Czy ktoś mi wyjaśni?

27.08.05, 15:20
Męczy mnie to od dłuższego już czasu bo po prostu czegoś nie rozumiem, mimo
ogromnych starań i dociekań. Otóż, problemem jest przyczyna uczucia
"gorszości" u dziewczyn, które urodziły przez cc. W moim odbiorze, mają one
poczucie jakiejś porażki, niespełnienia, niedopełnienia obowiązku?. Często
możliwość rozwiązania przez cc napawa lękiem, ale nie jest to lęk przed
zabiegiem jako takim tylko "tym gorszym sposobem" rodzenia.
Nie chodzi w moim pytaniu o roztrząsanie wyższości psn nad cc lub odwrotnie
tylko o wyjaśnienie źródła tych obaw i uprzedzeń. Moim zdaniem każdy rodzi jak
może i jakie są wskazania i uznaję obie drogi rozwiązania za dobre.
    • bonnie75 Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 27.08.05, 15:34
      Nie bardzo wiem, czy Cie dobrze zrozumialam. Czy chodzi o to, ze to wlasnie
      dziewczyny, ktore rodzily za pomoca cc czuja sie gorsze, czy tez sa tak
      postrzegane przez te, ktore urodzily naturalnie?
      Jesli o mnie chodzi, to chce urodzic silami natury. Chce, ale jesli beda jakies
      przeciwwskazania albo porod bedzie przeciagal sie w nieskonczonosc to nie bede
      miala nic przeciwko cesarce. Zreszta mam zaufanie do mojego lekarza i mam
      nadzieje, ze zadecyduje prawidlowo.
      Oczywiscie, ze kazda kobieta rodzi tak, jak uwaza najlepiej i najstosowniej.
      Niektore po prostu panicznie boja sie porodu naturalnego i wola przejsc
      operacje. Ich wybor, ale wcale nie sadze, zeby ten sposob byl jakis gorszy. Po
      prostu jest inny i ma swoje wady i zalety smile
      • maya2006 Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 27.08.05, 15:38
        cos chyba w tym jest, bo mam wrazenie, ze one moja potrzebe "tlumaczenia sie "
        dlaczego nie naturalnie? moze to lezy w ich wyobrazeniach, ze powinny byly
        naturalnie? a moze spoleczenstwo ma taki wplyw?
    • mruwa9 Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 27.08.05, 15:41
      Filozofujesz. Nie spotkalam kobiety po cc, ktora z tego powodu czulaby sie
      gorsza, niezrezlizowana matka. To sztucznie rozdmuchany na forum problem. A
      jesli nawet- to kazdemu zycze tylko takich problemow w zyciu...
      • wielorybka Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 27.08.05, 15:44
        bonnie75 - dokładnie o to pytamsmile

        mruwa9 - to są właśnie pytania po lekturze forum, w realu nie spotkałam się z
        tym problemem
    • 18lipcowa1 Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 27.08.05, 15:48
      /wielorybka napisała:

      > Męczy mnie to od dłuższego już czasu bo po prostu czegoś nie rozumiem, mimo
      > ogromnych starań i dociekań. Otóż, problemem jest przyczyna uczucia
      > "gorszości" u dziewczyn, które urodziły przez cc. W moim odbiorze, mają one
      > poczucie jakiejś porażki, niespełnienia, niedopełnienia obowiązku?. Często
      > możliwość rozwiązania przez cc napawa lękiem, ale nie jest to lęk przed
      > zabiegiem jako takim tylko "tym gorszym sposobem" rodzenia.
      > Nie chodzi w moim pytaniu o roztrząsanie wyższości psn nad cc lub odwrotnie
      > tylko o wyjaśnienie źródła tych obaw i uprzedzeń. Moim zdaniem każdy rodzi jak
      > może i jakie są wskazania i uznaję obie drogi rozwiązania za dobre.


      Tak ja też o tym słyszałam.
      W żadnym wypadku cc, tylko naturalny poród i bez znieczulenia. Ból porodowy
      dowartościowuje kobietę, staje się ona lepsza, powoduje lepszy kontakt z
      dzieckiem bla bla bla. Bajki dla obłąkanych i tych co ich nie było stać na ZZO.
    • amwaw Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 27.08.05, 15:53
      Wiesz, to jest chyba głównie problem kobiet, które urodziły przez cc, niż przed
      cc planowanym, z powodów medycznych. Ponoć zaraz po porodzie kobieta jest
      bardzo wrażliwa,stara się być matką idealną(potem dzięki bogu jej przechodzi),
      bardzo łatwo zaburzyć jej to poczucie- np przez nieplanowane cc, przez brak
      pokarmu, przez to, że dziecko płacze a ona nie potrafi go uspokoić, przez 100
      rad teściowej, która wie lepiej itp. Część łatwiej sobie z tym radzi, część
      gorzej- to jeszcze zależy od wsparcia rodziny, bliskich, od siły samej
      kobiety..No i jest jeszcze część, która ma takie a nie inne poglądy na temat
      psnu( no właśnie ad"gorszego sposobu rodzenia"), które nastawiały się na
      urodzenie zgodnie z przekonaniami, żeby poczuć się "prawdziwą matką" a tu taki
      zawódsmile
      Pozdrawiam
      • maya2006 amwaw 27.08.05, 15:55
        uwazasz, ze to pewnien rodzaj rozczarowania?
        • amwaw Re: amwaw 27.08.05, 15:57
          jeżeli ktoś uważa, że psn jest "lepszą metodą rodzenia", dzięki której staje
          się "prawdziwą matka"-a ze względów medycznych w ostatnim momencie lekarz
          zdecydował o cc jak najbardziej..
          • maya2006 Re: amwaw 27.08.05, 15:59
            rozumiem. toszke dziwne, bo jednak nie ma sie na to wplywu... ale dziwne nie
            znaczy niemozliwe...smile
            • 18lipcowa1 bo to taka sama prawda jak ta 27.08.05, 16:05
              maya2006 napisała:

              > rozumiem. toszke dziwne, bo jednak nie ma sie na to wplywu... ale dziwne nie
              > znaczy niemozliwe...smile


              że porody rodzinne łączą małżenstwa, umacniają itp...
              A mało to tatusiów bylo przy porodzie, ucięło pępowinę, upuściło parę łez ,a
              potem się zmyli???
              • wielorybka trolle proszone o opuszczenie wątku n/t 27.08.05, 17:35
              • maya2006 Re: bo to taka sama prawda jak ta 27.08.05, 17:42
                18lipcowa1 napisała:

                > maya2006 napisała:
                >
                > > rozumiem. toszke dziwne, bo jednak nie ma sie na to wplywu... ale dziwne
                > nie
                > > znaczy niemozliwe...smile
                >
                >
                > że porody rodzinne łączą małżenstwa, umacniają itp...
                > A mało to tatusiów bylo przy porodzie, ucięło pępowinę, upuściło parę łez ,a
                > potem się zmyli???
                >

                moje znajome malzenstwa, przynajmniej z tych mlodszych raczej wszystkie
                przezywaly porod razem. moim znajomym-facetom to absolutnie nie zaszkodzilo.
                uwazam, ze jezeli facet zdecydowal sie na dziecko, to tak samo powinien byc przy
                porodzie. no chyba, ze dziewczyna tego nie chce.
                gdyby moj mezczyzna odmowil uczestniczenia w porodzie to bym sie ciezko
                zastanowila nad zwaizkiem, a juz napewno nad planami macierzynskimi.

                mysle, ze wsrod takich, ktorzy sie zmyli to i tacy byli co przecinali i tacy co
                nie przecinali. to chyba akurat nie ma wplywu na trwalosc malzenstwasmile
                • 18lipcowa1 Re: bo to taka sama prawda jak ta 27.08.05, 17:45

                  > moje znajome malzenstwa, przynajmniej z tych mlodszych raczej wszystkie
                  > przezywaly porod razem. moim znajomym-facetom to absolutnie nie zaszkodzilo.

                  Ale ja nie o tym. Tylko o tym że małżeństwa czasem sie sypią, nawet jeśli
                  przeszły tę "umacniającą" więź masakrę porodu rodzinnego.

                  > uwazam, ze jezeli facet zdecydowal sie na dziecko, to tak samo powinien byc
                  prz
                  > y
                  > porodzie.

                  A ja nie uważam. Nie każdy musi .

                  no chyba, ze dziewczyna tego nie chce.
                  > gdyby moj mezczyzna odmowil uczestniczenia w porodzie to bym sie ciezko
                  > zastanowila nad zwaizkiem, a juz napewno nad planami macierzynskimi.

                  Wiesz ja sama nie chciałabym widzieć porodu i jeśli mój facet by nie chcial nie
                  mialabym do niego pretensji. W czasie porodu niezbędny jest lekarz i położna.
                  Nikt więcej.

                  >
                  > mysle, ze wsrod takich, ktorzy sie zmyli to i tacy byli co przecinali i tacy
                  co
                  > nie przecinali. to chyba akurat nie ma wplywu na trwalosc malzenstwasmile

                  No wlasnie niby ma, a potem sie okazuje ze nie ma.
                  • maya2006 Re: bo to taka sama prawda jak ta 27.08.05, 17:47
                    18licowa to akurat mi nie przeszkadza, ze nie chcesz porodu widziec, bo ja za
                    ciebie nie wyjdesmile
                    • 18lipcowa1 Re: bo to taka sama prawda jak ta 27.08.05, 17:52
                      maya2006 napisała:

                      > 18licowa to akurat mi nie przeszkadza, ze nie chcesz porodu widziec, bo ja za
                      > ciebie nie wyjdesmile

                      wink))))))))))
                  • faq Re: bo to taka sama prawda jak ta 28.08.05, 14:46
                    > W czasie porodu niezbędny jest lekarz i położna.
                    > Nikt więcej.

                    nie masz racji, potrzebne jest jeszcze poczucie bezpieczenstwa, a to zapewnia
                    bliska rodzacej osoba. niekoniecznie partner, moze byc ktokolwiek, byle
                    zaufany. zdecydowanie obniza sie stres w obecnosci kogos bliskiego.
    • izia30 Re: lipcowa 27.08.05, 21:16
      od pewnego momentu staram sie omijac twoje wypowiedzi, bo nie lubie idiotow.
      ale tu dalas czadu, i to jak. nie masz bladego pojecia o tym o czym piszesz!
      akurat moment kiedy przychodzi na swiat dziecko jest najpiekniejszym widokiem
      na swiecie, bledna wszystkie cuda tego swiata! szczegolnie jezeli widzi go
      tatus ktory pragnie tego dziecka! moj maz dostal jakiegos amoku, biegal i
      calowal mnie po rekach z okrzykiem na ustach WIDZIALAS? nigdy tego dnia nie
      zapomnimy, oboje, zeby nie wiem co. i wiesz co mi powiedzial? ze dalam mu
      najpiekniejszy prezent na swiecie dajac mu tak cudne dziecko, i pozwalajac byc
      przy narodzinach, i nie wyobrazam sobie zeby ktos przy porodzie byl bardziej
      potrzebny niz ojciec dziecka jezeli oboje rodzice tego chca!
      pozostalych przepraszam za wypowiedz nie na temat.
      sama rodzilam drogami natury, ale nie uwazam tych cesarkowych za gorsze, bo
      wiem ze cesarka to znacznie bardziej bolesny i gorzszy w sensie dochodzenia do
      siebie sposob. nie uwazam rowniez zeby matki butelkowe byly gorsze od tych
      cycusiowych.
      pozdrawiam.
      • 18lipcowa1 Re: lipcowa 28.08.05, 00:38
        i nie wyobrazam sobie zeby ktos przy porodzie byl bardziej
        > potrzebny niz ojciec dziecka

        serio?nie potrzebowałaś lekarza?
      • 18lipcowa1 Re: lipcowa 28.08.05, 01:23
        izia30 napisała:

        > od pewnego momentu staram sie omijac twoje wypowiedzi, bo nie lubie idiotow.
        > ale tu dalas czadu, i to jak. nie masz bladego pojecia o tym o czym piszesz!
        > akurat moment kiedy przychodzi na swiat dziecko jest najpiekniejszym widokiem
        > na swiecie, bledna wszystkie cuda tego swiata! szczegolnie jezeli widzi go
        > tatus ktory pragnie tego dziecka! moj maz dostal jakiegos amoku, biegal i
        > calowal mnie po rekach z okrzykiem na ustach WIDZIALAS? nigdy tego dnia nie
        > zapomnimy, oboje, zeby nie wiem co. i wiesz co mi powiedzial? ze dalam mu
        > najpiekniejszy prezent na swiecie dajac mu tak cudne dziecko, i pozwalajac
        byc
        > przy narodzinach, i nie wyobrazam sobie zeby ktos przy porodzie byl bardziej
        > potrzebny niz ojciec dziecka jezeli oboje rodzice tego chca!
        > pozostalych przepraszam za wypowiedz nie na temat.
        > sama rodzilam drogami natury, ale nie uwazam tych cesarkowych za gorsze, bo
        > wiem ze cesarka to znacznie bardziej bolesny i gorzszy w sensie dochodzenia
        do
        > siebie sposob. nie uwazam rowniez zeby matki butelkowe byly gorsze od tych
        > cycusiowych.
        > pozdrawiam.

        Nie zrozumiałaś mnie...
    • bafilek Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 27.08.05, 22:15
      Rodziłam przez cc i wcale nie czuję potrzeby tłumaczenia sie dlaczego tak było.
      Jest odwrotnie. To inni dowiadując się o tym, pytają dlaczego. Moje dziecko nie
      było zmęczone przeciskaniem się przez kanał rodny, a ja nie muszę sobie robić
      plastyki krocza! Tylko podczas mojego porodu (16 godzin) dwóm kobitkom
      likwidowano krwiaki w pochwie. Co z tego, że rodziły naturalnie, kiedy i tak
      wylądowały na sali operacyjnej? Ale faktem jest, że cc funkcjonuje jako gorszy
      sposób rodzenia. 2,5 miesiaca przede mną rodziła kuzynka. Moja ciotka wszystkim
      dookoła opowiada, że nie ma to jak poród naturalny (to przytyk do mnie). Za to
      ja karmię piersią, a jej dziecko od początku jest na butli!!! (Bez urazy mamy,
      które karmią butlą, bo ja nie uważam, że to gorzej. Po prostu jestem ściekła na
      tę ciotkę).
    • niepytana Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 28.08.05, 00:23
      Ja rowniez mialam 3 cc i nie wiem o co chodzi z tym poczuciem wyzszosci czy
      nizszosci czy innymi bzdurami. Nie wiem rowniez o co chodzi z tymi porodami
      rodzinnymi. Moj maz byl przy 3 cc, 9 lat temu, 3 lata temu i 6 tygodni temu. O
      niczym nie dyskutowalismy i jakos to samo przyszlo, jestesmy malzenstwem,
      kochamy sie i chcemy byc razem przy takich wydarzeniach, chyba jakos tak to
      mozna podsumowac. A najbardziej podobala mi sie wypowiedz bonnie, najwiecej w
      niej w/g mnie zdrowego rozsadku i gdyby kazdy tak myslal jak ona to by sie
      skonczyly te nudne dialogi na cztery nogi nad wyzszoscia swiat wielkanocnych
      nad bozym narodzeniem. Pozdrawiam.
      • ariella Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 28.08.05, 11:26
        Hi,
        ja mam zupelnie inne wrazenie - sa dziewczyny, ktore wkolko nadaja o psn bez
        zzo i jakie to bylo niewiarygodnie przezycie - ale wiekszosc moich znajomych
        patrzy na nie jak na lekko dziwne, szurniete matki polki, albo masochiski, albo
        wielbicielki szarego mydla zamiast dove. Bez urazy. Sama nie rozumiem, co jest
        pieknego w tych konwulsjach i sposonych wlosach i popekanych zylkach w oczach.
        Tzn jak ktos tak uwaza to ok, ale niech sie z tym nie wywyzsza i nie opowiada,
        ze nie zrozumie cudu macierzynstwa ten, kto nie rodzil "na zywca".
        Wiekszosc moich kolezanek miala cc, czesto na zyczenie, za grube pieniadze.
        Dwie zrobily cc po tym, jak pierwszy porod mialy sn i twierdza, ze to jest
        dokladnie tak, jak miec operacje bez znieczulenia i ze znieczuleniem. POd ich
        wplywem przychylam sie do cesarki, choc i tak bede miala na 99% wskazania
        (posladki, a jest juz 37 tc!). Ale jesli dojdzie do psn - ok. Szybciej wstane,
        bol jakos zniose. Dodam ze mialam juz jedna operacje brzuszna i naprawde wstaje
        sie nastepnego dnia i normalnie funkcjonuje.
        Wydaje mi sie, ze te historie o psn wywodza sie z naszej glebokiej tradycji "w
        bolach rodzic bedziesz" i z tego, ze "my kobiety musimy cierpiec..."
        PS. Czy myslicie ze jakis facet dobrowolnie rodzilby psn majac do wyboru
        zdobycze wspolczesnej medycyny?
        PS 2. Moj lekarz rodzinny i moj poloznik niezaleznie od siebie stwierdzili, ze
        cc jest bardziej bezpieczna dla dziecka niz psn!!!! Natomiast dla matki
        odwrotnie, wiec jesli juz kogos narazac to siebie, a nie takie malenstwo, nie?
        Dodam, ze obaj wiedza, ze nie zarobia na moim porodzie
        pozdr
    • faq Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 28.08.05, 14:41
      kolezanka, matka pelna geba, nastawiona na naturalny porod, przygotowana na
      bol, na cudowne uczucie po urodzeniu, na smak tryumfu, ze dala rade - miala
      cesarke. ot, dziecko zapletlone, spadajace tetno, sprawa oczywista, interwencja
      natychmiastowa. I co? przez pare natepnych miesiecy trauma, ze nie jest dobra
      matka, ze nie mogla urodzic, ze.... to siedzi w glowie, to kwestia etosu jaki w
      srodku siedzi. nie wiem, moze kwestia hormonalna tez sie dolozyla. ale przede
      wszystkim nastawienie, ze ja tu sie wycierpie bede dzielna, podziwiana, jak
      dotychczas, ze sobie radze, ze nie marudze tylko w bolach cicho i z godnoscia
      urodze. troche syndrom matkipolki smile a tu, jednym cieciem skalpela, caly
      splendor odebrany.
    • vialle Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 29.08.05, 17:06
      wg mnie jedyne co jest wazne to 1) zeby porod byl bezpieczny dla dziecka 2)
      zeby byl "komfortowy" dla matki (w sensie z ojcem czy bez, znieczulony czy
      nie). A w szczegolach jak to sobie kto wyobraza to juz super indywidualne i
      udowadnianie sobie czegokolwiek to jak dowodzenie wyzszosci jednych swiat
      nad.... Mysle, ze te glupstwa z poczuciem gorszosci biora sie w wiekszosci z
      glupich i nawiedzonych tekstow w pismach dziecieco-kobiecych i nawiedzonych
      szkol rodzenia, czasem pewnie tez od niemadrych tesciowych i mam. Strasznie
      wspolczuje dziewczynom, ktore zasugerowaly sie czyms takim, potem mialy np
      cesarke ktora ratowala dziecko z trudnego porodu - i czuja sie gorsze.
      Pozostaje miec nadzieje, ze jak popatrza na zdrowego malucha to im "gorszosci"
      migiem wylatuja z glowy.
      • niutaki Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 29.08.05, 17:25
        ja parę dni po wyjściu ze szpitala spotkałam koleżankę, jej pierwsze słowa na
        wieść o cesarce: o to żadna matka z ciebie, nie wiesz co to poród.
    • yalu Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 29.08.05, 18:54
      tak czytam wcześniejsze posty i znów cała dyskusja schodzi na jedno sad

      a odpowiadając na pyt. autorki wątku (miałam cesarkę po 15 godzinach porodu bo
      dziecko było dla mnie za duże): tkwi w tym ziarno prawdy. a jakie są przyczyny?
      myślę, że kilka (wymieniam w przypadkowej kolejności):

      1) czasem kobieta taka spotyka się (sama się spotkałam kilka razy) z negat.
      reakcją środowiska (niestety często kobiet po psn: np. opowiadają sobie w
      piaskownicy pilnując dzieci swoje porody a jak usłyszą w odp. na swoje pyt. że
      cesarka to teksty: a to nie wiesz co to poród albo ale ci dobrze itp.) - to
      akurat mnie osobiście denerwuje bo swoje przeszłam i wiem co to są bóle porodowe
      aż do pełnego rozwarcia i bóle parte (w końcu 3 godz. próbowałam) i nawet więcej
      bo jeszcze przeszłam operację - no ale mniejsza z tym to akurat nie jest takie
      istotne...

      2)rozczarowanie ale możliwe, że nie w każdym przypadku (tzn. nie wiem jak przy
      planowanych cc) przy czym nie piszę o tym rozczarowaniu, o którym mowa we
      wcześniejszych wątkach. mi osobiście wisi to w jaki sposób urodzę - byle
      bezpiecznie przede wszystkim dla dziecka a potem dla mnie - jak się nie da psn
      to pal 6 może być cesarka - i w tym momencie nie obchodzi mnie czy to operacja
      czy nie i ile bardziej będzie mnie bolało bo tu chodzi o zdrowie i życie. rzecz
      w tym, że jeżeli np. kobieta podchodzi do psn i przeżywa go przez x godzin a
      potem kończy się cesarką to w sumie przeżywa te wszystkie zmiany "chemiczne" i
      psychiczne w org. co kobieta, która urodziła sn ALE nie ma żadnej nagrody (już
      łopatologicznie mówiąc) - nie ma szansy przeżyć tego magicznego momentu
      spotkania z dzieckiem, o którym tyle piszecie - musi trochę poczekać zanim
      dziecko będzie mogła przytulić (a czasem zobaczyć jak cesarka w narkozie). I tak
      hormony w organizmie rozszalałe, ciało i duch zmęczony porodem psn a potem d...
      (brzydko mówiąc) - krótko mówiąc czuje się człowiek ogłupiały i oszukany przez
      los ...

      3) trudności w opiece nad dzieckiem, karmieniu piersią itp. - możliwe i
      prawdopodobne chociaż ja przez to gorsza się nie czuję - dla mnie w sumie
      najważniejsze było i jest, że obydwoje żyjemy i mamy się dobrze .... a to
      poczucie "gorszości" to raczej u siebie nazwałabym pewnym niesmakiem jaki mi
      pozostał - napewno nie uważam się za gorszą matkę i kobietę bo nie byłam w
      stanie urodzić, bo moje ciało zawiodło - zrobiłam wszsytko co mogłam ale się nie
      udało i nie było w tym żadnej mojej winy.

      A swoją drogą czemu o to pytasz? teraz pytam z ciekawości smile może lepiej
      pozostawić ten problem tym dla których to jest problem. dla mnie już nie jest -
      to forum i te wszystkie dyskusje o wyższości jednego porodu nad drugim, te bitwy
      na argumenty (często aż niesmaczne) mnie skutecznie wyleczyły z poczucia "gorszości"

      pzdr.


    • falafala Re: Czy ktoś mi wyjaśni? 29.08.05, 19:20
      Czasami jest takie wrzenie, ze kobiety po cc czuja sie rozczarowne. Ale sadze ze
      to dotyczy kobiet, ktore chcialy rodzic naturalnie i sie im nie udlalo. Sadze,
      ze to jest tak zawsze jezeli twoje wyobrazenie mija sie z rzeczywistoscia.
      Sasiadka, ktora miala cesarke bo nie byla w stanie urodzic drogami natury 2800kg
      dziecka powiedziala, ze zdala sobie sprawe w tym momencie ze w dawnych czasach
      by umarla przy porodzie. Moze jest to glupie, ale glupie jest tez ze boimy sie
      porodu. Wlasciwie o co chodzi, mamy wykwalifikowany personel wkolo siebie,
      znieczulenie w przypadku bolu. Wypadki praktycznie sie nie zdazaja, chyba ze
      kobieta jest powaznie chora. Wiec o co chodzi. Chyba nam wciaz ten atawistyczny
      strach daje o sobie znac.
      A tak przy okazji nie tworzmy tutaj nowych teorii dotyczacych kobiet rodzacych
      ze znieczuleniem, bez znieczulenia i poprzez cesarke na zyczenie. Kazdy z tych
      sposobow rodzenia jest prywatnym wyborem. Rodzilam bez znieczulenia nie dlatego,
      ze czuje sie "matka Polka", czy nie stac mnie bylo na znieczulenie, badz
      cesarke, tylko dlatego ze sama tak chcialam i drugie dziecko tez bede rodzila
      bez znieczulenia. Nie czuje sie z tego powodu lepsza, ani gorsza od kogokolwiek
      i nie odebralam tego bolu jakos szczegolnie wyjtkowo.
Pełna wersja