ukachany-tak, tesciowa-nie

20.08.05, 12:32
wiecie co, niby mloda jestem ale mysle ze taka historia moglaby mi sie trafic
i za 2-3 lata. otoz moj ukochany bardzo sie cieszyl z dzieciaczka,interesowal
sie pytal-byl naprawde kochany. ale przyszedl czas ze trzeba bylo powiedziec
jego mamie (on jest jedynakiem, jak byl malutki to sie nim zajmowala non stop,
teraz nie pracuje)-sluchajcie, okazalo sie ze ja sobie zaplanowalam ta ciaze
zeby jego usidlic,jestem dziwka, bo to dziecko nie jest przeciez mojego
ukochanego i ze mi takie ferment zrobi ze lepiej zebym sie wyprowadzala z
miasta. nie wiem czy sie myle, ale ona nie bedzie cierpiec, tylko jej syn i
przyszly wnuk, bo ja jestem twarda i nie dam sie. tak wiec na dzien dzisiejszy
nie mam zamiaru dopuszczac ukochanego do mojego dziecka. smutne, tym bardziej
ze on chcialby tego. to jest jak bajka,gorzej jak zly sen... tez tak ktoras miala?

tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;126/st/20060206/k/6b17/preg.png
    • magda.mich Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 12:42
      Przykra sprawa. Myślę, że nie powinnaś karać ojca swego dziecka i jeśli chce,
      to pozwól mu na kontakt z dzieckiem. Jeśli zachowa się mądrze i w porządku, to
      powinien stanąć w obronie twojej i dzieciaczka. Jeśli wybierze mamusię.....
      cóż, okaże się niedojrzały i nieodpowiedzialny.
      A z jego mamą..... nie musisz się widywać. Jeżeli będzie uprzykrzała Ci życie
      to będzie świadczyło tylko o braku kultury i żaden normalnie myślący człowiek
      nie będzie zawracał sobie tym głowy. Takich babek jest pełno.....

      Teraz dbaj o siebie i maleństwo, nie stresuj się, przyszłą babcią się nie
      przejmuj.... może czas wszystko zmieni, kobieta przemyśli co powiedziała i
      jakoś się ułoży. Zyczę wszystkiego dobrego!
      • agakapalka Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 18:14
        Znam bardzo podobny przypadek. Mamuśka samotnie wychowywała synka, potem
        niemalże sama wyswatala go z pewną dziewczyną. Było ok, piękny ślub, wspólny
        dom -sielanka. Póki nie zaszla w ciażę. Teściowa zaczęła marudzić, że najpierw
        powinna skończyć studia, a potem sie dzieciaka dorobić itd.
        Dosszło do tego, że mlodzi sie wyprowadzili. Wynajmują 2 mikroskopijne pokoiki
        na poddaszu jakiegoś sklepu (mieszkanie na wsi). W czerwcu urodziła się im
        córeczka. Teściowa nawet nie chciała jej zobaczyć. Ale pszyszła do kościoła,
        jak był chrzest małej. I jak wychodzili z kościoła, to do nich podeszla i
        zrobiła malej krzyżyk na czole. Z tego, co wiem teraz, to chce, by znów się do
        niej przeprowadzili, bo wszyscy na wsi pokazują ją palcami i nie daja jej
        spokoju, że tak syna i synową potraktowała. Zobaczymy, czy młodzi ulegną. Ja na
        ich miejscu narazie bym się wstrzymała -nie ma gwarancji, że teściowa sie
        zmieniła na dobre. Może poprostu ma dosć plotek? A co do Ciebie -sądzę, że nie
        musisz dopuszczać teściowej do dziecka. Uspokój się, na ile to możliwe i myśl
        tylko o dziecku. Ono jest w tej chwili najważniejsze. I nikt nie ma prawa
        wyzywać cię czy w jakikolwiek inny sposób obrażać. Nie pozwól sobie na to!
        Trzymam kciuki, wszystko będzie ok!

        Aga i Zuzia (?) tydz. mija
    • marys_ofo Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 13:03
      kochana, jak tam mam ...

      ciągnie się to ze 3 lata. ale najważniejsze to konsekwentnie robić swoje i nie
      dać się zwariować smile

      jego matka jest normalnie zazdrosna, nie ma własnego życia (tak przypuszczam) i
      dlatego jej cały świat kręci się wokół syna.

      teraz jestem w 22tc. i ropucha nie daje mojemu ukochanemu żyć; jest jej
      niezbędny do najbzdurniejszej rzeczy w domu (np. żeby przestawił jej szafkę - a
      mieszka z teściem i swoim drugim synem...) Jeszcze nie jestem taka nieporadna i
      strasznie gruba, więc sobie radzę, ale coraz częściej potrzebuję żeby mój luby
      w czymś właśnie mnie pomógł.

      Ale czerwona lampka na rezerwie mojej cierpliwości poli się już ostrym
      światełkiem, awantura której unikałam przez 3 lata jest już blisko smile))

      Zrobię wkońcu porządek i będzie spokój (tzn. teściowa strzeli focha i obrazi
      się na mnie śmiertelnie - to rozwiązanie też mnie satysfakcjonuje smile)

      trzymaj się cieplutko i rób swoje wink
      • malgolkab Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 13:53
        nie wydaje mi sie, zeby odsuniecie ojca bylo dobrym pomyslem. dlaczego dziecko
        ma cierpiec z powodu glupiej baby?? przeciez dziecko jest Wasze wspolne, a nie
        tylko Twoje, wiec mysle, ze to troche nie fair. a mamuska sie nie przejmuj,
        olej ja i tyle, szkoda nerwow.
    • meg078 Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 13:58
      współczuję. taka sytuacja mogłaby się zdarzyć nawet za 30 lat, jeżeli matka nie
      zrozumie, że naturalną koleją losu jest to, że syn kiedyś przestanie jej
      potrzebować tak bardzo jak kiedyś. w dodatku stworzyliście świat, w którym nie
      jesteś dla teściowej żadną konkurencją. mam na myśli sferę intymną, gdzie ona,
      też kobieta, nie ma nic do zaoferowania synowi. poczuła się porzucona, tym
      bardziej, że żyła życiem syna i teraz pozostała pustka. to juz nie wygląda na
      tzw. syndrom pustego gniazda i trudno się spodziewać, że bez niczego odpuści tą
      bezsensowną walkę. może coś zaświta, kiedy usiądziecie razem, a może tylko
      matka z synem, i nakłonicie ją do tego, żeby opowiedziała czego oczekuje, jak
      sobie wyobraża dalsze życie itp. to niestety jest tym trudniejsze, że emocje
      jak widzę są napięte i atmosfera taka gęsta... syn powinien dać matce do
      zrozumienia, że jej nie porzucił, a synowa, no cóż... można spróbować zacisnąć
      zęby i wykrzesać z siebie bardziej lub mniej udawany szacunek. w końcu to matka
      ukochanego. może się kiedyś zreflektuje i przyzna, że się pomyliła.
      nie radziłabym stawiać sprawy na ostrzu noża i kazać chłopakowi wybierać.
      pewnie kocha Was obie tak samo mocno i żaden wybór go nie uszczęśliwi. bez
      wątpienia ma teraz wielki test dojrzałości. wspieraj go w tym.
      walka z teściową też do niczego dobrego nie doprowadzi, a tylko podgrzeje
      atmosferę. im więcej słów padnie, tym trudniej będzie to odkręcić, kiedy emocje
      ucichną. nie pozwól jednak stać się ofiarą i nie zbieraj wszystkich ciosów.
      staraj nie dać się sprowokować, zwłaszcza teraz. nie szarp się i zachowuj się
      godnie, a fermęt nie będzie taki wielki - w końcu ludzie też swój rozum mają i
      potrafią ocenić, kto postępuje głupio.
      wygląda na to, że jestes dzielną dziewczyną. dasz sobie radę. dbaj o maleństwo.
      trzymam kciuki

    • martina.15 Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 16:54
      dzieki dziewczyny, jestescie kochane. ale w tym wszystkim jest pewien problem-
      on i ja nie mieszkamy razem, tylko kazde ze swoimi rodzicami. i on niestety przy
      okazji tego cudnego szantazu w stylu- popatrz ile dla ciebie poswiecilam, jak
      mozesz etc. i ciaaaglym gadaniem nagina go na swoja storne. stad moje podejscie
      ze nie chce zeby pojawial sie i znikal jako ojciec tylko dlatego ze jego matka
      ma fochy i przepraszam ze to powiem, jest chora psychicznie(tlumacza ze to
      nerwica). no bo pomyslcie-jaka kobieta, ktora sama byla w ciazy moze doprowadzac
      silna dziewczyne bo taka sie staram byc do palczu w 5 sekund?
      jeszcze niby jest troche czasu ale rece mi opadaja. mam sie na kim skupic wiec
      moge sie tylko wypisac na tym forum. dzieki jeszcze raz

      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;126/st/20060206/k/6b17/preg.png
    • mala021 Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 18:18
      a u mnie na odwrot: tesciowa - tak, tatus - nie sad
    • mijaczek Re: ukachany-tak, tesciowa-nie 20.08.05, 22:12
      masz jeszcze ponad polowe ciazy przed soba... moze tesciowej opadna nerwy, a
      jesli nie... no coz... powinnas zalatwic sprawe z ojcem dziecka...
      a swoja droga - co on powiedzial na zachowanie mamusi?
Pełna wersja