lena_wawa
15.09.05, 15:02
Witam Mamusie,
Ja urodziłam w 21 czerwca na Inflanckiej.Poród naprawdę do przeżycia. Bóle
zaczęły się o 3 w nocy , nie dały mi spać co 15 - 20 minut poprostu mnie
budziły.Ale mi nawet do głowy nie przyszło ,że to już TO ( urodziłam 3
tyg.przed terminem , a dodatkowo od połowy maja "jadłam" 3 razy dziennie no-
spe , żeby uciszyć przedwczesne skurcze).No ale wracając do porodu. to te
nocne bóle przypominały mi bóle okresowe, taki śrenio-bolący okres. Rano
wstałam - oczywiście zjadłam śnaidanie, wypiłam kawkę - cały czas mając
skurcze co jakieś 15 min. Bóle robiły się coraz silniejsze.Podczas skurczu
nie mogłam siedzieć , więc musiałam za każdym razem wstawać. Pamiętam ,że
mama się na mnie wkurzyła i kazała mi mierzyć czas między skurczami.Więc
mierzyłam.Ok. 11 skurcze były co 6 -5 min. Ale ja twardo twierdziłam ,że to
nie TO. O 12 kazałam się wieść do szpitala.Brzuch mnie tak bolał ,że
wiedziałam ,że nikt w domu mi nie pomoże,że tylko w szpitalu mogą mi pomóc.
Mój mąż zadzwonił do pani doktor,która prowadziła moją ciążę i zakomunikował
jej ,że jedziemy do szpitala. Zajechaliśmy. Moja pani doktor po obejrzeniu
mnie spokojnie stwierdziła " No , to maleńka rodzisz" ( rozwarcie na 3
paluszki). Muszę Was pocieszyć. Ja jestem typem histeryczki. A w momencie
kiedy się dowiedziałam ,że to już TO zachowałam naprawdę niesamowity
spokój.zresztą przez cały poród.Wydaje mi się ,że uświadomiłam sobie fakt ,że
i tak mnie to nie ominie , i tak od tego nie ucieknę. Dla mnie najgorsze były
bóle skurczowe te końcowe. Jeszcze dostałam jakiś środek na przyspieszenie
porodu..Naprawdę te ostatnie skurcze były najgorsze - nie wiesz co się z Tobą
dzieje.Na pocieszenie napisze,że zaraz po nich są parte , a te mnie nie
bolały.Parłam razem ze skurczem i to naprawdę boli o wiele mniej niż te
ostatnie skurcze rozwierające. Parałam przez 30 min razem z moim mężem i..
urodziłam naszego małego rozrabiaka - Michała.
Wydaje mi sie ,że mój poród był taki ponieważ w czasie ciąży byłam bardzo
aktywna fizycznie. Nie chodziłam do szkoły rodzenie ( bo uznałam ,że to
głupota - sorrki pewnie niektóre z was myślą inaczej - ale ja nie ,moja
koleżanka chodziła do takiej szkoły , a nawet do psychologa ,żeby się
pozytywnie nastawić do tego wszytskiego i mówi ,że to nic nie dało , darła
sie 24 godz ,a porodówce). Nieważne. Ważne jest to drogie Przyszłe
Mamy ,żebyście dużo się ruszały - nie tam 15 min spaceru. Ja co drugi dzień
myłam klatkę - szmatką - nie mopem ( robiąc to na czworaka rozciągałam
krocze) , kupiłam sobie książkę o jodze i czynnie ją uprawiałam, ćwiczyłam
oddychanie itd.
Na pocieszenie napiszę Wam ,że parę minut po porodzie zapominasz o bólu ,
poprostu go nie pamiętasz. Cieszysz się dzidziusiem , cieszysz i cieszysz i
cieszysz... i pielęgnujesz swoją poszywaną "pupę" ( w porówaniu do porodu ,
dla mnie to było gorsze - nawet jak poród trwa 24 godz. to to się kończy i
już , a za przeproszeniem moja "dupa" bolała mnie przez 3 tyg. nie mogłam
normalnie siadać, chodzić , wstawać - okropieństwo)
Drogie Kobitki nie martwcie się PORÓD NAPRAWDĘ JEST DO PRZEŻYCIA!!!!
A i dodam coś jeszcze do tego opisu. W trakcie ciąży nie czytałam żadnych
opisów o porodach, nie chciałam ,żeby mi ktoś opowiadał o swoim porodzie -
bałam się,że moja wyobraźnia wykreuje sobie obraz porodu jako rzeźi.Dlatego
piszę to dla tych Mamuś , które taki obraz juz mają w swojej głowie.
Pamiętajcie to nie wygląda tak jak na filmach. Jest zupełnie inaczej.Bo ja
naprzykład wogóle nie krzyczałam...
Trzymam kciuki za każdą Przyszła Mamusię i za jej Poród - będzie ok , bo w
końcu wydajecie na świat wasze Maleństwo , a podobno dla nich poród to
jeszcze większy stres - no więc ,któreś z Was musi być doroślejsze i wspierać
to drugie. W czasie porodu popsoru myślcie o Waszym Dziecku , o tym co ono
teraz musi przezywać , kiedy np. przechodzi przez ciasny , ciemny kanał
rodny - wtedy to Wy musicie szybko przeć ,żeby Wasze wystraszone Malenstwo
jak najszybciej przytulić i uspokoić. To naprawdę piękne uczucie kiedy
Dzidzia przestaje płakać zaraz po tym jak poczuje ciepło Swojej Mamusi...
Trzymajcie się.
pozdr.