Dodaj do ulubionych

uwiodłam własnego męża w sieci....

21.10.05, 05:32
Witajcie kochane,jestem tutaj mogę tak powiedzieć starą forumowiczką(nie tak
znowu bardzo starą bo od 3 miesięcy)odkąd dowiedziałam się ,że jestem w
ciąży.Wiele razy służyliście mi ciepłym słowem i radą za co bardzo
dziękuję.Teraz jednak,zmieniałam swój nick żeby napisać to co teraz
zamierzam.Z prostego powodu,otóż za dużo moich znajomych kolerzanek zagląda
na to forum,a nie chcę żeby mnie ktoś z bliskich rozpoznał.(jak to brzmismile)
Dziewczyny mój mąż pracuje poza domem,jeździ na tzw.delegacje nie ma go w
domu ok.tygodnia,a potem wrca na 1 dzień.Ma opłacone hotel itp.Wczoraj miał
możliwość porozmawiania ze mnąna necie,bo do tej pory albo do siebie
dzwoniliśmy,albo sms-owaliśmy.Bardzo się ucieszyłam z tego powodu,bardzo mi
go brakuje ,wiecie że jestem w 4 mc ciąży i teraz jeszcze bardziej odczuwam
brak obecności mojego męża,Ale staramy się być silni.Wiemy jak w
dzisiejszycvh czasach jest trudno z praca,więc musimy daćsobie radę ztaką
rozłąką.Mąż pracuje w tej firmie od niedawna,jakoś od początku nie byłam
podejrzliwa w stosunku do jego pracy,tym bardziej że mamy mieć dzidziusia
wierzyłam ,że mąż jest mi wierny i bardzo mnie (nas) kocha.Zresztą jego sms-
y.....jesteś kobietą moich marzeń,tak bardzo Cię kocham itp.Słowa które do
mnie mówił kiedy przyjeżdżał do domu,mówię Wam dziewczyny że na moim miejscu
nie mielibyście o nic cienia podejrzeń.Wcześniej zdarzały się sporadycznie
jakieś "exscesy"związane z siecią,coś tam ukrywał,czasem poświntuszył,ale
wiedałam o tym i nie robiłam sprawy(czasamismile)ale później się jakoś
uspokoiło.Ale się rozpisałam,wybaczcie.
Otóż wczoraj spotkaliśmy się na necie,mąż poszedł do kawiarenki
interenetowej.Byłam taka szczęsliwa,że możemy pogadać,tak mi go brakowało.No
i rozmawialismy ,o pracy,o codzienności,o problemach ...no wiecie,taka
rozmowa męża i żony.Ale przyszło mi coś do głowy,otóż myśl ,że mogę do niego
napisać jednocześnie jako inna kobieta.Taki nieprzemyslana zagrywka,powiem
Wam szczerze że spodziewałam się,że mąż poprostu powie że jest zajety.Ale
bardzo się zdziwiłam,Okazał się bardzo gościnny.
Dodam,iż myslałam że się zorientuje że to ja i na początku nawetsię pytał czy
go czasem nie sprawdzam(ale na interii jest tak,że nie wejdziesz bezpośrednio
na tensam pokójpod innym nickiem,trzeba go jak gdyby obejść ,wejść zinnego
pokoju to wtedy się uda)powiedziałam mu to ,a on sprawdził no i faktycznie
nie udało mu się wejść,żeby być jednocześnie w 2 osobach na tym samym
pokoju.Więc był pewny że ze mną na 100% nie rozmawia.
Jak jako żona pytałam go czy z kimś rozmawia to zaprzeczył,w ogóle od tego
momentu dopiero zaczęła się wzbierać we mnie ciekawość...co będzie dalej,do
czego się posunie,powiem Wam że to było całkiem exscytujące,tak jakbym go
dopiero poznawała,jak na 1 randce.
Rozmowa ze mną jako żoną była taka taka banalna,już Wam napisałam,ale z
drugą "ja" była taka ciekawa,mąż delikatnie mnie zaczął uwodzić,zresztą ja
jego również,to nie było dla mnie trudne ponieważ znam go na wylot ,wiem co
lubi co sprawia mu przyjemność.Po niecałej godzinie mąż zaproponował małe
spotkanie na kawę i ciastko,niby tak pół żartem pół serio,powiedział ,że
czuje się taki samotny zdala od domu(biedactwo)wzięłam to jako taki żarcik,no
wiecie....taka gadka faceta...(udałam osobę ,która mieszka nie za daleko od
miejsca jego pracy)i powiedziałam mu czemu nie.Ze mną kao żoną rozmawiał
jednocześnie,wychodził na papierosa co chwilkę,rozmowa jakoś nam się nie
kleiła.Ale za to ze swoją nowa znajomą był pełny życia,musiał już kończyć
z "nami obiema"i na porzegnanie dał mi swój numer telefonu,dodał iżmogę
dzwonić tylko wtedy jak on jest w pracy bo żona mu sprawdza komórkę.Był to
dla mnie szok!!!!Obiecaliśmy sobie już kiedyś,że porozmaiwać owszem
można ,ale są pewne granice i nie dajemy nikomu swoich komórek.
Co ciekawe powiedział mi jak pracuje,kiedy jest w domu,poprostu najważniejsze
informacje.Mi jako żonie powiedział ,że nie ma dużo czasu i może jedynie na
krótko pogadać jeszcze wieczorem,bo w nocy wyjeżdża i musi się wyspać.
Umówiłam się z nim (jako żona) o ok. 19.
Jako nowa znajoma wysłałam mu sms-a (z komórki mojej najlepszej przyjaciółki)
że jeśli możeto niech wejdzie jeszcze na net w tym dniu,bo cudownie mi się z
nim rozmawiało i nie chciałabym zakończyć tej znajomości.Nie
odpisywał,myslałam już żew sieci tylko sobie żartował i na tym się
skończyło.Wysałałam mu więc 2 sms-a że będę w sieci do ok. 21 i będę na niego
czekać z niecierpliwością.
Jako żona weszłam na neta tak jak byliśmy umowieni czyli o 19.Był
tam...zaczęliśmy rozmawiać,ale na tym samym pokoju była
również "ona"(spotkaliśmy się na czacie bo najłatwiej tam wejść,a nie miał
mąż czasu na instalowanie w cafe gg)I znowu się zaczęło....tylko tym razem
mieliśmy tylko poł godzinki na rozmowę,mąż pytał mnie odzidziusia,jak moje
samopoczucie,100-tkirazy zapewniał o swojej miłości,wierności,że ma pokusy
ale jest silny,że da radę i kocha mnie ponad zycie,a jednocześnie pisał z 2-
gą mną.....powiedział mi(jej)że rozmawia teraz też z żoną ,także może wolniej
odpisywać,że zona jest bardzo zazdrosna.Ja go delikatnie
podrywałam,powiedziałam mu że dla mnie spotkanie nie byłoby problemem,że jest
taki wyjątkowy...ble ble ble.....
On powiedział że jest zdecydowany na spotkanie,ale na 1 spotkaniu raczej
wyklucza sex,(jakie pocieszenie dla mnie).Zaczął mnie ostro porywać,pytał o
bieliznę jaką noszę,o to w jaki sposób lubię się kochać ,o fantazje
sexualne.Czas z żona(te pół godzinki się kończył)więc musieliśmy się
porzegnać,powiedział że idzie się przespać..i takie tam.Ale swojeje drugie
rozmówczyni powiedziałsmirkkarbie spławiłem już żonę teraz mam czas tylko dla
Ciebie.Ale się ucieszyłam!!
Rozmawialiśmy o szczegółach spotkania,o miejscu ,czasie itp,o
małżeństwie,powiedział ,że nigdy żony nie zdradził,że miał ku temu okazje ale
za każdym razem się powstrzymywał.Myślę,że nie kłamał...czułam,że z jego
strony to szczera rozmowa(a może tak się pocieszam)...Specjalnie dla mnie
(czyli jej) został dodatkową godzinę.Najlepsze jest to ,że jak kończył ze mną
rozmowę(jako żoną) to obiecał że jak wróci do hotelu to wyśle mi sms-a i jak
przyszła ta pora to powiedział (do drugiej mnie):poczekaj wyślę sms-a do
żony...i sms-sik przyszedł na moją kom.
Pogadaliśmy jeszcze trochę i przyszedł czas na rozstanie,słodził mi do
bólu,pisał o tym co by ze mną zrobił w łóżku...
Ale zakończyliśmy rozmowę,obiecał ,że dzisiaj przyśle mi sms-a słodkiego
(ciekawe co napisze)
Wiecie,taka jest moja historia...moje 1 odczucia wydadzą się Wam
niedorzeczne,ale nie byłam na niego zła,nawet się cieszyłam,pomyślałam,że
przynajmniej rozmawia ze mną ,a nie z jakąś laską,że mam przecież to pod
kontrolą..że to ja go podrywam...wiecie co mam na mysli?
Czułam się tak jakbym na nowo zakochiwała się w swoim mężu...
Ale obudziłam się o 4 w nocy i nie umiałam zasnąć,chyba do mnie dotarło co
tak na prawdę się stało i z kim ja na prawdę jestem.Miałam w głowie straszne
myśli,zaczęłam płakać...żałować że noszę w sobie dziecko.Wiecie ...jest mi
tak bardzo źle,postanowiłamsię tym z Wami podzielić,może dlatego żebysię
poprostu wygadać ,żeby sobie ulżyć....Jestem idiotką bo wypaliłam z nerwów
chyba2 fajki,wiem co powiecie,nie denerwuj się,to dla dobra dziecka...ale na
prawdę nie jestmi teraz łatwo.Takmyślę sobie,że jestem jeszcze w jakimś
szoku,bo to nie dochodzi jeszcze do mnie.Nie wiem co robić....czuję taka
pustkę...A ja go tak bardzo kocham,nie wyobrażam sobie bez mojego męża
życia,oddałabym wszystko dla niego,byłam taka szczęśliwa jak się
dowiedziałam,że jestem w ciązy,A teraz wszystko pękło jak bańka mydlana.Łzy
mi ciekną po policzkach.....muszę być silna.
Wiecie,przyszło mi do głowy ,co teraz mogę zrobić ,jak się zachować.Mam parę
wyjść.Dodam,iż mam cały zapis rozmowy skopiowany.wyjście 1-zrobić mu teraz
awanturę i jak wróci do domu to mu pokaz
Obserwuj wątek
    • smutna33 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 05:48
      jeny tak zerknęłam na to co napisałam i widzę że ucięło mi
      tekst....dokończę...poprostu nie wiem co teraz zrobić,jak się zachować...mam
      parę wyjść,mogę to takdługo kontynuować aż do spotkania,chciałabyście zobaczyć
      jego minę jak na spotkaniu zamiast nowej znajomej zobaczyłby mnie?Czuję się
      strasznie,nie wiem tak na prawdę kim jest ten człowiek,którego tak bardzo
      kocham.Czuję w sobie wielką pustkę,może coś robię źle,zawsze wina leży po
      środku,może powinnam zmienić swoje zachowanie,być dla niego bardziej
      atrakcyjną...cholera wie
      Dziekuję za poświęcenie mi czasu,przepraszam,że się tak rozpisałam(aż mi tekst
      ucięło)ale czuję się z Wami związana,tak jak Wy spodziewamsię dzidziusia i
      myślę że można tu nie tylko gadać o ciuszkach itp ale o tym co czujemy.Jeszcze
      raz dziękuje
      • smutna33 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 06:26
        przepraszam,że Was tak sobą atakuję,ale muszę jeszcze coś dopisać.
        Otóż z sexem nie mielismy żadnych problemów,za każdym razem jak przyjeżdżał
        kochaliśmy się wiele razy,nawet bedąc w ciązy nigdy nie odmówiłamsexu,zresztą
        przez tą rozłąkę mi też bardzo brakuje sexu,może dlatego szuka tego gdzieś
        indziej.Ale są przecież na to sposoby...do tej pory załatwiał sprawę rączką i
        jakośdawał radę.Nie skupiam całej swojej uwagi na ciąży bo wiem,że to niszczy
        zwiazek,ja żyję chyba w jakiejś bajce,a może robię z igły widły.Nie smiejcie
        się ,ale będąc w ciąży myślę jak gdyby oporniej,ciągle się zamyślam,zapominam
        o Bożym świecie,zapominam gasicswiatło,jak jadęsamochodem to muszę dużo
        bardziej uważać niż przed ciażą...nie wiem co się ze mną dzieje..chyba
        oszaleję..pewnie za jakiś czas znowu coś dopiszę ,ale czuję się taka
        samotna,nie chcę nikomu ze znajomych mówić tego co się stało.Uważam że to
        powinno zostać w małżeństwie,ale czy ono ma sens?
        • cerezanita Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 08:41
          Bardzo Ci współczuję. Muszę trochę pomyśleć o całej sytuacji, więc nie będę dużo
          pisać, żeby jakieś głupoty z tego nie wyszły. Jest tylko jedna rzecz, która
          rzuciła mi się w oczy - dziecko. Cokolwiek dzieje się między partnerami, nie
          powinno odbijać się na ich dziecku (to bardzo trudne). Będziesz miała Twoje i
          Jego maleństwo, ale nie tylko "Jego". Nie żałuj więc. To będzie nowy człowiek, z
          własnym charakterem, innymi upodobaniami, innym, własnym życiem. Bez względu na
          to, jak potoczą się Twoje losy, jak się ułoży między Wami-dorosłymi, dziecko nie
          ponosi przecież żadnej odpowiedzialności i jego wpływ na układ między rodzicami
          nie zawsze jest duży, mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli.
          Smutna, napiszę jeszcze do Ciebie dłużej, ale raczej po południu. Co dzisiaj
          robisz? Jesteś w domu? Może zrób sobie wycieczkę (muzeum, kino, park,...), żeby
          nie rozpaczać samej w czterech ścianach. Przewietrz się, będzie Ci lepiej.
          Wiesz, nas jest tu sporo, na pewno znajdą się dobre pomysły. Trzymaj się!
        • 99maja Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 08:48
          Wiesz co, przeczytałam całą Twoją wypowiedź i tak sobie pomyślała, że chętnie
          zobaczyłabym jego minę gdyby na spotkaniu spotkał Ciebie zamiast nowo poznanej
          laski, ale z drugiej strony chyba lepiej byłoby spokojnie porozmawiać.
          Absolutnie bym go nie usprawiedliwiała, ale chyba każdy lubi od czasu do czasu
          poflirtować i o ile ja ograniczyłabym się do delikatnych podchodów, to faceci
          chyba bardziej lubią bardziej pikantny flirt. Zauważ, że powiedział (jej) o
          żonie więc chyba raczej nie liczył na romans, a takie wydawałoby się
          lekceważące podejście do jej tematu, żony, może miało na celu zwiększenie jego
          ego. Wiesz faceci to takie duże dzieci z podejściem macho. Jestem w stanie
          przyjąć, że to był głupi wyskok w celu, może rozładowania napięcia,
          podniesienia swojej własnej samooceny, że babki na mnie lecą. A poza tym
          zauważ, ze sama napisałaś, że dobrze Wam sie gadało, bo znasz go na wylot. Może
          poczuł to co kiedyś na początku jak sie poznaliście, ten dreszczyk emocji, a z
          drugiej strony osoba z którą rozmawiał świetnie go rozumiała. Uszy do góry, nie
          płacz więcej tylko spokojnie z nim porozmawiaj, przeciez sie kochacie. Wyjaśnij
          mu jak bardzo Cie to zabolało i po kłopocie. No i przeciez pisałaś, ze juz mu
          sie czasem zdarzało poświntuszyć, więc może tym razem było tak samo : )
        • sunny_justine Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:01
          Witaj. Ja raczej nie pisze na tym forum tylko je czytam, ale jak zobaczyłam
          Twojego posta to postanowiłam napisać bo wierze, ze naprawde znajdujesz sie w
          trudnej sytuacji. Gdybym znajdowała się na Twoim miejscu postanowiłabym na
          razie nie robić awantury, tylko poczekać na męża aż wróci z delegacji.
          Postarałabym się zachowywać normalnie, być dla niego miłą uświadomić jak bardzo
          go kocham i jakie odpowiedzialne zadanie przed nim teraz. Przecież będzie teraz
          ojcem i to właśnie rodzina powinna być dla niego najważniejsza. Jeśli Ci się
          uda to dowiedz się delikatnie jaki problem on widzi w Waszym związku i może
          postaraj się to zmienić. Moim zdaniem awanturą w tym momencie nic nie
          zdziałasz, bo jeśli Ci na nim zależy na pewno nie chcesz by jeszcze bardziej
          zamknął się w sobie i uważał Cię za osobę, która go wiecznie kontroluje.
          W dalszej kolejności radzę poczekać na rozwój wydarzeń. Może jak wróci do domu,
          zobaczy Ciebie, to już nie będzi chciał konynuwać znajomości z internetową
          koleżanką. Poza tym na czacie łatwo mówić jakiejś nowo poznanej lasce bajery na
          temat co z nią by w łóżku zrobił, bo zachowuje się pełną anonimowość i nie
          pociąga to jak na razie żadnych konsekwencji, ale skoro mówił, że w
          rzeczywistości nigdy Cię nie zdradził to radze na razie poczekać z awanturą.
          Utrzymuj dalej z nim kontakt jako ta dziewczyna z neta i delikatnie dowiaduj
          się co on uważa, żę w jego związku jest nie tak. Może np. przyzna się do
          wcześniejszej zdrady, a może dowiesz się co go dręczy i będziesz mogła to
          zmienić, a całe zdarzenie uznasz za sprawę, gdzie mąż chciał tylko pogadać.
          Ja radzę poczekać na rozwój sytuacji i dopiero wtedy zadecydować, bo decyzja,
          którą podejmiesz może trochę zmienić w Twoim życiu. Zrobisz jak zechcesz
          oczywiście, ale pamiętaj, że ludzie czasami popełniają błędy, a później
          strasznie tych błędów żałują ( może tak będzie w przypadku Twojego M) i już
          nigdy więcej do nich nie wracają. Możesz pomyśleć,że nazbyt łagodnie oceniam to
          co zrobił Twój mąż, ale patrząc z perspektywy Waszego związku i tego, że
          przecież macie mieć dziecko, może warto jeszcze chwilę poczekać na rozwój
          sytauacji zanim podejmiesz jakąś decyzję
          Pozdrawiam
          Justi
          • valeria2 ja bym zrobiła tak...... 21.10.05, 09:17
            hej!!bardzo Ci wspóczuje tej sytuacji,szczegolnie ze oczekujesz teraz swojego
            malenstwa..
            Ja kontynuowałabym zabawe na czacie i kiedy bedziesz z nim rozmawiała jako zona
            (ale jak kochanka tez-musicie byc we dwie:smile przypadkiem "pomyliłabym" sie i
            odpisała swojemu mezowi (ze niby z jakims facetem klikasz....)....cos w
            stylu..."a pod spodem koronkowa czarna bielizne",albo tak jak sie to robi na
            czacie opisałabym swoj wyglad....(nie wiem jak wygladasz to jest
            przykład)....blondynka,170cm wzrostu ,zielone oczy...itp. i pusc to do meza a
            potem..ups..przepraszam tak tylko sobie rozmawiam z pewnym panem.Moze poczuje
            cien zazdrosci????i jednoczesnie po tej sytuacji zagaduj go jako kochanka-
            zobaczysz moze jego stosunek do niej (ciebie) sie zmieni......i moze dotrze do
            niego ze tez mozesz byc atrakcyjna dla facetówsmile))i sie opamieta dupek zołedny
            (hihhihihi sorki)wzbudz w nim pokłady niepewnosci ,niby flirtuj na czacie,,,,a
            potem jak wroci do domu to sobie z nim porozmawiaj.On czuje sie bardzo pewnie
            bo w koncu jestes jego zona i nosisz w sobie jego dziecko;;;;;;
            Nie wiem czy to ma sens ale ja moze bym cos takiego proponowała niech sie za
            pewnie nie czuje
            buziaczki i trzymam kciuki
            • marlenita Re: ja bym zrobiła tak...... 21.10.05, 10:53
              Nie ma sensu udawać że pisze z innym facetem!Pisz nadal jako ta druga(nie wiem
              jak jej dałaś na imię)Popisz sobie z nim jeszcze kilka dni jak masz taką
              możliwość.Po kilku dniach zacznij(jako ta druga)z niego szydzić,dogryzaj
              mu.Pisz że kłamałaś z tym i tamtym.napisz(jako druga)że prócz z nim piszesz
              jeszcze z innymi facetami i nie tylko z nim się umawiasz!A jako Kochająca Żona
              pisz mu czułe słówka jak bardzo Go kochasz i że nigdy nie zdradzisz i nie
              zostawisz!Że bardzo tęsknicie obie(Ty i Dzidziuś) za nim i takie tam inne
              słówkasmileNiech zobaczy że czat to jedna wielka porażka!!!A ta osoba która go
              kocha jest przy nim i czeka na niego.Myślę że to będzie najlepsze rozwiązaniesmile
              Daj znać jak potoczyły się Wasze losy.
              Pozdrawiamy Marlenita i 6mmsmile))
                • valeria2 na moje brzydko pachnie zdrada 21.10.05, 12:47
                  i szczerze powiedziawszy mysle ze jak facet miałby okazje (byłby na 100%
                  pewnien ze sie nie wyda) to by skorzystał...po co np.dawal nr tel?????
                  Niektore z was patrza na niego zbyt łaskawie.........to moje zdanie
                  no ale tyle opinii ile nas na tym forum.Pozdrawiam
              • amdziata Re: ja bym zrobiła tak...... 24.10.05, 02:09
                ja tez uwazam, ze to dobry pomysl z tym szydzeniem z niego jako ta druga... ale
                najlepiej najpierw dowiedz sie (tez jako ta druga) w czym tkwi problem w
                malzenstwie i czego mu brakuje, skoro umawia sie z obcymi kobietami
                Powodzenia!
              • tamilan To nie rokuje najlepiej 26.10.05, 12:27
                Zajrzałam tu, bo poleciła mi tę stronę moja młodziutka córka, która dopiero
                zaczyna życie we dwoje, a jest już teraz pełna obaw i uprzedzeń.
                To bardzo smutne, o czym przeczytałam. Młoda kobieta zaczynająca dopiero swoją
                drogę małżeńską już teraz natknęła się na wyboje. Ale może lepiej, że tak szybko
                już wiesz, że w życiu nie ma niczego za darmo - na wszystko się ciężko pracuje
                - nawet na tę... wirtualną zdradę... Zastanów się dziewczyno, co takiego
                zrobiłaś - ty lub on, że do tego doszło. Spróbuj zmienić to, co złe. Nie rób
                tego samego w odwecie, bo to prosta droga do rozstania. A paradoksem jest, że
                głównie ty będziesz leczyć moralnego kaca.
                Nie oszukuj męża, że o niczym nie wiesz - wzmoże to w nim poczucie bezkarności.
                Niech wie, że za wszystko się płaci - w tym wypadku utratą twojego zaufania. A
                to jest naprawdę wiele... Bo już nigdy mu nie zaufasz - wierz mi. Zawsze
                będziesz czujna - nie będziesz spać spokojnie, gdy twój mąż nocą zostanie sam
                jeszcze trochę przed komputerem... Czy nie będzie cię kusiło, aby przejrzeć co
                jakiś czas jego gg, jego komórkę? Każdy sygnał sms będzie cię wprawiał w
                emocjonalną huśtawkę - od kogo to? Każdy telefon, każda rozmowa będzie
                obserwowana twoimi pytającymi oczami. A po pewnym czasie zaczniecie oboje
                odczuwać pęta tej nieufności. Ciekawe, które z was pierwsze wybuchnie...
                Nie wróżę ci niczego dobrego z tego flirtu w necie. Bo to nie było niewinne
                świntuszenie - otwórz oczy - on ma najzwyczajniejszą chęć na podryw, na
                zmiany... Jeśli nawet tłumaczysz to jego potrzebami - to gdzie realizujesz ty
                swoje potrzeby w ciągu tego tygodnia jego nieobecności? Z innym facetem choćby
                tylko na wirtualnej randce - nie!
                To nie jest takie trudne powstrzymać się od seksu przez nawet więcej niż 9
                miesięcy - co mają zrobić pacjenci w szpitalach obłożnie chorzy, zakonnicy,
                więźniowie, marynarze na samotnym i długotrwałym rejsie bez zawijania do portu.
                Bez tego da się przeżyć, a w razie silnego napięcia - można to jakoś rozładować
                - choćby - jak piszesz - rączką. Nie usprawiedliwiaj więc jego wyskoku. To jest
                ewidentna zdrada.
                Będziecie mieli dziecko za niecałe pół roku. Będą bezsenne noce, płacze i
                przyziemne przysłowiowe "kupki i zupki". Dopiero wtedy faceci mają ochotę
                urwania się z tego domowego inkubatorka. Dbaj o siebie w tym okresie - czesz się
                i maluj, noś ładne ciuszki i seksowną bieliznę. Dbaj o siebie nawet egoistycznie
                - nie przejmuj się, że zaniedbałaś wycieranie kurzu czy prasowanie mężowskich
                koszul. Urządzaj częste spotkania z przyjaciółmi ( ale jak najmniej spotkań w
                klubie koleżanek samotnic - jeśli zapraszasz, to tylko pary - wiem, co mówię, a
                mam bardzo dłuuuugi staż małżeński)
                Ale proszę - zrób jedno - rozetnij ten wrzód już teraz - choćby ze względu na
                twoje nienarodzone dziecko - czy myślisz, że ono nie odczuwa twojego napięcia,
                wzmożonego wydzielania adrenaliny - hormonu stressu?
                Zapytaj męża o to, czy cena, jaką zapłacił za ten wirtualny flirt jest warta
                tego, co przeżył w tym nierealnym świecie? Niech się zastanowi nad tym, co tak
                naprawdę zrobił - sobie, tobie i dziecku...
                I przygotuj sobie rzeczowe argumenty na odparcie jego wykrętów, że on dobrze
                wiedział, że właśnie z tobą rozmawiał...
                Życzę ci dużo siły, jeśli uda ci się jakoś mu wybaczyć.
                --
                każdego poranka zbieram siły do walki z nadchodzącym dniem...
      • ladnapanna Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 30.11.05, 13:31
        przeczytałam twoje posty z zapartym tchem i choć w pewnych momentach chciało mi
        sie płakać to mam mieszane uczucia...sama nie byłam nigdy w takiej sytuacji,
        pomimo tego, że będą 7 lat w związku kilka razy nachodziły mnie chęci
        sprawdzenia mojej drugiej połowy..nawet kiedys prawie mi sie udało, zalogowałam
        sie na gg pod nowym nr i próbowałam zagadać kuszącym tekstem - ale zostałam
        potraktowana nie tyle oschle co po prostu bez większego zainteresowania...a
        wypisywałam niezłe rzeczy hehe teraz cieszę sie ze tak wyszło, bo sama nie wiem
        co zrobiłabym w podobnej do twojej sytuacji...nawet strach pomyśleć...minęło
        trochę czau od twojego ostatniego postu a bardzo mnie zastanawia jak dalej
        potoczyła sie sprawa...napisz co u ciebie? jak sie czuje maleństwo? mam cichą
        nadzieję, ze cała ta sytuacja nie wpłynęla na wasze zdrowie...trzymaj sie
    • s79 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 08:37
      Wiem, że to co napiszę, może wydac Ci się banalne, ale mimo to przeczytaj do
      końca. Nie zamierzam oceniać ani Ciebie, ani Twojego Męża, ani tego, że
      wypaliłaś 2 papierosy. Jedno wiem - nie chciałabym byc w Twojej sytuacji i
      nawet nie wiem, co sama bym w niej zrobiła. Wiem tylko, ze to trochę jak zabawa
      zapałkami i jedno co powiem, to chyba to, ze okres ciąży nie jest, moim
      zdaniem, najlepszym okresem na takie eksperymenty, więc najlepiej byłoby gdybyś
      znalazła rozwiązanie jak najbardziej oszczędzające swoje nerwy.. W tej sytuacji
      co się stało, to sie nie odstanie.. Ty najlepiej znasz swojego Męża i chyba
      żadna z forumowiczek nie może tak naprawdę nic doradzić nie znajac Was obojga..
      Pamiętaj, ze każde rozwiązanie ma plusy i minusy - rozpętując aferę trudno
      będzie ją zatrzyma - narazacie się na straszny kryzys, który może odbić sie na
      Was obojgu (i już teraz nie tylko), zostawiając to tak - czujesz się źle
      podwójnie, bo udajesz, do tego Mąż dalej zyje w przeświadczeniu, że w sieci
      może spotkać go cos niesamowitego, nie wiedząc, że to ostatnie"niesamowite"
      przezył z własna żoną! Kontynuujac ten niebezpieczny eksperyment ... -
      wiadomo...

      Życze zatem duzo siły i spokoju mimo wszystko, ale przede wszystkim rozwagi i
      skrupulatnej refleksji nad konsekwencjami, plusami, minusami i ich bilansie
      każdego rozwiązania..
      Pozdrawiam.

    • wieloszka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 08:48
      trzymaj się! i nie postępuj pochopnie, było nie było ty też nie grasz fair,
      więc się nie nakręcaj tylko postaraj się na to spojrzeć z perspektywy waszego
      całego związku...dobra dziecka... nie wiem co tak na szybko doradzić, a
      małżeństwa na odległość są obarczone niestety takim ryzykiem, to po prostu
      bardzo cięzkie być razem i osobno zarazem i wy jesteście najlepszym tego
      przykładem....
      • dzenifer Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 12:29
        tak, ona sama sobie jest winna! zawsze jest "winna" kobieta, bo
        go "sprowokowala", w tym przypadku do flirtu, inne kobiety prowokuja swoich m i
        sa przez nich bite, prawda?
        gdyby jej maz byl w pozradku, to by nie podawal nr tel, ani innych swoich
        danych.
        --
        Jesli nadzieja jest matka glupich, to zycie madrych jest beznadziejne.
      • zumaminka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:26
        Hmmm
        Ja wiem jedno faceta nie należy wystawiać na takie pokusy.Byłaś bardzo
        prowokująca, natrętna szczerze mówiąć rzadko który facet oprze się takiemu
        podrywaniu.Ja odkąd uświadomiłam sobie,że męższczyźni są ułomni a kobiety mają w
        sobie taaaaaaaaaką siłę(szczególnie obce)to wiem,ze nie należy wystawiać
        meżczyzn na takie próby.Po co?Przypuszczam,ze większość kobiet gdyby była
        umiejętnie podrywana przez mężczyznę tez by sie złapała.Bądźmy szczere!Jeśli
        ktoś znałby wszystkie nasze mocne i słabe strony to jest w stanie elegancko
        manipulować nami i to nie jest fair!
        Do autorki wątku:na własne życzenie zniszczyłaś swoje zaufanie do męża.Teraz
        masz problem jak z tego wszystkiego wyjść bez szwanku....Moze najzwyczajniej w
        świecie zadzwoń i porozmawiaj.Nie szykuj już kolejnych prowokacji bo to może się
        dla was źle skończyć.Już wiesz,ze twój mąż był gotowy na spotkanie z inną
        kobietą,że potrafił z nią pięknie rozmawiać.Czego jeszcze koniecznie chcesz się
        dowiedzieć???Czy przespałby sie z inną?Sama odpowiedz sobie na to pytanie i
        zacznij z mężem szczery dialog.
        Pozdrawiam i życzę happy endu
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23163222
        • agakosz Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:41
          Myślę, że powinnaś z mężem spokojnie porozmawiać, powiedzieć mu, że to byłaś
          Ty. Sprawę trzeba wyjaśnić bo się zamęczysz psychicznie podczas jego wyjazdów.
          A myśle ze on w przyszłości będzie się bał flirtować, bo będzie każdą
          dziewczynę w sieci podejrzewał, że to możesz być Ty. Bądź dobrej myśli, napewno
          wszystko się dobrze ułoży. Pozdrawiam
        • alfa74 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:43
          zartujac (robiac cokolwiek) trzeba uzywac wyobrazni i zdawac sobie sprawe z
          tego jakie beda konsekwencje wink
          kazdy popelnia bledy... jendak czesc z nas uczy sie na bledach, mam nadzieje,
          ze wyciagniesz z tej lekcji odpwowiednie wnioski na przyszlosc wink

          zycze powodzenia smile
          pozdrawiam
          smile
        • robertaa Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:45
          witaj
          wg mnie wszystko zalezy jaki to typ faceta. jezeli znajac go wiele lat uwazasz
          ze jest z tych "szlachetnych" i nie leci na pierwsza lepsza chetna i poza tym
          bardzo cie kocha, to mysle , ze mozesz troszku przymknac oko. jestesmy tylko
          kudzmi, zycie na odleglosc zawsze jest trudne a seks to potezna sila...
          ja tez czasem "zabawiam" (albo rczej-zabawiałam) się w sieci i kiedys moj mac
          to odkryl... pogadalismy o tym, bylo bardzo trudno, szczegolnie jemu, bardzo to
          przezyl, mimo ze z mojej strony nie bylo zadnej checi spotkania, tylko gupie
          gadanie... wybaczyl mi, przez jakies 2 m-ce potem kochalismy sie po 2 razy
          dzinnie-ale to tak na marginesie. mowie o tym, bo bylam z tej drugiej strony i
          wiem co mna kierowalo (zabawa i krecilo mnie takie rozmawianie z obcym
          facaetem... i nic wiecej). teraz sa takie czasy, ze tego typu kontakty sa na
          wyciagniecie reki i nic na to nie poradzimy.
          dlatego sama musisz sobie odpowiedziec na pytanie, "jaki jest moj maz?" i
          wtedy bedzie ci prosciej w podjeciu decyzji, czy wszystko sie wali czy to tylko
          zakret.
          zycze duzo sily i madrosci przede wszystkim
        • bee1979 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:46
          ja mam podobne doświadczenie, miala byc taka niewinna prowokacja, bylam bardzo
          natretna, ale moj mąz sie sie złamał. Dopiero po całym fakcie doszło do mnie
          jak tragiczne w skutkach mogło być to moje posuniecie. Co by było gdyby jednak
          wyraził chęć na zdradę???... byłam przerażona, NAJWAŻNIEJSZE JEST ZAUFANIE, nie
          powinno sie robic takich prowokacji,takie zachowanie jest bardzo nie fair,
          wszyscy jesteśmy TYLKO ludźmi.Pozdrawiam
      • aglas Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:48
        Myślę, że takie zabawy są niebezpieczne i nie prowadzą do niczego dobrego. Sama
        w to weszłaś i dowiedziałaś się zupełnie naturalnej sprawy - każdy ma grzeszki,
        nikt nie jest idealny. W dobie internetu szukanie nowych ekscytacji jest o
        wiele łatwiesze, i czętsze. ale flirt w necie nie musi od razu oznaczać
        prawdziwych zachowań w życiu. To zabawa, szukanie nowych wrażeń, ekscutyjących
        i podnoszących swoje poczucie wartości, czasem przyczyną jest nuda, może to
        stać się pewnego rodzaju uzależnieniem od netu i wrażeń z nim związanych. I tak
        naprawdę wiele osób na to się może skusić. Ale po jakimś czasie to też staje
        się nudne i monotonne, tak myślę.
        Tak więc konieczna jest szczera rozmowa z mężem i znalezienie przyczyny jego
        poszukiwań. Z pewnością życie w znacznej części z dala od siebie jest tego
        przyczyną. Moim zdaniem nie powinnaś się ujawniać, ale nie powinnaś też tego
        kontynuować.
        I jeszcze jedna refleksja - niestety jak zawsze wychodzi kobieca
        niesolidarność. Powinnyśmy być bardziej solidarne i w sytuacji, gdy dowiadujemy
        się że facet, którym jesteśmy zainteresowane ma żonę, to w imię babskiej
        solidarności odpuśmy go. Powinnaś będąc tą drugą, dać mu wyraźnie do
        zrozumienia, że skoro ma żonę niech się zajmie nią, a nie szuka przygodnych
        znajomości. o pomyślcie, czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy tak w życiu
        postępowały? Przecież tak naprawdę romans z żonatymi czy mężatkami to
        przyczynianie się do rozpadu rodziny i robienie krzywdy nie tylko tej
        zdradzanej stronie, ale przede wszystkim dzieciom tego związku. Oczywiście nie
        mówię o małżeństwach już przegranych, kontynuowanych pro forma, czy w modelu
        swobody obojga partnerów. mam na myśli normalną zdrową rodzinę. Pewnie to
        trochę utopijne marzenie, ale może koniety - BĄDŹMY BARDZIEJ SOLIDARNE!.
        Pomyślcie o solidarności mężczyzn, oni zawsze będą siebie kryć, jak mąż
        przyjdzie do domu pijany to kolega powie, że to nic takiego, że on jest takim
        dobrym mężęm, że taki mały wybryk nic nie znaczy. A jak kobieta cos nabroi, to
        często inne kobiety będa ją oceniać jako wyrodną matkę, łajdaczkę, itp.
        Powodzenia i przede wszystkim pamiętaj o dobrek komunikacji z mężem. Trzeba
        mieć ze sobą prawdziwy kontakt, a nie tylko mówić do siebie, ale bez odbioru.
    • koza_w_rajtuzach Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 09:54
      Może to wydać się komuś śmieszne, co napiszę, ale ja w takiej sytuacji
      postąpiłabym w następujący sposób (znam dobrze siebie, więc wiem):
      Umówiłabym się ze swoim mężem na spotkanie, oczywiście jako nieznajoma z
      internetu. Jeśli jest możliwość dojechania tam, gdzie Twój mąż się znajduje,
      pojechałabym tam bez wątpienia. Spotkałabym się z nim w jakiejś restauracji.
      Jeśli to byłoby obce miasto pierw zrobiłabym rozeznanie odnośnie ulic,
      znajdujących się tam restauracji i oczywiście zakupiłabym mapę.
      Przyjechałabym ubrana w seksowne ciuszki. Do restauracji przyszłabym przed
      czasem, aby nie wypatrzył mnie przez okno. W razie gdyby już tam się znajdował,
      mógłby zacząć panikować, szukać drogi ucieczki, a poza tym chciałabym mieć czas
      dla siebie. Zamówiłabym jakiś soczek, poszła do toalety, wypachniła się,
      odświeżyła, trochę podmalowała pyszczek i usiadła w jakimś miejscu przy oknie,
      gdzie mogłabym swojego mężczyzny wypatrywać, a przy okazji chciałabym, aby to
      miejsce było na tyle ukryte, by tuż przy wejściu mój pan nie dostrzegł mnie od
      razu. Kiedy w końcu stanąłby blisko mnie, zobaczył mnie, przywitałabym go z
      uśmiechem, zaprosiła do stolika i powiedziała rozkosznym głosikiem: "to ja,
      Kasia" (w zależności od tego jakie imię podawałaś w internecie). Gdyby próbował
      tłumaczyć się, bąkał coś pod nosem (na pewno czułby się zawstydzony), ucięłabym
      krótko: "Milcz! Teraz ja jestem panią sytuacji. Siedź tu i czekaj na mnie".
      Poszłabym, zamówiła jakiś soczek dla meża i mówiła: "a więc mówiłeś, że lubisz
      tak i tak... że zrobiłbyś ze mną to i to" i smyrała go pod stołem nóżką i
      uwodziła na wszelkie możliwe sposoby.
      Myślę, że to byłby sposób na odkrycie siebie na nowo. Bycie przewidywalną,
      robiącą awantury żoną nie jest najlepszym wyjściem - czasem należy zaszaleć, aby
      znowu siebie wzajemnie zadziwić, odkryć się na nowo. Myślę, że po takim
      spotkaniu wylądowałabym ze swoim chłopcem w hotelu i pomimo wszystkiego co się
      wydarzyło byłby to jeden z najlepszych seksów w moim życiu, bo byłoby na pewno
      inaczej. Wyrzuciłabym z siebie wszelkie zahamowania, stałabym się wyuzdana, może
      nawet w torebce ukryła jakieś kajdanki, żeby związać mojego męża i zająć się nim
      po swojemu. Na koniec wszystkiego dałabym mu klapsa w pupę mówiąc: "ja ci dam
      podrywać obce kobiety przez internet" i wtuliłabym się mocno w jego ramiona.
      Sądzę, że wszelkie bzdury prędko by mu umknęły z głowy. Zresztą, tak jak
      mówiłaś, przecież to Ciebie podrywał, a nie żadną inną obcą babkę. I takie miej
      do tego podejście. On Cię kocha, tylko:
      1) jest spragniony seksu, więc nie myśli racjonalnie
      2) gdzieś między Wami mogło wedrzeć się odrobinę nudy

      Reasumując: do dzieła, kobieto.. Ratuj swojego męża! wink

      --
      ---
      Koza w rajtuzach z Emilką lub Klarą w brzuszku smile.
    • dorota53 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 10:07
      Zenada? Najwazniejsze zaufanie? To to sie dziewczyna przekonala czym warte jest
      jej zaufanie. Ja wiem ze takie gierki bywaja niebezpieczne, pokusa wielka aby
      sie oprzec, ale z drugiej strony dowiaduje sie jak latwo faceta wyprowadzic w
      pole. Nawet takie niewinne swintuszenie na necie o czyms swiadczy. Ja pisze
      autorka jest zadbana dziewczyna, dba o relacje z mezem, te czysto partnerskie,
      te seksualne. Choc dziewczyny pomslcie jakiego faceta nie kreci kobieta
      anonimowa ktora mowi w jaka bielizne jest ubrana i na co mialaby w danej chwili
      ochote. I tu przegrywaja kobiety z brzuszkami, zony. Bo to jest cos co ma i
      czego jest pewien.
      Jaka rada? Kontynuowac gre? Ni wiem to moze zrujnowac wasza przyszlosc, ale na
      pewno o tym wybryku rozmawiac. Moze zrozumie jaka glupote zrobil i to ze swoja
      zona! To jemu powinno byc watyd takich mysli wypowiedzainych do nowej zdobyczy,
      nieswiadomy ze rozmawia ze swoja wlasna zona. Moze sie opamieta i wiecej nie
      bedzie nawet probowac. Sciaskam mocno i przemysl to na spokojnie. W koncu
      kochasz go...Porozmawiajcie na spokojnie.
      --
      Dorota
      Mama Kubusia (14.03.2002), Aniołka (IX 2004) i Grudniowej niespodzianki
      Grudniowa niespodzianka
      • sabi35 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 10:28
        Smutne, zawsze myślałam, że zakochany facet jest odporny na takie pokusy
        (zakochana kobieta też).
        Ciągle słyszy się, że dla mężczyzny to pestka, że erotyczne buszowanie w necie
        to nic dla obu stron. A ja bym się martwiła o mój związek. To jest jak dzwonek
        ostrzegawczy.
        Myślę, że porządna rozmowa dobrze wam zrobi.

        --
        Ktoś
        • paulajal Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 26.10.05, 11:52
          A ja, niestety, myślę, że jak się Pan Maż tak łatwo dał wciagnąć i tak
          zaangażował w sprawę, to znak, ze to dla niego nic nowego i to, że niby
          pierwszy raz miałby Cię zdradzić, to tylko zagrywka na poderwanie Pani z sieci
          (brzmi lepiej niz "jasne, lalunia, przeleciałem juz cały tabun internautek,
          teraz kolej na Ciebie").

          O H Y D A!!!

          Niezmiernie współczuję Ci znalezienia się w takiej sytuacji. Diewczyny
          podsunęły juz kilka dobrych pomysłów, moze skorzystasz z nich. Pochopne
          awantury odradzam. Ale też pomysł z radosnym powitaniem Tyshockna w umówionym
          miejscu, tym bardzie, to przekracza moje wyczucie dobrego smaku, a jak on tak
          lubi silne wrazenia i to jak mu się spodoba, to jaki ma być Twój kolejny krok,
          byście sobie urozmaicili życie???
          --
          Paula, mama Sebastiana
      • aniela000 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 10:33
        jestem w szoku zachowaniem twojego męża!myślę że dobrze zrobiłaś podszywając
        się po ta kobietę bo wiesz na co stać twojego męża!umów3 sie z nim na tą randkę
        i zobacz jego minę!tylko wtydy może ci wmawiać że wiedział że to ty,i tak
        specjalnie z tobą flirtował.Ale zobaczysz jego minę jak przyjdziesz na
        spotkanie.Ja nie potraktowałabym tego tak żartobliwie jak radzą ci dziewczyny!
        to jest poważna sprawa.chyba wyjechałabym na kilka dni żeby sobie przemyslał
        potęsknił,a może nową laskę poderwał.Strasznie sie zdenerwowałam mężczyzni
        to.............SZOK
      • zuza3 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 10:43
        cześć smutna!moim zdaniem prowokacja ta nie była w porządku w stosunku do
        twojego męża,ale my kobitki mamy takie ciągoty żeby sprawdzać mężów(ja tak
        czasami mam)tak czytałam i sobie pomyslałam że każdy facet jest mocny w gębie,
        jeszcze jak pisze w necie.zupełnie inaczej pewnie zachowałby się przy spotkaniu
        twarzą w twarz,jeżeli by doszło do tego spotkania( w co wątpię)zresztą postaw
        się w jego sytuację, niechciałaś nigdy poflirtować przez neta,gdy się kogoś nie
        widzi, można tak wyobraźnię otworzyć że ho ho. myśl teraz o dzidzi, myslę że
        mężuś cię kocha.trzymaj się
    • madade Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 10:31
      strasznie narozrabialiście
      oboje.... smile
      On nie potrafił oprzeć się pokusie sprawdzenia jak bardzo pożądanym jest
      mężczyzną (samcem?)
      Ty nie potrafiłaś oprzeć się pokusie potwierdzenia słów o wielkiej miłości

      Strasznie mi przykro, że zawiodłaś się na mężu...
      Przykro mi bo wiem, że gdybym miała możliwość sprawdzenia mojego to chyba bym
      się nie zawahała. Mam nadzieję, że nigdy nie będę miała takiej okazji jak Ty.

      kiedy Twój mąż wraca? jak długo musisz sama nosić ciężar tej wiedzy?
      co jeśli nie znajdzie "nowej znajomej" na necie i zadzwoni na kom Twojej
      przyjaciółki?

      poczekaj do Jego powrotu, postaraj się spokojnie z Nim porozmawiać, powiedz jak
      bardzo Go kochasz, jak bardzo Cię zranił
      wydrukuj ten Wasz romans, połóż przed Nim kartki i pokojnie powiedz, że
      wychodzisz na spacer i ze chcesz zeby to przemyślał, żeby spróbował obie
      wyobraziź jak się czułaś "kiedy spławił swoją żonę" i fantazjował z "kochanką"
      nie słuchaj wyjaśnień....niech po prostu przemyśli
      powiedz, że oboje macie wiele do stracenia i że potrzebujesz czasu
      po prostu wyjdź
      umów się z przyjaciółką, kupcie lody, obejrzyjcie jakiś pozytywny film
      może zotaniesz u niej na noc?
      albo wróć do domu i resztę pozostaw mężowi

      pamiętaj ze sie kochacie a w brzuszku masz na to niezite dowody smile
      jestem z Tobą smile
    • bonnie75 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 10:35
      Ta cala historia jest bardzo przykra i smutna. Zdaje sobie sprwe, jak wielka
      pokusa jest chec sprawdzenia wlasnego meza i od razu nasuwa mi sie
      stwierdzenie "Masz, czego chcialas", z drugiej jednak strony zycie w blogiej
      nieswiadomosci nie jest zbyt pocieszajaca sprawa. I z Twojej i jego perspektywy
      cala ta historia nie wyglada dobrze. Dla niego - bo okazal sie (przepraszam
      Cie) dupkiem, ktory tylko czeka na okazje poflirtowania i poswintuszenia z inna
      (tekst "splawilem zone i teraz mam czas tylko dla Ciebie" bylby dla mnie
      megaprzykrym); dla Ciebie - bo tez zagralas nie fair, podszywajac sie pod jakas
      cizie i sprawdzajac go. Naprawde, nie wiem jak ja bym sie zachowala na Twoim
      miejscu. Wiem, ze czulabym sie upokorzona, a fakt, ze to wlasnie Ciebie
      podrywal wcale by mnie nie pocieszal, bo rownie dobrze mogla mu sie trafic inna
      osoba. Majac jednak na wzgledzie swoja wlasna dume nie pokazalabym mu, ze wiem
      o wszystkim, bo to by mnie postawilo w zlym swietle (juz widze mine mojego
      meza, kiedy cedzi przez zeby: "Sprawdzasz mnie w taki sposob? Dzieki za
      zaufanie, doskonale wiedzialem, ze to ty i specjalnie prowadzilem te gre,
      patrzac jak daleko sie posuniesz"). Jednak to zdarzenie bardzo nadszarpneloby
      moje zaufanie do meza, bo niby skad moglabym miec pewnosc, ze nie spotyka sie z
      innymi kobietami, a mnie wciska glodne kawalki o wielkiej milosci.
      Hm........ tak bardzo chcialabym dac Ci madra i uniwersalna rade, ale chyba nie
      ma takiej. Postapisz, jak nakaze Ci sumienie.
      Ta historia bardzo mnie zainteresowala (Boze, jakie to zyciowe) i chcialabym
      wiedziec jak postapisz. Oby tylko wszystko zakonczylo sie happy endem. Sciskam
      Cie mocno.
      --
      Adaś
    • gosiek289 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 10:49
      Od słów do czynów jest bardo długa droga. To,że on się z tobą umówił na kawę to
      nie znaczy, że pójdzie. Pamiętaj o tym, iz w internecie człowiek jest bezosobowy
      i pozwala sobie na dużo więcej niż normalnie by postąpił w życiu.
      Często ludzie fantazują na czacie, gdyż niczym to nie grozi a podnosi ich
      samoocenę.
      Ja uważam, że do spotkania by nie doszło - gdyż twój mąz nie miałby odwagi pójść
      na to spotkanie.
      Widać, ze mąż cię kocha. Nie niszcz związku. Nie wiem co co doradzić - ja
      osobiście nie robiłabym z tego wielkiej awantury. Próbowałabym jakoś delikatnie
      to załatwić. Na pewno też nie zostawiłabym tego w tajemnicy ( w sercu), gdyż
      rana będzie coraz bardziej krwawić. Musisz na spokojno z nim porozmawiać - sama
      musisz ocenić jaką formą mu przekazać ( ale bez ogromnych awantur ).
      Życzę powodzenia.
      --
      www.snugglepie.com/ezb/235035.png
      • smutna33 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 11:25
        Jestem Wam wdzięczna za wszystkie słowa...zastanawiałam sięco dalej robić i
        doszłam do wniosku ,żena razie bedę to kontynuować.Sama nie wiem jak długo,jak
        to będzie wyglądać.Dzisiaj napisałam sms-a z netu od tej niby kobiety do mojego
        męża.Jak jużw to weszłam to nie będę się teraz wycofywać.Zobaczę do czego
        jestzdolny się posunąć....napisałam mu ,że jestem szczęśliwa że go poznałam,że
        myslałam o nim intensywnie..że bardzo chcę tego spotkania.On mi natycmiast
        odpisał,że jak tylko będzie wracał(koło miescowości w której mielibyśmy się
        spotkać) to da mi znać,że nieumiał zasnąć przezemnie.Że działamna niego jak
        wulkan i nie może wyjść z zdziwienia że mnie spotkał,że jak tylko znajdzie
        kafejke to się ze mną skontaktuje(mąż mapracęwciągłej trasie więc co
        chwilęjest winym mieście).Na każdy sms niby od niej odpisuje...A jak ja jako
        żona do niego pisałam to marudził,że ciągle do niego piszę a on nie ma czasu
        na odpisywanie,że jest w pracy.A na pytanie kiedy wróci oczywiście
        powiedział ,że nie ma bladego pojęcia.Jednocześnie czuję się okropnie ,że robię
        coś takiego ,ale która z Was wycofałaby się w takim momencie?wiem,że duzo
        ryzykuję ,ale wolę zyć w swiadomości niż kompletnym zakłamaniu.Nie wiem jak
        będzie wyglądać nasze zycie...czy będę w stanie zapomnieć.Pomimo wszsytko
        kocham go,nie mozna tak nagle kogoś znienawidzieć..chociaż momenami to właśnie
        czuję.Będę to kontnuować i zobaczymy co z tego wyjdzie...straszne ,ale to może
        spotkać każdego z Was,nawet nie wiecie jak ja mu wierzyłam.nie spodziewałam się
        żeon na necie zareaguje na tą zaczepkę...myslałam że mając tak mało czasu dla
        nas nie będzie go chciał tracić dla jakiejś laski.A może się wycofa sam,chociaż
        powoli w to wątpię bo czytając sms-y od niego wszystko wskazuje że on tego
        spotkania wprost pragnie
        • valeria2 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:36
          dziewczeta z pewnościa niejedna z nas flirtowała sobie na czacie"sex" z
          namietnym brunetemsmile) i wiecie dobrze jak to podkreca...dopóki nie ma wymiany
          nr.telefonów,gg,adresów mailowych to jest tylko zabawa i jest traktowana z
          dystansem...fajnie było mozna poklikac raz czy dwa a potwm to staje sie nudne i
          znam lepsze spedzanie wolnego czasu niz siedzenie przed kompem i po raz 39
          pisanie ze tak wygladam tym sie zajmuje .....Ja sama poznałam faceta(goracego
          bruneta dosłowniesmile)) własnie na czacie.Spotkałam sie z nim 3 razy,był sex,było
          bardzo miło i traktowałam to jak przelotna znajomosc(on mieszka w innym
          miescie).Ale robiłam to jak byłam wolna ,nikogo nie oszukiwałam.z moim czatowym
          przyjacielem mamy kontakt na gg,czasem sie zdzwonimy.Oboje mamy juz swoje
          drugie połowki i wiemy o tym .Jest miedzy nami szacunek ,przyjazn no i
          wspomnieniasmile))))
          A bohater watku -maz smutnej jest zajety i jak chciał sobie poflirtowac ok,ale
          poszedł za daleko,dał nr.tel,sam nalegał na spotkanie.......smski zamiast do
          zony i dzidzi to do tej "drugiej" ,Nie ma czasu dla zony-dla kochanki-tak.hmmm
          ja to msciwa jestem......i cos bym takiego wykombinowała,Nie zeby zaraz wojny
          ale tak po kobiecemu mu dopiec...i miec ta przewage..Uczucia uczuciami skoro go
          kochasz to kochaj ale najpierw daj mu ostro do wiwatusmile))
          trzymaj sie
        • xemxija Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 16:41
          Wiesz co z tego wyjdzie?? Wielka kupa. Wielka, wielka.
          Jestes na prostej drodze do rozwodu. To co on robi jest glupie, ale to co Ty
          robisz jest po prostu straszne. Jak on sie dowie, chyba Ci nie wybaczy.

          --
          Politicians and diapers should both be changed regularly, and for the same
          reason.
          Wabi, nęci, zabija - Prusakolep - do nabycia w sklepach SPHW.
        • ostroszyc Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 23:41
          A tak swoją drogą - ciekawa przewrotność: pomyśl że to TY na niego tak
          działasz... Bo przecież to Twoje słowa były, no nie? Nie wiem gdzie pogubiliście
          się, skoro tak pragnie spotkania z Tobą, nie wiedząc wcale o tym. Mam nadzieję
          że chociaż grozi Wam spory kryzys (tak mi się wydaje) to uda Wam się z tego
          wyjść, i trzymam za Was mocno kciuki...
    • majca1 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 11:11
      NIE MARTW SIĘ SMUTNA! Nic się nie stało. Mój mąż prawie dwa lata był w
      rozjazdach, a ja z nudów siedzialam na czacie. Uwierz mi to świetna zabawa
      (przynajmniej dla mnie byla). Flirty, rozmowy o zdradzie, seksie i te o życiu,
      smutkach i czesławie niemenie... Podryw i marzenia erotyczne, ale nigdy,
      przenigdy nie umówiłam sie z nikim z sieci! I pomimo tych wszystkich pustych
      gadek bardzo kochałam i kocham mojego męża i nigdy go nie zdradzilam (nie
      miałam nawet takiego zamiaru). To fajna rozrywka, dużo bardziej ekscytująca niż
      zapewnianie bez końca o niezmiernej miłości. Ja bym puściła mu swoje zdjęcie i
      obrócila wszystko w żart! A co do tego że cię okłamuje że niby z nikim nie
      gada, to naturalnee! Boi się. Mój mąż jak wypije 2 piwa też zarzeka się że nic
      nie pił! A przecież bym mu nic nie zrobiła. Trzymaj się!
      --
      Brygidka
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30583066
    • pocholita Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 11:16
      No cóż, w związku z tym, że jesteś w ciąży to najlepszym wyjściem jest chyba
      ratowanie tego związku. Na Twoim miejscu chyba wykpiłabym się od tego spotkania
      i stałabym się jego internetową przyjaciółką. Ludziom w internecie jest łatwiej
      mówić o sobie bo czują się anonimowi. Może poironizuj trochę na temat jego
      małżeństwa i zapytaj dlaczego to robi, czy nie układa mu się z żoną etc. Możesz
      się dużo dowiedzieć a jednocześnie mu doradzać. Powodzenia!
      • nataliamackowiak Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 11:37
        do autorki wątku-współczuję Ci, wiem, ze to musi być trudne, nosisz w sobie
        jego dziecko, a musisz czytac takie sms od niego do laski innej. Nie wiem co
        bym zrobiła, ale chyba tak jak pisała któras poprzedniczka-pisz z nim, zrażaj
        go do siebie(do tej laski), a pisz dobrze o żonie czyli o sobie.
        Natalia
        --
        Oliwka tutaj ma 12 miesięcy:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19490611&wv.x=2&a=30291316
      • koza_w_rajtuzach Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:07
        siula5 napisała:

        > Ja bym nasłała na niego bandziorów, żeby mu wpier....wtedy dopiero chyba by mi
        > ulżyło...

        Bandziorów? Ulżyłoby Ci? Naprawdę jesteś taką bezduszną sadystką?
        Mąż smutnej jest samcem. Jasne, że go to nie usprawiedliwia we wszystkim, ale
        jego żona wykorzystała fakt, że zna jego potrzeby, wie co go kręci, a poza tym
        złożyło się na to również to, że facet jest na czczo. Wybrała najgorszy moment
        na to, aby wcielić się w kobietę jego marzeń i snów (bo z tego co napisała, to
        wynika, że właśnie w taką się wcieliła. Nikt przecież nie zna lepiej jej męża od
        strony preferencji seksualnych niż ona sama).
        Osobiście uważam, że trzeba trochę empatii i zrozumienia dla biednego,
        opuszczonego i spragnionego mężczyzny. Jeśli smutna chce ratować swoje
        małżeństwo, ulepszyć je, to dzięki wprowadzeniu pewnych atrakcji stanie się na
        powrót najbardziej interesującą dla swojego męża kobietą. Użycie siły, czy
        wywoływanie wyrzutów sumienia poprzez np. prawienie wymówek spowoduje, że będzie
        czuł się nieszczęśliwy z tym co zrobił, ale nie uśnieży jego pragnienia
        spróbowania czegoś nowego, co obudziła w nim JEGO WŁASNA ŻONA. On i tak na pewno
        rozumie swój błąd, tylko nie myśli teraz racjonalnie, bo instynkty biorą nad nim
        górę.
        Ja zastosowałabym w tym przypadku sposób, który napisałam nieco wyżej (w innym
        poście).

        > nie podarowałabym tego, najlepiej zrozumie swój błąd doświadczając
        > tego samego od ciebie

        No jasne, najlepiej skopać leżącego.
        Ludzie w małżeństwie powinni się wspierać, pomagać sobie. Czasem przydaje się
        odrobina znajomości psychologii i umiejętnego wyeliminowania problemu. W taki
        sposób jaki podałaś nie pomogłabyś ani sobie ani swojemu mężowi. Pewnie masz do
        wszystkiego takie podejście. A jak położysz ulubiony cukierek Twojego dziecka na
        stole i zakażesz mu go ruszyć (a dziecko będzie głodne), to gdy będzie chciało
        go mimo wszystko zjeść, to też go pobijesz? No tak, bo przecież idąc Twoim
        tokiem myślenia, to tylko w taki sposób zrozumie swój błąd.
        Chyba nie doceniasz homosapiensów.

        --
        ---
        Koza w rajtuzach z Emilką lub Klarą w brzuszku smile.
        • nataliamackowiak Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:10
          "trzeba trochę empatii i zrozumienia dla biednego,opuszczonego i spragnionego
          mężczyzny"
          nie sądzę, bo jeśli się zdecydował na prace daleko od domuo od żony i wspólnego
          łoża, to nie ma usprawiedliwienia do swojego zachowania w necie.
          Po prostu zachował się jak rasowy samiec. Racja.
          Natalia
          --
          Oliwka tutaj ma 12 miesięcy:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19490611&wv.x=2&a=30291316
          • koza_w_rajtuzach Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:21
            > "trzeba trochę empatii i zrozumienia dla biednego,opuszczonego i spragnionego
            > mężczyzny"
            > nie sądzę, bo jeśli się zdecydował na prace daleko od domuo od żony i
            > wspólnego łoża, to nie ma usprawiedliwienia do swojego zachowania w necie.

            Może zdecydował się na taką pracę ze względów finansowych, tego przecież nie
            wiemy. Nie zapominaj o tym, jaką mamy ciężką sytuację w Polsce.
            Zresztą nie zdradził swojej żony i podejrzewam, że wcale by nie zdradził.

            > Po prostu zachował się jak rasowy samiec. Racja.

            No tak, bo rasowy samiec ma większe potrzeby w sferze seksualnej, bardziej go
            kusi do grzeszków i uważam, że wcale nie należy mu się z tego powodu potępienie.
            Kobiety narzekają, że mężczyźni nie zawsze je rozumieją, nie zawsze wspierają,
            że są zbyt prości, a same nie starają się zrozumieć swoich mężów, tylko z góry
            skazują na wieczne potępienie. Zamiast pomóc wolą robić karczemne awantury i tym
            bardziej pchać ich w ramiona innych kobiet, bo obce kobiety często okazują im
            więcej serca.

            --
            ---
            Koza w rajtuzach z Emilką lub Klarą w brzuszku smile.
        • siula5 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:16
          Nigdy nie byłam naiwna i nigdy nie będę, jak wogóle możesz Ty- kobieta, która
          ma szacunek do siebie bronić takigo chłopa. Tłumaczysz go w bardzo dziwny
          sposób, że ona wiedziałą jak go uwieść, wydaje mi się że każda z nas by go
          równie łatwo uwiodła jak i własna żona.
          Na zdradę i chociażby na chęć zdrady nie ma żadnego wytłumaczenia, zrozum to
          Kozo że on chce iść do łóżka z inną kobietą!!! Ciekawe czy byś tak samo broniła
          chłopa, gdyby był on twoim mężęm. Ja nie zniosłabym myśli, że będąc ze mną
          myślał i kombinował jak być z inną kobietą brrr wstrętne.
          Nie bierz dosłownie słów o bandziorach jak się bulwersuję czymś to czasem piszę
          głupoty, tak naprawdę nie wiem co bym zrobiłą, bym musiała bardzo to przemyśleć
          i słuchałabym tylko swego serca bo to od niego zależy czy chce być z tym
          mężczyzną czy nie i czy jest w stanie tak samo przytulać i całować kogoś kto
          tak naprawdę skrzywdził, w głowie mi się to nie mieści
          --
          tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20723;131/st/20060201/dt/6/k/fcb7/preg.png
          RZECZYWISTOŚĆ JEST NAJDOSKONALSZYM
          PRZEDSTAWIENIEM WOLI BOGA
        • siula5 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:25
          "A jak położysz ulubiony cukierek Twojego dziecka na
          stole i zakażesz mu go ruszyć (a dziecko będzie głodne), to gdy będzie chciało
          go mimo wszystko zjeść, to też go pobijesz?"
          Jak możesz porównywać zachowanie dziecka do zachowania mężczyzny, dorosłego-
          bezsens. Sory, ale co nazywasz "ulubionym cukierkiem" inne kobiety, czy może
          masz na myśli blondynki, brunetki? a czy przypadkiem takim cukierkiem ulubionym
          nie powinna być jego żona? Nic go nie tłumaczy, taka jest prawda.
          --
          tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20723;131/st/20060201/dt/6/k/fcb7/preg.png
          RZECZYWISTOŚĆ JEST NAJDOSKONALSZYM
          PRZEDSTAWIENIEM WOLI BOGA
    • gonia28b Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 11:41
      Witam.
      Przeciekawa historia, aczkolwiek jesteś w sytuacji nie do pozazdroszczenia.
      Dziewczyny tutaj różnie doradzają i myślę, że moja porada też będzie
      potraktowana jak jedna zwielu - poczytaj wszystkie odpowiedzi, wybierzesz dla
      siebie co będziesz uważała za najlepsze rozwiązanie.
      Doradzę Ci następująco: umów się z nim na randkę, wcześniej kup sobie bieliznę
      o jakiej mu pisałaś, że nosisz, idź do fryzjera, i w ogóle zrób się na taką
      super-extra lachę - będzie w szoku... cóż... A potem porozmawiaj z nim poważnie
      i powiedz mu, że masz takie wątpliwości w stosunku do niego i to NIE BEZ
      PODSTAWNE.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      --
      Gonia i Jakub Józef -ponoć...
      • eminka1 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 13:04
        Sytuacja nie do pozazdroszczenia!
        Ale sama sie o to prosiłaś i nadal brniesz w to bagno. Zadręczasz się na własne
        zyczenie. Jeśli już tak zaczęłaś działać, to przynajmniej pozwól, zeby on jakąs
        inicjatywę przejął, bo w zasadzie widzę, że to Ty (jako ta druga) jestes
        strasznie namolna. Żaden (słownie: "żaden") facet nie oparłby się takiemu
        flirtowi - bo to na tym etapie tylko niewinny flirt, a pewnie co drugi
        poszedłby dalej. Taka sytuacja jest dla niego ekscytująca i komfortowa (dla
        każdego by była) bo 1) panna (Ty) sama go uwodzi, a jeszcze do tego jest taka
        fantastyczna jak jego kochana żona 2) jest daleko od domu, więc są duże szanse,
        ze nikt się nie dowie.
        Nieuczciwe jest to, że Ty go dobrze znasz - jego potrzeby i pragnienia i
        wykorzystujesz to. Moze gdyby nawet rozmawiał z jakąś obcą to nie wywarłaby na
        nim żadnego wrażenia. Ty masz w tym jeden jedyny cel - udowodnic mu, że by Ci
        zdradził i przypuszczam, ze wszystko to co do niego piszesz, to tylko pod tym
        kątem, a facet to tylko facet. Z resztą myślę, że gdyby Ciebie podrywał facet,
        który zachowywałby sie tak jak Ty lubisz, wszystko by Ci w nim pasowało, bo
        byłby identyczny jak osoba, którą kochasz i która Ci w 100% odpowiada (czyli
        Twój mąż) to tez byś była zaintrygowana i moze nawet byś sie umówiła -
        szczególnie w sytuacji, gdyby gość nie dawał Ci spokoju i zalewał smsami.
        Przestań pisać do niego pierwsza - zobacz, czy Twój mąż bedzie kontynuował tą
        znajomość. Może nie !!!
        Trzymaj się!

        -- Filip
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20721;104/st/20051107/dt/6/k/5e46/preg.png
        -- Starsza córcia Olunia tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10714;112/st/19931215/n/Olunia/dt/6/k/28f6/age.png
    • gosia277 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:26
      Nie zazroszcze.Ja jestem w 32 tc.a mój narzeczony jest poza domem
      3 tyg i potem wraca na weekend do domu.Pracuje jako kierowca w tansporcie
      miedzynarodowym.Bardzo dobrze rozumiem Twój żal,niepewność i to że wątpisz.Ja
      sama nieraz wątpiłam w sens mojego związku,w to nawet że nie jestem pewna że
      dobrze zrobiłam że zdecydowałam sie mieć z nim dziecko.Nieraz wyobrażałam sobie
      te długie hiszpańskie noce i gorące dziewczyny.Nigdy jednak mi nie dał powodów
      do jakichkolwiek podejrzeń.Ale nerwy robią swoje. Moja rada- porozamwiaj
      szczerze z mężem,tak od serca.O wszystkim co czujesz, bo szczerość jest
      ogromnie ważna w każdym związku a już tymbardziej w takich związkach jak
      nasze.Życzę Ci powodzenia i napisz co dalej.Trzymam kciuki.gosia
    • mrowka75 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:41
      Sama tego chciałaś - chce się powiedzieć.
      Możesz postawić się w jego sytuacji? Czy jesteś pewna, że sama nie uległabyś
      takiej pokusie? Nie rozfantazjowałabyś się, gdyby nagle obcy mężczyzna, acz
      ujmujący, tak ładnie by się Tobą zainteresował? Nie mówię, że w obecnej chwili,
      kiedy jesteś w ciąży, hormony i atawizmy chronią nas kobiety ciężarne przed
      skokiem w bok - potrzebujemy bowiem jak nigdy w tym okresie opieki ojca dla nas
      i potomstwa . Czy jednak będąc sama w podobnej sytuacji jesteś pewna że nie
      uległabyś magii uwodzenia? Wiem, tylko tyle, ze jesteśmy ludźmi. Rozumiem twoje
      rozczarowanie i przykrość, dowiedziałaś się, że mąż nie jest idealny,
      sprowokowałaś go i okazało się, ze jednak ma swoje słabości.
      ja na Twoim miejscu teraz cieszyłabym się, że jeszcze do niczego nie doszło.
      Zemsta niczego nie rozwiąże. Jeśli zależy Ci na mężu, na rodzinie, na związku
      rozwiązaniem jest tylko szczera rozmowa, może on faktycznie nigdy nie był w
      takiej sytuacji, tylko Ty możesz teraz mu pomóc, może musicie właśnie teraz
      sobie pomóc, żeby nie popełnić nieodwracalnych błędów? Może taka rozmowa
      podziała właśnie jak katalizator i uświadomi wam obojgu wasze wartości. Jeśli
      naprawdę nie zdradził Cie jeszcze nigdy - to dla niego też to może być zabawa z
      odbezpieczonym granatem.
      Ja się nie łudzę, ze mąż mój jest idealny, że nie zareaguje na pokusę, sama też
      nie jestem idealna. Ale świadomość tego, ze jesteśmy tylko ludźmi pomaga mi nie
      popełniać nieodwracalnych błędów. działam tak, żeby mężowi nadal na mnie
      zależało, ale jeśli jego decyzje będa inne nic na to nie poradzę. Wiele na
      takie tematy rozmawiamy, mieliśmy kilka trudnych chwil w swoich życiu, powazne
      kryzysy małżenskie, ale udało nam się z tym sobie poradzić tylko i wyłącznie
      dlatego, że oboje czujemy się za siebie odpowiedzialni.
      I jeszcze jedno. Moim zdaniem powinniśmy stosować do ludzi zasadę ograniczonego
      zaufania - mam na myśli to, że nigdy do końca nie jesteśmy w stanie przewidzieć
      pewnych reakcji naszych mężów, przyjaciół, a nawet swoich. Mi ta zasada nie
      przeszkadza bezgranicznie kochać mojego męża, ale jestem ostrożna w ocenie jego
      reakcji i motywów działania.
      Pozdrawiam i życzę żeby ta sytuacja raczej pogłębiła waszą więź niż ją zerwała.

      --
      Ciężarówki - nie zapominajcie o zapinaniu pasów w aucie!
      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20711;30/st/20051126/k/56bd/preg.png
      • siula5 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 12:51
        Każdy flirt ma swoje granice. Sama jestem flirciarą i lubię porozmawiać,
        poflirtować z mężczyznami, ale nidgy nie wyraziłam chęci spotkania, mimo iż
        często byłam wręcz namawiana. Flirt kończył się gdy mężczyna był nachalny i
        nalegał na spotkanie.
        Dzięki Bogu ty go uwiodłaś, strach pomyśleć co by było gdyby to jakaś inna
        kobieta, nic się nie stało narazie, więc będzie ci łatwiej zapomnieć.
        Trzymam kciuki i zmówię paciorek za ciebie obyś dokonałą dobrego wyboru co do
        rozstrzygnięcia tej sytuacji.
        --
        tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20723;131/st/20060201/dt/6/k/fcb7/preg.png
        RZECZYWISTOŚĆ JEST NAJDOSKONALSZYM
        PRZEDSTAWIENIEM WOLI BOGA
    • kazanka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 13:02
      Przede wszystkim bardzo mi przykro, że musisz przez to przechodzić. Nie napiszę Ci jak postapić bo to wyłącznie Twoja decyzja, ale napisze co ja bym zrobiła. Według mnie to Ty będziesz twórcą zakończenia tej historii. Jeżeli zależy Ci na mężu, rodzinie, jesteś pewna, że go kochasz a on nigdy nie dawał Ci podstaw do strachu o was czy płaczu to walcz. Walcz o was zanim będzie za późno. Teraz jeszcze nie jest, ale wszystko w Twoich rękach. Po co Ci kontynuować tą historię, kiedy odbija sie to negatywnie na dziecku i Tobie. Jak tylko mąż wróci to porozmawiaj z nim szczerze (nawet niezły jest pomysł, abyś dała mu wydruki, krótko przedstawiła sprawę i poszła na spacer dając czas na przemyślenia) ale potem wróćcie do rozmowy. Powiedz mu jak Ci było przykro, że Cie bardzo zranił, ale nie zostawisz tak sprawy bo to zbyt ryzykowne. Wymuś na nim, aby powiedział co jest nie tak, czego oczekuje, czego mu brakuje i jak on widzi wasz związek. Dlaczego dał sie wciagnąć w tą intrygę? Zrób wszystko aby sprawe wyjasnić, abyscie zrozumieli jakie sa wasze wzajemne oczekiwania. Ta cała historai bedzie dla niego niezłą nauczką. Reasumując, i takie macie więcej szczęścia niż większość zagubionych par, bo wszystko jeszcze przed wami, zależy od was. Nie igraj z ogniem, pamiętaj, że łatwiej jest zdławić mały pożar niż olbrzymi, który może wymknąć sie spod kontroli. Dajcie sobie szansę, daj mu szansę, a zobaczysz, że ta cała sytuacja może wam wyjść na dobre. Miłość na pewno jest w was, tylko trzeba ja umiejętnie pielęgnować. Dostałaś sygnał ostrzegawczy od życia, wykorzystaj to. Życzę szczęścia.
    • animetka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 13:05
      Ja na 100% bym się nie posunęła do takiego dalekiego flirtu(obojętnie czy na
      czacie czy w innych okolicznościach).Też lubię sobie pogadać głupoty,ale
      wszystko ma swoje granice i bardzo bardzo kocham mojego męża i nigdy nie zrobię
      nic,co mogłoby zle wpłynąć na nasz związek.Faceci są chyba jednak trochę
      bardziej podatni na zdradę(choć napewno nie wszyscy).Ja bym chyba wybaczyła
      swojemu,ten jeden wirtualny skok w bok.Dałabym sobie już na luz z udawaniem tej
      drugiej.Lepiej nie kusić losu.Pozdrawiam i trzymaj się,bo teraz serca masz
      dwa...
      • andula_t Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 13:39
        Długo się zastanawiałam nad tym czy coś pisać czy nie.
        Po tylu różnorakich postach stwierdziłam, że chyba trzeba.
        Po pierwsze nie rozumiem w ogóle po co to zrobiłaś (rozumiem, że my kobiety w
        różnych sytuacjach wpadamy na "świetne" pomysły) - bo dlaczego nie
        pokomplikować sobie życia. Nie będę już roztrząsać tego bo musiałabym użyć
        słowa, którego nie chcę. Skoro już się tak stało to...
        Moim zdaniem nie powinnaś ciągnąć tego dłużej. To nie ma sensu. Albo mu od razu
        powiedz że tak się zabawiłaś i obróć to w jakiś żart. Bo chyba inaczej wyjdzie
        straszna awantura.
        Ja kiedyś zrobiłam bardzo głupio i sprawdziłam telefon mojego męża, był tam
        numer do jakiejś dziewczyny (o dziwnej porze) i baaardzo długo męczyłam się z
        tym i w końcu mu powiedziałam że byłam taka glupia i po prostu powiedziałam co
        zrobiłam i nic się nie stało.
        tak więc ....
        daj sobie spokój z podszywaniem się pod jakieś napalone dziewczę, bop tylko
        sobie namieszasz w głowie.... moim zdaniem niewielu facetów by się nie nabrało.
        w końcu to internet - można udawać kogo się chce, kiedy chce i z kim chce.
        szczególnie że większość facetów w sytuacji kiedy dziewczyny męczą i męczą -
        nie wytrzymuje się i poddaje sytuacji.
        DZIEWCZYNY - nie komplikujmy sobie życia wywołując takie sytuacje - to straszna
        głupota. Wiem, że są różne sytuacje ale nie szukajmy kłopotów - tym bardziej
        jak jestesmy w ciąży.
      • jopiec Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 13:49
        Kochana pomyśl o tym troszeczkę inaczej..Nie żebym na siłę chciała Cię
        pocieszyć,ale..Słuchaj, czy nie wydaje Ci się, że on po prostu zauroczył się
        drugi raz Tobą?Anonimowość wirtualna to jedno, drugie to fakt, że istnieje
        przecież magia miłości,przeznaczenie..Jego pociągasz Ty-przecież nie udajesz
        całkiem innej osoby,skrajnie różnej od Ciebie?Kiedyś pewnie flirtowałaś z nim w
        podobny sposób,zarzucałaś wędkę,podbierałaś swoimi kobiecymi sztuczkami..Faceci
        mają swoje preferencje,jedne kobiety na nich działają,inne-wcale.Ty chyba
        zadziałałaś na niego najsilniej skoro pozwolił Ci się usidlić!
        Sama zresztą mówisz ,że wykorzystujesz swoją wiedzę na temat jego upodobań..A
        przecież nie ma drugiej takiej jak Ty!!!To Ty wiedziałaś jak zadziałać by go
        uwieść-może nie chciałaś,ale zrobiłaś to podświadomie..Wątpię,że Twój mąż mając
        mało czasu,rozmawiając z Tobą,zainteresował by się pierwszą lepszą zaczepiającą
        go laską..To świadczyłoby o tym,że w ogóle go nie znasz..A przecież aż tak
        maskować się nie sposób..No chyba,że teraz dopiero znajdujesz w swojej pamięci
        jakieś dziwne,podejrzane sytuacje.
        A wiesz co?może rzeczywiście powinnaś zainicjować Wasze spotkaniesmileWeź
        koniecznie aparat!Ta mina będzie niezapomniana!
        Już pewnie nigdy sie nie skusi na wirtualny flirt!!!bo nie będzie miał
        pewności,czy czasem ta laseczka co go nagabuje nie jest nasłana przez żonkęwinkA
        może to on ma ubaw wiedząc,że to Ty?Faceci czasem są bardziej inteligentni niż
        Ci się wydaje..wink
        Na przyszłość-badź czujna!Facet musi wiedzieć,że masz nad wszystkim(nad
        nim)kontrolę-musi mieć długą,ale smycz..Dbaj o siebie kochana i o iskierkę
        oczywiście..
    • marta_st Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 13:31
      Witaj

      Nic złego nie zrobiłaś, bo wiedziałaś, że rozmawiasz ze swoim mężem, a nie
      flirtowałaś z obcym facetem. Czasem dobrze jest móc sprawdzić naszą drugą
      połówkę. Sam fakt, że gadał obcą (teoretycznie) kobietą nie świdaczy zbyt
      przychylnie o nim. Kochający mąż na takie zaczepki odpowiedziałby, że kocha i
      jest kochany i nie interesują go rozmowy z innymi kobietami. Wiesz uważam
      jednak, że nie powinnaś tego dłużej ciągnąć jako ta druga, ale powiedzieć
      mężowi wprost o tym co zrobiłaś, bo w ten sposób można go przywrócić do
      porządku. Wierzę, że taka rozmowa pomoże (kiedyś podobny problem miała moja
      przyjaciółka i wszystko po rozmowie skończyło się pozytywnie). Zapytaj męża czy
      mu czegoś brakuje, czy ma jakieś oczekiwania względem Ciebie.
      Pozdrawiam

      --
      Cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce są słodkie.

    • uuullaa Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 14:05
      Faktycznie-nie ma czego zazdrościć. Strasznie dziwna, i dość nietypowa sytuacja.
      Nie będę się długo rozpisywała. Chce tylko powiedzieć jedno, jesteś teraz w
      ciąży. Nie uważasz, że powinnaś przede wszystkim teraz uważać na dziecko? Ta
      cała sytuacja może być naprawde nieprzyjemna. Tym bardziej, że nie masz pewności
      jak naprawde to wszystko się skończy. Porozmawiaj szczerze ze swoim mężem, póki
      jest na to jeszcze czas. Powinien wiedzieć, że Cie zranił, bo, nie oszukujmy
      się, ale zachował się beznadziejnie. Żadnego flirtu nie można usprawiedliwiać.
      Myśle, że powinnaś "dmuchac na zimne"...Pomyśl teraz o swoim maluszku które nosisz!
      Ja na Twoim miejscu zadzwoniłabym do Niego, i spytała, jak było na randce z
      "PaniąX". Napewno zamilkłby na dłuższą chwile. Ciekawe, jakich uzyłby argumentów
      by się z tego wszystkiego wytłumaczyć.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka