MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie?

03.10.05, 19:53
zastanawiam sie nad tym, czy zgodzić się? Sama nie wiem. On mówi że chciałby
ale pod warunkiem że ja tego będę chciała. A jak będę go wyzywac? Albo bedzie
mi dawał jakieś swoje mądre rady? albo będę sie martwić że zemdleje a co
gorsza nabierze wstretu do moich intymnych okolic, bo i tak ponoć bywa.
jak to było u was? rodziłyście same czy razem? czy ich obecność może wam
pomogła czy wręcz odwrotnie?
    • hop_angel Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 19:58
      Witaj,

      ja rodziłam z mężem, nie zmedlał, nie poczuł wstrętu do moich okolic intymnych
      jak to nazwałaś ale za to dzielnie mnie wspierał przez cały poród. I to
      fizycznie również, masując mi plecy, podtrzymując a juz nieoceniony był w
      czasie parcia gdzie oparta o niego w kucki rodziłam synka, jedynie pępowiny nie
      przecinał, gdyż stwierdził, że to ponad jego siły smile ale i tak był dzielny i
      trzymał synka jak mnie szyli, ja jestem bardzo zadowolona z takiej decyzji,
      było mi bezpiecznie i intymnie, ale wybór należy do ciebie, pozdrawiam i życze
      lekkiego porodu, Hopek.
      • niusiaczek_22 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 15.10.05, 21:34
        mój mąż był przy porodzie i bardzo mi pomógł. rodziłam przez 14 godzin i to on
        wszystkiego p0ilnował. jak już nie był potrzebny( tak uznałam) czekał na
        zewnątrz. zarówno ja jak i mąż uważmy że facet potrzebny jest na sali porodowej
        podczas skurczów, aby masować plecy, poprostu być, ale jak przychodzi sam poród
        on już nie ma po co tam być. pozdrawiam
    • kellss Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:00
      Ja wybieram sie rodzc z mezem - wydaje mi sie ze w takiej sytuacji jak porod
      dobrze miec przy sobie kogos przytomnego, zeby plecki pomasowal czy co. NIe
      wiem czy nabierze wstretu do okolic intymnych, ale cos mi sie widzi ze moze nie.
    • vulpes1978 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:01
      Witam,
      To jednak bardzo indywidualna decyzja. Ja mam termin na 12 października. Mąż
      będzie mi towarzyszył, ale... na szpitalnym korytarzu. Nie chcę i nigdy nie
      chciałam, by był przy mnie. On też tego nie chce, więc problem mamy z głowy.
      Jestem jedną z tych osób, które w trudnych sytuacjach wolą być same. Poza tym
      poród nie jest wydarzeniem w białych rękawiczkach, jak mówi mój ginekolog i nie
      widzę powodu, dla którego mąż miałby w tym uczestniczyć.
      Są jednak kobiety, dla których obecność partnera jest ważna i szanuję to.
      Szkoda tylko, że za poród rodzinny wciąz trzeba płacić...
      • siula5 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 14:24
        Ja zrobię tak że mąż będzie ze mną dopuki sie nie zacznie to najgorsze, ale
        dopóki będą tylko skurcze i lekkie rozwarcie to przecież się przyda: pomasuje
        plecy, poskacze ze mną na piłce. Ale gdy już zacznie się "wychodzenie" na świat
        nie chciałabym by widział tyle krwi i łożysko podobno jest ochydne. Także
        zrobię tak jak napisałam
      • madziatd Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 15:01
        Ja mam termin dopiero na 21 kwietnia ale już rozmawiamy o porodzie rodzinnym.
        Decyzji jeszcze nie podjeliśmy ale raczej będziemy razem. poczytajcie artykuły
        mężczyzn i kobiet którzy rodzili razem. To na pewno pomoże wam w podjęciu
        decyzji.
        Pozdrawiam Madziorek
    • martasap83 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:02
      mysle ze zalezy to od was porozmawiaj z mezem ja z moim porozmawialam
      powiedzialam mu czego moze sie zpodziewac ze bedzie mi tam potrzebny pomasuje
      po krzyzu pochodzi po korytarzu wraz ze mna pokrzyczy na lekarzy no i ja na
      niego tez pokrzycze zgodzil sie. ale tak powaznie to zalezy to od wielu spraw
      czy bedziesz skrepowana, czy on sie krepuje a moze wcale nie chcesz go tam miec
      rozmowa jest najwazniejsza
    • justa781 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:25
      Witaj!
      Ja rodziłam z mężem. Dzięki niemu nie latałam po ścianach smile. Wspierał mnie,
      trzymał za rękę, masował krzyżyk. Nie wyzywałam go, a nawet jeśli to i tak by o
      tym zapomniał.
      Czułam się bezpiecznie wiedząc, że ktoś bliski "patrzy" lekarzom na ręce.
      Maż nie zemdlał, ani nie panikował. Widział wszystko z detalami (na dodatek
      pomagał położnej posprzątać, hihi) i mimo, że nie wyglądałam tam rewelacyjnie
      nie nabrał wstętu do moich okolic intymnych. Wprost przeciwnie, zaczął darzyć
      mnie większym szacunkiem i wiem, że po tym przeżyciu pokochał mnie jeszcze
      bardziej.
      Acha. Chciałam dodać, że jak rodziłam naszego pierwszego syna nie byliśmy
      jeszcze małżeństwem, więc bez obawy.
      Teraz też mi będzie towarzyszyć. Powiedział mi, że obojętnie jak będę rodzić
      (grozi mi cc) on będzie zawsze przy mnie. To miłe. Jestem mu wdzięczna za to.
      Mimo to szanuję kobietki, które decydują się na poród bez osoby towarzyszącej.
      Mają do tego prawo. Ja jednak nie chciałam odbierać mężowi udziału w takim
      wydarzeniu, bardzo nas to połączyło. Było fantastycznie choć momentami cieżko.
      Namawiam na poród z mężem.
    • mamapiotra Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:28
      ja rodziłam z mężem. było świetnie. tzn. był bardzo pomocny. na początku mąż nie chciał być ze mną przy porodzie. ale w czasie zajęć na szkole rodzenia przekonał się i był bardzo zadowolony z tej decyzji. nie oglądał parcia od lekarskiej strony. stał przy mojej głowie i wspomagał mnie.
      • peggy1 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:37
        Ja rodzilam z mezem. Liczylam przede wszystkim na jegi wsparcie psychiczne ale
        okazalo sie ze bardziej sie przydal do bardziej prozaicznych rzeczy. Na
        poczatku bardzo wymiotowalam. I jakos wolalam zeby to on mi glowe trzymal i
        miske przynosilsmile Poza tym - ppodawal wode do picia, prowadzal pod prysznic,
        zakladal klapki na nogi, poprawial poduszki,wolal pielegniarki itd. pomoc z
        jego stronyraczej przyziemna - ale niocenionasmile)
        • robertaa Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 21:07
          u mnie to samo - przynieś, podaj, pozamiataj smile ale czasem też wkurzał
          (delikatnie mówiąc), kiedy np. zaproponował otarcie czoła w nieodpowiednim
          momencie, he he. i ogólnie u mnie było tak, że miał tylko wykonywac polecenia,
          jakiekolwiek propozycje z jego strony doprowadzały mnie do furii (nie mam
          pojęcia dlaczego) a jak zajrzał mi w krocze to dostał pięścią w brzuch.
          wg mnie przy porodzie potrzebny jest ktokolwiek blisko związany z rodzącą,
          jeśli mąż jest pewien, że chce uczestniczyc, na pewno się przyda. jak ma się
          pecha to przez większą częśc porodu jest się samemu, więc ktoś do zwykłego
          usługiwania jest bardzo potrzebny. nie mówiąc o wsparciu psychicznym - jeśli
          takowego potrzebujesz. (mnie było wszystko jedno, aby słuchał rozkazów)
          zresztą, możecie iśc żywioł, będziecie chcieli to wejdzie, albo w każdej chwili
          będzie mógł wyjśc (np. na ostatnią fazę)
          pozdr
          • a_pynia Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 22:06
            Zdecydowanie jestem za! Z powodów wyżej wymienionych, więc nie będę powtarzać.
            Dodam tylko jedno: być może to dla męża jedyna okazja, żeby być z Tobą, bo np.
            mój mąż niestety nie będzie teraz ze mną - zaopiekuje się starszą córą.
    • mija4walles Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:39
      nie wyobrazamy sobie porodu bez meza
    • maryjanka2 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 20:49
      ja rodziłam juz i uważam że pomoc kogoś jest konieczna i powinno to być męskie
      ramie. Masowanie, pomaganie przy wchodzeniu na łóżko, parcie itp... polecam.
      pozdr
      M
    • aniald1 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 22:14
      Tak, tak, tak i jeszcze raz tak - koniecznie powinien być przy porodzie!!!!
      • pantuli Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 23:17
        Wcale nie tak koniecznie. Bez przesady, to przeciez bardzo indywidualna sprawa
        i zalezy od postawy obojga. Nie mozna tak narzucac wlasnej opinii nikomu, tak
        mysle. Jeszcze zadnych argumentow nie podajac. Moze akurat to co dla ciebie
        jest wazne jest zupelnie bez znaczenia dla kolezankismile
        • aniald1 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 15:30
          Pantula, autorka tego wątku zapytała nas, forumowiczki co sądzimy o obecności
          męża przy porodzie więc Jej (a nie Tobie) odpowiedziałam. A swoją drogą dzieki
          temu, że mój kochany mąż był przy porodzie i zrobił ogrooooooomną awanturę
          lekarzowi dziś ŻYJĘ!!!!!!! Lekarze nie chcieli zrobić mi cesarki pomimo tego, że
          miałam krwotok na skutek pękniętej macicy - miało to związek z tzw.
          niewspółmiernością porodową.
    • oliwka29 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 22:19
      ja rodziłam z mężem i niewyobrazam porodu bez niego,był taki kochany .czuły i
      bardzo mi pomógł.na samą myśl o tym to mi się płakać chce.polecam tylko z
      ukochanym
    • mynia0 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 03.10.05, 23:20
      jedno jest pewne - mąż musi być przygotowany na wszystko - na krew, wyzywanie,
      Twój ból i tak dalej. poród to nie jest bułka z masłem.

      ja rodziłam z mężem. to była wyłącznie jego decyzja, dośc późna zresztą. bardzo
      mi pomógł - dzięki niemu czułam sie bezpieczna, to było bardzo ważne. nie
      widział nic - przeżywał tylko badania / do dziś , jak idę do gina pyta, czy
      będzie mnie tak bolało , jak przy porodzie smile/. wspólny poród bardzo nas
      zbliżył. mój maż mówi, ze każdy facet powinien być przy narodzinach dziecka -
      bo widzi, ile wysiłku kosztuje to kobietę.

      wszystko zalezy od Was - to musi być wspólna decyzja.
    • mala.ela Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 07:57
      zamierzamy rodzic razem (nigdy nie widziałam innej mozliwości, mąż zreszta też
      nie smile)
      żeby nie nabrał wstrętu do twoich okolic intymnych - po prostu niech tam nie
      zagląda. Niech jest gdzieś koło twojej głowy - ty przecież też niczego nie
      będziesz widziała. Proste. Pępowiny też nie musi przecinac.
    • falafala Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 08:47
      Pewnie, nie jest powiedziane, ze maz musi obserwowac przebieg wyjscia dziecka.
      Przeciez moze siedziec kolo glowy, trzymac ciebie za reke i podtrzymywac na
      duchu. Ja rodzilam na kleczaco wlasciwie wsparta na mezu sciskjac mu reke w
      "zelaznym uscisku". Nic z widokow nie odebral, ale byl swiadkiem przyjscia
      dziecka, mojej pracy, mysle, ze jest to bardzo poruszajace dla wielu mezow. To
      czy bedziesz go wyzywac to samam musisz wiedziec, znasz swoj chrakter i mozesz
      przewidziec swoje zachownie, nie wierze, ze jezeli ktos jest normalnie lagodny
      nagle przy porodzie bedzie rzucal "miesem". Wciagnij go w nauke przedporodowa,
      niech zna przebieg porodu, jak to wyglada itd, a jezeli chce byc przy tym to na
      pewno bedzie dobrym oparciem
    • koza_w_rajtuzach Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 09:31
      Osobiście zamierzam rodzić BEZ męża. Jest on czułym, kochanym mężczyzną i myślę,
      że byłoby mu żal widząc mnie w takiej sytuacji, choć pewnie z drugiej strony
      byłby także wzruszony. Nie chcę, aby jakiejś traumy się przez to nabawił, choć
      słyszałam, że mężczyzna będący przy porodzie swojej żony często dzięki temu
      odczuwa większą więź emocjonalną z dzidziusiem. Myślę, że jest tyle samo za, co
      i przeciw, aby mąż był przy porodzie. Sądzę jednak, że poród dla kobiety jest
      czymś zupełnie naturalnym, że musi temu podołać i poradzi sobie nawet bez
      towarzystwa męża. Może z mężem jest prościej, ale ja swojemu chcę zaoszczędzić
      tego wszystkiego. Zresztą na szpitalnym korytarzu i tak pewnie będzie cierpiał
      wystarczająco duże katusze czekając na zakończenie tego wszystkiego smile.
      • hanna100 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 09:36
        My sami nie wiedzieliśmy jak to będzie, mąż miał być ze mną tylko na początku,
        ale wszystko tak szybko poszło, nie było czasu na zastanawianie się i mąż był
        ze mną przez cały poród. Oboje nie żałujemy tego, mąż mówi, że bardziej by się
        denerwował czekając na korytarzu, niż będąc ze mną. Ja też się cieszę ,że tak
        wielkie wydarzenie mogliśmy przeżyć razem.
      • haganna Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 16.10.05, 11:49
        "Jest on czułym, kochanym mężczyzną i myślę , że byłoby mu żal widząc mnie w
        takiej sytuacji, choć pewnie z drugiej strony byłby także wzruszony. Nie chcę,
        aby jakiejś traumy się przez to nabawił(...)"

        Biedaczek! Bo on taki delikatny jest i jeszcze będzie uraz psychiczny miał!
        Co to za przeproszeniem za facet? Cochones ma?
        Był przy poczęciu, niech będzie przy porodzie!
    • bujanna Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 09:56
      Ja nigdy nie czułam takiej potrzeby żeby właśnie w tych chwilach mąż był przy
      mnie, on też tego nie chciał i po sprawie.
      Ale to indywidualna sprawa każdej z nas czy chce z mężem czy bez niego.
    • gonia28b Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 10:41
      Witam serdecznie.
      Osobiście jestem ZA porodem rodzinnym. Tak też będzie w moim/naszym przypadku.
      Ja od samego poczatku bardzo chciałam, aby mój mąż był przy mnie gdy będę
      rodziła, ale długo nie byłam pewna czy on zechce. Podsunęłam mu kiedyś jakąś
      broszurę z artykułem na temat porodu rodzinnego (o zaletach) i chciałam żeby
      sobie poczytał. Nie poczytał, zapytał mi się tylko strasznie zdziwiony "o co
      tobie w ogóle chodzi", przecież on mi wcale nigdy nie powiedział, że nie chce
      być przy porodzie.
      Tak jak piszą dziewczyny, obecność męża przy porodzie ma bardzo wiele zalet.
      Jest to dla kobiety ogromne wsparcie zarówno psychiczne jak i fizyczne. Myślę,
      że skoro Twój mąż che być przy Tobie gdy będziesz rodziła, to zdaje sobie
      bardzo dobrze sprawę z tego, iż nie jest to droga usłana różami, ale te róże
      mają kolce i może być różnie, a Ty w momencie porodu raczej nie będziesz
      wyglądała jak skowronek. Najlepiej zrobisz jak z nim porozmawiasz o tym jakie
      są jego wyobrażenia, powiedz mu też o swoich obawach.
      Pozdrawiam.
    • kalejdoskopik Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 11:34
      Ja nie wyobrażam sobie rodzenia bez męża. Od początku zadeklarował taką chęć, a
      i dla mnie będzie to spory komfort psychiczny i nie tylko. Pozdrawiam

      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;0;96/st/20051228/dt/7/k/db5f/preg.png
    • budzik11 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 11:41
      Fajnie, że mąż wychodzi z taką inicjatywą, zazwyczaj to kobieta chce a facet
      ewentualnie się godzi pod jej naciskiem. Nie powinnaś się obawaić, że nabierze
      wstrętu do twoich "intymnych okolic" - zazwyczaj mężczyzna siedzi gdzies w
      okolicha głowy żony, trzyma ją za rękę, głaszcze po głowie, podaje picie,
      masuje kręgosłup - nikt go raczej nie puści między nogi, to nie kino. Może
      zobaczyć tyle, ile ty bedziesz widziała, czyli niewiele, a napewno nie krwawą
      jatkę jaka się rozgrywa. Czasem sama obecnośc mężczyzny pomaga, dodaje pewności
      siebie, poczucia bezpieczeństwa, jeśli ten facet taki jest - bo jeśli to
      histeryk i panikarz, to lepiej, żeby sobie darował, tylko będzie przeszkadzał i
      wywoływał twój dodatkowy stres.
      Ani ja, a ni mój facet nie chcemy rodzić razem, uważam, że poród to "babska
      sprawa", szkoda mi go, nie chcę, żeby on stresował sie moim bólem i patrzył na
      mój wysiłek, kiedy tak naprawdę nie będzie mógł mi pomóc. Wolę, żeby czekał w
      domu, nawet nie na korytarzu, bo to może bardzo długo trwać. Ale to jest wasza
      indywidualna decyzja.
    • ezrapound Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 12:10
      Ja rodziłam z mężem i było cudownie. To jedno z naszych najintymniejszych
      wspomnień. Bez przesady, przy porodzie nie ma od czego zemdleć. Poza tym mąż w
      porodzie nie jest od tego, żeby Ci zaglądać w krocze, ani od tego, żeby Ci
      doradzać, tylko przytulać, wycierać pot z czoła, masować plecy. A czemu
      miałabyś go wyzywać???
      Wszystko zależy od Waszego stosunku do cielesności i do tego przeżycia - jeśli
      jesteście zblokowani i boicie się swoich ciał, to pewnie lepiej nie ryzykować.
      Ale jeśli akceptujecie swoją cielesność, to naprawdę będzie bardzo wzruszające
      przeżycie. Nigdy się tego nie zapomni.
      • ezrapound Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 12:15
        Wydaje mi się, że przesadzacie z tą "krwawą jatką" między nogami. Nie wiem
        czemu tylu kobietom poród wydaje się czymś obrzydliwym. To jest naprawdę
        mistyczne przeżycie, a że jest trochę krwi - coż, mamy w sobie krew, dlatego
        żyjemy. Wyluzujcie się.
        • budzik11 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 12:20
          Ja napisałam o tej "krwawej jatce", ale trochę ironicznie - z punktu widzenia
          wrażliwości faceta, wcale nie uważam, że poród jest obrzydliwy. Ale wielu
          facetów może się zniechęcić jeśli udałoby im się TAM zajrzeć - coś, co było do
          tej pory bardzo erotyczną częścią ciała staje się czymś fizjologicznym - nacina
          się nam krocze, cieknie krew, wszystko jest sine, opuchnięte, ciągnie się ze
          środka pępowina, potem jeszcze "bebechy" w postaci łożyska... Dla faceta to
          może być za wiele. Dla mnie osobiście to nic strasznego, fizjologia, ale nie
          chciałabym aby mąż na to patrzył. Ja zresztą też nie chciałabym tego oglądać.
          • karolla6 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 14:02
            Zgadzam się z budzik 11
            My nie chcemy takiego porodu ,może jestem staroświecka , ale według mnie rola
            faceta polega na tym iz swoje dziecko powinien zobaczyc po wszystkim
            Nie neguje absolutnie rodzinnych porodów, ale dla przykładu mam pare dobrych
            znajomych którzy razem rodzili i powiem szczerze że nie wyszło do im na zrowie
            (mam namyśli stosunek małżeński) jednomyślnie z mężem stwierdziliśmy ze to jest
            właśnie przyczyna podejcia mężczyzny , mimo tego ze mówi ze było naprawde warto
            Nie da sie tego opisać w kilku zdaniach ale to utwierdziło mnie w przekonaniu
            że chcem to zrobic bez niego a po pleckach głaskac mnie będzie mama bo
            faktycznie mieć przy sobie kogoś jest super
            • niess Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 14:50
              Jest to naprawdę indywidualna sprawa każdej z par i jest to uzależnione od
              wielu czynników. To, czy mąż, bądź partner, będzie przy porodzie, czy też nie,
              nie jest wyznacznikiem dojrzałości związku. Ja osobiście, zanim jeszcze nie
              byłam w ciąży, byłam zagorzałą przeciwniczką porodów rodzinnych. Uważałam, że
              skoro od wieków było tak, że poród był tabu dla mężczyzny, to coś w tym musi
              być. Przekonywały mnie też wypowiedzi seksuologów, którzy odradzali udziału
              mężczyzny w tym wydarzeniu. Moje podejście zmieniło się jednak. Przekonały mnie
              może nie tyle wypowiedzi znajomych i innych osób, które miały poród rodzinny za
              sobą, co moje wewnętrzne przekonanie, że będzie łatwiej. Zresztą mąż sam się
              zadeklarował, że jak tylko będę chciała to on będzie przy mnie.
            • mizia30 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 14:56
              rodzilismy wspolnie nasze dziecko i nie wyobrazam sobie mnie samej na
              porodowce.maz wspieral psychicznie ,trzymal za reke ,podczas parcia trzymal
              moja noge-bo sama nie dawalam rady ,przyciskal mi brode do piersi,kazal zamykac
              oczy ,zagrzewal do boju i pomagal oddychac smilepo samym porodzie mial lzy w
              oczach i wiem ze to byla sluszna decyzja smile ale ...pytalam sie go co sadzi na
              ten temat i powiedzial ,ze nie kazdy moze sie nadawac na porodowke,tak jak
              dziewczyny pisaly ,widok krwi ,lozyska ,ekskrementow-chodzi o kupke winkmoze byc
              szokiem dla niektorych.jezeli twoj m chce byc z toba to skorzystaj z tego ,umow
              sie z nim ,ze jesli poczujesz ,ze jego obecnosc bedzie ci przeszkadzac to
              wyjdzie smile pozdrawiam i zycze szybkiegi i bezbolesnego porodu kiss
          • ezrapound Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 15:17
            Nacięcie krocza jest akurat całkowicie zbędne, ale nie będę już w tej sprawie
            głosować bo strasznie się pieniłam, kiedy był tu wątek na ten temat. Rozumiem o
            co Ci chodzi. Fakt, dla kogoś wrażliwego na ten aspekt cielesności pewnie może
            to być mocne przeżycie. I masz rację, nie ma potrzeby, żeby facet zaglądał w
            krocze podczas porodu.
            • ezrapound Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 15:19
              Odpowiadałam "Budzikowi", tylko w złym miejscu wpisałam swój post.
    • kora01 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 15:31
      Rodziłam z mężem i nie wyobrażam sobie jakby to wyglądało gdyby go przy mnie
      nie było. Był cuodwny, wspaniale się wszystkim zajął. Jego obecność była dla
      mnie kojąca. Cieszę się, że mogliśmy rodzić razem. To przeżycie jeszcze
      bardzoej nas zbliżyło do siebie. Pozdrawiam
    • asia710 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 15:46
      Moj malzonek jest daltonista, wiec wszelka krew widzi jak cos zielonego - mam
      nadzieje, ze nie zemdlejesmile) Jak byl dzieckiem, byl przy porodzie swych dwoch
      mlodszych braci (jego mama chciala by jej bliscy byli przy niej w tym waznym
      dniu). Zadne urazy mu chyba nie pozostaly...jak zobaczyl rodzacego sie brzdaca
      to powiedzial podobno "wow, przybysz z Marsa". Jego mala siostra, tez obecna
      przy porodzie, w chwili gdy lekarz oglosil, ze dzidzius zaraz sie wyloni,
      powiedziala: "niech pan zaczeka, doktorze, nie moge znalezc moich okularow"...
      Mam nadzieje, ze nasz wspolny (juz blizki) porod zblizy nas jeszcze bardziej,
      ze razem sie pomeczymy a potem poplaczemy ze wzruszenia... Na wszelki wypadek
      uprzedzilam go, ze moge byc "niecierpliwa" i ze to ja bede na pierwszym
      planie...
    • martusia251 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 16:43
      Mąż był ze mną od samego poczatku i dzięki niemu chyba to wszystko przeszłam. W
      czasie skurczy podawał mi wodę wycierał pot z twarzy. Pozwolono mi iść pod
      prysznic w połowie, też był zemną. A jeżeli chodzi o seks to nie możemy juz się
      doczekać kiedy wszystko się zgoi.
    • iw1978 Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 04.10.05, 17:24
      Rodziłam z mężem i polecam. Masował, wspierał, żartował,
      oddychał razem ze mną. SLedził ktg i oszukiwał, że skurcz
      się już kończy (przyznał się po wszystkim). Podtrzymywał
      głowę w czasie parcia. Przeciął pępowinę i podziwiał, że
      jestem taka dzielna.
    • justi_x Re: MĄŻ przy porodzie - co o tym sądzicie? 08.10.05, 11:16
      Witajciw.
      Naszą pierwszą córkę rodziliśmy wspólnie z mężem. Od początku było pewne, że
      będzie przy porodzie, ale dopuszczaliśmy możliwość jego wyjścia z sali
      porodowej w trakcie.
      Nie wyszedł, bardzo mi pomagał, przede wszystkim było się do kogo odezwać.
      Jeśli mężczyzna mieszka z kobietą, widzi ją w różnych sytuacjach (bóle
      miesiączkowe, problemy żołądkowe, wymioty w ciąży, depresje i inne takie). Nie
      musi przecież stać i patrzeć jak dziecko wychodzi. Może stać przy głowie,
      trzymać za rękę, wtedy tak naprawdę nie musi oglądać tego, czego się boicie-
      krwi, łożyska.
      Drugie dziecko urodzę około 15 kwietnia i od samego początku wiemy, że mąż
      będzie ze mną.
      Poza tym on sam przyznaje, że na filmach to wygląda o wiele dramatyczniej. Na
      realu jest jakoś spokojniej!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja