efk17
29.09.05, 22:00
jak to jest z urlopem na żądanie??
Dziesiaj w pracy postanowiłam że to koniec , jestem w pracy ostatni dzień!!!
Siedzę sama przyjmuję różnych klientów a kolejka jak diabli. A na zapleczu
siedzą trzy laski w tym moja kierowniczka i ćmochają papierochy. Ja dostaję
białej gorączki i jeszcze przełączają telefony od klientów na salę.
Wyłączyłam w pewnym momencie telefon, za jakis czas przychodzi kierowniczka
żebym dobrze połozyła słuchawkę i odbierała te telefony. Klienci krzyczą w
kolejce awantura a ja jedna siedze i powoli zaczynam mieć wszystko gdzieś.
W moim dziale łącznie ze mną też pracuja trzy osoby ale są na wolnym bo mają
dzieci chore.
A ja też mam dziecko chore! W nocy nie śpie bo ciągle kaszle! Co prawda mama
w dzień zostaje z dzieckiem ale to nie jest wytłumaczenie że ja mogę pracować
ile sie da, siedzieć 10 godz. przy komputerze i za nadgodziny nie mieć
płacone bo kobietom w ciąży nie wolno pracować po godzinach!!!!!!!!! (mam
sobie odebrać te godziny kiedy dziewczyny wrócą z wolnego!!!!!)W pracy nie
mam czasu na kanapkę, herbatę a i do ubikacji to biegam jak szalona bo nie ma
kiedy załatwić swoją potrzebę!!
MAM TEGO DOŚĆ!!!!!
Oliwy do ognia dolał kurier który w południe przyniusł mi koperte z aneksem
do umowy, która zostaje mi z dniem wczorajszym przedłuzona do dnia porodu!
Skandal!!!