uwiodłam własnego męża w sieci....

    • cosmolinka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 16:09
      Byłam prawie w identycznej sytuacji. Co zrobiłam? "Bawiłam" się ponad 4
      miesiące, przez pierwsze 3 tygodnie, byliśmy prawie codziennie na GG rozmawiając
      ze sobą (ale bardziej starałam się być jego przyjaciółką, niż kobietą do łóżka),
      ale później on pojawiał się coraz rzadziej (choć wiedziałam, że siedzi w necie,
      bo szukał ofert pracy). Spotkanie proponował i owszem, ale ja zawsze wybierałam
      terminy kiedy ja miałam być w tym mieście, no i... zawsze mówił, że ten termin
      nie pasuje. W domu rozmawialiśmy o tym nie raz, że na czaty wchodzi, ale później
      obiecał, że z tym skończy. W końcu kiedyś był na czacie i na GG ze mną, jako nie
      mną też rozmawiał. Wrócił do domu, zapytałam, czy był na czacie i GG,
      usłyszałam, ze nie. Wtedy nie wytrzymałam, wygarnęłam mu wszystko. Był
      zaskoczony, ale też się śmiał, że posunęłam się do takiego podstępu. Stwierdził,
      że fajnie mu się ze mną rozmawiało, itd... I nawet wspomniał, że przez chwilę
      pomyślał, ze to ja, ale... później stwierdził, że to nie możliwe. Pogodziliśmy
      się, ale wiem, że teraz na czaty nie wchodzi, na GG też nie klika z nieznajomymi
      (a w pracy z niego korzysta), bo ktoś tam go zaczepił i od razu do mnie z
      pytaniem, czy znów go sprawdzam? Teraz się pilnuje a już wie, że dużo zrobię,
      aby być pewną... Zaufanie? Nadszarpnięte, ale kochamy się, mamy dzieci i to jest
      najważniejsze.
      A teraz z perspektywy czasu jak na to patrzę, to zrobiłabym tak jak któraś
      radziła, umówiła się z nim i nie robiła awantury, ale zaczęła go znów uwodzić.
      Niech wie, że ma kobietę nieprzewidywalną smile
      Życzę happy endu smile
    • dorota53 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 16:18
      No walsnie to jest sposob, tak jak napisala moja poprzedniczka raz sie
      przejechal i wiecej nie korzysta z chatow i wirtualnych randek, bo ma obawy czy
      i tym razem ktos bliski nie robi mu zartu.Moze i jego zaufanie jest zachwiane,
      choc z drugiej strony gdyby naprawde nic nie mieli do ukrycia nasi faceci nie
      mieliby sie czego obawiac. Czasami potrzebna jest taka nutka zazdrosci i
      podejrzliwosci...Powtarzam nutka...
      • anulla1 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 16:28
        Kochana!
        Nie czytałam wszystkich rad od dziewczyn, zapewne rakcje są zróżnicowane,
        trudno mi ci cokolwiek radzić, nie podejmuj żadnych pochopnych decyzji. Jedyne
        co mogę napisac jako okoliczność łagodzącą, dla meża- oczywiście nie
        usprawiedliwiam go- być może on uległ urokowi tej nieznajomej, bo idealnie go
        rozumiała, i myślę że inna kobieta by go tak nie uwiodła, a tobie sie to udało
        bo go doskonale znasz. Pamietając o tym moze łatwiej ci będzie mu wybaczyć!!!
        Życzę powodzenia
        Ania
        • przepio Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 19:30
          Mój były facet był podobny-na prawo i lewo próbował flirtować,a ja byłam
          strzępem człowieka-na szczęście poznałam mojego obecnego męża. Byłego ostatnio
          spotkałam-po 15 latach nic się nie zmienił i teraz się dowiedziałam,że byłam
          miłością jego życia. Trudno-sam chciał.Wiem,że zostając z nim byłabym wrakiem,
          pełnym kompleksów. Bardzo mi przykro, tym bardziej,że jesteś w ciąży-ale tym
          bardziej uważam,że z Twojego mężą jest kawał świni. Olej go-niech chodzi i
          skamle i niech wie, co może ( kogo) stracić.Powodzenia!
          • maya2006 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 19:51
            te dziewczyny, ktore uwazaja , ze nie tylko facet ale i autorka "narozrabiala"
            niech sie stukna w glowe! ona zrobila sobie zabawe i gdyby on nie byl
            sku..elen, to ta "obca " uslyszalaby od niego "milo z toba rozmawiac, ale mam
            ukochana zone, ktora jest w ciazy",a nie dostala od niego numer komorki sad
            obrzydliwe jestescie
            • simonkapl Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 19:56
              Masz racje, ale to pewnie te dziewczyny ktore same sa zdradzane i ktore niestety
              stawiaja sie w roli "zloczyncy".To jets normalna reakcja samoobronna.On nie
              chcial to moja wina.Pozdrawiam
              • annam21 moze to za ostro...ale... 21.10.05, 20:44
                ja bym niesteyt odeszla.doprowadzila bym gre do konca i poszla na spotkanie.Juz
                z pozwem.ALe ja taka jestem.Oszukana mnie raz,myslalam ze wybacze-i zylam w
                toksyczny zwiaku 3 lata, zdradzalam i oszukiwalam partnera za kare,za to co on
                mi zrobil,choc nawet nie byl z inna w lozku.Ja bylam zniszczona psychicznei bo
                ciagel myslalam jako on wtedy mogl(na samym poczatku zwiazku)i go zdradzalam i
                zdradzalam,i zdradzalam.Bez zadnych,zadnych wyrzutow.Nawet slub mielismy
                brac,naszczescie wporoe zobaczylam co sie zdiej." miech przed slubem gdy znowu
                obudzialam sie przy kochanku,stuknelam sie w glowe,pomyslalm jaki slub??? po co
                przeciez ja mu nigdy nie wybacze,zawsze bede go tak "karac".Rozstalismy sie, i
                ja jak najszybciej wyjechalam do niemiec.Nie zaluje.Teraz mam meza, i wiem co
                znaczy dojzale kochac-nie zdradzila bym, na necie nie flirtuje,choc wielu mnie
                zaczepia polakow z monachium,zawsze pisze ze mam meza.
                gdybym byla w twojej sytuacji,niestety,mosilabym odejs bo inaczej zniszczylabym
                sie sama psychicznie.Mialabym ciagle w glowie to ze sie z kim umowil,rozmawial
                tak intymnie.W moim malzenstwie sa twarde granice zdrady-nie ma flirtu,nie ma
                czulych slowek,nie wspomne o calowaniu-ale to oczywiscei nasza sprawa, i kazdy
                robi jak lubi.Ja sie wywiazuje,tego wymagam.
                przykro mi naprawde bardzo ze jestes w takiej sytuacji,i wiem jak bardzo ciezko
                musi ci byc.Sciskam sie mocno.I poczekaj moze twoje serce podopowie ci co
                zrobic. Ania
    • papryczka1 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 21:00
      Pomyśl o kilku sprawach:
      1. Są różne rodzaje zdrady - twój mąż nie zdradził cię w sensie cielesnym ( i
      nie zrobi tego przecież), a taka zdrada jest szczególnie trująca (wyobraźnia nie
      pozwala zapomnieć, że jego ręce dotykały innej itp.). Wydaje mi się, ze gdybyś
      ujawniła wszystko on poczułby sie strasznie, a zarazem byłaby szansa dla was, bo
      najgorsze się nie stało. Wiekszość ludzi ryzykuje wtedy, gdy myśli, że im się
      "upiecze", a baardzo żałuje gdy ich "grzech" się wyda. Mąż będzie miał okazję
      pożałować i wyobrazić sobie, że mógłby cię stracić przez własną głupotę. Myślę,
      że cię jednak kocha i oszaleje jak mu uświadomisz w co i o co grał (a mały gest
      w postaci nocy spędzonej przez ciebie u przyjaciółki dobrze zrobi mu na myślenie).
      2. Pamiętaj, że to jednak ty masz "klucz" do niego, mało prawdopodobne aby inna
      potrafiła go tak poderwać. Na co więc się złapał? To też mu uświadom.
      3. Jak bedziesz to dalej ciągnąć zatrujesz wasz związek okropnie, a dodatkowo
      stres jaki teraz przeżywasz nie ma dobrego wpływu na dziecko. W swoim poczuciu
      krzywdy nie zapominaj o tym , że krzywdzisz dziecko przedłużając chorą grę,
      zamiast ratować co się da (a da się - to zmieni wasz związek ale niekoniecznie
      zniszczy).
      Pamiętaj,że kryzys nie jest zły sam w sobie i może prowadzić dwiema drogami:
      zniszczyć wszystko bez reszty albo doprowadzić do zmiany, która okaże się
      dobra.Życzę ci wyboru tej drugiej drogi mimo, iż twoja wściekłośc i żal
      podpowiadają ci tę pierwszą.
      • atlantis75 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 21:33
        Niektore rady są po prostu głupie.
        Po co ciągnąć te farsę? Ile będziesz udawała? czy naprawdę wierzysz, że
        poskutkuje sposób udawania do konca (niespodzianka w restauracji) lub żona
        prawiąca komplementy i dogryzająca jednocześnie internetowa znajoma? LUDZIE! Aż
        się ciśnie na usta: po ile Wy macie lat? Jeżeli wymaga się od męża uczciwości,
        to trzeba być szczerym. Smutna, zdobądż sie na te niewątpliwie trudną rozmowe,
        badź szczera, nie graj, nie udawaj - po prostu usiądź i porozmawiaj z nim.
        Przygotuj się do tej rozmowy. Staraj się byc zasadnicza, ale nie maskuj uczuć.
        Jeszcze nic strasznego się nie stało, zaufanie mozna odbudowac. I tego Ci
        życze smile
    • amalteaa Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 22:01
      jak chcesz to przeczytaj sobie na forum (Brak) Seks(u) w małżeństwie
      taki post:Zdrada czy głupi "żart" ????????? POMÓŻCIE...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=27804912
      Jest tam opisana podobna historia do Twojej,chociaz tamta kobieta nie jest w ciazy
      Ja rowniez gralam w taka gre jak Ty(tresc w wyzej wymienionym poscie)tyle,ze z
      chlopakiem,a nie z mezem,a to jest duza różnica
      Pozdrawiam,trzymaj sie
      • linearka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 22:22
        A ja uważam, że mąż wie że to ty i gra dalej, aby zobaczyć do czego się
        posuniesz i jak długo będziesz prowadzić tą farsę. Nie chciałabym mieć racji,
        ale jeżeli ją mam to nie chciałabym być w Twojej skórze. Z całym szacunkiem, ale
        pomyśl co będzie jeżeli on wie że to Ty, po prostu Ci nie wybaczy... Ja też bym
        nie wybaczyła.
        • koza_w_rajtuzach Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 07:47
          > A ja uważam, że mąż wie że to ty i gra dalej, aby zobaczyć do czego się
          > posuniesz i jak długo będziesz prowadzić tą farsę. Nie chciałabym mieć racji,
          > ale jeżeli ją mam to nie chciałabym być w Twojej skórze. Z całym szacunkiem, al
          > e
          > pomyśl co będzie jeżeli on wie że to Ty, po prostu Ci nie wybaczy... Ja też bym
          > nie wybaczyła.

          Nie rozumiem. A co w tym takiego ciężkiego do wybaczenia? Jeśli wie, że to ona i
          dalej to ciągnie, to tak naprawdę bardziej on nią, niż ona nim się bawi.
          I jeśli wie, że to jego żona, to może pozwoliło mu to odkryć ją z innej strony..
          Spostrzegł, że jest nadal ciekawą, intrygującą kobietą. Mi smutna powiedziała,
          że nie sądziła, że taki wulkan seksualny w niej drzemie... Myślę, że dopiero
          teraz odkrywa w pełni tak naprawdę siebie i to moim zdaniem z pełną korzyścią
          dla związku.
          Ale ja szczerze mówiąc uważam, że mąż smutnej nawet się nie domyśla, że to jego
          żonka odstawia takie numery smile. Dowie się prędzej czy później i sama przekonasz
          się, że wybaczy.
      • niunia64 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 22:33
        Popieram marlenitę i jej pomysł. Po co masz sie przyznawać> Lepiej daj mu
        (przez nią) w kość i naucz życia! Pokaz, że nie wszystki babay sa taki i ze
        może niektóre maja skrupuły- wystwa go, powiedz, że jest dupkiem i że masz
        gdzieś żonatych, wymyśl coś, on poczuje to, co Ty teraz i zrozumie, że tylko
        zona jest prawdziwa i jedyna!!!
    • majca1 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 22:25
      Dziewczyny! To żenujące co wypisujecie! Zgadzam się z atlantis75.
      Jaka zdrada???? Ciesz się smutna33 że bidny chłop siedzi przed kompem i próbuje
      zabić czas. Jakby chciał wyrwać laskę to by poszedł do jakieś knajpy a nie
      umawiał się przez internet (przecież garbaty nie jest - pannę by znalazł).
      Proszę Was dziewczyny, smutna jest w ciąży - nie pogrążajcie jej dodatkowo tymi
      głupimi wypowiedziami. To owszem jest problem do przegadania ale we dwoje i NAM
      nic do tego.
      • simonkapl Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 22:58
        Wiesz co? Masz racje ze nalezy jej wspolczuc, dziewczyna w ciazy i taki szok
        przezyla.No ale zeby chwalic meza bo rozmawial na internecie z jaks inna o
        bieliznie i seksie, to juz pzresada.Zwariowalas!
    • maja2 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 23:40
      Smutna mam radę-umów się na spotkanie z meżem (jako"Ona") i zobacz jak bedzie jego reakcja jak zobaczy Ciebie.A potem wygarnij mu co o nim myslisz.Zdziwi się jak cholera i już nigdy Ci tego nie zrobi. Pozdrawiam
      • linearka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 21.10.05, 23:58
        Aha!!! A świstak siedzi i zawija w sreberka.........
    • dominika8 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 07:33
      powtórzę za innymi-bardzo Ci współczuję, zwłaszcza, że jesteś w ciąży, a wtedy
      takie emocje są niepotrzebne. Poza tym, patrząc z perpektywy prawie roku, pewne
      sprawy wtedy odbiera się bardziej dramatycznie, niż tego naprawdę wymagają.
      Przeczytałam na głos Twój post, mojemu mężowi, i on skomentował-,,ale kretyn" (
      sorki)
      podziwam Ciebie, i inne dziewczyny, które radzą, żeby to spokojnie rozegrać. Ja
      bym tak nie umiała, byłaby taka awantura, że by latał do sufitu, łącznie ze
      swoimi spakowanymi rzeczami...ale oczywiście nie twierdzę, że to dobre
      rozwiązanie
      ja wiem, że to tylko internet, że mogłoby do niczego nie dojść itd, ale sam
      fakt, że Ciebie okłamywał, mówiąc że idzie spać, a gadał dalej z ,,tą drugą",
      słowa pt ,,spławiłem żonę" i umawianie się kiedy tamta ma dzwonić, budzą we
      mnie niesmak...
      teraz tak myślę, że po karczemnej awanturze, bym pogadała
      ja jestem taka, że jak ktoś raz zawiedzie moje zaufanie, to trudno je odzyskać,
      więc by było ciężko
      a najważniejsze NIE PAL. Ja też w ciąży przeżyłam kilka gigant awantur, też
      mnie ciągnęło do papieroska, ale w ostatniej chwili się opanowywałam. Wyjdź na
      spacer, pooglądaj gazetki, zdjęcia z maluchami, zadzwoń do kogoś, ale nie pal.
      Pomyśl, że tych kilka fajek, i tak nie rozwiąże problemu, a dziecku może
      zaszkodzić.
      Trzymaj się!!!!
    • jeasie Do SMUTNEJ33 - napisz do mnie na @ 22.10.05, 09:19
      Hej!
      Kiedys bylam w podobnej sytuacji i moja przyjaciolka rowniez! Powiem Ci jak ja
      to rozwiazalam. Moze cos Ci to podpowie (jeasie@gazeta.pl)
      A CO DO WYPPOWIEDZI TUTJA TO KTOS KTO TEGO NIE PRZEZYL NIE MA NAJMNIEJSZEGO
      POJECIA JAK SIE CZUJE TAKA OSZUKIWANA KOBIETA!To chyba nawet gorsze niz
      zlapanie meza na goracym uczynku w 6 oczu... W ulamkach sekundy rujnuje swoj
      caly swiat!...Poza tym kobiety! Otworzcie oczy!95% facetow tak robi! No
      niestety... Choc kazdej sie wydaje ze nie jej...
      Trzymaj sie!
      • linearka Re: Do SMUTNEJ33 - napisz do mnie na @ 22.10.05, 19:42
        Myślę o tej sprawie od wczoraj, myślę jak ja bym się zachowała... na miejscu
        Twojego męża. I doszłam do wniosku że gdyby ktoś przez przypadek podłączył się
        na mój komp to również pociągnęłabym taką rozmowę. Facet nie zrobił nic poza
        zaspokojeniem własnej ciekawości i chęcią poczucia "dreszczyku emocji". Sama mu
        wystawiłaś tą wirtualną panienkę a teraz inne Ci radzą żebyś go wykopała z
        domu!!! To chore trochę. NAJWAŻNIEJSZE JEST ZAUFANIE BEZ TAKIEGO SPRAWDZANIA
        SIEBIE! Mój mąż od razu po przeczytaniu stwierdził że taką rozmowę z nieznajomą
        by pociągnął z czystej ciekawości i uważam że to zwykły, ludzki, próżny odruch.
        Internet to iście diabelskie nasienie, daje poczucie anonimowości a co za tym
        idzie władzy. Warto się nad tym zastanowić wcześniej...
    • bonnie75 Zastanawiam sie.... 22.10.05, 10:14
      ..... dlaczego pousuwano niektore posty w tym watku, w tym moje? Nikomu w nich
      nie ublizylam, a byly jedynie zwykla polemika z pewna pania, ktora nie jest
      mile widziana na tym forum.
      • koza_w_rajtuzach Re: Zastanawiam sie.... 22.10.05, 10:57
        bonnie75 napisała:

        > ..... dlaczego pousuwano niektore posty w tym watku, w tym moje? Nikomu w nich
        > nie ublizylam, a byly jedynie zwykla polemika z pewna pania, ktora nie jest
        > mile widziana na tym forum.

        Ale nie Tobie oceniać kto jest mile, a kto niemile widziany na tym forum. Skoro
        18_lipcowa pisze na tym forum, to widocznie ma taką "wyższą potrzebę" i nie nam
        oceniać powody jej pisania tutaj.
        Może ma irytujący styl bycia, może jest prowokująca, ale Ty ją obrażałaś, więc
        nie dziwię się, że Twoje posty zostały usunięte.
        • bonnie75 Re: Zastanawiam sie.... 22.10.05, 13:59
          I oczywiscie, piszac w "twoim stylu" nie tobie oceniac czy ja obrazalam, bo
          tego nie robilam (a jesli tak, to mnie zacytuj, a nie puszczasz slowa na
          wiatr). A widze, ze i jej i moje posty zostaly usuniete. Poza tym, nie prosilam
          nikogo konkretnego, a juz w najmniejszym razie CIEBIE o odpowiedz (w najwyzszym
          stopniu niemila). Poza tym zastanow sie: piszesz "nie nam oceniac", po czym
          oceniasz mnie i ja. Smieszne.
          • koza_w_rajtuzach Re: Zastanawiam sie.... 22.10.05, 15:35
            > I oczywiscie, piszac w "twoim stylu" nie tobie oceniac czy ja obrazalam, bo
            > tego nie robilam (a jesli tak, to mnie zacytuj, a nie puszczasz slowa na
            > wiatr).

            Nie zacytuję między innymi dlatego, że Wasze posty zostały pousuwane przez
            moderatora - co w 100% popieram - a niestety nie mam tak dobrej pamięci, aby
            wszystkie słowa przytoczyć. Wydało mi się jednak bardzo niestosowne przepędzanie
            18_lipcowej z tego forum. Skoro ma zdanie na poruszony tu temat i wypowiada to
            zdanie nie łamiąc przy tym netykiety, nie rzucając w nikogo przy tym
            inwektywami, to ma pełne prawo, aby je wyrazić.

            > A widze, ze i jej i moje posty zostaly usuniete.

            No jasne, że tak. Skoro sprowokowałaś kłótnię, skoro wyganiałaś stąd
            kogokolwiek, to dobrze, że zostały usunięte.

            > Poza tym, nie prosilam
            > nikogo konkretnego, a juz w najmniejszym razie CIEBIE o odpowiedz (w najwyzszym
            >
            > stopniu niemila).

            Bo ja tak z własnej nieprzymuszonej woli chciałam wyrazić swoje zdanie smile. Poza
            tym nie sądzę, aby moja odpowiedź była niemiła. Po prostu oceniłam daną
            sytuację. Wiadomo, że takich ludzi jak Ty bardziej się ceni niż 18-lipcową, bo
            wchodzisz tu, aby porozmawiać o ciąży, nie chcesz nikomu na odcisk nadepnąć,
            natomiast 18_lipcowa bardziej po to, aby denerwować i krytykować. To jednak nie
            zmienia faktu, że miała prawo powiedzieć, to co myśli.

            > Poza tym zastanow sie: piszesz "nie nam oceniac", po czym
            > oceniasz mnie i ja. Smieszne.

            Pisałam, że nie nam oceniać kto jest tu mile, a kto niemile widziany. Naprawdę
            uważasz, że masz prawo wyganiać stąd kogokolwiek, tylko dlatego, że nie
            odpowiada Ci tego kogoś sposób myślenia?
            Niech sobie dziewczyna tu siedzi. Kiedyś jej te wszelkie informacje na temat
            ciąży i porodu przydadzą się smile.
            • bonnie75 Re: Zastanawiam sie.... 22.10.05, 15:47
              Moja droga, tak sie sklada, ze ja NIGDY PRZENIGDY i NIKOGO nie przepedzalam z
              tego forum. Widocznie pomylilas mnie z kims innym. Nie sprowokowalam tez zadnej
              klotni. Zupelnie NIKT mi tu nie przeszkadza, bo uwazam, ze forum jest po to,
              zeby moc wyrazic swoje odczucia, a jesli ktos i jego zdanie mi nie pasuje, to
              zostawiam je bez komentarza. No chyba, ze atakuje bezposrednio i w brzydki
              sposob moja osobe. To tyle jesli chodzi o wyjasnienia.
              A jesli chodzi o mojego posta, ktorego Ty skomentowalas to zastananowil mnie
              tylko fakt skasowania zwyczajnego dialogu miedzy mna a 18lipcowa. Ot i tyle.
              • koza_w_rajtuzach Re: Zastanawiam sie.... 22.10.05, 16:19
                bonnie75 napisała:

                > Moja droga, tak sie sklada, ze ja NIGDY PRZENIGDY i NIKOGO nie przepedzalam z
                > tego forum. Widocznie pomylilas mnie z kims innym. Nie sprowokowalam tez
                >zadnej klotni.

                Nie przeczę, że mogłam pomylić się. W ciąży jestem to mózg się zmniejszył:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24676&w=30644604&a=30645971
                W każdym bądź razie szczerze przepraszam. Dzisiaj rano byłam przekonana, że to
                Ty, a teraz już zdezorientowana jestem smile.

                > A jesli chodzi o mojego posta, ktorego Ty skomentowalas to zastananowil mnie
                > tylko fakt skasowania zwyczajnego dialogu miedzy mna a 18lipcowa. Ot i tyle.

