first_baby Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 09:21 Hej No właśnie-pytanie jak w temacie. Zastanawiam się nad tym, bo czytałam, że jest to dobra rzecz, bo nie porozrywa nas przypadkowo. Widzę, że 3/4 dziewczyn jest przeciwna nacinaniu krocza. Ciekawa jestem dlaczego. Napiszcie swoje argumenty Magda Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 09:27 1. bo w Polsce kroja czy trzeba, czy nie trzeba, profilaktycznie niemal kazda kobiete (nieliczne wyjatki potwierdzaja regule) 2. bo po nacieciu boli jak cholera. Odpowiedz Link Zgłoś
aniarad1 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 11:46 Nie zgodzę się, że to boli az tak bardzo. Miałam nacięcie, szybko się zagoiło i wcale nie było okropnie bolesne. Lepsze to niz pęknięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
visenna2 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:18 Nie wiem czy mnie natną, ale moje dziecko będzie raczej duże, więc chyba tak. Słyszałam horrory o gojeniu naciętego krocza, ale tez słyszałam horrory o kroczu popękanym łącznie z odbytem po urodzeniu dużego dziecka. Jak położna uzna że trzeba ciąć to natnie. I już. Odpowiedz Link Zgłoś
19maj Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 00:32 albo ja jestem jakaś dziwna albo już niewiem ja miałam nacięcie i najgorzej było tego samego dnia ale nie znowu jakoś strasznie na drugi dzień o niebo lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 13:18 Ja też jestem przeciwna nacinaniu krocza bez potrzeby a mówię to z autopsji. Moje nacięcie goiło się "standardowo", bez powikłań a pomimo to wspominam to jako horro r znacznie gorszy niż poród - bo poród trwał parę godzin a to nacięcie zamieniło w bolesny pełen komplikacji życiowych koszmar jakies 3 tygodnie po porodzie, kiedy potrzebane jest najwięcej siły, energii i sprawności przy opiece nad dzieckiem. Gojenie się krocza jest skomplikowane z powodu miejsca, gdzie jest to nacięcie - miejce bez dostępu powietrza, ciągle narażane na obtarcia i urazy. Lekarze twierdzą, ze wystarczy wietrzyc i podmywac po kazdym korzystaniu z toalety - brzmi prościutko, prawda? Więc zapewniam te, które jeszcze nie rodziły, ze okazuje się to instrukcją nie do wykonania. Chyba, ze się ma służbę i przez te 2-3 tygodnie poświęcasz dzieku nie więcej niż godzinę - dwie dziennie i nie wykonujesz przy nim żandych poważniejszch zabiegów. A, i jeszcze, ze nie karmisz piersią. W inym wypadku nie masz kiedy i jak wietrzyć krocza. Chodzenie bez majtek i leżenie jak królowa na podkładzie nie wchodzi w grę a 10-minutowe wizyty w toalecie przy kazdym sikaniu i po kazdym karmienu (które wzmaga krwawienie i dobze się jest tez podmyc i zmienic podkład) - po prostu nie masz na to czasu albo nie mozesz wybrac momentu. Gdyby tą ranę mozna było pielęgnować odpowiedni (powiedzmy, gdyby nie była to rana po porodzie, tylko po plastyce krocza - ok, mozna to przezyc i łatwo jest ranę pielęgnowac. Ale po porodzie to jest jakaś pomyłka. Zwłaszcza, ze masz świadomość, ze ten koszmar zafundowali ci dlatego, zeby lekarz czy położna nie musieli się schylać przez 15 minut i mieli wygodny widok na pole porodu. Argument "lepiej naciąć niż zeby pękło do odbytu" mnie nie przekonuje. Tak masakryczne pęknięcia zdarzają się rzadziej niz katastrofy samolotowe i sądzę, ze mozna je przewidzieć wcześniej. NAtomiast nacięcie GWARANTUJE ci ból i długą rekonwalescencje. Sam rachunek pawdopodobieństa przemawia przeciwko. Odpowiedz Link Zgłoś
milta147 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 22.09.05, 21:28 Gdyby mnie nie nacięli to rodziłabym pewnie 50 a nie "tylko" 30 godz i nie wyobrażam sobie co by było gdyby tego nie zrobili, bo i tak pękłam, tyle że nie w miejscu nacięcia. Nacięcie i szycie nic nie bolało, goiło się szybko, po tygodniu już było ok. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda773 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 17:13 KAżdy poród jest tak naprawde niespodzianka dl alekarzy. KAzda z nas jest inna. JA byłam nacinana i jestem z tego zadowolona. Leżała ze mną dziewczyna, która nie zgodziła sie na nacięcie. Efekt? Pęknięcia aż do odbytu i kiedy ja chodziłam ona wciąż leżała a opołożne robiły jej okłady z lodu. Nacinanie mnie nie bolalo, zszywanie tez nie> Owszem czułam ze cos przy mnei jeszcze robią ale to tyle. Potem nacięcie nie bolało za mocno i w miarę szybko sie zagoiło. Ja znalazłam czas na wietrzenie krocza. Po powrociedo domu byłam sama z dzieckiem (mąż pracował), karmiłam piersią i potrafiłam wygpspodarowac dla siebie pare minut. Wiem tez że czasem osoby "nienacinane" maja potem problemy typu Rozciągnieta pochwa i mało wrażeń przy seksiku. Mysle że demonizujecie to nacinanie. Wizyty w toalecie tez nie były żadnym koszmarem!!!W trzy godziny po porodze byłam w toalecie i zemdlałam z bólu. Odpowiedz Link Zgłoś
pieszczoszek5 do rudej 773 17.09.05, 17:20 To dlaczego w toalecie zemdlałaś z bólu? Odpowiedz Link Zgłoś
elve Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 30.01.06, 22:54 > Wiem tez że czasem osoby "nienacinane" maja potem problemy typu > Rozciągnieta pochwa i mało wrażeń przy seksiku. skąd wzięłaś te rewelacje? może linki podaj do jakichś rzetelnych artykułów??? bo jak dla mnie to piszesz bzdury wyssane z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
1_matylda Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 22.09.05, 15:56 Biorąc pod uwagę moj komfort fizyczny podczas porodu, to na dzis dzien boję sie tylko jednej rzeczy - nacięcia i komplikacji po nim !!! Wiem, ze jest to kontrowersyjny temat, bo niestety w Polsce robi sie go rutynowo - wbrew woli kobiety !!! Jestem tym zszokowana!!! Sa podobno metody, przy ktorych taki zabieg jest zbedny, a mimo to robia go w naszych szpitalach ... DLACZEGO tak jest? DLACZEGO położne nam to robią chociaż mogłyby zastosować bardziej cywilizowane metody, aby tego uniknąć ? Oczywiscie rozumiem sytuacje, w ktorych jest to niezbedny zabieg mający na celu uchronic dziecko przed powiklaniami, albo uchronić mnie przed komplikacjami związanymi z gojeniem rozerwanego krocza, czy szyjki macicy !!! Ja jestem gotowa wiele poswiecic dla mojego dziecka jesli to bedzie konieczne !!! Jeśli to będzie konieczne - to nie będę robiła sprzeciwu! Chciałabym jednak aby potraktowano mnie poważnie i chciałabym aby położna faktycznie się mną zaopiekowała - podeszła do kwestii naciecia w cywilizowany sposób. Bede z nią o tym rozmawiala i jesli z gory mi powie, ze to zabieg rutynowy przy 1 ciazy to sie wkurze i poszukam innej poloznej !!! Jestem przeciwna zacofaniu i bezzasadnemu okaleczaniu kobiet !!! Jeśli znacie szpital w Wawie, w ktorym maja do tego tematu cywilizowane podejscie, to bede Wam wdzieczna za info ! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wellanna Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 31.01.06, 14:14 Opiszę w punktach: 1. Stowarzyszenie Amerykańskich Ginekologów i Połoników (American College of Obstetritians and Ginecologists) zaleca by zabieg epizjotomii był wykonywany u NIE WIĘCEJ niż 20% pacjentek rodzących siłami natury! Statystyki wdostępne w Medline wykazują radykalny spadek wykonywania tego zabiegu w USA - z 69% w 1983 roku do 19,4% w 2000 roku: 2. Podobne zalecenia podaje WHO uznającv przy tym, iż właśnie nietrzymanie moczu oraz wypadanie narządów są konsekwencja naciecia krocza, które niszczy strukturę mięśniową. Poza tym spontaniczne rany goja się szybciej i lepiej. 3. NIeprawdą jest, iż nacięcie skraca poród. Dodatkowo aby naciąć należy kobietę położyć - a u kobiety leżącej na wznak ciężar kurczącej się macicy zmnijsza przepływ krwi przez łożycko uciskając aortę zstępującą i żyłę główną wewnętrzną - ten fakt kliniczny już 30 lat temu wykazali znani położnicy Scott i Kerr. Ucisk grozi np. niedotlenieniem dziecka! Na potwierdzenie: "W badaniu przeprowadzonym na próbie 21 278 kobiet stwierdzono mniej pęknięć III stopnia w grupie kobiet, które nie miały naciętego krocza (0,9%), niż w grupie po epizjotomii (1,4%) (Buekens et al.1985). Potwierdziło to prowadzone w 1991 roku randomizowane badanie: "Rutynowe stosowanie nacięcia krocza jest związane z wyższymi ogólnymi wskaźnikami urazów krocza. Nie ma potwierdzenia, żeby rutynowe stosowanie epizjotomii zmniejszało ryzyko poważnego uszkodzenia pochwy lub krocza." (za: Wagner M., 1994). Także na podstawie pięciu prospektywnych, randomizowanych i kontrolowanych prac badawczych stwierdzono, że epizjotomia nie zapobiega poważnym pęknięciom krocza (Sleep et al.1984; Harrison et al. 1984, Stewart et al. 1983, Flint i Puolengeris 1987, Klein et al, 1992). Co więcej, Sleep stwierdził: Inni badacze dodatkowo zwracają uwagę na niekorzystne następstwa nacięcia krocza: większy ból po porodzie (Klein et al.1992), wzrost prawdopodobieństwa krwotoku - o 45% w przypadku nacięcia bocznego i o 33% w przypadku nacięcia podłużnego (Combs 1991). Kolejnych dowodów dostarczaja wyniki badań, w którym przez 14 dni połogu porównywano stan zdrowia kobiet - 181 po nacięciu i 186 bez nacięcia. W grupie drugiej u 2% zaobserwowano pęknięcie III stopnia i brak pęknięć IV stopnia, natomiast w pierwszej grupie 15% kobiet miało uszkodzenie III lub IV stopnia. Pęknięcia te w grupie drugiej goiły się bez powikłań, natomiast 18,5% kobiet z grupy pierwszej przechodziło infekcje i przedłużający się proces gojenia (McGuiness et al.1991). Autorzy amerykańscy w trzech niezależnych badaniach przytaczają nawet wypadki śmiertelne wśród kobiet, w wyniku wykonanej wcześniej epizjotomii (za: Wagner 1994). Te i inne doniesienia mogą wskazywać, że zabieg ten przynosi więcej poważnych konsekwencji, niż zwykło się sądzić. "Nie uzasadnioną epizjotomię należy traktować jako uszkodzenie jatrogenne. Pozostaje ogromny problem naszych przyzwyczajeń i niczym nieuzasadnionych stereotypów w przyjmowaniu porodów". (Ciszek i in.,1996) Ze stron: Fundacji Rodzić po Ludzku Polecam też tekst ze strony: Benefits and risks of episiotomy: A review of the English-language literature since 1980: falcao.best.vwh.net/format/woolley.html Gdzie autorka potwierdza tezę, że rana po nacięciu faktycznie jest łątwiejsza do załatania - tyle, że dla położnika! Bo ranę o równych brzegach łatwiej zszyć. Tymczasem spontaniczne urazy albo są najczęściej tak niewielkie, ze nie trzeba ich zszywać wcale! Odpowiedz Link Zgłoś
m_golightly Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 09:36 no tak ale czy w większości przypadków samo się nie rozrywa i wtedy podobno dłużej i gorzej się goi? no i wtedy chyba też boli? czy można się nie zgodzić na nacięcie? Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 09:44 Mozna, ale musisz podpisac stosowne kwity kiedy przyjmuja cie na porodowce. Gdybym rodzila 2kg dziecko moze i nie bylabym za cieciem, ale wiedzialam ze bedzie kolos (4,5kg) i nawet mi do glowy nie przyszlo sie sprzeciwiac. Przynamniej mam ten komfort, ze po szyciu moje parametry sie nie zmienily Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 09:48 jesli tkanki sa malo elastyczne, to sie rozrywa. Cwiczeniami Kegla mozna sporo sobie pomoc, ale wazna jest tez ochrona krocza podczas porodu: widzialam,z e w innych krajach ( w Skandynawii wskaznik naciec waha sie od 17 do ok70%, w Polsce bodajze 97% porodow- czy Polki sa inaczej skonstruowane?), gdy polozna widzi juz glowke dziecka, zakazuje parcia, czeka sie do nastepnego skurczu, wowczas tkanki krocza maja czas sie zaadaptowac. W Polsce szybciej lekarz rzuci sie na brzuch, zeby podczas tego samego skurczu urodzilo sie cale dziecko, wiec tkanki bez czasu na adaptacje pekaja..A potem widac na oddziale- te kobiety, ktore nie byly ponacinane po godzinie-dwoch biegaja po oddziale i rozmawiaja przez telefon. Te po nacieciu jeszcze po tygodniu-dwoch siadaja na krzesle "polgebkiem". Odpowiedz Link Zgłoś
budzik11 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 09:50 Ja nie mam nic przeciwko. Jak trzeba, to trzeba. Przyjmuję to jako nieuniknioną konieczność porodu. Zresztą, czy to naprawdę jest aż tak istotne, żeby wzbudzało aż tyle emocji? Czy naprawdę pacjentka ma aż takie rozeznanie w sytuacji własnego porodu, żeby decydować, czy nacięcie jest konieczne, czy nie? Czy lepiej by było jakby nikt niczego nie nacinał, zostawiał "na żywioł" i tylko zszywał? Czy o to chodzi dziewczynom, które tak się sprzeciwiają nacinaniu? Ja naprawdę nie rozumiem tego całego zamieszania. To samo było z obowiązkowym goleniem i lewatywą - dzięki min. fundacji "Rodzić poludzku" zniesiono taki obowiązek chyba w większości szpitali, a teraz, nawet na tym forum, co 10 chyba wątek dotyczy golenia i lewatywy i okazuje się, że wiekszość dziewczyn tego właśnie chce. A jak było obowiązkowe, to było to "nieludzkie i niehumanitarne" traktowanie kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:12 Nacinanie krocza to jest niepotrzebne okaleczanie kobiety - badania wykazuja, ze jeszcze po wielu latach wiele kobiet odczuwa bolesne konsekwencje tego niepotrzebnego zabiegu, ktory ulatwia zycie tylko lekarzowi. Owszem, zdarza sie, ze krocze peknie - ale jesli peka samo, peka fizjologicznie - tylko sluzowka, czasami inne miekknie tkanki. Nie pekaja nerwy i miesnie. Podczas naciecia uszkadzane sa wszystkie rodzaje tkanek. Jest to o niebo bolesniejsze (zwlaszcza po porodzie, wiele kobiet uwaza, ze gojenie sie krocza jest bolesniejsze niz sam porod) i o wiele dluzej powoduje dolegliwosci. Nigdzie na swiecie nie ma tyle naciec co w Polsce, wynika to z zacofania i wygodnictwa lekarzy. Ostatnie badania dowodza, ze do niebezpiecznych pekniec krocza dochodzi wlasnie wtedy, kiedy wykonano naciecie (kiedy latwiej przedrzec material, na przyklad przescieradlo, kiedy jest naciety, czy nie? Przeciez to logiczne!). Bardzo zadno dochodzi do niebezpiecznych pekniec wtedy, kiedy porod jest naturalny. Co do lewatywy i golenia - jasne wiele kobiet tego chce (lewatywa nie chroni przed oddaniem kalu podczas porodu, wiec mozna sobie ja zrobic jak ktos naprawde lubi lewatywe) - ale o wiele mniej upokarzajace jest samodzielne wykonanie tych zabiegow, niz kiedy robi to pielegniarka w szpitalu. Dodam jeszcze: rodzilam bez naciecia, mialam male pekniecie, ktore po kilku dniach zniklo bez sladu. Moj maz jest lekarzem, ktory interesuje sie nowosciami dotyczacymi poloznictwa. Pozdrawiam wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
m_golightly Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:13 przyznam, że nigdy nie miałam lewatywy i sama myśl o niej mnie przeraża, jestem jednak w stanie zrozumieć dlaczego może być wskazana, ale przepraszam jaki jest sens w goleniu? może istnieje jakieś uzasadnienie, o którym nie wiem, może warto się o to upomnieć?... wydaje mi się, że nie ale w końcu to moje pierwsze dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
agam80 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 18.09.05, 00:14 Ja bylam golona tylko w miejscu naciecia. Odpowiedz Link Zgłoś
yasminne Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 18.09.05, 22:38 no i widzisz budzik.. właśnie o to chodzi aby kobiety mogły decydować czy chcą miec lewatywę, czy chcą byc golone. Gdy nie jest to "psi" obowiązek wtedy kazdy rozważy "za i przeciw" i podejmie właściwą dla siebie decyzję. Wtedy dopiero można mówić o humanitaryźmie i podmiotowym traktowaniu człowieka.. Jeśli chodzi zaś o nacinanie krocza, to faktycznie jestem absolutnie za ochroną krocza również przed nieuzasadnionym nacinaniem pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
laminja Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 16:06 myślę, że umknął Ci jednej drobny szczegół. Zniesiono rutynowe wykonywanie lewatywy i golenie. I o to samo chodzi z nacinaniem krocza. Jeśli jest wskazana czy konieczne jak najbardziej, ale dlaczego w wielu szpitalach robi się to nadal rutynowo? To własnie ta rutyna jest problemem, a nie samo nacinanie. Odpowiedz Link Zgłoś
first_baby Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:08 Hmm, myślę sobie, że zaufam specjalistom i zostawię im decyzję o tym czy będą zszywali czy nie. Jestem pewna, że będzie bolało, ale co zrobić... Zamierzam rodzić na MAdalińskiego i patrząc na to jakich mają specjalistów lekarzy i jakie położne, chyba mogę im zaufać. Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:18 jeszcze jedno- tak duza koniecznosc naciec wynika m.in. z tradycyjnej pozycji podczas porodu- "na zuczka". jesli rodzaca przyjmuje inna, wygodna dla siebie pozycje ( kuczna, lub np. kleczac i opierajac sie o pilke lub lozko), wowczas glowka dziecka napotyka na mniejszy opor tkanek. Reasumujac- w Polsce to nie rodzacej ma byc wygodnie, tylko personelowi, a naciecie krocza jest tego konsekwencja. Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:30 Swieta racja! Jesli rodzi sie "do gory", tak, ze trzeba wypychac dziecko wbrew sile ciazenia, to faktycznie trudniej uniknac naciecia czy pekniec (ktore, powtarzam, zadko kiedy sa tak powaznie okaleczajace jak naciecie). No ale w Polsce wygodnie ma byc lekarzowi, kobieta ma byc pasywna i potulna, "pacjentka", bo przeciez ciaza to choroba, a porod to operacja. Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 17:30 Zgadzam się- dokładniej nie tyle tkanek ile...kości- podczas porodu odgina się kość guziczna- jeżeli rodzi się w tradycyjnej- szpitalnej pozycji odginana kość podnosi całe ciała. Druga sprawa- też niedobrze rodzić z podciągniętymi kolanami- krocze jesty wtedy zbyt napięte i niestety pęka. Trzecia do autorki postu- jak rodzisz na Madalińskiego to na 99,9% Cię natną. Odpowiedz Link Zgłoś
maallinka Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:14 Gdyby dziecko rodzilo sie z glowka wielkosci mandarynki to optowalabym bezwzglednie za nienacinaniem. Ale glowka dziecka ma najczesciwj ok 33-38cm obwodu i trudno byloby urodzic bez uszkodzenia krocza przynajmniej to pierwsze dziecko. Problem w tym czy lepiej je uszkodzic nacinajac czy dopuscic do pekniecia. ja jakos zawsze wolalam byc nacieta i zszyta (byle poprawnie) bo jednak jak masz peknac to nigdy nie wiadomo w ktorym kierunku to pekniecie pojdzie. Jak rodzilam drugi raz to porod bardzo szybko przebiegal, ale poniewaz dziecko bylo duze to tym razem tez mnie nacieto. Nic nie poczulam oczywiscie. Ale powiem szczerze ze jak mi powiedziano ze mnie nacieto to z jednej strony sie ucieszylam. Bo ten rozdzierajacy bol w kroku w czasie porodu mowil mi ze cos zaraz peknie i strasznie sie tego balam. Balam sie tez ze przy takim naciagnieciu tkanek bez naciecie pochwa bedzie bardzo rozciagnieta potem... Oczywiscie nie wiem jak bedzie po nacieciu, bo jestem dopiero 2 tyg. po porodzie, ale mam nadzieje ze to naciecie nie wyjdzie mi na "zle"... Odpowiedz Link Zgłoś
m_golightly Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 10:24 przypomniała mi się jeszcze sytuacja w mojej rodzinie i tak sobie myślę, że odczuwalne skutki dużo zależą od jakości szycia po, jest to autentyczna historia, moja kuzynka po porodzie drugiego dziecka była szyta przez młodego zaprzyjaźnionego lekarza, który tak się postarał, że zszył jej krocze razem z hemoroidem i tak dokładnie, że nawet palec z trudem wchodził... miała potem plastykę krocza, po której też dość długo dochodziła do siebie, niestety nie wiem czy sama pękła, czy ją pocieli... Odpowiedz Link Zgłoś
cicuta Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 16.09.05, 23:23 Ja tam bylam nacinana (bomam taka budowe, ze mimo malutkiego dziecka trzeba bylo) i nie narzekam. Po pierwsze nie bolalo-w znieczuleniumiejsciowym, po drugie jakos nie odczulam skutkow rekonwalescencji-1,5 godziny po porodzie przeszlam przez 2 pietra, a 6 godzin po usiadlam na drewnianym krzesle. Jakos szczerze mowiac nacinanie nie bylo dla mnie traumatycznym przezyciem i nie rozumiem calejtej afery-szczegolnie, ze najglosniej krzycza zazwyczaj osoby, ktore jeszcze nie rodzily Odpowiedz Link Zgłoś
malina.majka Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 00:00 Mieszkam w Anglii,musialam napisac plan porodu,m.in.bylo tam pytanie czy zycze sobie byc nacinana czy tez nie ,czy moze chce by w razie takiej koniecznosci to nastapilo.Owszem ,polozna powiedzial ze lekkie pekniecie szybciej i latwiej sie goi niz naciecie-i one to praktykuja(nacinaja tylko 3%kobiet)-ale wiadomo ze jesli mialoby byc to rozdarcie "na kilometr" to lepiej jest chyba naciac po przynajmniej szycie bedzie rowne a nie zygzakowate.Nie umiem jeszcze wypowiedziec sie z autopsji,przede mna pierwszy porod ale wybralam opce:naciecie tylko w razie koniecznosci,wiec zobaczymy jak bedzie.Pozdrawiam,Malina i Maya 4dni po terminie Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 09:13 Głowka dziecka a. nie jest okrągła b. po to ma ciemiączko, że się składa- dlatego dzieci rodzą się z troszkę zniekształconą głową- przechodzenie przez kanał rodny związane jest więc: a. z wymiarami głowy b. wymiarami macicy c.tym jak bardzo może się macica roszerzyć d.z tym jak bardzo główka może się złożyć. Jeżeli dziecko pokonało kości miednicy( które są mniej elastyczne niż skóra) pokona i ujście pochwy- bez najmniejszych problemów.Trzeba tylko spokojnie i powoli rodzić- wtedy można rodzić bez nacięć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
justa781 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 13:43 małe pytanko? piszesz: "powoli i spokojnie rodzić - wtedy można rodzić bez nacięć." Rozumiem, że tą tezę podpierasz jakimś osobistym doświadczeniem. Urodziłaś już dziecko? Ja już tak i jakoś nie mogę sobie wyobrazić tego "spokojnego i powolnego rodzenia". Po pierwsze poziom aderenaliny jest ogromny, więc "spokojnie" chyba nie wchodzi w rachubę. "Powoli" też się chyba nie bardzo da, jak ci dziecko pcha się na świat. Co zatrzymasz je? Jak? Nie zgadzam się też z tezą, że jeśli główka pokonała bez problemu kości miednicy to z ujściem pochwy poradzi sobie bez najmniejszych problemów. U mnie było odwrotnie. Nie generalizuj czegoś co nie jest do końca pewne. Każdy poród, tak jak każda ciaża są inne. Wprowadzasz w błąd pisząc takie rzeczy. Kobiety, które to czytają i w to uwierzą po porodzie moga czuć się rozczarowane. Na podstawie czego piszesz takie wypowiedzi? Ksiażki? Jeśli tak to jakie? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 16:37 Na podstawie wypowiedzi położnej która pracuje w zawodzie 10 lat i mam nadzieje, że wie co mówi- w ostatnim momencie zakazuje przeć- mamy tylko oddychać.Jako, ze rzadko zdarza się żeby cięła, nie ma rozerwań itp to sądze, że zna się jednak lepiej niż rodząca nawet 2-gi raz, nie sądze, żeby wprowadzała mnie błąd, a rodzące opierające się " na własnym przykładzie i owszem"-ograniczają bowiem wszystko do 1 znanego przypadku, nie mając innego porównania. Położna- Magda Witkiewicz- Żelazna. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
justa781 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 19:12 No to się ciesz, że trafiłaś na taką położną. Inne kobiety nie mają takiego szczęścia. I z tego co widzę jest ich przeważająca ilość. Nie jestem za nacinaniem. To nie jest dobre, ale czasami poprostu się nie da inaczej. I nie ograniczam swoich wypowiedzi do swojego przypadku. Mam wiele koleżanek, które rodziły. Myślę, że demonizujesz ten problem. Robisz z igły widły. A to jest naprawdę sprawa "drugorzędna" jak to napisała, któraś z pań, jeśli w ramionach trzymasz swoje dzieciątko. Nie powiem nic więcej. Porozmawiamy jak urodzisz. Pozdrawiam i życzę ci łatwego i szybkiego porodu. P.S. Jestem z Bydgoszczy, więc Twoja pani położna na nic mi się nie przyda. Ale dziękuję mimo wszystko. Będę miała położną z mojego szpitala. Odpowiedz Link Zgłoś
laminja Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 22:55 ale amwaw jest daleka od demonizowania... Ty piszesz o problemie ze swojej perspektywy, one ze swoje. Każda z Was ma inne doświadczenia. Amwaw podzieliła się z też swoją wiedzą medyczną. I chwała jej za to, bo niestety większość kobiet pozwala lekarzom na wszystko właśnie na skutek braku wiedzy. Dlatego należy warto jest czytać takie posty i wyciągać z nich wnioski. Może teraz kiedy już wiesz, że z medycznego punktu widzenia nie ma potrzeby rutynowo nacinać każdą pierworódkę inaczej spojrzysz na sprawę. Ja podobnie jak amwaw mam styczność ze szpitalem, w którym już w 2003 roku nacinało się mniej niż 20% pierworódek (dane ze strony Fundacji Rodzić po Ludzku) a liczba nacięć od tego czas spadła, bo położne umieją coraz więcej i bardzo się starają robić wszystko, żeby nie nacinac bez potrzeby. Gdyby dochodziło do pęknięć i komplikacji ta liczba nie byłaby tak niska... Może więc coraz więcj kobiet będzie wiedziało, że krocze przy pierwszym porodzie nie musi być nacinane i dzięki temu rutyna kiedyś odejdzie w zapomnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 07:51 Prosze rozwazyc taki fakt: Niebezpieczne pekniecia - pekniecia drugiego i trzeciego stopnia - zdarzaja sie wlasnie wtedy, kiedy WYKONANO naciecie. Latwo to sobie wyobrazic: cos, co jest naciete, latwiej sie rozedrze. Oczywiscie, nie wszystkie kobiety odczuwaja krotko- i dlugofalowe skutki naciecia (zaburzenie statystyki miednicy, gubienie moczu), ktore niejednokrotnie trzeba po latach leczyc operacyjnie - ale wiele kobiet ma potem takie problemy. Sa przypadki, kiedy naciecie jest konieczne - ale to jest wlasnie jakies 3%, jak pisala ktoras z Pan w poprzednim poscie. Poza tym to jest niepotrzebne okaleczenie. Jestem bardzo drobnej budowy, urodzilam bez naciecia (na moje wyrazne zyczenie), w kilka godzin po porodzie moglam normalnie chodzic i siadac. Nie potrzebowalam tak bardzo popularnej i polecanej "poduszki-dziurki". Odpowiedz Link Zgłoś
amwaw Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 17.09.05, 09:08 Nie czytałam wszystkich poprzednich postów więc pewnie powtórze się, ale co tam. Nie chce bo to jest bez sensu. A. Jeżeli skóra jest elastyczna krocze może nie popękać, więc po co sobie robić kuku?Tkanka nienaruszona goi się szybciej, szybciej wraca się do pełnej sprawności. B. Wbrew temu co się mówi( zresztą- stara szkoła) pęknięcia się lepiej goją- choćby z tego względu, że nacięcie może pójść dalej i jest sajgon( podobnie jak z naciętym materiałem- łatwiej się rozerwie niż nienacięty). C. Ufam moim lekarzom i położnej, którzy są świetnymi fachowcami i jeżeli mówią- "to nie jest dobre" to znaczy to dokładnie to co mówią. D. Wszędzie gdzie jest medycyna na wyższym poziomie nie robi się standardowego nacięcia krocza- tylko u nas. Znaczy się chyba to takie dobre nie jest E. Wiele milionówq lat kobiety rodziły bez obecności lekarza i nie wymagały ani zszywania ani nacinania F. Nietrzymanie moczu jak kiedyś się twierdziło nie jest związane z nacinaniem lub nie, podobnie jak z wyborem porodu( psn, cc)- związane jest z uciskiem dziecka na pęcherz moczowy, więc czy natną czy nie, popękam czy nie i tak nie ma to na siebie wpływu. G. Jeżeli będzie potrzeba nacinania- np. po to, żeby przyśpieszyć poród- OK. Na nacinanie się godzę jeżeli są ku temu odpowiednie przesłanki medyczne. Po to, żeby przyśpieszyć poród, ułatwić sprawę położnej- nie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: dlaczego nie chcecie RUTYNOWEGO nacinania 17.09.05, 19:59 Tak powinno brzmiec to pytanie. Dlaczego nie chcialam rutynowego? poniewaz okazalo sie ze 5 razy nie bylo mi potrzebne. Nie peklam ani do odbytu ani gdzie indziej. Nie musialam miec sciaganych szwow. Nie mialam przedluzonego parca. Nie mialam niedotlenionych dzieci. Slowem ciecie nie bylo mi potrzebne. Nie jestem przeciw nacieciu, co uparcie niektorzy mi w usta probuja wlozyc, a jedynie przeciw rutynowemu nacieciu. malo slowo a jednak zmienia perspektywe. Nie chcce by polozna widzac mnie przy porodzie miala w glowie wlaczona opcje tniemy, ale zeby podjela decyzje w momencie do tego stosownym. Nie chcialabym BLAGAC o ciecie bo parcie sie przedluza. jesli parcie sie przedluza, kobieta nie umie urodzic bez- trzeba naciac. Ale u mnie sie okazalo ze nie trzeba bylo nacinac ANI RAZU. Za to bardzo wdzieczna jestem poloznym. Rozumiem, ze naciecie nie boli, ze pozniejsze szwy da sie przezyc. Ale po cholere to przezywac skoro jak sie okazalo- nie bylo to u mnie potrzebne? Kobieta po porodzie jest na tyle obolala i zmeczona ze jesli mozna uniknac siadania delikatnie na jeden poldupek to warto to zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
efk17 Re: dlaczego nie chcecie RUTYNOWEGO nacinania 18.09.05, 00:01 Mnie nikt się nie pytał czy chcę być nacinana czy nie. To rozegrało się tak szybko..... Ale rzeczywiście nie jest to przyjemne. Koszmar , nacięcie może nie boli było robione podczas parcia ale samo szycie po porodzie boli jak diabli .Pani doktor która mnie szyła to praktyke miała chyba w rzeźni, igła wielka jak szydło, czułam każdy ruch. Miesiąc nie mogłam usiąść na pupie, sama rana goiła się chyba 6 tyg. zwijałam sie z bólu podczas karmienia, jako młoda i niedoświadczona młoda matka nie umiałam karmić leżąc czy stojąć musiałam usiąść wygodnie w głębokim fotelu. Pomyślcie tylko co ja musiałam przeżyć przez te półtora miesiąca. Niewspomne o tym że w miejscach szycia strasznie napuchły, dosłownie porobiły mi się takie wielkie sine bąble, koszmar czułam jakbm nosiła w majtkach jajaka kurze. Teraz jestem w ciąży z drugim dzieckiem i dopiero to forum uświadomiło mi że moge się niezgodzić na cięcie. Sama niewiem co lepsze, czy to nacięcie czy pęknięte krocze do odbytu? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: dlaczego nie chcecie RUTYNOWEGO nacinania 18.09.05, 00:13 Sama niewiem co lepsze, czy to nacięcie czy > pęknięte krocze do odbytu? efk17, ale czemu taka alternatywa? Jak cie nie natna to pekniesz? Doswiadczenia forumowiczek pokazuja ze iekoniecznie. Jak cie natna to nie pekniesz? doswiadczenia forumowiczek pokazuja ze nie zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
efk17 Re: dlaczego nie chcecie RUTYNOWEGO nacinania 18.09.05, 00:27 Sama nie wiem co o tym myśleć, ale pierwsze doświadczenie było bardzo nieprzyjemne, niechciałabym podzielic i teraz tego losu. Bez cięcia poród będzie chyba dłużej trwał. Chociarz powiem że pierwszy poród trwał szybko i dało się wytrzymać nie narzekam, najgorsze było według mnie samo szycie niż sam poród. Może tym razem wytrzymam bez nacięcia........... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: dlaczego nie chcecie RUTYNOWEGO nacinania 18.09.05, 00:33 Wejdz na forum szpitale, poszukaj swojego miasta i poczytaj- o lekarzach, o poloznych. wrzuc w wyszukiwarke "naciecie krocza" jest pare rad w zwiazku z tym co zrobic, by naciecia uniknac w miare mozliwosci. Moim zdaniem jednak najwazniejsza jest polozna- taka, ktorej moglabys zaufac, przy ktorej poczulabys sie bezpieczna, ktorej moglabys powiedziec ze takie mialas doswiadczenia z pierwszym porodem i w zwiazku z tym iecia sie obawiasz. Bo ja mysle sobie ze jesli to naciecie wiazalo sie z takimi przezyciami to bardziej niz jego brak- porod moze opoznic wlasnie perspektywa naciecia- bo ty sie bedzies nawet nieswiadomie powstrzymywac od pracia i nie bedziesz wspolpracowac. Bedziesz rodzic drugi raz, wiec nalezy oczekiwac ze porod bedzie krotszy od pierwszego a i naciecie mniej konieczne. Uszy do gory Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie RUTYNOWEGO nacinania 18.09.05, 09:05 Porozmawiaj z polozna lub lekarzem, wyraz stanowczo swoja wole, ze nie chcesz naciecia, chyba, ze bedzie ono absolutna koniecznoscia (na przyklad ze wzgledu na bezpieczenstwo dziecka). Wiele zalezy od przebiegu porodu, naprawde, mozna tak rodzic, ze to naciecie nie jest potrzebne. Co do pekniecia az do odbytu - o wiele wieksze ryzyko powaznych pekniec zachodzi wtedy, kiedy wykonano naciecie - naprawde. Tak pokazuja badania experience based medicine (medycyny opartej na doswiadczeniu) w Stanach Zjednoczonych. U kobiet, u ktorych dokonywano naciec, czesciej dochodzi do powaznych pekniec. Nie pisze tego, zeby kogokolwiek straszyc tylko serdecznie namawiam, zeby nie byc potulna pacjentka i nie poddawac sie biernie niepotrzebnym zabiegom medycznym. Jesli mozna uniknac bolu, szwow, gojenia sie i ewentualnych dlugofalowych komplikacji (takich jak gubienie moczu, zaburzenie statyki miednicy mniejszej) - dlaczego nie sprobowac? Ja sie uparlam, ze nie chce naciecia, mialam wspanialy porod, cudna polozna, ktora pomogla mi urodzic bez komplikacji i wszyskim zycze takich wlasnie doswiadczen. Odpowiedz Link Zgłoś
agam80 naciecie i mimo to pekniecie, ale... 18.09.05, 00:33 Ja mimo naciecia popekalam, rana goila sie niestety kiepsko z powodu zakazenia, mialam ponadto po raz drugi zakladane szwy... Ale po tym drugim zalozeniu bolalo mnie raptem 2 dni. Chce Was pocieszyc, ze nawet przy duzej liczbie szwow po 2 miesiacach seks byl bardzo przyjemny, choc troszke "szczypalo" Sadze, ze pekniecia sa spowodowane zbyt szybkim porodem w fazie parcia (u mnie 10 minut). Pekniecie nastapilo w innym miejscu niz naciecie i nie bylo zbyt glebokie... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: naciecie i mimo to pekniecie, ale... 18.09.05, 00:37 > Sadze, ze pekniecia sa spowodowane zbyt szybkim porodem w fazie parcia (u mnie > 10 minut). Pekniecie nastapilo w innym miejscu niz naciecie i nie bylo zbyt > glebokie... tez tak mysle. Krytycznym moementem jest przechodzenie najszerszego obwodu przez krocze. Przy braku naciecia polozne na ogol kaza wstrzymac parcie i pomagaja dziecku przejsc na luzie bez parcia, to tak jak zakladac bardzo waski elastyczny golf- jak czlowiek bedzie na chama ciagnal to uszy sobie pourywa a material sie podrze. Ale jesli powolutku go rolowac- uda sie. Jesli polozna nie ma nerwa w rekach i sie zagapi- dziecko bedzie wychodzic z impetem i nawet naciecie nie pomoze. Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound "Nawet nacięcie nie pomoże" 18.09.05, 07:41 A w czym ma pomoc??? Nie wiem ktory juz raz pisze na tym forum, ze do niebezpiecznych pęknięć dochodzi wlasnie wtedy, kiedy wykonano nacięcie. Bardzo dobre to porównanie z golfem, a teraz wyobraź sobie, że jak przeciskasz głowę przez ten golf, to ktoś robi nacięcie - pójdzie dalej, czy nie? Wypowiedź którejś z dziewczyn wyraźnie dowodzi, że nacięcie nie zabezpiecza przed pęknięciem - pękła "w innym miejscu". Takie są fakty, tak dowodzą badania. NACINANE KOBIETY CZĘŚCIEJ PĘKAJĄ. Chyba setny raz już to powtarzam na tym forum. Ale większość forumowiczek chyba po prostu marzy o tym, żeby się jak najbardziej nacierpieć przy porodzie, jeśli można mieć parę dodatkowych szwów - czemu nie! Jasne, są sytuacje, kiedy nacięcie ratuje życie dziecka i z tym nie będę dyskutować. Ale w większości przypadków nie ma nic wspólnego z kondycją dziecka, tylko z wygodą personelu medycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Jak uniknąć nacięcia 18.09.05, 11:37 W Niemczech położne zalecają ćwiczenia Kegla przez całą ciążę i masaż krocza od 34tc specjalnym olejkiem. W czasie porodu dobra położna zakazuje przeć przed urodzeniem główki i specjalnym chwytem ochrania mięśnie. Standartowo tnie się tylko przy próżnociągu lub kleszczach. Niewielkie pęknięcia goją się szybciej i naturalnie, bo tkanka pęka wzdłuż mięśni i naturalnie zrasta się, natomiast tnie się wpoprzek mięśni i nerwów, co może sprawiać później problemy. Znam w Niemczech bardzo dużo kobiet, które urodziły bez nacinania, pęknięcia i nie miały żadnych problemów podczas stosunku po porodzie. Zalecenia położnych: -od 34tc 2x dziennie herbatka z liści malin -od 34tc 1x dziennie łyżka zmielonego siemienia lnianego -od 34 tc masaż krocza (tylnej części od strony odbytu) przynajmniej raz dziennie specjalnym olejkiem (można używać migdałowego), kto chce niech zgłosi się po instrukcję -ćwiczenia Kegla od początku ciąży (świetny jest też taniec brzucha oraz niektóre ćwiczenia jogi), seks jeżeli jest to możliwe Odpowiedz Link Zgłoś
ka-ja Re: Jak uniknąć nacięcia 18.09.05, 11:54 Ja mam za soba jeden poród nacinany,a drugi nie! I ten drugi był super-znaczy po ,bo mogłam normalnie siedzieć,stać,nic nie ciagnęło,nie bolalo az tak.A wszystko zawdzięczam poloznej,która przy porodzie rozciagała mnie skutecznie Odpowiedz Link Zgłoś
elennara Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 18.09.05, 23:52 Może to głupie pytania, ale po przeczytaniu całego wątku zastanawia mnie to głęboko: -czy któraś z kobiet rodziła pierwsze dziecko bez nacinania, może nieuważnie czytałam, ale miałam wrażenie, że żadna, że udało się to przy drugim dziecku i kolejnym -czy po porodzie bez nacinania i zszywania pochwa nie rozciąga się? Może to małostkowe, ale wolę być nacięta i zszyta, tak by mój M nie odczuwał później różnicy, niż zmienić "gabaryty" w tamtym miejscu Odpowiedz Link Zgłoś
scarletta84 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 00:08 jesli mam byc szczera to wiekszosc moich znajomych sprzeciwila sie cieciu juz przy pierwszym dziecku. mowia ze porod byl super, bolalo moze tak jak przy poczatku okresu. wszystkie niemal przez cala ciaze cwiczyly miesnie krocza i obylo sie bez calej tej fanaberii. za to niedawno jedna znajoma - ta z rodzaju "dam sie naciac bo peknie przez caly tylek" - rodzila pierwsze dziecko no i wszystko szlo gladko do czasu... no wlasnie, do czasu jak ja w koncu nacieli bo poloznej zaczelo sie spieszyc. dopiero wtedy zaczela wyc z bolu. wniosek: mimo ze rodzily pierwszy raz nie daly sie ciac i bylo git pamietajac tylko by sie rozciagac juz w trakcie ciazy. ta co stwierdzila ze odda sie "specjalistom" zaluje tego do dzis. czyli pierwsze da sie urodzic bez ciecia. ja rodze na przelomie lutego i marca. pracuje juz teraz nad soba i nie dam sie ciac chyba ze bedzie tego wymagalo dziecko. bo te ktorym lekko i przyjemnie goi sie krocze po cieciu to wyjatki niestety... pozdrawiam, beata Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 08:54 Moja przyjaciółka od lat ćwicząca jogę nie pękła przy porodzie, nie miała cięcia, a już tydzień po, położna badająca ją stwierdziła, że ma mięśnie miednicy i krocze jak kobieta, która nigdy nie rodziła. Znam więcej takich kobiet (niekoniecznie ćwiczących jogę), ale co dziwne, nie w Polsce. Po porodzie w Niemczech kobiety chodzą też prawie obowiązkowo na gimnastykę mięśni miednicy. Odpowiedz Link Zgłoś
bestyika do sabi35 19.09.05, 09:12 witam, czy mogłabyś podać przepis na miksturę do masowania krocza? pozdrawiam kasia Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Masaż krocza 19.09.05, 09:42 Jest specjalny olejek firmy Weleda, ale właściwie każdy olejek naturalny jest odpowiedni. Najlepszy jest z kiełków pszenicznych (zawiera sporo wit. E), ale może być też z migdałów, albo nawet z oliwek. Ważne, żeby nie był to olejek syntetyczny, których często używa się u niemowląt (z ciekłej parafiny). W Niemczech położne używają często olejku z dziurawcem (Johannisskrautoel), którego można używać potem do pielęgnacji krocza po porodzie. A masaż wykonuje się tak: Kciuki dobrze naoliwić, również okolice krocza (ujście pochwy i okolicę do odbytu). Ew. chusteczką wytrzeć nadmiar oliwki. Kciuki obu rąk wprowadza się do pochwy na głębokość 3-4cm. Powoli, delikatnie uciskając, porusza się kciuki w kierunku odbytu, kiedy są już obok siebie, naciska się pochwę w kierunku odbytu (na dół) aż do poczucia lekkiego pieczenia lub kłucia. Wystąpienie uczucia znieczulenia jest jak najbardziej pożądane. W tym stanie wytrzymuje się ok. 2 minut. Następnie bardzo powoli wmasowuje się olejek, szczególnie w stare blizny, co powinno trwać kolejne 3-4 min. Następnie wykonuje się ruchy w kierunku ujścia pochwy, które przypominają ruch wydobywającej się główki. Nie należy masowań okolic cewki moczowej! To tyle. Kto ma ochotę, może nauczyć partnera. Powinien zaczynać masaż dwoma palcami wskazującymi (kobiety kciukami!), a po pewnym czasie (kiedy okolica krocza stanie się bardziej elastyczna) może to robić dwoma palcami każdej ręki. Zaraz po porodzie ćwiczenia Kegla (nie zapominajcie o tych w toalecie), ale bez zbytniej przesady. Masażu nie wolno wykonywać mając opryszczkę narządów płciowych!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bestyika Re: Masaż krocza 19.09.05, 10:26 dzięki za bardzo szczególowe info dot masażu powiedz mi jeszcze, gdzie można kupić odpowiedni olejek? apteka? sklep zielarski? drogeria? pozdrawiam kasia Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Re: Masaż krocza 19.09.05, 13:22 nie wiem, nie mieszkam w Polsce, ja kupuję w aptece albo w sklepie ze zdrową żywnością Odpowiedz Link Zgłoś
aneta871 Re: Masaż krocza 30.01.06, 21:28 ten masaż trzeba wykonywac przed porodem?? Jestem w 33 tygodniu ciąży i nie uśmiecha mi sie nacinanie krocza rozumiem jeżeli będzie to konieczne.. Mam termin na 28.03.2006 to będzie moje pierwsze dziecko, przed ciążą byłam w miare wysportowana. Na czym polega ochrona krocza?? Odpowiedz Link Zgłoś
elve Re: Masaż krocza 30.01.06, 23:10 polecam ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 09:19 ciekawe, ze nie w Polsce, prawda? Ciekawe jak to jest, ze w Holandii naciecia wykonuje sie u 3 % kobiet, a w Polsce chyba u 80 czy 90%. Czyzbysmy mialy gorsze krocza? I w tych krajach rzadziej dochodzi do niebezpiecznych pekniec - bo jak pokazuja doswiadczenia, te pekniecia wystepuja najczesciej u tych kobiet, u ktorych WYKONANO naciecie. Glosuje jak wariatka, zeby chociaz pare dziewczyn przekonac do walki o swoje prawa. Urodzilam pierwsze dziecko bez naciecia (na swoje wyrazne zyczenie) chociaz jestem drobnej budowy, a dziecinka wystawila przy glowce raczke (mialam przez to drobne pekniecie sluzowki, ktore zniklo bez sladu w kilka dni). Mialam wspanialy porod i chcialabym, zeby inne dziewczyny tez mialy takie doswiadczenia jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
1_matylda Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 23.09.05, 08:53 śledzę Twoje stanowcze wypowiedzi w temacie "nacinanie krocza" i powiem Ci,że mimo iż jeszcze nie rodziłam (nie mam doświadczenia) to zgadzam się z Tobą w zupełności!!! ja również jestem przeciwna bezmyślnemu, zacofanemu, nieludzkiemu traktowaniu pacjentek !!! Masz męża lekarza - przypuszczam więc, że on wiele Ci uświadamiał i w rozsądny sposób prowadził Ciebie przez okres ciąży - masz wielkie szczescie ! Ja zdana jestem na wiedze jaka wyczytam z ksiazek, potem szukam odpowiedzi u swojego lekarza. Ale ... mam wrazenie, że gdybym sama nie zadawała wielu pytań to lekarz sam z siebie nie powiedziałby mi o wielu waznych rzeczach! Mam zal do lekarzy o to, ze sami decyduja o tym ile powinnysmy wiedziec ... Chciałabym znależć dobrą położną - dobrą, bo sprawdzoną, rzetelną, nie ukrywającą swojej wiedzy przed pacjentem, rozsądną, taką która myśli przede wszystkim o dobru dziecka i moim a nie o swojej wygodzie. Czy mogłabyś poradzić dobry szpital w Wawie i sprawdzoną położną ? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 09:08 Rodzilam pierwsze dziecko bez naciecia - glosuje na tym forum jak szalona, zeby przekonac dziewczyny do walki o swoje prawa - naciecie jest niepotrzebnym okaleczeniem, ktore moze (na szczescie nie zawsze) doprowadzic do niebezpiecznych krotko i dlugofalowych komplikacji. Podczas naciecia przecinaja Ci miesnie, wszystkie rodzaje tkanek, a jak masz pecha - takze nerwy. Jak masz naprawde ogromnego pecha to nigdy nie wracasz do kondycji z przed porodu (nietrzymanie moczu, zaburzenie statyki miednicy mniejszej - oczywiscie to sie nie zdarza nagminnie, nie chce nigoko straszyc). Bez naciecia jestes soba po kilku dniach. Ja mialam nawet male pekniecie sluzowki - bo dziecinka wystawila raczke obok glowki wiec porod nie byl wcale latwy - zagoilo sie bez sladu w kilka dni, a juz kilka godzin po porodzie normalnie siedzialam. Nie jestem w stanie pojac dlaczego wiele kobiet z wlasnej woli zgadza sie na okaleczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
ahryciuk Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 10:40 Ja niestety miałam nacięte krocze i bardzo żałuje, że się na to zgoziłam. W czasie porodu kiedy już parłam i położna wzięła do ręki nożyczki to razem z mężem prosiliśmy żeby nie nacinała - niewiele to dało. Lekarz zaczął mnie straszyć pęknięciem po odbyt i się zgodziłam na cięcie, którego miałam nie poczuć. Niestety bolało mnie strasznie, szycie również. Dodam, że nie rodziłam na łóżku tylko na stołku w pozycji pionowej i miałam nadzieję, że to wystarczy aby ochronić moje krocze. Córeczka też nie była kolosem bo ważyła 3250g Teraz koleżankom które jeszcze nie rodziły radzę, żeby robiły wszystko aby uniknąć okaleczania. Odpowiedz Link Zgłoś
katrem Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 10:41 a jeżeli już takie nacięcie potencjalnie jest konieczne, to powiedzcie proszę, czy robi się je w znieczuleniu miejscowym czy "na żywca"? bo tej 2 opcji chyba bym nie przeżyła... Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 13:24 Tnie się podczas skurczu (nic nie czujesz), normalny lekarz szyje po podaniu miejscowego znieczulenia (też nic nie boli) Odpowiedz Link Zgłoś
asieka Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 15:09 zdaje się że gdyby normą było nacinanie w znieczuleniu miejscowym to problem ciąć czy nie ciąć wywoływałby znacznie mniejsze emocje. Ja jestem na nie, także dlatego że słyszałam o tę jedną opowieść za dużo, kiedy dziewczynę nacinali teoretycznie w skurczu, a praktycznie na zywca. Brrrrr. Odpowiedz Link Zgłoś
justa781 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 13:50 Nie wzięłaś pod uwagę jednej rzeczy. Nie każda z nas ma takie fizyczne predyspozycje by rodzić bez nacięcia. Niektóre kobietki nie mają tak elastycznej tkanki krocza. I co w z związku z tym? Mają czekać aż pękną? Chyba trochę demonizujesz ten problem. Nie jestem z rutynowym nacinaniem, absolutnie! Ale czasami się poprostu nie da inaczej! Może to mały odsetek kobiet, ale one istnieją i też chcą urodzić zdrowe dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_007 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 10:47 a ja właśnie CHCĘ żeby mnie nacięli -po ostatnim porodzie mam nauczkę-to co popękało bolało jak cholera i gorzej i dłużej się goiło,a po nacięciu raz dwa i po krzyku-dziś niema śladu przy parciu nawe tsię nie wie kiedy nacinają-ja jak widziałam,że lekarz bierze skalpel zamknęłam oczy żeby nie widzieć,ale nie poczułam Jedynym minusem jest zszywanie -to do przyjemnych nie należy nawet jak się ma znieczulenie Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound nacięcia nigdy nikt nie wykonywał skalpelem 20.09.05, 08:55 więc nie mogłaś widzieć, jak lekarz bierze go do ręki. Zastanów się, podczas tego nieszczęsnego i niepotrzebnego nacinania głowka dziecka napiera na tkanki krocza, gdyby sieknąć skalpelem, możnaby przeciąć dziecku glowę! We wszystkich szpitalach są specjalne nożyczki do tego celu i to nimi wykonuje się nacięcie. Dobrze, że ich nie widzialaś tylko wyobraziłaś sobie skalpel. Gratuluję porodu, ciesze sie, ze Cie nie bolalo, ale to nie znaczy, ze wszystkie inne kobiety mają być cierpiętnicami i nie wolno im walczyć o prawa do stanowieniu o swoim ciele. Odpowiedz Link Zgłoś
dodadada Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 15:38 jeżli krocze ma popękać to napewnom nacięcie jest lepsze, pod warunkiem że dobrze zrobione i zszyte (moja znajona juz ponadn 15 lat po porodzie wciąż ma poważne problemy z tą blizną). Pierwsze dziecko urodziłam z lekkim nacięciem - na szcęście zrobionym fachowa i zszytym rewelacyjnie, nic nie czuję a blizna jest ledwo widoczna, niestety stres przy wypróżnioaniu - przy załozonych szwach jest straszny no i dwa tygodnie w pozycji półleżcej lub na super mich 2 godzinach ękkiej poduszce, przy drugim dziecki udało się bez nacinania - a komfort porusznia się jest rewelacyjny, po przepisowych 2 godzinach poszłam pod prysznic i byłam w stanie zrobić koł siebie i dziecka wszystko bez najmniejszego wysiłku i bólu. pozdrawiam dorota Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound wykonanie nacięcia zwiększa ryzyko pęknięcia 19.09.05, 19:46 krocza - zwłaszcza niebezpiecznych pęknięć drugiego i trzeciego stopnia. Jasne, istnieją medyczne wskazania do nacięć - ale występują rzadko. W pozostałych przypadkach to tylko niepotrzebne ryzyko - narażanie kobiety na bolesne krótko i długofalowe konsekwencje rutynowego działania. Odpowiedz Link Zgłoś
iju Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 15:45 Żadna z mam nie odpowiedziała, jak wygląda sprawa już po porodzie, czy mięśnie pochwy nie są nadmiernie rozciągnięte po porodzie bez nacinania. We Francji i Niemczech chodzi się na specjalną gimnastykę (w ramach kasy chorych) w Polsce nie mamy takich luksusów po porodzie dlatego zastanawiam się czy kobiety, które rodziły w Polsce też twierdzą, że bez nacinania ich mięśnie są jak przed porodem, i nie mam na myśli instruktorek jogi czy aerobiku. Ja rodziłam 2 razy i 2 2 razy byłam nacinana, w 5 dobie po porodzie miałam zdejmowane szwy i od tego czasu nacięte krocze nie dawało o sobie znać, a blizny są bardzo malutkie i w niczym nie przeszkadzają. Odpowiedz Link Zgłoś
karolinka302 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 16:23 Rodzilam 7 lat temu.Samego naciecia nie czulam,ale jak mnie doktor szyl ojej,to bylo gorsze niz porod.Rana goila sie dobrze,ale co mi z tego gdy odczuwalam dyskomfort ponad rok.Lekarz"pociagnal"za duzo skory z jednej strony i mozecie sobie wyobrazic jak to bolalo.Za 7 tygodni bede rodzic i boje sie naciecia...Co do lewatywy,szybko poszlo,ale nie uchronila mnie ona przed wyproznieniem sie w czasie porodu.Wspomne jeszcze,ze lekarz polozyl mi sie na brzuchu zeby wypchac dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
mamapiotra Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 16:54 nie wiem jak inne kobiety, ale mnie nacieła połozna przed skurczem i dolało a w czasie skurczu sobie pękłam dalej i w druga strone tez. rany szarpane zagoiły sie szybko a po cieciu mam wieeeelka blizne do smarowania kremem. dla tego nie dam sie wiecej naciac. Odpowiedz Link Zgłoś
yo_witka Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 19.09.05, 19:38 Ja też muszę się dołączyć do grona przeciwniczek nacięcia. Nie wierzę w to że w jakimkolwiek szpitalu w Polsce podejmuje się decyzję czy ciąć czy nie w zależności od rozwoju sytuacji. Tam gdzie ja rodziłam - a było to w szpitalu o b. dobrej renomie w Trzebnicy - położna oficjalnie mi powiedziała że pierowródki są cięte wszystkie bez wyjątku tak dla zasady. Nieważne czy dziecko jest małe czy duże, nieważne jak elastyczną masz tkankę, tną i już. Mnie ta "przyjemność" spotkała przed skurczem więc czułam wszystko, było to najgorsze uczucie i największy ból z całego porodu, rozdzierający palący ból. Mąż który był ze mną w dodatku to widział i nożyce do cięcia (bo nie wykonuje się go elegancko skalpelem) śnią mu się do tej pory po nocach. Po porodzie krocze nie chciało się dłuuuugo zagoić, bolało z każdym dniem gorzej, byłam sama w domu z dzieckiem i absolutnie nie mogłam sobie pozwolić na leżenie i wietrzenie, dziś moje dziecko ma 4 miesiące, po nacięciu została mi gruba wielka blizna którą czuję przy każdym myciu, poza tym podczas karmienia piersią ta blizna dalej pobolewa, mimo że według mojej gin jest już zagojona. Dla kontrastu powiem że mam koleżankę która popękała aż do odbytu, i jej rana zagoiła się bez śladu po 2 tygodniach. A co do tak zwanych takich samych wymiarów pochwy itp. co podobno ma znaczenie przy seksie, powiem tylko tyle że jest to wierutna bzdura, nasze małżeńskie życie seksualne od kiedy urodziłam syna praktycznie nie istniej właśnie dlatego że podczas stosunku umieram z bólu, i boli właśnie miejsce po nacięciu. Dlatego niech każda z was zdecyduje za siebie- ja więcej pociąć się nie dam pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
violetta.w-b Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 20.09.05, 08:31 Urodzilam 3 dzieci.Przy pierwszych 2 porodach nacieto mi krocze.Przy trzecim trafilam na "nawiedzona" polozna.Nie naciela mnie,popekalam w kilku miejscach.Bol byl o wiele wiekszy niz przy nacieciu.Giolo sie tez zle..."Dzieki temu" obnizyla mi sie macica .Bylo tak zle,ze szyjka wystawala z pochwy.Towazyszyl temu ciagly bol brzucha,problemy z sexem,bo nie dosc ,ze bolalo,to jeszcze pochwa byla rozciagnieta...,nie mialam orgazmow.Skonczylo sie operacja-nie wiadomo czy ostatnia...Nie ma nic gorszego niz rodzic i czuc,jak sie peka .Nie zycze nikomu....Pozdrawiam Was wszystkie. Violetta Odpowiedz Link Zgłoś
violetta.w-b Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 20.09.05, 08:39 A-ha !!! Zapomnialam Wam napisac , ze mialam tez problemy z trzymaniem moczu.Ten , kto takiego czegos nie przezyl nie wie co co jest. Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 20.09.05, 09:36 Kurcze, strasznie przykra Twoja historia i mam nadzieje, ze uda Ci sie wrocic do calkowitego zdrowia, naprawde z calego serca tego Ci zycze. Ale nie mozna powiedziec, ze tak sie stalo z powodu braku naciecia. To po prostu nieprawda. Naciecie nie zabezpiecza przed peknieciem. Byc moze mialas bardzo ciezki porodo, gdyby polozna Cie naciela, prawdopodobnie tez bys popekala - moze nawet bardziej. Komplikacje moga brac sie takze z tego, ze bylas wczesniej nacinana juz dwa razy - a wiec mialas trwale oslabione tkanki krocza. Nie da sie tak diagnozowac na odleglosc - ale nie mozesz wiazac swoich klopotow z brakiem naciecia bo tego zwiazku najprawdopodobniej po prostu nie ma (co jak rozumiem jest dla Ciebie marnym pocieszeniem). Czy dostawalas w porodzie oksytocyne? Czy rodzilas w wygodnej pozycji? Jest wiele czynnikow, ktore mogly doprowadzic do Twoich kloptow, jestem gleboko przekonana, ze nie byl to brak naciecia, chociaz tak to interpretujesz ze wzgledu na wczesniejsze porody. Trzymam kciuki, zeby wszystko sie ulozylo. Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 20.09.05, 10:20 Zagalopowalam sie - nie mam prawa mowic "to poprostu nieprawda" kwestionujac w ten sposob Twoje odczucia - przepraszam za te kategorycznosc. Ale ze wzgledu na uczestniczki tego forum, ktore byc moze przeczytaja ten post chce powiedziec, ze w moim glebokim przekonaniu, zgodnie z moja wiedza, Twoje powazne problemy nie maja zwiazku z brakiem naciecia podczas trzeciego porodu. Raz jeszcze zycze powrotu do zdrowia i radosci z trojki dzieciakow! Jestem pelna podziwu i szacunku dla Ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
yo_witka Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 20.09.05, 11:42 Ezrapound zazdroszczę ci bardzo że walczyłaś o siebie i że udało ci się tak pięknie urodzić i gratuluję dzidziusia!!!! Ja chciałabym jeszcze coś dopisać bo wczoraj zabrakło czasu a to a propos wszystkich tych dziewczyn które myślą, że rana po cięciu goi się lekko łatwo i wspaniale. O przyjemności jaką się odczuwa podczas ciachnięcia nożycami pisałam już wczoraj, o tej którą się odczuwa podczas szycia nie wspomnę, powiem tylko że nie wiem co gorsze uczucie igły przebijającej tkankę czy to co później czyli przeciąganie nici przez żywą tkankę. Wrażenie okropne, gdzie było znieczulenie- tego nie wiem, chociaż lekarz twierdził że podał mi znieczulenie miejscowe.Ale to nie koniec. Najgorsze było to że lekarz który mnie zszył twierdził że szwy mam założone rozpuszczalne więc mam nie zgłaszać się na ich zdjęcie tylko spokojnie czekać aż się rozpuszczą. Efekt- nie rozpuściły się nigdy, dwa tygodnie po porodzie pojechałam z wysoką gorączką prywatnie do ginekologa, który stwierdził infekcję ropną i zakażenie tej mojej rany, oraz że szwy powrastały już w skórę i jeśli ich nie wyciągniemy od razu, zaczną gnić (bo były to zwykłe szwy nierozpuszczalne), więc wziął pincetę i na żywca WYRYWAŁ mi te powrastane w skóre szwy. I to dopiero był koszmarny ból, nawet nie wiem jak go opisać, coś potwornego. POtem byłą jeszcze 2 tygodniowa kuracja antybiotykiem, zero siedzenia wygodnie na tyłku przez miesiąc i zero seksu 2 miesiące po porodzie. Dodam że był to mój pierwszy poród, którego strasznie się bałam, myślałam że nie wytrzymam bólu, tymczasem przez prawie cały poród byłam w domu, z mężem, bolało nie aż tak strasznie, do szpitala pojechałam z 9 cm rozwarciem, mając pełne zaufanie do lekarzy i położnych......i uwierzcie mi jedyne nieprzyjemne wspomnienia jakie mam z porodu są właśnie związane z nacięciem, bo samo nacięcie mimo że "na żywca" dało się przeżyć, ale konsekwencje jego w postaci bolącej blizny odczuwam do dziś (a moja mama bliznę "po mnie" czuje po dziś dzień mimo że minęło już 25 lat) A co do tego że po zszyciu jest się super gotowym do seksu....no cóż tak jak napisałam wczoraj... Jest mi przykro że zostałam pocięta tak bez pytania i nie wiem czy nie bez potrzeby, może wcale bym nie pękła, poród szedł mi naprawdę dobrze, mąż był ze mną cały czas i jemu również najbardziej utkwiło w głowie właśnie to nacięcie, przy nastepnym dziecku będę już mądrzejsza i nie tylko nie pozwolę się pociąć, będę też walczyć o poród w domu, bo to jest najbardziej przyjazne kobiecie rodzącej miejsce na ziemi) pozdrawiam dziewczyny - walczcie o to by Was bezmyślnie nie okaleczać! Asia Odpowiedz Link Zgłoś
ezrapound Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 20.09.05, 16:49 Witaj Asiu, historia jak z koszmaru! A najbardziej irytujace jest to, ze najprawdopodobniej moglas tego wszystkiego uniknac. Brak mi slow, zeby wyrazic moje wkurzenie, kiedy slysze takie historie jak Twoja. Dlatego tak sie pienie na tym forum bo wiem, ze jesli my same nie zaczniemy dzialac i jesli bedziemy nadal godzic sie na role pasywnych i potulnych pacjentek to nic sie w tym glupim kraju nie zmieni i takich historii bedzie wiecej i wiecej. Zycze zdrowia i samych radosci z wychowywania dziecinki. Odpowiedz Link Zgłoś
klubofaza Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 20.09.05, 12:09 strasznie boli potem, okropne, okropne, na samo wspomnienie mi niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
sabi35 Fajnie 22.09.05, 16:37 że tak otwarcie o tym dyskutujecie, tylko dziwi trochę, że jak np. orgovana pisze o masażu krocza przed porodem, to nie ma żadnego odzewu Odpowiedz Link Zgłoś
poleczka2 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 22.09.05, 20:49 Bo powinno się kroić jak przyjdzie potrzeba. Zęba też nikt nie wyrywa jak jest zdrowy. To chyba wszystko z lenistwa i braku wyszkolenia położnych, które wolą naciąć i mieć ułatwioną robotę. Odpowiedz Link Zgłoś
earl.grey Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 31.01.06, 09:48 link do badań naukowych dotyczących nacinania krocza - zebranych i podsumowanych przez Fundację Rodzić po Ludzku: www.rodzicpoludzku.pl/dyskusja/dyskusja_2.html dodam, że czytałam amerykański poradnik dotyczący porodu i o nacinaniu krocza było na samym końcu, wśród "special procedures" takich jak np stosowanie próżniociągu. Odpowiedz Link Zgłoś
kaska175 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 31.01.06, 13:33 Naciecie krocza moze nie jest takie złe, wręcz pomocne przy porodzie , zwłaszcza pierwszym, ale wszystko zależy jak fachowo jest to zrobione.Przy pierwszym porodzie mojej położnej chyba ręka zadrżała, sama nie wiem , ale tym skalpelem zajechała mi do połowy uda. Po porodzie ani siedzieć ,dziecko z ledwością umiałam utrzymać. Z wypróżnianiem miałam problem przez 2 miesiące.Przy drugim porodzie samo pękło, i było super nic nie czułam, no takie lekkie mrowienie ,ale szybciutko sie zrosło,i ubikacja nie była horrorem. Ale za drugim razem zatrzegłam: żadnego nacinania!.Po drugim porodzie krocze przemywałam Tantum Rosa, może przez to szybciej się zgoiło . Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aga.s1 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 31.01.06, 17:22 Wiecie co? Tak czytam te wszystkie posty i zastanawia mnie bardzo jedna rzecz: prawie wszystkie dziewczyny, które były nacięte mówią, że to nic nie boli bo nacina się w czasie skurczu, czyli jak rodzi się główka. A teraz o co mi chodzi, otóż prawie cztery lata temu chodziłam do szkoły rodzenia, którą prowadził nieżyjący już niestety profesor Włodzimierz Fijałkowski (z Łodzi) bardzo znany położnik i on bardzo mocno starał się wszystkim wbić do głowy, że główka dziecka rodzi się nie podczas skurczu ale w czasie PAUZY między skurczami. Więc wynika z tego jasno, że w większości przypadków nasze położne źle prowadzą poród i stąd się biorą te wszystkie nacięcia. Byle szybciej i byle łatwiej... tylko dla kogo? Ja niestety nie rodziłam sn (ułożenie pośladkowe) ale moja przyjaciółka sumiennie ćwiczyła mięśnie i nie była nacięta przy pierwszym porodzie, nie pękła, ani nie miała żadnych problemów z rozciągniętą pochwą, nietrzymaniem moczu itp. Zresztą dla mnie jest to trochę nielogiczne, przecież jeśli mięśnie są elastyczne i wyćwiczone to działa to nie tylko podczas rozciągania czyli przechodzenia główki dziecka, ale także w drugą stronę i mięśnie szybko się ściągają z powrotem, prawda? To tak jak zrobić szpagat, ten kto nie jest wyćwiczony to rozedrze się na pół, a elastyczne mięśnie nawet tego nie poczują. Teraz jestem w drugiej ciąży, mam termin na koniec kwietnia, nie wiem jeszcze jak będę rodzić, ale jeśli sn to na pewno nie zgodzę się na nacięcie. Popieram ezrapound w 100% tym bardziej, że słowa profesora mocno zapadły mi w pamięć. Pozdrawiam Aga. Odpowiedz Link Zgłoś
e-magda Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 31.01.06, 18:48 To mnie chyba właśnie nacinali w momencie tej pauzy, bo nacinanie bolało mnie sznie i do dzisiaj je pamiętam (prawie 20 m-cy) Odpowiedz Link Zgłoś
ryshia28 Re: dlaczego nie chcecie nacinania krocza przy po 31.01.06, 18:23 Wiesz dziwię się niektórym dziewczynom czytając ich odpowiedzi. Ja zgodzę się na wszystko, byleby tylko urodzić zdrową niunię, a nacięcie-zgoi się, przecież nie wycinają mi krocza tlko nacinają!Bez przesady! Moja mama urodziła mnie z zaszyta szyjką macicy, poród odbył się w asyscie 5 lekarzy, i nikt nie zauważył, że kobieta leżała przez 8 miesięcy na podtrzymaniu ciąży. Urodziłam się naturalnie cala i zdrowa. MAma ma pęknięcię do połowy pośladka!Koszmar! Goiło się jej to kilka miesięcy. Zdecydowanie wolę nacięcie! Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
elve a ja sie dziwię... 31.01.06, 22:12 że nie przeczytałaś żadnego chyba z podanych linków, po czym dziwisz się dziewczynom, które śmieją mieć inny od Ciebie pogląd na sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś