dariaza
24.10.05, 16:11
nie było mnie ponad dwa tygodnie na forum, a w tym czasie duuuzo się
wydarzyło.
Urodziłam córeczkę 3870g, 58cm. odeszły mi wody, a skurczy nie bylo widać ani
trochę. Po 18h zrobiono mi cesarskie cięcie. Tego się wcale nie spodziewałam
i od razu dopadł mnie Baby Blues, że nie mogę się dzieckiem zająć, że to nie
ja urodziłam tylko za mnie urodzili i takie tam. Z powodu niweydolności
skurczowej macicy miałam również mało pokarmu, a mój olbrzymek chciał ssać
jak smok. Duzo płaczu i nerwów, ale na czwarty dzień zalałam się mleczkiem.
Po czterech dniach wyszłam ze szpitala, a po następnych czterech obie do
niego wróciłyśmy z powodu zakażenia, wynikajacego z zatrzymania się odchodów.
Znowu szlochy i nerwy, że ciagnę dziecinę do szpitala i że za słaba jestem,
żeby się nią w pełni zajmować. Po pięciu dniach faszerowania mnie
antybiotykami i zabiegu rozszerzania szyjki ( zatrzymanie odchodow było
wynikiem szybkiego zamknięcia się szyjki, która i tak rozwarła się tylko na
jeden maly palec przy porodzie) wypuścili nas do domu. Na następny dzień
dostałam opryszczki w gardle i znowu nie mogę zajmować się moim maleństwem.
Ale już teraz jestem spokojna i staram się ze wszystkich sił szybko
wyzdrowieć.
Opowiadam Wam to wszystko nie po to, żeby się pożalić, ale po to, żebyście
nie wpadały w panikę i depresję, jak nie wszystko pójdzie tak jak
zaplanowałyście. Ja sobie zaplanowałam zbyt szczgółowy scenariusz porodu i
wszystko co mnie potem spotkało było dla mnie wielką targedią, choć tak
naprawdę to nic się nie stało, bo moja córeczka jest zdrowa jak rybka i to
jest najważniejsze. Wydawało mi się, że moje pozytywne nastawienie wystarczą,
żeby wszystko poszło jak spłatka, a życie to życie i trzeba przewidywać
trudności. Oczywiście teoretycznie wiedziałam, że mogę mieć cesarkę, że mogę
mieć klopoty z karmirniem, że mogą być powikłania, ale to było obok mnie.
Moja rada dziewczyny: myśleć pozytywnie, wierzyć w najlepsze, niczego się NIE
BAĆ, być bardzo cierpliwym ( łatwe karmienie rzadko przychodzi od razu, a
dziecko nie umrze od kilku dni bez dostatecznej ilości pokarmu, który i tak
przyjdzie w nadmiarze), słuchać rad lekarzy,położnych i pielęgniarek i nie
denerwować się że Was nie rozumieją- oni mają duzo doświadczenia i wiedzą, że
klopoty są przejściowe i jak najwięcej uśmiechać się do Maleństwa i męza
(partnera).
Aaa i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: spokój! Bez żenady wypraszać
wszystkich niechcianych gości (max 10 min i za drzwi- muszą zrozumieć), bo
najważniejsze jest skupienie na dziecku i spokój wewnętrzny. Nie reagujcie na
głupie rady i wymądrzania się wszystkich z rodziny.
Dla mnie połóg jest trudniejszy niż ciąza, ale teraz będzie już tylko lepiej.
Pozdrawiam i będę jeszcze tutaj zaglądać jak Wam wszystkim idzie. Powodzenia.