mamawiktorka1
11.08.05, 15:20
Rodziłam rok temu 26 lipca. Własnie teraz naszły mnie wspomnienia upokorzeń i
nieuprzejmości z którymi spotkałam się będąc w ciązy. Zaczne od najgorszej
sytuacji:
1.
Byłam juz po terminie porodu, (nie zgodziłam się na pozostanie w szpitalu, po
wcześniejszych złych doświadczeniach), było upalnie więc postanowiłam wybrac
sie z kolezanka na lody do McDonalda. A tu kolejka bez końca. Stanęłam więc
przed jednym grubszym facetem,który własnie podchodził do kasy i mówie, że
chce kupić loda bez kolejki ( a brzuch to miałam już do ziemi), a on na to,
że chyba żartuję, ciaża to normalny stan, a on cos o tym wie bo jest lekarzem
połoznikiem. Po krótkiej wymiwnie zdań (widać facet nie był najlepszy w
wyszukiwaniu argumentów, z resztą nie miał zadnych)mój wypasiony na
hamburgerach rozmówca przeszedł ze mną na ty i zyczył mi żeby w w lodach
które zjem była salmonella ( a tu nie omieszkał rzucić łacińskiej nazwy tego
paskuctwa, po to aby uwiarygonić swoja lekarska profesję, a poza tym wygrazł
mi żebym przypadkiem nie pojawiła się na porodówce w Rydygierze w Łodzi,
gdzie on właśnie pracował, bo marny będzie mój los. Czy mozecie wyobrazić
sobie większego kretyna!
Powyzszy przypadek nie był odosobniony. Nagminnie nie ustepowano mi miejsac w
autobusie lub udawano, że mnie nie widzą. A jak jest lub było z wami mamusie.
Czy tez traktowano was jak nieco przycięzkie fizycznie i umysłowo? O innych
sytuacjach napisze później w tym wątku, bo teraz musze wracać do synka.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy.