problemy....

10.10.05, 17:23
wcisnęłam enter

Witam wszystkie forumowiczki. Cieszę się że większość z was jes w dobrych
humorkach.Ja niestety nie bardzo sobie radzę. Do tej pory myślałam że sie
przyjaźnimy z moim mężem, ale chyba sie myliłam. Nie wiem ale traktuje mnie
jak powietrze a jak sie już odezwie to mi dogaduje.Kiedyś mnie przytulał i
był świetnym partnerem, ale od czasu wiadomości o ciąży zmienił se. Niby się
cieszy bo przecież razem planowaliśmy dziecko a jednak coś jest nie tak. Ma
ciągle do mnie pretensje, że źle się czuję itd. Jeszcze mam tydzień urlopu i
wracam do pracy. Chciałbym jak najdłużej pracować, teraz to 12 tc, bo nie
wyobrażam sobie siedzienia w domu. Dzisiaj dla rozrywki nie przyszedł na
obiad po pracy tylko pojechał z bratem na działeczkę.
Mam dość. Zastanawiam się czy nie odejść.
Dzięki
    • aniuta75 Re: problemy.... 10.10.05, 17:42
      Cześć
      Może spróbuj porozmawiać z mężem i wytłumaczyć mu, że ciąża wiąże się niestety
      z takimi dolegliwościami jak zmęczenie czy rozdrażnienie. Że jest Ci przykro,
      żę nie traktuje Cię tak jak kiedyś, nie przytula i nie okazuje zrozumienia. Nie
      odchodź od niego i nie strasz go tym. Mój mąż też jest niby czuły i duuuuuużo
      potrafi znieść, ale dopiero teraz (26 tc) mniej więcej rozumie że podczas ciąży
      się troszke zmieniło moje psyche i potrzebuję więcej wyrozumiałości i czułości
      niż zwykle. Wszystko można sobie przecież wytłumaczyć i powoli dojść do stanu
      kiedy ani Ty się nie męczysz ani Twój mąż... Czasami jest to długa droga (tak
      jak u mnie) a niektórzy faceci potrafią sie przestawić natychmiast. Życzę Ci
      powodzonka i nie martw się. Skoro uwarzałaś go jako swojego przyjaciela to mu
      to powiedz, bo przecież przyjaciele rozmawiają...

      Ania i Kubutek (26tc)
      • olcia1006 Re: problemy.... 10.10.05, 17:50
        dzięki za odpowiedź. Nie wiem czy będę miała szansę. Mój mąż po powrocie z
        pracy pierwsz kroki kieruje do łazienki a następnie do komputera. Kiedy zwracam
        mu uwagę że chce pogadać i że każdą wolną chwilę spędza przy kompie denerwuje
        sie i sie nie odzywa wogóle. Ja już nie wiem jak z nim rozmawiać. Dostał od
        teściów świetną książkę Będę ojcem i nawet jej nie przejrzał. Rzucił gdzieś
        między gazety. Nawet nie wykazuje zainteresowania wizytami u lekarza ani usg.
        Za tydzień de prywatnie do mojego lekarza na usg, do którego chodzę do
        przychodni i chyba nawet mężowi o tym nie powiem. On generalnie nie jest
        zainteresoawany. Może jakoś to wytrzymam. Martwię sie tylko jaki wpływ ma moje
        samopoczucie na dziecko. Ciągle jestem rozdrażniona i płaczę.
      • anulla1 Re: problemy.... 10.10.05, 17:53
        Rozumiem cię. Na początku ciąży też nie mogłam sie dogadać z mężem. Pomimo że
        nasze dziecko jest zaplanowane trudno mu było zrozumieć, że pól dnia śpię, że
        nic w domu nie zrobiłam,że jest mi niedobrze- twierdził ze sie rozczulam nad
        sobą. Ciężko mi było, ale to wszystko sie całkowicie zmnieniło, i myśle żebyś
        mu spróbowała wytłumaczyć.
        Pamiętaj że dla niego to też nowa sytuacja, oczywiście nie usprawiadliwam
        takiego zachowania, tylko podaje przyczynę, facetowi trudno na słowo uwierzyć
        że będzie tatusiem, ma świadomość że wszystko w jego życiu sie zmnieni,
        natomiast nie przkłada sieto w chwili obecnej na nic konkretnego. Myślę że on
        sie boi- mnie sie mąż do tego przyznał przy jakiejś rozmowie.
        Juz niedługo za parę tygodni poczujesz ruchy- tatuś też i wtedy myśle ze mu sie
        poustawia w głowie.
        Ania
    • annam21 Re: problemy.... 10.10.05, 17:45
      a moze sprobuj z nim pogadac?? moze ta jego reakcja,to ze strachu przed czyms
      nowym,nie znanym...duza odpowiedzialnoscia. Ja tez mam czesto ze swoim problemy,
      oj a ten tydzien jest straszny.Caly w zasadzie przewylam sad... . Tylko u nas to
      o pieniadze.Ja ciagle oszczedzam itp. a moj maz sie czepia bo go wspolnik
      buntuje ze ja za duzo wydaje,a to powaznie jest nie prawda.Sama przed soba to
      wiem.Dostaje co miesciac pieniadze ktore maja mi straczyc na
      jedzenie,chemie,wyprawke dla dziecka,bendzyne i jeszcze na mnie.A stracza mi
      wlascieiw na dom... .Juz go nawet moja tesciowe opieprzyla.Do pracy to niechce
      zebym szla,ale coz... to sa faceci. Ja musze miec przynajmniej raz na jakies
      pol roku pozadna awanture,pisze mu wtedy na kartce wszystko zale.NP. ze mi nie
      pomaga, ze mnie nie przytula, ze zmusza mnie sam do oszczedzania, a sam
      rozpiepsza pieniadze, na swoje auta i sprzety.Itp. i tlumacze jak dziecku ,ze
      jak tak ma byc to chyba lepiej jak bysmy sie rozstali,mowie i wymieniam co ja
      robie,mowie ze mnie boli jak taki jest, czasem nawet nie wyje bo nie mam sily.I
      on zaczyna w zasadzie kapowac,ale niestety po pol roku przestaje i znowu
      dym....wrrrr.No i coz duzo gadac,juz raz sie wyprowadzalam,2 tygdonie po
      slubiesmile)).
      • olcia1006 Re: problemy.... 10.10.05, 17:54
        Nie chcę już z nim gadać. Jeśli chodzi o pomoc w domu to zawsze było ok. Teraz
        nawet wstawienie talerza po obiedzie kończy się awanturą niemalże. Jestem sama
        z dzidzią i kochanym kotem, który chyba mnie rozumie. Już sama nie wiem co
        robić.
    • tweety_bird Re: problemy.... 10.10.05, 17:53
      Witaj!

      Czy próbowałaś rozmawiać z mężem? Może on po prostu nie radzi sobie psychicznie
      ze zmianą w Waszym życiu. Faceci czasem tak mają, że nie powiedzą o co im
      chodzi i nie chcą przyznać się do strachu przed nieznanym. Zapominaja przy tym,
      że my kobiety oczekujemy szczerej rozmowy i nie lubimy być odrzucane. Spróbuj
      otwarcie wyznać mężowi, że źle się czujesz, gdy Cię tak odrzuca. Powiedz, że Ty
      też się boisz i że możecie o tych obawach porozmawiać. Może Jego zachowanie jest
      przejściowe, może musi przywyknąć do myśli, że będzie ojcem. Niektórym nie idzie
      to najlepiej, niestety...Zwyczajnie głupieją ze strachu i popełniają w stosunku
      do partnerek kardynalne błędy! Zresztą sama piszesz, że wcześniej był dobrym
      mężem, więc ewidentnie zmiana związana jest z ciążą.
      Jeśli konstruktywna rozmowa nie pomoże i sytuacja nadal będzie się powtarzać,
      wtedy pomyśl o bardziej radykalnym rozwiązaniu. Nie przekreślaj swojego związku
      przed rozważeniem wszystkich możliwych powodów zachowania męża. Nie zachowuje
      się on zbyt ładnie, ale sugerowałabym jednak dac mu szansę i poszukać wspólnie
      rozwiązania tego problemu poprzez uświadomienie małżonkowi, że potrzebujesz jego
      wsparcia i zrozumienia w tym wyjątkowym okresie Twojego życia. Niech sobie
      przypomni, ze jest Twoim mężczyzną - oparciem i ostoją w przełomowych okresach
      życia i czas stanąć na wysokości zadania. Ty liczysz na niego i niech to usłyszy
      od Ciebie.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia!
    • olcia1006 Re: problemy.... 10.10.05, 18:01
      Dzięki dziewczyny. Na początku tłumaczyłam sobie że no trudno jest zestresowany
      w pracy, zaczyna robić doktorat, wiadomość o ciąży. Ale teraz już sama nie wiem.
      Dzięki za rady żeby z nim porozmawiać. Wiem że jak tylko zacznę on powie daruj
      sobie. Tu gdzie mieszkamy nie mam wielu znajomych. Wszyscy moi bliscy są
      daleko. Mam bardzo dobry kontakt z teściową. Ale przecież nie powiem jej że
      wnerwia mnie jej rozkapryszony synek,który chciałby sie ciągle bawić w małego
      chłopca. Kończymy meblownie mieszkania. Wiele brakuje a on ma chęć na jakieś
      bzdety elektroniczne dla własnej przyjemnośi za 1000 zł.
      Nie chce mi sie mu tłumaczyć jak dziecku bo dzieckiem nie jest.
      • anulla1 Re: problemy.... 10.10.05, 18:21
        Ja myśle że powinnaś porozmawiać z teścoiwą, jeśli rozmaowa z nim nie
        przyniesie skutku, niestety czasami to tych męskich rozumków potrafi przemówić
        tylko mamusia. Nawet jeśli to nic nie da, niech ona wie co wyprawia jej syn.
        JA musiała sie posunąć do to tego, po kolejnej awanturze w czasie jazdy do
        teściów, gdy mój mąż w terenie zabudowanym jechał około 120- 140
        km/h i żadne moje argumewnty do niego nie docierały. Wieć po przyjeżdzie do
        teściów ppowiedzałam im jakiego mają odpowiedzalnego syna- oczywiście argumety
        rodziców dotarły do tej zakutej łepetyny!!!
        Ostatnio mój mąż miał wypadek, stracił przytomnosć i upadając rozcioł głowę.
        postanowilśmy nic nie mówić jego rodzicom żeby sie nie martwili. Ale po utracie
        pyrztomności trzeba sie gruntownie przebadać, natomiast mój kochany nie widał
        takiej potrzeby, dopiero mój argument, że dzwonie po teściową (jego mamę) żeby
        tu przyjechała i została dopuki mąż nie zrobi wszystkich badań podzałał- maż
        szybciutko sie zmobilizował z w ciagu 4 dni zaliczył Neurologa, krdiologa,
        okulistę, internistę i okulistę.
        Więc jeśli masz fajną teściową to napewno ci pomoże rozwiązać problem.
        Trzymam kciuki.
        Ania
      • kokons Re: problemy.... 10.10.05, 18:21
        Po pierwsze moge cie zapewnic,ze jak zaczniecz II trymest ciazy po prostu
        poczujesz sie lepiej)
        Po drugie nie odcinaj meza od ciazy - wspolne USG jest fantastycznym
        przezyciem... mezczyzni tylko wtedy namacalnie czuja ciaze... moj maz po kazdym
        USG zachowuje sie na jakis czas jak szalony ojciec - no i jak tu czesto nie
        chodzic na USGwink Jesli nie chce zastosuj podchody,ze musisz byc podwieziona no
        i zeby z toba poczekal... lub po prostu,ze masz dla niego niespodZianke i
        pojedziecie razem a niespodzianka bedzie USG...
        Wiem, ze rozmowa jest trudna w kryzysie ale bez niej nic sie nie rozwiaze1
        Mysle,ze mazsie czegos boi i moze na tym watku powinniscie sie skupic, moze ty
        zacznij od swoich niepokojow zwiazanych z dzieckiem pomijajacna poczatek
        kwestie waszego kryzysu, jak zacznie rozmawiac szczeze to mu dopiero uswiadom
        swoje zale.
        Pozdrawiam i zycze wszystkiego co najlepsze!)
        Dbaj o siebie)
    • tumoi Re: problemy.... 11.10.05, 09:06
      mój na początku unikał rozmowy o ciąży, gdy z powodu złego sampoczucia nie
      chciałam czegoś załatwić w sprawie jego firmy sypał tekstami "że ciąża to nie
      choroba" i się rozczulam nad sobą. przestałam z nim rozmawiać o ciąży,
      informować o czymkolwiek - do czasu gdy poszedł ze mną na USG i zobaczył swoje
      dziecko. Chyba wtedy dotarło do niego, ze jest ojcem. Teraz sam wysyła mnie do
      lekarza po zwolnienie i się przejmuje moim samopoczuciem. Trudno było mu
      przyzwyczaić się do nowej sytuacji, pomimo, że o dziecko staraliśmy się 2,5
      roku, on jest po raz trzeci ojcem i ma prawie 50 lat. Może Twój też potrzebuje
      czasu.
    • mokopi Re: problemy.... 11.10.05, 10:55
      Miałam identyczną sytuację przy drugiej ciąży (pierwszą poroniłam). Przy drugiej mieliśmy tradycyjną wpadkę. Mąż po prostu odsunął sie odemnie (takie miałam wrażenie). Najważniejsza była praca, komputer itp. Wszystko oprócz mnie. Po ok 3 tygodniach nie wiedziałam co robić. Pewnego wieczoru zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziałam mu wszystko, że źle się czuję, jestem zmęczona, nam potworne huśtawki nastroju, nie wiem co mam ze sobą zrobić, to jak mnie traktuje jeszcze pogarsza sprawę. Powiedziałam mu też że właśnie teraz go najbardziej potrzebuję, potrzebuję się przytulić, pogadać o głupotach, pomarudzić (no może nie za dużo). W tej rozmowie okazało się, że mój mąż po prostu nie radzi sobie z nową sytuacją (moim zmęczeniem, rozdrażnieniem, nastrojem i wszystkim innym).
      Po rozmowie i USG na którym byliśmy razem sytuacja zmieniła się na lepsze. To był i jest całkiem inny człowiek. Tak mu się spodobało USG i wizyta i gina, że nawet po porodzie wszedł ze mną do gabinetu. Teraz też jestem w ciąży. Mąż chodzi ze mną do gina niezależnie czy ma mi robić USG czy nie. Panowie dobrze się dogadują i ja mam wrażenie że jestem tylko dodatkiem do ich rozmów.

      Myśle, że w Twojej sytuacji (bardzo podobnej do mojej 2 lata temu) powinnaś przedewszystkim porozmawiać z mężem. To co mu powiesz i jak to zrobisz zależy tylko od Ciebie. Wydaje mi się że Twojego męża przerasta sytuacja i nie wie jak sobie poradzić. Najważniejsze to namów męża na USG (no może powiedz że byłoby ci miło gdyby poszedł z tobą).

      POWODZENIA!!!

      ref="http://lilypie.com"><img src="lilypie.com/days/051117/1/12/1/+0" alt="Lilypie Baby Ticker" border="0" /></a>

      Ola ma: src="b2.lilypie.com/Kbpup2" alt="Lilypie Baby Ticker" border="0" /></a>
      • olcia1006 Re: problemy.... 11.10.05, 11:07
        Witam
        Dzięki za wszystkie rady. Próbowałam wczoraj porozmawiać. Usłyszałam :o czym i
        po co. Tonem takim że nawet nie chciało mi sie odzywać więcej. W nocy próbował
        sie do mnie przytulić jakby nigdy nic się nie stało . Zakończyło się moim
        szlochem i nie mogłam spać.
        Jeśli chodzi o USG to juz byliśmy razem w 8tc. Wtedy przynajmniej uwierzył że
        jestem w ciąży, ale po pierwszej radości po tygodniu wszystko się zaczęło.
        Dzisiaj zadzwonił i pytał jak się czuję i czy mi lepiej. Czym niestety
        zdenerwował mnie jeszcze bardziej. Zapowiedział siię że dzisaij wraca na obiad,
        ale dzisaij to mi się już nie chce tego obiadu robić ani jeść. Pozdrawiam.
        • lilith76 Re: problemy.... 11.10.05, 11:12
          W nocy próbował
          > sie do mnie przytulić

          > Dzisiaj zadzwonił i pytał jak się czuję i czy mi lepiej

          facet ewidentnie się pogrąża wink
        • majan2 Re: problemy.... 11.10.05, 15:39
          Nawet nam na pocztaku trudno uwierzyc, ze w naszych brzuchach rosnie dziecko, co
          dopieor facetom. Poczekaj ze wszytskimi decyzjami, niech on poczuje ruchy
          dziecka, zobaczy go na monitorze USG. pamietaj, ze ty tez przechodzisz burze
          hormonów i pewnie trudno ci do wszytskiego podhcodzic z dystansem. daj sobie i
          jemu czas, wasze dziecko potzrebuje nie tylko mamy.
    • aniarad1 Re: problemy.... 11.10.05, 12:30
      Olcia, z mężczyznami czasem tak jakos dziwnie bywa. Jestem 2 dni przed
      planowanym terminem porodu, mamy juz 3 letnią córeczkę i...
      w ostatnią sobotę, nie było go w domu równo p[rzez 12 godz, była na budowie.
      Padałam po całym dniu z córeczką, on przyjechał i zniknął w łazience, na
      godzine ponad, zaczęłam się dobijać, bo musze teraz często toalete odwiedzać.
      Cóż, okazało się, że wziął sobie tam laptopa i ...grał w gry. Chciał miec
      święty spokój, a ja zemdlona musiałam dalej sama usypiac córkę, czytac sto
      bajek, itp.Wściekłam się w końcu, a potem już było mi bardzo smutno. Niesety
      on nic złego w sym zachowaniu nie widział. Męski punkt widzenia sad
      Juz mi przeszło, jemu też. Ale ile razy można tłumaczyć, że w ciąży, małej i
      dużej, potrzebne nam wsparcie????
      Cóż, ja narazie jakoś to wytrzymuję, choc częściej płaczę, bo i hormony
      szaleją. Zaczęło się od budowy - ale gdzies mieszkać trzeba...

      Życzę powodzenia i poprawy sytuacji,
      Ania
      • olcia1006 Re: problemy.... 11.10.05, 12:37
        Jak się coś zmieni dam Wam znać. A co do odejścia to już dzisiaj trochę inaczej
        na to patrzę. Chyba dzisiaj czuję się ciut lepiej. Nigdy nie przypuszczałam że
        ędę potrafiła tak publicznie wyrzucić swoje problemy. Jeszce raz Wam wszystkim
        dziękuję. Pozdrawiam
    • aniuta75 Re: problemy.... 11.10.05, 15:56
      Trzymam kciuki. Nam pewno szystko się ułoży

      Ania i Kubutek (26tc)

      P.S. No i daj znacsmile))
    • martina.15 Re: problemy.... 11.10.05, 16:21
      przestraszyl sie... jeszcze pewnie ma jakies swoje meskie odpychy od ciebie bo
      mu sie wydaje ze Ty teraz tylko dla tego dziecka jestes, ze ty nie jestes na
      jego "zawolanie" bo sie zle czujesz. jeszcze co najdurniejsze, Ty cuzjesz ze w
      ciazy jestes a on nawet tej ciazy nie widzi i jak to prosty mechanizm nie moze
      sobie wyobrazic co to znaczy... co innego planowac co innego juz byc w ciazy-
      facet do tego duzo pozniej dorasta. musisz byc cierpliwa, nie przejmowac sie tak
      i moze... sprobowac gdzies wyjechac? niech zateskni, Ty odpoczniesz, moze juz
      niemile dolegliwosci mina. bedzie dobrze
      wazne ze przychodzi do domu- moj zostawil mnie jak bylam w 4 mc i nie odzywa sie
      w ogole. nie mam juz nerwow, musze dbac o dziecko. 3maj sie, zobaczysz powolutku
      bedzie coraz lepiej smile
    • olcia1006 Re: problemy.... 12.10.05, 10:23
      Kochane dziewczyny
      Rozmawiałam z szanownym mężęm. Przyjął wszystkie moje argumenty w milczeniu i
      zaczął się normalnie odzywać. Wieczorem jednak powiedział, że te wszystkie
      książki i gazety o ciąży itd są do niczego. Nadmienił że on przecież mnie
      doskonale rozumie ale stresuje to on się w pracy a w domu to chciałby odpocząć.
      No cóż. Od poniedziałku wracam do pracy. Nie wiem na jak długo, ale może jak
      będziemy się mniej widzieć to mu się polepszy.
      Co do usg to jeszcze się zastanowię czy go zabiorę na tą wizytę.
      Czasami mam wrażenie, że faceci myślą tylko o sobie. I chyba to jest
      prawda.Życzę miłego dnia.
      • anulla1 Re: problemy.... 12.10.05, 10:26
        No to juz jest poprawa, powolutku się zacznie oswajać z nową sytuacją i bedzie
        dobrze! Trzymam kciuki!
        Ania
      • aga.s1 Re: problemy.... 12.10.05, 10:40
        Witaj.
        Mam nadzieję, że wreszcie coś dotarło do Twojego męża i będzie lepiej. Gdyby
        jednak coś takiego się powtórzyło, to może nie rozmawiaj z nim jeśli on tego
        nie chce, tylko po prostu wszystko to, co masz mu do powiedzenia napisz na
        kartce i np. włóż mu do kieszeni marynarki czy kurtki żeby znalazł i przeczytał
        to poza domem nie w Twojej obecności. Może jak przeczyta, to się przez resztę
        dnia zastanowi i zrozumie jak się zachowywał.
        Życzę Ci wszystkiego dobrego, a o dzidziusia się nie martw i wbrew wszystkiemu
        jak najczęściej się uśmiechaj !!!
        Pozdrawiam Aga.
    • aniela000 Re: problemy.... 12.10.05, 10:42
      zobaczysz dasz rade trzymam kciuki!!!!!!!!1
Pełna wersja