone tematem a na bieżąco śledzą wątek, opowiadają o
        swoich przeżyciach, po co? Niech sobie inne dziewczyny gadają ile chcą, jak
        mnie nudzą zaprcia i nie mam ochoty po raz piąty komuś odpowiadać to nie czytam
        w ogóle. Na forum było już WSZYSTKO dosłownie i właściwie każdy nowy wątek
        można podsumować: znajdź w wyszukiwarce.
        • jooska2 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 13:08
          Popieram !! "stare wyjadaczki" nie ch lepiej słuza wiedzą i doswiadczeniem
          zaminast ganic za powielanie wątków. Nie każdy jest na tym forum od pol roku.
          zreszta tylko patrzec az za jakis czas WASZE watki beda najwazniejsze na
          swiecie, niepowatarzalne i Po PRAZ PIERWSZY na forum.
          wszystkie watki na tym forum juz kiedys byly i beda sie powtarzac, wiec nei
          wiem po co tu siedzicie skoro wszystko wiecie ???? chyab ze czyhacie na jakies
          newsy ze swiata pt. "urodzil mezczyzna !! bez naciecia penisa !! rewolucja !!!"
          "znudzone" niech po prostu nie czytaja z nie zieja jadem.

          pozdraiwam "stare" i "mlode" forumowiczki
        • ania27_78 moje doswiadczenie 14.08.05, 21:01
          Witam!
          Ja mam porownane ...
          moja pierwsza coreczka przyszla na swiat 6 lat temu ...mialo bys tak pieknie
          mala i ja i co sie okazuje ...polozna czekala z nacieieciem krocza efekt 2
          tygodnie chodzenia na czworaka ...tak bardzo popekalam ze niestety nawet szwy
          rozpuszczalnych nie byli mi w stanie zalozyc zamiast opiekowac sie maluszkiem
          cierpailam i niestety musial robic to moj maz
          druga coreczka urodziala sie 18 miesiecy temu w czasie porodu polozna nie
          chacaial ryzykowac zrobila male nacieicie 1 maly szew na drugi dzien po porodzie
          moglam biegac
          tak naprawde wybor nalezy do kazdej z nas ale ja wiem jedno jak bede rodzic
          jeszcze raz tez chce byc nacieta (chce miec jeszcze w przyszlosci synka bo mam 2
          corecie )
          trzymajcie sie cieplutko i pamietajcie co jest najwazniesze i o czym ja zawsze w
          czasie bolu myslalam :NIE WAZNE JAK BOLI WAZNE ZE JEST TO BOL MILOSCI ...a tak
          naprawde bol szybko mija i sie go wogole po pewnym czasie nie pamieta
          buziaczki przyszle mamusie
      • bramborek11 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 20:18
        dziś przez godzine rozmawiałam ze swoją położną
        otóż przez ostatnie 4 miesiące tylko 2 razy nacieła krocze, a cała tajemnica
        tkwi w pozycji jaką się przyjmuje podczas wychodzenia dziecka-skurcze parte. Ma
        to wielkie znaczenie przy ochronie krocza.
        Róbcie co chcecie, ale ja nie położe sie na łóżko , nawet w pozycji
        półsiedzącej. Będziemy rodzić w pionie.
        Dziewczyny nie dajcie się !!! Położne wykorzystują wyczerpanie kobiety, która na
        wszystko się ZGADZA.

        Sory , ale położna która nic nie robi tylko czeka aż może się urodzi bez
        nacinania, bo tak mama by chciała-to kompromitacja- ona po prostu nie ma
        zielonego pojęcia jak postepować w takich przypadkach.
        Najpierw sprawdzajcie co kobiety po porodach mówią o takiej czy innej
        położnej,to najlepsza rekomendacja !
        • laminja Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 10.08.05, 18:28
          zgadzam się - wiele zależy od dobrych chęci personelu medycznego! Są szpitale w
          których zaniechano rutynowego nacinania krocza u pierworódek i efekty są
          zaskakująco dobre. Oczywiście czasem trzeba ciąć, ale dobra położna wie kiedy
          czy jest szansa na ochonienie krocza.

          Kto jest Twoją położną? Taka opinia to dobra rekomendacja!
    • bramborek11 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 11:47
      odpowiedź jest niezykle prosta-znależć odpowiednią położną i ją
      opłacić-najlepiej jak istnieje oficjalna mozliwość wynajęcia indywidualnej
      położnej . Mam już taką-polecana przez kobiety, które urodziły bez nacinania.
      Takie rzeczy trzeba umieć robić-zawsze łatwiej jest po staremu i na
      łatwiznę-przeciąć i juz, a potem to przeciez nie jej zmartwienie... Kobiety od
      tysięcy lat rodziły-po pierwsze w pozycjach dużo wygodniejszych dla nich np.
      wertykalnych i nikomu nie przyszło do głowy żeby rozcinać. To przecież natura
      tak wymyśliła, żeby dziecko zdołało się urodzić, a ingerencje powinny być tylko
      przy wyższej konieczności.
      Moja położna sama przyznała że rekonwalescencja kobiety, którą nie nacinano jest
      o niebo szybsza. Zresztą zaraz po porodzie widać róznicę w sprawności fizycznej
      i dochodzeniu do formy.
    • e.kadziela Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 12:00
      Ja też nie zamierzam dać się naciąć i jest to dla mnie baaaardzo ważne!!!
      Ważniejsze jest tylko zdrowie Dzidzi, a nie żaden ból, czy też wydłużający się
      poród.
      Dziewczyny, dlaczego tak ostro reagujecie na ten wątek - przecież jeżeli dany
      temat mnie nie interesuje, to po prostu nie czytam wątku. I Wam też tak radzę -
      szkoda nerwów.
      pozdrawiam
      Ewa z Mają
      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20721;30/st/20050903/dt/7/k/89cd/preg.png
      • marta_st Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 12:45
        Jeśli jest na tyle duże przejście na główkę dziecka to nie trzeba nacinać.
        Jednak przy akcji porodowej położna zwykle ocenia czy trzeba czy nie, żeby
        ochronić krocze przed samoistnym rozerwaniem. Ja już rodziłam i serio mówię
        Wam, że nie jest to aż tak straszne. A nacina się podczas skurczy, więc
        znieczulenie nie jest potrzebne, bo wcale tego nie czuć.
    • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 13:46
      w zadnym z watkow na temat nacinania krocza nie znalazlam nigdy wymiany
      pogladow. ten nie jest wyjatkiem, zatem zamiast wscikac sie o te wyszukiwarke
      moze skorzystajcie z niej.
      przeciwniczki nacinania zawsze tupia w tych watkach nogami, czasami groza, ze
      zabija lub uszkodza personel jak je natnie, inne oplacaja polozne
      itd... "zwolenniczni" albo kobiety, ktore sie tym za bardzo nie pasjonuja maja
      jeszcze inny poglad...nie sadze zeby ktos tu zdobyl wiedze na temat tego jak u
      niego podczas porodu bedzie, nie sadze tez zeby ktos mial tak naprawde wplyw na
      to, czy ktos go natnie czy nie ( chyba, ze sie swiadomie wybierze placowke,
      polozna, ktora to nieslawne juz krocze chroni. to jest jakies wyjscie). zatem
      jesli ktos zaklada watek o nacieciu i od progu wrzeszczy, ze w zyciu nie
      pozwoli na to i na tamto, to ja nie widze tu pola do DYSKUSJI. za to pole do
      darcia buziek, do obleg itd owszem... z reszta... z prakrtyki to pisze. nie ze
      zlosci.zerknijcie do watku poloznej, ktora tu weszla, zeby wspierac ciezarne i
      odpowiadac na nasze pytania... pod razu na pierwszy strzal dostala pytanie o to
      krocze. wystarczylo, ze miala inne zdanie niz obronczynie krocza a zjechano
      bogu ducha winna kobiete... jest niedouczona, klamie w zywe oczy itd....szkoda
      gadac.
      zatem zanim ktos komus wypomni, ze ze dlugo jst na forum albo ze za dlugo
      siedzi przed kompem ( co uwazam za debilizm, albo za zazdrosc, bo tonie jego
      biznes ile czasu kto tu spedza i po co!!!!)niech sobie pomysli o atmosferze
      jaka moglaby tu panowac... a jaka w wyniku kolejnego takiego watku jest.
      a tym "nowym", ktore wypominaja "starym" powiem tak: pamietajcie, ze spedzicie
      tu jeszcze wiele czasu... ciaza jst dluga. od was zalezy czy sie bedzie tu
      przyjemnie pisac czy nie!
      • sarna1 Och ta wyszukiwarka 08.08.05, 13:56
        Dziewczyny więcej wyrozumiałości. Jasne że warto korzystać z wyszukiwarki ale
        to chyba walka z wiatrakami, zawsze będzie ktoś nowy, kto zacznie temat, który
        był juz wałkowany, przeziębienie, znieczulenie, objawy ciąży, objawy porodu itd.
        Nie chcę być niegrzeczna ale na wszystkich forach jest wyszukiwarka a Pimpek
        trzasnęła wątek na forum Niemowle o Tracy Hogg. Wątek o jej metodach pojawia
        się ciągle!!!
        Pozdrawiam znudzone ciężarówki!
        • pimpek_sadelko Re: Och ta wyszukiwarka 08.08.05, 14:01
          sarna1 napisała:

          > Dziewczyny więcej wyrozumiałości. Jasne że warto korzystać z wyszukiwarki ale
          > to chyba walka z wiatrakami, zawsze będzie ktoś nowy, kto zacznie temat,
          który
          > był juz wałkowany, przeziębienie, znieczulenie, objawy ciąży, objawy porodu
          itd
          > .
          > Nie chcę być niegrzeczna ale na wszystkich forach jest wyszukiwarka a Pimpek
          > trzasnęła wątek na forum Niemowle o Tracy Hogg. Wątek o jej metodach pojawia
          > się ciągle!!!
          > Pozdrawiam znudzone ciężarówki!
          pewnie, ze trzasnelam, bo jak wpisalam w wyszukiwarke jezyk niemowlat to
          znalazlam tone postow ale w innym kontekscie niz szukalam. probowalam znalesc
          najpierw to co mnie interesowalo.
      • pimpek_sadelko Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:00
        a ja chcialabym sie od autorki dowiedziec ile skad wie, ze polozne o ktorych
        wspomniala robiac im antyreklame nacielo dla jaj(czytaj : bo im sie tak
        przywidzialo, zachcialo)rodzace?
        czasami jak czytam to forum to odnosze wrazenie, ze idee fundacji rodzic po
        ludzku sa traktoane instrumentalnie, w kategoriach biale-czarne.
        zeby nie bylo burzy dodam, ze nie jestem ani zwolenniczka ani przeciwniczka
        wojny o krocze.wisi mi to. chce urodzic zdrowe dziecko. tyle wiem.
        acha! autorka watku lub inna dziewczyna napisala, ze ma w nosie, to, ze porod
        bez naciecia moze sie jej wydluzyc... chcialabym to zobaczyc w praktyce. ja
        marze o krotkim i w miare bezbolesnym, ale ja takim zuchem nie jestem.zwykly
        tchorz ze mnie.minimalistka, mala dawka bolu i cierpienia przy porodzie mnie
        satysfakcjonuje.
        • gabi67 Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:09
          A ja sie zapytam poraz kolejny co jest lepsze:czy poszarpane ciało a potem
          szywanie tego c rozerwane ?Czy proste nacięcie i szycie dokładne?
          I własnie chciałbym zobaczyc jak wyjeszsz z bólu i błagasz zeby nie nacinali na
          to wychodzi ze jestes masochistka!
          • pimpek_sadelko Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:14
            gabi67 napisała:

            > A ja sie zapytam poraz kolejny co jest lepsze:czy poszarpane ciało a potem
            > szywanie tego c rozerwane ?Czy proste nacięcie i szycie dokładne?
            > I własnie chciałbym zobaczyc jak wyjeszsz z bólu i błagasz zeby nie nacinali
            na
            >
            > to wychodzi ze jestes masochistka!

            dziewczyny, ktore zaczytuja sie w tej tematyce twierdza, ze lepiej goi sie
            porozrywane krocze niz pozszywane po cieniu. nie wiem jak jest, ale mnie
            przeraza sama mysl, ze cos moze mi sie brutalnie rozerwac.
            • gabi67 Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:20
              Ja juz pisałm pipek przy pierwszym porodzie chciano u bardzo uchronic krocze
              dziecko mnie wręcz rozerwało 24 szwy mozesz sobie to wyobrazic dziecko o wadze
              4500!Córacia 3890 wiec tak samo nie mała połozna nacieła i dobrze efekt dwa
              małe szwy,mało tego po tym pierwszym porodzie problemy z donoszniem ciąży
              wieczne leżenie.I teraz nasza najmniejsza 390 bedzie wazyc napewno wiec nie
              mysle aby mnie dziecko rozerwało i dam sie naciąć bo jak widac nie kazdemu to
              moze pomuc!A nogami nie bede sie zapierać aby dziecko mnie rozerwało i poród
              trwał wicznie oraz szycie nie jestem masochistka!
              Ale jak widac nie mam co sie odzywac ze swoim doswiadczeniem bo inne tu
              przyszłe mamy maja wieksze!Teroja a praktyka to dwie odrebne sprawy bo co z
              tego ze przeczyta jak w trakce porodu moze sie wiele roznych sytuacjii
              przytrafic!
            • sarna1 Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:24
              Kurcze jak tak czytam ciągle o nacinaniu to się zastanawiam o co tyle krzyku??
              Mnie nacięli, zagoiło się w niecałe 2 tyg. Dość heroiczna jest ochrona krocza
              u pierworódek zwłaszcza. Pęknięcie od jednej dziurki do drugiej chyba nie jest
              najprzyjemniejsze.
          • jamile Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:23

            gabi67 napisała:
            >własnie chciałbym zobaczyc jak wyjeszsz z bólu<

            Kto tu jest masochistką...?

            No i widzisz Gabi, temat był niby wałkowany 1000 razy a Ty ciągle masz w nim
            coś do powiedzenia. Jak widać jest to jeden z tych tematów nie do zarżnięcia
            =====
            córeczkasmile
            • gabi67 Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:29
              Nie jestem masochistka a Ty natomiat tak bo sam na własne zyczenie chcesz
              sobie dodac bulu!A co moze mam sie pytac o zgode na wypowiedz co?I daj sobie na
              luz juz raz Ci to pisłam ale jak widac bardzo upirdliwa jestes!
            • plomyk Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:29
              Jak sobie czytam te watki u nacieciu lub nie to mam wrazenie,ze najwiecej w
              nich do powiedzenia maja kobiety co jeszcze nei rodzily.
              To one glownie strasza potwornym bolem naciecia i komplikacjami przy zszywaniu.
              Ja rodzilam mojego synka i zostalam nacieta (i bardzo dobrze, bo dziecko nie
              moglo sie przecisnac). Ranka byla tak mala, ze po tygodniu nei bylo sladu.
              Siadalam od razu i nie sprawialo mi to zadnego problemu. Teraz po 2 latach nie
              ma sladu po nacieciu nawet jak probuje wyczuc blizenke. A naciecia balam sie
              jak ognia glownie przez ... to forum, na ktorym mnie nastraszono.
              Co wiecej za chwile bede rodzic drugie dziecko i wszystko mi jedno czy mnie
              natna czy nie smile
              pozdrawiam i wiecej rozsadku zyczesmile
              Ania
              • wandana Moje zdanie - podsumowanie 08.08.05, 14:51
                A ja myślę, że można to wałkować w nieskończoność. Nigdy nie będzie dobrej lub
                złej odpowiedzi. Zawsze będą zwolenniczki lub przeciwniczki nacinania. Tak samo
                jak są zwolenniczki porodów naturalnych i cc. Jak są zwolenniczki ZZO i
                przeciwniczki. Jak jedne wolą porody rodzinne, inne wolą być same.
                To oczwyste, że jest wiele kobiet, którym udało się urodzić dziecko bez
                nacięcia i bez pęknięcia i będą przekonywać, że to mozliwe, a nawet więcej
                korzystne - bo mniejszy ból, mniejsze ryzyko, szybsza rekonwalescencja itd.
                Poprą je te, któe po nacięciu miały komplikacje, zakażenia i trudnogojące się
                krocze.
                Ale będą też takie, które nacięto i nie miały żadnych komplikacji, super się
                zagoiły i uważają, że to najlepsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Poprą je
                te, które pękły i z tego powodu przeszły wiele bólu i cierpień.
                A tak naparwdę ja uważam, że prawda lezy po środku i nie nalezy nacinać każdego
                krocza standardowo, bo tak nauczono położną w szkole - obojętnie, czy dziecko
                jest duże, czy małe, jak jest ułozone i czy krocze jest wystarczająco
                elastyczne.
                Ale też nie nalezy chronić krocza na siłę, nawet jeśli widać, że dziecko nie
                może się przecisnąć, że kanał rodny jest nadmiernie rozciągnięty i istnieje
                ryzyko niekontrolowanego pęknięcia lub istnieje jakiekolwiek zagrożenie dla
                dziecka lub mamy.
                Dlatego tak jak w każdej metodzie potrzebny jest rozsądek i kompetencja
                połoznych i lekarzy.
                Ja osobiście zostałam nacięta, bardzo szybko się zagoiłam i sobie chwalę, ale
                znam koleżanki, które przeszły wiele komplikacji po złym nacięciu.
                Prawda zawsze lezy pośrodku.
                    • jooska2 Re: do autorki tego watku 08.08.05, 14:52
                      Popieram !! "stare wyjadaczki" nie ch lepiej słuza wiedzą i doswiadczeniem
                      zaminast ganic za powielanie wątków. Nie każdy jest na tym forum od pol roku.
                      zreszta tylko patrzec az za jakis czas WASZE watki beda najwazniejsze na
                      swiecie, niepowatarzalne i Po PRAZ PIERWSZY na forum.
                      wszystkie watki na tym forum juz kiedys byly i beda sie powtarzac, wiec nei
                      wiem po co tu siedzicie skoro wszystko wiecie ???? chyab ze czyhacie na jakies
                      newsy ze swiata pt. "urodzil mezczyzna !! bez naciecia penisa !! rewolucja !!!"
                      "znudzone" niech po prostu nie czytaja z nie zieja jadem.

                      pozdraiwam "stare" i "mlode" forumowiczki


                      to byla moja "dyskusja" jak to nazwalas. wtracilam zaledwie jeden post do
                      tematu glownego. nie zamierzam brac udzialu w dyskusji bo nie ma sie czym z
                      Wami podzielic . jestem tu po to zeby czegos sie dowiecedziec o cieciu krocza,
                      ale temat zszedl na tor boczny bo zrugalyscie kobite ze znow zaczyna watek
                      ktory byl poruszany na forum 100 razy. wyzej napisalam co na ten temat sadze.

                      jelsi juz zabierasz glos w sprawie gabi, to najpierw dokladnei przesledz cala
                      nasza konwerscje.
                      • pimpek_sadelko Re: do autorki tego watku 08.08.05, 15:02
                        wiesz jooska2
                        " stare wyjadaczki niech lepiej sluza wiedza".
                        dziekuje za rade! ale pozwol, ze sama zdecyduje o tym czy mam sluzyc czy nie .
                        nie jestem tu w celu poslugi, po prostu lubie pogadac z dziewczynami.

                        widze, ze nie zamierzasz brac udzialu w dyskusji( nie musisz mnie o tym wcale
                        przekonywac), ale niezle pieklo rozpetalas, badz z siebie dumna.

                        moze gabi jest bardzo emocjonalna, ale ona ma kilka porodow za soba... stoi
                        za nia PRAKTYKA,doswiadczenie w wiadomej materii, za przemawia Toba chec
                        stawiania na swoim. wole takie "wsciekle babkki" jak gabi, bo wiedza o czym
                        mowia.
                        sorry, ale nie mam sil psychicznych na sledzenie calej tej konwersacji, ale
                        wiele waszych postow niestety przeczytalam. utwierdzily mnie one bardziej w
                        tym, ze wyszukiwarka jest potrzebna.
                        • jooska2 Re: do autorki tego watku 08.08.05, 15:19
                          pimpek_sadelko napisała:

                          > wiesz jooska2
                          > " stare wyjadaczki niech lepiej sluza wiedza".
                          > dziekuje za rade! ale pozwol, ze sama zdecyduje o tym czy mam sluzyc czy
                          nie .
                          > nie jestem tu w celu poslugi, po prostu lubie pogadac z dziewczynami.
                          >
                          > widze, ze nie zamierzasz brac udzialu w dyskusji( nie musisz mnie o tym wcale
                          > przekonywac), ale niezle pieklo rozpetalas, badz z siebie dumna.
                          >
                          > moze gabi jest bardzo emocjonalna, ale ona ma kilka porodow za soba... stoi
                          > za nia PRAKTYKA,doswiadczenie w wiadomej materii, za przemawia Toba chec
                          > stawiania na swoim. wole takie "wsciekle babkki" jak gabi, bo wiedza o czym
                          > mowia.
                          > sorry, ale nie mam sil psychicznych na sledzenie calej tej konwersacji, ale
                          > wiele waszych postow niestety przeczytalam. utwierdzily mnie one bardziej w
                          > tym, ze wyszukiwarka jest potrzebna.



                          mowiac o starych wyjadaczkach nie mam niestety ciebie na mysli, bo jestes tez
                          zielona w tej materii smile) mam na mysli wlasnei takie kobiety jak gabi.(umiem
                          czytac i wiem ile ma dzieci)
                          twoich rad moze poslucham jak juz urodzisz.

                          nie wiem o jakim piekle mowisz ?? i naprawde nei wiem z czego mam byc dumna .
                          przemawia za man chec stawiania na swoim ??? na podstawie czego psycholozko
                          taki wniosek wysnulas ??

                          ja nie kaze ci sledzic moich konwersacji, ale widac ze ty to robisz skoro
                          napisalas ze czepilam sie gabi czy cos w tym stylu.
                          jesli jednak zabierasz glos w spr.gabi to NIESTETY przeczytaj je jeszcze raz,
                          to moze za drugim razem zrozumiesz o co w nich chodzilo.

                          mimo wszystko pozdrawiam
                          • pimpek_sadelko Re: do autorki tego watku 08.08.05, 15:46
                            sluchaj... ja nie zamierzam ci radzicsmile
                            cos ci sie pozajaczkowalosmile))))))
                            ja nie pozdrawiam, bo hipokryzji nie znosze. a swoje pozdrowienia wsadz prosze
                            soboe w buty, moze nbedzies wyzsza i z nowej perspektywy wiecej zobaczysz.
                            • jooska2 Re: do autorki tego watku 08.08.05, 20:00
                              a swoje pozdrowienia wsadz prosze
                              soboe w buty, moze nbedzies wyzsza i z nowej perspektywy wiecej zobaczysz.

                              jestem pod glebokim wrazeniem tej filzoficznej mysli. widze ze musialas
                              skonczyc az cale 8 klas !!
                              naprawde gratuluje ci tego sukcesu !!!
        • laminja Re: do autorki tego watku 10.08.05, 18:33
          wybacz Pimpek, ale w wielu szpitalach istnieje nadal coś takiego jak rutynowe
          nacinanie pierworódek. Tnie się każdą czy jest potrzeba czy nie. Czemu? Bo tak
          jest wygodniej dla położnych i lekarzy.
    • lodziasta Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 08.08.05, 14:48
      Pomijając fakt, że na tym forum jest świetnie działająca wyszukiwarka, chciałabym podkreślić jedną rzecz - to jest forum DYSKUSYJNE (trudne słowo), a nie miejsce do nawracania i krucjaty (jeszcze trudniejse słowo). Z tego wynika jedna podstawowa rzecz - dyskutuje się za pomocą FAKTÓW i ARGUMENTÓW (super trudne słowo), a nie emocji. W nauce nie istnieje coś takiego jak "cała prawda". Przez ile lat ludziom wydawało się, że cały wszechświat kręci się wokół ziemi, aż nagle Kopernik wyskoczył ze swoją teorią, która też nie była do końca prawdziwa. Dla mnie, jako osoby pracującej naukowo (mam na koncie kilka własnych opublikowanych wyników badań), podejście prezentowane przez niektóre osoby jest nie do przyjęcia. IMHO inteligentny człowiek zawsze jest otwarty na to, że myli się w swojej ocenie, dopuszcza argumenty strony przeciwnej i nie prezentuje tupania nóżką, o niewybrednych epitetach nie zapominając.

      To, że istnieją naukowe opracowania mówiące, że nacinanie jest fuj, nie znaczy, że jest to prawda, cała prawda i tylko prawda, ponieważ istnieje drugie tyle opracowań mówiących coś zupełnie odwrotnego. Weźcie pod uwagę, że w tym przypadku obiektem badań są kobiety, z których każda jest inna, w dodatku jedna i ta sama kobieta mająca więcej niż 1 dziecko może urodzić za każdym razem inaczej - raz łatwo, a raz z komplikacjami. Co z tego, że dla 1000 kobiet nacięcie okazało się niepotrzebne, skoro 1001 pękła na całej szerokości i długości po sam pępek (uwaga - tu jest ironia)? Czy nie rozsądniejsze jest podejmowanie decyzji o nacięciu w momencie gdy trzeba będzie (lub nie) jego dokonać?

      Jeżeli chcecie zawierzyć swoje ciało wynikom badań statystycznych - wolna droga. Ja wolę zrobić to tak, jak napisała pimpek (full respekt za Twoją wypowiedź) - zaufać lekarzowi i położnej, którzy zrobią to co będą uważali za najbardziej słuszne w momencie porodu.
      • malgosiek2 Re: Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 08.08.05, 14:53
        Słusznie napisałaśsmile)))))))
        Będe rodziła drugie dziecko przy pierwszym byłam nacięta,przy drugim jeśli nie
        uda się bez nacięcia to trudno,ale wole być nacięta inż ew. popękać az do
        odbytu na przykład,bo dopiero wtedy to są komplikacje z szyciem i gojeniem sie
        tak dużej rany.
        Pzdr.Gosia
      • imbirka Re: Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 08.08.05, 15:45
        >To, że istnieją naukowe opracowania mówiące, że nacinanie jest fuj, nie znaczy,
        > że jest to prawda, cała prawda i tylko prawda, ponieważ istnieje drugie tyle o
        > pracowań mówiących coś zupełnie odwrotnego.

        Miałam nie wypowiadać się w tym wątku, bo moje poglądy na temat nacinania sa
        już znane wytrwałym forumowiczkom, a dziesiątki cytatów, argumentów i linków do
        odpowiednich stron i ja, i inne przeciwniczki rutynowego nacinia krocza na tym
        forum podawałyśmy wiele, wiele razy. Ale nie wytrzymałam!
        Lodziasta, czy mozesz dac mi namiary na te opracowania, które udowodniły
        skutecznosc nacinania krocza? Siedze w tym temacie prawie 5 lat i nie znalazłam
        w angielskojęzycznych publikacjach na temat skuteczności technik okołopordowych
        żadnego badania, które wskazywałoby na to, ze rutynowe nacięcie krocza jest
        techniką godną polecenia. Będę wdzięczna za linki lub adresy bibliograficzne.

        >Ja wolę zrobić to tak, jak napisała pimpek (full respekt za Twoją wypowiedź)
        > - zaufać lekarzowi i położnej, którzy zrobią to co będą uważali za
        najbardziej
        > słuszne w momencie porodu.
        >
        Ja też bym chciała ufać lekarzowi i połoznej. Ale niestety akurat w kwestii
        nacięcia krocza przedstawiciele tych grup zawodowych prezentują tak
        przestarzała wiedzę, że moje zaufanie jest mocno ograniczone.
        • lodziasta Re: Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 08.08.05, 15:57
          Zwróć uwagę na jedną rzecz - nie pisałam o RUTYNOWYM nacinaniu, tylko o nacinaniu w sytuacji gdy wydaje się to być konieczne, a ocenę sytuacji pozostawiając personelowi medycznemu. Bo zgadzam się, że nacinanie "na wszelki wypadek" nie ma żadnego uzasadnienia. Argumentów za nacięciem w takiej sytuacji padło na tym forum całkiem sporo, a jako bibliografię weź pierwszy lepszy podręcznik medyczny i przeczytaj go ze zrozumieniem.

          Co do zaufania personelowi medycznemu, sprawa jest prosta, nie ufasz - lecz się sama. Bardzo uogólniasz oceniając stan wiedzy położnych i położników, co każe mi powątpiewać, że do tematu podchodzisz bez emocji.
      • jamile Re: Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 08.08.05, 15:54
        Lodziasta naprawdę wierzysz, że w szpitalu, gdzie od lat nacina się 100%
        pierworódek - za KAŻDYM razem lekarz i położna rozważają, czy to jest aby
        najbardziej słuszne i konieczne w momencie porodu? I za każdym razem wychodzi
        im, że tak? Tu chyba o coś innego chodzi, o to cholerne "rutyniarstwo" - bo tak
        wygodniej, szybciej i nie ma co się cackać. Wydaje mi się, że założycielka
        wątku cytując tekst Fundacji to miała na myśli - że się przy porodzie rodzące
        traktuje z automatu, czy trzeba czy nie trzeba tniemy - bo rodzi pierwszy raz i
        to wystarcza za całą argumentację.
        (Moja położna rodziła przez cc i przyznała, że choć sama cięła wiele razy to
        jest zadowolona, że ją samą ten zabieg ominął)
        • lodziasta Re: Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 08.08.05, 16:01
          To, że mam wolny wybór w kwestii szpitala, w którym będę rodzić, skutkuje tym, że nie jestem skazana na miejsce, o którym piszesz. A post inicjujący wątek zabrzmiał dla mnie jak polowanie na czarownice i pseudonaukowy bełkot, a nie jak rzetelna argumentacja, a napisany był przeciw nacinaniu, a nie przeciw rutynie.
        • ila_4 Re: Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 26.08.05, 13:06
          rodziłam w szpitalu Rydygiera w Łodzi- chodziłam na szołę rodzenia- oczywiście mówiono na niej, ze nacina sie w razie potrzeby, a potrzeba jak widac była zawsze, bo nie nacinane byly tylko ceserki haha..no i te, które miały dzieciacki z masa przewidywana ok. 2500. robili to jak to mówiła polożna- profilaktycznie, bo, jakby cos to sie źle peknie..;/ no, ale niby profilaktyczne naciecie jest malutkie- jak mi połozna powiedziała o moim..po tym malutkim nacieciu nie siedzialam na tyłku przez 2 tygodnie, a połozna srodowiskowa przy odwiedzinach powiedziała, ze ktos mnie kiepsko zszył i załapał mi kawałek skórki, z zwiazku z czym, zostaniemi jak to nazwała taki mały "cypek" ;/ chyba on sie jednak wchłonał troszke, ale jeszcze nie patrzylam..wczesniej czułam go przy myciu. powiedziala, ze tak sie tez czasem dzieje, kiedy kobieta jest bardzo spuchnieta w kroczu po porodzie..i przy szyciu tak bywa..kazdy gada co innego, a prawda jest taka, ze teraz kiedy dowiem sie , ze jestem w ciazy nie bede sie bac juz porodu, ale nacinania i zszywania, no i dochodzenia do siebie po porodzie- to jest cos co polecam masochistom. Pozdrawiam dziewczyny!
      • pacific13 Re: lodziasta 08.08.05, 16:11
        "zaufać lekarzowi i położnej"....? smile dobre!smile
        chyba sama jesteś lekarzem lub położną, cos tak czujewink)

        jeśli chodzi o "całą prawdę" to najbardziej zastanawiające dla mnie jest to, że
        w Polsce nacina się 90% kobiet przy porodzie, a na zachodzie ok.15%; i jakoś
        nie słychać, żeby nasze sąsiadki zza zachodniej granicy były masowo
        porozrywanesmile
        mamy inne krocza?? jeszcze nie weszły do Uni??wink)

        pozdrawiam
        • lodziasta Re: lodziasta 08.08.05, 16:28
          Jestem inżynierem elektronikiem - moją specjalnością jest aparatura medyczna, oprócz tego mam doktorat z biofizyki (zajmuję się czerwonymi krwinkami). Nie pracuję w szpitalu, tylko na wyższej uczelni (nie medycznej). To tyle w kwestii mojego wykształcenia i zawodu.

          Co do reszty Twojej wypowiedzi obawiam się, że nie zrozumiałaś tego co napisałam. Bo nigdzie nie napisałam, że nacinanie jest fajne, a jak się nie natnie to się rozrywa.

          Również pozdrawiam.
        • pimpek_sadelko Re: lodziasta 08.08.05, 16:30
          pacific13 napisała:

          > "zaufać lekarzowi i położnej"....? smile dobre!smile
          > chyba sama jesteś lekarzem lub położną, cos tak czujewink)
          >nie wiem kim jest polozna, ale gdybym nie ufala lekarzowi i poloznej to
          wolalabym sama rodzic niz isc do takiego szpitala, gdzie kazdy dybie na to zeby
          pociac mi kroczesmile
          > mamy inne krocza?? jeszcze nie weszły do Uni??wink)
          przepraszam.... ale oblesny tekst!crying
          a cp do unijnych kroczy europejek... im nic nie jest jak maja naciecie. tak
          mowicie. ok przyjmuje. a co jest polkom, ktore maja naciecie? sa gorsze? macie
          doswiadczenia w tej dziedzinie? ALE SWOJE! nie kolezanek z netu czy zza miedzy?
          zamiast martwic sie o ochrone krocza powinnismy bardziej martwic sie o
          ochrone psychiki,kultury osobistej... tak mi przyszlo do glowy zytajkac ten
          watek.

          dla mnie posty lodziastej sa bardzo wywazone. widac zwolenniczkom popekanych
          badz nie kroczy nawet taka rozwaga przeszkadza. kto nie z wami ten przeciwko
          wam? to chore.
          imbirka pisala wyzej, ze "siedzi juz w tym 5 lat", 5lat pracuje jako polozna
          lub lekarz, ktory chroni krocze? czy tez 5 lat wertuje internet i czyta
          ksiazki? to bardzo wazna roznica!
          • imbirka Re: lodziasta 08.08.05, 16:43
            > imbirka pisala wyzej, ze "siedzi juz w tym 5 lat", 5lat pracuje jako polozna
            > lub lekarz, ktory chroni krocze? czy tez 5 lat wertuje internet i czyta
            > ksiazki? to bardzo wazna roznica!
            >

            Wyobraź sobie, że nie trzeba być lekarzem czy położną z zawodu, żeby analizować
            statystyki i badania medyczne. Z tego co wiem, Ty nie jesteś ani lekarzem, ani
            położną - i proszę bardzo, jak aktywnie się udzielasz na forum o ciąży i
            porodzie. I bardzo dobrze, bo ja uważam, ze każda kobieta jest ekspertką od
            swojego ciała i samej siebie, zwłaszcza tam, gdzie chodzi o fizjologie. A
            rozmawiamy wszak o porodzie fizjologicznym, a nie powikłanym czy sytuacji
            zagrożenia życia. Jestem kobietą, mam prawo decydowac o tym, co się dzieje z
            moim ciałem, i mam prawo oczekiwać, że różne ostre narzędzie w stosunku do
            mojej waginy nie będą używane w wyniku arbitralnych decyzji, tylko rozsądnej
            analizy sytuacji.

            Dla mnie EOT. Pozdrawiam.
            • pimpek_sadelko Re: lodziasta 08.08.05, 20:25
              aaaa swietnie! statystyka! co tam doswiadczenie poloznych i lekarzysmile
              wazniejsza statystyka!smile
              ZERO pytan. dziekuje za "dyskusje", nie ma ochpoty na rzucanie linkow itd... to
              sa slowa... mnie moze przekonac cos prawdziwego a nie bajki.
          • jamile Re: lodziasta 08.08.05, 16:47
            >widac zwolenniczkom popekanych badz nie kroczy nawet taka rozwaga przeszkadza.
            kto nie z wami ten przeciwko wam? to chore.<

            Boże kochany, przecież tu nie chodzi o wybór albo "rybka albo pipka" - albo
            pękasz po szyję na własne życzenie (jeśli odmiawiasz nacięcia) albo tniemy bo
            TAK-SIE-U-NAS-ZAWSZE-ROBI
            chodzi tylko o dostosowanie postępowania do przebiegu porodu... od tego się
            wszystko zaczęło i o to mam wrażnenie nadal tu biega. Co w tym chorego?
            =====
            córeczkasmile
            • pimpek_sadelko Re: lodziasta 08.08.05, 20:30
              no nastepna z doswiadczeniem "TAK SIE U NAS ZAWSZE ROBI" ZAPOMNIALAS, ZE NIE
              RODZILAS? NIE WIESZ ZATEM....oj sorry za caps locka.
              skad na boga wiesz czy Cie natna czy nie? mi tego nikt nie jest w stanie
              powiedziec! lekarz powiedzial tylko tyle: u pierworodek czesto sie to robi. jak
              bedzie u pani, nie mam pojecia.
              • jamile Re: lodziasta 08.08.05, 21:20
                No wyobraź sobie że wiem - w tym szpitalu do którego najprawdopodobniej trafię
                tak właśnie usłyszałam (i od położnej i od gina) "U-NAS-SIĘ-ZAWSZE-NACINA-
                PIERWORÓDKI".
                =====
                córeczkasmile
          • weronikaglow Re: lodziasta 08.08.05, 20:05
            Pimpku,
            Twoja publicznie głoszona niechęć do wertowania literatury czy też sieci jest
            dla mnie zdumiewająca.
            Swoją drogą to lekarze oraz położne są z racji odpowiedzialności zobligowani do
            dokształcania się czyli, moim skromym zdaniem, m. in. właśnie do wertowania
            sieci oraz czytania książek.
            Poza tym wydaje mi się też, że czasami warto zastosować się do swoich własnych rad.
            • pimpek_sadelko Re: lodziasta 08.08.05, 20:46
              weronikaglow napisała:

              > Pimpku,
              > Twoja publicznie głoszona niechęć do wertowania literatury czy też sieci jest
              > dla mnie zdumiewająca.
              och jak dobrze mnie znasz! gratuluje!
              czytam rzeczy, ktore rozumiem, ktore sa mi przydatne. a ze moim hobby nie jest
              czytanie o rowalajacym sie podczas porodu kroczu to wybacz... wiedza na ten
              temat nie jest dla mnie priorytetem w ciazy. wybralam na porod placowke, w
              ktorej czuje sie bezpiecznie. to co medyczne zostawiam lekarzom/poloznym. ja
              wole czytac o wychowaniu dziecka, o pielegnacji itd... a Wy mozecie czytac o
              cieciu lub unikaniu ciecia.szkoda, ze czytajac tracicie kontakt z
              rzeczywistoscia. niestety jest tak, ze obojetnie co nie przeczytacie,
              obojetnie ile przykladow nie podacie to i tak nie wiecie co was czeka. jak
              bedzie wygladal porod. w waszych postach jest wiecej troski o krocze niz o
              dziecko. nie pojmuje tego.jak czytam te posty o ochronie krocza to mam
              wrazenie, ze sekta jakas kursuje po forum.
              > Swoją drogą to lekarze oraz położne są z racji odpowiedzialności zobligowani
              do
              > dokształcania się czyli, moim skromym zdaniem, m. in. właśnie do wertowania
              > sieci oraz czytania książek.
              > Poza tym wydaje mi się też, że czasami warto zastosować się do swoich
              własnych
              > rad.

              tak, wy jestescie najmadrzejsze, wy wiecie czy komus potrzebne ciecie czy nie.
              amen. szkoda gadac z kims kto jest najmadrzejszy bo dorwal ksiazke i net.
              • weronikaglow Re: lodziasta 08.08.05, 22:18
                Wydaje mi się Pimpku, że nie do końca akceptujesz swoją kobiecość. Zwłaszcza tę
                zaakcentowaną ciążą.
                Dziwnie opisujesz swój obecny stan. Z Twoich wątków wieje grozą i przerażeniem.
                Mówisz o "rowalajacym sie podczas porodu kroczu" o tym, że nienawidzisz być
                ciąży etc.
                No i nie szukaj wszędzie spiskowców. Osoby, które mają odmienne zdanie niż Twoje
                nie tworzą sekty!
                A lekarze świetnie sobie radzą bez takich obrońców i adwokatów, jak Ty.
                No i nie pisz do mnie w liczbie mnogiej!
      • weronikaglow Re: Taka mała refleksja o "całej" prawdzie 08.08.05, 20:42
        Sprzeciw wobec rutynowemu traktowaniu jest dla wielu lekarzy i położnych właśnie
        kopernikańskim przewrotem. Bo w sumie oni wiedzą najlepiej, jak się rodzi -
        znają to przecież z teorii i praktyki (nie zawsze z sobą zgodnej).
        Pojawienie się na sali porodowej kobiety, która chce urodzić dziecko w miarę
        naturalnie (czyli np. w pionowej pozycji, bez nacinania krocza, bez przebijania
        pęcherza etc.) traktują jak zamach stanu.
        Najwygodniej w sumie by pacjent był głuch, niemy i ślepo poddawał się zabiegom
        medycznym, bo każdy kto ma swoje zdanie lub zna swoje jest kłopotliwy.

        tickers.tickerfactory.com/ezt/d/2;10731;19/st/20050306/n/Karolina/dt/6/k/eb28/age.png
    • gagunia Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 16:00
      Po co te spory? Sa argumenty za, sa przeciw i niech kazda wybiera jak lubi. Ja
      jestem za nacinaniem. Dziecko mialam duze - 4,5kg. Rodzilam go godzine, bo
      skurcze slably, a ja wraz z nimi. Gdyby nie wypchniecie i naciecie to nie wiem
      czy dzis mialabym zdrowe dziecko i czy mialabym odwage pokazac zmasakrowane
      krocze mezowi. A tak mam zdrowego syna, sladowa blizne i czyste sumienie.
      Kiedy dowiedzialam sie jak duzego dziecka moge sie spodziewac przez mysl mi nie
      przeszedl porod bez naciecia.
      • gabi67 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 18:22
        W jednym sie zagadzmy ze kazda z nas jest inna i inaczej bedzie rodzicsmileI tak
        samo to nei my mozemy ocenic ,czy jest potrzeba naciąc czy nie jest od tego
        lekarz i położna.Bo jak moze ocenić to kobieta która rodzi pierwszy raz ktora
        zna poród tylko z teorii,a niestety kochane praktyka jest zupełnie innasmile
        Pozdrawiamsmile
        • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 20:51
          gabi67 napisała:

          > W jednym sie zagadzmy ze kazda z nas jest inna i inaczej bedzie rodzicsmileI tak
          > samo to nei my mozemy ocenic ,czy jest potrzeba naciąc czy nie jest od tego
          > lekarz i położna.Bo jak moze ocenić to kobieta która rodzi pierwszy raz ktora
          > zna poród tylko z teorii,a niestety kochane praktyka jest zupełnie innasmile
          > Pozdrawiamsmile
          no... ale tu przeciwniczki doswiadczenia nie maja, ale wiedza lepiej.
          ja po prosytu nie moge pojac, ze w calym cyrku zwanym ciaza i porod
          najwazniejsze jest to, czy bedzie male naciecie czy nie.
          a jesli komus tak bardzo alezy probowac bez to niech szuka personelu,ktory
          wyznaje takie same zasady ( nie nacinac) a nie odmawia kompetencji i wiedzy
          tym, kltorzy sadza inaczej. SEKTA.
        • agatkaros Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 11:56
          Widzę, że rozgorzała tu dyskusja o wielu wątkach...ale ja chcę powrocić do
          głównego. Urodziłam miesiąc temu, dokładnie 6 lipca w szpitalu na Inflanckiej.
          To mój piewszy poród, krocze miałam nacinane, ale nacięcie było bardzo małe i
          miałam tylko 4 szwy. Zagoiło się bardzo szybko, mimo iż nie minęło od porodu 6
          tygodni, już współżyliśmy z mężem i nie czułam żadnego bólu, było cudownie.
          U mnie więc nie mają zastosowania twierzenia, które przytoczyłaś.
          Ja zdałam się podczas porodu na lekarza i położną, nie próbowałam wprowadzać
          sowich mądrości, bo ani położną, ani lekarzem nie jestem.
          Nacięcie krocza w niczym mi nie przeszkodziło ani nie przeszkadza.
    • kalejdoskopik Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 08.08.05, 22:52
      Witam mamuśkismile Jeśli chodzi o nacinanie krocza to w planach mam jego
      niezastosowanie, ale to tylko teoria, jak będzie wyglądała praktyka pokaże czas
      i rozwój wypadków podczas porodu. Jedyne co mogę teraz zrobić, aby mój plan w
      życie wcielić, to regularne ćwiczenia z balonikim epi-no. Będzie to mój pierwszy
      poród i szczerze powiedziawszy nie wiem czego mogę się spodziewać. Pozdrawiam
      Was wszystkie i życzę ziszczenia się planów porodowych.
      • gabi67 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 07:27
        Pipek to prawda ze jesli ktoś ma inne zadnie odrazu lecą z kamieniami na niego
        doswiadczyłm tego juz nie jednokrotnie.A najgorsze jest to ze nastawiaja sie ze
        jak sobie cos wymysla to tak bedzie -nie stety tak nie ma poród w praktyce
        naprawde inaczej wyglada.Rózne sparwy moga wyniknać podczas porodu i tej
        ewntualnosci nikt nie moze przewidziec co będzie!Zwolniczki nie nacinania
        krocza najcześciej sa to kobiety ktore nigdy nie rodziły a jedynie sie
        naczytały!A jesli znajdzie sie jaks jedna czy dwie wieloródki to tak samo mówią
        o peknięciach szyjki co dla kobiety jest naprwde nie bezpieczne!
        Pozdrawiam
    • wieczna-gosia Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 08:44
      wlasnie o to chodzi, by odpowiedz jaka ty uslyszalas, pojawiala sie czesciej niz
      ta, ktora uslyszala jamille.

      I by odpowiedz jaka uslyszalas ty ewoluowala w strone "natniemy pania jesli to
      bedzie konieczne" oraz "postaramy sie pani nie naciac" oraz "rutynowo prosze
      pani stosujemy ochrone krocza. Naciecie zas stosujemy jedynie gdy jest to
      konieczne".

      To forum czytaja lekarze i polozne. Czesc sie odzywa, czasami obrazujac jak to
      wiedze sie zmienia w arogancje, wiekszosc sie nie odzywa. Mam nadzieje ze daje
      do myslenia to, jak czesto pajawia sie temat nacinania krocza. I jakie sa
      oczekiwania kobiet w tym wzgledzie.

      I smiem posunac sie do stwierdzenia (moge pimpku? wszak juz rodzilam) ze w
      szpitalach stolecznych naprawde widac zmiane jakosciowa. kobiety wala drzwiami i
      oknami nie do tego szpitala ktory zagwarantuje im brak naciecia, tylko do tego,
      gdzie rodzic mozna bedac partnerem w porodzie a nie polmozgiem z macicia, ktory
      ma urodzic i koniec. I co ciekawsze te dwie rzeczy sie zazebiaja, tzn w
      szpitalach, gdzie z pacjentka sie wspolpracuje jakos nacinaja mniej wink a
      przynajmniej robia dobre wrazenie, co jest rzecza wazna.
      • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 09:13
        wiesz gosiu... a ja 'wale" do szpitala, w ktorym jest najwieksza pzezywalnosc
        noworodkow, w ktorym jest dobry oddzial neonatologiczny, ale do szpitala, gdzie
        przyjmuja najciezsze porody w wojewodztwie, bo jakby co... lekarze i polozne
        maja praktyke i doswiadczenie w sytuacjach kryzysowych. a to czy bede miala
        sale jednooosobowa, piecio, dziesiecio... czy ktos uzna ze musi naciac czy
        nie... jakos po glowie mi nie biega. wazny jest stan zdrowie syna i moj, bo
        bede mu bardzo potrzebna.
            • gabi67 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 09:40
              Gosia co Ty opowiadasz !Poprostu ja tym sie kierowłam wybieraja szpital aby
              była odpowiednia pomoc medyczna w razie czego,chyba to jest normalne!A co czy
              ty Gosiu mozesz tym wszystkm przyszłym mamą zapwewnic ze nic sie nie przytrafi
              podaczas porodu.Poród to nie stety nie kaszka z mleczkiem i jak juz nie jdno
              krotnie o tym pisłam ze trzeba byc przygotownym na wszelkie ewntualnosci !
            • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 09:42
              weronikaglow napisała:

              > A ja myślę, że większość zdrowych normalnych dziewczyn myśli o porodzie
              własneg
              > o
              > dziecka całkowicie NORMALNIE. Zaś z postów Gabi i Pimpka przebijają dosłownie
              > wizje umieralni.
              oj? a gdzie ta moja wizja umieralni? w tym, ze dobra placowke wybralam z dobrym
              zapleczem dla dziecka i siebie? smieszna jestessmile
              • weronikaglow Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 09:55
                Rozwalone krocze, pękanie jak kanion, rozdarcie, największa przeżywalność,
                nienawidzę etc. to Twoje słowa Pimpku.
                Tak opisujesz Twoją wizję wydawania dziecka na świat. W gruncie rzeczy wychodzi
                na to, że dziecko to właściwie śmiertelny wróg niosący ze sobą śmiertelne
                zagrożenie życia także własnego.
                Światełko w tunelu to lekarz i położna. To jedyne jasne strony porodu.
                A ja myślę, że dla dziecka najważniejsza jest matka, jej ciało i nastawienie
                psychiczne. Oraz własna praca malucha, który wkłada wiele trudu, by wydostać się
                na świat. I wydaje mi się, że musi mieć w tej wędrówce względny spokój i komfort.
                Tak na marginesie dodam, iż największa przeżywalność noworodków odnosi się do
                porodów domowych.
                • gabi67 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 10:02
                  Dla mie jest to tak samo cudowna chwila samo przyjscie dziecka na swiat ale nie
                  stety .Aby mogło dziecko sie pojawic na swiecie musi przejsc kanał rodny jak
                  bys nie wiedziła ,co nie zawsze kończy sie tak miło dla mamy!Jak widac Ty boród
                  widziszw rózowych okulrach ale niestety nie jest tak cukierkowo!Mysle ze jest
                  to Twoje pierwsze dziecko i zycze Ci dobrego orodu ale oraz zebys sie nie
                  rozczarowła w trakciesmile
                  • weronikaglow Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 10:09
                    Gabi,
                    ja swoje dziecko urodziłam pięć miesięcy temu. Urodziłam w miłej atmosferze i
                    niemal tak, jak sobie ten poród wymarzyłam. Między innymi bez przemocy wobec
                    własnego ciała czyli takze bez epizjotomii. Była przy mnie miła lekarka i
                    fachowa, dobra położna (nie opłacona).
                    O porodzie zawsze starałam się myśleć pozytywnie. Chciałam by dziecko miało
                    dobrą drogę na świat. I pod takim kątem też wybierałam szpital uznając, że co
                    dobre dla mnie będzie też dobre dla mojego dziecka.
                    Inaczej mówiąc jeśli mnie potraktują bez rutyny i podmiotowo również moje
                    dziecko będzie tak traktowane.
                    I tak też było.
                • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 10:03
                  za duzo czytasz miedzy wierszami a za malo rzeczy odbierasz doslownie.
                  kwestie krocza mam gdzies. zajma sie nim ci, ktorzy je podczas porodu bede
                  musieli ogladac. ufam, ze jesli sa poloznymi/lekarzami to wiedza co z nim
                  zrobic.
                  dziecko wrog? chora jestes, naprawde chora... nie wiem tylko czy na to krocze
                  czy na glowe. bo nigdzie o dziecku jako o wrogu nie pisalam i nie zycze sobie
                  takiego wmawiania! zajmij sie swoim dzieckiem. od mojego wara.Ty sie troszczysz
                  o to co masz miedzy nogami a ja o to co nosze w macicy przez 9 miesiecy.bardzo
                  tego przybysza kocham i dlatego chce by przyszedl na swiat w placowce, ktora
                  zapewni mu najlepsze warunki. Ty potrzebujesz warunkow dla krocza... ok.
                  rozumiem, ale nie nabijaj sie z tych, ktorzy oprocz swojego tuylka mysla o
                  dziecku.
                  gdybym miala czarna wizje porodu mialabym zapewne oplaconego lekarza/polozna
                  itd... tak jak czesc kobiet. ja jestem spokojna, ze urodze z tymi, ktorzy
                  pracuja w szpitalu przeze mnie wybranym.
                  jesli mozesz juz odczepic sie od mojej wizji pordu ( szczerze mowiac nie mam
                  takowej, nie siedze i nie planuje, czekam co bedzie)i od tego co czuje do
                  swojego dziecka ( nie masz do tego najmniejszego prawa) .postapilas po
                  swinsku.... moze Ty swojego nie kochasz i traktujesz je jako kogos kto ci
                  krocze za bardzo rozepcha i trzeba miec polozna, ktora przed
                  skutkami wlasnego dziecka obroni?
                  to oczywiscie bzdura... ale ty mi wmawiasz jeszcze wieksza.
                  koncze, bo jestes chora, nie bede gadala z osoba, ktora zarzuca mi brak milosci
                  do wlasnego dziecka. podla jedza jestes i tyle.tnij sie lub nie. mi to wisi.
                  tylko odwal sie ode mnie i od mojego dziecka bo nic o nas nie wiesz( na
                  szczescie).
                  • wieczna-gosia no slowo daje pimpek.... 09.08.05, 10:54
                    ale dalas popis.
                    Nie wiem po co "oprzezywalnosc" noworodkow stawiasz w opozycji do dbiania o
                    wlasny tylek?

                    A czy nie jest tak, ze jesli ja- kobieta- zostane potraktowana z uwaga, cieplo i
                    intymnie, jesli polozna bedzie brala pod uwage moje potrzeby co do pozycji,
                    krocza, przyciemnionego swiatala i obecnosci meza, to wieksza jest szansa ze
                    moje dziecko i jego indywidualne problemy beda potraktowane z uwaga i indywidualnie?

                    Pimpek, rodzilam juz wiele razy. Na szczescie ominely mnie dylematy w stylu czy
                    dobro dziecka czy dobro mojego tylka. Polozne z ktorymi rodzilam byly uwazne i
                    dbajace. Wyszlam z tego z calym tylkiem i calymi dziecmi. I to powinien byc
                    standart a nie Warszawa.
                    • pimpek_sadelko Re: no slowo daje pimpek.... 09.08.05, 11:00
                      naprawde sadzisz, ze warszawa to taki haj lajf w sluzbie zdrowia? od niedawna
                      mieszkam poza warszawa i naprawde nie mam tu gorszej opieki ginekologicznej. za
                      to na pewno tansza. nie musze placic za porod rodzinny, za zoopa, za
                      jednosobowa sale: jsli bedzie wolna to na niej bede, jak nie to nie. szanse na
                      takowa salke ma kazda olsztynianka.
                      nie tu tez musztry przy porodzie,tak samo mamy do dyspozycji pilki, wanny,
                      pruysznice itd... sale dla poloznic to male apartamenty z lazienkami. nie
                      trzeba szwedac sie po korytarzach itd... jeden raz musialam lezec na
                      ginekologii i naprawde personel traktowal mnie po ludzku, nie musialam o to
                      drapac pazurami.
                      nie musze tez wybierac miedzy bezpieczenstwem mojego tylka a dziecka. bedzie
                      dobrze i tu itu.
                      szkoa, ze tam, w poprzednim poscie nie zauwazylas ironii.
                      • wieczna-gosia Re: no slowo daje pimpek.... 09.08.05, 11:15
                        nie nie sadze ze warszawa to taki haj lajf. Natomiast zdaje sobie sprawe ze w
                        szpitalach ginekologicznych mozna przebierac.
                        W wielu miejscach w Polsce po prostu nie mozna.
                        masz fajny szpital (jak widac z opisu) ale jak napisala laylah, w wielu
                        miejscach w Polsce 100% pierworodek po prostu sie nacina. Doswiadczenie poloznej
                        wtedy nie ma nuic do rzeczy, bo nawet jesli kobieta widzi ze jest ok- natnie.
                        W wielu miejscach w Polsce rodzi sie z nogami do gory.

                        Moze autorka watku wlasnie z tego powodu sie wkurza ze u niej nie ma sali
                        jednoosobowej, zoo za darmo za to jest musztra przy porodzie i ciecie?

                        no slowo daje, ze zauwazylam w poscie ironie tylko mam wrazenie ze zle
                        wymierzona. Ironia nie usprawiedliwia wszystkiego.
                • mobiadek Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 10.08.05, 17:31
                  weronikaglow napisała:

                  > Rozwalone krocze, pękanie jak kanion, rozdarcie, największa przeżywalność,
                  > nienawidzę etc. to Twoje słowa Pimpku.
                  > Tak opisujesz Twoją wizję wydawania dziecka na świat. W gruncie rzeczy
                  wychodzi
                  > na to, że dziecko to właściwie śmiertelny wróg niosący ze sobą śmiertelne
                  > zagrożenie życia także własnego.

                  Ale argumenty... Chwyty poniżej pasa.
                  Żenujące.
    • anulka59 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 10:21
      I ZNOW TO SAMO CO WCZESNIEJ.KLOTNIA GONI KLOTNIE.Wydaje mi sie ze na tym forum
      POROD POLEGA TYLKO NA NACIECIU KROCZA I NA NICZYM INNYM.Czy takie posty mimo
      ze wystepuja BARDZO CZESTO TO SA WALKOWANE I WALKOWANE.Fundacja rodzic po
      ludzku to nie tylko KROCZE ale i SZPITALE PRZYJAZNE DZIECKU,INTYMNOSC,BRAK
      LEWATYWY,DOGODNE POZYCJE DLA RODZACEJ OBECNOSC PRZY PORODZIE OSOBY BLISKIEJ
      itd.Czy te tematy nie moga byc walkowane tak jak to nieszczesne NACIECIE KROCZA
      • wieczna-gosia Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 11:10
        anulko,
        brak lewatywy tez bywa walkowany i wywuluje dokladnie analogiczne reakcje. jest
        grupa nawiedzonych myslacych o wlasnym tylku i grupa bohaterek myslacych o dobru
        dziecka (reszta o dziecku nie mysli zapewne). Temat pozycji i lewatywy mysle ze
        jest scisle powiazany z nacinaniem, bo tam gdzie standardem jest ochrona krocza-
        po prostu musi byc dobor pozycji.

        Porody domowe na szczescie sa zbyt malo popularne, wiec az takich emocji nie
        wywoluja, bo jak ktos decyduje sie rozwazac porod domowy, to zapewne nic dobrego
        juz z niego nie bedzie wink
          • anulka59 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 11:37
            Wiem pimpku ze moge sie nie zgodzic na lewatywa na naciecie krocza jak w wielu
            postach sie tu trabi tez nie musze sie zgodzic ale czy WAS TO NIE WKURZA ze
            WATEK byl tyle razy walkowany a wchodzac na forum widze ze znow ponad 100ka
            postow na temat KROCZA.Dla mnie ciaza jest czyms naprawde waznym a porod to nie
            naciecie krocza tylko moment w ktorym zobacze malenstwo i przytule go nie wazne
            czy to beda 2godz czy 10 ale fakt ze w tym momencie WAZNY JEST DLA MNIE MOJ
            SYNEK (KTORY ZNOSI TWARDE KOSCI MOJEJ MIEDNICY)a nie tylek i to czy bez
            naciecia pekne czy nie i czy bede miala 4szwy czy 20.
            • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 11:43
              ja mam dystans do tych tytulow fundacji rodzic po ludzku. w moim miescie
              pierwszy szpital, ktory go zdobyl zasluzyl sobie na to miano wieszajac zaslonki
              w misie, zmieniajac firanki i wprowadzajac zakaz sztucznego karmienia piersia
              na oddziale ( nawet sciagnie mleko, laktator to wrog kobiety itd...),
              tlumaczeniem matkom, ze sa zle jak podaja butelke.
              znam argumenty na rzecz karmienia cycem ( saam chce tak robic), ale takie
              traktowanie kobiet mi sie nie podoba...
              w ogole w zyciu nauczylam sie ze same certyfikaty, dyplomy, tytuly... latwo
              zdobyc a nie zawsze ich tresc pokrywa sie z tym co spotyka sie realnie.
              wkurza mnie to co i ?ciebie,napialam to. drugi post.
              w efekcie dowiedzialam sie, ze mamczarna(smiercionosna czy jakos tak) wizje
              porodu a dziecko traktuje jak wrogasmile
              olej to. porod bedzie taki jaki ma byc. nie przewidzisz go do konca i nie
              zaplanujeszsmile
              • anulka59 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 11:54
                Faktycznie pamietam jak zaczeto przyznawac tytuly "szpital przyjazny dziecku"i
                te pierwsze spelnialy wymogi a teraz co 2szpital ma ten tytul a w nich sie nic
                tak naprawde nie zmienilo prucz tego co piszesz.Nie przewidze porodu i nie
                zamierzam tego robic najwazniejsze dla mnie jest to abym donosila maluszka do
                38tyg a porod no coz0przezyje jak wiele kobiet ktore juz rodzily i dla jednych
                dwugodzinny porod to tragedia a dla drugich dziesieciogodzinny porod to cos
                pieknego.
                • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 11:58
                  mnie w tej dyskusji wkurzaja argumenty typu" moja kolezanka jak rodzila to
                  lezala na sali z... i ja po nacieciu bolalo krocze". noz sie otwiera jak mamy
                  sie na plotach opierac. bo co z tego? ja znajde 10 kolezanek, ktore na naciecie
                  nie narzekaja. to droga do nikad. zdrowego rozsadku zaden argument nie zastapi.
                    • annam21 Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 12:13
                      oj,kurcze tez sie zdziwilam ze za tyle glosow,raczej zgadzam sie z pimpek,choc
                      nie ordzilam naciecie jest dlamnie rowniez obawa(poki co minimalna,bo
                      najbardziej boje sie o brzdaca w moim brzuchu zeby rosl i zeby wszystko bylo
                      dobrze),i mysle sobie tyle przeszlam ze co mi tam takie ciencie.i tez mam
                      koleznke,rodzila,byla cieta i pamieta tylko"jaki ja przystojniutki doktorek
                      zszywal",jasne "chronic krocze" piekna sprawa, tu sie chroni,(w niemczech) ale
                      co z tego jedna miala naciecie przy dwoch porodach,druga przy zadnym.O tym
                      wolala bym zeby zdecydowal ten kto mi tam bedzie zagladal i widzial co sie
                      dzieje,ja decydowac sie nie osmiele.I fakt wazniejsze jest dlamnie
                      malenstwo.pozdrawiam
                  • pimpek_sadelko Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 12:10
                    pimpek_sadelko napisała:

                    > mnie w tej dyskusji wkurzaja argumenty typu" moja kolezanka jak rodzila to
                    > lezala na sali z... i ja po nacieciu bolalo krocze". noz sie otwiera jak mamy
                    > sie na plotach opierac. bo co z tego? ja znajde 10 kolezanek, ktore na
                    naciecie
                    >
                    > nie narzekaja. to droga do nikad. zdrowego rozsadku zaden argument nie
                    zastapi.

                    pomijam kwestie tego, ze nie widomo czy ta cierpiaca kobieta byla slusznie
                    nacieta czy "rutynowo". bo tego juz zazwyczaj nikt nie wie jak pisze.
    • lillika Re: Cała prawda o nacięciu krocza.............:-( 09.08.05, 15:26
      Większość wypowiedzi w tym wątku to złośliwości, zarozumialstwo i arogancja.
      Kilka uwag, które mi się nasunęły:
      1. jeśli komuś przeszkadza temat tego wątku (szczególnie, gdy ją to "wali") to
      proponuję tu nie zaglądać. Ja tak robię, wybierając z forum to, co mnie
      interesuje. Nie ma obowiązku czytania wszystkich wątków na forum.
      2. Z tego co zauważyłam, wszystkie dziewczyny chcące chronić swoje krocze przed
      zbędnym nacinaniem zdają sobie sprawę z tego, że czasem są sytuacje, w których
      naciąć trzeba. Nie rozumiem więc sensu wypisywania wyjątkowo "odkrywczych"
      porad typu "życie pokaże".
      3. Nie rozumiem też zarzutu, że wiele dziewczyn mówiących o ochronie krocza
      jeszcze nie rodziły, bo nasuwa mi się pytanie: to kiedy mają interesować się
      ochroną krocza? Po porodzie? To chyba trochę za późno.
      4. Często przewijąją się porady mówiące, by ocenę stanu krocza i decyzję o
      nacięciu pozostawić położnej czy lekarzowi. I tu pytanie: w jaki sposób
      przeprowadzają ocenę położne/lekarze w szpitalu, w którym nacina się 100%
      kobiet?
      5. Odnoszę też wrażenie, że w tym wątku wypowiada się wiele osób, których ten
      problem nie dotyczy, czyli takie, którym jest obojętne nacinanie, w "ich"
      szpitalu nie ma rutynowego nacinania itd. ale za to w mentorski sposób chętnie
      pouczają inne.
      Czy doprawdy to aż tak wielki wysiłek intelektualny zrozumieć, że nie wszędzie
      tną wyłącznie w razie potrzeby?
      U mnie w najbliższym szpitalu tną 100% kobiet, zzo nie istnieje, kobiety rodzą
      na leżąco z nogami wycelowanymi w sufit, wanna jest tylko do zdjęcia. W
      następnym jest podobnie. W kolejnym szpitalu (już inne miasto) do wspomnianych
      wcześniej "atrakcji" dochodzi jeszcze arogancki personel, wieloosobowa sala
      porodowa (więc poród rodzinny jest pod znakiem zapytania). W jeszcze innym jest
      już postęp, bo jest płatne zzo (kilkaset zlotych).
      Mam świadomość, że takich miejsc jest w Polsce więcej. Nie wszystkie mają tyle
      szczęścia by mieć darmowy poród rodzinny, zzo czy jednoosobową salę lub by mieć
      jakiś sensowny wybór szpitala. Dlatego wyśmiewanie takich dziewczyn i dawanie
      im "drogocennych" porad typu "położna oceni" uważam za kpiny.
      • fryta84 zgadzma sie!!! 09.08.05, 18:35
        u mnie w szpitalu tez zzo nie istnieje/
        za porod rodzinny plcilismy 50 zl (bo to niby za fartuch placimy) krocze mialam
        nacinane bez zadnego znieczulenie, ale nie bolalo, bo skurcze i te wszystkie
        inne bole sa o wiele mocniejsze niz jakies tam male naciecie (nawet nie
        wiedzialam kiedy je zrobili bo nie raczyli mnie o tym poinformowac) robia to
        wtedy kiedy jest silny skurcz wiec napewno skupiac sie nad tym nie bedziecie.
        zagoilo sie szybko, 5 dni po porodzie polozna zdjela mi szwy. i teraz jestem
        juz 7 misiecy po i zadnych dyskomfortow nie odczuwam.
        pozdrawiam wszystkich!!!