Traktowanie kobiet w ciąży

    • asia1108 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 18.08.05, 17:29
      Bardzo dobry temat!
      Sama jestem w 28 t.c i zdążyłam dość dobrze przekonać się jak to jest z tym
      traktowaniem kobiet w ciąży...
      1.Jeżdzę do pracy autobusem (przesiadam się 3 razy) i mój ulubiony motyw to
      syt. kiedy wchodzę do autobusu i nagle wszyscy odwracają głowę i ze zmarszczka
      na czole (tak się koncentrują)wypatrują czegoś przed okno.
      Co ja wtedy robię - najczęściej staje przy jakimś miejscu siedzącym i
      prawie, "kolę w oko" swoim brzuchem osobę siedzącą (oczywiście pomijam
      staruszki).
      Gdy i to nie pomaga, grzecznie pytam czy nie ustąpiłby mi Pan/Pani miejsca i tu
      najbardziej chce mi się śmiać bo poproszona przeze mnie osoba nagle zrywa się z
      miejsca i gorąco przeprasza jaka to z niej gapa i tp...
      2. Ludzie gapią się na mój brzuch!!!
      Początkowo sądziłam, że tylko tak mi się wydaje bo to moja pierwsza ciąża i
      jestem przewrażliwiona ale teraz wiem, że faktycznie tak jest. Czuj się przez
      to jak bym była jakimś dziwolągiem.
      3. Najgorsze przeżycie m iałam w piatek 12 sierpnia (moje urodziny).
      Wracam sobie z pracy, bardzo zmęczona po całym tygodniu - powolutku kroczek za
      kroczkiem (mam km. do autobusu) aż tu nagle mija mnie rowerzysta. Podjechał tak
      cichutko, że wcale go nie usłyszałam i w momencie kiedy zrównał się ze mną,
      wyciągną swoją łapę i chwycił mnie za łańcuszek, który miałam na szyji. ..
      Wyobraźcie sobie moje przerażenie - wokół pusto, po prawej stronie park i ja z
      wielkim brzuchem.
      Byłam tak przerażona, ze nie wydobyłam z siebie nawet marnego głosiku a nogi
      niemalże odmówiły mi posłuszeństwa. Na szczęście bandyta szybko uciekł i nie
      zdołał mi zerwać łańcuszka a najważniejsze - nie zrobił mi krzywdy. Wiem, że
      musiał obserwować mnie wcześniej z parku i napewno przez mój brzuch
      zakwalifikował mnie jako "łatwą zdobycz".
      Przestrzegam Was wszystkie, abyście uważały na siebie bo Wasz brzuszek napewno
      nie będzie wzbudzał litości dla potencjalnego bandyty.
      • anita53 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 18.08.05, 17:46
        Pracodawców też nie wzrusza...szczególnie kobiet, które mają same 2-kę dzieci.
        W 7 m-cu ciąży zafundowała mi taki stres, że głowa mała - chcąc mnie
        zdegradować. No tak, młoda matka to niedyspozycyjny pracownik, nie ważne, że ma
        spore osiągnięcia.
        Pozdrawiam
    • agao_72 Re: Traktowanie kobiet w ciąży - do budzika11 18.08.05, 20:35
      Będę niemiła - choć staram się z zasady nie bywać.
      Podziwiam heroizm. Dla mnie możesz jeżdzić i 6 godzin do pracy w jedną stronę
      na stojąco w 38 tygodniu ciąży (nawet) jeżeli jest to Twój wybór. Oki - tak
      zdecydowałaś i tak masz. Ale na miłość boską (lub inną) nie rób z tego wzorca.
      Jeśli chcesz być doceniona to dygam nóżką i bije brawo!
      Ale:
      a) jeżeli wprowadziliśmy jakieś uregulowania to korzystajmy z nich świadomie
      b) jeżeli istnieją jakieś normy postępowania - niepisane, ale ułatwiające nam
      życie (nam kobietom w ciąży) to może nie pozwólmy, żeby zaginęły. Nie mówię o
      domaganiu się pierwszeństwa z zaciętą miną. W końcu jeżeli My nie będziemy
      domagać się praw dla siebie - łącznie z prawem go godnej podróży, to zostaniemy
      zepchnięte na margines społeczny - jako takie z brzuchem, z którymi można
      wszystko zrobić, a one przełkną każdą nieprzyjemność - bo nie chcą gorzkich
      słów, znaczących spojrzeń itp. itd...

      Tak sobie myślę - moja babcia zaszła w ciąże po wyjściu z obozu
      koncentracyjnego, lekarza widziała wtedy chyba na obrazku, żadnych badań krwi -
      urodziła mojego ojca w miarę zdrowego. Ojciec do tej pory cieszy się zdrowiem.
      Czy ja, wiedząc, że jej wszystko ok poszło - mam podążać jej śladem? - taki
      dosć drastyczny przykład. Ciągnąc analogię (trudne słowo) - czy jeżeli z Tobą
      wszystko jest ok, to reszta świata zaciążona ma widząc Twój przykład postępować
      tak samo?
      Pamiętaj - każda ciąża jest inna, każda kobieta inaczej ją znosi. Cieszy mnie
      Twoje zdrowie i mam nadzieję, że będzie tak dalej. Ale nie każda kobieta ma
      tyle sił i nie każde dziecko chce sobie grzecznie siedzieć...

      Pozdrawiam
      agA
      • ankamk78 Re: Traktowanie kobiet w ciąży - do budzika11 18.08.05, 21:23
        Niestety stwierdzam to z przykroscia w naszym kraju wiekszość ludzi to
        bezduszne, egoistyczne, niewychowane (co tu duzo kryć) chamy. Kobieta w ciązy,
        nawet w tej bardzo zaawansowanej nie ma nigdzie tryfy ulgowej. Przypadki
        szczeglnego, czytaj miłego i troskliwego traktowania, sa marginalne. Nie chce
        mi sie opisywac znieczulicy we wszelkiej maści kolejach, przpychania i
        poszturchiwania najczęściej na chodniku i w duzym sklepie.
        Jednak naprawde przykro zrobiło mi sie ostatnio w tramwaju. Mialam do
        przejechania ledwie 4 przystanki ale poniewaz mam zagrozona ciaze i nie
        powinnam długo stac,liczyłam na to ze usiade. Niestety jak weszłam stwierdzilam
        ze wszystko zajete łącznie z siezeniem dla chorych. Wszyscy siedxacy mnie
        zmiezyli mi po zauwazzeniu mojego brzucha dziwnie poodwracali głowy do okien.
        Jeden jedyny dziadzius (pan mial chyba z 70 lat) zaproponował,ze ustapi.
        Uprzejmie podziekowalam. Straszne bylo to ze za tuz nim siedziala nastoletnia
        dziewczynka ktora patrzyla mi prosto w oczy,a na buzi miała wymalowany totalny
        brak zrozumienia całej sytuacji.Ale w koncu skoro strasi daja taki oiekny
        przykład to skad Ci młodsi maja wiedziec jak sie zachowac...
        Tak sobie ostanio pomyslalam, ze wszystcy bez wyjatku bylismy kiedys w takich
        brzuchach i tylko dzieki temu ze naszym matko nikt zycia wtedy nie zakłocał
        mamy to szczescie byc tu i teraz - szkoda, ze niektorzy tak szybko o tym
        zapomnieli
        Pozdrawiam
      • budzik11 Re: Traktowanie kobiet w ciąży - do budzika11 19.08.05, 10:03
        Nie wiem, dlaczego tak sie oburzyłaś i skąd te złośliwe uwagi pod moim
        adresem?? Ja nie piszę o sobie jako o "wzorcu" czyli czymś, co nalezy
        naśladować. Czy ja kogokolwiek namawiam, żeby stał?? Napisałam tylko, jak to
        jest w moim przypadku. I uwierz mi, przez te 7 miesięcy ustąpiono mi może z 5
        razy. Wiem po prostu, że jak ktoś NIE CHCE ustąpić miejsca, to tego nie zrobi.
        Jak by któs CHCIAŁ to zrobiłby to bez. Ja nikogo nie mam zamiaru błagać o
        miejsce siedzące, nie będę nikogo uczyć kultury. Już dawno machnęłam ręką. Wolę
        sobie postać spokojnie niż wysłuchiwać ciężkich westchnień i patrzeć na
        przerwacanie oczami tych biednych ofiar, które zmuszone sa ustępować.
    • martusia251 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 18.08.05, 23:00
      Byłam świadkiem dzisiaj super wydarzenie. W hipermarkecie przy kasie czeka
      para, maja kilka produktów. Podchodzi dziewczyna w ciąży i do nich że maja ja
      przepuscić bo ona jest w ciązy. Sorki ale to juz beszczelnośc. ja też jestem w
      ciązy i to w ostanim miesiącu. Rozumiem jeszcze jakby była długa kolejka to ma
      prawo poprosić, ale dziewczyna tryskała energią.
      Wiele razy spotkałam się z nieuprzejmością. Jazda komunikacja miejską to
      koszmar. Ludzie udają że nie widzą albo gapią się beszczelnie. I nie chodzi tu
      juz o to że ja mam chęć posiedzieć tylko że stanie w autobusie nie jest
      bezpieczne.
      • agao_72 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 18.08.05, 23:41
        Echemmm... Jeżeli:
        a) kasa była "uprzywilejowana" tj. dla kobiet w ciąży, osób z dziećmi i
        inwalidów
        b) pani była w ciąży
        to miała 100% prawa domagać się przepuszczenie - choćby wyglądała kwitnąco i
        tryskała energią, a kolejka była malusieńka. Jej prawo - ich "pech", że stanęli
        w tej kasie.
        A jeżeli Ty nie chcesz/ potrafisz poprosić o to, a potem skarżysz się na
        nieuprzejmość albo beZczelność ludzi gapiących się na Ciebie - to gdzie jest
        logika???
        Kto jest do licha ciężkiego beZczelny? Wszyscy ci, którzy nie postępują zgodnie
        z Twoim chwilowym wyobrażeniem o świecie?
        Pozdrawiam
        agA
        • martusia251 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 18.08.05, 23:53
          Wybacz ale kasa nie była dla niepełnosprawnych ani ciężarnych, są przypadki
          kiedy powinno sie egzekwować takie prawa ale też nie trzeba przesadzać bo ktoś
          ma taki kaprys. Nie rozumiem tego i już. Rozumiem że stanie w kolejce jest
          męczące, ale nie jak jest obok kasa dla ciężarnych!!!!.
          • agao_72 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 00:05
            A był ktoś w tej kasie? wink tj. kasjerka/ kasjer. Jeżeli był to trzeba było
            odesłać tę panią tam big_grin. Z drugiej strony problem mnie zaciekawił na tyle, że
            jak będę w najbliższym czasie w hipermarkecie to zapytam w BOKU-u co zrobić,
            gdy kasa "uprzywilejowna" jest nieczynna... taka ciekawość zawodowa.

            Nie rozumiem, dlaczego się irytujesz? A jak jakaś pani w ciąży w autobusie.
            tramwaju itp. poprosi o siedzące miejsce "nieuprzywilejowane",a Ty z brzuchem
            pod nosem będziesz stała obok - i je dostanie (bo najczęściej jest tak, że ja
            ludzi prosimy oni nam pomagają - nijaki R. Cialdini to udowodnił) to będziesz
            też marudzić smile? W zasadzie sytuacja podobna...

            • martusia251 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 00:16
              Jeżeli nie bedę w stanie stać to poproszę. Ciąża to nie choroba że mam latać z
              gołym brzuchem i wołać miejsce bo jestem w ciąży. Są miejsca i sytuacje że
              należy nam sie prawo pierwszeństwa i ludzie powinni nam ustepować ale bez
              przesady że każdy ma się pokłonić bo mamy taki kaprys. "Bo ja tak chce i już".
              • agao_72 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 09:51
                więc może "tryskająca zdrowiem" - dobrze, że nie wodami płodowymi pani z
                Twojego postu nie mogła stać. Wiem, ze ciąża to nie choroba (ale nie wiem co za
                kretyn to hasło wymyślił), ale czasami jest dość cięzko.
                A poza tym nadal nie rozumiem do czego zmierzasz - chcesz stać w kolejkach - bo
                nie poprosisz - to stój. Ale nie narzekaj na podobne sytuacje w środkach
                komunikacji miejskiej itp.
                Z mojego doświadczenia wynika, ze wystarczy poprosić - przełamałam blok i mówię:
                "Czy mogłaby pani/pan ustąpić mi miejsca. Jestem w ciąży i niewygodnie mi się
                stoi" - i to najczęściej działa. Mam nadmiar czaru osobistego, czy co? Ludzie
                są tak wychowani, że jak nie poprosisz to nie zrobią - jakoś sami rodzice
                wybijają z głowy altruizm maluchom. Trzeba umiejętnie artykułować swoje
                potrzeby, a w naszym kraju równania w dół nazywamy to kaprysami...
                pozdrawiam
                agA
                PS. A ponieważ od urodzenia jestem wredna muszę się pochwalić jedną rzeczą -
                załatwiłam kierowcy MPK wpisanie nagany od akt. Byłam w 6 miesiącu, śpieszyłam
                się na spotkanie, podjechał autobus, ale zatrzymał się około 60 m ode mnie.
                Więc musiała podtruchtać troszkę - co wyglądało dość komicznie bo brzuch miałam
                już gigantyczny. Udało mi się dobiec do drzwi i... kierowca mi owe drzwi
                zamknął przed nosem, zaczął odjeżdżać, machałam mu i nic. Więc spokojnie
                zapisałam numery i godzinę i po powrocie do firmy zadzwoniłam do jego szefów.
                Złożyłam formalną skargę, była konfrontacja i kierowca ma brzydko w papierach.
                I w tym wypadku się cieszę - mam nadzieję, że kretyn zrozumiał.



                • martusia251 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 13:30
                  Popieram to co napisałaś ale właśnie o to chodzi że wystarczy grzecznie
                  powiedzieć a nie "bo ja jestem w ciązy i chcę być pierwsza". Nie porównuj
                  takich zachowań do tego co nam się należy, jak miejsce w komunikacji. Istnieją
                  formy grzecznościowe. Jeżeli na jakąś wredna osobe się trafia to można
                  zapomnieć o grzeczności ale tak to troche kultury nie zawadzi. Więc zastanów
                  sie o co sie spierasz, o to że społeczeństwo ma byc kulturalne o kobiety w
                  ciązy poprostu niegrzeczne?
    • aagata4 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 00:56
      sama jestem w ciazy ...

      uwazam, ze ne mozemy oczekiwac od ludzi aby nam ustepowali miejsca to jest
      bardzo mile ale bądźmy luźmi.. czasem moze sie zdarzyc ze ktos wygladajcy na
      zdrowa osobe gorzej sei czyje od nas...

      uwazem ze w takiej sytuacji mozemy po prostu poprosic o ustapienie miejsca lub
      przepuszcenie w kolejce - wtedy obowiazkiem każdeg dobrze wychowanego czlowieka
      jest po prostu spelnenie naszej prośby lub odmowienie i podanie przyczyny ...

      pamietam jak bylam nastoaltką przerażona pierwsza miesiaczka, zwolnilam sie z
      lekcji i bardzo obolala (wtedy nie wiedzialam jakie srodki przeciwboleow brac a
      bylam nauczona nie brac zadnych tabletek od nikogo), balam sie wstac, bo
      wszyskie podpaski przemiękaly natychmiast i wtedy stanela nade mna taka
      ciezarna sapiaca i wzdychajaca choc dalej byly miejsca.... bylo mi bardzo
      nieprzyjemnie - a przeciez mogla poprosic -wtedy bym odpowiedziala ze rozniez
      źle sie czuje i nei mialabym tego niesmaku...

      proszenie o pomoc w takiej sytuacji nie jest niczym upokarzajcym ale taka
      ostentacyjna naburmuszona mina i liczenie na to ze ktos nam pomoze jezeli nie
      zwrocimy sei do kogo o pomoc to juz źle świadczy o nas...

      pozdrawiam

      Agata
    • budzik11 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 10:22
      A tak w ogóle, to można rzeczywiście poprosić o miejsce siedzące, jeśli źle się
      czujemy. Jak ktoś ustapi sam z siebie, to super. Jak nie ustepuje nikt, to
      stoję i tez jest ok. Jeśli czułabym, że naprawdęusze usiąść, to poprosiłabym
      kogoś. W przeciwnym wypadku to - zaznaczam - według mnie i nie chcę być
      nazywana WZORCEM - jest po prostu wykorzystywanie ciąży. Bo co z tego, że mam
      brzuch, jeśli czuję się super kwitnąco i nie przeszkadza mi, że stoję? Ja moge
      sobie postać, nic mi się nie dzieje. I nie widze powodu, żeby mnie z tego
      powodu obrażać. Jak ktoś czuje się kiepsko, to może prosić o zwolnienie
      miejsca, nawet leżącego. Ale jeśli ja uznaję, że mogę sobie postać i nie widzę
      w tym żadnej ujmy na zdrowiu swoim i dziecka, to czy to źle? Czy to jest powód
      do złośliwości? A swoją drogą, to ciekawe, jak byście (nawet nie będąc w
      ciąży) - orędowniczki egzekwowania prawa do miejsc siedzących - reagowały, jak
      by wam notorycznie staruszki podchodziły do miesjc i żądały ustąpienia? Pewnie
      nie byłybyście szczęśliwe, pewnie tak samo wywracałybyście oczami i
      ostentacyjnie wzdychały, jakie to te baby sie bezczelne zrobiły...
      • agao_72 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 11:27
        Staruszki nie musiały mnie prosić, podnosiłam odwłok i wstawałam. Jakieś mam
        dziwne normy zachowań...
        • ankamk78 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 12:00
          Czytam wasze posty i stwierdzic trzeba, ze granica w tych wszystkich syuacjach
          jest bardzo płynna. Jedne kobitki "wykorzystuja" fakt bycia w ciazy - tak
          bynajmniej wyglada to z boku, bo jak one sie czuja to nigdy nie bedziemy
          wiedziec, a inne tego nie robia liczac na zwyczajne dobre wychowanie innych.
          Mnie wpojono zasade, ze miejsca siedzac sa dla tych, ktorym ciezko wystac czyli
          starszych, kobiet w ciazy i z małymi dziecmi. Niezbyt czesto jezdze komunikacja
          ale nigdy sie nie pchałam zeby tyłek posadzic. Teraz kiedy czasem przypadnie mi
          w udziale ten sposob podrozowania ,nie daj Bóg w upalny dzien ,to chyba mam
          prawo oczekiwac, ze nastolatki albo inni młodzi ludzie ustapia mi bez
          proszenia - to kwestia wychowania, kutury, a nie tego czy to ja potrafie
          prosic. Nie potrafiłam i nadal nie potrafie siedziec gdy na demna stoi ktos kto
          potrzebuje usiasc - zawsze pytam i ludzie albo korzystaja z mojej uprzejmosci
          albo dziekuja,a ja wtedy tez nie mam niesmaku w ustach,ze ktos nie
          poprosil...nie zapytal.
          Swoja droga nie usprawiedliwiajmy schamienia naszego społeczenstwa. Jak
          wytłumaczyc poszturchiwanie w miejscach publiczych? Jest to niemile dla kazdego
          czlowieka a co dopiero dla ciezarnej. Dlaczego idac waskim chodnikiem zostaje
          wepchnieta na ulice lub mur budynku bo idace na przeciwko "starsze" panie sa
          tak zajete rozmowa ze nawet mnie nie zauwazyły,a co dopiero ze jestem w ciazy -
          a ja udaje paralityka zeby w brzuch nie oberwac siatka i jednoczenie rownowage
          utrzymac.Ciaza to piekny i szczegolny stan. Zachadza w nas teraz tak wazne
          procesy, ze mamy czasem wieksze prawo nic inni byc bardziej emocjonalnie
          nastawione do zycia i oczekiwac, ze ludzie beda nas przyjaznie traktowac.
          Wszyscy płacza ze mamy niz demogrficzny ale wiekszosc raczej uprzykrza zycie
          przyszłym mamusiom niz je ulatwia, gdzie tu logika? Dlaczego bedac w ciazy
          musze omijac wieksze skupiska ludzi jezeli nie chce sie narazic na uraz brzucha
          lub stres wywolany chamskim i niegrzecznym zachowaniem - uwazam ze to nie
          wporzadku wobec nas.
          Pozdr.
      • silvik Re: Traktowanie kobiet w ciąży 19.08.05, 12:27
        Mój synek ma już co prawda 2 latka ale dobrze pamiętam okres ciąży.Różnie to
        bywało...
        Ale jedna sytuacja do dziś wywołuje u mnie uśmiech na twarzy.
        Czerwiec(2 tygodnie przd terminem)i moja droga do pani doktor,okropny upał, i
        mój duuuuży brzuszeksmilePodbiegam(jeśli można to tak nazwać)do tramwaju i wsiadam
        a tam oczywiście niesamowity ścisk.Nagle z miejsca wstaje na oko 30-letni
        przystojny facet i mówi,żebym sobie usiadłasmileJa mówię,że za chwilę wysiadam
        (jechałam tylko 3 przystanki) a on z uśmiechem mówi,żebym chciaż chwilkę sobie
        odpoczęła bo tak gorąco...big_grin No to usiadłamsmile
        Inna sytuacja-już po urodzeniu dziecka-jadę tramwajem a ze mną wózek z moim
        skarbem.I facet z końca wagonu do mnie podbiega,żebym sobie usiadła...niestety
        musiałam odmówić, nie przesunęłabym tam wózka a nie chciałam wyjmować z niego
        dziecka.
        Nie wiem, może miałam szczęście do ludzi?
        Po urodzeniu dziecka byłam też bardzo(pozytywnie) zdziwiona przy wnoszeniu
        (wynoszeniu) wózka do pojazdów komunikacji publicznej.Nigdy nie miałam jakoś z
        tym problemów, nigdy mi nikt nie odmówił a wręcz czasami ich pomoc nie była
        niezbędna(np. przy autobusach niskopodłogowych).
        A dodam tylko,że tramwajami, autobusami jeździłam z synkiem bardzo często.
        Nie mogę jednak zapomnieć innej sytuacji- jakiś czas temu wracałam z pracy
        tramwajem, ścisk, upał, po prostu koszmar.Obok mnie akurat zwolniło się miejsce
        siedzące i widzę jak z dwóch stron tramwaju do tego miejsca "biegną" dwie osoby.
        1-sza Zadbana 50-letnia wymalowala lala
        2-ga Kobieta już w bardzo zaawansowanej ciąży...
        No i wiadomo kto wygrał ten "wyscig"sad(( Baba się rozsiadła wygodnie i łeb
        oczywiście w stronę szyby...
        a kobieta w ciaży tylko spojrzała tak żałośnie(naprawdę było widac ,ze się
        męczy)chwilę postała ale zaraz poprosiła o ustąpienie miejsca młodego wyrostka
        siedzącego w pobliżu o ustąpienie miejsca. No to wstał.
        A ja w tej sytuacji byłam zła na tą babę i zła na siebie...
        A wiecie dlaczego? Bo się zgapiłam,gdybym mogła cofnąć czas to na tym wolnym
        miejscu wylądowałaby moja torba z zakupami...i bym spokojnie czekała aż ta
        ciężarna dojdzie a tak...ech brak słów...
    • stanowcza Wrocław 03.12.05, 22:38
      Jestem w 34tc i jak dotąd jeszcze nikt nie ustąpił mi miejsca w komunikacji
      miejskiej ani w jakiejkolwiek kolejce. Jednak kolejki są dla mnie mniej
      uciążliwe niż autobusy czy tramwaje, w których muszę balansować, aby nie
      polecieć przy hamowaniu czy ostrych podjazdach kierowcy/motorniczego. Jak do
      tej pory nie byłam w takiej sytuacji, abym musiała prosić o ustąpienie miejsca,
      ale powiem szczerze, że wkurzam się, gdy podjeżdża tramwaj, prawie pusty,
      wsiadam i zanim skasuję bilet wszystkie miejsca są zajęte, pal licho te
      nieoznakowane, ale nawet to z nakleją "miejsce dla kobiety w ciąży". Dojeżdżam
      do pracy na 8.00, więc z reguły siedzi tam młódź gimnazjalna czy licealna,
      która niczego i nikogo nie widzi. Na szczęście korzystam z komunikacji
      miejskiej okazjonalnie, ale jest to spowodowane właśnie takimi sytuacjami i nie
      tylko. PO to są te miejsca oznaczone, aby usiadły na nich właśnie wymienione
      osoby. Ale co tu mówić o ciąży, kiedyś byłam świadkiem jak wsiadł do tramwaju
      starszy człowiek o lasce i nikt za przeproszeniem d... nie ruszył. A miejsca
      dla inwalidów też są oznakowane....Sama też zresztą stałam, więc nie mogłam
      ustąpić mu swojego miejsca....

      Raz przydarzyła mi się taka sytuacja, po pracy wsiadłam do tramwaju, tłum
      niemiłosierny, ale nic, stoję. Obok siedzi mężczyzna ok. 50-tki i mnie
      lustruje, dobra, nie daleko, dam radę. Na którymś przystanku wsiada chyba jakiś
      jego znajomy, staje obok i zaczynają rozmawiać. Zwolniło się miejsce, siedzenie
      za lustrującym, więc myślę sobie, choć trochę siądę, bo te hamowania i podjazdy
      w korkach już mi dają we znaki. I słyszę taki oto taki tekst lustrującego do
      znajomego: Siadaj!
      Znajomy popatrzył na mnie i się zawahał.: Nie, postoję.
      -Siadaj!
      -Nie, zaraz będę wysiadał.
      Lustrujący spojrzał na mnie i do znajomego: -Siadaj, młode są, to postoją!
      Myślałam, że mu przyłożę, co za prostak i cham. Na szczęście zaraz wysiadałam.

      Nagminna ślepota, albo wzrost czytelnictwa w tramwaju jak wsiada ciężarna już
      nie robi na mnie wrażenia. Tak samo jak lustrownie z góry na dół i wlepianie
      się w brzuch. Czasami się pocieszam, że może w kurtce zimowej nie widać, że mam
      brzusio i to całkiem spory. Ale miałam też taką przygodę, że wsiadałam do
      tramwaju, chyba 5 na pl. Dominikańskim, nawet usiadłam, bo było jakieś wolne
      miejsce i widzę, że jakiś pan, co stał obok mojego siedzenia, mi się przygląda.
      No nie, myślę, pewnie zaraz usłyszę jakiś komentarz. Pan pogrzebał coś w swojej
      torbie, którą miał na ramieniu, wyciągnął jaką kartkę, i dalej na mnie
      spogląda. Nic. Hmmmm...? I na następnym przystanku, wcisnął mi ją w rękę ze
      słowami - może się przyda , wszystkiego dobrego- uśmiechnął się i wysiadł.
      Spojrzałam na kartkę - była to ulotka o szkole rodzenia, jak najbardziej na
      czasiesmile) Było to jedyne miłe zdarzenie i jedyna sytuacja, w której moja ciąża
      nie okazała się ciążą-niewidką. Pozdrawiam tego Pana z tramwaju!
      • kasia26_a Re: Wrocław 04.12.05, 00:58
        witam cie
        Bylam tez w ciazy i czasem musialam jechac komunikacja miejska,pochodze z niewielkiego miasta Czestochowa.Nikt mi miejsca nie ustepowal, w przychodniach tez musialam odsiedziec swoje, nawet w 9 miesiacu.mam wrazenie ze te staruchy bo inaczej nie mozna nazwac maja amnezje i nie pamietaja jak to sie bylo w ciazy i z 10 kg nosi sie sprzodu.Takiej starej babie trzeba dac do reki dodatkowe siaty o wadze ok 10kg i niech stoi z rekami podgietymi przy brzuchu, ciekawe po jakim czasie bedzie ja kregoslup bolal.
        Dgy chodzi o markety to jak tylko wchodzilam do marketu a kasa dla ciezarnych byla czynna- niestety od swieta dzialala to rozpinalam futro,( rodzilam zima_ i szlam z koszem na hama.
        Jestem teraz w 5 tygodniu ciazy i jak tylko bedzie widac ciaze mam wszystkich w dupie ze tak powiem, i bede korzystac z prawa jakie mi sie nalezy i gowno bedzie mnie obchodzic czyjejs zdanie.
        Niestety te staruchy nas chamstwa nauczyli nie to ze my jestesmy nie wychowani.Patrzac na te babunie z siatami lecące na autobus z rynku, kurcze niejedna trzydziestka pozazdroscilaby kondycji!!
        Mowie
        Wam dziewczyny na hamstwo trza odpowiedziec hamstwem- nie mozna byc szara myszka bo cie zgnoja.
        Nie wymagamy Bog wie czego tylko to co nam sie nalezy.Szacunku!!! Nikt dla przyjemnosci z ciezarem z przodu nie chodzi a Bozia nie wyposazyla nas w wysiadywanie jajek
        Pozdrowienia ze swietego miasta.........
      • tankgirl5 Re: Wrocław 04.12.05, 09:45
        Hej też jestem z Wrocławia. No niestety muszę potwierdzić jak to "wspaniale"
        jest w naszym mieściesad Ja co prawda dopiero 23t ale brzuszek zapewniam, ze
        widać. Raz jechałam w ogromnym ścisku i zwolniło się miejsce, więc idę do
        niego. Gdy dochodziłam młoda dziewczyna położyła torbę z podłogi na to
        siedzenie. Więc ja grzecznie mówię, że chciałam usiąść bo w szóstym miesiącu
        trochę ciężko mi się stoi... Odpowiedź: Acha. Obok siedziała mama panienki i
        też nic. Torba jak siedziała tak siedziała a ja jak stałam tak stałamsurprised Ludzie
        też ślepi i głusi! Nikt nie zareagował.
        • stanowcza Re: Wrocław 12.12.05, 19:49
          Moja ostatnia sytuacja. Przystanek przy Hali Targowej. Podchodzę do przystanku,
          na ławce siedzi jedna starsza pani. Też sobie usiadłam, zakupy (kupiłam
          chrześnicy prezent na mikołaja- lekkie, ale duże pudło) postawiłam obok na
          ławce. Za chwilę przyszła druga starsza pani, chyba znajoma tej pierwszej,
          zdjęłam swoje paczki, postawiłam na ziemi, pani usiadła. Minęło 5 min. przyszła
          trzecia starsza pani z zamiarem, aby usiąść, ale miejsca było na ok 50 cm, więc
          postawiła tylko swoje torby na ławce i spoglądała na mnie. O nie, dopóki nie
          przyjedzie mój tramwaj nie miałam zamiaru się ruszać, tym bardziej, że nie
          czułam się zbyt dobrze. I na to wszystko sprintem !!! przybiegła (dosłownie)
          czwarta starsza pani, chyba mnie nie zauważyła, bo byłam zasłonięta przez tą
          stojącą, czy dla niej jeszcze się znajdzie miejsce? Ledwo wyhamowała przede
          mną. Stanęła obok i próbowała mnie zahipnotyzować, abym ustąpiła jej miejsca,
          bo nie miała śmiałości powiedzieć wprost - brzuch mam jak piłkę lekarską przed
          sobą... Ale to nic. Przyjechał tramwaj, nie mój, więc obserwowałam co dalej.
          Dwie pierwsze się poderwały do tramwaju, ale nie wsiadły, bo "nie ma miejsca do
          siedzenia, a one nie będą stały" - miejsca siedzące były faktycznie zajęte, ale
          tramwaj był poza tym prawie pusty, jak to w dzień roboczy o godz. 12-13. To jak
          nazwać wypełnienie tramwaju w godzinach szczytu, gdzie nie tylko nie ma gdzie
          usiąść, ale nawet gdzie stanąć, a motorniczy nie może domknąć drzwi... Więc jak
          się poderwały, to na ich miejsce na ławce wskoczyła szybko czwarta starsza
          pani, ta która mnie hipnotyzowaławink Dla dwóch pierwszych nie było już miejsca,
          a chciały siedzieć solidarnie, więc teraz solidarnie stały... A ja dalej
          siedziałam i czekałam na swój tramwaj.

