do mam, ktore juz maja dzieci.

    • fille Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 12:26
      Witaj

      Jestem mamą 2,5 rocznego Fifi początki karmienia piersią to był horror,
      pogryzione brodawki, zapalenie piersi i dziecko wiszące u piersi. Jak zaczynał
      ssać to pierwsze dwa trzy łyki wbijałam paznokcie w poduszkę bo myślałam że
      oszaleję. Miałąm straszną depresję, poprostu nie lubiłam tego dziecka. Miałam
      wrażenie że żyję już tylko po to żeby karmić i przewijać. Z z zazdrością
      patrzyłam na matki które karmią butelką.

      Ale położna środowiskowa poleciła mi maść Bepathen na brodawki i to pomogło
      zagoić krawiące rany. Częste wizyty w parku i rozmowy z innymi mamami pomogły
      wyjść z depresji. Zobaczyłam że inne sobie radzą. Po antybiotyku zapalenie
      minęło i już nigdy nie powróciło. Mały miał też smoczek co pozwalało zaspokoić
      jego potrzebę ssania. A po jakiś 2 miesiącach nie wyobrażanłam sobie żeby nie
      karmić! Wszystkie bóle przeszły i jaka to była wygoda (zwłaszcza w nocy),
      pojechaliśmy z 3 miesięcznym Fifi na wczasy, zero butelek, wypażania itd.

      Nie chcę żeby ktoś myślał że uważam się za bohaterkę a te które karmią butelką
      to straszne kobiety. Każdy ma wybór, ale uważam że warto jeszcze poczkać 2,3
      tygodnie i dopiero podjąć decyzję.

      Może nie będziesz już czuła przygnębienia i dolegliwości ustąpią smile

      pozdrawiam

      Małgosia
    • mika_p Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 12:26
      Pimpek, uspokój sie, bo sama sie nakrecasz.
      Zapalenie piersi leczy sie przede wszystkim przystawiajac dziecko. Wiec dla
      własnego dobra pomecz sie jeszcze kilka dni. A za te kilka dni, jak
      stwierdzisz, ze dalej nie halo, to zaczniesz STOPNIOWO wymieniac piers na
      butlę. Stopniowo, zeby laktacja sie zmniejszyła i zebys nie wrobiła sie w
      kolejne zapalenie.

      Zima idzie, spontaniczne imprezy z grillem ci nie grożą, to karm sobie butelką.
      Latem bym ci odradzała takie uwiazanie do puszki stojacej w kuchni wink
    • karolina10000 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 12:29
      Witaj, na wstępie gratuluję dzieciątka i życzę Wam wszytskiego najlepszego!smile
      wiesz, tak jakbym siebie czytała...smile
      Miałam dokładnie tak samo.Wytrzymałam 3 tygodnie. Ból straszny,ja zmęczona
      okropnie tym przystawianiem i "wiszeniem" dziecka, ból kręgosłupa, konieczność
      diety(oboje z mężem jesteśmy alergikami, a to sprawa genówsad), do tego opory
      psychiczne i coraz większy wstręt do tej czynności, dziecko...głodne i często
      budziło się w nocy z głodu.Nie chciałam tak męczyc dziecka. W imie czego.
      Włączyłam więc myslenie.Przeszłam na butelkę i od tamtej chwili było super,
      wszystko się ustabilizowało, córeczka spała dłuuużej, my teżsmilezaczęła pięknie
      przybierac na wadze, przesżła mi mini depresja poporodowa itd.Karmienia były
      najpierw co 3, później co 4 godz. wszytsko można było zaplanować. Obecnie Asia
      ma 9 mcy, od 6 mcy przesypia całe noce, nie miała nawet katarku(oby tak dalej)
      kilka razy wyjeżdzalismy (, nad jezioro,nad morze)i nie miałam żadnych
      utrudn=nien z butelką.nie wierz w te hasła z przeciwciałami, naprawde dzieci na
      piersi choruja tak samo i to nawet powazniesadkilku lekarzy mi to mówiło. To
      kwestia genów i dbania o dziecko. my mielismy kilka infekcji w domu, a Asia nic
      nie złapała.Nie zabieramy jej do supermarketów, kościołów itp.wychodzimy często
      na spacery, nie przegrzewamy-mysle, ze tu tkwi przyczyna.
      W skrócie, mam tak fatalne doświadczenia z cyckiem, a tak dobre z butla, że 2
      dziecko mojej piersi nawet nie zobaczy.A przed porodem cała ta nagonka
      spowodowała, ze nawet nie myslałam o butli.
      Powodzenia!
      • a.prentka karolina10000 27.09.05, 14:56
        Nie jestem fanatyczką ani zwolennikiem zmuszania się do czegokolwiek ale
        czytając twoją wypowiedź uśmiałam się do łez. Dzieci karmione piersią chorują
        poważniej????????????? A z jakich to przyczyn????? Moja córcia 28 m-cy,
        karmiłam ją 1,5 roku. Może dwa razy miała lekki katarek a nie muszę tak jak ty
        unikać miejsc gdzie jest dużo ludzi. Od 3 m-ca życia zabierana była na basen i
        prowadziłam aktywne życie. Dodam jeszcze, że jest wcześniakiem!! W styczniu
        urodzę następne dziecko i też je będę karmić piersią.
        Moje zdanie jest takie- nie chcesz nie karm piersią ale nie pisz bzdur!!!
        • mkolaczynska Re: karolina10000 29.09.05, 21:23
          Nie jestem fanatyczką ani zwolennikiem zmuszania się do czegokolwiek ale
          > czytając twoją wypowiedź uśmiałam się do łez. Dzieci karmione piersią chorują
          > poważniej?????????????

          karina 10000 napisała:
          nie wierz w te hasła z przeciwciałami, naprawde dzieci na
          piersi choruja tak samo i to nawet powazniesadkilku lekarzy mi to mówiło.

          Czytaj kobieto dokładniej potem odpisuj-moja rada
      • a.prentka Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 15:35
        Czytam ze zrozumieniem. To ty napisałaś "nie wierz w te hasła z przeciwciałami,
        naprawde dzieci na piersi choruja tak samo i to nawet powazniesadkilku lekarzy
        mi to mówiło. "
        Przeczytaj sobie moje wcześniejsze posty, uważam, że nigdy nie należy niczego
        robić na siłę. Od kiedy czytam posty na tym forum odnoszę wrażenie, że prowadzi
        się nagonkę na kobiety karmiące piersią. Nie rozumiem o co chodzi? Karm piersią
        lub butelką twoja sprawa tylko nie próbuj wmawiać, że twoja droga jest jedyną
        słuszną!
        Jest wiele zalet karmienia pieresią a nie same wady. Uważam, że warto spróbować
        ale nic na siłę bo dziecku jest potrzebna szczęśliwa mama a nie tylko jej mleko.
        • a.prentka to było do Karoliny10000 27.09.05, 15:36
        • karolina10000 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 15:59
          a.prentka napisała:

          > Czytam ze zrozumieniem. To ty napisałaś "nie wierz w te hasła z
          przeciwciałami,
          >
          > naprawde dzieci na piersi choruja tak samo i to nawet powazniesadkilku
          lekarzy
          > mi to mówiło. "
          > Przeczytaj sobie moje wcześniejsze posty, uważam, że nigdy nie należy niczego
          > robić na siłę. Od kiedy czytam posty na tym forum odnoszę wrażenie, że
          prowadzi
          >
          > się nagonkę na kobiety karmiące piersią. Nie rozumiem o co chodzi? Karm
          piersią
          >
          > lub butelką twoja sprawa tylko nie próbuj wmawiać, że twoja droga jest jedyną
          > słuszną!
          > Jest wiele zalet karmienia pieresią a nie same wady. Uważam, że warto
          spróbować
          >
          > ale nic na siłę bo dziecku jest potrzebna szczęśliwa mama a nie tylko jej
          mleko
          > .
          Dokładnie tak. Wszystko się zgadza.Skoro sa dzieci które mimo piersi choruja i
          są takie które na butelce nie chorują, to oznacza, że są to jednak hasełka. Nie
          ma żadnej gwarancji ani co do odporności ani wiekszej inteligencji dziecka na
          piersi. no dobrze użyje innego sformułowania:pobożne zyczenia zamiast hasełkasmile
          nie wmawiam, ze moja droga jest jedyna i słuszna, tylko odpowiedziałam
          dziewczynie która karmic piersia nie chce tak jak ja i ma wyrzuty sumienia z
          tego powodu.
          Z ostatnim zdaniem zgadzam się w 100 procentachsmile
    • wieloszka Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 13:20
      no nie ma to jak kobieta wesprze kobietę...nie pochwalam tych moralizatorskich
      tonów-i czy wszystkie są od matek co posiadają dziecko?? Pimpek-podejmij
      decyzję ostrożnie i samodzielnie, nie zważając na te teksty tutaj-tak to już
      jest jak się ma dziecko, że nie ma często idealnych rozwiązań-to twoja pierwsza
      taka decyzja przed tobą, później będzie ich mnóstwo!-Jesteś matką,dla swojego
      dziecka najlepszą. Pamiętaj jesteś odpowiedzialna nie tylko za Kajtka, ale też
      za siebie samą, za relacje z mężem-i z tej perspektywy rozważ decyzję-anie z
      perspektywy ilości przeciwciał i takich tam.
    • kasiakown Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 13:22
      Przeżyłam to co ty. Poddałam się po dwóch tygodniach. Nikt mnie z tego powodu
      nie ukrzyżował. Mój synek ma teraz prawie pięć miesięcy. Jest już na etapie
      zupek, soczków, itp. Jest spokojny, zdrowy, rozwija się prawidłowo. Jeżeli nie
      dajesz rady to się nie zmuszaj, bo oboje będziecie nieszczęśliwi. Dziecko
      napewno nie będzie do Ciebie mniej przywiązane z tego powodu. Nie słuchaj
      tekstów w stylu: jesteś gorszą matką, bo nie karmiłaś dziecka piersią, bo nie
      próbowałaś. Ja próbowałam, nie dałam rady. To mój mąż i moja mama powiedzieli
      mi, żebym dała sobie spokój, bo nie mogli już patrzeć na to jak się męczę.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • wieczna-gosia Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 13:50
      wiem pimku ze moich rad nie cenisz, ale....

      polog trwa 6 tygodni. Daj sobie taki czas na karmienie piersia.

      To ze nie chcesz tego robic i nigdy nie chcialas, bylo widoczne juz w ciazy. A
      karmi sie glowa. Trudno iczyc na to by ci sie odmienilo, bo niby czemu? Jesli
      wtedy argumenty nie trafaialy to teraz przy pierwszych trudach karmienia tym
      bardziej nie trafia.

      Wiec ja ci radze. Pokarm 6 tygodni. po pierwsze to czas pologu i i tak czlowiek
      jest mniej ruchliwy, po drugie wtedy przeciwcial jest najwiecej. A potem
      zobaczysz. Wyjdz z zalozenia ze kazdy dzien z twoim mlekiem to dla dziecka
      szepionka. dwa dni lepsze sa od jednego a dwa tygodnie lepsze sa od jednego
      tygodnia. Kazdy dzien w ktorym karmisz to juz plus. Kiedy zrezygnujesz- to
      zrezygnujesz, nalezy liczyc plusy, a nie te dni kiedy nie karmilas chociaz
      moglas. Kazda matka ma swoje granice.
    • mokopi Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 13:52
      Dwa lata temu tez miałam wielkie problemy z karmiemiem piersią. Bardzo szybko przeszłam na butelkę. Maleńkie wyrzuty sumienia przeszły mi w momencie jak zrozumiałam że moja Ola nareszcie jest pojedzona, ma okazję długo pospać, itp. Wbrew pozorom nie choruje, bardzo dobrze się rozwija, jest uśmiechnięta i szczęśliwa. W listopadzie Ola skończy 2 lata. Teraz czekam do listopada, znowu zostanę mamą. Jak znowu nie będzie mi szło z karmieniem piersią to przejdę na butelkę. Bez żadnych wyrzutów sumienia i nie będę się przejmowała gadaniem innych, że szkodzę dziecku.

      Jeżeli masz duże problemy z karmienie a Kajtuś nie jest pojedzony to na noc możesz mu dać butlę. Pośpicie oboje. W tym momencie najważniejsza jest uśmiechnięta i wypoczęta mama (bo dzidzia wyczuwa najstrój).
      • falka32 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 14:28
        Ja też uważam, ze 3 tygodnie po porodzie to nie jest reprezentatywny okres, zeby
        podejmowac decyzję na ich podstawie. Generalnie karmienie piersią ma więcej
        zalet niż wad wg mnie, ale pierwszy miesiąc nie odpowiada tej tezie. Ja też
        wspominam go koszmarnie. Natomist potem jakos wszystko się odklikneło -
        produkcja się uregulowała sama i skonczyły się problemy z odciąganiem i
        zapaleniami,przestało boleć, dziecko przestało wisieć godzinami bo nauczyło się
        jesć jak trzeba i dopiero odkryłam, dlaczego to jest takie wygodne. Bo jest
        wygodne i nie ma co tego ukrywać. Na początku jest okropne ale potem jest
        wygodne i tanie. Aspekt zdrowotny pomijam celowo, bo argumenty zdrowotne "Za"
        nie są aż tak powalające, zeby z ich powodu płakać z bólu i "się poświęcać"

        Także, Pimpku, ja bym radziła ze szczerego serca nie podejmowac pochopnych
        decyzji, bo moze się okazac, ze za dwa - trzy tygodnie wszystko się zmieni na
        lepsze i że nie było o co histeryzować. A oszczędzisz sobie "uwiązania do puszki
        w kuchni" (bardzo słuszny argument), mnóstwa zamętu z buteleczkami i sporych
        kosztów jakby nie patrzeć.
        Natomiast na twoim miejscu skupiłabym się na tym, jak sobie ulżyć. Ja np.
        dostałam ostatnio od koleżanki takie plastikowe nakładki z komentarzem, ze
        dopiero przy drugim dziecku odkryła, jaką była idiotką, że tego nie używała -
        podobno swietnie chronią pomiędzy karmieniami pogryzione brodawki od obcierania
        o stanik. I jak poszukasz, to pewnie znajdziesz 100 innych patentów na ulżenie
        sobie a to zawsze bardziej konstruktywie niz leżec i narzekać, że boli, no i
        człowiek ma poczucie jakiejś kontroli nad swoim ciałem smile
    • agata801 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 14:09
      Mój synek ma już 2 latka.Od samego początku pije butelkę. Wiesz urodził się za
      wcześnie przez cc ja nie miałam pokarmu, nie przybierał na wadze. Bardzo żle
      czułam się z tym że nie karmię, miałam poczucie winy bo jak to wszyscy mówią
      mleko mamy njlepsze i takie tam........., próbowałam ale nie wyszło. Synek
      najpierw pił NAN potem Bebilon Pepti bo miał alergię. Teraz jest zdrowym
      szczęśliwym dzieckiem prawie nie choruje i jest dobrze. Wiesz jeżeli mogę ci coś
      poradzić to wytrzymaj jeszcze troszkę, bo początki zawsze są najtrudniejsze,
      jeżeli nie uda się to trudno i pamiętaj dobra mama to wcale nie taka mama która
      daje cyca bo z mleka nie bierze sie miłość. Dobra mama to mama zadowolona,
      wyspana i pewna siebie i swoich decyzji. teraz to wiem, chociaż tak jak ty
      uważałam kiedyś że beznadziejna ze mnie matka skoro nie potrafie nakarmić
      dziecka. Życzę ci trafnych decyzji i głowa do góry jesteś świetną mamą!!!!!!!!!11
    • dwa_kotki Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 14:10
      Pimpku Ty sie nie daj smile ja doskonale Cie rozumiem bo mam dkoladnie tak samo
      jak Ty . najwazniejsze to jest to ze kochamy nasze pociechy i damy im tyle
      milosci na ile nas stac niezaleznie czy piersia czy butla . powiem Ci ze ja
      karemie butlo i cycem ale od paxdziernika przechodzi na butle bo zaczynam znow
      studia. Wazne jest zebys Ty byla szczesliwa bo jak bedziesz cierpiec to dziecko
      nie bedzie szczesliwe. a jak Ty bedziesz radosna to dzidzia z butli nawet tez
      bedzie zadowolona bo to bedzie butla od szczesliwej mamusi.
      pozdrawiam Ciebie i malenstwo smile
    • korniz Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 14:16
      moj syn od początku po porodzie był karmiony butelką -był w szpitalu a potem
      zanikl mi pokarm.Teraz ma 6 lat.Chorował bardzo rzadko miał tylko przeziębienia
      nie miał ani anginy ani grypy .Jestem z tego powodu szczęśliwa że nie karmilam
      na siłę piersią bo to też była dla mnie udreka .Nakarmilam go butelką kiedy
      chciał nie było problemów i nie żaluję że nie znam uczucia karmienia piersią
      przez np rok.Teraz chodzi do zerówki i jest bardzo bystry.Najważniejsze żeby
      Twój syn zaakceptował butelkę oglądalam taki program o przejściu na butelkę i
      tam doradzili żeby kupic taki smoczek do butelki który przypomina karmienie
      piersią może w aptece znajdziesz bo nie pamiętam nazwy a do tego jeszcze nie
      był to program polski ale mam nadzieję że u nas też cos takiego jest.
      • karolina10000 do a.prentka 27.09.05, 15:18
        Naucz się czytac ze zrozumieniem.
        Pogardliwy i złośliwy ton twojej wypowiedzi zdradza, że owszem jestes
        fanatyczką. Nawet nadinterpretujesz to co napisałam.
        Nie napisałam, ze dzieci na piersi choruja powazniej, tylko, że TAKŻE choruja
        na równi z butelkowymi. Tak samo w szpitalach sa mamy butelkowe i cyckowe i to
        akurat dyskusji nie podlega. Moja kuzynka karmiąca piersią była 2 tyg. w
        szpitalu ze swoim dzieckiem i większość mam karmiła piersia. Większość!A ich
        dzieci były na tyle powaznie chore, ze musiały byc w szpitalu.
        Kolejna sprawa, wg każdego rozsądnego lekarzazabieranie dziecka z
        niewykształconym jeszcze układem odpornosciowym jest szczytem głupoty.nie
        zabieram córki z wyboru nie z przymusu.Żeby chronic ja np. przed grypą.Uważasz,
        ze supermarket i zakupy to taka atrakcja dla dziecka?!albo msza???
        Jak chcesz karm i do 1 komunii, ale nie obrażaj ludzi mających inne poglądy i
        doświadczenia.
        (nie spotkałam jeszcze zyczliwie nastawionej matki karmiącej piersią, to
        przykre.Rzucaja się i atakują, ale fanatyczkami oczywiście nie są...)
        • sabi35 Re: do a.prentka 27.09.05, 16:05
          Eee, przesadzasz, ja karmiłam, bo chciałam, zacisnęłam zęby na początku, a
          potem to już była sama przyjemność. Nie karmiłam ze względów ideologicznych,
          tylko odczuwałam przy tym niesamowity kontakt z dzieckiem. I też mam bardzo
          zdrowe dziecko i to już od ośmiu lat. Natomiast to, czy inne matki karmią, jest
          mi zupełnie obojętne. Myślę, że większość dziewczyn chciała powiedzieć, że
          zwykle początki są trudne. To, co wodzimy w reklamach jak zadowolona matka
          wyciąga pulchną, białą pierś, a uśmiechnięte dziecko pije z niej kilka minut i
          zasypia, to oszustwo i prawie nigdy nie ma to miejsca na początku. Dlatego
          warto jest przeczytać dobry poradnik przed porodem, poradzić się dobrej
          położnej, a jak się nie da, to trudno, przejść nad tym do porządku dziennego i
          dać butelkę (co ma tę zaletę, że może to zrobić tatuś).
          I gdzie problem? Czy znowu będziemy dyskutować o wyższości butelki nad piersią
          tak jak o wyższości cc nad porodem naturalnym? To bezsens.
    • zumaminka Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 15:32
      Pimpku-wiedz,ze liczy sie nie tylko dobro dziecka ale takze twoje,jesli
      czujesz,ze nie możesz czy nie chcesz karmić to przejdź na butlę.Ja odczułam
      ogromną ulgę kiedy nie musiałm już karmić piersią(najzwyczajniej w świecie tego
      nie lubiłam)Zuzia wcale nie miała z tego powodu problemów zdrowtnych i
      psychicznych pewnie tez niesmile
      To do ciebie nalezy prawo wyboru i wiedz,że go masz jest teeraz tyle mieszanek
      mlecznych ,że napewno znajdziesz coś odpowiedniego dla synka.Karmienie butelką
      moze też być cudne-zapewniam.
      Ostatnio to jakiś czysty obłęd z tymi cyckami-dajcie spokój bo kobiety,które nie
      chcą lub nie mogą poadają w jakiś obłęd.
      Pimku trzymaj się i podejmij decyzję która przyniesie ci ulgę.pozdrawiam
    • panna_marianna Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 15:54
      Pimpku, kilka lat temu przechodziłam to samo co Ty...
      Nie pozwól sobie wmówić, ze będziesz gorszą mamą, czy ze mniej kochasz dziecko.
      Zacznij karmić butelką i już. Moje dziecko nie ucierpiało z powodu butelki, nie
      choruje, jest zdrowe. Ma już 9 lat.
      • karolina10000 do a.prentka 27.09.05, 16:02
        .prentka napisała:

        > Czytam ze zrozumieniem. To ty napisałaś "nie wierz w te hasła z
        przeciwciałami,
        >
        > naprawde dzieci na piersi choruja tak samo i to nawet powazniesadkilku
        lekarzy
        > mi to mówiło. "
        > Przeczytaj sobie moje wcześniejsze posty, uważam, że nigdy nie należy niczego
        > robić na siłę. Od kiedy czytam posty na tym forum odnoszę wrażenie, że
        prowadzi
        >
        > się nagonkę na kobiety karmiące piersią. Nie rozumiem o co chodzi? Karm
        piersią
        >
        > lub butelką twoja sprawa tylko nie próbuj wmawiać, że twoja droga jest jedyną
        > słuszną!
        > Jest wiele zalet karmienia pieresią a nie same wady. Uważam, że warto
        spróbować
        >
        > ale nic na siłę bo dziecku jest potrzebna szczęśliwa mama a nie tylko jej
        mleko
        > .
        Dokładnie tak. Wszystko się zgadza.Skoro sa dzieci które mimo piersi choruja i
        są takie które na butelce nie chorują, to oznacza, że są to jednak hasełka. Nie
        ma żadnej gwarancji ani co do odporności ani wiekszej inteligencji dziecka na
        piersi. no dobrze użyje innego sformułowania:pobożne zyczenia zamiast hasełkasmile
        nie wmawiam, ze moja droga jest jedyna i słuszna, tylko odpowiedziałam
        dziewczynie która karmic piersia nie chce tak jak ja i ma wyrzuty sumienia z
        tego powodu.
        Z ostatnim zdaniem zgadzam się w 100 procentachsmile

    • gonia28b Najlepiej wybierz się do poradni laktacyjnej. 27.09.05, 16:57
      Bo zaraz chyba wybuchnie tu jakaś wrzawa. Owszem, jestem jak najbardziej gorącą
      zwolenniczką karmienia piersią, ALE NIE NA SIŁĘ.
      Mój Kajtek, też ponoć był karmiony piersią tylko przez miesiąc, bo moja
      teściowa dostała jakieś intratne zlecenie na mozaikę, w związku z czym mały
      Kajtuś został w domu z babcią i karmienie piersią musiało się skończyć.
      • pimpek_sadelko Re: Najlepiej wybierz się do poradni laktacyjnej. 27.09.05, 16:59
        byla u mnie polozna. rozsadna babka, ale wtedy byla inna sytuacja: mialam malo
        pokarmu i balam sie sztucznym dokarmiac. powiedziala, zeby sie nie bac.
        poradnia laktacyjna?
        mialam dzis przyjemnosc z jedna pania przez telefon pogadac. sekta. boje sie z
        nia spotkac twarza w twarz. najlepsza rada jaka uslyszalam, to mam zaciskac
        zeby, wyc z bolu i probowac. to nie dla mnie. chcialam posluchac kogos
        obiektywnego. boje sie ludzi nawiedzonych z jedynie sluszna racja.
        • bonkreta Re: Najlepiej wybierz się do poradni laktacyjnej. 27.09.05, 17:42
          Mam podobnie nieciekawe doswiadczenia z tzw. poradnia laktacyjna w okolicznych
          szpitalach (tzn. to nawet nie sa prawdziwe poradnie laktacyjne, tylko po prostu
          pielegniarki z oddzialow noworodkowych, ktorych poziom jest doprawdy bardzo
          rozny). A rady, ktore otrzymalam, wzbudzily szczere zdumienie (lagodnie mowiac)
          u doradcy laktacyjnego z prawdziwego zdarzenia, na ktorego trafilam poxniej.
    • ewelinam80 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 16:58
      Doskonale Cię rozumię , początki naprade nie są łatwe.Ja miała chodziaż tyle
      szczęścia że moja Klaudia nie siedziała tyle przy cycku zjadął ile miała chęć (
      nie dłuzej niż 15 minut).Najgorzej miałam w nocy bo miałam strasznie dużo
      pokarmu a piersi nic imponującego ( C podczas karmienia) i musiałam odciągac
      pokarm - ok 1 litra przez noc.Strasznie mnie to męczyło.Karmiłam małą do 7
      miesiąca ponieważ już nie mogłam tego wszystkiego wytrzymać - mała w nocy
      pociągnęła pare łyków żeby zaspokoić pierwszy głód i spała dalej po czym
      budziła się za pół godziny i tak wokło.KOSZMAR. pRzy sztucznym pokarmie nie
      miała żadnych kolek ani nic podobnego , zdrowiutki bobasek. Twoja dzidzia jest
      jeszcze maleńka ale wcale nie musisz martwić się tym że przystaniej karmić
      piersią.Oglądałam niedawno taki program angielski i mówili że wystarczy dziecku
      100 ml mleka od matki dziennie by mieć taką samą odpornośc co dzieci karmione
      wyłacznie piersią.Więc póki masz pokarm możesz sobie odciagać i mrozić ( są
      specjalne woreczki ) i jak przestaniesz karmic to możesz podawać dzidzi raz
      dziennie właśnie taką miarke twojego mleczka o reszte sztucznego. Ważne zebyś
      nie dawała na własną rękę dziecku jakiegoś mleka tylko dobrze żebyś
      zkonsultowała to z lekarzem do którego chodzisz z dzidzią( pewnie lekarz i tak
      będzie namawiać cię na piers).Ja zaczęłam dokarmiać mała mlekiem NAN HA 1 (od
      przeciwalegicznego trzeba zacząć) i nie od razu cała dawke jak pisze na
      opakowaniu tylko po pare ml co kilka i kilkanaście minut wpierwszych dniach.
      Zresztą to już powinien wytłumaczyć Ci lekarz.Jak dasz od razu dużo to dziecko
      może dostać boleści.Nie miej wcale wyrzutów u rób tak jak tobie jest dobrze i
      nie sluchaj innych dobrych rad doświadczonych mam.Pozdrawiam.
    • bonkreta Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 17:20
      Pimpek, urodzilysmy tego samego dnia. I zdaje sie doswiadczenia z karmieniem
      piersia mamy przynajmniej czesciowo podobne.
      Mój Emiś przez pierwsze dwa dni nie chcial ssac w ogole, przystawiony do piersi
      zaczynal przerazliwie plakac, wiec juz w nocy z 2 na 3 dzien mialam potezny
      zastoj mleka, piersi wielkie, twarde jak kamienie i bolace jak diabli. Pol nocy
      sciagalam mleko laktatorem, a pielegniarka karmila Emisia odciagnietym mlekiem
      z kubeczka. Laktator podczas zwa;czania zastoju uszkodzil mi brodawki.
      Nastepnego dnia Emis kilka razy sie przyssal, z pomoca pielegniarki. Wyszlismy
      do domu. Kilka karmien bylo w miare, chociaz piersi bardzo mnie bolaly przy
      kazdym karmieniu, a Emis dalej mial problemy z wlasciwym uchwyceniem brodawki.
      Ale juz nastepnej nocy byl straszny kryzys - karmienie bolalo mnie tak bardzo,
      ze plakalam z bolu, gdy sie przysysal, a w koncu w ogole nie bylam w stanie go
      przystawic. Tej nocy karmilismy go strzykawka odciagnietym pokarmem, co
      wspominam jako pieklo - Emis placze, bo mu ta strzykawka nie odpowiada, a poza
      tym nawet po jedzeniu jest niespokojny i placze, bo sobie nie possal. Emis
      plakal, ja plakalam...
      Mnie bardzo, ale to bardzo zalezalo, zeby karmic piersia. Nastepnego dnia
      zaczelismy szukac pomocy. Pare telefonow do okolicznych poradni laktacyjnych -
      i totalna porazka, niekompetemcja pan az mnie odrzucila. W koncu pojechalismy
      do szpitala, w ktorym rodzilam. Z pomoca pielegniarki i lekarki udalo sie go
      przystawic, co prawda znow bol byl straszny, ale wytrzymalam i bylo troszke
      lepiej, bo mi sciagnal mleko z nabrzmialych piersi.
      Znowu wrocilismy do domu, problemy czesciowo sie rozwiazaly, przeszlam na taki
      system - przed karmieniem ściagam z piersi odrobine mleka, tyle, zeby zaczelo
      obficie wyplywac, jesli trudno jest uruchomic wyplyw mleka, stosuje najpierw
      cieply kompres (wtedy po przystawieniu tak bardzo nie boli, a dziecku jest
      latwiej uchwycic miekka brodawke), przystawiam dziecko, po ssaniu sciagam mleko
      z drugiej piersi (mam tyle mleka, ze Emis nie jest w stanie possac z obu
      piersi, najada sie zanim pierwsza jest oprozniona) i robie zimny oklad z lodu
      albo mrozonej kapusty na obie piersi. Karmienie trwa w ten sposob dlugo, ale
      udaje mi sie uniknac koszmarnego bolu.
      W dalszym ciagu jest jednak problem z przystawianiem, Emis rani mi brodawki
      wielkrotnie zle chwytajac. Dwa dni pozniej umowilam sie z doradca laktacyjnym z
      prawdziwego zdarzenia (moj TZ pojechal po te pania i potem ja odwiozl do domu -
      80 km - ale bylo warto). Pokazala mi, jak go dobrze przystawic, przypilnowala,
      jak ja to robie - i jakos poszlo. Od tego moemntu wlasciwie wiekszosc problemow
      zniknela. Brodawki juz mi sie wygoily, bo Emis rzadko kiedy mi je przyszczypia.
      Z zastojami jest juz na tyle dobrze, ze wlasciwie nie musze juz odciagac (dzis
      w nocy raz musialam, bo mleka bylo za duzo i Emis nie moglby chwycic tak
      twardej piersi, ale generalnie sciaga wystarczajaco duzo, zeby nie powstawaly
      zastoje pomiedzy karmieniami. W dalszym ciagu zdarza sie, ze dlugo nie moze
      wlasciwie chwycic piersi i samo przystawianie troche trwa, ale juz nie jest to
      bolesne, wiec po prostu czekam, az nabierze wprawy, mama nadzieje, ze tak
      bedzie. Samo karmienie juz mnie praktycznie nie boli, czasem minimalnie tuz po
      przyssaniu sie, ale naprawde minimalnie. Wychodzimy na prosta...
      Nie wiem, czy cos z tego przydlugiego opisu Ci sie przyda, gdybys chciala
      pogadac, zapraszam na maila bonkreta@interia.pl

      Pozdrowienia
      Natalia
      • pimpek_sadelko Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 17:24
        hejsmile
        ja przed karmieniem polewam piersi cieplym prysznicem, albo przykladam
        kompres, potem troche spuszczam mleka laktatorem.
        u mnie problem jest taki, ze ja mam malo pokarmu. nie mialam nawalu, piersi mi
        nie urosly ( tzn prawa jest duza, ale to obrzek od zapalenia). musze syna
        dokarmiac butla i tak. sek w tym, e jak dokarmia sie, to maly czasami po cycu
        udaje glodnego i domaga sie butli. maly a sprytny. zatem miotam sie miedzy
        cyckami a butla.
        • bonkreta Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 17:37
          Pimpek, wejdz na strone www.laktacja.pl/
          Zdaje sie, ze z Olsztyna nikogo nie maja, przynajmniej na stronie nie ma - ale
          moze nie umiescili na stronie, a ktos jest. Zadzwon do poradni w Warszawie,
          pogadaj z kobieta - jest naprawde bardzo kompetenta i przyjazna. Mysle, ze
          doradzi Ci najlepiej, jak mozna przez telefon. Albo, jesli chcesz, dam Ci
          telefon do tej pani, ktora byla u mnie (na wizyte do Ciebie nie przyjedzie, bo
          jest z Krakowa, ale pogadac mozesz - jest rewelacyjna).
          Moze w Twoim przypadku karmienie mieszane bedzie najlepsze. A moze bedziesz w
          stanie na tyle dobrze poradzic sobie z piersiami, ze przestanie to byc dla
          Ciebie problemem. Trzymam kciuki !
          • pimpek_sadelko Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 19:42
            jest w olsztynie. byla u mnie ta polozna. tylko wtedy jeszcze bylo w miare ok.
            teraz po paracatemolu mam 38.9. zatem i tak karmienie na razie odpada.
            • grzalka Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 20:26
              jest w olsztynie. byla u mnie ta polozna. tylko wtedy jeszcze bylo w miare ok.
              teraz po paracatemolu mam 38.9. zatem i tak karmienie na razie odpada.

              gorączka nie jest żadnym przeciwwskazaniem do karmienia
              • wieczna-gosia przy goraczce mozna karmic!!!!! ntxt 27.09.05, 21:58

              • pimpek_sadelko Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 28.09.05, 09:27
                grzalka napisała:

                > jest w olsztynie. byla u mnie ta polozna. tylko wtedy jeszcze bylo w miare ok.
                > teraz po paracatemolu mam 38.9. zatem i tak karmienie na razie odpada.
                >
                > gorączka nie jest żadnym przeciwwskazaniem do karmienia
                pediatra kazal odstawic od cyca przy dalacinie. mialam wziasc augmentin, ale
                lekarka powiedziala, ze na cyc lepszy dalacin. a dalcin czasami powoduje
                paskudna chorobe jelita grubego.
        • dorota53 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 17:59
          NIe wiem co moze byc wygodniejsze: karmienie piersia czy butelka? Jak dla mnie
          zdecydowanie to pierwsze, wystawiasz i karmisz wtedy kiedy dziecko chce, nie
          trzeba wstawac w nocy aby zrobic swieze mleko, chcodzic na spacery z
          termosikiem, itp. Ale oczywiscie to co dla mnie jest wygodne dla innej byc nie
          musi. Pytanie czy chcesz w ogole karmic. Czy jest to chwilowy kryzys, bo akurat
          przeszlas nawalnice pokarmu, popekane brodawki, ogromniasty bol przy karmieniu.
          Mysle ze wiekszosc to przechodzila w podobnym okresie po porodzie w jakim ty
          teraz jestes. Ja mialam drgawki, goraczke przy nawale (pomogly oklady z
          mrozonej kapusty, popekane brodawki do tego stopnia ze leciala krew (nakladalam
          do karmienia wkladki silikonowe, smarowalam wlasnym mlekiem brodawki lub
          bepantenem), po kilku tygodniach zrobil sie nawer ropien na piersi (nie obeszlo
          sie bez antybiotyku, choc nawet wtedy nie przestalam karmic). Co innego jesli
          kobieta naprawde nie ma ochoty na karmienie,badz brak pokarmu zupelnie (choc to
          nie zdarza sie tak czesto, czesto kobiety zniechecaja sie za szybko, tlumaczac
          ze sie nie najada, a moze warto sprobowac pobudzic laktacje, odciagac
          laktatorem, pic herbatki a nawet piwo karmi).
          Moja rada to odczekaj az kryzys minie, az brodawki sie zagoja. Pamietaj to
          jedyna rzecz ktora tylko TY mozesz robic przy swoim dziecku a chwile przy
          cycusiu zapamietasz na dlugo. Nie krytykuje mam kramiacych butelka, ale jesli
          kobieta moze to szczerze zachecam, bo to piekne chwile. Na razie moze nie do
          pojecia dla ciebie cierpiacej, ale jesli poczekasz i nie zrezygnujesz to sama
          sie przekonasz.Karmilam do 22 miesiaca i teraz tez bym bardzo chciala, mam
          nadzieje ze natura mi na to pozwolismile
    • grzalka Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 17:36
      nie czytałam

      ale powiem tak: karmisz bardzo krótko i jeszcze nawet się nie rozkręciłaś
      daj sobie i jemu kilka tygodni, powiedzmy 6, bo tak naprawdę to o karmieniu nie
      wiesz nic

      chyba, że jesteś absolutnie zdecydowana, tragedii nie będzie, z tym, że w czasie
      zapalenia lepiej karmic

      a dzieci na butelce chowają się świetnie
    • lucy_cu Re:Drogi Pimpku-przeczytaj,proszę! 27.09.05, 20:31
      Rany,burze tu jakieś z Pimpkiem w tle,już nawet nie wiem,o co...!!! Drogi
      Pimpku,mam trójkę dzieci,na początku miałam z karmieniem kłopoty jeszcze
      większe,niż Ty,naprawdę! Kilka zapaleń,karmienie odciąganym mlekiem przez 2 m-
      ce,bo synek nie umiał ssać itd.Pamiętam,jak ryczałam i wyznaczałam sobie
      kolejne granice-jeszcze 2 dni wytrzymam,jeszcze tydzień...Wiesz,ile już
      karmię?? Zgadnij: prawie 7 lat,z małymi przerwami!!! Moja najmłodsza córeczka
      ma 2,5 roku i jeszcze trochę popija! Piszę Ci o tym,bo choć trudno Ci
      TERAZ,DZIŚ w to uwierzyć-to fantastyczne przeżycie dla obu stron! Nie rezygnuj
      może jeszcze,zaciśnij zęby.Jeśli przejdziesz na butelkę,nic się nie stanie,ale
      może powalcz jeszcze odrobinkę,co? Zapalenie wyleczysz i będzie z górki!
      Powiem Ci coś jeszcze-piszesz,że opieka nad noworodkiem to kamieniołom
      itd.Będziesz się z tego śmiała za parę miesięcy! A już zwłaszcza,jeśli kiedyś
      urodzisz drugie dziecko.Przy noworodku nie ma roboty!!! Robota jest przy
      większych dzieciach!
      Teraz to wrażenie chaosu itd to hormony,stres,nowa sytuacja.Każda z nas do
      momentu urodzenia dziecka jest okropną,skoncentrowaną na sobie egoistką.Ciąża
      jeszcze temu sprzyja-jesteśmy w centrum zainteresowania,wsłuchujemy się w
      siebie itd.Potem ten porządek się wali-to już nie nasze potrzeby są w centrum.W
      Twoich postach poporodowych jeszcze ten "egoizm" (może powinnam użyć innego
      słowa-wybacz!) jest wyczuwalny-to TY się zle czujesz,to CIEBIE boli...O
      dzidziusiu tam prawie nic nie ma (uwaga!!!! na wszelki wypadek: wiem,że go
      bardzo kochasz!!!! to nie ulega najmniejszej wątpliwości!!!).Musisz sobie to
      wszystko poprzewartościowywać,pomalutku.Macierzyństwo to nie może być
      martyrologia,jasne.Ale pocierpieć i popoświęcać się też czasem trzeba...
      Pimpku,daj sobie czas,wiem,że to całe macierzyństwo to teraz dla Ciebie
      nerwówka,ból,łzy i niepewność.Ale to wszystko MINIE!!!! Uwierz w to!!! To
      co,umawiamy się na megaoptymistyczny post za parę tygodni??? Głowa do
      góry,ucałuj Kajtka!!! Pozdrawiam Cię gorąco
    • sofi84 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 20:34
      PIMPEK ja sie chowalam tylko na butelce i nie wiem co to antybiotyk wink
      glowa do gory nic zlego sie nie stanie
      powiem tylko ze dziewczyny maja racje po miesiacu jest lepiej smile ale wybor
      nalezy do Ciebie
      GDZIE FOTKI TWOJEGO MALENSYTWA??
      • ledzeppelin3 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 20:45
        Jezu, Pimpek, nie przejmuj się gadaniem o poświęceniu i karmieniu 7 lat
        (AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!)i że teraz to jeszcze nic...
        Teraz jest NAJGORZEJ. wszystko się zmieniło. Nie wiesz jeszcze, czy kochasz
        dziecko, bo niby dlaczego masz mu się cała poświęcać? Jeszcze tego nie czujesz.
        Jesteś przerażona... Dziecko czegoś chcce, jego płacz przyprawia Cię o panikę.
        Najważniejsze to wiedzieć jedno: to MINIE. Nauczysz się dziecka a ono nauczy
        się ciebie. Miłość przyjdzie stopniowo i będzie coraz większa, nie do
        wyobrażenia. Cycki? Ułoży się albo nie, to naprawdę nie jest w tym wszystkim
        najważniejsze. Grunt to nie wpędzić się w jakiś koszmar z poczuciem winy i nie
        zmuszać się do poświęceń- i tak poświęcisz temu dziecku dużo więcej, niż teraz
        myślisz...Każdą myśl, całe serce. Ale nic od razu, najlepsze rzeczy rodzą się w
        bólach...
        • lucy_cu Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 21:19
          Rany,jak tu od razu po człowieku czołgiem przejeżdzają!!! Tak,każde z moich
          dzieci karmiłam ponad dwa lata,prawie siedem lat w sumie,a napisałam Pimpkowi o
          tym,bo to dobra ilustracja do tezy,że nie należy się poddawać od razu!!!! To
          nie jest powód,żeby robić AAAAAAAA i nazywać to gadaniną o poświęceniu!!!
          Pimpek,trzymaj się,ale tu dużo nerwowych ludzi! Pa
          • ledzeppelin3 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 28.09.05, 11:28
            Luzik, lucy_cu. Nie denerwuj się. Ja tylko swój punkt widzenia przedstawiam, i
            tyle.
      • pimpek_sadelko Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 28.09.05, 09:29
        fotka bedzie w sobotesmile
    • ezrapound To minie! 27.09.05, 20:57
      Pimpku, jasne, że możesz w każdej chwili przejść na butlę! Trochę już dziecko
      własny mlekiem nakarmiłaś, to wystarczy i nic się złego nie stanie. Mnie ta
      świadomość (że mogę w każdej chwili przerwać) trzymała przy życiu przez
      pierwsze sześć tygodni karmienia. NIENAWIDZIŁAM karmienia piersią i codziennie
      chciałam zrezygnować, ale mówiłam sobie - jeszcze jeden, dwa dni, może tydzień,
      i zrezygnuję. Moja córka też potrzebowała czasem trzech godzin, żeby się
      najeść. Na przykład między 2 a 5 rano. Miałam popękane brodawki, nawał pokarmu,
      zapalenie piersi, zawroty głowy z niewyspania i wycieńczenia (nie jestem z tego
      dumna, broń Boże). Ale potem nagle wszystko się unormowało, zaczęła lepiej
      ssać, przerwy między karmieniami były coraz dłuższe. Teraz ma 3 miesiące i
      przesypia noc. Nadal karmię ją piersią - w dzień co 2-3 godziny. Piszę to, żeby
      Ci uświadomić, że jeśli zdecydujesz się dalej walczyć, to ten koszmar nie
      będzie trwał wiecznie, najwyżej jeszcze parę tygodni. Ja wiem, że to się wydaje
      nie do zniesienia, ale naprawdę szybko zlatuje. Ale jeśli masz już wszystkiego
      dosyć to po prostu daj butle i nie daj sobie wmówić, że to zaszkodzi
      inteligencji dziecka - to bzdury są. A bliski kontakt z matką można mieć i bez
      karmienia piersią - i lepiej jest mieć ten bliski kontakt z matką szczęśliwą
      niż załamaną (to napewno znacznie bardziej wpływa na rozwój emocjonalny i
      intelektualny dziecka). Trzymaj się i walcz o siebie!
    • mkonkol ;) 27.09.05, 21:33
      Witam!
      Jak widzę temat karmienia piersią jak zwykle na topie. Zwolenniczki jak zwykle
      aktywne wink
      Wiem o czym piszesz Pimpku ponieważ sama byłam w podobnej sytuacji. Kochana,
      bardzo Cię proszę, decyzję podejmij sama. Każda decyzja jaką podejmiesz będzie
      tą właściwą. Usiądź na spokojnie, przemyśl całą sprawę. Pomyśl czy jest jeszcze
      coś co mogłoby Ci pomóc w karmieniu piersią. Czy byłaś w poradni, czy
      odpowiednio dbasz o piersi tj. czy mają sznsę dojść do siebie choć odrobinę, po
      karmieniu. Czy wypróbowałaś różne pozycje. Może któraś okaże się dla Was
      najlepsza do karmienia. Na spokojnie. Nie myśl o tym co ludzie powiedzą, że
      jesteś złą matką, że nawet to Ci nie wychodzi. Prawda jest taka, że jest to
      bardzo trudna umiejętność, której niestety z "mlekiem matki" nie dostajemy.
      Musimy się tego nauczyć. Nie zawsze to wychodzi, nie każda kobieta daje sobie z
      tym radę. I to wcale nie oznacza, że jest gorsza. Zapamiętaj to.
      W każdym razie służę słowem wsparcia wink
      Trzymam za Was kciuki!
    • kasialu Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 21:33
      Hej Pimpek ;o)
      Ja podczas ciąży ciągle biadoliłam, ze pewnie nie będę mogła karmić bo mało
      kobiet w mojej rodzinie karmiło tak naprawdę. Moje rozumowanie zmieniła pani ze
      szkoły rodzenia, która po pioerwsze: tłukła sto razy temat prawidłowego
      przystawiania,ćwiczyłyśmy to na lalkach ;o) wbijała do głowy żeby nie słuchać
      doradców tylko siebie, podkreślała, ze pierwsze 2 mies. zycia dziecka to okres
      kiedy potrzebuje mamy najbardziej i trzeba mu poświęcić max dużo czasu.
      Babeczka nie była fanatyczką, ale potrafiła swietnie uzmysłowić, ze karmienie
      podobnie jak poród jest jak najbardziej naturalną sprawą i nie należy zbyt
      długo tego analizować. Mleko robi się w głowie, a nie w cyckach.
      Skorzystałam z jej rad.
      W pierwszym mies. Mały potrafił wisieć na mnie nawet 2-3 godziny non stop - to
      też musi odpowiadać mamie - mi odpowiadało. Nie miałam nigdy nawału pokarmu -
      wręcz miałam wrażenie, ze mam go za mało więc Mały był przyklejony aż pokarmu
      zaczynało być coraz więcej. Jednak nie mam nigdy tak, ze nacisnę i leci. Piersi
      też nie mam wielkich. Śpię w nocy bez stanika i nigdy nie wycieka mi mleko -
      NIGDY!
      Nie przeszkadza to jednak w niczym bo Mały się super najada - jest wielki jak
      niedźwiadek. Kocham karmić ;o)
      Rozumiem, ze możesz być zrezygnowana bo wiem co znaczy jak bolą
      piersi /ostatnio leczyłam sutek/, ale nie pytaj nikogo o radę bo decyzję musisz
      podjać sama.

      Jak mogę coś doradzić to wyłącz komputer na 2 tygodnie, nie dotykaj go nawet
      wycisz się. To bardzo ważny okres w Waszym życiu i wierz mi, ze te chwile nigdy
      już nie wrócą. Pobądź ze swoim synkiem sam na sam, nie stresuj się
      niepotrzebnymi bodźcami. Przebywanie z dzieckiem jest cudowne, ale pod
      warunkiem, ze nic tego nie zakłóca. Musicie się siebie nauczyć. Podobnie jak
      trzeba nauczyć się efektywnego karmienia.
      pozdrawiam kasia
    • deotyma11 Pimpku- przeczytaj tu jest instrukcja 27.09.05, 21:42
      Jesteś zupełnie normalna. Nie ty jedna masz takie odczucia. Mnie też było
      bardzo trudno. Podaję ci link do wątku w którym jest instrukcja jak poradzić
      sobie z przejściem na karmienie mieszane. Później będziesz mogła zdecydować co
      dalej. Powodzenia
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=29048327&a=29048327
    • elza78 pimpek pisze ci na priv, odbierz poczte 27.09.05, 21:49

    • marlena15 Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 22:03
      Boże a się modle do Boga żeby mieć jeszcze pokarm i karmic jak najdłużej. Brak
      mi słów.
      Jedno wiem jak bola piersi podczas karmienia !!!!!!!!
    • molica Re: do mam, ktore juz maja dzieci. 27.09.05, 22:25
      He, he, czytając niektóre posty można nabrać przekonania, że karmienie butelką
      jest dla dziecka równie dobre jak piersią. Rozumiem, że decyzja o przejściu na
      szcztuczny pokarm często jest dla matki dramatyczna, ale miejmy przynajmniej
      tyle odwagi żeby tego głupio nie racjonalizować, tylko po prostu przyznać przed
      sobą, że się nie dało rady i kropka. W końcu to nie zbrodnia.
      Ja miałam ciężki pierwszy miesiąc - gryzłam ściany jak mała się przysysała, po
      karmieniu okropnie balał mnie napływ mleka. Nie mogłam uwierzyć, że to
      kiedykolwiek może stać się przyjemne. A już jest (mała ma dwa miesiące).
      Przyznaję jednak, że nie miałam ani zapaleń, ani nawałów.
      Miałam kryzys laktacyjny w trzecim tygodniu, mała ssała praktycznie całymi
      dniami, a ja miałam deprechę. Szwagierka mi doradziła : połóż się na łóżku,
      obłóż się książkami do czytania, zaciśnij zęby i przetrzymaj. To była dobra
      rada - wyluzowałam się i kryzys przeszedł.
      Kilka osób polecało mi książkę dr Gugulskiej pod tytułem "Warto karmić
      piersią". W końcu nie kupiłam, ale koleżanki twierdzą, że dobrze robi w
      trudnych chwilach.
      Trzymam kciuki za wszystkie "zaciskające zęby"! Warto!
Pełna wersja