moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:(((

20.09.05, 13:08
niby to nic z ciaza,ale jakos tak czytam i czytam i widze ze cos nam ci
mezowie ostatnio podpadaja.A moj to ...
now kazdym badz razie mieszkm w monachium,moj maz mial juz wczesniej kolegow
z warszawa,no takich nie najgorzej zarabiajacych ,nie najgorszymi autami
jezdzacych "rokefelrow" jak to ja o nich mowi.Spotykam sie ne za czesto bo w
koncu jest troche tych kilometrow,a samoltami nie latamy. No i w kazdym
razie. przed wczoraj bylismy umowieni we frankfurcie byly targi samochodowe i
tam sie spotaklismy w niedziele wieczorem, w hotelu. Dziewczyny przyjechalo 6
facetow, bez kobiety( no wszyscy w zasadzie zonaci i dzieciaci,a jednego zona
to nawet wysoko w ciazy)wiecie ze ono jechali 1200km, zjedli, wypili 2 flaszki
( na 6 to az nie taka wielka ilosc) i juz wybierali sie do burdelu, jak
posrabi to ni jest do opisania, jak ich skrecalo ze nie wiedza gdzie jakis
jest, nie piprzyli sie ze mna tylko wprost powiedzieli do mojego meza zeby
ich zawizl ( tylko my mowimy po niemiecku no i auto z nawigacj),na upartego
wysylai mnie spac( no okey to jeszcze mogly byc zarty),ale ja bylam w szooku,
dodam ze wsyzscy maja fajne zony,ktorych ja naszczescie nie znam bo nie wiem
jkabym sie miala zachowac pozniej z nimi sie spotykajac.Pomijam ogladani
poronolo przymnie,ja naprawde jeste tolerancyjan itp. kiedys nawet jak
bylismy w wawie zabraki nas(mnie i mojego meza) do night clubu.Bylam jedyna
ubrana dziewczyna na sali,ale okey,zabawa-olalam. Posmialismy sie moj maz juz
byl pijaniuti i nwet nie zwracal uwgi na inne dupki tylko na zone.
Ale do czego z miezam, jak widzialam jak oni w niedziele byli straszeni
zawiedzeni ze nic nie zalicza to bylo mi az niedobrze.Ale to nie bylo koniec,
w poniedzialek bylismy na targach.auta autami, "zajebiste auto"slyszalam moze
10 raayz, a "ale wjechalbym w ta dupe" to chyba co 10 minut, ogladali sie
bezczelnie za kazda dupa, komentowali ,i oczywiscie ze ja tym bylam to
pryzcz.Juz byli szczesliwi bo dowiedzieli sie gdzie jest jakis burdelik i
juz mieli zaplanowany wieczor. No i dopiero do mnie dotarlo.... ze na
poczatku ciazy gdy bylam w ciazy, strasznie sie poklocilam z mezem.Wlasnie o
nich. Przyjechali kupowac auto,a moj maz spedzi z nimi pol nocy.W konc
poklocilsmy sie strasznie i on wylaczyl telefon.Mialam juz napisany pozew
rozwodowy. Ale doszlismy do porozumienia,i on powiedzial ze wrocil normalnie
do domu,a telefon wylaczyl bo ja soe ciagle do nieg darlam.To dzialo sie w
maju. Teraz jak spedzialm 24 godziny z tymi facetami.nasluchalam
sie,napatrzylam,malo tego nawet na koniec rzgalam takie to bylo dla mnie
obrzydliwa, to teraz nie potrafie o niczym innym myslec ze gdy ja bylam w
polse on ybl z nim gdzies na dziwkach.Oczwisci moj maz mowi ze nie.
Moze wtedy nie bylo ich 6 ale 3,ale to co mam w glowe to tragedia,nie pomysle
o seksie z mezem bo mi niedobrze i wymiotuje,zreszta i tak wymiotuje, i mam
rozwolnienie,przywylam pol nocy.I dobija mnie swiadomosc ze juz sie prawdy
nie dowiem.Nigdy.Bo minelo za duzo czasu,Moj maz nigdy mi sie nir przyzna bo
wie ze gdy sie dowiem zostawie go nie ogladajac sie na nic.
no i co jeszcze dodam, moj maz nie nalezy do tych chodzachy po burdelach i
night clubach, zwyczajowo nie ma czasu albo woli ogladac telewizje na knpie,a
przeewszystkim jest na to za chytrysmile,szkoda by mu bylo siana. ALe wiadomo co
inni facei robia,dzialaja jak plachta na byka.oj dziewczyn y ja sie nawet
balam to tu pisac bo moze kturegos zona jest tez na naszym forum. Jest mi
strasznie zle. Wiem ze o tamtym incydencie w maju musze zapomniec bo nigdy
sie nie dowiem czy moj maz byl faktycznie w dom, czy jednak nie.Ale i tak
jest strasznie.przepraszam was ze takie dlgie.
    • kmalina Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 13:20
      to nieźle. lepiej nie dociekaj prawdy. trudno, co się stało to nie nie
      odstanie. ale lepiej odseparuj męża od takich kolegów. Bo kto z kim przystaje,
      takim sie staje. Ja właśnie gdzies czytałam, że co drugi mężczyzna zdradza. I
      tak patrzę po znajomych i na swojego męża i wydaje mi sie to niemozliwe...ale
      jednak ktoś zdradza. to bardzo przykre.
      • patrysia55 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 13:28
        Oj, oj........... strasznie Ci współczuje, sfiksowałabym na Twoim miejscu,
        aczkoliwek, jak tu już Ci radzono-nie dochodziłabym. Ze 2 lata temu mój mąż tez
        się za mocno-jak na mój gust zaprzyjaźnił z jakąś panną,minęło sporo czasu-już
        tylko czasami go pytam czy coś było miedzy nimi, zawsze się wypiera,więc nie
        pytam...zapomniałam i tyle.Może jak będziemy mieć po 70 lat usiądziemy na
        ławeczce pod domkiem i wtedy spytam.I wiem, że powie mi prawdę.Tylko jakie to
        bedzie miało wtedy znaczenie w obliczu całego-jakże szczęśliwego z nim życia:-
        )) pozdrawiam Cię, Patrycja
      • sabi35 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 13:44
        Taaak, i do prostytutek w Niemczech chodzi rocznie 8 milionów facetów.
        Ale wiesz, albo chcesz wiedzieć prawdę, musisz jednak liczyć się z wszelkimi
        konsekwencjami, albo zapomnij o tym (wiem, że to bardzo bardzo trudne).
        Ja w każdym razie zabroniłabym mężowi kontaktów z takimi kumplami, nie lubię
        radykalnych rozwiązań, ale chyba złamałabym zasady.
        A swoją drogą, zastanawiam się już od lat dlaczego faceci to robią, nie wiem ;-(
        Naprawdę, nie zazdroszczę ci.
    • pimpusia77 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 13:25
      Posłuchaj, tamci faceci to jakieś prymitywy! Ale nie oznacza, że twój mąż jest taki! Moja koleżanka ma
      męża, którego koledzy ciągle odwiedzają byrdele, a on jeździ tam z nimi (bo są na przykład jednym
      samochodem na imprezie męskiej) i czeka na nich w aucie pisząc sms-y do żony smile Co z tego, że jego
      kuple są tacy? Ufaj mężowi. A jeśli mu nie ufasz, to nie wiem... powiedz żeby zmienił kolegów, bo mu
      do pięt nie dorastają. Powiedz, że jest dla nich za inteligentny i na zbyt wysokim poziomie i powinien
      mieć takich samych kolegów... sama nie wiem.. ale na pewno nie rób mu awantur o tych kolesi, bo nie
      tędy droga do umysłu faceta smile Z obserwacji moich wynika, że aby coś osiągnąć trzeba połechtać
      próżność męską. W każdym razie w związku bardzo ważne jest zaufanie. To jest podstawa! Jeśli nie
      masz aufania do swojego męża, to powinniście poważnie o tym porozmawiać.
      Ale uwierz mi- nie wszyscy faceci to takie prymitywy!
      O! teraz mi wpadło do głowy- zacznij luźną rozmowę z mężem o tym, że to uwłaczające męskiej
      godności, żeby musieć płacić za sex. Że to musi być strasznie upadlające dla faceta, że ta babka za nic
      na świecie nie zrobiłaby tego z nim za darmo, tylko MUSI jej płacić za to, żeby UDAWAL, że jest jej z
      nim dobrze. To się nazwywa granie na męskiej ambicji smile Grunt, to stłamsić w zarodku wszelkie takie
      ciągoty, jeśli mu gdzieś tam w głowie świtają. Możesz jeszcze dodać, że pochwa takiej kobiety jest jak
      bagno, że w ciągu jednej nocy pochłania dziesiątki męskich organów i że nie rozumiesz jak może
      kręcić faceta taki zużyty i przechodzony towar. Przepraszam za tak dosadne słowa, ale do faceta trzeba
      jasno, prosto, zrozumiale i dosadnie właśnie, żeby zakumał o co chodzi.

      Boże!!! Dziękuję Ci za to, że mój mąż jest taki wspaniały i taki normalny... Jak słyszę, o takich kolesiach
      jak koledzy Twojego męża, to aż płakać mi się chce z żalu nad ich żonami. Z kim one sobie życie
      marnują??!!
      • pimenta Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 13:54
        Zapewniam ci ze takie podchody nic nie daja...Oczywiscie nie mowie tu o mezu
        autorki postu, tylko ogolnie. Bylam z chlopakiem ktory straszne rzeczy gadal na
        nasza znajoma, za jest latwa, ze sie puszcza z kazdym, ze jej pochwa jest jak
        szalet miejski, itp itd(co zreszta bylo prawda) mowil to nie tylko przy mnnie i
        wydawaloby sie ze takie bylo jego zdanie. Ale po 2 latach sie okazalo ze mnie z
        nia regularnie zdradzal, ba!nawet na ktorejs imprezie spotkalam ja w moich
        spodenkach ktore wziela od niego z domu!
        facet jesli chce sklamac to sklamie,i nawet nie mrognie okiem....
        a do autorki postu...Moze nic sie wtedy nie wydazylo,dopoki nie masz dowodow to
        przestan o tym myslec bo sie zameczysz.Postaw sprawe jasno, ze jesli sie
        dowiesz ze byl albo jesli pojdzie z tymi "superfacetami"do burdelu to go
        zostawisz i badz konsekwetna.Ale narazie o tym zapomnij dla siebie samej....
        • pimpusia77 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 14:02
          Oj, bo niestety nie ma złotego środka na każdego faceta... Tamtego być może podniecało właśnie to,
          że zadaje się z taką łatwą, ździrowatą laską która pójdzie z każdym. Ale jest wielu facetów dla których
          liczą się ich męskie ambicje i właśnie na tych ambicjach należy im pograć.
          Jedno jest pewne. Nie ma się co zadręczać, bo nie wiadomo co się słao, czy do czegoś doszło. Trzeba
          zrobić wszystko, aby mąż autorki zrezygnował z tych kolesi, ale wiem, że często radykalne stawianie
          sprawy przynosi odwrotny skutek. Nikt nie lubi, kiedy mu się czegoś ZABRANIA, albo mu się coż KAZE.
          Moim zdaniem najpier trzeba "po dobroci", a dopiero w ostateczności radykalnie. ale to oczywiście
          tylko moje zdanie.
          • sabi35 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 14:08
            Ja osobiście uważam, że albo facet chodzi do burdelu albo tego nie robi. Stanów
            pośrednich nie znam (a znam panów korzystających z takich usług).
            Tak naprawdę normalny facet tego nie potrzebuje, i myślę, że żadne kazania ani
            granie na ambicje go nie zmienią. Smutne to, ale prawdziwe.
            Rozumiem autorkę postu, bo gdybym się o tym dowiedziała (gdybym miała
            podejrzenia), nabrałabym obrzydzenia do mojego faceta (dlatego bardzo jej
            współczuję).
      • annam21 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 14:08
        dzieki dziewczyny.Wlasnie o toc hodzi, ze ja z mezem juz dawno romawialam
        iogolnie to o ydwoje sobie obiecalismy = skokow w bok, a jz placenie za sex to
        wogole i moj maz tez ma to gdzies.I ogolnie to mu ufam ,chocby dlatego ze tak
        jak pisalam jemu szkoda czasu-moze to takie dziwne.ale powaznie,dla mojego
        chlopa seks nie jest najwazniejszy.Jak sam mowi on nigdy mia mial w
        glowie "wielkiejgo damskiego tylka do wybzykania"on sobie wolal o nowych autach
        myslec(skrzywienie zawodowe).Od kolego go separuje na ile moge, wiecie jak to
        jest interesy,interesy...i pieniadze.W kazdym razie moj maz nie ma
        najmniejszego prpblemu jak mowie ze ide z nim, a koledzy wszyscy sami,ale sa
        takie sytuacje jak ta w maju ze bylam 500km satd, i uwierzcie jak by nie
        zagrozona ciaza wsiadla bym w auto i jak bym go wyciagnela z jaiegos burdelu
        to bym mu do tlka nakopala. My wogole obydwoje po przejsciach ,ja po ciezkich
        zwiazkach-zdradzalam,bylam kochanka zonatego faceta i wiem ile bolu przynosi
        to wszystkim, dostalam wielka nauczek,wieeeelka i przysieglam ze nigdy nie
        zdrdze meza.I maz przysiegnal to mi,byl zdradzany,mial juz 2 zony,wie co znaczy
        byc samemu.No i jednak zdradzil swoja zone 2 razy w ciagu 10 lat ich
        maluzenstwa...i kiedy oczywiscie w warszawie z kolegami,moze nie w burdelu,ale
        oni mu tam juz kogos znalezli:, ich mauzenstwo juz padalo,ju wszystko robili
        osobno itd,ale .... jednak,i jak patrze na tych kolegow, na to jak on sie przy
        nich zmienia zeby tez byc "cool".To sobie mysle czy okazja naprawede czyni
        zlodzieje.Zgroza. Normalnie wylam za siebie za ich zony,no i pewnie tez przez
        hormonki ciazowesmile.Dzieki wam dziewczyny. I oby zadna z nas nie musiala nigdy
        tego doswiadczyc.A takie patalachy niech cos zlapia niech i ptaki tak popuchna
        ze brrrr.pozdrawiam
        • sabi35 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 14:11
          To myślę, że nie masz potrzeby zamartwiania się. A o poprzednie zdrady się nie
          martw. Mój facet też zdradził swoją byłą żonę (ze mną wink a jednak mam do niego
          ogromne zaufanie. Bez tego nie ma szczęśliwego związku. I inaczej nie
          chciałabym napewno mieć z nim dziecka.
        • annam21 Re: moj maz i jego koledzy lubiacy burdele:((( 20.09.05, 14:18

Pełna wersja