CC - czy szpitale uznają wskazania psychologiczne?

10.10.05, 18:30
Hej!

Mam pytanie dotyczące wskazań do cc. Czy w szpitalach uznaje się pisemne
zaświadczenia od psychologa lub psychiatry, że pacjentka nie jest w stanie
współpracować z położną przy psn, bo panicznie boi się rodzić naturalnie? Czy
może nie bierze się takich wskazań poważnie? Jak to z tym jest?

Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam!
    • paycza Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 10.10.05, 19:54
      Jesli chodzi o kwestie psychologiczne, to ja mam odwrotnie. Boje sie narkozy,
      ze juz sie moge nie obudzic, ze wysiadzie mi serce itp, albo ze cos bedzie nie
      tak przy zzo. Kazdy ma swoje bolaczkisad
    • asienka32 Ja bym raczej radziła psychoterapię przed porodem 10.10.05, 20:08
      bo to raczej objaw fobii, którą powinno się leczyć.
      ... chyba, że to kolejny pomysł jak wydymać NFZ i zrobić CC na życzenie.
    • bafilek Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 10.10.05, 20:47
      Można powiedzieć, że miałam cc ze wskazań psychologicznych, chociaż nie miałam
      żadnego zaświadczenia i bardzo chcieli doprowadzić do psn. Dopiero jak
      zobaczyli co się dzieje, to po 15 godzinach porodu zdecydowali o cc. Ja po
      prostu nikomu nie mówiłam o tym, co ze mną jest i może dlatego tak długo to
      trwało. Teraz wiem, że powinnam wcześniej porozmawiać chciażby z ordynatorem
      oddziału szpitala, w kórym rodziłam. Oszczędziłabym sobie koszmaru, którym był
      dla mnie poród.
    • malgosiek2 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 10.10.05, 20:53
      To zamiast szukac psychiatry nie lepiej do porodu miec zzo.
      Znacznie łatwiejsze i mniej skomplikowane,a poród z zzo naprawdę nie boli i też
      jest komfort porodu.
      A nie kombinowac na lewo i prawo.
      Pzdr.Gosia 20 tc.c
    • marybg Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 10.10.05, 20:56
      Dziewczyny nie bądźcie okrutne.To że Wy nie macie takich problemów nie
      znaczy,że trzeba na kimś od razu pojechać. Moja siostra ma fobię porodu,
      karmienia i całej tej ogólnie pojętej fizjologii związanej z rozrodem. Dlatego
      nie zdecydowała się na dziecko!Każdego trzeba szanowac i spróbowac pomóc.Z tego
      co wiem tak jak może wystawić zaświadczenie lekarz ortopeda czy okulista na
      pewno także może psychiatra-nie mylić z psychologiem.Chyba w przypadku takiego
      lęku czy nawet fobilepsza cesarka niz paniczny strach i mega stres.
      • malgosiek2 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 10.10.05, 21:08
        Ale Twoja siostra ma tą świadomośc i dlatego nie zdecydowała się na
        macierzyństwo.Tylko gratulacje dla niej i chwała jej za to,że jest świadoma
        sieie i swojej decyzji.
        Problem jest tez w tym,że na forum jest panika nieraz co do psn(ból
        okrutny!,koszmar!,nigdy więcej!to zwierzęcy akt!itp,itd)i nie dziwię się z
        jednej strony,że kobiety panikują.
        Jakby było więcej optymizmu w wątakch o psn to z pewnością takich panicznych
        lęków byłoby mniej.
        Jeśli ktoś podjął sie macierzyństwa do chyba wie jak działa natura.
        I nie zwalajmy tak ławtwo na słabą psychikę,bo to słaby argument.
        Miałam psn z zzo i naprawdę polecam warto rozwarzyc tę możliwośc,a nie od razu
        isc pod nóż
        Pzdr.Gosia
    • sylka75 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 10.10.05, 21:01
      A chodzisz do szkoly rodzenia? Powiem ci szczerze, ja tez na poczatku nie
      wyobrazalam sobie rodzic inaczej niz przez cc. A w miare jak rosla moja wiedza,
      jak uczylam sie oddychac itd zmienialo sie moje nastawienie - najpierw tylko
      cc, potem psn z zzo, a ostatecznie urodzilam naturalnie i uwierz mi - to nie
      jest takie straszne! Strasznie to moze wygladac z drugiej strony, ale ty tego
      nie zobaczysz, ewentualnie twoj partnerwink Nie mowie, ze to nie boli, no, troche
      boli, fakt, ale jak patrzylam na te laski po cc w szpitalu... One przez kolejne
      dwa miesiace nie beda mogly sie smiac ani kichac, nawet dziecka podniesc nie
      moga, klopoty z laktacja sa czeste... A ja po tygodniu juz bylam jak nowa.
      Uwierz mi - jestem straszna histeryczka i panikara, a jednak udalo mi sie. I
      jestem psychologiem - mozesz pokonac ten lek. Powodzenia!
    • mamand Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 10.10.05, 21:06
      tak
      szpital uznaje (powinien) zaświadczenie od psychiatry o wskazaniu do CC
      • jamile No. Wreszcie krótko i na temat. n/t 10.10.05, 21:18
    • bafilek Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 09:27
      Jeszcze raz piszę do tych, które są nastawione krytycznie. Zanim zdecydowano o
      cc podawano mi dwa razy zzo i nie zadziałało (lekarz powiedział, że czasem tak
      się zdarza). Następnie próbowano wbić znieczulenie podpajęczynówkowe i się nie
      udało. W końcu miałam cc w znieczuleniu ogólnym. Mam nawet na wypisie:
      anaeshtesia epiduralis non-efektiva. Nawet dla nie znających łaciny powinno być
      jasne co to znaczy. Dlaczego niby cc ma być gorsze? Pewnie, że bolało, ale w
      innym miejscu niż po psn. W poniedziałek miałam cięcie, a w piątek już
      sprzatałam w domu, bo po kilku dniach nieobecności kobiety i pępkowym niezbyt
      czysto było. Więc nie piszcie, że tylko psn ma swoje zalety. W czasie mojego
      porodu dwóm kobietom usuwano krwiaki z pochwy po psn. Moje dziecko nie było
      narażone np. na porażenie mózgowe czy zwichnięcie barku. Nie twierdzę, że cc
      jest lepsze, ale czy naprawde to ważne w jaki sposób dziecko przyszło na świat?
      Dla mnie NAJWAŻNIEJSZE było to, że mały człowiek pojawił się na świecie!
    • budzik11 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 09:35
      Z tego co mi wiadomo, to w Polsce nie. W Niemczech - owszem.
      • zolza78 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 09:46
        nie wiem, musisz porozmawiac ze swoim lekarzem. ja wczoraj dostalam od okulisty
        zaswiadczenie, ze ze wzgledow okulistycznych zaleca sie rozwiazanie przez cc.
        najpierw bardzo chcialam dostac takie zaswiadczenie, ale jak je juz dostalam,
        to nie wiem, czy ta cc jest taka super...
      • pimpek_sadelko Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 10:08
        jak widac po watkach... w polsce przepisy przepisami a decyzje niestety
        podejmuja ludzie w oparciu o wlasne "widzimisie". niestety w wielu przypadkac
        nie zalezy to od odzuc kobiety a od sumienia/charakteru personelu.
        w szpitalu wojewodzkim w olsztynie nie zmuszaja do psn za wszelka cene. tak
        mowil moj gin. moze dlatego sama bardzo chcialam rodzic silami natury, bo
        mialam od gina zapewnienie, ze jesli sytuacja mnie przereosnie to nikt nie
        bedzie mnie katowal porodem dolem za wszelka cene. wiedzialam, ze jak calosc
        bedzie gorsza niz moge ja zniesc, to bedzie ktos, kto polozy temu kres.
        • nicol.lublin Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 10:45
          z mojego doświadczenia wynika, że raczej są honorowane, ale... tu nie wystarczy
          lęk przed bólem, to na prawdę musi być poważny powód. no i potem trzeba się
          liczyć z tym, że będą trochę inaczej traktować taką pacjentkę. bardziej ją
          kontrolować, itp, bo np. jest bardziej podatna na depresję poporodową. ja w
          swojej pracy zawodowej spotkałam się tylko z 1 takim przypadkiem jeszcze w
          szkole (na stażu)
    • kazanka Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 10:47
      Dziewczyny nie mamy prawa osądzać innych, każda z nas ma jakieś subiektywne wyobrażenia związane z porodem lub też subiektywne wrażenia jeśli juz rodziła. Ja mam już dwuletnia córunię i teraz jestem w 13 tygodniu ciąży. Mam też ogromny dylemat. Zawsze chciałam rodzić "normalnie" i tak też było, choć nie można mojego porodu nazwać porodem siłami natury. Opisze wam jak to było ale nie chcę nikogo przestraszyć więc same zadecydujcie czy to czytać. Miałam pięknie postępujące rozwarcie, pięc godzin i było na maxa, myślałam, że bóle krzyżowe, którymi obdarzyła mnie natura to już wszystko co złe może mnie spotkać. Jakże się pomyliłam. Rozwarcie na 10 cm, zaczęły się bóle parte a moja córcia nie wstawiała sie do kanału, wciąż była za wysoko, lekarz i położna zabronili mi przeć. Chodziłam z mężem do szkoły rodzenia więc wiedziałam, że nie mogę przeć bo to nic nie da tylko szyjka może popękać i stracę potrzebne na później siły. Byłam dzielna, 10 minut, 20, pół godziny i nic. Każda z was, która walczyła z potrzebą parcia wie o czym mówię. Pamietałam z książek, że taka faza przejściowa trwa krótko, ale u mnie było inaczej. Po godzinie lekarz zadecydował cc, przewieziono mnie z sali rodzinnej (nie wspomniałam, że rodziłam z mężęm i do dziś twierdzę, że bez niego bym tego nie zniosła) do sali ogólnej, szybkie golenie, cewnik, jakieś pytania anestezjologa i już miałam wyjechać na operację ale na moje nieszczęście lekarz zbadał mnie "w drzwiach" i stwierdził, że troche postąpiło i jest szansa. Więc spowrotem na sale, wyjęto mi cewnik i zabawa zaczęła sie od nowa. W pierwszej chwili ucieszyłam się, że jedank urodzę naturalnie, ale zmieniłam zdanie po pół godzinie. Córcia wcale nie chciała wyjść. Dalej nie mogłam przeć. Połozna kazała mi stać przy łóżku i robić kuliste ruchy biodrami, miało to pomóc wstawić się dzidzi do kanału, podczas skurczy klękałam pod łózkiem i (podobno bo ja nie pamietam) jeczałam i piszczałam jak mordowany szczeniak, nie było płaczu, krzyku, histerii, był tylko mój spokój i ciche wycie - mój mąż do dziś ma łzy w oczach jak o tym mówi. Wszytko trwało bagatela ponad cztery godziny. Myślałam, że ja tego nie przeżyję, modliłam się o koniec. Nagle gdzieś wśród rozmów personelu (w chwilach krytycznych podobno było ze mna 6 lekarzy i nie wiem ile pielęgniarek) wyłapałam jedno słowo PRÓŻNOCIĄG. Tego juz znieść nie mogłam, popłakałam się bo od razu przypomniałam sobie wszystkie artykuły, które w ciąży stanowczo opuszczałam żeby sie nie dołować, myślałam to przecież nie może spotkać mojego dziecka. Wspaniała położna, która zmusiła lekarza aby coś w końcu zrobił zauważyła moje przerażenie w oczach, zaczęła uspokajać i pocieszać. Nie miałam wyjścia, na cc było juz za późno a naturalnie chyba bym nigdy nie urodziła. Znów zamieszanie, kolejny raz zakładanie cewnika, przywiązano mi nogi do strzemion w fotelu, wyproszono męża i zaczęła się walka o moje dziecko. Jeden lekarz "obsługiwał" vacuum a drugi podczas skurczu położył się na mój brzuch i wypychał dzidzię. Nie udało sie za pierwszym razem, dopiero za drugim. Ból był nie do opisania, nie ból "na dole" ale czułam, że lekarz, który wypycha moje dziecko wypycha też moja duszę, nie mogłam oddychać, myślałam, że miażdżą mi organy, miałam gwiazdy przed oczami ale to wszystko nieważne. Wyjęli w końcu moje dziecko, pokazali mi na ułamek sekundy, ale ja widziałam tylko mgłę, nawet nie widziałam czy to faktycznie dziewczynka. Zabrali ja predko do inkubatora. Neonatolog twierdził, ze tak trzeba profilaktycznie bo dzidzia jest wymęczona ale ZDROWA. Dziękuję Bogu za ten Cud. Córczka dostała 9 punktów, leżała w inkubatorze kilka godzin, przez chwilę podawano jej tlen aby łatwiej się zaadoptowała do nowych warunków. Nie urodziłaby sie naturalnie sama, bo miała bardzo krótka pępowinę, która cofała ją przy każdej próbie wyjścia na świat, była też nią owinięta, twarzyczka była źle ułożona. Co z tego, że była malutka 52 cm i 3040g. Nie dała by rady. Dziś wiem, że gdybym nalegała, stanowczo domagała sie tej cesarki wtedy, kiedy mnie do niej przygotowano byłoby inaczej. I tak miałayśmy przeogromne szczęście. Po "porodzie siłami natury" nie byłam w stanie wstać z łóżka przez ponad dwie doby, położne nie nalegały, przynosiły basen i polewły mój brzuch ciepłą wodą z czajnika aby mnie odblokować przy robieniu siku. Nie dostałam mojego dziecka przez dwa dni!, podobno mała nie była od razu głodna bo była otumaniona lekami, na drugi dzień weszła położna z zawiniątkiem i podała mi je bez słowa a ja zgłupiałam. To było takie niespodziewane, przystawiłam ją do piersi, na szczęscie miałam bardzo dużo mleka. Pozwolono nam zostać razem 3 godziny. Później zabrano małą do noworodków, zresztą ja i tak nie miałam siły sie ruszać więc jak zajęłabym się swoim dzieckiem. Na trzeci dzień kiedy w końcu doszłam do łazienki i umyłam się wyprosiłam aby córunia została ze mną. I już została. Byłyśmy w szpitalu tydzień. To dłużej niż po standardowej cesarce. Ostatniego dnia mała miała usg główki. Czekałam na wynik jak na wyrok. Udało się. Wszystko było ok. To naprawdę cud. Wróciłyśmy do domu. Czekało nas wiele wizyt i badań, ale dziś jest wszystko ok. 3 listopada Maja kończy dwa latka, jest niesamowicie roześmianą dziewczynką, zaczyna ładnie mówić. Ja przez miesiąc dochodziłam do siebie, ale mimo tego wszystkiego nigdy nie powiedziałam, że nie chcę drugiego dziecka. Chciałam i ja i mój mąż. A teraz jestem w ciąży. Ciesze sie bardzo ale wróciły wszystkie straszne wspomnienia, wrócił strach. Przecież wiem, ze moje dziecko mogło nie mieć tyle szczęścia. I mam dylemat, i zastanawiam sie czy nie zrobić wszystkiego aby miec cesrkę. Jeszce nie wiem, dla mnie nieistotne jest to, że bedzie operacja, rana, bolący brzuch. Ja się nie liczę w tej walce, ale chcę aby moje dziecko przyszło bezpiecznie na ten świat. Podczas porodu naturalnego nie miałam żadnych znieczuleń, nie myślałam o tym, teraz też nie myślę o zzo bo nie mój strach przed bólem jest powodem aby chcieć mieć cesarkę ale mój wielki starch o moje drugie dziecko. Co jeśli nie będziemy mieli tyle szczęścia? Czy mam prawo ryzykować? Czy mam siłę ryzykować?
      Dziewczyny rozpisałam się, przepraszam za to, ale emocje wróciły, czuję jak bije mi serce. Nigdy wcześniej nie pisałam ani nie opowiadałam nikomu aż tak dokładnie co czułam i jak ja to wszystko przeżywałam. Ale tu na forum wiele dusz sie otwiera. Ja nigdy nie bedę podważać decyzji żadnej matki, bo często matka czuje, wie lepiej.
      • tweety_bird Re: To przykre... :((( 11.10.05, 11:27
        Bardzo dziękuję za odpowiedzi - te pozbawione krytyki i chęci potępienia...
        To niesamowite jak wiele jest osób gotowych na osąd sad Przykro mi, tym bardziej,
        że nawet nie wspomniałam po co o to pytam, nie napisałam też, czy dla siebie,
        czy dla kogoś znajomego potrzebna mi ta wiedza. A może sprawa jest już
        przesądzona, może ktoś leczył się już na wiele sposobów i ma w ręku takie
        właśnie zaświadczenie, że nie jest gotów na psn? Może nikt nie potrafi tej osoby
        wyleczyć? A może przeszła coś, co na zawsze zmieniło jej życie i teraz chce
        uniknąć koszmaru? Czy osoby, które osądziły mnie już za totalną głupotę jaką
        jest według nich cc wzięły te wszystkie fakty pod uwagę??? Zadałam proste
        pytanie, na które odpowiedziało mi bezstronnie jedynie kilka osób, za co jestem
        im ogromnie wdzięczna. Tak jak stwierdziła Kazanka, której opowieść ogromnie
        mnie wzruszyła, życie czasem weryfikuje taki radykalizm, jaki niektórzy tu
        reprezentują (nie tylko przy okazji mojego wątku zresztą). To strasznie smutne,
        że tak mało w ludziach zrozumienia, a tak dużo gotowości do potępiania innych sad((
        • mamand Re: To przykre... :((( 11.10.05, 12:07
          trzymaj się

          moja koleżanka z liceum długo leczyła się psychiatrycznie, niedawno urodziła
          synka przez cc, jej lekarz prowadzący kategorycznie nie zgadzał się na PSN (bał
          się nawrotu choroby), teraz jest szczęśliwą mamą i mogę śmiało powiedzieć, że
          to właśnie on wyciągnął ją z choroby
          • tweety_bird Re: To przykre... :((( 11.10.05, 12:48
            Dziękuję Ci smile Jednak to nie o mnie chodzi, tylko o moją bliską koleżankę.
            Podobnie jak Twoja znajoma, leczy się już od dłuższego czasu i teraz właśnie ma
            dylemat z uznaniem zaświadczenia od psychiatry i psychologa. Poprosiła mnie o
            wrzucenie tego pytania na forum, bo nie ma internetu.
            Cieszę się, że Twoja koleżanka ma się dobrze smile Widać, że maluchy są dobrym
            lekarstwem na wiele bolączek smile


            mamand napisała:

            > trzymaj się
            >
            > moja koleżanka z liceum długo leczyła się psychiatrycznie, niedawno urodziła
            > synka przez cc, jej lekarz prowadzący kategorycznie nie zgadzał się na PSN (bał
            >
            > się nawrotu choroby), teraz jest szczęśliwą mamą i mogę śmiało powiedzieć, że
            > to właśnie on wyciągnął ją z choroby
            >
      • a_pynia Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 15:21
        Kazanko, bardzo mnie wruszyła Twoja opowieść... To właśnie DLATEGO tak się
        oburzam co do cesarek dla własnego widzimisię. Moja koleżanka męczyła się przy
        psn 24 godziny! W końcu jej i tak zrobili cc. Syn prawie 5 kilo, krótka
        pępowina, owinięty i cofał się. Rodziła w szpitalu klinicznym.
        Wskazania co do możliwośći cc powinnaś dostać po USG zrobionym zaraz przed
        porodem, które wykazało zbyt krótką pępowinę. Powinnaś mieć wybór cc czy psn i
        lekarze powinni być przygotowani i zrobić Ci cc zaraz po stwierdzeniu
        nieskuteczności parcia.
        Niestety tak nie jest, bo lekarze wolą mieć wolny "limit cesarek" na wypadek
        cesarki na życzenie.
        Jakiekolwiek wskazania medyczne, również od psychiatry, powinny być honorowane
        przez szpitale. Równie dobrze ktoś "zaradny" może sobie takie zaświadczenie
        załatwić i nawet sprawić całą kartotekę.
        • marychna31 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 21:54
          > Niestety tak nie jest, bo lekarze wolą mieć wolny "limit cesarek" na wypadek
          > cesarki na życzenie.
          no przeciez to jest kompletny nonsens, że lekarze wolą wykonać cc z powodu
          chęci pacjentki a nie ze wskazań medycznych! jak już to wolą cc sobie zostawić
          dla łapówek.
          • pimpek_sadelko Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 12.10.05, 09:40
            marychna31 napisała:
            ! jak już to wolą cc sobie zostawić
            > dla łapówek.
            o jaka znawczyni lapowkarstwa! a co dajesz w lape? czy od gozdzikowej masz te
            wiesci?
    • kotka.szrotka Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 15:30
      Szpiale uznają wskazanie zaświadczenie od psychiatry i mają obowiązek zrobić ci
      cc.
      U mnie nie ma wskazań zdrowotnych, póki co przynajmniej, ale lekarz stwierdził,
      że jeżeli tak się boję to powinnam porozmawiać z psychiatrą. I malgośku2, nie
      chodzi mi o ból, wzięłabym zoo, własną położną, poród rodzinny. Ja się
      panicznie boję, że coś się stanie z dzieckiem, jakiś próżnociąg, kleszcze. Na
      cc może być za późno i mogą skończyć poród zabiegowo a ja się dosyć nasłuchałam
      o dzieciach rehabilitowanych latami właśnie po takich porodach. I niewiele
      pomoże mi tekst, że to natura czy biologia zadecydowała, że nie byłam w stanie
      wyprzeć dziecka i trzeba było dokończyć siłowo uszkadzając dziecko. Nawet jak
      stwierdzą, że jest dobrze to i tak nie uwierzę i latami będę obserwowała
      małego. I dla mnie jest to jak najbardziej wskazanie do cc.
      A tak w ogóle to nie rozumiem skąd między ciężarnymi takie walki o cc,
      oskarżenia i cokolwiek dziwne gratulacje, że ktoś się na dziecko nie zdecydował
      z powodu obaw o siebie, dziecko. Ktoś ma po prostu ogromy problem, a tu
      cyniczne wymądrzanie się niektórych.
      • malgosiek2 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 15:47
        Ja rozumiem,że boimy się o dziecko,ale nie można od razu myślec o najgorszym.
        Pracowałam na nowordodkach i wcześniakach tez się napatrzyłam na chore dzieci.
        Pracowałam równiez na patologii ciąży więc też wiem o różnych choróbskach
        więcej.
        Ale to wcale nie znaczy,że spotka mnie to złe.Zakładając od razu czranowidztwo
        właśnie się napędzamy strachem i niepotrzebną paniką.
        Gdybym tak myślała to nigdy bym się nie zdecydowała na dziecko po tym wszystkim
        czego się napatrzyłam w klinice i jakie diagnizy były stawiane.
        Przy pierwszym porodzie miałam zzo i naprawdę polecam,bo warto.Rodziłam w tej
        samej klinice gdzie pracowałam i nikt nie zaproponował nawet po znajomości c.c.
        Nie przyszło to nikomu do głowy.
        Rodziłam 12 godz.,byłam nacięta i szyta,a jak zaczęłam panikowac to jeszcze od
        koleżanek na porodówce dostałąm reprymendę.
        Teraz w lutym rodze drugie dziecko i też z zzo.
        Wmawianie son=bi,ze coś pójdzie nie tak to zła droga,bo panika nakręca ból i
        zły stan psychiczny.
        Też nie wiedziałam jak przebiegnie mój poród i byłam świadoma róznych
        rzeczy,ale dałam radę.
        Walki o c.c na życzenie,ale z własnej kieszeni tak.Z drugir=ej strony
        pieniądze:dane"lekarzowi za c.c. ida do jego kieszeni,a szpital nic z tego nie
        ma.
        Ew. wtedy jak nfz odda pieniądze za c.c.
        Naprawdę po c.c sa też powikłania nie tylko po psn.
        Blizna na macicy w środku goi sie pół roku,a bywa i tak,że może blizna po
        poprzednim c.c w ciąży się rozejśc co grozi pęknięciem macicy.To nie jest
        błacha operacja jak niektórym się wydaje.Miałam już pacjentki po rozejściu sie
        blizny na macicy i nie wyglądało to różowo.
        Pzdr.Gosia
      • tweety_bird Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 15:58
        Mogłabym podpisać się pod Twoją wypowiedzią obiema rękami.
        Podobne spory widziałam też na temat karmienia piersią i butelką oraz debaty nad
        sensem korekty nosa i powiększania biustu...Nie o to chodzi, żeby się ze
        wszystkim zgadzać i przytakiwać, albo znowu innym razem oskarżać kogoś o głupie
        postępowanie, ale o to, by umieć w sposób wyważony uszanować odmienne zdanie
        innych. Nie ma dwóch osób identycznych i w zasadzie z każdym możnaby się o coś
        spierać, próbując przeforsowac swój punkt widzenia. Tylko po co...? Mamy prawo
        nie popierać czyjegoś postępowania, ale nie powinniśmy tłamisić jego poglądów.
        Takiej postawy wymagam też od samej siebie, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie
        przeżyłam wielu rzeczy na tym świecie i mogę nie umieć odczuwać tego, co ktoś,
        kto doświadczył życia w inny sposób niż ja.


        kotka.szrotka napisała:

        > Szpiale uznają wskazanie zaświadczenie od psychiatry i mają obowiązek zrobić ci
        >
        > cc.
        > U mnie nie ma wskazań zdrowotnych, póki co przynajmniej, ale lekarz stwierdził,
        >
        > że jeżeli tak się boję to powinnam porozmawiać z psychiatrą. I malgośku2, nie
        > chodzi mi o ból, wzięłabym zoo, własną położną, poród rodzinny. Ja się
        > panicznie boję, że coś się stanie z dzieckiem, jakiś próżnociąg, kleszcze. Na
        > cc może być za późno i mogą skończyć poród zabiegowo a ja się dosyć nasłuchałam
        >
        > o dzieciach rehabilitowanych latami właśnie po takich porodach. I niewiele
        > pomoże mi tekst, że to natura czy biologia zadecydowała, że nie byłam w stanie
        > wyprzeć dziecka i trzeba było dokończyć siłowo uszkadzając dziecko. Nawet jak
        > stwierdzą, że jest dobrze to i tak nie uwierzę i latami będę obserwowała
        > małego. I dla mnie jest to jak najbardziej wskazanie do cc.
        > A tak w ogóle to nie rozumiem skąd między ciężarnymi takie walki o cc,
        > oskarżenia i cokolwiek dziwne gratulacje, że ktoś się na dziecko nie zdecydował
        >
        > z powodu obaw o siebie, dziecko. Ktoś ma po prostu ogromy problem, a tu
        > cyniczne wymądrzanie się niektórych.
    • hanula12 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 11.10.05, 16:14
      Kobieta powinna mieć prawo wyboru. jeżeli poród siłami natury po prostu ją
      przerasta i ma to się odbić na jej przyszłym stosunku do życia a czasem i do
      dziecka, to uważam, że po konsultacji z odp.lekarzem powinna mieć możliwość
      cc.nie wiem dlaczego, panuje przekonanie, że cc to coś gorszego. ja nie wiem,
      jak bym chciała rodzić, myślę narazie o porodzie naturalnym, ale która z nas
      wie jak to sie potoczy?a co do "widzimisie" ciężarnych, to ja raczej mam
      czasami wrażenie, że nasz poród zależy od "widzimisie" lekarzy.córeczka mojej
      przyjaciółki o mały włos się nie udusiła, bo właśnie lekarze próbowali wmawiać
      mojej przyjacółce, że ma jeszcze czas urodzić "normalnie". skończyło się na
      tym, że mąż wsadził ja do samochodu na własne życzenie i zawiózł do innego
      szpitala, gdzie natychmiast zrobili cesarkę. i tylko dzięki temu Karolcia jest
      żywa i zdrowa.jej matka zresztą też.także moim zdaniem kto może i chce niech
      rodzi naturalnie, a kto nie to niech rodzi tak jak może. byle zakończyło się to
      szczęśliwie.
    • kotka.szrotka do malgosiek2 11.10.05, 16:26
      Pewnie, że wiem, że cc to też powikłania, przede wszystkim dla mnie ale psn
      również, z kolei bardziej dla dziecka. Cesarki też się boje, najchętniej
      przespałabym to wszystko sad I na pewno masz rację, że psn z zoo to optymalne
      wyjście, ale przez to tym bardziej jestem rozbita.
      To moje pierwsze dziecko, nie wiem czego się spodziewać, bać i dlatego
      panikuję. Nie opanuję tego strachu. Masz rację, że czarnowidztwo nie pomaga,
      ale trzeba sobie umieć z tym dać radę. Mnie to przerasta. Oczywiście dużo
      zależy od lekarza, zaufania, atmosfery porodu i możliwe, że wszystko pójdzie
      książkowo i ekspresowo, ale jeżeli coś pójdzie nie tak to obawiam się, że
      wstrzymam całą akcję porodową i dojdzie do tragedii. W czasie ciąży miałam do
      czynienia z paroma lekarzami, badaniami, skierowaniami, szpitalem i wierz mi,
      że mogłabym dać przykład przynajmniej kilku zachowań lekceważących,
      niefrasobliwych, nie w moim interesie i wręcz nieetycznych. Możliwe, że mam
      takiego pecha, ale ta świadomość nie uspokaja i nie nastraja optymistycznie.
      Poza tym wiadomo, że gdzieniegdzie są limity na cc i kobiety często są zmuszane
      do psn.

      A tak swoją drogą, pracujesz w szpitalu, czy często się zdarzają problemy z
      dzieckiem, kobietą po porodach zabiegowych: kleszczach, próżnociągu? Mówi się,
      że jeżeli doświaczony lekarz wykonuje taki zabieg nie ma później powikłań. Ale
      skąd gwarancja, ze faktycznie wykona to dobry lekarza a nie taki, który ma
      jedynie dobre zdanie sam o sobie. Za wiele czasu na znalezienie najlepszego w
      szpitalu raczej nie ma. Jak często zdarza się, że na cc jest za późno i za
      wszelką cenę trzeba wydobyć dziecko tak jak opisała to kazanka?
      • malgosiek2 Re: do malgosiek2 11.10.05, 18:08
        Wierz mi lub nie,ale tak naprawdę kleszczy prawie się już nie uzywa.Wychodza z
        użycia jako przezytek.Natomiast vaccum(próżnociąg)jest stosowany częściej i
        daje mniej powikłań niż kleszcze więc tym samym jest w stosowaniu
        bezpieczniejszy.
        W mojej klinice było tak,że zawsze na dyżurze był jeden z bardziej
        doświadczonych lekarzy,nawet jesli coś było nie tak to konsultowali się z
        kierownikiem kliniki lub nawet kierownik kliniki przyjeżdżał na dyżur i pomagał
        lekarzom.
        A moja była klinika(nie pracuje już tam)przyjmuje same skomplikowane ciąże i
        powikłane,bo rzadko,który szpital podejmuje się przyjęcia takiej pacjentki.
        Po to tez są szkoły rodzenia,aby ta panikę i strach trochę obniżyc,opanowac czy
        oswoic się z wieloma czekającymi nas rzeczami jakie się w tym czasie wydarzą.
        Idąc takim tropem myślenia jak Twój i wiele podobnych to okaże się,ze za 5 lat
        psn to przezytek i będzie 100% c.c i wtedy wszyscy będą zadowoleni.
        Pzdr.Gosia 20 t.c.
        • nicol.lublin Re: do malgosiek2 11.10.05, 21:48
          popieram Małgosię! dziewczyny spróbujcie pochodzić do szkoły rodzenia. może w
          czymś wam pomoże?
          • bbkk Re: do malgosiek2 12.10.05, 09:15
            A co się robi jak kobieta mdleje z bólu?
            • bafilek Re: do malgosiek2 12.10.05, 09:32
              Moja koleżanka ze względu na swoją baaardzo wąską figurę miała wpisane w karcie
              ciąży "wskazane cc". Ponieważ chodziła do lekarza w innej miejscowości, a
              rodziła u siebie, lekarz przyjmujący ją powiedział, że nikt mu nie będzie
              dyktował co on ma robić. Urodziła siłami natury, ale zemdlała w trakcie porodu
              3 razy. Dostawała wtedy tlen, cucili ją i dalej rodziła. Do ubikacji jeździła
              na wózku, a jeszcze tydzień po powrocie ze szpitala mąż nosił ją do toalety na
              rękach, bo nie była w stanie sama chodzić. Lekarza odwiedziła dopiero po 4
              miesiącach po porodzie, bo powiedziała, że wcześniej nie pozwoliłaby się zbadać.
              • karolinka123 Re: do malgosiek2 12.10.05, 09:47
                O Boże! zaczynam sie naprawde bac! ja mam duza skolioze i nie wiadomo czy bede
                miala cc ,ale w takim wypadku wolalabym miec wlasnie cc. ale martwie sie ze
                lekarze beda kazalio"sprobowac" urodzic normalnie. dlatego tez wolalabym sobie
                i dziecku oszczedzic trudu i miec planowane cc. dlatego w zwiazku z tym mam
                pytanie- czy ktoras z was wie czy da rade zebym na walsne zyczenie miala cc, bo
                napewno za oplata,a chcialabym wiedziec ile to kosztuje np. w szpitalu na
                solcu. nie chodzi mi o lapowke bo wiem ze mozna miec cc na zyczenie tylko ze
                wtedy sie placi. dodam ze jestem ubezpieczona. Czy ktoras z Was ma jakies info?
    • kazanka Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 12.10.05, 10:11
      Dziewczyny to wszystko nie jest takie proste jak sie wydaje. Ja chodziłam do szkoły rodzenia, rodziłam z mężem, oboje bylismy dojrzali i świadomi rodzicielstwa (oczywiście w teorii). Wiedzę o ciąży i porodzie miałam (moim subiektywnym zdaniem) niemałą. Podczas samego porodu byłam otwarta, chętna do współpracy, słuchałam położnych i lekarzy, ba, wierzyłam im, że wiedzą co robią... Jak to sie skończyło możecie przeczytać kilka postów wyżej. Co z tego, że lekarz po wszystkim głaskał mnie po policzku i mówił, że byłam bardzo dzielna. Dziś też nie boję się samego porodu, ale myślę, że możemy nie mieć tyle szczęścia. I co ja mam zrobić po takich doświadczeniach. Żaden lekarz nie da mi gwarancji, że wszystko będzie ok. Może gdybym miała świadomość, pewność 100 %, że gdy będzie trzeba - nie tylko zdaniem lekarzy ale także, a może przede wszystkim, moim zdaniem - od razu zrobią mi cesarkę, spróbowałabym rodzić naturalnie. Myślę, że to byłoby najlepsze rozwiązanie, ale czy jest realne?
      P.S. Gdy odwiedzałam różnych lekarzy (czy to ginekolog czy też neurolog, radiolog, pediatra inni lekarze, którzy zajmowali się moją córcią) wszyscy robili wielkie oczy i mówili "to jeszcze stosuje się vacuum?, dlaczego pani nie miała cc?". No właśnie, DLACZEGO?
      • kotka.szrotka Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 12.10.05, 10:43
        Moja rodzina, znajomi też twierdzą, że w Polsce nie stosuje się już vacuum ani
        kleszczy, że się nie mam czego bać. Naoglądali się jakichś programów
        popularnonaukowych. Tymczasem ilekroć pytam jakiegoś lekarza położnika jak to
        naprawdę jest z porodami zabiegowymi KAŻDY twierdzi, że używa się i wcale nie
        tak sporadycznie i, że zarówno kleszcze jak i próżnociąg są bardzo pomocne i
        cenne przy porodzie z komplikacjami. Oczywiście podkreślają, że powinien używać
        ich doświadczony lekarz, ale gdy pytam jaka jest tego gwarancja, to już "hmmmm,
        no wie pani...". Nie sądzę żeby szkoła rodzenia mi pomogła. Dopóki wiem, że
        mogę trafić na kogoś kto będzie twierdził, że jestem w stanie urodzić
        naturalnie za wszelką cenę to będę się bała. Kazanka, bardzo współczuję
        okropnych doświadczeń i cieszę się, że mała jest zdrowa.
        • a_pynia Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 12.10.05, 11:16
          Dziewczyny, wiecie co?
          Chyba najlepszą terapią będzie to, żebyśmy wszystkie wyłączyły neta, przestały
          słuchać opowieści "życzliwych osób", czytać pisma i książki z makabrycznymi
          wizjami komplikacji okołoporodowych... smile)).
          Chyba z jednym rację miały nasze prababcie smile że ciężarną należy izolować od
          społeczeństwa...
          • amwaw Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 12.10.05, 11:21
            O to to!
            a_pynia- najlepsza konkluzjasmile))
          • kazanka Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 12.10.05, 11:31
            Masz trochę racji, niewątpliwie czasami niewiedza jest lepsza niż jej nadmiarsmile Tyle, że musiałybyśmy żyć 200 lat temu. Ja bym nie chciała, pewnie wtedy ani moja córcia ani ja nie cieszyłybyśmy się życiem. A tak Maja (moja córcia)całuje mnie po brzuchu, przytula się i mówi "mama w brzuszku dzidzi, tata nie". Ja wierzę, że "dzidzi" jak mówi Maja urodzi się bezpiecznie i będzie zdrowe, bo ja podejmę w końcu jakąś=słuszną decyzję.
            W mojej sytuacji najdziwniejsze jest to, że z jednej strony mam ogromny żal do lekarzy i szpitala, że nie zrobiono mi usg przed samym porodem, nie przewidziano całego zajścia, choć wszyscy twierdzą, że można było, i w efekcie nie zrobiono tej cholernej cesarki a zdrugiej strony, dziękuję lekarzowi, który odbierał poród, że wiedział jak użyć bezpiecznie vacuum, a może po prostu wszyscy mielismy fart?
            • ziuta74 Re: CC - czy szpitale uznają wskazania psychologi 12.10.05, 12:24
              kazanka,

              mialam dokladnie taka sama historie jak ty. krotka pepowina i prozniociag. po
              doswiadczeniu mojego produ, kategorycznie chce miec cesarke nastepnym razem
              (nie jestem w ciazy teraz). moja mloda ma prawie 2 lata i tez jest super.
              musialam ja rehabilitowac dlugo ale na szczescie jest wszytsko ok.
              kazanko, powiedz prosze czy taka ktorka pepowina nie jest uznana jako
              przyczynek kwalifikujacy do cesarki? co jesli nastepnym razem ta pepowina
              bedzie jeszcze krotsza?
              • kazanka do ziuta74 12.10.05, 14:16
                Cieszę się, że Wam też się udało! Niestety nie odpowiem Ci na pytanie. Teraz zaczynam 14 tydzień kolejnej ciąży, jednak od samego jej początku powiedziałam sobie, że przyjdzie właściwy czas to zacznę mysleć o porodzie. Wiedziałam, że jest wspaniały okres ciąży, potem "czarna dziura" a potem jeszcze wspanialsze macierzyństwo. Od kilku dni jednak czytam na forum różne posty właśnie o porodach, cesarkach, dylematach i zaczyna do mnie docierać, że czas rozprawić się z "czarną dziurą" i podjąć jakieś decyzje. A czas przecież biegnie nieubłagalniesmile
                P.S. Życzę wszystkim mamom dużo zdrówka, wytrwałości i wiecznej radości z pociech a przyszłym mamom przede wszystkim optymizmu i wiary w siebie. Reszta i tak jest gdzieś tam w górze zapisana.
    • kazanka dziękuję dziewczyny za słowa wsparcia 12.10.05, 14:19
      a założycielce postu życzę z całego serca podjęcia słusznej decyzji i uszanowania jej przez innych (zwłaszcza przez lekarzy).
Pełna wersja