Poród poza województwem zamieszkania

19.10.05, 13:46
Proszę o poradę. Zamierzam rodzić w szpitalu, który oddalony jest od mojego
miejsca zamieszkania o 220 kilometów.. Ze strony szpitala nie ma żadnych
ograniczeń i bez problemu mnie przyjmą. Jednak mam problem jak rozwiązać tą
sytuację, bo przecież nie będę szybko jechać 220 km gdy zacznie się poród,
tym bardziej że mam ciążę podwyższonego ryzyka a poprzednia ciąża zakończyła
się martwym porodem. Nie chcę więc ryzykować a z drugiej strony chcę rodzić
właśnie tam. Pomóżcie, co powinnam zrobić?
    • farfala1 Re: Poród poza województwem zamieszkania 19.10.05, 15:14
      ja mialam ta sama sytuacje, rodzilam w sw. Zofii choc mieszkam 400 km od wwy.
      Musisz bezwzglednie pojechac juz na conajmniej 2 tyg wczesniej. Ja np. nie
      zdazylabym za nic w swiecie gdybym jechala jak juz sie zaczelo, bo pomimo tego
      ze to pierwsze dziecko i porod mial trwac teoretycznie 12 godz. ja urodzilam w 4
      godz. Teraz jestem w ciazy z blizniakami, nie wyobrazam sobie urodzic gdzie
      indziej, a wiadomo ze ciaza blizniacz nie dosc ze zagrozona to najczesciej
      konczy sie przed terminem. zamierzam wiec pojechac do wwy juz ok 1,5 mca
      wczesniej (daj Boze to wystarczy) i tam spokojnie czekac. Nie ma innego wyjscia.
      Upatrz tez sobie w razie co jakis szpital w swoim miejscu zam. bo nigdy nic nie
      wiadomo. Jka cie zaskoczy porod to muszisz wiedziec gdzie najchetniej urodzisz u
      siebie. Trzymaj sie. Uda sie, zobaczysz
    • lena99 Re: Poród poza województwem zamieszkania 19.10.05, 17:13
      Witaj,

      Ja też rodziłam 300 km od miejsca zamieszkania. Pojechałam tam 2 tyg. przed
      terminem a urodziłam tydzień później (czyli tydzień przed terminem). Początkowo
      chciałam jechac gdy zacznie się poród (z pierwszym dzieckiem zdążyłabym co
      najmniej do Paryżasmile), ale położna odradziła mi ten pomysł. I bardzo dobrze, bo
      nie zdążyłabym do szpitala. Ale mam koleżankę która jechała z Łodzi do Wawy z
      bólami porodowymi i zdążyła!
      Tak jak moja przedmówczyni, radzę Ci znaleźć na miejscu jakąś położną czy
      lekarza, tak na wszelki wypadek.
      Jeśli nie masz się gdzie zatrzymać w miejscowości w której chcesz rodzić,
      pozostaje hotel albo możesz spróbować umówić się w tym szpitalu, żeby przyjęli
      Cię wczesniej na oddział. Leżałam z dziewczyną, która tak właśnie zrobiła
      (chodziła prywatnie do ordynatora oddziału) i czekała już w szpitalu na poród.
      Życzę łatwego porodu! Lena
      • agnieszka129 Re: Poród poza województwem zamieszkania 20.10.05, 08:23
        Dzieki dziewczyny za poradę. Nasuwają mi się jednak kolejne pytania. Co zrobić
        z mężem, który najchętniej urodził by za mnie i chciałby cały czas być przy
        mnie. Jak Wy rozwiązałyście ten problem.
        I kolejna sprawa związana z porodem. Czy wiecie coś na temat mozliwości
        wcześniejszego położenia się w szpitalu w Poznaniu na Polnej? Ja spróbuję się
        czegoś dowiedzieć bezposrednio w szpitalu ale jak to w zyciu bywa zwykle takie
        sprawy załatwia się nieoficjalnie. Czy w moim przypadku nadciśnenie i
        niedoczynność tarczycy oraz wcześniejsze niepowodzenie w ciąży byłoby
        wskazaniem do wcześniejszego położenia się w szpitalu? Czekam na Wasze opinie.
        Może któraś z forumowiczek była w takiej samej sytuacji?.
        • farfala1 Re: Poród poza województwem zamieszkania 20.10.05, 09:56
          co do tego polozenia sie w szpitalu wczesniej to nie wiem co moze byc
          wskazaniem, decyduje lekarz, ale to ciekawy sposob, nawet nie wiem czy nie bede
          probowala z niego skorzystac, w koncu przy ciazy blizniaczej to i tak ostatni
          miesiac powinno sie lezec. Mysle ze mozna sie dogadac z ordynatorem, tym
          bardziej ze mialas pewne komplikacje. Co do meza to trzy lata temu mial prace
          nie-biurowa i to bylo fantastyczne. Teraz niestety siedzi w biurze, choc raz w
          tyg. ma wyjazd do Wwy, wiec to sie tez swietnie sklada, poza tym termin mam na 2
          maja, ale podobno 90 % ciza blizniaczych konczy sie ok. miesiaca wczesniej, wiec
          licze ze pojedziemy razem na Wielkanoc 15.04 i wtedy urodze. A najwyzej jak sie
          bedzie przeciagalo to wezmie urlop albo zwolnienie lek. na mnie do opieki.
          Ostatecznie to trudno naprawde ustalic wszystko i zaplanowac na pol roku
          wczesniej, mysle ze trzeba robic wszystko zeby zrealizowac swoj plan, urodzic
          tam gdzie sie chce i z mezem, ale zaplanowac wszystko od a do z to i tak sie nie
          da, bo porod to porod moga byc rozne niespodzianki. Dlatego wazne jest robic co
          sie da ale przygotowac sie psych. i nie tylko na porod w swoim miejscu zam. albo
          np. w wymarzonym szpitalu ale bez meza. Trudno, bedziecie sie wspierac na
          odleglosc, a moze jest szansa ze zdazy dojechac na twoj sygnal. Nie martw sie na
          zapas. I pamietaj upatrz sobie w razie co szpital u siebie, zebys nie byla
          zaskoczona jak by co... No i glowa do gory, nie przerazaj sie mysla ze to nie
          wyjdzie. Uda sie zobaczysz. Pomysla ze ja startuje z blizniakamismile i naprawde
          nie wiem jak to bedzie
    • lena99 Re: Poród poza województwem zamieszkania 20.10.05, 11:11
      Ja szczęśliwie urodziłam w niedzielę, kiedy mąż do mnie przyjechał na weekend.
      Ale gdyby się tak nie udało to planowaliśmy, że gdy tylko zauważę początek
      porodu, to dzwonię, mąż wsiada w samochód i po prostu jedzie do mnie. No a ja
      albo czekam na niego albo w taksówkę i do szpitala, w zależności od postępu
      porodu. Urlopu było nam szkoda, bo przecież mogłam urodzić nawet 4 tyg. od
      wyjazdu, lepiej wziąć ten urlop po urodzeniu dziecka.
      Jeśli chodzi o Polną, to ja właśnie tam leżałam razem z dziewczyną czekającą na
      poród. To nie była patologia ciąży, tylko oddział endokrynologii gin. Ona
      chodziła w ciąży prywatnie do pani ordynator (nie mogę sobie przypomnieć
      nazwiska, taka starsza osoba). Myślę, że mogłabyś umówić się z p. ordynator na
      wizytę i powiedzieć uczciwie o co Ci chodzi, nie powinno być problemu, bo to
      jest stała praktyka na tym oddziale (z tego, co zaobserwowałam). Jesli codzi o
      wskazanie do położenia w szpitalu, to myslę, że w każdej ciąży coś się
      znajdzie, przecież tak naprawdę chodzi tutaj o znalezienie pretekstu a nie
      prawdziwego powodu (swoją drogą jest to co najmniej nieetyczne postępowanie). A
      Twoje niepowodzenie i niedoczynność tarczycy 'pasują' (wybacz, że tak to
      nazywam) do tego oddziału jak ulał. Lena

    • lena99 do farfali1 20.10.05, 11:41
      Napisz mi proszę z kim rodziłaś, czy miałaś umówioną położną? Ja też rodziłam
      na Żelaznej.

      Cieszę się, że jest nas więcej, mam na myśli takich 'wariatek' które chcą
      rodzić nie u siebie. Szkoda, że nie poznałam Cię wcześniej, myślałam, że tylko
      ja mam takie 'dziwne' pomysly. Tym bardziej, że prawie wszyscy znajomi i
      rodzina pukali się w głowę. A jak było u Ciebie, czy Twoja decyzja spotkała się
      ze zrozumieniem? Lena
      • farfala1 Re: do farfali1 20.10.05, 12:04
        ja rodzilam u Moniki Byczek. Naprawde wspaniale. Rodzina rozumiala, poniewaz.. a
        to skomplikowana historia...jestem z Lublina, wyszlam za maz, mieszkalismy w
        Warszawie (maz studiowal w Wwie, potem piec lat pracy po studiach), my wspolnie
        pomieszkalismy miesiac po czym okazalo sie ze musza meza przeniesc do Katowic.
        Wiec przyjechalismy tu zupelnie samotni, bez rodziny, bez korzeni. Maz sie nawet
        zaklimatyzowal, ze mna gorzej. Po roku jak zaszlam w ciaze nie chcialam tu
        rodzic, bo nie czulam sie u siebie, poza tym nie moglam znalezc szpitala, gdzie
        bede mogla urodzic w dowolnej pozycji, gdzie nie beda nacinac krocza itd. Monika
        przygotowywala mnie przez cala ciaze do porodu, rodzina ja poznala, wszyscy
        cieszyli sie razem ze mna i popierali decyzje. Ostatecznie bylam w dobrych
        rekach, a i blizej bo z Lublina do Wwy tylko 1,5 godz. troche rodziny mam tez w
        Wwie. Mieszkalam u siostry ciotecznej w Konstancinie w pustym mieszkaniu, bo ona
        akurat mial wakacje studenckie (lipiec). Wszystko sie ulozylo po prostu bardzo
        naturalnie. Ale rzeczywiscie znajomi to sie pukali w glowe i uwazali ze
        przesadzam, ze jestem zmanierowana itp. Nie za bardzo sie tym przejmowalam.
        Teraz sytuacja jest ta sama, rodzina mnie rozumie i cieszy sie z wyboru, znajomi
        traktuja to jako dziwactwo. A ja jestem pelna wiary ze i tym razem sie uda.
        Monika swietnie przygotowuje mnie do porodu. Od niej zawsze slysze slowa
        pokrzepienia, ze wcale nie musze urodzic mojej dwojeczki za wczesnie, ze nie
        musi byc cesarka, a tak wszyscy strasza. srodkowe usg zamierzam zrobic u
        jakiegos lekarza z Zelaznej, Monika doradzila jakiegos Roberta, nie pamietam
        nazwiska, bo moj lekarz z Katowic choc swietny specjalista, sam mowi, ze wolalby
        zeby usg zrobil mi ktos jeszcze lepszy, bo on sie w tym nie specjalizuje. A Ty u
        kogo rodzilas? To naprawde przesympatyczne poznac kogos kto podobnie zaszalal!
        Pozdrawiam serdecznie
        • lena99 Re: do farfali1 20.10.05, 20:06
          To bardzo ładnie Ci się ułożyło z tym wolnym mieszkaniem i wsparciem rodziny.
          Ja też się nie przejmowałam opiniami znajomych, później w ogóle nie mówiłam,
          gdzie chcę rodzić, bo znałam juz na pamięć reakcje ludzi. Moją decyzję popierał
          tylko mąż i moi rodzice. Ja niestety nie mam rodziny w Wawie ani nawet
          znajomych. Ale i tak gdybym jeszcze kiedyś zaszła w ciążę to nie wyobrażam
          sobie rodzić gdzieś indziej. Ja rodziłam z Żanetą Kalyta, było bardzo fajnie.
          Zaciekawiło mnie co napisałaś o Twojej połoznej. Co to znaczy, że
          przygotowywała Cię przez cała ciążę? I że poznała Twoją rodzinę? Ja spotkałam
          się z moją raz na miesiąc przez terminem i później dopiero przy porodzie.
          Ja robiłam usg u prof. Respondek z Łodzi, bardzo polecam, świetny sprzęt i
          naprawdę porządnie wykonane usg. W Poznaniu podejrzewano wadę serca u dziecka,
          dlatego szukałam kogoś, kto sie zna na usg i tak tam trafiłam. (Potem okazało
          się, że największy chyba specjalista od usg na Polnej był szkolony przez p.
          Respondek. Ale chyba się nie nauczył...).
          Wiesz, jestem pewna, że i tym razem wszystko Ci się uda. Najwazniejsze to
          pozytywne nastawienie, no i przygotowanie się. Trzymaj się cieplutko!
          Pozdrawiam, Lena

          P.S. Napisz proszę czy miałas nacięcie i jak duże dziecko urodziłaś.
          • farfala1 Re: do farfali1 20.10.05, 20:19
            Synek wazyl 4 kg, oczywiscie bez naciecia, bo Monika kazala mi od 4 miesiaca pic
            herbatke z lisci malin i cwiczyc miesnie kegla. No i poskutkowalo. Monika ma
            zreszta nastawienie na najbardziej naturalny porod, najmniej ingerencji,
            wszystko wolno podczas porodu co podpowiada kobiecie instynkt, organizm itd. O
            Monice moge ci wiecej powiedziec jak skontaktujemy sie na pryw. poczte, bo nie
            chce o wszystkim pisac na forum. Z checia podam Ci zatem mojego maila. mam
            nadzieje ze sie nic nie staniesmile najwyzej niedlugo go zmienie. botta@poczta.fm
            No i pozdrawiam bardzo serdecznie
            • lena99 Re: do farfali1 21.10.05, 21:49
              napisałam do Ciebie na priv
              • agnieszka129 Re: do farfali1 02.11.05, 07:30
                Witajcie ponowne dziewczyny. W ostatnich dniach poinformowałam rodziców, że
                zamierzam rodzic w Poznaniu. Na szczęście byli bardzo temu przychylni, bo chcą
                abym czuła się bezpiecznie. I mam nadzieję, że tak będzie. Kilku znajomych
                także wie o moim "wymyśle" i jak do tej pory nikt nie pukał się w głowę. Nawet
                gdyby tak było to najważniejsze jest dla mnie poczucie komfortu i zdania nie
                zmienię. Dodatkowo wybrałam szpital w Opolu (tylko 40 kilometrów od domu) gdyby
                poród zaczął się niespodziewanie. Co do Poznania to pojadę tam chyba w styczniu
                żeby porozmawiać z ordynatorem w tej sprawie. Trzymajcie kciuki, bo nie
                wyobrażam sobie, że mogło by się nie udać.
                Poza tym u mnie z ciążą wszystko w porządku poza tymi problemami o których
                pisałam na początku korespondencji. Dziudziuś rozwija się prawidłowo tylko jest
                troszkę malutki. Lekarz uspokoił mnie jednak, że nie wynika to z hipotrofii. No
                i powiedsział, że będziemy mięli córeczkę. Ustawiła się pośladkowo i jak
                twierdził nie ma żadnych wątpliwości co do płci.
                • lena99 agnieszko 02.11.05, 09:50
                  Życzę Ci zdrowej i ślicznej córeczki!
                  Mam też nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli, tak jak zaplanowałaś.
                  Dobrze, że masz wsparcie rodziny i znajomych, to naprawde ważne, że rozumieją
                  Ciebie i szanują Twoją decyzję. Będę myslała o Tobiesmile I trzymała kciuki,
                  oczywiscie. Pozdrawiam ciepło, Lena
Pełna wersja