Ryzyko Zycia.

05.10.05, 08:33
Czytam od paru dni awantury na tema porodów.
A życie to dopiero ryzyko.
    • pimpek_sadelko Re: Ryzyko Zycia. 05.10.05, 08:52
      tez tak mysle.
      a przetrwanie z nowowrodkiem to sport ekstremalnysmile
      • przeciwcialo Re: Ryzyko Zycia. 05.10.05, 09:07
        Szczególnie jak mąż w delegacji przez 2 dni. Dobrze ze sąsiedzi istnieja bo
        rodzina daleko.
        • pimpek_sadelko Re: Ryzyko Zycia. 05.10.05, 09:08
          przeciwcialo napisała:

          > Szczególnie jak mąż w delegacji przez 2 dni. Dobrze ze sąsiedzi istnieja bo
          > rodzina daleko.
          delegacja.... moj ciagle na dyzurach. na szczescie tesciowie blisko mieszkaja i
          wpadaja w razie potrzeby. poza tym z kazdym dniem jest lepiej, syn
          coraz "starszy", moge wylazic juz z domu.
          • przeciwcialo Re: Ryzyko Zycia. 05.10.05, 09:13
            mój mąż nie lekarz ale czesto w informatycznych rozjazdach. Na szczęście ja nie
            musze dyzurowac bo w mojej działce medycznej dyżurów nie ma.
            • pimpek_sadelko Re: Ryzyko Zycia. 05.10.05, 09:15
              przeciwcialo napisała:

              > mój mąż nie lekarz ale czesto w informatycznych rozjazdach. Na szczęście ja
              nie
              >
              > musze dyzurowac bo w mojej działce medycznej dyżurów nie ma.
              szczesciara. w pazdzierniku moj maz ma 11 dyzurow, w tym ok 8-9 nocnych.w tym 4
              calodoboweuncertain
Pełna wersja