AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne......

06.11.05, 20:20
po jaką cholerę czytałam te wszystkie ksiązki "Aktywny poród" i "Odrodzone
narodziny"...... szlag mnie trafia.. juz lepiej życ w błogiej nieświadomości
że jedynym cudownym sposobem rodzenia jest położenie się na łóżku i
wypychanie dziecka wbrew prawu ciążenia i prawom natury....
a ja się wkręciłam jak głupia że tak będzie najlepiej dla mnie i mojego
maluszka i że urodze sobie w takiej pozycji w jakiej będe chciała, kucznej
lub podtrzymywanej.....
ale juz jestem z powrotem na ziemi. usłyszałam wprost ze nikt w szpitalu nie
będzie się przejmował moimi 'widzi_mi_sie'. podobno Wrocław w tym temacie to
już zupełne wieki średnie...
właściwie to ten post jest chyba żeby się wyżalić, ale też zeby zniechęcić do
czytania powyższych książek i innych podobnych.
CHYBA że któraś z was zna jakieś miejsce/nazwiska we Wrocławiu, które
umożliwiają aktywny poród wg scenariusza pacjentki. bo ja się już chyba
poddaję. albo jak się porządnie wk..... to pojade do Francji do bratowej i
urodze pod Paryżem w klinice u dr Odenta......
    • haganna Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 06.11.05, 21:00
      Próbuj, szukaj położnej z podobnymi do Twoich poglądami.
      Obeszłam naprawdę wiele szpitali, rozmawiałam z wieloma położnymi.
      Uparłam się i było tak, jak chciałam.
      Nie poddawaj się bez walki wink.
      Pozdrawiam.
    • robertaa Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 06.11.05, 23:33
      albo idź na żywioł, nikt cię przecież za włosy nie zaciągnie do łóżka kiedy
      zaczniesz przec. przyjmij pozycję taką, jaką masz ochotę i tryknij, że się nie
      ruszysz z miejsca i już !!! a jeszcze lepiej jak będzie ktoś z toba i bęedzie w
      tej kwestii przeszkolony... takie są zalecenia miedzynarodowych org. czy czegoś
      tam więc musza w końcu ulec.
      inną sprawą jest czy to faktycznie jest korzystne, dla ciebie i dla dzicka (bo
      dla położnych na pewno nie). kwestia dobrej widocznosci tego co tam sie dzieje
      (połozna nie widzi czy należy nacinac krocze czy niekoniecznie, a może samo już
      popękało... nie wiem co jeszcze ale tak mi to przyszło do głowy)
      samemu dziecku pewnie jest łatwiej...
      ech, juz sama nie wiem, też się nad tym zastanawiam
      ps. moja kumpelka - położna mówi, że b. często jest tak, że kobieta "planuje"
      różne pozycje a potem gdy przychodzi faza parcia to sama chce się położyc...
      ale to już inna kwestia
      • mruwa9 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 06.11.05, 23:49
        jasssne... w trakcie skurczow czlowiek na pewno ma sile walczyc z personelem,
        ktory znajdzie milion powodow, zeby kobiete polozyc na plecach (chocby pod
        pretekstem badania rozwarcia). A w trakcie skurczow podniesienie sie z
        koszmarnie wysokiego lozka bez pomocy drugiej osoby jest niemal niewykonalne..
        chyba najlepiej naprawde przestac sie nastawiac idealistycznie, bo zwlaszcza
        podczas porodu zycie bardzo czesto zmusza do modyfikacji szczytnych zalozen..
        to mnie pociesza, ze przeciez ginekolozki i polozne w Polsce w zdecydowanej
        wiekszosci tez rodzily i rodza na plecach, z nacieciem i zyja...marna pociecha,
        ale wszystkie jedziemy na tym samym wozku..
        • amwaw Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 11:15
          Popieram. Przy partych to już raczej nie ma siły na walczenie o aktywny poród i
          na dyskusje. Poszukaj położnej- może jednak są jakieś. Rodziłam aktywnie-poród
          szybki i bez nacięcia. Naprawde- warto poszukać.
          pozdr
        • robertaa Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 16:28
          a mnie sie wydaje, ze wlasnie podczas porodu bede w takim stanie, ze "wydre"
          min, to w jakiej pozycji mam rodzic. normalnie jestem dosc ugodowa ale w takich
          momentach walcze jak lew, z pełną furią.
          ale to juz sprawa indywidualna
      • haganna Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 11:10
        ps. moja kumpelka - położna mówi, że b. często jest tak, że kobieta "planuje"
        > różne pozycje a potem gdy przychodzi faza parcia to sama chce się położyc...
        > ale to już inna kwestia

        Pitu-pitu. A co niby miałaby powiedzieć?
        • robertaa Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 16:31
          jak to co? prawde... przyjaznimy sie wiec nie ma powodu do sciemniania. tym
          bardziej ze nie bedzie jej przy moim porodzie, wiec nie miala powodu urabiania
          sobie gruntu... nie rozumiem twojego zarzutu
          • haganna Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 01.12.05, 21:28
            Myślałam bardziej o dorobianiu teorii do niechlubnej praktyki. Przecież ona też
            ma takie podejście. Chyba nie sądzisz, że powie Ci słuchaj, to nie powinno tak
            być, ale w szpitalu gdzie pracuję tak się robi i ja też tak robię. Raczej nie
            wierzę w takie "szczere" rozmowy.
            Zwłaszcza, że mam porównanie (np. moja matka - beton jeśli chodzi o podejście
            do pacjenta).
        • lolinka2 Re: AKTYWNY PORÓD??? do haganna 07.11.05, 19:15

          I tamta kumpelka połozna ma rację. Ja miałam zamiar rodzenia córki na kucaka ale jak mnie pierwszy party z prawdziwego zdarzenia dopadł, poprosiłam; nie zdejmujcie mnie z łóżka (byłam świeżo po króciutkim badaniu), podciągnęłam kolana na wysokość uszu zapierając się nogami o podpórki dla rąk, stęknęłam 3 razy i urodziłam Natalkę. Dopiero po wszystkim przypomniałam sobie o ideałach... Nie załuję.
          • haganna Re: AKTYWNY PORÓD??? do haganna 01.12.05, 21:31
            To dziwne, bo u mnie było dokładnie odwrotnie. Ostatnią rzeczą, jaką mogłam
            zrobić, to się położyć. Nikt mi na szczęście niczego nie narzucał.
    • kass1 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 00:17
      Wg mnie jedynymm wyjściem jest umówienie się z własną położną, która podzieli
      twoje zdanie. Mi też kazali położyć się na łożku do parcia, mówiłam, żeby
      podnieśc zagłówek, że tak mi będzie lepiej (2 razy prosiłam), a na to położna,
      że mi tak będzie niewygodnie. W takiej sytuacji naprawdę już się nie ma siły
      upierać przy swoim, dopiero po porodzie doszłam do wniosku, że gdyby mi jednak
      pozwolono przeć trochę w innej pozycji (przecież nawet nie chciałam zejść z
      łóżka, tylko tak trochę w pozycji pół siedzącej!!!) to może poszłoby łatwiej.
      A w szkole rodzenia ćwiczyliśmy tyle pozycji...
      • lexmonica Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 10:21
        a mój pierwszy poród też był z ząłożenia na łóżku ale..
        w pewnym momencie poproisiłam o podniesienie pleców do pozycji połsiedzącej i
        położna coś tam pod nosem narzekała, to za drugim razem wydarlam sie na całe
        gardło że "natychmiast mają mi podnieś oparice" była w takim szoku że podniosła
        zanim skończylam krzyczeć. Generalnie to chyba zalezy od szpitala i od
        podejscia rodzącej. Ja rodzilam bez znieczulenia i generalnie nie miala siły
        wyprzeć malego z pozycji "na śledzia" więc wywalczylam co moje. Teraz zamierzam
        rodzić w innym szpiutalu gdzie oczywiści jets pełny luz co do chęci kobiety,
        można chodić kucać siadać kompac ie no co ty;lko chcesz. Inna sprawa ze wiem że
        na końcwke czyliparcie i tak wtocze sie na fotel bo tam sie człowiekowi
        wygodnie zaprzeć.
        ------
        Monia Olo i Mateuszek?
    • ida771 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 07:56
      no ja sobie nie wyobrażam abym decydowała w czasie porodu o tym jaką pozycję
      przyjąć. (no chyba że położna sama mi da wybór). dla mnie najważniejsze jest to
      aby ona widziała co sie dzieje z kroczem i dzieckiem i pępowiną i ze wszystkim
      w ogóle co jest ważne. mój komfort stawiam w tej ekstremalnej sytuacji na
      ostatnim miejscu. najważniejsze zdrowie dziecka i moje, a nie ja to kontroluję
      tylko położna i lekarz. no i niezbędne jest 100% zaufanie do obojga. naprawde,
      tylko tak to widzę. (dodam że już raz rodziłam, i trzeba sie mocno
      skoncentrować aby przy bólach dotarły do kobiety ich polecenia)
      • ewa2233 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 08:43
        Przed akcją porodową (parcie) - mogłam "się układać" jak chciałam.
        Polecam siedzenie na piłce, bo bardzo przyspiesza poród i jest całkiem wygodnasmile
        Natomiast (jak napisano wyżej) bałabym się, podczas samego parcia, gdyby
        położna dokładnie nie widziała dziecka.
        Moich dwoje dzieci było okręconych pępowiną. Dokładnie widziałam, jak położne
        jednemu z nich ściągała pętlę z szyi. Nigdy bym się nie odważyła na tym etapie
        porodu na zadecydowanie o pozycji. To położna ma widziec wszystko jak na dłoni
        i ewentualnie reagować.
        Oczywiście sznuję inne zdania na ten temat, ale moje jest jednoznaczne: do
        momentu parcia - moja i dziecka wygoda + oczywiście konieczne badania, później
        przede wszystkim bezpieczeństwo dziecka.
        Naprawdę i z takim nastawieniem można mieć cudowne i miłe wspomnienia z
        porodu !smile
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
      • maciopek1 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 09:17
        Ja też przeczytałam te wszystkie książki i uparłam się że urodzę tak jak będe
        chciała i jak będę czuła że dla mojego maleństwa będzie najlepiej. Dowiedziałam
        się, zw w moim szpitalu to raczej mało możliwe więc znalazłam połozną która
        zgodziła się towarzyszyć mi w domu bo do szpitala niestety nie mogłam jej
        zabrac chyba że zamiast męża , a tego nie chciałam) umówiłyśmy się, że ona
        zadecyduje kiedy trze3ba jechać do szpitala tak żeby jak najdłużej zostac w domu
        i właśnie tak było- prawie cały poród spedziłam we własnym domu, słuchając
        ulubionej muzyki i dowolnie zmieniając pozycje a kiedy wreszcie pojechałam do
        szpitala i personel zobaczył ze wiem sama jak mi najlepiej nikt do niczego mnie
        nie zmuszał. Położne czasem sugerowały coś i część z tych sugestii była bardzo
        pomocna, ale jeśli nie chciałam z nikim nie musiałam walczyć. Jeśli będzies
        wiedziała czego chcesz na pewno personel to uszanuje- też w to nie wierzyłam,
        ale można urodzić tak jak się chce. Powodzenia
        • haganna Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 11:11
          Jeśli będzies
          > wiedziała czego chcesz na pewno personel to uszanuje- też w to nie wierzyłam,
          > ale można urodzić tak jak się chce.

          Święta prawda! Pozdrówka.
          • kriepka Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 16:14
            dzieki bardzo za wszystkie odpowiedzi.
            tak jak radzicie jestem na etapie szukania przyjaznego personelu medycznego
            (moj mąż to tak się wkręcił że ostro szuka jakiejś prywatnej kliniki we W-wiu,
            gdzie potraktują nas serio, ale sądze że koszty nas ostudzą) i mam nadzieję że
            mi się to uda.
            ja naprawdę nie jestem histerycznie nastawiona tylko na moją wersję porodu, bo
            wiem że może sie wszytsko inaczej potoczyć i oczywiście nie będę się wtedy
            sprzeciwiała, ale chcę żeby ktoś liczył się z moim zdaniem i dał mi szansę na
            poród 'po mojemu'.
            no coż, ale jednak i tak jest lepsza nieświadomość i wiara w 'wiedzących co dla
            mnie lepsze' lekarzy.....
            pozdrawiam serdecznie!!
            • angieblue26 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 28.11.05, 22:41
              A doktor Odent juz chyba niestety nie praktykuje sad A szkoda....
    • amwaw oto co znalazłam: 07.11.05, 18:25
      Co prawda mowa o położnych chroniących krocze, ale zakładam, że pozwalają też
      na poród aktywny( ciężko chronić krocze, kiedy kobieta leży na wznak)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=18114878&a=18114878
      Wrocław:
      Kamieńskiego: J. Rawiak oraz jej koleżanka ze szkoły rodzenia p. Ewa zdaje się
      (niestety nie pamiętam nazwiska ale bardzo polecam, P. Ptak,
      Chałbińskiego: Z. Adamska, M. Perczak,
      Brochów: D. Fortunko,
      Dyrekcyjna: położne ze szkoły rodzenia na Glinian

      Powodzenia
    • grzybowa1 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 19:02
      a nie myślalas o porodzie w domu? wiem że to jeszcz w Polsce mało praktykowane,
      ale moje 2 przyjaciółki urodziły swoje maluszki w domu, rodzac sktywnie z
      położną i mężem u boku. poczytaj trochę na ten temat, poszukaj kontaktu z
      położnymi, wiem że w Polsce mimo zacofania w temacie są takie i położne i
      możliwości. powodzenia!!!
      • falka32 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 07.11.05, 19:32
        ja próbowałam negocjowac pozycję rodzenia, ale połozna spacyfikowała mnie jednym
        zdaniem "jak pani chce, zebym ochroniła krocze,to ja musze mieć pole manewru i
        dostęp. Inaczej się nie podejmuje". Nie miałam czasu na korumpowanie jej, żeby
        się schyliła czy co, bo własnie zaczynałam przeć, ale wytargowałam podniesienie
        oparcia łóżka na maksa, drąc się, ze niewygodnie mi i nie mogę przeć. Ponieważ
        krocze uszło całe, chyba dzięki jej zabiegom (masaż mi zrobiła profesjonalny smile,
        więc potem już nie pyskowałam, bo swoje osiągnęłam.
    • szpileczki Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 28.11.05, 22:35
      Jejku!!!! Jak ja Cie rozumiem. Sama wlasnie skonczylam czytac Odenta i jestem
      zalamana. Po pierwsze wkurza mnie, ze wszyscy, z ktorymi rozmawiam na temat
      naturalnego porodu robia wielkie oczy i uwazaja mnie za wariatke. Po drugie nie
      moge znalezc szpitala w Krakowie, ktory chcialby chociaz troche "udac" klinike
      Odenta. Jestem zalamana. Chyba bede rodzic w domu. Tylko ze mam problem ze
      znalezieniem poloznej. Ratunku! Dziewczyny pomozcie, dajcie namiar na polozna w
      Krakowie, ktora odbiera porody w domu. Z gory BARDZO dziekuje.
      • aisza75 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 29.11.05, 12:15
        Witaj!

        Obecnie mieszkamy w Krakowie. Planujemy poród w domu (termin 07.01.2006) - i
        przeszlismy "długą" droge by w ogole móc mówic o takich planach (ale oczywiscie
        zawsze moze sie cos wydarzyc i nie dojsc do niego.) W Krakowie niestety żadna
        położna nie praktykuje i nie przyjmuje porodów domowych, choc kilka ma to w
        planach i sie przymierza do tego. Najblizsza nam Pani położna, przyjmująca
        takie porody, mieszka w rejonie Katowic i ma godzinny dojazd do porodu (my
        planujemy własnie z nią). Jak jestes bardziej zainteresowana to napisz na priv.

        Chętnie tez podziele sie dotychczasowymi wrazeniami, informacjami, artykulami
        na temat porodu naturalnego, jeśli oczywiście ktokolwiek sobie życzy - nic na
        siłe...

        Pozrawiam ciepło
        Aisza
        • a_pynia Re: do aiszy - położna 01.12.05, 11:25
          zastanawiałam się nad porodem w domu. Możesz dać bliższe namiary na tą położną
          i ile trzeba zapłacić? Ja mieszkam w Sosnowcu, więc obok Katowic.
          • aisza75 Re: do aiszy - położna 02.12.05, 13:59
            Zapytam czy wyrazi zgodę na udostępnienie ich...
            Ewentualnie można pytać o połóżne przyjmujące porody w domu w "Fundacji Rodzić
            po ludzku" Z Warszawy. Skontaktuj się z nimi - może dodatkowo mają kontakty do
            innych położnych z twojego rejonu.
            Ja miałam kontakt od nich. \

            Aisza
    • mama_idalki Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 29.11.05, 00:31
      Hej!
      JA również naczytałam się na temat aktywnych porodów, ale znając naszą służbę
      zdrowia nastawiłam się raczej na typowo przedmiotowe traktowanie. Jednak w
      trakcie samego porodu mile się zaskoczyłam. Co mprawda pierwsza położna, która
      mnie przyjmowała traktowała mnie (dosłownie!) jak hmm... Trudno opisać słowami,
      jednak po 30 min była zmiana dyżuru i przejęła mnie naprawdę cudowna położna.
      Nie dosyc że cały czas pomagała mi przyjąć najlepszą dla mnie pozycję,
      pokazywała mi i partnerowi jak wbijać skurcze w piłkę, nie wsadzała mnie na
      łóżko gdy w czasie najgorszych skurczy kucałam przy szafce, ale nawet zaczęcała
      do chodzenia i kucania. Przed porodem chciałam przeć w wygodnej dla mnie
      pozycji, jednak po pierwszym partym chciałam tylko leżeć i miałam jeden raz
      ochotę ją zabić gdy kazała mi kucać lub kołysać biodrami na czworaka.. Jednak
      miała rację i po 3 partych urodziła sie Idalka.. Wydaje mi się, że sposób
      traktowania pacjentki zależy przede wszystkim od położnej, a nie konkretnego
      szpitala. Wcześniej naczytałam się na stronie Rodzić po ludzku dużo nie
      najlepszych opini na temat tego szpitala i sposobu traktowania pacjentek, ale
      gdy doświadczyłam tego sama wiem, że następny poród będzie odbierać ta sama
      połozna. Pozdrawiam i życzę szybkiego i miłego porodu!
      Kasia
      • madzikowa2 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 29.11.05, 10:41
        Hej,
        popieram, najważniejsza jkest położna. Ja przed pierwszym porodem (ponad 3 lata
        temu) też miałam głowę nabitą "naturalnym porodem" bez środków znieczulających
        i w dogodnej pozycji, najlepiej na stołeczku (w szpitalu jest on dostępny). Ale
        jak przyszło co do czego, to chciałam znieczulenie, ale położna powiedziała -
        za co jestem jej do dziś wdzięczna- że mi nie da, bo prtzecież zaraz urodzę
        (było wtedy 5 cm rozwarcia po ponad 10-godzinnej waolce, poród nie chciał na
        początku postępować)... I rzeczywiście, tak było. A wcześniej zachęcała mnie do
        wejścia pod prysznic, chodzenia po korytarzu, jak zaczęły się parte, to kazała
        mi wstać z łóżka i dopiero w ostatniej fazie weszłam na łóżko i w pozycji
        siedzącej (oparcie było postawione na maxa, pupa byłą nieco wyżej niż stopy)
        było mi bardzo wygodnie przeć. Nie miałam już ochoty na żadne stołeczki. Na
        nacięcie byłam zdecydowana od początku, więc nie protestowałam. Przez cały
        poród nie leżałam ani chwili na wznak. I na prawdę jest to istotne. A w takiej
        pozycji, w takiej pozycji, w jakiej ja rodziłam, lekarz cały czas widzi, co
        się dzieje, i nie było problemu z nacięciem krocza itp.
        Tak więc myślę, że najlepszy jest złoty środek i dobra położna no i obecność
        męża!!!
        Pozdrawiam
    • fruwajka1 Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 29.11.05, 11:29
      Ja też pojechałam rodzić z myślą,że wywalczę pozycję , nie nacinanie i co??
      Guzik!! Lekarka powiedziała,ze nie odbierze dziecka w innej pozycji niż na
      plecach, bo nie umie. I co miałam zrobić? Ryzykować,ze mi dziecko na podłogę
      upadnie? Poddałam się wobec jej nieudolności i strachu o dziecko. Druga sprawa
      to nacinanie..Zaczęła mnie straszyć że na pewno popęka mi cały odbyt, będę
      miała trwałe urazy, itd no i mąz przerażony ją poparł, a że ja już nie miałam
      siły protestować to mnie ciachnęła pomiędzy skurczami, nacięcie w zygzak, za
      długie i źle zszyte. Wyłam z bólu ponad miesiąc. I jeszcze jedno co mnie
      strasznie wkurzało: jak już czułam bardzo silny skurcz party i czułam,ze
      dziecko "wychodzi", to ona wsadzała mi tam swoje łapska i przestawałam czuć
      parcie, nie umiałam przeć. Normalnie tylko przeszkadzała.
      • sunny_justine do fruwajka1 29.11.05, 13:32
        Z tego co kojarze rodziłaś w Bielsku, w Esculapie. Jeśli możesz napisz jak
        nazywała się ta lekarka, bo ja też jestem z Bielska i przynajmniej będę
        wiedziedziała, kogo się wystrzegać.
        Dzięki
        Pozdrawiam Ciebie i Maluszka
        Justine
        • fruwajka1 Re: do fruwajka1 30.11.05, 12:16
          Z tego co wiem tylko jedna lekarka odbiera porody w Esculapie. I ja nie mam o
          niej najlepszego zdania. Chociaż w rozmowie bardzo sympatyczna i uśmiechnięta.
          Ale w czasie porodu bardzo mnie rozczarowała. Poza tym jest tam jeszcze 2
          lekarzy facetów. Jeden taki starszy z bródką, podobno super, ale ja nie miałam
          z nim kontaktu, a drugi taki młody (dość przystojny), byłam przez niego 2 razy
          badana. Wydaje się być kompetentny i zaangażowany, ale chyba z kolei wychodzi z
          założenia ,że im pacjentka mniej wie tym lepiej. Ciężko z niego coś wydusić.
          Nie odpowiedział praktycznie na żadne z moich pytań, a np na pytanie ile mam
          szwów usłyszałam: "tyle ile trzeba",(tu głupawy uśmieszek).Mówi tylko to co sam
          uzna za stosowne i konieczne.
          • justin301 aktywny poród 30.11.05, 12:39
            Mnie niestety odeszły wody zanim zaczęły się jakiekolwiek bole no i lekarz
            stwierdzil, ze muszę cały czas leżeć, bo jest to niebezpieczne ze względu na
            ryzyko wypadnięcia pępowiny.I ten mój aktywny poród zakończył się w końcu
            cięciem. A moja aktywność polegała na przybieraniu roznych dziwnych pozycji na
            łóżku. ale jakoś przeżyłam a też mialam plany - pochodić, kucać itd bo się
            naczytalam ale nic z tego nie wyszło.
            • mruwa9 Re: aktywny poród 01.12.05, 11:49
              Dlatego moim zdaniem lepiej (psychicznie) porod przezywaja kobiety bierne,
              ktore poddaja sie personelowi. Jak widac z opisow (i wlasnych doswiadczen) zbyt
              czesto misternie ukladane idealistyczne plany rozsypuja sie w pyl na porodowce,
              co potrafi byc zrodlem wielomiesiecznego- a nawet wieloletniego poczucia winy,
              dolkow, a nawet depresji. Oczywiscie, gdyby nie aktywnosc kobiet, do dzis nie
              byloby akcji "rodzic po ludzku", dalej bylybysmy skoszarowane w
              szpitalach,golone, glodzone, o porodach rodzinnych nie byloby mowy itd, itp.
              Ale dla wlasnego dobra nie warto sie z gory zapierac i deklarowac, jak ja bede
              rodzic dziecko, bo rozczarowania potrafia byc okrutne i bardzo bolesne sad
              • haganna Re: aktywny poród 01.12.05, 21:39
                A ja się zaparłam i postawiłam na swoim! Można!
                W życiu nie pozwolę, żeby ktoś decydował o mnie za moimi plecami, bez mojego
                udziału i bez mojej zgody. Nie i już!
                Zaskoczyło mnie jedynie to, że poród trwał krócej, niż myślałam.
                Mam dość pozytywne wspomnienia z porodu - zero kryzysu trzeciego dnia po
                porodzie i siad skrzyżny następnego dnia rano (czym wprawiłam w nieukrywane
                zdumienie personel medyczny).
    • kari_t Re: AKTYWNY PORÓD??? jaaaaasne...... 01.12.05, 13:13
      Co to aktywnego porodu jestem za ale za porodami w domu muszę przestrzec. Powiem
      jedno, rodząc w domu gdyby sie wydarzyła jakaś sytuacja która wymaga
      natychmiastowej cesarki nie ma możliwości uratowania dziecka. Ja miałam to
      szczęście, że kiedy zaczał mi się poród byłam w szpitalu na patologii ciąży.
      Czułam skurcze itp. lekarze mówili że wszystko idzie dobrze. Niestety po kilku
      godzinach dziecku zaczęło spadać tętno. Szybka decyzja lekarzy - cesarka. W
      trakcie cesarki słyszałam że lekarze mówili że jeszcze trochę i by było naprawdę
      źle bo miałam przedwczesne odklejenie łożyska (po prostu krwotok wewnętrzny i
      dzdzia się dusiła). Malutka jak sie urodziła dostała tylko 4 pkty, ja też
      musiałam mieć 2 razy przetaczaną krew taka byłam osłabiona. Wiem, że gdybym nie
      byla wtedy w szpitalu to mogło by się to bardzo źle skończyć.
      Wiem, że poród w domu to zupełnie inna atmosfera niż w szpitalu, ale jednak
      trzeba myśleć o tym, że może być różnie. Że można nie zdążyć do szpitala jakby
      coś się stało.
      • szpileczki do kari_t 01.12.05, 17:13
        dlaczego bylas na patologii ciazy? czy przed porodem bylo cos nie tak?
        • ankalien Re: do kari_t 01.12.05, 17:55
          Ja mieszkam w Chicago i niedawno bylam tu na szkole rodzenia. Prowadzi ja
          polozna ze szpitala w szpitalu. I tutaj niestety rodzi sie w pozycji lezacej
          poniewaz ubezpieczalnie innaczej nie ubezpiecza lekarzy. A co do naciecia to
          polozna mwila ze w 99 % przypadkach sie nacina ja rozmawialam potem z
          lekarzem , poniewaz to on bedzie przy porodzie i powiedzial ze nacina tylko w
          razie koniecznosci ale skad ja mam wiedziec czy dla niego nie jest konieczne
          nacinanie w 99 % przypadkow rowniez. Mam pytanie moze sa tu mamy ktore rodzily
          w Chicago i wiedza cos wiecej na ten temat. Szpital w Ktorym mam rodzic to St
          Mary
          • imbirka ankalien 01.12.05, 19:21
            a musisz rodzić w tym szpitalu? Opieka w Stanach jest bardzo zróżnicowana, sa
            takie szpitale jak ten który opisujesz, ale sa tez centra porodowe, w których
            można rodzić po swojemu. Może zajrzyj na forum z dala od Polski, moze
            dziewczyny Ci coś podpowiedzą.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=591
            Pozdrawiam,

            Imb.
            • ankalien Re: ankalien 01.12.05, 19:29
              niestety tutaj jeszcze trzeba miec odpowiednie ubezpieczenie zeby wszystko
              pokryc

        • kari_t Re: do kari_t 01.12.05, 18:41
          Na patologii się znalazłam jak byłam w 34tyg ciąży z powodu wysokiego ciśnienia,
          pomimo lekarstw ciągle miałam 150/100.
          • gloria2 Re: do kari_t 01.12.05, 20:08
            Koniecznym warunkiem kwalifikujacym do porodów w domu jest niepowikłana ciąża.
            Twoja ciąża ze wzgledu na nadciśnienie taka nie była, więc żadna położna i tak
            nie podjęłaby się asystowaniu Tobie przy porodzie w domu.
      • aisza75 Do kari_t.... 02.12.05, 14:10
        Do porodów domowych kwalifikuja się WYŁACZNIE osoby z "wzorcową" ciążą i bez
        żadnych problemów, wiec z wysokim ciśnieniem, które niespadało mimo leków nie
        mogłabyś rodzić w domu, nawet jakbyś chciała...
        Wiec nie rozumiem dlaczego straszysz kobiety, które mogłyby rodzic w domu i
        mają prawidłowy przebieg ciaży, że jakby co, to mogą nie zdążyć do szpitala?!
        TO JEST BARDZO MAŁOPRAWDOPODOBNE ... Orientujesz się w statystykach ?
        Oczywiście zawsze może się coś zdarzyć - ale wtedy reauguje sie wcześniej, nie
        rodzi "na siłe" w domu, tylko jedzie juz na początku jakichkolwiek oznak, że
        cos idzie "niefizjologicznie".

        Pozdrawiam
        Aisza
        • szpileczki Re: Do kari_t.... 02.12.05, 19:06
          Popieram Aisze!!! Prosze nie straszyc, tylko najpierw poczytac - polecam: Odent,
          Balaskas, Choluj. Potem mozemy porozmawiac.

          aisza75 napisała:

          > Do porodów domowych kwalifikuja się WYŁACZNIE osoby z "wzorcową" ciążą i bez
          > żadnych problemów, wiec z wysokim ciśnieniem, które niespadało mimo leków nie
          > mogłabyś rodzić w domu, nawet jakbyś chciała...
          > Wiec nie rozumiem dlaczego straszysz kobiety, które mogłyby rodzic w domu i
          > mają prawidłowy przebieg ciaży, że jakby co, to mogą nie zdążyć do szpitala?!
          > TO JEST BARDZO MAŁOPRAWDOPODOBNE ... Orientujesz się w statystykach ?
          > Oczywiście zawsze może się coś zdarzyć - ale wtedy reauguje sie wcześniej, nie
          > rodzi "na siłe" w domu, tylko jedzie juz na początku jakichkolwiek oznak, że
          > cos idzie "niefizjologicznie".
          >
          > Pozdrawiam
          > Aisza
Pełna wersja