          Po tej obserwacji postanowiłam sobie, że nigdy nie ustąpię żadnej starszej pani
          miejsca w tramwaju, chyba że będzie o kulach lub lasce. Jeżeli mają siły i czas
          na planowanie takich operacji logistycznych, znajdą też energię, aby jeden czy
          dwa przystanki przejechać na stojąco. Koniec, basta.
    • mama_debiutantka Re: Traktowanie kobiet w ciąży 04.12.05, 01:31
      > Stanęłam więc przed jednym grubszym facetem,który własnie podchodził do kasy
      > i mówie, że chce kupić loda bez kolejki

      o ile wiem, to w md nie obowiązuje zasada, że kobiety w ciąży, matki z
      dzieckiem na ręku, emeryci, renciści i honorowi dawcy krwi obsługiwani są poza
      kolejnością wink
      może więc zamiast 'chcę kupić bez kolejki' byłoby 'czy zechciałby mnie pan
      wpuścić, bo...'?

      ja raczej takich ani innych problemów nie miałam. może dlatego, że nie
      uważałam, że mi się w md słusznie należy...
    • magdusia.c Re: Traktowanie kobiet w ciąży 04.12.05, 10:42
      Co do traktowania ciężarnych nie moge się jeszcze wypowiedzieć, ale równie
      niemiłe doświadczenia mam z okresu, kiedy musiałam chodzić o kulach po operacji
      kolana. Nie wolno mi było stąpnąć na nogę, żeby nie zaprzepaścić efektu
      operacji, a niestety czasem musiałam pojechac gdzieś autobusem. Na ogół nikt nie
      ustępował miejsa, a można sobie wyobrazić jak ciężko jest stać na jednej nodze,
      trzymać kule i jeszcze próbować się czegoś w autobusie złapać. Na początku się
      nie dopominałam o ustąpienie miejsca, ale jak raz o mało się nie przwróciłam, to
      stwierdziłam, zę w nosie mam, zdrowie ważniejsze i zaczęłam prosić o ustąpienie
      mijsca.
      A raz miałam taką sytuację. Siedziałam sobie w tramwaju, a kule trzymałam przy
      szybie z boku - nie rzucały się w oczy. Stanęła nade mną sapiąca starsza pani w
      pełni sił i przez dwa przystanki na cały tramwaj komentowała pod moim adresem
      jakie to teraz brak wychowania itp. Jak miałam wysiadać, wyciągnęłam kule i
      zaczęłam się gramolić - pani miała głupią mine. Najgorsze są te starsze panie
      właśnie.
    • koza_w_rajtuzach Re: Traktowanie kobiet w ciąży 04.12.05, 11:38
      Nigdy nie spotkałam się z tym, aby ktoś mnie upokorzył czy w nieprzyjemny
      sposób potraktował.
      Może wynika to po części z tego, że ja od początku ciąży czuję się wyśmienicie
      i nigdy nie uważałam, że należy mi się pierwszeństwo w kolejce. Nie chcę być
      traktowana z jakimiś względami, jak jakaś "inna", skoro tak wcale się nie
      czuję. Inaczej na pewno na wszystko bym się patrzyła, gdybym miała jakieś
      dolegliwości, czy była już po terminie porodu. Domagałabym się wtedy swoich
      praw smile.
      A z komunikacji miejskiej nie korzystam, więc nie miałam okazji wypróbować
      tego, jak inni będą zachowywać się w stosunku do mnie. Za to ostatnio jak
      poszłam do sklepu, gdzie nakupiłam kołderek, rożków, ubranek, to sklepowa
      strasznie panikowała i ubolewała wręcz nade mną, że się zamęczę targając te
      wszystie torby smile. No i znajomi rozpieszczają mnie wypytując bez przerwy czy mi
      wygodnie, na co ja się złoszczę, bo pomimo 36-ego tygodnia ciąży czuję się jak
      nie w ciąży.
      • annasi23 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 04.12.05, 12:42
        Ja jestem dopiero na początku ciąży, 17 tc, nic nie widać, no i głupio się
        wszędzie chwalić stanem błogosławionym. Zdarzyła mi się ostatnia taka "trudna"
        sytuacja, ale to właściwie nie była niczyja wina. Stałam w kolejce do
        przychodni żeby zrobić badania krwi. Przede mną było parę osób, m.in. kobieta w
        widocznej ciąży i pan z wielkim brzuchem, na oko po 50. Za mną starsza pani.
        Straszna duchota. I ta pani za mną źle się poczuła, więc wyszła na zewnątrz i
        chyba tam zasłabła, bo po chwili bez kolejki wprowadziła ją pielęgniarka. No
        ten pan z brzuchem był strasznie oburzony że tę panią która zasłabła i
        wprowadzono bez kolejki! Jak tak można, przecież niech czeka tak jak każdy!
        Chwilę później mi się zrobiło ciemno przed oczami, ledwo ustałam, oparłam się o
        ścianę i czekałam aż się przewrócę. Z jednej strony nie miałam siły żeby
        kogokolwiek poprosić o pomoc, a z drugiej nie wiadomo jakby na to zareagował
        ten pan. Na szczęście zwolniło się miejsce siedzące tuż obok, usiadłam i
        poczułam się lepiej. I chyba nikt nic nie zauważył. Pobrano mi krew i
        pojechałam do pracy.
        Ale teraz tak sobie uświadamiam że tej dziewczyny przede mną, w widocznej ciąży
        też nikt nie przepuścił poza kolejką. Chociaż z drugiej strony chyba dobrze się
        czuła bo na początku było nawet wolne miejsce siedzące w poczekalni a ona cały
        czas stała.
        Przypomniałam sobie jeszcze swoją bardzo grzeczną i uczynną koleżankę, która
        będąc już w widocznej ciąży przyjechała pociągiem z Białowieży do Warszawy. Na
        dworcu starsza pani poprosiła właśnie ją, żeby wniosła jej bagaż po schodach.
        Trudno mi uwierzyć że na dworcu centralnym w warszawie nie było w okolicy ani
        jednego mężczyzny. Moja grzeczna i uczynna koleżanka oczywiście wzięła ten
        bagaż i wniosła go na samą górę.
        • rysia_mama_wiktorka Re: Traktowanie kobiet w ciąży 04.12.05, 14:00
          Jeżeli chodzi o kolejki to staram się unikać, a jak się nie da to iść do
          kolejki uprzywilejowanej, a w miejscach typu MD stać i spokojnie czekać.
          Natomiast nie mam żadnych skrupułów prosić o zwolnienie miejsca w komunikacji
          miejskiej. Wystarczy, że autobus lub trmawaj zachamuje ostro i ktoś może na
          mnie wpaść lub nawet wywrócić. W związku z tym, że moje zdrowie i dziecka jest
          najważniejsze proszę o ustąpienie miejsca tam gdzie jest krzyżyk na szybie.
          Ostatnio tak "przegoniłam" pana, który udawał, że mnie nie widzismile Grzecznie
          się go zapytałam, czy jest chory lub źle się czuje, że siedzi na tym miejscu.
          Jeżeli nie, to chciałabym skorzystać, bo jestem w ciąży. Wstał od razu. Jest to
          trochę żenujące ale trzeba wybrać albo unoszenie się dumą albo ewetnualnie mieć
          później do siebie pretensje, że nie zadbało się odpowiednio o zdrowie dziecka.
          Co do starszych pańsmile To jadąc w tramwaju 2 listopada, wracałam z wizyty
          lekarskiej, wsiadłam do tramwaju pełnego starszych osób, które jechały na
          cmentarz. Jak się zwolniło jedno miejsce obok mnie chciałam usiąść ale w tym
          momencie poczułam, że ktoś się pcha na mnie. A to była pani około 60, która jak
          już usiadła, mówi"jestem starsza". Ja tyko odpowiedziałam jej, że ja jestem
          ciąży. no oczwyiście pani zaczęła się tłumaczyć, że odkąd wyszła ze szpitala
          jest tak pazerna na miejsce itp. Powiedziałam pani, że już dobrze niech się nie
          tłumaczy. I w duchu sobie myślałam, że zaraz mnie wszyscy zjedzą w tramwaju, bo
          przecież średnia wieku była około 70 więc wszyscy zaczną narzekać i utyskiwać
          nad swoim zdrowiem. ALe nie. Okazało się, że panie zaczęły mnie wręcz ciągnąć
          na swoje miejscasmile W końcu jedna najbliżej wstała i powiedziała, że mam usiąść,
          bo tramwaj może nagle zachamować i nieszczęście gotowe. Pani która siadła na
          tym miejscu na którym ja chciałam usiąść jeszcze coś próbowała powiedzieć, na
          co babcie skwitowały, że nie chcą słuchać jej biografii.smile Ta sytuacja
          przywróciła mi wiarę, w starsze osoby, które wcześniej widziałam tylko przez
          pryzmat rzucania sie na wolne miejsce wręcz po trupach. Oby więcej takich
          starszych miłych pańsmile)
          • olcia1006 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 04.12.05, 19:46
            Witam mamusie
            Jestem 20tc i jak dotąd nie zdażyła mi żadna przykra sytuacja. Często robi mi się słabo ale staram się to kontrolować.Jednak po przeczytaniu niektórych historyjek nie chciałabym się znależć na miejscu dziewczyn.
            Nie będąc jeszcze w ciąży spotkałam się z kilkoma takimi sytuacjami głównie w komunikacji miejskiej. Raz czekając na tramwaj zauważyłam czekającą również babcie o lasce. W momencie kiedy tramwaj podjechał ta ledwo stojąca babinka doznała takiego przypływu energii, że pchając się, a wchodziłam za nią tak mi wbiła łokieć w żebro, że aż się popłakałam. Po wejsciu do tramwaju zwróciłam jej uwagę, że nie musi sie tak pchać bo ją widzę i przepusciłam ją. A ona na to że jest stara i ma prawo.
            Raz też byłam świadkiem jak pani po 50 weszła do tramwaju i zaczęła lamentować że ja bolą nogi i jest schorowana i tak na cały tamwaj i że musi stać. Na to jeden pan odwrócił sę i zwrocił jej uwagę że jak ją nogi bolą to niech nie lata w 10 cm szpilkach tylko w domu siedzi . I wtedy to się dopiero zaczęlo.
            Właściwie jak sie nie jest uczestnikiem zdarzenia to można sie nieżle uśmiać. Pozdrawiam gorąco i nie przejmujcie się złośliwym narodem.
    • joanna_b_f Re: Traktowanie kobiet w ciąży 05.12.05, 04:06
      Szczerze mówiąc, mnie traktowano wszędzie jak VIP-a. Nawet starsi ludzie
      zwalniali mi miejsce w tramwajach, metrze czy autobusach. Wszedzie w kolejkach
      byłam puszczana jako pierwsza. Jeden starszy Pan chciał zwolnić mi miejsce i
      dodał, "W Pani są teraz dwa, piękne życia, a we mnie jedno i na dodatek
      wygasające", a w międzyczasie już trzy osoby zeszły ze swoich miejsc bym
      usiadła. Szczerze... byłam wielokrotnie zdumiona, kulturalnym i serdecznym
      zachowaniem ludzi.
      • 1stkasia jEZELI JEST NA PRAWDE TAKA POTRZEBA 05.12.05, 07:55
        Witam. Z całym szacunkiem do cieżanych bo sama nia jestem i to po raz drugi, ale
        lae....dziewczyny tak jak ktos juz powiedział- ciąża to nie choroba weic
        wyzbądzmy sie wszelkich nadzieii zwiazanych z tym ze musza nas czekac wszelkie
        udogodnienia. JEstem zdania ze jezeli jest taka potrzeba tzn ze zle sie czujemy
        to wtedy dopiero zapytajmy kogos czy mógłby nam ustapic, pomóc itp a to dlatego
        ze ....albo jezeli ciaza jest zagrozona tylko ze w tym przypdku to
        powinnysmy-cie zostawac w domku i dbac a maleśńtwo. pozdrawiam i zycze
        powodzenia w RUCHU MIEJSKIM smile
        • deotyma11 Re: jEZELI JEST NA PRAWDE TAKA POTRZEBA 05.12.05, 09:15
          Nie wydaje mi się żebyś miała do końca rację. Jeżeli jedziesz samochodem to
          siedzisz wygodnie na siedzeniu zapięta pasami, bo tak bezpieczniej, prawda?
          Więc dlaczego uważasz, że właśnie dla zapewnienia bezpieczeństwa nie mamy prawa
          skorzystać z przysługujących nam miejsc w komunikacji miejskiej? To właśnie
          jest dbanie o swoje i przyszłego obywatela zdrowie kiedy żądamy ustąpienia
          miejsca. Stojąc i tylko trzymając się uchwytu jesteśmy narażone na przewrócenie
          się (w razie mocnego szarpnięcia, czy gwałtownego hamowania), jesteśmy narażone
          na to, że ktoś na nas wpadnie i uderzy (raz wleciała na mnie głupia nastoletnia
          gęś, która się świetnie bawiła z kolegą, a mnie brzuch bolał chyba z godzinę, i
          co mi po jej przeprosinach?), jesteśmy narażone na to że uderzy lub potrąci nas
          jakiś nieuważny gbur. I nawet jeśli czujesz się dobrze, usiądź, bo tak jest
          bezpieczniej!
    • s79 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 05.12.05, 11:39
      No niestety i ja dopiszę do Waszych smutnych kometarzy. na szczęście nie jeżdzę
      autobusami. Zdarzyło mi sie raz i mam nadzieję ostatni. Stałam w tłumie, z
      brzuchem, ściśnięta zewsząd, trzymając się poręczy jednego z podwójnych
      siedzeń, a którym siedziało s\dwóch panów (ok. 50 i 20 lat), z tyłu tez pan i
      pani (ok. 30-40 lat)... Wysiadłam 2 przystanki wczesniej, bo stwierdziłąm, że
      łatwiej będzie dojść na piechote niż wytrzymać ten scisk, brak tlenu i
      obojętność.. (p.s. W reku miałam torbę - trochę ciężką, bo nie planowałam jazdy
      autobusem - awaria)
    • zolza78 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 05.12.05, 14:02
      Dziewiczyny... o czym tu mowa. Mi w kościele nikt miejsca nie ustąpi, a co
      dopiero w autobusie...
      • muchomorek23 Re: Traktowanie kobiet w ciąży 05.12.05, 14:39
        mi też nie a po mszy omał mnie staruszka nie przewróciła bo tak się pchała, że
        aż jej zazdroszczę takiej krzepy! pomodliła się i jazda dokuczać
      • stanowcza Re: Traktowanie kobiet w ciąży 12.12.05, 19:25
        kościół to pół biedy, przyjdziesz pół godziny wcześniej przed pierwszą mszą i
        miejsce znajdziesz, a w autobusie, o ile nie wsiadasz na pętli, raczej się to
        nie zdarzy
    • grossia Re: Traktowanie kobiet w ciąży 05.12.05, 17:02
      Urodziłam dziecko 10 lat temu i pamiętam jak dziś, że osobami, które nigdy nie
      widziały mojego brzucha np. w środkach komunikacji miejskiej były dziewczyny (i
      chłopacy) w wieku ok. 15 -20 lat. Być może teraz to Wy jesteście tymi
      ciężarnymi (i mężami ciężarnych), którym trzydziestoparolatki nie ustępują
      miejsca.
      Emerytki nie ustępują prawdopodobnie dlatego, ponieważ za ich czasów nikt o nie
      nie dbał, a ciąża była stanem jak najbardziej normalnym - IMO.
Pełna wersja