Czy jestem wyrodną matką?

28.10.05, 19:27
Jestem w pierwszej ciąży, dodam, że nie planowanej, ale ani pzez chwilę nie
myślałam o usunięciu. Zawsze chciałam mieć dzieci (mąż zresztą też), tylko
planowaliśmy je nieco później. Na początku byłam zaskoczona tym, że zaszłam w
ciążę i trudno powiedzieć, żebym wpadła w euforię, ale wszyscy dookoła, mąż,
rodzina, przyjaciele tak pozytywnie zareagowali na wieść o mojej ciąży, że
trudno mi było nie cieszyć się razem z nimi. Ja zastanawiam się jednak, jak to
jest z tymi słynnymi uczuciami macierzyńskimi. Bo szczerze mówiąc, dzidzia,
która rośnie u mnie w brzuchu, nie wywołuje u mnie jakichś euforycznych uczuć.
to prawda, że pragnę teraz tylko tego, żeby był zdrowy i zrobię wszystko, żeby
był szczęścliwy, ale kiedy czytam zachwycone wypowiedzi większości dziewczyn i
kobiet w ciąży, mówiących o swoich dzidziach jako największych kochaniach,
skarbach, itd, to czuję się... właśnie - jak wyrodna matka. Bo nie mogę
powiedzieć jeszcze, że kocham swojego synka nad życie, ja po prostu nie
potrafię sprecyzować swoich uczuć do niego! Czy miłość macierzyńska przychodzi
po porodzie, na przykład wtedy, kiedy położą mi nowonarodzonego syna na
piersi? a może strach przed porodem i obawa, czy będę w stanie zapewnić mu
utrzymanie (mamy teraz kiepską sytuacje materialną) gasi całą moją radość?
    • elennara Re: Czy jestem wyrodną matką? 28.10.05, 19:50
      Myślę, że każda kobieta przeżywa inaczej ciążę i początki macierzyństwa.
      Niektóre, a może większość forumowiczek, długo starała się o dziecko, była to
      decyzja dobrze wcześniej przemyślana. Takie długo wyczekiwane dziecko, które
      rodzi się po długim leczeniu i licznych niepowodzeniach jest z pewnością od
      momentu poczęcia wielkim skarbem.
      U mnie było inaczej. To była również wpadka. Na początku się rozpłakałam,
      bynajmniej nie ze szczęscia. Dodam jeszcze, że nigdy nie przepadałam za
      dziećmi, nigdy się nimi nie zachwycałam, drażniło mnie jak widziałam jak
      rodzice nie radzą sobie z dzieckiem, ono nimi rządzi i terroryzuje by osiągnąć
      swój cel.
      A teraz? Myślę o tym jak zamieszkam z narzeczonym, a już niedługo mężem, do
      kogo będzie podobne dziecko oraz czy będzie grzecznesmile. Właściwie pogodziłam
      się ze wszystkim, bo pozwoliłam sobie cieszyć się macierzyństwem i tym
      wszystkim co nastąpi. A moja sytuacja finansowa jest kiepska.
      Nie czuję się wyrodną matką. Wiem, że nie popadnę nagle w euforię i mi to nie
      przeszkadza. Czuję, że będę po prostu spokojną, rozsądną, ale stanowczą mamą,
      (taką mam nadziejęsmile, a od rozpuszczania i zachwycania się są dziadkowie.
      • kocianna Re: Czy jestem wyrodną matką? 28.10.05, 20:02
        Ja jestem smile Owszem, popłakalam się ze szczęścia, kiedy zobaczyłam dwie
        kreseczki. Owszem, ryczałam jak bóbr na pierwszym USG. I kiedy mówiłam mamie w
        szpitalu przez telefon, że mam córeczkę, głos mi się załamał.
        Kocham ją nad życie i zrobię dla niej wszystko.
        Co nie przeszkadza mi mieć ochotę ją udusić, wyrzucić przez okno, zamknąć w
        pralce i włączyć wirowanie smile
        Jakoś nie roztkliwiam się specjalnie ani nad sobą, ani nad nią - jestem po
        prostu spokojnie szczęśliwa...

        Każdy przecież inaczej kocha i inaczej swoją miłość przeżywa.
    • asiul_78 Re: Czy jestem wyrodną matką? 28.10.05, 20:05
      Nie, nie jesteś wyrodną matką. Kiedy byłam w ciąży poraz pierwszy, bardzo się
      cieszyłam, pragnęłam tego, oboje pragnęliśmy więc radość była jeszcze większa.
      Pomimo tego, że robiliśmy dzidzię przez pół roku i bardzo się cieszyłam, nie
      spłynęły na mnie wielkie uczucia macierzyńskie. Zastanawiałam się jak ja będę
      karmić to dziecko, karmnienie piersią było dla mnie conajmniej dziwne. Mówiłam,
      że kocham to dziecko, ale nie czułam tego tak jak np. do męża. Kiedy urodził
      się Nikoś, przystawienie do piersi było dla mnie tak naturalne jak to, że muszę
      oddychać. Jak zobaczyłam to zupełnie bezradne stworzenie zdane tylko na mnie i
      Marcina.... ehhhh i z dnia na dzień moja miłość rosła w siłę, po kilku dniach
      kochałam misia tak bardzo, że aż byłam zaskoczona. Dziś nie wyobrażam sobie
      życia bez niego, a moja miłość jest bezgraniczna. Jestem znów w ciąży i boję
      się, że nie będę córci kochać jak synka, pewnie będę się z tego śmiać za rok.
    • 18_lipcowa Re: Czy jestem wyrodną matką? 28.10.05, 20:05
      Jesteś wyrodna. Powinnaś kochać fasolkę zanim jeszcze się pojawi w twoim
      brzusiu.
      Nie zdrabniasz wyrazów.
      Nie piszesz dzidzi ani fasolka.
      Nie piszesz męzuś i przytulanko.
      Nie boisz sie używac kremów i jeść maliny.

      JESTES WYRODNA!
    • edytais Re: Czy jestem wyrodną matką? 28.10.05, 20:43
      Tez podobnie mialam. Na roznych spotkaniach wszystkie dziewczyny garnely sie do
      malych dzidz, a ja z daleka. Nie przepadalam za malymi dziecmi i jakos glupio
      czulam sie mowiac kuci kuci... Troche sie nawet tym martwilam, co ze mnie
      bedzie za matka. Teraz oczekuje 3ciego dziecka i kocham byc matka. Dalej nie
      przepadam za obcymi dziecmi, ale juz lepiej wiem jak z nimi rozmawiac i jak sie
      bawic, lub przynajmniej udawac, ze mi ich towarzystwo odpowiada. Kocham swoje
      dzieci, a obce mi sa obojetne.
      W pierwsza ciaze jak zaszlam to lzy lecialy rzeka, nie byly to lzy radosci!
      Ciaza ta wlasciwie zrujnowala moja wymarzona kariere, ale teraz ciesze sie, ze
      tak sie stalo. Jak juz pierwsze lzy polecialy, to probowalismy na to spojrzec
      pozytywnie. Po jakims miesiacu nawet sie troche cieszylam, ale jeszcze do nas
      wlasciwie nie dotarlo, ze bedziemy mieli dziecko. Dopiero w 3cim miesiacu ciazy
      jak zobaczylismy na USG to nas tak uderzylo i zrobilo sie troche emocjonalnie.
      Jak juz nasza pierwsza corka sie urodzila to swiata poza nia nie wiedzielismy.
      Ona jest meza oczkiem w glowie. Druga ciaza byla planowana, wiec sie od razu
      cieszylismy. Teraz 3cia nieplanowana, tez nie byla witana radoscia, ale juz nie
      byla to taka tragedia jak za pierwszym razem. Mamy 2 dziewczynki i bardzo
      chcielismy miec trzecia dziewczynke. Przeszlismy przez maly kryzys po USG jak
      okazalo sie, ze to chlopak, ale przyzwyczailismy sie do tej mysli i teraz juz
      nie moge sie doczekac porodu. Wiem, ze instynkt macierzynski wczesniej czy
      pozniej sie wlaczy smile Wyobraz sobie, ze z druga planowana ciaza po narodzinach
      naszej drugiej corki nie plonelam do niej taka miloscia jak do pierwszej corki
      (ktora to ciaza byla wlasnie niechciana). Przez dluzszy czas czulam sie jak
      wyrodna matka bo nie kochalam swojej drugiej coreczki tak samo bardzo jak
      pierwszej. Moj maz przyznal sie, ze nadal darzy starsza wiekszym uczuciem, ja
      je obie tyle samo kocham, chociaz inaczej i nie wyobrazam sobie zycia bez
      ktorejs z nich. Kocham je ponad zycie i wyzeklabym sie wszystkiego dla nich.
      Wiec nie przejmuj sie, nie jestes wyrodna matka. Jesli ktos pisze, ze tak, to
      witam w kregu wyrodnych matek smile
    • mika_p Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 00:44
      Dzisiaj własnie wkleiłam na F.Niemowlę fragment mojej ulubionej ksiazki o
      macierzynstwie, takze o tym, ze euforia i ekstaza nie jest uczuciem koniecznym
      i nieodczuwanie ich jest normalne. Moze poczytasz? :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=31156185
    • kruffa Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 08:44
      Gdy byłam w pierwszej ciąży, chciałam dziecka, ale teraz wiem, że miłość do
      dziecka - taka naprawdę bezgraniczna i bezwarunkowa rodzi się dopiero po jego
      narodzinach. I nie jest to tak, ze dziecko się rodzi a ty je kochasz nad życie.
      To uczucie ewoluuje.
      Teraz jestem w drugiej ciązy i jestem zdziwiona tym, że gdyby nie to że maluch
      się rusza to rzadko bym o nim myślała, bo bardziej w tej chwili moje myśli i
      uczucia zajmuje biegajaca po domu 2,5 latka. Dbam o siebie, własnie ze względu
      na malucha, który w sumie był planowany (w przeciwieństwie własnie do córki) ale
      też wiem, że czas na to wspaniałe uczucie jakim jest macierzyństwo przyjdzie dla
      mnie pojawieniu się malucha ma swiecie.
      W poprzedniej ciąży w sumie miałam podobnie, więc się nie przejmuję.

      Kruffa
    • aranxa Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 09:46
      dzieki dziewczyny
      Tak właśnie sobie myślałam, że dopiero kiedy zobaczę synka i będę mogła go
      przytulić, to stanie sie dla mnie kimś najważniejszym. A teraz po prostu mam
      sporo zajęć (cały czas jestem aktywna zawodowo), więc czasem zapominam, że
      jestem w ciąży! A poza tym, to też nigdy nie przepadałam za dziećmi. Ale własne
      to chyba zupełnie inna sprawa wink
      pozdrawiam wszystkie mamy!
    • psychogirl Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 11:15
      Aranxa - u mnie sytuacja jak i u Ciebie, odczucia podobne, włącznie z
      niepewnością pod tytułem "a na co mi to po co?", ale że przede mną
      przeprowadzka, to mała euforia się pojawiła - raczej coś w rodzaju radości na
      myśl o czymś nowym.
      Myślę że wszystko wyjdzie w praniu, po 14 grudnia ;o)
    • animetka Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 12:32
      nie jesteś wyrodną matką.Nie bądz dla siebie taka surowa.Ja miałam to sama w
      pierwszej ciąży(nie planowanej).Jeszcze jadąc na porodówkę nie byłam
      szczęśliwa,tylko zła że wszystko mnie boli itd.Kiedy urodziłam synka,to wiem że
      to najcudniejsze co może być.Kocha się bezwarunkowo,na zabój,do bólu i to na
      zawsze ,mimo wszystko.Sama gęba mi się śmieje jak myślę o nim.Tęsknię nawet jak
      jest w przedszkolu.Będziesz kochać,bez obaw.Pozdrawiamsmile)))))
    • bonkreta Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 13:27
      U mnie było podobnie - nieplanowana ciąża (z tym, że ja w ogóle nie chciałam
      mieć dzieci). Dzieci nie lubię, jak mogę staram się unikać ich towarzystwa,
      bobasy mnie nie wzruszają itd. - taki mutant jestem wink
      W czasie ciąży nie tylko nie czułam euforii i miłości do dziecka, raczej wręcz
      przeciwnie, raczej można powiedzić, że stopniowo po prostu się przyzwyczaiłam,
      ale nigdy stan bycia w ciąży nie stał się dla mnie źródłem radości - ciągle mi
      coś dokuczało, odczuwanie ruchów było dla mnie zdecydowanie nieprzyjemne. W
      dodatku jakoś od początku zakładałam, że będę miała dziewczynkę, więc, gdy w 20
      tygodniu okazało się, że chłopak, naprawdę się załamałam i z dobry miesiąc
      zajęło mi przyzwyczajenie się do tej myśli.
      Po porodzie położenie dziecka na piersi również nie spowodowało żadnego
      przypływu uczuć, oglądałam go raczej z niejakim zdziwieniem, a przede wszystkim
      z ulgą, że już po wszystkim. Dopiero gdzieś tak trzeciego dnia poczułam, że go
      kocham i zaczęłam mu szeptać do uszka różne czułości wink
    • kellss Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 14:51
      Jesteś wyrodna. Powinnaś kochać fasolkę zanim jeszcze się pojawi w twoim
      brzusiu.
      Nie zdrabniasz wyrazów.
      Nie piszesz dzidzi ani fasolka.
      Nie piszesz męzuś i przytulanko.
      Nie boisz sie używac kremów i jeść maliny.

      JESTES WYRODNA!

      Dodam jeszcze:

      Nie popiskujesz z radości za widok dzidziusiów
      NIe zawracasz wszystkim głowy swoim stanem
      Rozmawiasz nie tylko na temat ciąży
      Myslisz o sytuacji materialnej a nie o błogim lulaniu dzidzi ( Jak Smiesz!!!
      pan Bóg dał dziecko, da i na dzieckosmile)))



      Eeeee - wyluzuj... Ja mam tak samosmile))
      Pozdrownionka
      bd.lilypie.com/iNt9p2"
    • s79 Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 19:04
      Nie wiem, czy to pocieszy, ale ja tez mam mieszane uczucia. Z jednej strony
      panicznie boję się o dziecko, z drugiej jestem zła, że tyle rzeczy mi
      komplikuje, boje się, ze nie dam rady i zazdroszcze czytając na forum
      entuzjastyczne wyznania o fasolkach itp...
      Ale mam nadzieję, ze to raczej nie wina 'wyrodności', co odrobiny zdrowego
      rozsadku, który każe patrzeć realistycznie i nie zapominac, ze 'fasolka' to nie
      tylko przyjemności, ale i trudy, zmagania, nieprzespane noce, zachwiana kariera
      i wiele innych..
      Ale będziemy kochały .. spokojnie ;_)) Pozdrawiam Ciebie i Twoją 'fasolkę' wink)
      • maminka1 Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 19:47
        Ja nawet nie mogę powiedzieć, żebym pokochałam moje dziecko miłością szaleńczą
        po porodzie wink To był dla mnie taki mały dziwny ludzik wink) Ale teraz...big_grin
        W brzuchy mam drugiego malucha i też nie powiem, żebym to jakoś specjalnie
        przeżywała - ot, jestem w ciąży, wielkie halo.
        Spokojnie, wszystko w swoim czasie smile Przynajmniej dlużej zachowasz zdrowe
        podejście do ciąży i macierzyństwa wink
    • annab4 Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 20:36
      nie jesteś wyrodną matką, ja też tak miałam każda kobieta ma obawy przed nie
      znanym. Ale głowa do góry, poród nie jest taki straszny jak mówią ja rodziłam
      bez znieczulenia (a jestem mało wytrzymała na ból ido tego panikarasmile dasz radę
      i jak juz zobaczysz swoje dzieciątko to poczujesz to. Miłości do dziecka trzeba
      poprostu się nauczyć
      • efk17 Re: Czy jestem wyrodną matką? 29.10.05, 22:22
        Moja pierwsza ciąża była dla mnie zaskoczeniem tak samo dla mojego męża, nie
        dochodziło do nas to że będziemy mieć dziecko. Tylko nasi rodzice pałali ze
        szczęścia. Piszę to i ryczę jak bóbr.............
        Moja prawie trzyletnia córka jest już od prawie dwóch tygodni w szpitalu i
        niewiadomo co jej jest, gorączkuje już któryś dzień z kolei, nie chce jeść ani
        nawet pić. A nam wszystkim dookoła ręce opadają bo nie wiemy jak jej pomóc.
        Jestem załamana, oddałabym wszystko żeby była zdrowa, nie potrafię się
        opanować...........
        Zobaczysz uczucia macierzyńskie przyjdą z czasem, i nieważne są inne rzeczy,
        pieniądze, praca, pozycja społeczna........- to są bzdury.
    • pimpek_sadelko Re: Czy jestem wyrodną matką? 30.10.05, 07:50
      mam w domu synka, ktory zaczal 7 tydzien... co moge Ci powiedziec.... milosc
      macierzynska rzadko pojawia sie jak grom z jasnego nieba. czesciej jest to
      powolne zjawisko, ktorego UCZYSZ sie ze swoim dzieckiem dzien po dniu. na
      poczatku nie docieralo do mnie, ze maly okruszek lezacy obok mnie to moje
      dziecko, to po prostu byl ktos bardzo aly, bezbronny i sliczny itym ktosiem
      trzeba bylo sie zajac.
      potem ten ktos daje niezle popalic mamie( poranione sutki, zarwane noce, maly
      ktos wisi na mamie GODZINAMI, a mama nie zawsze ma czas na zarcie, do tego
      czasami placze chociaz ma sucho, nic go nie boli, nie jest glodny i nosisz go
      na rekach), ale i tak wystarczy jeden maly usmiech tego kogos a padasz ze
      wzruszenia. uczucie rodzi sie dosc wolno... moze musimy przyzwyczaic sie do
      nowej roli? pogpdzic sie z tym, ze odtad juz nic nie bedzie tkie samo? nie
      wiem, ale zaraz wkleje Ci watek z forum niemowle, poczytasz i zobaczysz jak to
      jest w praktyce. lepiej o tym wiedziec, zeby po porodzie nie byc w szoku, ze
      nie jest bajkowo.
      w kazdym razie pierwsze tygodnie sa najciezsze, potem robi sie latwiej i
      lepiej, bo za swoja ciezka prace otrzymujesz sygnaly milosci od dziecka, a na
      poczatku tylko dajesz, dajesz, dajesz, dajesz...
    • pimpek_sadelko link 30.10.05, 07:51
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=31156185&v=2&s=0
      • pimpek_sadelko i jeszcze... 30.10.05, 07:52
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=31150454&v=2&s=0
    • ezrapound Re: Czy jestem wyrodną matką? 30.10.05, 08:10
      Absolutnie nie jesteś - to jest mit i kłamstwo, że ta słynna macierzyńska
      miłość spływa na Ciebie jak łaska z nieba kiedy tylko dowiesz się, że jesteś w
      ciąży. Nic się tak automatycznie nie dzieje. Kolejny wielki mit to to
      słynne "uczucie szczęścia" po porodzie - wielka bzdura. Wiele kobiet ciężko
      przeżywa ciążę, większość ma ogromnego doła po porodzie, tylko wstydzą się
      przyznać, bo wydaje im się, że są wyrodnymi matkami, jest taki zewnętrzny
      przymus, żeby "promieniały radością".
      A teraz z bardziej pozytywnej strony: ta miłość jednak przychodzi - powoli i
      mozolnie człowiek uczy się kochać to swoje maleństwo nad życie - i w pewnym
      momencie ta miłość naprawdę robi się silniejsza niż cokolwiek, co się czuło
      wcześniej. Tak było w moim przypadku. Nie dwa, trzy dni po porodzie, ale w
      ciągu tygodni, czy miesięcy - wpadłam w tę nową rolę po uszy i nie wyobrażam
      sobie życia bez mojego dziecka. Jest ono dla mnie największym skarbem i
      szczęściem. Jestem pewna, że jesteś wspaniałą matką. Daj sobie czas,
      macierzyństwo to trudna rola (no i dożywociesmile, wielkie, wspaniałe wyzwanie.
      • haganna Re: Czy jestem wyrodną matką? 30.10.05, 12:49
        Racja, ze macierzyństwo to mit, taka bajeczka dla grzecznych dziewczynek i
        reszty społeczeństwa.
        Nie cieszyłam się, że jestem w ciąży, mimo, że kosztowała mnie ona wiele
        wyrzeczeń i przejście długiego leczenia. Nie robiłam maślanych oczu i nie
        beczałam na USG. Byłam za to mocno wkurzona na infantylne pytania w
        stylu "cieszysz się?". Oczywiście, że nie. Pierwszą myślą po położeniu dziecka
        na brzuchu było "jaka ona brudna". Uczucia macierzyńskie (te pozytywne)
        przyszły po połogu i "narastają" do dzisiaj.
        Nie daj sobie nikomu wmówić, że jesteś wyrodna. Jesteś normalna!
        • feliscat Re: Czy jestem wyrodną matką? 30.10.05, 13:18
          Ja też nie jestem w jakiejś euforii, choć bardzo się cieszę, że już niedługo
          zobaczę nasze dziecko i jestem tego wszystkiego bardzo ciekawa. I tak jakoś
          przez całą ciążę czuję, że ta miłość dopiero przyjdzie.
          Bardziej mnie wzrusza sam fakt, że mam w sobie taką kruchą i niewinną istotkę,
          jak zobaczyłam ją na usg to poczułam, że to cud natury, coś bardzo ważnego,
          niekoniecznie dlatego, że to MOJE dziecko.
    • vharia Re: Czy jestem wyrodną matką? 30.10.05, 19:14
      U mnie sie to włączyło jak ją zobaczyłam zaraz po porodzie (położyli mi ją).
      Właczyło- i już nigdy nie wyłaczyło.
      Wcześniej nie wiedziałam o czym te matki mówia.
      A już kochanie dziecka "w brzuchu"??? Dla mnie całkowita abstrakcja.
    • mmilena1 Re: Czy jestem wyrodną matką? 30.10.05, 22:49
      Nie jestes wyrodna matka ja mialam dokladnie tak samo a przy nadziei utrzymywal
      mnie arytkul pewnej mamy ktora na lamach pewnego pisma wypowiedziala sie jak to
      przez ciaze czula sie tak jak my i jak jej nastawienia zmienilo sie urodzeniu.
      J oszalalam na punkcie swojego synkai kocham go jak nikogo dotad.nie wyobrazam
      sobie jak moglam zyc bez niego. tej mysli sie trzymaj a na pewno bedzie dobrze
      pozdrawiam
    • jadrom Re: Czy jestem wyrodną matką? 30.10.05, 23:51
      Absolutnie nie jesteś wyrodną matką. Ja podchodzę do ciąży i macierzyństwa z
      uczuciem, ale i z rozsądkim. To już moje drugie dziecko, ale nie fascynowałam
      się widokiem "fasolki" na usg. Denerwują mnie dziwaczne zdrobnienia i wogóle
      podejście niektórych do tematu. Kocham moje pierwsze dziecko nad
      życie, jestem chyba nawet nadopiekuńcza i pewnie tak samo będzie z dzieckiem,
      które noszę teraz pod sercem, bo już modlę się na okrągło, żeby było zdrowe,
      dobrze się chowało, etc. Denerwują mnie koleżanki, które głaszczą mnie po
      brzuchu, przemawiają do brzucha, mówią o cudzie karmienia piersią przez dwa
      lata, etc. To jakaś bzdura!!!! Ja np. nie mam zamiaru karmić tak strasznie
      długo, co jest poczytywane za egoizm. Wg obecnych trendów powinnam mieć piersi
      do ziemi, być cieniem człowieka, ale karmić piersią dokąd tylko można. Jak nie -
      to jestem wyrodną matką. A ja wiem co przeszłam przy karmieniu pierwszej córki,
      jaki to był koszmar. Przez długi okres miałam obolałe piersi, nocne wizyty w
      szpitalach, pogryzione sutki i wieczniem płaczące, głodne, bo "niedojedzone"
      dziecko. A lekarz mówił: "Karmić na żądanie", zatgem jak chce co 15 minut, to
      możesz się wykończyć, ale masz być do dyspozycji dziecka co 15 minut. Ja po
      czterech miesiącach takiej męki (mała domagała się jedzenia co 15 minut,
      possała i zasypiała i tak na okrągło) byłam bliska totalnego wyczerpania i
      zaczęłam przechodzić na sztuczny pokarm i byłam postrzegana jak wyrodna matka.
      Córka ma teraz 15 lat, jest zdrową, piękną dziewczyną, nie ma żadnych alergii i
      jakoś nie stała się chorowita, nieodporna przez "niekarmienie" jej przez 9
      miesięcy. Zatem bez przesady. Do wszystkiego trzeba podchodzić z uczuciem, ale
      i z rozsądkiem.
      Pozdrawiam
    • ania.silenter na pewno nie jesteś wyrodna:), po prostu... 31.10.05, 09:37
      nie ragujesz histerycznie. A miłość przyjdzie sama - zobaczyszsmile. Wiem to -
      sama tak miałam przy obu moich córeczkach.
      pozdrawiam
    • emila29 Re: Czy jestem wyrodną matką? 31.10.05, 13:24
      Wiem co czujesz. Ja będąc w ciąży chyba nawet cieszyłam się z tego ale to
      minęło przy pierwszych bólach porodowych. Tak naprawdę pokochałam dziecko mniej
      więcej 5 miesięcy po porodzie. Do tego czasu z powodu dolegliwości fizycznych i
      psychicznych po porodzie nie chciałam się nim zajmować/ robiła to moja mama i
      mąż/. Piersią nie karmiłam w ogóle pomimo ,że miałam pokarm. Potem już było
      tylko lepiej. Teraz moja córeczka ma prawie 6 lat i kocham ją ponad życie. Przy
      następnym dziecku planuję cesarskie cięcie na życzenie i mam nadzieję, że
      lepiej to wszystki zniosę. Nie martw się ,że teraz jeszcze nie czujesz więzi z
      dzieckiem, ani nie czujesz jakiejś szczególnej miłości. Ja wierzę , że wszystko
      pojawi się we właściwym czasie i będzie tak jak należy. Nawet jeśli trzeba na
      to uczucie troche poczekać. Nigdy nie postrzegałam się jako wyrodnej matki.
    • dulce3 Re: Czy jestem wyrodną matką? 31.10.05, 13:27
      taaa jestes.
    • falafala Re: Czy jestem wyrodną matką? 31.10.05, 14:33
      Na nagly przyplyw uczuc macierzynskich po porodzie to sie nie nastawiaj, bo tez
      mozesz byc rozczarowana. Sa kobiety, co dostaja hopla zanim maja dziecko i sa
      takie co nigdy nie beda matkami. Wiekszosc jest gdzies po srodku i dobrze. Ja
      tez nie gadlam do brzucha, bo bylo to dla mnie dziwne, dbalam o siebie w ciazy z
      poczucia obowiazku wobec corki, ktora miala przyjsc na swiat a nie z jakiejs
      naplywajacej milosci. Po porodzie jak dali mi dziecko do reki to sie
      zastanwialam ze takie ciezkie i wogole co ja mam z nia robic. Nie wzbudza w mnie
      szczegolnych uniesien niemowlak, ryczy, nie widomo o co mu chodzi, wkolko cos
      sie przy nim robi, oczywiscie ze ja kochalam i sie denerwowalam, ale tez z
      checia urywalam sobie chwile dla siebie. Dopiero teraz jak cora podrosla i mozna
      z nia nawiazac jako taki kontakt, staje sie dla mnie wieksza osobowoscia, moze
      trudna do uchwycenia, ale za to bardziej osobnicza i wiem co w niej lubie, a co
      mnie denerwuje. Latwiej mi kochac takie dziecko, w brzuchu bylo abstrakcja, jako
      niemowle nieznosne.
    • aniolek105 Re: Czy jestem wyrodną matką? 01.11.05, 22:26
      Cześć!!Ja jestem w 40 tygodniu,już myślałam,że jestem nienormalana i jakaś
      zwyrodniała.Jak dobrze,że tak nie jest.Czekam na mojego syna i sama nie wiem
      czy już nie mogę się go doczekać czy wręcz przeciwnie.Ale teraz juz wiem,że to
      normalne.Pozdrawiam. Agnieszka
Pełna wersja