mąz przy cesarskim cięciu

15.10.05, 11:40
Słyszałam,ze przy niektórych kobietach rodzących przez cesarskie cięcie, jest mąż, jesli odbywa się to przy znieczuleniu w kręgosłup. Czy któraś z Was tak rodziła z męzem? Jak było? Napiszcie!!
    • mama_kotula Re: mąz przy cesarskim cięciu 15.10.05, 12:46
      Powiem tak: chciałam rodzić przez cc. w towarzystwie wprawdzie nie męża, ale
      siostry, i chociaż wyrażono zgodę, zrezygnowałam. Na sali i tak jest dużo osób.
      Osoba towarzysząca miałaby siedzieć gdzieś w okolicy mojej twarzy i trzymać
      mnie za rekę, tylko, że obok mnie stał anestezjolog i pielęgniarka
      anestezjologiczna, tak, że nie wiem, gdzie by tam się jeszcze jakieś krzesło
      zmieściło. Dolicz do tego 2 ginekologów operacyjnych, instrumentariuszki,
      położne i pielęgniarki noworodkowe... dziękuję, ale nie skorzystałam.
      Wydaje mi się, że obecność dodatkowej osoby na sali nie służy poprawie
      przebiegu cc, który przecież zależy od kwestii głównie technicznych i sprawnej
      organizacji.
      Pozdrawiam
      Marta + Ich Dwoje
    • ewelsia Re: mąz przy cesarskim cięciu 15.10.05, 14:58
      witam.
      ja rodziłam prawie 15 m-cy temu przez cc i męża "dopuszczono", miałam właśnie
      znieczulenie w kręgosłup. Z tym, że ja miałam nagłe cc , wszystko działo się
      bardzo szybko. Nie stał bezpośrednio przy mnie ( jak u przedmówczyni miałam
      przy sobie pielęgniarkę i anestezjologa, zresztą była to wspaniała kobieta i
      ona trzymała mnie za rękę i glaskała po głowie). Mąż stał ok. 3-4 metrów od
      stołu, przy drzwiach do drugiego pomieszczenia ( tam badali synka i widział
      wszystko już z bliska). Widok miał nieciekawy, nie będę się rozpisywac, ale
      wytrzymał i było ok.
      Ogólnie dla mnie wszystko było naprawdę szokiem, zważywszy na tempo akcji i
      okoliczności, uczucia mam mieszane.
      pozdrawiam!
    • renata28 Re: mąz przy cesarskim cięciu 15.10.05, 17:41
      Przy mnie był mój mąż i od początku tak sobie zaplanowaliśmy. Siedział tuż przy
      mnie i głównie podglądał co się dzieje. Wspomina to bardzo dobrze, tym bardziej
      że mała trafiła najpierw do niego na ręce i filuternie pokazała języczek. Jeśli
      zdecydujemy się na drugie dziecko to już zapowiedział, że tylko w tym szpitalu,
      gdzie będzie mógł być przy mnie podczas cc.
    • perse1 Re: mąz przy cesarskim cięciu 15.10.05, 22:33
      bardzo polecam,moja cesarka była planowana,więc nie było zadnego
      zaskoczenia,mąz przyjechał o okreslonej godzinie,na sali było wprawdzie sporo
      ludzi,lekarze,pielęgniarki ,anastezjilog ale było bardzo sympatycznie wszystko
      nam dokładnie wyjasniono i zaczął sie poród,bez bólu,bez stresu(no oczywiscie
      nerwy były,ale innego rodzaju)mąz mnie trzymał za rękę,usmiechalismy sie i
      nawet zartowalismy,jednej rzeczy nie przewidzielismy,myslałam ze jak na filmach
      bedzie wysoka zasłona,a tu ....taki jakis skrawek materiału i o ile ja leząc
      płasko na plecach nic nie widziałam o tyle mąz który stał(zapomniano o krzesle)
      widział dokładnie wszystko,łacznie z akcją z ,,wpychaniem,, moich jelit,bo cos
      tam wylazło,no troche mu sie nogi ugieły ale ogólnie pielegniarki gratulowały
      mu ze taki dzielny,w końcu wyjęli dzidzię i wtedy miał juz nogi jak z waty i
      oczy pełne łez a ja patrzyłam na nich oboje z ogromnym rozczuleniem,naprawdę
      polecam w moim przypadku było i smiesznie i ogromnie wzruszajaco.
      • mama_kotula Re: mąz przy cesarskim cięciu 15.10.05, 22:39
        Hm, chyba bym nie chciała, aby facet oglądał akcję "wpychania moich jelit bo
        coś tam wylazło". Zdecydowanie razi to w moje poczucie estetyki smile)))))
        Ale każdy robi jak chce.
        Błeeee wink)) aż mną zatelepało, jak o tych jelitach przeczytałam, aczkolwiek ja
        też conieco widziałam z mojej cesarki, bo się w lampie odbijało.
    • maadzik3 Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 00:40
      Przy mnie byl maz, wyprosili go tylko na moment gdy dostawalam znieczulenie
      podpajeczynowkowe. Ja wspominam milo. Przy glowie stal moj maz i przesympatyczna
      pielegniarka anestezjologiczna, potem byl parawanik, a za parawanikiem szanowne
      grono chirurgow z wspomozeniem (pielegniarskim) rozprawialo gdzie wybiera sie na
      weekend (akurat byl piatek) - przynajmniej wiedzialam ze zabieg przebiega
      rutynowo i bez zagrozensmile)) Jak wyciagneli Mlodego to moj maz pierwszy go
      widzial, poszedl z nim na wazenie i odsluzowanie, a mnie dali dopiero za chwile,
      zawinietego w kocyk (ale jeszcze jak mnie zszywali). Bylo fajnie, jedyny
      stresujacy dla mnie moment to jak przekladali mnie na lozko i poczulam jak
      bezwladne i bez czucia mam nogi - brrrr, ale to z mezem nie ma nic wspolnegosmile))
      Magda
    • antonina_74 Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 00:48
      Chory pomysł jak dla mnie. Na szczęście za 1 razem męża nie wpuścili na salę i
      siedział pod drzwiami a za 2 razem czekał spokojnie w domu z synem.
      A wyobrażacie sobie siedzenie na sali operacyjnej podczas kiedy Waszym mężom
      wycinają woreczek żółciowy? i ew. "wpychają jelita bo wylazły"? Fuj tongue_out
      • agikom Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 06:38
        Dziewczyny, chyba przesadzacie trochę ztymi jelitami? Pewien mąż obecny przy porodzie s.n. opowiadał, ze od ponad roku nie kochał się ze swoją żoną, gdyż za każdym razem gdy próbują, on widzi jej porozciągane i porozrywane krocze... Moim zdaniem facet troche nie tak cos robi i chyba kocha jakoś inaczej tą żonę, niż powinien (albo wcale nie kocha), ale myslę ze dla nich byłoby lepiej gdyby widział jednak te jelita. Albo oczywiscie został na korytażu, tak jak ja każe mojemuwinkpo przeczytaniu tych kilku zaledwie postówsmile
        • antonina_74 Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 14:09
          Ja myślę że to nie mąż nie kocha żony - tylko po prostu facet przy porodzie
          jakimkolwiek jest rzeczą nienaturalną i tyle! Co za różnica czy jemu się potem
          śni po nocach porozrywane krocze czy jelita na wierzchu? W pierwotnych
          kulturach kobiety rodziły same a w czasach historycznych w towarzystwie innych
          kobiet - coś w tym jest, jakaś mądrość natury - samice zwierząt też się chowają
          po kątach kiedy rodzą.
          jak mąż zostanie na korytarzu to i tak przytuli dziecko kilka minut po wyjęciu,
          będzie mógł je sobie trzymać i tulić, bez oglądania jakiejś rzeźni, jelit
          swojej żony - naprawdę w związku dwojga ludzi wiedza o tym jak to drugie
          wygląda od środka jest średnio potrzebna.
        • driadea Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 14:18
          Jelita w macicy? Jakim cudem..? A może już po zszyciu macicy wylazło z jamy
          brzusznej jelito? Moim zdaniem mąż nieco przekoloryował, zobaczył krew na
          rękaiczkach, łożysko, adrenalina dopisała teorię.
    • karolina.pohl Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 09:56
      Dziewczyny,
      dokładnie miesiąc temu urodziłam mojego synka. Ponieważ indukcja nie wywołała
      naturalnego porodu, postanowiono mi zrobić CC. Moj partner był ze mną w tej
      niezwykłej chwili i naprawdę tego nie żałuję. Posadzono go przy mojej głowie,
      oddzielono parawanem, a on trzymał mnie za rękę i głaskał po buzi. Co tu dużo
      mówić jest to moment dość stresujący, więc jego obecność bardzo mnie
      uspokajała. Myśłę, że jeżeli Wasz facet chce być przy tym wydarzeniu, to nie
      można mu tego zabronić. To jedna z tych chwil, która przewartościowuje całe
      nasze życie. Moj partner widział jako pierwszy naszego Mikiego, robił zdjęcia i
      wszystko mi opowiadał. Kiedy zaczęłam płakać - to on mnie uspokajał i wycierał
      łzy. Oczywiście decyzja należy do Ciebie, nie każda kobieta czuje się
      konfortowo w takiej sytuacji, ale ja ze swojego punktu widzenia goroąco polecam
      spędzenie tej chwili w komplecie....
      Pozdrawiam,
      Karolina
    • basiabz80 Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 11:48
      Mój mąż był przy cesarskim cięciu.Miałam skurcze co 3 min. od 12h i brak postępu porodu, wody odeszły 18h wcześniej, decyzja lekarzy cc, zespól operacyjny przygotowywał się do porodu, zapytali męża, czy chce być przy mnie, wyraził zgodę, dostał " strój" jak do operacji, czyli, zielony komplet, maseczka na twarz, czepek.Posadzili go przy mojej głowie, częściowo widok zasłaniał parawan (tuż przed moją twarzą), ale conieco widział z operacji, on pierwszy zobaczył nasze dziecię, on mnie wspierał swoją obecnością, słowami, mówił mi nie raz, że nie żałuje że był przy porodzie. Obecność męża przy cc to sprawa indywidualna, zależy od faceta, czy jest na to gotowy, czy też żona chce jego obecności.Mężczyzna do "takiego' widoków musi mieć mocne nerwy (nie mdleje na widok krwi), co do swojego męża nie miałam wątpliwości, wiedziałam, że jest na tyle silny psychicznie aby być przy cc, on w życiu dużo widział, m.in. opiekował się chorymi.
    • kingaolsz Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 15:17
      Nie wyobrazam sobie tego inaczej jak tylko razem mezem.
      Mialam planowana cesarke.
      Maz byl przy mnie calutki czas ( siedzial przy mojej glowie), przytrzymywal
      mnie kiedy zakladali znieczulenie , glaskal mnie i uspakajal kiedy po podaniu
      jakiegos leku wystapila nieoczekiwana reakcja, a ja myslalam, ze umieram,
      nagral pierwszy krzyk synka, przecial pepowine, pozniej to on trzymal Mlodego
      na rekach kiedy mnie zszywali. Byl wtedy megaszczesliwy i strasznie wzruszony,
      bylismy razem w ogromnie waznej dla nas chwili i to sie liczylo najbardziej.
      Ja tez czulam sie lepiej bedac razem z nim.
      Teraz kiedy zazartowalam, ze moze sama tym razem urodze bardzo sie obruszyl, bo
      nie wyobraza sobie nie byc swiadkiem narodzin jego dziecka. Mysle, ze u nas to
      wydarzenie w tej formie jeszcze umocnilo nasz zwiazek. On widzial, ze nie bylo
      to takie hop-siup , przezyl emocje pojawiania sie na swiecie dziecka.

      Goraco polecam wspolne przezywanie tej chwili.

      A co do jelit itp. to ludzie lubia koloryzowac...

      Pozdr
      Kinga
      • grzalka Re: mąz przy cesarskim cięciu 16.10.05, 21:15
        Mój był i szczerze mówiąc bardzo sie z tego cieszę, bo jednak jest to sytuacja
        stresująca i bratnia dusza sie przydaje. Jeśli tylko mąż czuje sie na siłach-
        polecam smile
Pełna wersja