janka39
30.09.05, 21:39
Dziewczyny, moze Wy bedzie w stanie mi jakos pomoc... Dawno, dawno temu
leakrze podejrzewali u mnie nadczynnosc tarczycy. Robilam badania i wyniki
TSH ZAWSZE byly bardzo niskie, ale w granicach normy. Raz tylko robilam ft3 -
tez bylo ok. Minelo kilka lat, zaszlam w ciąze (hurrra

) i przypominalam
sobie, ze zalecano mi, bym w tym czasie byla pod opieka endokrykologa.
Najpierw zrobilam badania. TSH prawie brak - 0.03, ale ft3 i ft4 w normie. Po
4 tygodniach: TSH - 0.09, ft4 w normie. Po tych pierwszych wynikach
spanikowana pobiegalam do prywatnej kliniki (na nfz przymuja na marzec). Pan
doktor stwierdzil, ze rzeczywiscie nie jest dobrze, a na dodatek w szyi
wymacal jakies zgrubienie. Zalecil kontrole za 4 tyg. i usg szyi. Bylam dzis
u niego z wynikami jak wyzej. znowu stwierdzil, ze najlepiej nie jest, ale
tego usg nie zrobil, bo "inni pacjenci czekaja". Kurcze - sama wizyta to
wydatek 80 zl, a on majac przed soba kobiete w ciązy i z podejrzeniem guzka
nie robi jej usg, tylko kaze przyjsc znow za 4 tyg. !!! Dla mnie pachnie to
wyludzaniem kasy, ale boje sie, ze jesli cos by bylo nie tak z dzieckiem, to
nigdy bym sobie tego nie wybaczyla...
Czytalam w necie, ze u kobiet w ciązy TSH czesto bardzo sie obniza, ale skoro
hormony tarczycy sa ok, to czy rzeczywiscie powinnam sie niepokoic?
Nie wiem juz co robic...
Przyznam ze w tym wszytskim chodzi tez o kase (wszystkie badania i wizyty
prywatne, wiec niedlugo moze byc kiepsko - juz teraz przed nastepna wizyta u
gina i endokrynologa mam zrobic badania na co najmniej 120 zl

do tego
dojdzie jeszcze 150 za konsultacje).
To jasne, ze na Malenstwu nie bede oszczedzac, ale w tej sytuacji zaczynam
sie zastanawiac, czy przy takich wynikach 5-minutowa pogawędka z panem
doktorem, ktory nie ma czasu na zrobienie mi podstawowego badania ma w ogole
sens...
Doradzcie cos, plisss