                No cóż. Moderator, który skasował ten dialog widocznie miał swoje powody. Może
                miał już dosyć wypowiedzi 18_lipcowej, a dziwnie wyglądałoby jakby w Waszym
                dialogu skasował tylko jej wypowiedzi - bo wyglądałoby to jakbyś sama ze sobą
                rozmawiała smile.
                • bonnie75 Re: Zastanawiam sie.... 22.10.05, 17:12
                  Oj, widzisz jak to te nasze hormony dziwnie oddzialuja na czlowieka ... smile
                  OK, konczymy te nasza wymiane, bo zaraz nasze posty zostana wykasowane, jako
                  nic nie wnoszace do watku smutnej wink
                  Pozdrawiam smile
                • mynia_pynia Re: Zastanawiam sie.... 23.10.05, 11:05
                  Sama sobie zrobiłaś takie bagno w którym to ty teraz toniesz.
                  Masz dwa wyjścia, albo zapomnieć o tym, tylko nie wiem czy dasz sobie z tym
                  rade, bo na miejscu Twojego faceta przestała bym Ci ufać, Ty pewnie też nie
                  będziesz mu ufała.
                  Drugie wyjście to awantury i rozsyp związku.
                  Bardzo ci współczuje - głupoty !!!
                  Ja czasami reaguje na zaczepki ludzi z netu, czasami fajnie się rozmawia, ze
                  mnie jest erotoman gawędziasz, ale to nie znaczy że mam skłonności do zdrad.
                • elennara do kozy 24.10.05, 13:01
                  Kurde ale to chamskie, widzę, że takich jak 18_lipcowa jest wiele, a to co tu
                  czasem napisze to nic w porównaniu z tym co wypisuje na tamtym forum. Tylko
                  czekać, aż któraś z nich napisze post w stylu: "błagam pomóżcie!!!" i wtedy
                  jakoś nie przyjdzie jej do głowy, że prosi o pomoc osoby o zmniejszonym mózgu.
              • linearka Re: Zastanawiam sie.... 22.10.05, 19:47
                Jeszcze jedno. Ktoś wcześniej napisał, że 95% facetów tak robi i ja się z tym
                niestety zgadzam. Życie jest życiem i czasami lepiej wszystkiego nie wiedzieć do
                końca... ja facet będzie chciał zdradzić to i tak to zrobi, nie musisz mu
                podstawiać panny internetowej bo efekt jest taki że teraz on się dobrze bawi a
                ty wylewasz łzy, a gdybyś się tak nie zabawiła nie miałabyś powodu do rozpaczy...
        • bei Smutasku.... 25.10.05, 20:09
          ...a może On zorientował się..że to TY..i chciał Ci tak noska
          przytrzeć......ale może też byc tak, że Twój mąż będzie Ci się tak tłumaczył-że
          był pewny, że to Ty........i dlatego tak daleko się posunął.....och.....ja bym
          chyba wariowała z zazdrości...podziwiam Cię...ale smutasku- czy nie fundujesz
          swojemu maleństwu nadmiaru stresów.......dbaj o Was...
    • ciociacesia pierwsza mysl 22.10.05, 11:34
      moze jestem popiepszona ale pierwsza mysl po przeczytaniu inaugurującego postu -
      on caly czas wie ze to ty. bo moze nie tylko ty znasz ten 'myk' z czatem na
      interii. przestan mu odpisywac i go nakrecac a przy spotkaniu oko w oko powiedz
      prawde. w koncu nie jestes bez winy. skoro to twoj facet to zrozumie, kiedy mu
      powiesz czym sie kierowalas i ze ci sie podobalo na poczatku i dlacze4go...
      boze ludzie, zamiast sluchac nakrecania spirali nienawisci porozmawiaj z
      zainteresowanym
      • simonkapl Re: pierwsza mysl 22.10.05, 11:40
        No cos ty, jakby wiedzial, ze to ona, od razu by przerwal te gre.On wlasnie nic
        nie kapuje i lato dal sie omotac.Szczerze mowiac, to taki facet wart jets tylko
        kopniaka w dupe.Chyba czuje sie niedowartosciowany ze potzrebuje zachwytu kobiet
        na czacie.To jets strasznie trudna i przykra sprawa, ale jak mozna ufac takiemu
        facetowi?
        • ciociacesia Re: pierwsza mysl 22.10.05, 12:00
          skond wiesz zre od razu by przerwal. jak z niej taki numer to moze i z niego
          nie lepszy... a zaraz kopa w dupe, jesli sa razem to znaczy ze cos ich lączy/
          lączylo mozna wybaczyc zdrade, mozna i flirt.
          • simonkapl Re: pierwsza mysl 22.10.05, 12:38
            A dlaczego piszesz " z niej taki numer".Dziewczyna po prostu sie zorientowala ze
            cos nie tak i chciala sprawdzic i w dodatku sie jej przypuszczenia
            potwierdzily.Czemu niby ona mialaby byc winna? Co do kopniaka...ja bym dala, a
            ona zrobi jak uwaza oczywiscie.Pozdrawiam
    • cicuta Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 12:42
      Poczatke rozumiem. Poem juz nie. Po co kontynuujesz te gre??
      MSZ albo on wie, ze to Ty i musisz tow yjasnic (nie wierze), albo nie wie i Cie
      zdradzal. Zdrada nie zaczyna sie wq momencie pojscia do lozka-jak sie komus
      mowi oblesnie, co bys ie z nim w tymlozku robilo, to tez sie zdradza. I juz.
      Czekasz, czy siie do tego posunie? Moze nie, ale skad wiesz, ze jestes jedyna?
      A moze nietylkoz Toba tak "romansuje"?
      Facet zlamal wasze wspolne ustalenia, oszukuje Cie i nie szanuje "splawilem
      zone" i to trzeba wyjasnic-albo niech z Toba bedzienaprawde, albo wcale. A
      takie gierki co maja dac?
      Rozumiem, zes ie boisz prawdy, ale to w takim razie nie terzeba bylo
      zaczynac...
      • tsunami05 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 17:11
        hmmmmm, bardzo niebezpieczna gra. Może cię to kosztować naprawdę sporo zdrowia,
        pomyśl też o dzecku... Moim zdaniem to wszystko bez sensu. Jasne, ze zawróciłaś
        mężowi w głowie - bo to byłaś ty. To tylko świadczy o tym, że dobrze go znasz,
        a on lubi cię własnie taką. I dlatego nie mógł spać itp.
        Moim zdaniem większość facetów daje się tak sprowokować. A może nawet każdy z
        nas, gdyby poznał odpowiednią osobę, uległby pokusie. no może nie każdy, nie
        wszyscy szukają. Nie sądzę, zeby było to łatwe, ale ty doskonale wiedziałaś jak
        go nakręcić. I nakręciłaś. On na pewno jest oszołomiony tym, ze będzie ojcem,
        więc tym łatwiej to wszystko przyszło.
        Kiedyś mój ex tak zrobił - tzn poznał na czacie pannę. Odkryłam to, widziałam
        maile. Nie spotkali się, ale było blisko. Ja akurat zrobiłam awanturę, bo nie
        umiem dusić w sobie emocji. Pamiętam, ile mnie to kosztowało.
        Na twoim miejscu pogadałabym z nim szczerze i zostawiła te niebezpieczne
        gierki. To bez sensu, naprawdę, szkoda zdrowia. Ludzie są słabi, nic nie
        zrobisz.
        • niunia64 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 17:57
          A może zalagodź sprawe jako "ona", że niby masz skrupuły, bo po co masz sie
          dowiedzieć czegoś strasznego o nim, pewnych rzeczy lepiej sie nigdy nie
          dowiedzieć, a już i tak nie będziesz mu ufac jak dawniej...może przerwij, bo
          zabrnirsz za daleko, a przecież nie chcesz rozstania, nie chcesz o tym, co by
          sie stalo wiedzieć. Faceci są jednakowi, uwierz- wszyscy, a my im wierzymy
          dopóty dopóki nie przyłapiemy ich na gorącym uczynku! I to nie on jest
          sku..elem, a Ty sieroptką, tylko Ty akurat sie o tym dowiedziałaś. Lepiej, że
          taraz, na początku nowej drogi (dzidzia), macie czas, by coś naprawić,
          przemysleć, co moglibyście stracić, co on stracił (część Twojego zaufania).
          Musicie potraktować to jako ostrzeżenie i lekcje życia, z której wyciągniecie
          mądre wnioski, a potem już będzie tylko lepiej(uwierz-wiem, co mówię). Spytałam
          mojego męża, co byloby najgorszą kara dla niego, oczywiscie odpowiedział, że on
          by tak nie zrobił (klamał na pewno!), ale gdybym ja tak zrobiła (jak Twój mąż),
          to on by poszedł na spotkanie (jako ten z sieci) i chyba mnie tam zabił...
          możesz tak zrobić- ale czy to nie za duży szok jak dla cięzarnej? Będziesz żyła
          w domysłach, co by było... W końcu jeszcze na szczęście nic sie n ie stało-
          wyciągnijcie z tego lekcję. Równie dobrze możesz nigdy się nie ujawniać...
          • smutna33 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 18:56
            Dziewczyny wszystko się skończyło...to takie głupie.Ciągnęłam to
            dalej,rozmawiałam z nim dzisiaj...wczoraj nie mógł wejść do sieci.Mnie
            oszukiwał od rana...dzięki niej dowiedziałam się,że wczoraj balował w
            dyskotece,ale mnie jako żony nie zdradził,bo myślał o niej(tak powiedział).Jak
            to piszę to czuję jakby to był jakiś film.Pisał do niej 10-tkisms-ów w stylu
            jak bardzo Cię pragnę i tego spotkania.Ja mu napisałam jako żona,że czuję się
            tak bardzo samotna ,z dzidziusiem płaczemy sobie z tęsknoty za tatą,że tyle
            czasu już go nie ma i że tak bardzo go kocham.On w tym czasie co otrzymał tego
            sms-a napisał do niej...to mi się chyba sni ,że istniejesz...chcę Cię poznać i
            nie wiem jak to się skończy.Rozmowa trwała jakieś 3 godziny.Mi nic nie odpisał
            na mojego sms-a.Powiem Wam że nie rozmawiałam dzisiaj z nim o sexie co wiele z
            Was może bardzo zdziwić.A usiadzcie sobie bo chyba się przewrócicie jak
            przeczytacie jak to się skończyło....gotowe??
            ja się pomyliłam z sms-ami i napisałam do niego niby od żony ale niestety z jej
            nr.gg.On nic niie napisał...ja mu tylko napisałam: Dziękuję ...zakochałeś się
            we własnej żonie..i tak to się zakończyło.Teraz jest kompletna cisza.Nie
            rozmawiałam z nim ani nie sms-owałam od tego momentu.To prawda co napisała
            koza..że podczas rozmowy z nim byłychwile kiedy łapałam się na tym,że
            zapominam o złości i to mnie kręci.Takjakbym pozytywnie odkrywała go na nowo,a
            on mnie.Nie wiem czy wszystkie zrozumiecie co mam na myśli...I teraz po raz
            kolejny niektóre z Was będą w szoku,ale jak do niego zadzwonię to mu powiem
            poprostu,że ta kobieta której tak pragnie,czeka na niego w domu,czeka z
            utęsknieniem na mężczyznę jej życia,która nosi jego dziecko.Bo go poprostu
            kocham...nie wiem czy zaufam,wątpię...ale przyszłość przed nami.Przysięgałam mu
            na dobre i na złe.A jeśli będzie na mnie wściekły za to co zrobiłam,to
            wtedybędzie wiedział co stracił i być może jak zrozumie to nigdy sobie nie
            wybaczy.Bo ja mu wybaczę tylko wtedy gdy ..przyzna się do swojego
            błędu.Obydowje mamy sobie coś do wybaczenia,chociaż Jego wina jest
            nieporównywalnie większa.Wiem,że możecie mnie za to nieźle
            skrytykować,ale "każda swoje pole orze jak może"i tak Wambardzo dziękuję za
            cierpliwość,rady i za wszystko.A nie boję się przyszłości jako samotna matka,to
            może mało skromne co napiszę ,ale dam sobie radę w każdej sytuacji...na pewno
            się nie poddam.Dziękuję i pozdrawiam
            • simonkapl Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 19:24
              Najwazniejsze ze podjelas decyzje w zgodzie z sama soba.Co ma byc to bedzie,
              wierze ze dobrze i ze nie bedziesz zalowala.Pozdrawiam
              • bonnie75 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 19:34
                Powodzenia! Badz szczesliwa, bo to najwazniejsze smile
            • majca1 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 19:49
              Dzielna dziewczynka. Powodzenia.
            • inez-sis Re: trzymam kciuki 22.10.05, 19:54
              Do tej pory nic sie nie odzywała ale teraz chcę Ci po prostu dodać otuchy. Masz
              pecha bo Twój facet zachował sie jak palant! Rozumiem i wierze że go kochasz i
              że mu wybaczysz...ja pewnie też bym wybaczyła. Ale zachowaj resztki godności i
              powiedz mu że jest Ci b.przykro, bo nie wiesz ile innych jest uwiedzionych na
              jego koncie. Nie stawiaj sprawy na ostrzu noża jednak stanowczo musisz mu
              powiedzieć, że zawiódł nie tylko Ciebie, ale pośrednio Wasze dziecko, które
              powinno być owocem Waszej miłości, a co to za miłość ( z jego strony) któraulega
              (nie obraź się) ale pierwszej lepszej babce w sieci...przecież to tragedia.
              Wierzę w happy end ale trudno bedzie Ci na nowo zaufać. Życzę Ci mnóstwa siły i
              wierzę że jesteś silną kobietą i zdobędziesz się na szczera rozmowę a skoro na
              prawde jest miłością Twojego życia to wreszcie się dogadacie. W żadnym aspekcie
              go nie usprawiedliwiam ale może w Wasze życie wkradła się rutyna? Może ostatnio
              go odepchnęłaś? Może tak przeżywasz macierzyństwo, że partner zszedł na dalszy
              plan? Zastanów się gdzie tkwi przyczyna dla której szukał pocieszenia i ciepła w
              ramionach innej kobiety? Generalnie wina leży zawsze gdzieś po połowie.
              Niestety. Trzymam kciuki i wierzę, że dasz radę. Cokolwiek sie nie stanie!!!
              Ania
            • koza_w_rajtuzach Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 22.10.05, 20:02
              No cóż, wyszło jak wyszło. Żałuję, że to właśnie w Internecie wszystko się
              wydało, nie natomiast w realu. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem.
              Jako internetowa kochanka dość mocno zamąciłaś mu w głowie. Skoro z taką siłą na
              niego podziałałaś, wykorzystując swoje kobiece sztuczki, wykorzystując wiedzę na
              temat tego, co lubi, nic dziwnego, że to Ciebie jako kochankę postawił w pewnym
              sensie wyżej niż żonę. Tej dyskoteki nie bierz tak do siebie. On chciał po
              prostu zaimponować, zauroczyć kobietę, która oddziaływuje na niego z tak wielką
              mocą. Mówiąc, że nie zdradził swojej żony, bo myślał o kochance czatowej, chciał
              ją zabajerować, pokazując, że inne nie mają dla niego większego znaczenia, nawet
              własna małżonka. Ale to nie jest tak, że Ty, jako żona nie masz dla niego
              znaczenia, oznacza to jedynie, że rozbudziłaś w nim coś, co było do tej pory
              uśpione - o czym świadczy chociażby ten fakt, że nigdy Cię nie zdradził. On
              Ciebie jako żonę naprawdę bardzo kocha, tylko naruszyłaś jego jakiś czuły punkt,
              który spowodował, że przestał racjonalnie myśleć.
              Moim zdaniem postaraj się nie SMSować do niego, nie telefonować i nie okazywać
              zbyt wielkiego zainteresowania nim. Przecież chyba niedługo wróci z tej
              delegacji? Poza tym niech sam zrobi cokolwiek.. niech przemyśli na spokojnie,
              dojdzie do jakichś wniosków. W ogóle to w moim odczuciu zbyt wiele okazujesz mu
              czułości, pisząc jak bardzo go kochasz, jak ubóstwiasz, jak tęsknisz. Jemu się
              przez to przewraca w głowie.

              Powiem Ci coś, choć trochę wstyd mi się do tego przyznać.
              Miałam okres w swoim życiu, kiedy na mnie mężczyzna z internetu zrobił chyba
              podobne wrażenie jak Ty na swoim mężu. Zachwycał mnie w każdym calu, podziwiałam
              go, ubóstwiałam, dyskutowałam o seksie i ogólnie byłam strasznie nakręcona. I
              kiedyś mój mąż - wtedy jeszcze chłopak - pod moją nieobecność sprawdził moje
              gadu-gadulcowe rozmowy. Nie dość, że było dużo rozmów na temat naszego spotkania
              (na które i tak nigdy bym się pewnie nie zdecydowała), to jeszcze mnóstwo
              przeróżnych, ośmieszających bzdur dotyczących mojego partnera. W pewnym sensie
              starałam się go oczernić i to chyba był jeden ze sposobów na zbajerowanie
              tamtego, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. Wyszłam na nieszczęśliwą, duszącą
              się w swoim związku, napaloną i niezaspokojoną kobietę, co było zupełnie
              sprzeczne z rzeczywistością. Kiedy to się wszystko wydało pierw starałam się
              głupio tłumaczyć przed moim chłopcem, wymyśleć coś, byłam oszołomiona całą tą
              sytuacją, ale było mi jednocześnie wstyd.. straszny wstyd.
              Mój partner od tego momentu długo mi nie ufał. Po tym incydencie role się
              zaczęły odwracać - to ja o niego zaczęłam zabiegać, starać się, zaczęłam
              rozumieć jaka jestem głupia. Do tej pory to on robił wszystko, aby mnie
              zadowolić na każdym kroku, a ja miałam poczucie, że już jest usidlony i nie mam
              nawet po co się starać.. I tak naprawdę to dopiero wtedy moja miłość do niego
              stała się mocna, stała i naprawdę dojrzała. Ten incydent pomimo początkowego
              kryzysu umocnił nasze więzi, spowodował, że staliśmy się idealną parą. Teraz
              jesteśmy naprawdę udanym małżeństwem. Ale przez długi czas myślałam, że to już
              koniec. Na szczęście nie smile.
            • tsunami05 Smutna!!!! 23.10.05, 15:34
              No bo tak się stało - uwiodłaś męża jako ty! Zakochał sięw tobie, ty wiedziałaś
              jak to zrobić. Jemu teraz będzie mega głupio... Hihi. Na pewno. Poczekaj i
              zobacz co wymyśli. Wćsiekły będzie chyba tylko dlatego, ze tak głupio wpadł. No
              w sumie trochę jesteś winna tej prowokacji, ale jak coś, zwal na ciążę. Napisze
              ci jeszcze raz - wszyscy jesteśmy słabi i można nas zwieść. I uwieść. Trzymaj
              się i nie dołuj! Zobaczysz, to się ułozy - nie ma sensu zrywac małżeństwa przez
              takie rzeczy.
            • asica33 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 25.10.05, 18:59
              ktoś napisał:
              "Smutna stworzyla mezowi kobiete idealna, nikt go tak dobrze nie
              zna jak zona, ktora stworzyla mu ułude, w jedną osobę spięlła wspaniałą kobiete
              ktora ma w domu, której nigdy nie zdradził bo ją kocha, sex maszynę, super
              kochankę, chętną zawsze i wszędzie, uosobienie męskich marzeń... a teraz ma
              pretensje... Nie robcie tego, nie niszcie wspanialej rodziny którą
              jesteście... "
              podpisuję się pod tym -Smutna poległa od własnej broni. Jako pierwsza postąpiła
              nieetycznie. Sprowokowała sytuację. Nie mówcie mi,że tak postępuje zakochana,
              ufająca żona. O mężu się nie wypowiadam... Ale to Smutna zaczęła.
              Smutna, śmiej się z tego, nie bierz poważnie,naprawdę nie masz większych
              zmartwień niż wirtualny romans? A zdrowie Twojego dziecka?
              Nie dodawajmy sobie zmartwień. Okazujmy zaufanie a nie prowokujmy do jego
              podkopywania.

        • bartek305 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 01.11.05, 13:15
          Na jej miejscu(oczywiście jak bym był kobietą to też bym tak zrobił. Chociaż nie wiem czy moja kobieta mnie już nie zdradza ??!!
    • cerkato TAKA SAMA SYTUACJA 22.10.05, 21:41
      też tak zrobiłam co do narzeczonego, ale nie byłam mężatką i w ciąży więc
      łatwiej było mi zerwać. Doprpwadziąłm sytuacje do tego że zaczął mnie oszukiwać
      w realu, czyli że musi zostać wpracy bo szef ma pilne zadanie itp. a w tym
      czasie rozmawiał z "wirtualną kochanką" czyli mna... potem umówili (śmy) się na
      spotkanie on sie zgodził chętnie, dał swoje namiary, adres, telefon... i po tm
      już ja wydrukowałam te listy i mu przesłałam pocztą poleconą z potwierdzeniem
      odbioru i moimi podpisami na każdym wydruku.
      BEZ KOMENTARZA
      tak się skończył mój związek
      Po prostu nie jest to mężczyzna godny zaufania i tyle.... ;o((((((((
      • smutna33 zadzwonil do mnie..i 22.10.05, 22:14
        Słuchajcie on zadzwonił do mnie i udawał że to nie miało miejsca,lecz mo moim
        milczeniu powiedział,że wiedział od początku że to ja.Izapytał dlaczego mu to
        zrobiłam,jak mogłam.Jamu tylko powiedziałam ,że porozmawiamy w 4 oczy jak wróci
        do domu.On powiedział że on jestwinny ,ale ja też jestem winna.I nadal
        twierdzi,że wiedział że to ja od samego początku.Wróci dopiero za
        tydzień...wtedy dopiero porozmawiamy...ale mnie wkurza,nawet nie potrafi się
        przyznać do błędu.To jest w tym najgorsze,mam na szczęscie zapis wszystkich
        rozmów i sms-ów.Wiem że to jego jedyna linia obrony...drań
        • simonkapl Re: zadzwonil do mnie..i 22.10.05, 22:22
          No to badz pewna ze nie wiedzial ze to ty.Jka latwo rozgryzc meska
          psychike.Tylko nie daj sie sprowadzic do roli "kata".To on ci cos zrobil, a nie
          ty jemu.A rozmowa jets konieczna.Ulozy sie!
          • smutna33 Re: zadzwonil do mnie..i 22.10.05, 23:53
            zadzwonil 2 raz...znowu trzyma się swojej wersji o tym,że wiedział od początku
            że to ja.Powiedział mi że nie miałam prawa tego robić.Powiedział że wie ze go
            kocham...wiem,żetej nocy pije z kolegami.I wiecie...wpadałam teraz w
            ściekłosć,co on sobie do cholery nie myśli,próbuje bezczelnie zżucić winę na
            mnie,próbuje odwrócić role,zamiast skamleć jak pies o moje przebaczenie.Nie
            ufam mu i nie będę potrafiła,co za tupet!!!robi się teraz cwaniakiem,a
            doprowadził bez skrupułow do takiej sytuacji.A może faktycznie się domyślał że
            mogę to być ja lub kolerzanka...wiem,że nie miał pojęcia że to ja...ale mógł i
            tak obawiać się powiedzieć prawdę jeśli chodzi o zdradę...lub kontaktyz
            kobietami.Tak łatwo pozwolił się uwieźć,kim on jest???Gdyby jeszcze teraz
            poczuł się trochę winny,acha..na koniec rozmowy powiedział z zakichaną łaską:no
            dobra więc to niech będzie moja wina....Wiecie co powinnam zrobić???
            Nie czekać na tego drania tylko wyprowadzić się,zostawić puste
            mieszkanie ....miał by piękny powrót.I jestem pewna ,że dopiero wtedy by
            zobaczył cosię takna prawdę stało.A teraz niech sobie pije tą wódkę z
            kumplami,gó.. go w tyn momencie obchodzę...Watpię że będę miała na tyle odwagi
            żeby odejść,ale kochane ...chciałabym ją mieć,marzę o niej.Nie chcę zmarnować
            swojego zycia,on powinien być sam,alboz kobietą swojego pokroju...brak mi słów
            • alexsc Re: zadzwonil do mnie..i 23.10.05, 12:15
              Hej Smutna, sledziłam ten wątek i teraz chiałabym też zabrać głos w dyskusji.
              Tak jak dziewczyny napisały było do przewidzenia że facet będzie twierdził że
              wiedział ze to Ty podajesz się za kogoś innego. Ale ja w to nie wierze i radzę
              Tobie też nie. Jeżeli wiedział to mógł od razu otwarcie napisać że nie masz
              robić takich numerów bo on wie że to Ty. I wtedy wiedziałabyś że możesz mu
              ufać. A teraz nie ma co myślec, gdybać i zamartwiać się bo to i tak nic nie
              przyspieszy. Musicie o tym porozmawiać i wtedy zobaczysz jak rozmowa będzie
              przebiegała. NIe wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu. Nie wiem czy od razu
              odeszłabym od niego. Właściwie dlaczego to Ty miałabys sie wyprowadzić? Chyba
              że możesz do kogoś wyjechać na kilka dni i nie byc w domu kiedy wróci. Fakt
              jest taki, że zaufanie Twoje zawiódł a czy Ty będziesz chciała jeszcze z takim
              człowiekiem żyć musisz sama wiedzieć. mam nadzieję że wszystko się jakoś ułoży
              i podejmiesz właściwą decyzję. Trzymaj się i odezwij się do nas. Całuski
            • an_ni za pozno zrobilas ten test 23.10.05, 14:01
              jesli w ogole, to trzeba bylo go zrobic zanim wyszlas za niego i zanim zaszlas
              w ciaze ... a teraz wpadlas w dolek ktory sama sobie wykopalas
              na wlasne zyczenie masz taka akcje ...
              ale moze czegos sie nauczysz
            • tsunami05 Re: zadzwonil do mnie..i 23.10.05, 15:38
              Teraz zobaczyłam, ze był dalszy ciąg. Mam nadzieję, że już sie uspokoiłaś i
              połowa pomysłów rzucania go wywietrzała ci z głowy. Smutna - przeżywasz burzę
              hormonów, to, ze się tak broni jest normalne - pomyśl, co miał zrobic. Zapewne
              jeszzce przeprosi - ale jest mu głupio i wstyd. Moim zdaniem zachowuje się
              normalnie. Nigdzie się nie wyprowadzaj, kobieto i poczekaj ten tydzień. Jeszcze
              się będziecie z tego śmiali.
    • stanowcza Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 23.10.05, 00:01
      Zamiast własnego komentarza przytoczę wypowiedź p. Zofii Milskiej-Wrzosińskiej
      z "Para z dzieckiem":
      Początkująca mężatka myśli, że zdrada zdarza się innym. Ulega złudzeniu, że
      miłość jest szczepionką uodporniającą na cudzy seksapil, sądzi więc że inna
      kobieta nie może zainteresować zakochanego w niej partnera. Ma prawo tak
      sądzić, bo bez tej ilzuji trudno związać się z drugim człowiekiem. Ale po kilku
      latach nadchodzi rozczarowanie, mąż dostrzega atrakcyjność innych, ożywia się
      na imprezach, mówi z aprobatą o figurze sąsiadki. To nie musi oznaczać, że
      przestał kochać - ale wzbudza niepokój, bo trwałość związku nie opiera się już
      na bezkonkurencyjnej atrakcyjności żony, ale na świadomej decyzji męża. A z
      decyzjami różnie bywa - z czasem można je zmienić.(...)Zdrada niszczy, a
      przekonanie, że romans uratował czyjeś małżeństwo jest tylko obronną
      racjonalizacją. Zdrada nie leczy kryzysu małżeńskiego, ale go nasila. Wtedy
      uratować związek może przede wszystkim siła i determinacja strony zdradzanej.
      Aby walczyć trzeba wyzbyć się iluji.(...) Typowe kłamstwo zdradzających brzmi
      tak: "To tylko platoniczna znajomość" Po pierwsze - nie "tylko", bo jeśli mąż
      jest tak zajęty jakąś panią, że o północy zamyka się z komórką w łazience, by
      zamienić przed snem kilka ciepłych słów, to jest to nie wiele lepsze niż
      związek skonsumowany. Do czego zresztą i tak dojdzie, bo - po drugie jeśli
      strona zdradzana nie zainterweniuje, zawsze może spodziewać się eskalacji
      romansu: platoniczne zauroczenie szybko okazuje się już nie tak niewinną
      namiętnością. (...)

      Co by było, gdyby zamiast Ciebie była inna kobieta na czacie? Prawdopodobnie
      byś nawet nie przypuszczała, jak chętnie małżonek zawiera nowe znajomości i jak
      daleko jest w stanie się w nich posunąć. Miej oczy szeroko otarte, tym bardziej
      że jak sama piszesz ma skłonności w tym kierunku. Pozdrowienia!
      • niunia64 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 23.10.05, 01:45
        Nie wiem, co Ci napisać, szkoda, że teraz, gdy spodziewsz się dziecka! Powiem
        Ci jedno- zrobisz kiedys to samo, tzw. jak urodzisz i dalej będziecie razem, na
        pewno nawet nieświadomie zapragniesz zemsty- a wtedy może on zrozumie, albo Ty
        odnajdziesz inne szczęście. Też radzę Ci w ogóle do niego nie dzwonic, troche
        za bardzo dałas mu odczuć jak bardzo go kochasz, facet musi mieć troche
        niepewności, by sie postarać o kobietę, by cały czas jakoś tam gonić tego
        króliczka, a on miała zbyt duzą pewność Ciebie i poczuł sie bezkarny! Na pewno
        musisz sie zminić, bo to on ma skamleć- on! A to, że wiedział, że to Ty to
        bzdet totalny, zresztą pewnie nie uwierzyłaś, no wiesz- tonący brzytwy sie
        chwyta. Bądź oschła, surowa, kilka razy wcale nie odbierz telefonu, żeby nie
        myslał, że czekasz i nie oddzwaniaj! Powiedz, że musisz kończyć, bo masz cos
        ważnego do zrobienia- pomaltretuj go troszke psychicznie..., a w ogóle to
        postawiłabym mu warunek, ale to juz później- zmiana pracy, skoro na taką z
        rozłąkami jest za słaby i nie radzi sobie (jeśli istnieje taka możliwość). On
        musi odczuć, że coś spieprzył, a same słowa facetowi nie wystarczą, zacznij go
        bardziej olewać, wychodź sama na spcery, bądź bardziej tajemnicz i niedostępna.
        P.s. Bardzo przeżywam Twoja hoistorię, nawet mi się w nocy śniła. Trzymaj się,
        jak oswoisz sie z myślą, że Twój mąż to zwykły facet jak każdy, to będzie
        dobrze- ale pamietaj- musisz grać tę rolę niedostępnej itp, bo inaczej on
        wejdzie Ci na glowe- wykorzystaj swoja przewagę!!!
        • majowa-panna Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 23.10.05, 10:19
          Zgadzam się z niunią w 100%. Póki nie pokażesz że facet może Cię stracić będzie
          robił co będzie chciał. Nie daj się nabrać i nie daj zrzucić winy na siebie.
          Masz swoją wartość i to podwójną, bo nosisz dzidzię pod sercem i jeśli on dla
          własnej obrony denerwuje Ciebie - kobietę w ciąży to to jest poniżej pasa.
          Trzymaj się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • kama_now Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 23.10.05, 10:57
          Witaj Smutna.
          Do tej pory nie włączałam się w całą tą dyskusję, choć codzienie ją śledziłam i
          myślałam co u Ciebie i jak dajesz sobie radę. Pomimo tak różnych rad i
          możliwych scenariuszy przytaczanych przez dziewczyny sytuacja i tak rozwinęła
          się jakoś sama, może nie do końca tak jak sama byś sobie tego życzyła.
          Teraz piszę, by pożyczyć Ci dużo, bardzo dużo siły Tobie i Twojemu maleństwu.
          Cokolwiek nie zdecydujesz zrobić, myśl o swoim nowym życiu, które nosisz teraz
          pod sercem, bo teraz tylko ono jest najważniejsze.
          Też zgadzam się z niunią64. Ja sama chyba wpadłabym w szał będąc na Twoim
          miejscu lecz decyzja jak postąpisz należy tylko do Ciebie. W większości
          przypadków i tak sami nie wiemy do końca jak postąpilibyśmy w danej sytuacji,
          dopóki tak naprawdę sami się w niej nie znajdziemy.
          Bądź więc silna i wiedz, że jesteśmy z Tobą.
      • kocura78 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 23.10.05, 12:39
        sprawa jest paskudna...mimo wszystko wydaje mi się, że nie można tylu lat na
        straty spisać tak od razu...pogonić męża zawsze możesz, ale jak jest cień
        szansy, że można coś naprawić to trzeba ją wykorzystać. oboje graliście nie fair
        i sprawa wymaga wspólnego sobie wybaczenia. a twój mąż wychodzi z założenia, że
        najlepszą metodą jest atak. często to ze strachu wynika...trzymaj się i nie
        załamuj...będzie co ma być, a dzidziuś teraz najważniejszy...trzymam za was kciuki
        • andzia30051986 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 23.10.05, 13:36
          Cześc Samotna śledziłam twój wątek i jestem w szoku
          Naprawde czytając twoje posty aż się poryczałam!
          Nie wiem dlaczego ale jeszcze mam łzy w oczach chyba dlatego
          że też jestem w ciąży i jak sobie pomyśle że tak by mógł
          zrobić mój mąż - nie wiem nie wyobrażam sobie takiej sytuacji
          ale nigdy do końca nie możemy być pewni.
          Nie napisze Ci co masz zrobić bo ja sama nawet nie wiem co bym zrobiła!
          Duża buźka dla ciebie i kruszynki!

          Napisz nam co u Ciebie i jak to wszystko sie potoczyło
          A ja z uwagą będę śledzić twój wątek
          Napisz jak najszybciej!
          Angela
        • nataliamackowiak Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 23.10.05, 13:45
          Takie cos może się zdarzyć każdej z nas, jejku, aż strach. Powodzenia smutna ki
          napisz co dalej.
          Natalia
          • smutna33 postanowiłam.... 23.10.05, 18:55
            wczoraj nie spałam prawie całą noc,rozmyślałam nad swoim życiem,nad tym co się
            stało.Dzisiaj mój dzień nie różnił się wiele od poprzedniego wieczoru.Podjęłam
            bardzo przemyślaną decyzję,na jakiś czas wyprowadzam się zdomu.chyba że mąż
            uszanuje moją prośbę ,aby nie wracał do domu tylko został w pracy na kolejny
            tydzień albo i dłużej.Wiem,że go już nie kocham....Kocham za to innego
            mężczyznę,tego którego znałam do czwartku,w którego wierzyłam,z którym byłam
            szczęsliwa.Ta miłość pozostanie we mnie na zawsze..aletego człowieka jużnie
            ma.Wiecie....dopiero teraz dochodzą do mnie zdarzenia,które były podejrzane ale
            ja byłam tak bardzo w niego zapatrzona że nie zwróciłam na nie uwagi.Gdy raz
            wrócił zapytałam go co robił w pracy,jak minął mu ten tydzień ale nie chodzi
            mi o sprawy zawodowe.Oburzył się ogromnie,że musi się tylko
            tłumaczyć...comiałem robić,pracowałem i spałem na zmianę albo się
            nudziłem,zresztą wiesz bo pisałem sms-y.Kolejne zdarzenie...podczas kolejnego
            powrotu rozmawialiśmy o ogólnie naszym życiu...jakminął cały ten tydzien itp.Ja
            wzięłam do ręki jesgo komórkę i zaczęłam się nią bawić...on w tej samej chwili
            tak się oburzył na to ,że ten wieczór skończył się dla nas awanturą.Jak mogę mu
            sprawdzać komórkę,co ja wyprawiam....miał rację bo nie mam do tego prawa.Ale
            nawet się nie zastanowiłam wtedy nadcałym tym zdarzeniem,wcześniej gdy
            brałamjego tel nicnie mówił nawet nie zwaracał na to uwagi.Piszę Wam to po to
            żeby uświadomić co wpłynęło na moją decyzję...powiedzcie mi jak ja mogę spać
            spokojnie? mam się wiecznie zastanawiać co on teraz robi? mam mysleć nad
            tym ,ile on kobiet zerżnął będąc ze mną?ile kobiet uwodził,z iloma się
            pieścił ,całował?? ile razy mnie okłamał?mam może uwierzyć w to ,że był cały
            czas taki kochający jak mówi???Nie mam zamiaru obwiniać go winą,dlatego ,że
            uważam że wina zawsze leży po środku...może za bardzo i na siłę chcieliśmy tej
            miłości,nawet nie zdając sobie sprawę z tego ,że nie możemy być razem bo ja
            nigdy nie spełnię Jego oczekiwań i zawsze będzie szukał tej kobiety
            idealnej..ze swoich marzen.Jest dziecko...dla mnie będzie zawsze owocem miłości
            do niego.Zawsze!!!Ale nie dopuszczę do tego aby nasz dzidzi oglądał mnie w
            takim stanie jak jestem od czwartku.Nie wierzę że człowiek się może tak łatwo
            zmienić...nie wierzę że on się tak łatwo zmieni.O ile się w ogóle zmieni.Jakimś
            cudem w tenferalny czwartek otrzymałam klucz,który otworzył mi oczy na to z
            jakim człowieim tak na prawdę żyję,otworzył mi oczy na to jak na prawdę wygląda
            moje życie.Poznałam człowieka ...i to nie jest mój mąż,do tego człowieka
            czuję ...nic nie czuję,nawet nienawiści nie czuję.Czuję pustkę,lód który
            przenika całe moje wnętrze.Oddałam mojemu mężowi całe swoje serce,a teraz
            pozostała mi pustka...zwykła dziura,zimna i pusta.Nie wiem ,kiedy to serce do
            mnie spowrotem wróci....ale nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.Nie
            zasłużyłam sobie na takie traktowanie...Chcę być szczęśliwa...do niedawna
            myślałam że jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi,a teraz...Chcę
            byćszczęśliwą i pogodną staruszką ,która nie załuje swojego życia.Chcę być
            kobietą która czujesię kochana,która czuje siędowartościowana,która czuje się
            spełniona....która potrafi zaufać i ufa.Ufa swojemu ukochanemu...Czy aż tak
            dużo pragnę???kto mi na to odpowie,może powinnam zadowolić się tym co mam bo
            inni mają
            gorzej?.........................................................................
            ...Nie wiem co mam Wam napisać,nie wiem czy najpierw będzie separacja czy od
            razu rozwód,boję się tylko tego że się złamię,że jak go zobaczę to zmiekne.Na
            pewno nie będę mu utrudniać niczego,chcę żeby był szczęśliwy......boże niedawno
            marzyłam o domu..o tym że sąszanse na budowe..a teraz...wszystkorunęło.I nic
            już nie ma...nie pisze nic dalej..dziekuję za wszystkie pozdrowienia i rady,za
            dobre chęci ..za wszystko.Też Was pozdrawiamz całego serca...
            • dorota53 Re: postanowiłam.... 24.10.05, 14:48
              Nie wiem jakie naprawde macie relacje prywatnie,ale mysle ze podjelas jak dla
              mnie zbyt odwazna i zdecydowana decyzje. Wim ze to paskudneco sie stalo, o czym
              sie dowiedzialas ale tak do konca nie masz pewnosci czy robil to wczesniej i
              czy tak naprawde doszloby do tego spotkania ktore aranzowalas wirtualnie.
              Pisalas jak bardzo go kochasz, jesli to milosc to nie wiesz jak trudno ci
              bedzie bez niego zyc.W koncu macie dzidziusia w drodze. Nie badz taka
              stanowacza nie na tym polega malzenstwo. Tu doszlo do glupoty z jego strony ale
              nie do zdrady.Inni dla milosci i dzieci nawetr takie posuniecia wybaczaja. Czy
              ja bym wybaczyla zdrade?Nie wiem zbyt trudne pytanie. Jesli wina lezy po srodku
              a nie bylaby to kochanaka "na stale" tylko raz przypadkowa dziewczyna...Gleboko
              sie trzeba nad tym zastanowic. Tk cy inaczej szanuje twoj wybor choc pomysl o
              dzidzi i o przyszlym twoim zyciu...
    • smutna33 POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 19:01
      na końcu tego wątku napisałam co postanowiłam,pozdrawiam
      • andzia30051986 Re: POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 19:10
        jejku duże pozdrowienia dla Ciebie Smutasku!
        Ale musi być Ci teraz ciężko szczególnie wieczorkiem
        gdy leżysz sama w łóżeczku i malutkie Cię kopie
        wtedy różne myśli w takiej sytuacji przychodzą!
        Porozmawiaj z nim szczerze i może jeszcze da sie cos uratować!
        • niunia64 Re: POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 19:59
          Nie podejmuj jeszcze az takich decyzji- teraz jestes rozgoryczona, ale może
          będzie dobrze, to zależy od niego jak zachowa się, czy dojdzie do niego powaga
          sytuacji, czy zechce zawalczyć. To może być albo koniec Was, albo początek
          nowych, lepszych Was! Trzymaj się, oni sa jednakowi, każdy ma jakies
          przewinienia na swoim koncie, ale jak sie powtórze- akurat Ty się o tym
          dowiedziałas- znam bardzo wielu facetów, zonatych i nie- i nie ma gości bez
          skazy!!! Nie ma, choć tak nam sie wydaje...idealizujemy miłośc, ale po tym, co
          teraz przeszliscie (tzw. zderzenie z przykra rzeczywistoscia) może być lepiej,
          bo to do Was oboje dojdzie- do niego, że takie zachowanie rani, a do Ciebie, że
          nie zawsze jest tak jak myslimy. Trzymaj sie smutasku!!!
          • simonkapl Re: POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 20:02
            A propos facetow, moze zabrzmi to butnie, ale sa faceci bez skazy.Taki jest moj
            maz.Nie wiem jak on sie uchowal, ale wiem jedno, jets to czlowiek; ktoremu ufam
            bardziej niz sobie.I nie zmienie zdania cokolwiek tu nie zostanie pwoiedziane.A
            kiedys tez mialam takie zdanie o facetach jak ty.Pozdrawiam
        • simonkapl Re: POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 20:00
          Smutna! Tez keidys bylam z podobnym czlowiekiem, tyle ze nie doszlo do
          slubu.Zakochani bylismy po uszy, mieszkalismy niestety daleko od siebie.I tez na
          pozcatku ufalam i wierzylam, byly plany, dzieci, dom itp.Kilka razy wydalo mi
          sie ze klamie ale zapzreczal wuiec jakos wierzylam, albo chcialam.I pewnego dnia
          zrobilam cos podobnego na internecie, jakies przeczucie.Tyle ze on w dodatku sie
          tego wyparl, mowiac miz e to jego koelga byl podlaczony na jego nicku.I wtedy
          wszytsko do mnie dotarlo, wszystko stalo sie jasne, jak ukladanka
          puzzle.Rozstalismy sie.Dzis jestem ze wspanialym czlowiekiem, ktoremu uffam na
          100% i ciesze sie zetak sie stalo jak sie stalo! Powodzenia.
      • ayla76 Re: POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 20:27
        Smutna, nic Ci nie poradzę, bo sama zrobisz, co podyktuje Ci serce. Trzymam za
        Ciebie kciuki i za to, żebyś jakoś przez to wszystko przeszła. Odzywaj się jak
        się czujesz i co u Ciebie. Powodzenia!!!
      • elennara Re: POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 20:29
        Czy jesteś do końca pewna tego, że chcesz odejść? Przecież on Cię nie zdradził
        teraz poprzez net i nie masz dowodu, że z kimś się wcześniej spotykał, więc nie
        masz się co zastanawiać z iloma kobietami "to" zrobił. Zastanów się jeszcze czy
        nie warto poczekać aż wróci i dopiero po szczerej rozmowie w cztery oczy podjąć
        ostateczną decyzje. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie
        • simonkapl Re: POSTANOWIŁAM.... 23.10.05, 20:31
          Ja mysle ze tu nie chodzi o zdrade czy planowanie zdrady, ale pewnie bardziej o
          zaufanie, ktorego teraz bedzie co raz mniej.Czeka Cie Smutna wiele pracy.Trzymaj
          sie!
      • miskaxxx pomyśl o dziecku 23.10.05, 22:02
        pomysl o dziecku, ktore rozwija sie w Tobie, o tym, ze Twoj stres nie wplywa na
        niego dobrze. Wiem, jest Ci bardzo trudno, ale uwierz - jeszcze wszystko jest
        do uratowania - oboje musicie tego bardzo chciec. Pamietac o tym bedziesz
        zawsze ale z czasem wybaczysz. Duzo bedzie zalezalo od tego, czy on bedzie
        potrafil zapracowac na Twoje ponowne zaufanie. Faceci potrafia sie zmienic!
        Trzymam za Was kciuki!
        • martyna1985 o to co znalazłam na emamie 23.10.05, 22:45
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=30855866&a=30868693

          nie powiem kto jest głupi
          • martyna1985 na mlodziutkich--pomyłka 23.10.05, 22:47
            jw
            • linearka Re: na mlodziutkich--pomyłka 23.10.05, 23:35
              Ja się całkowicie zgadzam. Smutna na własne życzenie rozwaliła swoje zaufanie do
              męża i jestem pewna (jak już pisałam wcześniej) że mąż wiedział od początku że
              to ona. Przecież komputer można bardzo łatwo zlokalizować, to oczywiste dla
              kogoś kto choć trochę się na tym zna! Postąpiła głupio (moim zdaniem oczywiście)
              a teraz puściła wodze fantazji o zdradach itp. okropne, absolutnie nie popieram.
              To istny brak zaufania i brak dobrych perspektyw na przyszłość... mimo wszystko
              współczuję.
              • malinowe_usta Re: na mlodziutkich--pomyłka 23.10.05, 23:45
                to straszne co przeczytałam..po prostu potworne
              • simonkapl Re: na mlodziutkich--pomyłka 24.10.05, 00:29
                Jesli dobrze zrozumialam, uwazasz ze lepiej zyc w blogiej nieswiadomosci, udawac
                sielanke, pozwalac sie mezowi zdradzac, bo mezczyzna moze i byc glupia gesia co
                to soiedzi w domu i czeka na zdradzajacego mezusia.Bardzo neislusznie oceniacie
                te dziewczyne.Jesli ona zechciala sprawdzic prawdomownosc meza, to widocznie
                miala ku temu powody, a jak juz pisala, wczesniej tez sie podobne rzecyz
                zdarzaly.Szanujmy sie troche,, kobiety!I nie sadze,z e wiedzial ze to ona.Gdyby
                tak jednak bylo, znaczyloby ze to sadysta.Bo tylko sadysta moze wprowadzac
                celowo ciezarna zone w taki stan psychiczny.Pozdrawiam
              • niunia64 Re: na mlodziutkich--pomyłka 24.10.05, 00:31
                No chyba sobie kpisz, że on wiedział?Poczytaj dokładnie posty smutnej! Przecież
                potem częściowo przyznał sie do winy! Bankowo nie wiedział, zresztą sama na
                jego miejscu bym tak powiedziała, bo to taki pierwszy odruch.
                • simonkapl Re: na mlodziutkich--pomyłka 24.10.05, 00:37
                  Zgadzam sie z toba w 100%.Facet sie broni jak moze.Doskonale rozumiem, ze nie
                  mozna przekreslac wspolnego zycia iz eto strasznie przykra sytuacja.Ale mowic
                  tej dziewczynie z ejest sama sobie winna, to przesada.Nie ma nic gorszego niz
                  zycie w zaklamaniu.
                  • audrey222 Re: na mlodziutkich--pomyłka 24.10.05, 06:47
                    Ja zostałam zdradzona i mój facet także starał się wpędzić mnie w poczucie
                    winy,ale poprostu tak już jest że ludzie niedojrzali nie potrafią odpowiedzieć
                    samodzielnie za swoje czyny i starają się tą odpowiedzialnością obarczyć innych
                    ludzi.Taki jest pewnie i Twój małżonek niestety.Bardzo Ci współczuję.Powiem Ci
                    tylko tyle że bez względu na to czy zostaniesz z tym człowiekiem czy nie
                    powinnaś wybaczyć dla swojego i co najważniejsze dzidzi spokoju.A ciąg dalszy
                    będzie miał sens dopiero gdy Twój mąż dojrzeje i poczuje że to On jest
                    odpowiedzialny za tę sytuację i będzie w stanie przyznać się do błędu który
                    popełnił w innym wypadku życie z takim człowiekiem pozbawione jest sensu,gdyż
                    jeśli teraz weźmiesz winę na siebie to już do końca życia cokolwiek on zrobi
                    źle będzie to spoczywało na Twoich barkach a wierz mi że zdrada to jeszcze nie
                    najgorsza rzecz za którą odpowiedzialność można wziąć na siebie.Mam nadzieję że
                    wszystko ułoży się dla Ciebie i dzieciątka pomyślnie.Pozdrawiam Was cieplutko
                    A.
    • inezz_a Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 08:35
      wydaje mi się ze autorka wątku zagrała nie fair wobec swojego męża. Gdyby to do
      niej odezwal sie jakis koles i zaczal w bardzo fajny sposob ją podrywać jestem
      na 99% pewnw, ze nie odpowiedzialaby ze jest zajeta, po prostu fajnie przez
      chwile spedzilaby czas. Mąż tez fajnie się bawil. ale nie zakladajmy od razu ze
      w realu by zdradzil!!! Ja sama chociaz jestem w zwiazku czasem sobie poflirtuje
      w sieci, osądzcie mnie, prosze bardzo. Kobieta prowokuje, uwodzi, namawia, a
      facet ma byc ostja switosci. A czy pomyslałyście o tym, ze maz rowniez wiem jak
      to zrobic, zeby byc "w dwoch ososbach w jednym pokoju"?? Skoro smutna to wie,
      to nie jest to pewnie straszna tajemnica. Minus dla męa - dała tej drugiej
      numer telefonu, ale wcale bym sie nie zdziwila gdyby byl na 100% pewien ze daje
      go zonie. Faceci sie calkiem niezle orientuja w sieci. Nie bylam nigdy na
      czacie interii i nie wiem czy mozna tam sparwdzic IP komputera, więc nie będę
      tu robić za alfę i omegę. Póki co potępiam zachowanie smutnej i zastanawiam się
      co myśli jej mąż.
      • irrcia zgadzam się 24.10.05, 08:48
        Może nie potępiam zachowania smutnej, bo każdy ma prawo do popełniania własnych
        głupot, ale właśnie tak traktuję jej zachowanie. Ma, czego chciała, jakoś nie
        widzę powodów do współczucia. Facet poflirtował w necie (z kobietą idealną, bo
        wiedziała doskonale, jak go podejść) i to jest powód do rozwodu?
        • inezz_a Re: zgadzam się 24.10.05, 08:58
          dokładnie, dopiero teraz przeczytalam (pobieznie co prawda) wszystkie
          wypowiedzi smutnej. Stworzyla mezowi kobiete idealna, nikt go tak dobrze nie
          zna jak zona, ktora stworzyla mu ułude, w jedną osobę spięlła wspaniałą kobiete
          ktora ma w domu, której nigdy nie zdradził bo ją kocha, sex maszynę, super
          kochankę, chętną zawsze i wszędzie, uosobienie męskich marzeń... a teraz ma
          pretensje... Nie robcie tego, nie niszcie wspanialej rodziny którą jesteście...
      • audrey222 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 09:02
        Właśnie tego oczekuje jej mąż, że ona uwierzy w to że on jest ofiarą tej
        sytuacji a ona oprawcą. Swoją drogą ciekawa jestem czy te które tak potępiają
        smutną byłyby takie wyrozumiałe gdyby np. znalazły przypadkiem w komórce
        swojego męża gorącego smsa do lub od jakieś Pani.Pewnie wszystkie rzuciłybyście
        się go przeraszać że śmiałyście zobaczyć i zaraz przeszłybyście nad tym do
        porządku dziennego tak jak nad flirtami przez internet,później seksem z obcą
        kobietą to może od razu zadzwonić po taką Panią i we trójkę się zabawić.Zawsze
        mogą być z tego jakieś ekscytujące wrażenia.I może kryzysy małżeńskie znikną
        dzięki takiej odświeżającej kuracji.Smutna nie daj sobie wmówić że jesteś
        winna no i tego że on wiedział.Pozdrawiam Ciebie i Dzidzię baaaaaardzo
        cieplutka A.
        • audrey222 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 09:04
          A drugą sprawą jest to że gdyby to nie była ona to pewnie byłby ktoś inny.
          • simonkapl Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 09:30
            Czytam wasze odpowiedzi i jestem przerazona.Dla was flirty internetowe i
            oszukiwanie zony/meza jest sprawa zupelnie normalna.Przeciez zdrada psychiczna
            jest gorsza niz fizyczna.Do czego ten swiat zmierza!
            • marta_st Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 11:54
              Zgadzam się z Tobą simonkapl. Już straciłam nadzieję, że są tu
              jeszcze "normalne" kobiety. Audrey222 też się z Tobą zgadzam. Dla mnie sam fakt
              gadania z innym już jest nie na miejscu, bo skoro kogoś kocham i jest mi z tym
              kimś bardzo dobrze to nie interesują mnie wirtualne pogaduszki, bo po co? Z
              mężem też mogę sobie porozmawiać i nie tylko MOGĘ ale CHCĘ. Moja koleżanka też
              kiedyś miała podobną sytuację i żeby wszystko jeszcze raz przemyśleć i podjąć
              ostateczną decyzję wyjechała na pare dni. Mąż do niej dzwonił po kilkanaście
              razy dziennie. Zgodziła się, że da mu jeszcze jedną szansę i szansę na
              odbudowanie zaufania pod pewnymi warunkami, a żeby tak łatwo nie zapomniał o
              tych zasadach wypisała mu je na kartce. Teraz są przykładnym małżeństwem i
              bardzo się stara nie zawieść znów zaufania i stracić jeszcze jednej, ale
              OSTATNIEJ szansy. Nie ważne jaką decyzję podejmiesz, ja jestem myślami z Tobą.
              Może to faktycznie jakiś znak żebyś przekonała się z jakim człowiekiem przyszło
              Ci żyć. Dla mnie taki insydent na zawsze przekreśliłby ten związek. Mam
              poczucie własnej godności i nie dam z siebie robić idiotki. A kiedyś ktoś
              powiedział i to prawda, że brak zaufania to koniec związku.
              • simonkapl Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 12:51
                Dokladnie, brak zaufanie to pieklo, bo z akazdym razem ebdzie podobnie:
                sprawdzanie, podejrzenie itp.W dodatku jets jeszcze jedna rzecz, ktora mnie
                uderzyla: ona juz sie dowiedziala, on uz wiedzial ze ona wie i zamiast leciec do
                kafejki, na internet, przepraszac ja i wyjasniac, polecial, ale z kolegami na wodke.
              • linearka Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 12:51
                Dzięki za wypowiedzi inezz_a i irrcia. Może trzeba trochę pożyć żeby zrozumieć
                że świat nie jest idealny. Odkrycie że ktoś pod dwoma pseudonimami pisze z tego
                samego komputera trwa parę sekund (wczoraj z własnym mężem sprawdziłam). Ten
                post smutnej nie jest chyba wart takiego współczucia i roztrząsania. Ja sama
                miałam kiedyś sytuacje że ktoś przez pomyłkę wysłał do mnie sms i... pociągnęłam
                temat, było miło a na koniec dużo śmiechu. Nie oznacza to że mój mąż od tamtego
                czasy wysyła do mnie wiadomości z telefonów kolegów i czeka na reakcje. To
                chore. Zdrada psychiczna???? Zejdzcie na ziemię!!! Jesteście dorosłe??? Bo
                zaczynam wątpić.
                • simonkapl Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 14:29
                  No wlasnie dlatego ze jestem dorosla, nie toleruje zdrady.Malzenstwo nie jets
                  dla gowniarzy, do tego tzreba dorosnac, a kiedy skladasz przysiege to chyba cos
                  to znaczy.A w takie zdrady i flirty na boku mozna sie bawic w wieku
                  nastoletnim.Pozdrawiam
                  • karola_pp Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 21:26

                    zgadzam sie z toba simona
              • grazia.sw Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 12:55
                Nie pozwól by Twój mąż odwrócił kota ogonem!!!!! Nawet gdyby się domyślał,
                powinien pierwszy odkryć karty. W tej chwili tłumaczenie "że widział" jest moim
                zdaniem całkowicie nieprawdziwe. Byłam kiedyś z kimś, kto zawsze w ten sposób
                odwracał kota ogonem, ciągle czułam się winna, gdy tak naprawdę to on ponosił
                winę. Jeśli tak łatwo mu wybaczysz on może to zrobić jeszcze raz tylko będzie
                się lepiej krył albo sprytniej będzie odwracał kota ogonem.
            • mieke Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... RE 25.10.05, 16:14
              Mój też tak się zabawiał, i okazało się, że to też dzieje się w realu. Jesteśmy
              razem - zaczynamy niby wszystko od nowa (choćby ze względu na roczne
              maleństwo), ale zadra na sercu została i zwłaszcza w psychice. Teraz z kolei
              ani na maile nic nie otrzymuje ani na smsy - coś chyba nie halo - bo to aż
              nazbyt idealnie wygląda.

              Ale trzymam za Ciebie kciuki! Taką zdradę można wybaczyć, nie wracać do tego
              (choś wspomnienie pozostanie do końca życia), a przede wszystkim porozmawiać na
              spokojnie - i asertywnie przedstawić swoje potrzeby i punkt widzenia.
      • martusia251 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 15:58
        Dziwne podejście do tej sprawy, nie wiem czy wypowiadałbys się tak jak twój
        partnej pisałby sms-y do innej kobiety, że chce sie spotkać opisywał by swoje
        pragnienia. Jest delikatna różnica pobawić się w internecie a bawienie się sms-
        ami - to już przesada. Chyba że wiele kobiet wypowiadajacych sie tutaj nie ma
        nic przeciwko temu aby mężowie wypisywali do innych kobiet. Jedynie mogę
        pogratulować takich wolnych związków.
    • wet21 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 24.10.05, 14:21
      Przeczytałam Twój wątek, też jestem w ciąży - drugiej. Bez względu na decyzję
      jaką podejmiesz, czy będzie to rozstanie czy będziecie ze sobą... Trudno
      doradzać, co masz zrobić...jak ktoś napisał. Zobaczysz ile szczęścia przyniesie
      Ci nowonarodzone maleństwo, to coś wspaniałego.
      Życzę oczywiście, aby obydwoje rodzice cieszyli się z jego przyjścia na świat.
      Mocno pozdrawiam
      G.
    • akacjax Smutna! 24.10.05, 17:15
      Odejść można zawsze. Ale próba sprawdzenia na ile to zdarzenie mogło czegoś nauczyć Twojego męża jest teraz możliwa do przeprowadzenia. Właśnie teraz dopóki nie zerwaliście ze sobą na dobre wg zasady co z oczu to i z serca.
      Teraz musisz przygotować się do rozmowy, być może potrzebujesz kilka dni więcej by pozbierać myśli, ale nie za długo.
      Przygotuj się do rozmowy, narzuć jej ramy. Od razu powiedz, że nie rozmawiacie z perspektywy, czy wiedział, czy nie, że to Ty, tylko przedstaw mu konkretne zarzuty: że zbył Cię gdy rozmawiał z Toba jako z żoną, jak to komentował do niby-drugiej, że dał natychmiast telefon, szczególy wyciągniesz z zapisu.

      Wydrukuj to, przeczytaj tak jaby dotyczyło kogoś innego, znajomej, sąsiadki, nie Ciebie. To trudne, ale pozwoli lepiej przygotować się do rozmowy.
      Zobaczysz, czy on zachowuje sie poważnie, czy jest tylko dużym dzieckiem(co prawda wielu mężczyzn długo dorasta do roli męża i ojca, ale bez przesady).

      Faktem jest, że miałaś nieodpowiedzialne zachowanie-bo gdyby nawet nie dał się uwieść w necie, być może Twoja rozmowa z nim(uwodzicielska) tak by go nakręciła, że mógłby coś wywinąć głupiego poza netem. No cóż prowokować czasem to ryzykować.

      Teraz potrzebujesz spokoju. Pamiętaj od tego jak on sie zachowa powinna zależeć Twoja decyzja. Może takie trzepnięcie będzie dla niego jak otwarcie oczu? Może to pozwoli rozkwitnąć dojrzałej miłości, odpowiedzialnej, oby!
      Gdybyś nie spróbowała ocalić tego zwiążku, być może kiedyś byś tego żałowała.
      Powodzenia!
      • kleopatraa Re: Smutna! 24.10.05, 19:00
        gdyby nie bylo dziecka w brzuchu odeszlabym na twoim miejscu w tempie
        blyskawicznym, jednak dziecko jest - wiec nie mozesz podejmowac pochopnych
        decyzji, najpierw sie zastanow co zrobisz - to tylko rada, nie namawiam do
        wybaczenia dupkowi z powodu dziecka.
        • marta_dow Re: Smutna! 24.10.05, 20:46
          Wspołczuje Ci bardzo smutna. Też czasami mam takie mysli i zachowania jak Ty.
          Kobieta, która sama kiedys zdradzała, lub była zdradzona wciela w zyciu zasadę
          ograniczonego zaufania. Rozumiem Cię doskonale, że miała to byc niewinna
          zabawa, a postawiła Twoje zycie na rozdrożu...To nieprawda, iż zdrada
          psychiczna jest nieznacząca, czasami bardziej boli niz jakis jednorazowy skok w
          bok - bo o takim najczęsciej sie szybko zapomina...Przeżyłam juz zauroczenie w
          sieci - net jest bardzo niebezpiecznym narzędziem - idealizuje sie ludzi i
          niedocenia tych, którzy są obok nas...ale z tego sie wyrasta - powinno się
          wyrosnać!! Od tego czasu nei wchodzę na chaty, na GG nie odpisuję też
          nieznajomym - szkoda mi czasu - wole go poświęcic dla przyjaciół w realnym
          świecie i dla meża. Nie daj Sobie wmówić, iz maż Twój wiedział, ze to Ty - to
          stek kłamstw-niestety sad( Poczekja na jego reakcję - czy będzie się starał Cię
          przepraszać, zapewniać o swojej miłosci i głupocie...jak tak - to postaw
          warunki, m.in.zmiana na stacjonarna prace i poczekaj...jak Ci się nei uda
          odbudować zaufania, to trudno...najważniejsze, ze masz teraz maleństwo i masz
          dla kogo i o kogo dbać - ono jest najważniejsze. trzymam kciuki i ściskam
          ciepło
      • emiliapl Re: Smutna! 25.10.05, 19:24
        To było 8 lat temu, miałam wtedy 21 lat. Studiowałam zaocznie i pracowałam.
        Byłam w trzecim miesiącu ciąży, zakochana po uszy. Mieliśmy się pobrać.
        Odkryłam, że mnie oszukuje, to nie była zdrada, tylko drobne kłamstwa i fakt iż
        odkryłąm, że "mój ukochany" robi ze mnie "głupią kozę" za moimi plecami, która
        na wszystko się godzi i która "łyknie każde jego kłamstwo". Nie mogłam i nie
        chciałam tego tolerować. Postanowiłam, że to koniec, że nie będzie żadnego
        ślubu, a dzidziusia wychowam sama. Przyszły tatuś nie spodziewał się takiej
        reakcji z mojej strony. Zawsze na wszystko przymykałam oczy. Dupek, miał
        gdzieś, że nie powinnam się denerwować, że jestem w ciąży, że urodzę mu
        dziecko. Ważniejsi dla niego byli koledzy, alkohol i inne przyjemności.
        Bardzo dużo przez niego przecierpiałam. Nie wiem do tej pory jaka była
        przyczyna, ale okazało się, na kolejnej wizycie, że ciąża jest martwa. Jakoś
        pozbierałam się po tym wszystkim. Nie długo po wyjściu ze szpitala poznałam
        fantastycznego człowieka. To mój mąż i ojciec naszego sześcioletniego synka.
        Jestem teraz w 27 tygodniu ciąży, Już wiem, że to będzie synek. Jestem
        szczęśliwą żoną i mamą. Przez całe nasze wspolne życie nie doznałam od niego
        tylu krzywd i upokorzeń co od gnojka którego znałam przed mężem.
        Smutna nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jedno jest pewne nie możemy
        się godzić na kłamstwa i upokorzenia. Jeżeli nie potrafi uszanować tego, że
        nosisz pod serduszkiem jego dzieciątko nie jest wart ani jednej Twojej łzy.
        Pomyśl o dzieciątku, ten stres moze być dla niego zabójczy!!!!!!!!
        Trzymaj się cieplutko, pozdrawiam.
    • kulju Ultimatum - albo ja albo flirty 24.10.05, 23:15
      Ja bym chyba bez powaznej rozmowy nie zostawiala meza. Porozmawialabym z nim
      szczerze i postawila ultimatum, ze jesli kiedykolwiek zdarzy mu sie cos
      podobnego, to odchodze. Zadnych SMS-ow, chatow, flirtow. I nie mowcie, ze kazdy
      by sie skusil - wlasnie nie. Ja jestem po prawie 3 latach malzenstwa i ani razu
      nawet przez mysl mi nie przeszla zdrada, czy nawet flirtowanie z innym facetem.
      Nigdy nie zaakceptowalabym faktu, ze moj maz siedzi sobie na czacie i rozmawia z
      innymi kobietami! A fakt, ze maz autorki rozmawia z inna kobieta o seksie i co
      by z nia zrobil, naprawde bardzo zle wrozy przyszlosci malzenstwa. Nie wiem, czy
      smutna33 jestes jeszcze w stanie zaufac swojemu mezowi, ale jesli tak, to
      zastanow sie nad rozwodem. Moze facet sie opamieta. Ale ja bym na pewno
      postraszyla i dala mu do zrozumienia, co go czeka, jesli zdazy sie to ponownie.
      Pozdrawiam
      • kulju nie doczytalam, ze on niby wiedzial, ze to Ty 24.10.05, 23:23
        Po prostu dran, na pewno nie wiedzial! I niech nie gada takich glupot. A Ty nie
        daj sie wpedzic w poczucie winy. To on jest winny - 100%, zadnej Twojej winy nie
        ma. Teraz to juz nie wiem, czy kiedykolwiek bym mu zaufala...Wspolczuje Ci ogromnie.
        • niunia64 Re: nie doczytalam, ze on niby wiedzial, ze to Ty 24.10.05, 23:59
          Smutna, odezwij się!!! Wiekszość z nas Cię rozumie i wspołczuje, martwimy sie,
          daj znać co u Ciebie. 3maj się mocno!
          • woman-in-love Re: nie doczytalam, ze on niby wiedzial, ze to Ty 25.10.05, 11:24
            Smutna, wyluzuj i odpocznij. Za bardzo juz nadmuchała sie ta historia. Małżonek
            reaguje dziecinnie, może nie jest taki zły. Trzymaj się, będzie dobtze w-i-l
      • lucerka Re: Ultimatum - albo ja albo flirty 25.10.05, 15:23
        ja bym nie stawiala ultimatum. raczej postawilabym na szczera rozmowe...bez
        robienia sobie wyrzutow! cos takiego moglo sie zdarzyc kazdemu. smutnej
        tez...gdyby nie byla w ciazy a znajacy ja i jej nastroje maz wiedzialby z ktorej
        strony podejsc. co by bylo gdyby to on wcielil sie w goracego internetowego
        kochanka? nie uleglaby?ja nie zarzekalabym sie...moj maz zna mnie dobrze i
        wiedzialby prawdopodbnie jak zaskarbic sobie moja sympatie tudziez rozbudzic
        ciekawosc.
        jestesmy ludzmi i wlasnie dlatego nimi jestesmy, ze popelniamy bledy. ja jestem
        z druga szansa pod jednym warunkiem: ze dwoje potrafi ze soba SZCZERZE
        porozmawiac. bez tego, wydaje mie sie, nie bedzie funkcjonowal zaden zwiazek.

        --------------------
        smutna, na odejscie masz przeciez zawsze czas. zaobserwuj, moze, jak sie wobec
        siebie odnosicie (czy tez on wobec ciebie; czy dazy do konfrontacji, czy zabiega
        o ciebie). czas nie dziala na twoja niekorzysc. a pochopna decyzja wrecz odwrotnie.

        pozdrawiam

        lucerka
        • m23p31 Re: Ultimatum - albo ja albo flirty 25.10.05, 15:44
          Daj sobie z nim spokój... a to, że teraz mówi, że cały czas o wszystkim
          wiedział tylko działa na jeo niekorzyść ( chociaż na pewno tak nie było).
          Zapytaj się go jak mozna być tak wyrachowany i igrać z uczuciami kochającej
          żony, która w dodatku jest w stanie błogosławionym. Trzymanie w niepewności,
          nie odzywanie się, uszczypliwe teksty pod adresem żony wysyłane do innej
          kobiety... Wydaje mi się, jesli miałby faktycznie o tym wiedzieć i zachowywać
          się w ten sposób musiałby być całkowicie wyzutym z uczuć jakimś mutantem
          emocjonalnym. I wcale nie załuj tej intrygi, ja wychodzę z założenia, że lepiej
          się dowiedzieć nić nie wiedzić, bo prawdziwe oblicze twego męża i tak ujrzałoby
          światło dzienne.
          • kalonso Re: Ultimatum - albo ja albo flirty 25.10.05, 19:45
            Przyglądam się tej historii od samego początku i muszę przyznać,że reakcja
            Twojego męża na fakt,że to byłaś Ty wcale mnie nie zaskoczyła.Myślałam,że
            właśnie dokładnie tak się zachowa tzn że z premedytacją będzie próbował sprawić
            abyć to właśnie Ty poczuła się winna.Skąd miałam takie przypuszczenia skoro nie
            znam Twojego męża?Otóż po facecie,który ma żonę w ciąży a mimo wszystko zamiast
            to jej i dziecku poświęcać większość swoich myśli i wolnego czasu woli
            rozmawiać z inną kobietą,podrywać ją,wysyłać jej słodkie smsy i dążyć do
            spotkania niestety honorowego zachowania nie można się spodziewać.
            Nie będę Ci radzić co masz zrobić w tej sytuacji,czy rozmawiać z nim,czy się
            wyprowadzić,czy to jemu wystawić walizki bo w takich sprawach lepiej nie
            udzielać porad.Myślę,że serce samo Ci podpowie co masz zrobić,jaką podjąć
            decyzję.Prawdą jest,że czas leczy rany ale wszystko też zależy od tego gdzie
            leży Twoja granica wytrzymałości i wybaczenia.W każdym razie każda decyzja jaką
            podejmiesz będzie dobra bo będzie Twoja i zgodna z Twoim sumieniem.
            Właściwie to chciałam Ci tylko powiedzieć na wypadek gdyby przyszło Ci do głowy
            szukać usprawiedliwienia dla Twojego męża,że takowe nie istnieje.Mnie niestety
            jako osobie zupełnie bezstronnej w całej tej sprawie Twój mąż bardzo bardzo
            się nie podoba.Nie tak postępuje facet,który kocha i uwielbia swoją
            żonę.Jesteście pewnie młodym małżeństwem,spodziewacie się dziecka...a on chyba
            nie bardzo w tym uczestniczy.O czym on teraz myśli i czym się zajmuje?Jeśli Ty
            możesz teraz znosić wszystkie trudy ciąży,to że się być może gorzej niż zwykle
            czujesz,to że tyjesz,że musisz sobie odmawiać różnych przyjemności i robisz to
            wszystko dla Waszego dziecka to Twój mąż mógłby chociaż postarać się trzymać
            przysłowiowego węża w kieszeni.I nie daj sobie wmówić nigdy,że on wiedział że
            rozmawia z Tobą albo że to Twoja wina.Te dwa głupie argumenty,których zamiennie
            używa wykluczają się wzajemnie.Po prostu zdemaskowałaś go,przyłapałaś na
            gorącym uczynku i o to jest taki wściekły!!!Nie ma teraz cywilnej odwagi aby
            przyznać się do tego co zrobił.Podpuściłaś go ale gdyby był w porządku nie
            zareagowałby na Twoje zaczepki.A to,że do tego spotkania ostatecznie nie doszło
            to tylko dlatego,że to byłaś właśnie Ty.I wiesz myślę,że to zwykły gnojek i
            dupek,nawet fakt iż jesteś w ciąży nie zmobilizował go do przyzwoitego
            zachowania,zamiast zminimalizować Twoje nerwy on zrobił wszystko aby Cię
            jeszcze bardziej wkurzyć oświadczając,że to Twoja wina.A Twoja wina jest
            żadna.Myślę,że gdzieś tam podświadomie czułaś,że Twój mąż nie jest do końca w
            porządku i dlatego właśnie dopuściłaś się tego eksperymentu.Kobieca intuicja.
            Wiem,że czujesz się fatalnie i że masz wrażenie jakby Twój świat zawalił się
            nagle jak domek z kart ale postaraj się mimo wszystko myśleć spokojnie.Jak się
            uspokoisz i emocje opadną to wówczas będziesz w stanie pomyśleć o przyszłości
            racjonalnie.Pozdrawiam.
            • emiliapl Re: Ultimatum - albo ja albo flirty 25.10.05, 20:34
              Moim zdaniem nie jest najgorsze w tym wszystkim to, że mąż smutnej dał się
              sprowokować, że skusił się i poflirtował sobie na czacie, tylko to w jaki
              sposób zachował się po tym kiedy to wszytstko się wydało. Mam nadzieje, że się
              w porę opamięta, i że dotrze do niego fakt jak wiele może stracić. W przeciwnym
              razie może być za późno. Czasem wystarczy jedno słowo za dużo, jeden gest.
              Jeśli teraz nie potrafi poszanować swojej kobiety, która spodziewa się jego
              dzidziusia, jeśli po tym wszystkim serwuje Ci dodatkowe nerwy próbując zwalić
              całą winę na Ciebie to jest tylko niedojrzałym dupkiem, który nie zasługuje na
              to wszystko.
              ----
              Smutna, postaraj się myśleć o maleństwie, przestań się zamartwiać. Martwię się
              o Ciebie a przede wszystkim o maleństwo. Pozdrawiam.
              • hanula12 Re: Ultimatum - albo ja albo flirty 26.10.05, 09:01
                Rozmowa na czasie z osobą odmiennej płci to nic złego (według mnie), ale
                gadanie o seksie i takie romansowanie to już przesada. Smutna nie daj sobie
                wmówić, że to Twoja wina!!!!Mąż zastosował taktykę starą jak świat - najlepszą
                obroną jest atak. nie daj się sprowokować. spróbuj porozmawiać spokojnie,
                powiedzieć o swoich uczuciach i jak się teraz czujesz. mąż jak jest dojrzały,
                to powinien podjąć rozmowę. pamiętaj że jesteś 2w1 to jest teraz najważniejsze.
                odpuść sobie nerwy (wiem że to trudne, ale spróbuj dla dobra
                dzidzi).pamiętaj,że w stresie organizm wydziela związki chemiczne, które
                przenikaja do dziecka - dlatego stres szkodzi też dzidzi. ono jest
                najważniejsze.ściskam Cię
                • ewcialinka Re: Ultimatum - albo ja albo flirty 26.10.05, 10:32
                  cwaniak z niego i tyle!! co on sobie mysli że co że on jest niewinny a ty nie
                  masz prawa tak postepwoać.gdyby był taki w porządku to by po prostu napisłą że
                  nie jset zainteresowany bo ma żone i wszytsko a nie jakies pierdoły. rozumiem
                  że go kochasz ale jeśli teraz pozwolisz żeby wszytsko było ok to bedzie to
                  wykorzystywać.urodzi sie dziecko bedziesz siedziec w domu to on będzie wiedział
                  że może sobie znowu pozwolic na takie rzeczy żona w domu z dzieckiem extra
                  rozwiązanie.to dupek jeden !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • kocura78 smutasku, odezwij się... 26.10.05, 13:20
      ...bo się martwię, czy wszystko w porządku z Tobą i Dzidziusiem po tym wszystkim...
      • simonkapl Re: smutasku, odezwij się... 26.10.05, 14:39
        Tez sie martwie, ale wspominala cos ze sie wyprowadzi na pare dni.Pewnie tak
        zrobila i nie ma dostepu do internetu.Pozdrawiam
    • milkaa111 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 01.11.05, 10:55
      JAk się skończyła ta historia?
      • annam21 badz silna a ja.. 01.11.05, 18:13
        solidarnie trzymam kciuki zeby wyszlo jak najlepiej i po twojej mysli. Nie
        zdziwilam sie gdy przeczytalam.Przyznalas sie.On obrucil kota ogonem
        powiedzial ze wiedzial-nie prawda.Ty czekalas az on przyjdzie przeprosi,powie
        nigdy wiecej ,on zwala wszystko na ciebie.Znam ten okrotny bol. Odezwij sie
        tylko czasem ,napisz ja sie czuje.Pozdrawiam!
    • grazia.sw Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 07.11.05, 11:05
      odezwij się proszę i powiedz jak się dalej potoczyły wasze losy...
      • pompeja Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 10.11.05, 17:14
        Przyznam się, że niekiedy również miałam takie zapędy do głupich żartów.
        Zrobiłam jednak coś innego...

        Po dwóch miesiącach znajomości z moim przyszłym mężem zaszłam w ciążę. Muszę
        dodać, że był On wcześniej z kobietą ponad 4 lata. Opowiadał mi, iż nie była to
        ciekawa znajomość, raczej "byłą, bo była". Wiem, że spotykał się z Nią, kiedy
        My dopiero się poznawaliśmy, zresztą sama prosiłam Go o odiwedzanie Jej,
        ponieważ jest to osoba niepełnosprawna i okropnie słaba psychicznie. Powstało
        jedno ale... Zaszłam w ciążę. Moje, jak i Jego szczęście nie znało granic. Dla
        poczucia bezpieczeńswa prosiłam Go, by powiedział swojej ex o dziecku. Obiecał,
        że to zrobi.. przenosił to na coraz dalsze terminy, aż wkońcu ze łzami w oczach
        poprosiłam o to. I zrobił to, powiedział, że zostanie Ojcem. Z ciekawości
        zapytałam jak Ona zareagowała. Zaczął się miotać, kręcić, czułam, że nie mówi
        mi całej prawdy. Któregoś dnia znalazłam u Niego w pracy Ich wspólną romowę
        GG,z której wynikało spotkanie (dodam, że zapewniał mnie, że sie z Nią nie
        widuje i zerwał wszelki kontakt). To pokusiło mnie do podszycia się pod
        zmyślonego Łukasza i rozpoczęłam z Nią dłuugie rozmowy. POznałam całą prawdę o
        moim chłopaku i Ojcu mojego dziecka! Okazało się, iż regularnie się spotykają i
        rozmawiają, Ona w rozmowach z moim chłopakiem (które relacjonowała zmyślonemu
        Łukaszowi) wyzywała mnie i ogólnie starała się przyciągnąć go spowrotem do
        siebie - mimo dziecka! Pytałam więc chłopaka, czy spotyka się z Nią i czy
        rozmawiają.. zaprzeczał. Aż wkońcu nie wytrzymałam, gdy znalazłam w pracy
        rozmowę o seksie i Jej prośbe o przyjście na seks.."tylko seks". Zrobiłam się
        bordowa ze złości, znalazł mnie z otwartym oknem tej rozmowy, zapłakaną i
        trzęsącą się ze złości i rozpaczy.. Odeszłam od Niego.. raczej wybiegłam i
        złapał mnie w dorodze do domu. Wyjaśnił mi wszystko, starał się pokazać, jak On
        to odczuwa. Zrozumiałam Go, choć serce pękało mi na myśl, że się widywali, a ja
        w żyłam w zakłamaniu. Zaciągnął mnie do swojej pracy za rękę i przy mnie zerwał
        wszelkie kanały kontaktu z Nią. Wybaczyłam i nadal kocham. Ale nasze dziecko
        umarło.. poroniłam niedługo po tym, nie wiem, czy z powodu stresu, jaki mi
        zafundował.
        Do dziś czasami nachodzi mi na myśl Jego "tylko seks" z Nią.. Ale wiem, że
        strasznie mnie kocha i jest wobec mnie fer. Nie muszę Go sprawdzać, bo ufam,
        mimo tego, co miało miejsce całkiem niedawno..
    • olenka.13 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 30.11.05, 12:23
      Moj maz tez namietnie flirtuje w sieci. Dowiedzilam sie o tym tuz przed slubem.
      Jak to zwykle bywa przez przypadek.
      Byla awantura, lzy, szukanie mojej winy w tym wszystkim i obietnica, ze juz
      nigdy wiecej.
      Trzy miesiace po slubie maz zapomnial wylogowac sie z poczty. I babska
      ciekawosc wziela gore.
      Znalazlam milosna korespondencje z kilkoma kobietami. Okazalo sie, ze tylko na
      pewien czas przestal romansowac w sieci. To jest silniejsze od niego.
      szuka kobiet w necie, sam daje ogloszenia o gotowosci sponsorowania.
      Niedawno weszlam na jego konto i zauwazylam nieprzeczytana wiadomosc od
      kolejnej kobiety.
      Niewiele myslac skasowalam ja i podszylam sie pod ta babke na gg.
      Rozmawialismy ze soba ponad tydzien. Siedzialam czasami przed monitorem ze
      lzami w oczach, kiedy pisal do mnie o rzeczach, ktore powinien mowic tylko
      zonie.
      Plakalam kiedy dzwonil do mnie z informacja, ze musi zostac dluzej w pracy, a
      jednoczesnie flirtowalam z nim do poznej nocy.
      Kontaktowalismy sie tylko za pomoca gg i maila. Nie chial kontaktu
      telefonicznego, ale dostawalam od niego maile tak pelne ciepla, tesknoty,
      rodzacego sie uczucia, ze chwilami zapominalam, ze nie pisze tego do mnie -
      zony, ale do mnie - pieknej i tajemniczej kobiety..
      Pewnego dnia, po upojnej milosci na gg,kiedy doprowadzilam go slowami niemal do
      szalenstwa poprosil mnie o numer telefonu.
      Oblala mnie fala goraca. Bylam na to przygotowana od dawna, ale jednoczesnie
      poczulam strach.
      Napisalam swoj numer. I czekalam.
      Po chwili odpisal na gg, ze nie moze sie do mnie dodzwonic. Podalam mu numer
      stacjonarny do biura.
      I kiedy kolejny raz napisal, ze nie moze sie dodzwonic zrozumialam, ze poznal
      moj numer telefonu.
      Zadzwonil wreszcie na moja komorke. Ale zupelnie nie spodziewalam sie takiej
      rozmowy:
      - Czekalam na Twoj telefon
      - Czesc kochanie, wlasnie skonczylem prace i wracam do domu
      - To do zobaczenia
      Ikonka gg zniknela.
      Dlugo zbieralam sie w sobie nim bylam gotowa wrocic do domu.
      O 22.30 otworzylam drzwi mieszkania. W progu stal moj maz. Przytulil sie do
      mnie i powiedzial, ze musimy porozmawiac.
      To mial byc ostatni raz. Juz nigdy wiecej. jestem cudowna, kochana, najlepsza
      zona. On jest bydle. Obiecuje, ze nigdy wiecej to sie nie powtorzy.

      Kiedys znalazlam w koszu na pulpicie zdjecie mlodego mezczyzny- podpisane jego
      nickiem.
      Zapytalam czy znowu bawi sie w internetowe romanse.Nie. Przeciez obiecal.Kocha
      mnie nad zycie i juz nie popelni tego bledu.
      Wczoraj weszlam na jego konto. I dowiedzialam sie, ze znow kogos ma.

      Tym razem jednak nie odczulam tak bardzo tego porazajacego leku, rozpaczy,
      bezradnosci.
      Przyzwyczajenie? Moze.
      Zastanawiam sie coraz czesciej nad wizyta u psychologa. Bardziej zeby pomoc
      sobie niz jemu.
    • lm10 Re: uwiodłam własnego męża w sieci.... 30.11.05, 14:16
      Witaj,
      Nie chciałabym być nie delikatna ale wiesz myślę że w całej tej sprawie jest
      trochę jasnej strony...jak mówisz do tej pory wygląda na to że mąż był Ci
      wierny a fakt że go oszołomiła ta "druga Ty" świadczy o tym że ponownie sie
      zainteresował właśnie Tobą (pomyśl o tym na spokojnie) to nie była jakaś tam
      panienka w sieci ale kobieta która (jak twierdzisz) zna go bardzo dobrze wiec
      wie gdzie nacisnąć żeby zadziałało, być może gdybyście nie znali sie tak dobrze
      to nie wiedziałabyś jak poprowadzić rozmowę by go sprowokować, być moze miał
      gorszy dzień i chwilę słabości ok... zagalopował sie ale w końcu do niczego nie
      doszło a Ty masz potwierdzenie że nadal go interesujesz bo to przecież Tobą sie
      zainteresował (bez znaczenia pod jakim nikiem)
      Tak jak powiedziałam na początku nie zrozum mnie źle ja nie staram sie odebrać
      powagi tej sytuacji staram sie jedynie zwrócić uwagę na ważny (moim zdaniem)
      aspekt tej sprawy.
      PS
      Wyprzedzając ewentualne zarzuty że nie rozumiem bo nie byłam w takiej sytuacji
      śpieszę donieść że jestem w "posiadaniu" męża 6 lat, kochaliśmy sie strasznie a
      mimo to nie wytrzymał presji (tak to przynajmnej tłumaczy) ze ciągle byłam
      chora albo zmeczona (pracowałam na 3 etatach, choruje na raka od 8 lat a
      bezpłatna służba zdrowia i w III i IV RP kosztuje tak samo) no i znalazł sobie
      taką co nie była zmęczona (co do chorób wolę sie nie wypowiadać) i to jeszcze
      jak sie okazało za moje pieniądze a mimo to miłość zwyciężyła i po przeszło
      roku jesteśmy znowu razem i jest jak przez te wcześniejsze wspólne 8 lat...a
      wniosek z tego taki że czasem tak sie układa że coś sie wali i wtedy trzeba
      sobie odp. na pytanie jak bardzo sie kochamy, ile mamy w sobie siły by walczyć
      o związek, czy większa miłość czy nie nawiść za to co zrobił... A i jeszcze
      jedno (nie mówię że to argument ale) Ty masz w sobie nowe życie i jako jego
      mama musisz być szczęśliwa by i to maleństwo było szczęśliwe i o ile wybryk
      męża był tylko jednorazowym epizodem to może nie warto wywracać sobie i
      maleństwu życia... no ale to tylko pod rozwagę Twoją, w tym temacie jestem
      napewno niekompetentną osobą by sie wypowiadać, rak pozbawił mnie przyjemności
      bycia mamą
      ściskam i proszę staraj sie nie denerwować i być dla siebie dobra...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja