Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chrztu?

08.11.05, 22:11
My z mężem jesteśmy 7 lat po ślubie też tylko cywilnym nasza córeczka jest
normalnie ochrzczona ( był głupi komentarz księdza ale co tam!)Moje drugie
dzieciątko które urodzi się za około 13 tyg.Też będzie ochrzczone na
pewno..znajdziemy księdza który nam da chrzest..myślę ze nie będziemy mieli z
tym większego kłopotu..Nie rozumiem dlaczego jak piszecie w wątku poniżej
brak ślubu kościelnego oznacza od razu brak chrztu dla dziecka! Myślę jednak
ze chrzest jest bardzo ważny..a poza tym oglądałam program gdzie sędzia sądu
biskupiego- ksiądz zresztą powiedział ze żaden ksiądz z tego powodu nie ma
prawa odmówić chrztu..moze conajwyżej namawiać rodziców do ślubu kościelnego..
pozdrawiam ciężarna żona slawsupera mama 6 letniej domci i chyba Wojtusia 26-
27tc..
    • jadrom Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 08.11.05, 22:17
      Ja oglądałam taki program w tv, w którym wpowiadali się rodzice oraz księża i
      zdania były różne. Niektóre rodziny z dużych miast opowiadały jakie mialy
      problemy z szukaniem parafii gotowej ochrzcić dziecko w przypadku istnienia
      tylko ślubu cywilnego rodziców, jeżeli przeszkodą do zawarcia kościelnego był
      rozwód jednego z rodziców i istnienie "ważnego" ślubu kościelnego z inną osobą.
      Szukały i w końcu ochrzciły malucha, ale często z problemami. Stąd moje
      wątpliwości.
      • eps Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 08.11.05, 22:27
        Mój brat i jego dziewczyna mają dziecko. Slub też kiedyś tam planowali ale w
        bliżej nie określonej przyszlości. Jak poszli do księdza ze chcą dziecko
        ochrzcić to powiedział że wykluczone bo to jest jednoznaczne jakby oddał
        dziecko do rodziny patologicznej alkoholika i meliny oraz wygodnil ich.
        Co prawda znależli innego ale uraz pozostał.
        • elennara Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 08.11.05, 23:11
          Sama biorę tylko ślub cywilny i raczej nie zapowiada się kościelny w ciągu
          kilku następnych lat. Dla mnie jest obrzydliwe, że niektórzy księża tak się
          zachowują. Zwłaszcza, że kościelny to spory wydatek, na który nie każdego stać,
          z którego parafia ma spory dochód, no a cywilny to opłata ok 100zł. Co
          najśmieszniejsze zwykle samotne matki nie mają problemu z chrztem. To lepiej
          jak dziecko nie ma taty? Tylko dlatego, że nie przysięgał mamie w kościele?
          • visenna2 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 09:47
            "że kościelny to spory wydatek, na który nie każdego stać"

            Nasz ślub kościelny w Św. Annie w Warszawie "kosztował" 300 PLN. Daliśmy tyle
            ile mogliśmy, gdybyśmy nie mogli to dalibyśmy mniej i nie byłoby problemu.
    • goodbyekitty Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 08.11.05, 23:15
      szczerze mówiąc nie dziwię się księżom, którzy nie chcą chrzcić dzieci rodziców
      bez ślubu kościelnego i nie praktykujących.

      dla samego dziecka jest to dosyć sprzeczna informacja, zakrawająca wręcz na
      hipokryzję "my co prawda nie chodzimy do kościoła i mamy w nosie sakrament
      małżeństwa ale ty dziecko - ty to co innego, chrzest, komunia, chodzenie do
      kościoła - musisz przez to wszystko przejść, żeby dzieci w szkole ci nie
      dokuczały". wyobraźcie sobie ten dysonans poznawczy, drogie mamusie.

      nie ochrzczę dziecka z kilku względów, nie tylko dlatego, że nie mam zamiaru
      brać ślubu kościelnego. nie będę potrafiła wychowywać go "po katolicku" i dawać
      mu odpowiedniego przykładu, bo mam w nosie religię katolicką. moi rodzice mieli
      tylko ślub cywilny i nie praktykowali ale mnie i braci ochrzcili. nigdy nie
      rozumiałam dlaczego my musimy chodzić co niedzielę do kościoła a oni nie. kiedy
      tylko poczułam, że mogę decydować o sobie (w wieku 14 lat) też przestałam do
      niego chodzić, bez żalu zresztą, bo lokalny ksiądz był wyjątkowo nieżyciowy i
      irytujący.

      kolejnym argumentem za jest to, że mój były chłopak, nie był ochrzczony i nigdy
      nie miał z tego powodu przykrości jako dziecko. oraz fakt, że do władzy dorwali
      się prawicowi katole - z wrodzonego nonkonformizmu i w ramach protestu
      przeciwko takiej władzy nie będę żyła po katolicku ani zmuszała do tego mojego
      dziecka. howgh wink
      • visenna2 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 09:48
        Jako katoliczka zgadzam się z przedmówczyniąsmile))
    • soffia2 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 08.11.05, 23:52
      A my wzielismy wprawdzie slub koscielny, ale nie jestem pewna czy nasze dziecko
      bedziemy chrzcic. Na sama mysl o tej calej biurokracji, spowiedziach, datkach co
      laska i hipokryzji odechciewa mi sie kontaktu z szacowna instytucja kosciola.
      Dla mnie forma juz dawno przyslonila tresc wiec powaznie zastanawiam sie czy tej
      decyzji nie zostawic dziecku jak dorosnie.
    • driadea Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 08.11.05, 23:55
      My w ogóle nie mamy ślubu, a córka ochrzczona. Co więcej, chrzciliśmy ją
      niedawno, miala już skończone dwa lata. Nie było żadnych gupich czy
      nieprzyjemnych uwag.
    • dosia26 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 08.11.05, 23:59
      szczerze mówiąc nie dziwię się księżom, którzy nie chcą chrzcić dzieci rodziców
      bez ślubu kościelnego i nie praktykujących.

      dla samego dziecka jest to dosyć sprzeczna informacja, zakrawająca wręcz na
      hipokryzję "my co prawda nie chodzimy do kościoła i mamy w nosie sakrament
      małżeństwa ale ty dziecko - ty to co innego, chrzest, komunia, chodzenie do
      kościoła - musisz przez to wszystko przejść, żeby dzieci w szkole ci nie
      dokuczały". wyobraźcie sobie ten dysonans poznawczy, drogie mamusie.


      To są właśnie odpowiednie argumenty, dlaczego ci wredni, zacofani księża "nie
      chcą" chrzcić dzieci z małżeństw cywilnych. Prawo polskie jak najbardziej
      uznaje możliwość poprzestania na tym etapie zaślubin i w jego świetle wszystko
      jest ok, ale w religii istnieje coś takiego jak Nauka Społeczna, Doktryny,
      które wyrażnie określają istotę sakramentu małżeństwa, chrztu dzieci,
      akceptowania bądż nie akceptowania tysiąca innych codziennych i złożonych
      zarazem spraw, o których na forum rozmawia się na poziomie płytszym niż kałuża,
      bo bez żadnego zrozumienia, za to ze sporą dawką oburzenia. Czy któraś z was
      lub znajomych osób na informację o nie wyrażeniu zgody na chrzest zażyczyła
      sobie wytłumacznia dlaczego ksiądz odmawia ? To,jak to zrobi, to inny temat,
      bo "nie jednemu psu burek a nie każdy wredny i gryzie". Ja też znam niemiłych
      księzy, ale to nie przekreśla całego stanu duchowieństwa.
      Powiedziałabym tak - chcąc ochrzcić dziecko wyrażasz gotowość do dbania o jego
      rozwój duchowy i wpajanie mu zasad życia, wiary i moralności zgodnej z
      nauczniem Kościoła Katolickiego. Darujcie, ale postawa "ślub kościelny jest
      droższy od cywilnego, więc go nie wezmę" (a co za tym idzie nie dowiem się np
      jak to z tym chrzeczeniem jest) wcale nie wrózy zaangażowania we wpajanie w
      wychowaniu powyżej wspomnianych elementów.
      • visenna2 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 09:51
        Dokładnie tak.
      • onion75 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 10:13
        dosia26 napisała:

        > Powiedziałabym tak - chcąc ochrzcić dziecko wyrażasz gotowość do dbania o
        jego
        > rozwój duchowy i wpajanie mu zasad życia, wiary i moralności zgodnej z
        > nauczniem Kościoła Katolickiego.

        A czy ta role moga pelnic rodzice chrzestni jesli sa wierzacy?
    • kasia2705 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 06:45
      Juz pisalam w innym watku, ze moi Rodzice, mimo braku slubu koscielnego, 27 i
      22 lata temu nie mieli najmniejszych problemow z ochrzczeniem mnie i siostry.
      Ale jak czytam Wasze posty o postawie niektorych ksiezy to przestaje sie
      dziwic, ze tyle ludzi odchodzi od Kosciola! Gorzej niz w sredniowieczu! sad(
    • jakasik Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 11:02
      Mamy tylko ślub cywilny i nie było żadnego problemu z chrztem dla naszego
      synka! Nikt nas nie pytał o ślub! A chrzest był za darmo!!!!!
      • driadea Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 12:58
        No pewnie, że był za darmo, za sakramenty się nie placi.
        Każda oplata to tzw. skladka czy ofiara dobrowolna.
        • jakasik Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 10.11.05, 07:31
          Nikt nam nie sugerował żadnej składki. A zresztą mąż wprost się zapytał,
          powiedzieli co łaska na ofiarę w czasie mszy!
    • mynia_pynia Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 12:22
      Ja się tam narzucać nie mam zamiaru klerowi, nie chcą kasy to nie i nie
      wyjeżdżać mi proszę z tekstami że jestem nie wierząca, wierzę w Boga itp.
      wierze że są ludzie święci wierze w szatana (zło), niebo i piekło.
      Tylko nie wierze że Bóg chce mieć takich głosicieli wiary jak 99,9% księży. Bo
      za te 0.01% jesem wdzięczna bo to ludzie z powołania i chociaż czasem człowieka
      potrafią zbedztać to człowiek nie odwraca się od kościoła, ale zastanawia nad
      sobą.

      Tylko jak trafić na tego 0.01% wink
      • ciuforek Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 12:52
        według prawa kościelnego chrztu moga - w niktórych przypadkach udzielic
        swieckie osoby wiec ksiadz odmawiajacy chrztu- mojim zdaniem nie jest
        człowiekiem. i tyle kropka.
    • alexsc Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:10
      Naszego syna ksiądz ochrzcił no bo jednak wyjścia nie miał... ale marudził,
      Mało tego nie pozwolił mi przystąpić do Komunii. Chyba że dostanę
      rozgrzeszenie. Osioł. Poszłam do innego księdza rozgrzeszenie dał i do Komunii
      przystapiłam. Drugiego dziecka, które urodzi sie w marcu nie będziemy chrzcili
      u tego samego księdza. i tyle
    • koza_w_rajtuzach Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:39
      Hmm...
      Ja miałam ślub tylko cywilny i dziecka ochrzcić nie zamierzam. Wynika to tylko
      i wyłącznie z moich własnych przekonań. Uważam, że moi rodzice pogwałcili moje
      prawa chrzcząc mnie bez mojej świadomej zgody na cały ten teatrzyk. Jeśli
      jednak ktoś chce ochrzcić dziecko, to czy ma ślub kościelny, czy go nie ma,
      powinien mieć takie prawo i nic ani nikt nie powinien stanąć mu w tym na
      przeszkodzie. Nie wydaje mi się, aby ktokolwiek uważał, że brak ślubu
      kościelnego = brak chrztu, ale wiele z osób niedecydujących się na taki ślub,
      nie decyduje się na chrzczenie dzieci.
      Ja swojemu dziecku dam prawo wyboru, choć mi zostało to odebrane. Niech żyje w
      zgodzie ze sobą, ze swoim światopoglądem, niech się chrzci jeśli ma na to
      ochotę, ale nie widzę potrzeby, aby z góry było przypisane do jakiejkolwiek
      wiary.
    • kalina_p Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:44
      nam odmowili w kilku kosciolach. I mieli racje zresztą.
      • koza_w_rajtuzach Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:46
        kalina_p napisała:

        > nam odmowili w kilku kosciolach. I mieli racje zresztą.
        >
        Mieli rację? Moim zdaniem nie mieli prawa.
        • visenna2 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:53
          Czemu nie mieli prawa? Może mieli, trzeba by sprawdzić w kodeksie prawa
          kanonicznego.
          To nie jest płatna usługa czy towar w hipermarkecie, tylko sakramentsmile
        • kalina_p Dlaczego? ano dlatego, że: 09.11.05, 13:54
          jesli traktujesz chrzest powaznie, naprawde, nie jako tradycje i okazje do
          spotkania rodziny ale jako powierzenie dziecka Bogu, to w tym momencie to, że
          nie masz ślubu koscielnego zaprzecza twoim intencjom i podwaza sensownośc
          chrztu.
          Chrzest to równiez zobowiazanie do wychowania dziecka w danej wierze
          (katolickiej). Wiec jesli sie do tego zobowiazujesz, to dlaczego nie masz slubu
          koscielnego? Jeśli komus nie zależy na ślubie kościelnym, to po co ma chrzcic
          dziecko?
          Albo wierzysz w Boga (chodzi mi o katolicyzm, nie inne odłamy), jestes
          katoliczka i stosujesz sie do wymogów Kościoła, czyli przyjmujesz te wszytskie
          komunie, bierzmowania i inne, oraz bierzesz slub kościelny i chrzcisz dziecko,
          albo NIE wierzysz, masz w nosie, kościelnego nie bierzesz...to po co chrzest
          dziecka?
          Dziecko może sie samo ochrzcić, jesli będzie miało ochote, w podstawówce np.

          Dlatego uważam, że ma to sens. jestes wierzaca (masz ślub koscielny), chrzcisz
          dziecko w swojej wierze. Nie jestes wierzaca - nie chrzcisz.
          • koza_w_rajtuzach Re: Dlaczego? ano dlatego, że: 09.11.05, 14:23
            Witaj..

            > jesli traktujesz chrzest powaznie, naprawde, nie jako tradycje i okazje do
            > spotkania rodziny ale jako powierzenie dziecka Bogu, to w tym momencie to, że
            > nie masz ślubu koscielnego zaprzecza twoim intencjom i podwaza sensownośc
            > chrztu.

            Ale jeśli przykładowo mieszkam z rodzicami, oni są wierzący i podejmą się
            wychowania dziecka w wierze rzymsko-katolickiej, to chyba nie powinno nic stać
            na przeszkodzie, aby to dziecko ochrzić. Czasem również bywa tak, że jedna
            osoba w małżeństwie jest osobą wierzącą, druga natomiast nie i nie ma nic złego
            w tym, że ta osoba wierząca chce przyswoić swojemu potomstwu pewne wartości. A
            czasem też bywa tak, że ludzie nie mają kościelnego ślubu, bo chcą go wziąć
            później, kiedy będzie ich stać na zrobienie dużego wesela (mają prawo mieć
            takie fanaberie), lub jeden ze współmałżonków jest już rozwodnikiem. Jeśli ktoś
            decyduje się na ochrzczenie dziecka, to zwykle nie robi tego bez powodu, tylko
            coś nim kieruje. Fakt, że wiele osób boi się reakcji innych ludzi i robi to ze
            strachu, wiele osób boi się też, czy ich dziecko w przyszłości zostanie
            zaakceptowane przez rówieśników, ale wydaje mi się, że żaden ksiądz nie
            powinien odmówić ochrzczenia dziecka.


            Ja jestem osobą niewierzącą i nie zamierzam chrzcić dziecko. Mój mąż jest
            agnostykiem i waha się, choć wiem, że postawię na swoim smile. Ale gdybym miała
            wyższą potrzebę aby ochrzcić dziecko, to czy miałabym ślub kościelny, czy go
            bym nie miała, to nikt nie powinien mi stanąć na przeszkodzie.
            • kalina_p wiesz, dziecko może sie samo ochrzcic 09.11.05, 14:34
              i wtedy ksiądz nie ma prawa mu odmówic.
              jeśli jest taka sytuacja, że dziadkowie wpoja mu zasady wiary, beda wychowywac
              w wierze katolickiej to może w wieku np. 7 lat iśc do ksiedza i poprosic o
              chrzest.
              I po sprawie.
            • visenna2 Re: Dlaczego? ano dlatego, że: 09.11.05, 14:48
              "Ale gdybym miała
              wyższą potrzebę aby ochrzcić dziecko, to czy miałabym ślub kościelny, czy go
              bym nie miała, to nikt nie powinien mi stanąć na przeszkodzie."

              Zależy jakiego rodzaju jest ta wyższa potrzebasmile Chrzest to katolicki
              sakrament. Żeby przystąpić do któregokolwiek z sakramentów trzeba spełniać
              określone warunki. To nie jest coś co się wszystkim prawnie należy na
              zasadzie "bo ja tak chcę".
        • visenna2 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:58
          Z prawa kanonicznego:

          Kan. 867 -
          § 1. Rodzice mają obowiązek troszczyć się, ażeby ich dzieci zostały ochrzczone
          w pierwszych tygodniach; możliwie najszybciej po urodzeniu, a nawet jeszcze
          przed nim powinni się udać do proboszcza, by prosić o sakrament dla dziecka i
          odpowiednio do niego się przygotować.

          § 2. Jeśli dziecko znajduje się w niebezpieczeństwie śmierci, powinno być
          natychmiast ochrzczone.

          Kan. 868 -
          § 1. Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się:
          1° aby zgodzili się rodzice lub przynajmniej jedno z nich, lub ci, którzy
          prawnie ich zastępują;
          2° aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku;
          jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami
          prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie.

          § 2. Dziecko rodziców katolickich, a nawet i niekatolickich, znajdujące się w
          niebezpieczeństwie śmierci, jest godziwie chrzczone, nawet wbrew woli rodziców.


          • kalina_p no widzisz 09.11.05, 14:07
            > 2° aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po
            katolicku;


            a takiej nadziei w przypadku osób, które nie mają slubu kościelnego widac nie
            ma...bo gdyby byliwiezacymii praktykującymi katolikami, to by wzięli ślub
            kościelny.
            • visenna2 Re: no widzisz 09.11.05, 14:11
              Otóż tosmile
              Ale ja jestem zdania, że każdy przypadek powinno się tak naprawdę rozpatrywać
              indywidualnie.
            • jadrom Re: no widzisz 09.11.05, 14:29
              Bzdura, nie zgadzam się z Tobą kalina_p. Ja nie mam ślubu kościelnego, bo z
              przyczyn formalnych nie mogłam go wziąć. Jestem praktykującą katoliczką,
              ochrzoną, bierzmowaną, etc. Chodzę co niedziela do kościoła. Przestrzegam
              wszystkich świąt, dziecko wychowuję według wiary katolickiej. I nie rozumiem
              dlaczego mam mieć przeszkodę do ochrzeczenia dziecka, które nie jest winne
              temuu, że nie mogę wziąść ślubu kościelnego, a jestem pewna, że będę je
              wychowywała po katolicku. Brak ślubu kościelnego nie oznacza braku wiary.
              Niestety dogmaty naszej wiary są czasami chore i krzywdzące dla dobrych i
              naprawdę wierzących ludzi. Dotyczy to przede wszystkim drugich małżeństw, w
              sytuacji, gdy "strona zainteresowana" nie ponosi żadnej winy za rozpad
              pierwszego - kościelnego małżeństwa.
              • kalina_p Re: no widzisz 09.11.05, 14:32
                przede wszytskim - nie pisz "bzdura". Możesz sie nie zgadzac, ale szacuneczku
                troche.

                Pierwsze małżeństwo mozna uniewaznić, to jedno.
                A drugie, że takich przypadków, jak Twój, jest niewiele. Jest to wyjatek
                potwierdzajacy regułę.
                • e_r_i_n Re: no widzisz 09.11.05, 14:36
                  kalina_p napisała:

                  > Pierwsze małżeństwo mozna uniewaznić, to jedno.

                  Nie uniewaznic, tylko stwierdzic niewaznosc. I nie jest to takie latwe - chyba,
                  ze nie na uczciwosci zalezy, tylko na 'załatwieniu sprawy'.
                  • kalina_p Re: no widzisz 09.11.05, 14:39
                    stwierdzenie uniewaznienia to nie to samo, co uniewaznienie?
                    Nie znam sie na tym.
                    I nie mam bladego pojecia, ak sie to załatwia, bo nigdy mnie to nie
                    interesowało. Ale ktos tu w tym watku pisal o tym, że jest w trakcie
                    załatwiania tej właśnie sprawy.
                    A jesli komus zależy, to sie chyba opłaca czekac i starac się, prawda?
                    • e_r_i_n Re: no widzisz 09.11.05, 14:42
                      kalina_p napisała:

                      > stwierdzenie uniewaznienia to nie to samo, co uniewaznienie?
                      > Nie znam sie na tym.

                      No tak - bo w kosciele nie stwierdza sie, ze od dzisiaj malzenstwo nie istnieje
                      (jest niewazne), tylko ze nigdy wazne nie bylo (i sa wymienione argumenty,
                      ktore owa niewaznosc moga spowodowac).

                      > A jesli komus zależy, to sie chyba opłaca czekac i starac się, prawda?

                      Jako, ze przypadki, kiedy mozna stwierdzic niewaznosc, sa bardzo szczegolowo
                      opisane, niewiele par pod nie 'podpada'. Oczywiscie jak wszedzie, mozna fakty
                      ponaciagac - tylko kloci sie to wtedy z wielka wiara, prawda?
                • jadrom Re: no widzisz 09.11.05, 19:16
                  kalina_p napisała:
                  > przede wszytskim - nie pisz "bzdura". Możesz sie nie zgadzac, ale szacuneczku
                  > troche.
                  > Pierwsze małżeństwo mozna uniewaznić, to jedno.
                  > A drugie, że takich przypadków, jak Twój, jest niewiele. Jest to wyjatek
                  > potwierdzajacy regułę.

                  Sformułowanie "bzdura" nie oznacza braku szacunku. Dziwi mnie tylko pewność
                  siebie, z jaką wygłaszasz swoje sądy. Tak się składa, że jestem prawnikiem z 12-
                  letnią praktyką zawodową i interesowałam się stwierdzeniem nieważności
                  małżeństwa od strony przepisów, jak i samej procedury. To nie jest takie
                  proste, jak Ci się wydaje. Łatwo szafować takimi stwierdzeniami jak Ty to
                  prezentujesz, ale nie wiesz jak to jest w praktyce. Ja doskonale wiem, więc
                  napiszę tylko tyle: stwierdzenie nieważności małżeństwa to bardzo trudna sprawa
                  (według kodeksu kanonicznego to nie to samo co unieważnienie), ponadto kosztuje
                  bardzo dużo (kilka tysięcy złotych).
                  To po pierwsze.
                  Po drugie: takich przypadków jak ja znam bardzo wiele. Wbrew temu co piszesz
                  nie jestem żadnym wyjątkiem. Mam wiele rozwiedzionych znajomych żyjących w
                  kolejnych związkach, będących praktykującymi katolikami i przeżywającymi tego
                  typu dylematy, o których piszemy, tzn. mających problemy z przystąpieniem do
                  jakichkolweiek sakramentów lub z sakramentami ich (Bogu Ducha winnych) dzieci.
                  Rozmawiałam z wieloma zakonnikami i księżmi na ten temat, często podzielają oni
                  mój pogląd, ale rozmowa kończy się na stwierdzeniu: "Takie są dogmaty naszej
                  wiary". Możesz po rozwodzie prowadzić się lekko, przyjmować co noc innego
                  faceta, mieć dziecko nieślubne i nie masz problemów z sakramentami. Jeżeli
                  natomiast żyjesz porządnie w jednym związku i mieszkasz na stałe z jednym
                  partnerem, masz ślub cywilny - to koniec dyskusji.
                  Takie niestety są brutalne realia. I potem trudno się dziwić, że tacy ludzie
                  odsuwają się od Kościoła. Ja zostałam wychowana w mocno wierzącej rodzinie,
                  dlatego trwam, ale niestety czasami ręce mi opadają.
                  • kalina_p Re: no widzisz 09.11.05, 21:14
                    a dlaczego nie dopuszczasz takiej mozliwosci, żeby twoje dziecko ochrzcilo sie
                    później?
                    Jakby nie patrzec, rozwód jednak byl, wiec ślubu kościelnego dostac nie można,
                    albo jest to b. trudne. W porzadku. Ale wtedy przeciez możesz ochrzcić
                    kilkuletnie dziecko, prawda?

                    Nie mam wsród znajomych ludzi głęboko wierzacych i rozwiedzionych (czy to sie
                    nie wyklucza?), przypadki, które znam to osobym którym sie nie chciało brac
                    ślubu kościelnego.
                    • jadrom Re: no widzisz 10.11.05, 11:00
                      Miła kalino_p,
                      Rozwód i wiara nie wykluczają się. Załóżmy, że po jakimś czasie okazałoby się,
                      że Twój mąż zdradza Cię, albo na przykład pije. Jest granica wytrzymałości,
                      honoru i ambicji partnera nawet przy silnej wierze. Myślę, że większość
                      wierzących kobiet nie pozowliłoby sobie na to i rozwiodło się, bo po co tworzyć
                      fikcję, tzn. nie żyć razem, ale mieć ślub kościelny. Ja osobiście znam tylko
                      jedną "cierpiętnicę", która trwa w małżeństwie zgodnie z naszą wiarą, pomimo
                      tego, że mąż żyje w regularnym innym związku, znika np. na dwa tygodnie i ona
                      wie z kim. Ponato on również pije. Ja nie wyobrażam sobie aż takiej ofiary w
                      imię wiary. Może zbyt słąbo wierzę??? Ale zboczyłam na inny temat. Dziecko,
                      które urodzi się za kilka tygodni na pewno ochrzczę, bo wiem, że są parafie,
                      które nie robią problemu z braku ślubu kościelnego rodziców. Jak w mojej
                      parafii zaczną się "schody", to będę dalej szukała. Za kilka lat niewiele się
                      zmini, więc po co czekać z chrzcinami kilka lat?
                      • kalina_p za kilka lat nie będzie problemu 10.11.05, 13:01
                        bo dziecko może sobie samo zazyczyc chrztu, o to mi chodzilo.
                        A jak juz samo pójdzie do ksiedza, to ksiądz nie ma prawa odmówic. Tak mi kilku
                        księży powiedzialo.

                        A co do rozwodu...nie wiem własnie, jak sie do tego ustosunkowac. W zasadzie
                        rozwodów byc nie powinno, chociaz ciężko byłoby życ z takim czlowiekiem,
                        jakiego opisujesz.
                        Ale wiesz, ja mysle o takiej utopii - jeśli oboje sa wierzacy, biora slub
                        kościelny, oboje w wierze trwają, to nie zdradzają się, nie piją...bpo wierzący
                        takich rzeczy nie robi. I to miałam na myśli.
                        A jeśli facet zachowuje sie w ten sposób, to znaczy, że wierzacy nie jest. I w
                        takiej sytuacji jest dla mnie totalna fikcja ślub kościelny, który brali. Bo po
                        co komuś, kto nie wierzy, ślub kościelny?

                        Dla mnie proste jest jedno: wierzysz, albo nie. Jeśli wierzysz, to stosujesz
                        się, do przykazań, nie kłamiesz, zyjesz zgodnie z Biblią. Wiara na pokaz czy na
                        pół gwizdka to parodia...Znam mnóstwo osób, które utrzymują, że sa woiezrace, a
                        do kościoła chodza raz na rok, kłamią, piją...jaki to ma sens?
                        Dlatego pisałam, że nie powinno byc rozwodów.
                        Pozdrawiam
                        • jadrom Re: za kilka lat nie będzie problemu 10.11.05, 14:46
                          Zgadzam się z Tobą co do tego, że ludzie wierzący nie powinni tak postępować,
                          by doprowadzić do rozwodu. Gorzej jak jedna strona postępuje cały czas zgodnie
                          z przykazaniami, a druga chociaż również wzięła ślub kościelny, ma to w nosie.
                          A ta "dobra" strona nie była w stanie tego przewidzieć, bo albo ta "zła" strona
                          tak doskonale się maskowała przed ślubem, alebo po prostu za słabo sie poznali,
                          albo zmieniła się z bliżej nieokreślonych powodów. To dlaczego ma na tym
                          wsyzstkim cierpieć ta strona, która cały czas była correct i cały czas i tak
                          płaci emocjonalną cenę za rozwód? Pozdrawiam
      • onion75 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:46
        jak sobie czasem pomysle jakie ci ksiaza robia rzeczy, to odmowienie chrztu
        wydaje mi sie w tym kontekscie bardzo dziwne.
    • kruffa Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:51
      Ja pamiętam kazanie w którym proboszcz mówił o jednym jedynym przypadku kiedy
      ksiądz ma prawo odmówić ochrzczenia dziecka - kiedy rodzice mogą wziąść ślub
      kościelny a go nie biorą i nie ma po temu przeszkód typu: jeden z małżonków
      miał już ślub kościelny i jest po rozwodzie, jeden z rodziców jest niewierzący,
      matka sama wychowuje dziecko, bo ojciec nie chciał z nią być itp.
      I dla mnie jest to rozsądne i uzasadnione, bo albo ktoś żyje w wierzy i stosuje
      się do jej zasad, albo nie.

      Kruffa
      • kalina_p Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 13:54
        no i o to chodzi.
        • kaska123 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 14:17
          Tez zupelnie nie rozumiem jesli ktos chce ochrzcic dziecko a nie ma slubu
          koscielnego bo nie ma pieniadzy na ten slub,nie chce mu sie, czy z powodow tego
          typu, to po co chrzcic to dziecko, PO CO?????
          Dlaczego tak tym ludziom na chrzcie zalezy? Skoro maja gdzies sakrament
          malzenstwa, to co sie przejmuja sakramentem chrztu?
          • kalina_p Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 14:18
            no a takich jest sporo.
            tez tego nie rozumiem.
            • makoba Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 14:26
              Nie czytalam calego watku. U mnie sytuacja jest taka, ze slub koscielny bralam z
              pierwszym mezem. Z drugiego malzenstwa mam synka, ktorego bez trudu ochrzcilam.
              Slubu koscielnego z jego tata z przyczyn oczywistych nie mam. Jestem natomiast w
              trakcie uniewaznienia koscielnego z ex. Wiec jeszcze wszystko przed nami smile
              Pozdrawiam.
      • e_r_i_n Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 14:35
        kruffa napisała:

        > Ja pamiętam kazanie w którym proboszcz mówił o jednym jedynym przypadku kiedy
        > ksiądz ma prawo odmówić ochrzczenia dziecka - kiedy rodzice mogą wziąść ślub
        > kościelny a go nie biorą i nie ma po temu przeszkód typu: jeden z małżonków
        > miał już ślub kościelny i jest po rozwodzie, jeden z rodziców jest
        > niewierzący, matka sama wychowuje dziecko, bo ojciec nie chciał z nią być itp.
        > I dla mnie jest to rozsądne i uzasadnione, bo albo ktoś żyje w wierzy i
        > stosuje się do jej zasad, albo nie.


        Otóz to.
    • e_r_i_n Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 14:29
      Jesli nie ma slubu koscielnego, bo istnieja przeszkody (np. wczesniejszy slub
      koscielny jednego z malzonkow), to nie rozumiem problemow, ktore sprawia ksiadz.
      Jesli natomiast slub koscielny moze byc zawarty, ale nie jest (bo niepotrzebny,
      bo za drogi), to ksiadz moim zdaniem powinien namawiac do jego zawarcia
      i dopiero potem chrzcic dziecko. Inaczej to lekka hipokryzja ze strony rodzicow.
    • agnieszkas25 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 16:10
      Nie moge pojąć dlaczego zawsze toczy się batalia o ślub kościelny a raczej jego
      brak. Jestem mężatką i mam tylko cywilny,mam zamiar ochrzcić dziecko w wierze
      katolickiej ale ślub kościelny to inna sprawa. Dlaczego dziecko ma ponosić
      konsekwencje mojej decyzji? Kocham swojego męża i wiem że spędzimy razem resztę
      życia ale to życie niesie ze sobą różne sytuacje. Uważam że ślub kościelny
      powinien być zawarty z pełną świadomością a nie tylko dlatego żeby potem uniknąć
      problemów w chrztem dziecka.
      • puciuszek Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 20:02
        dokładnie tez mamy tylko cywilny i zamierzamy ochrzcic dziecko, zgadzam sie z
        moja przedmówczynia w całej rozciągłości
    • martina.15 Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 09.11.05, 20:02
      naprawde nie kapuje tego...

      jezeli sa przedsoborowe przesady to moze juz sobie zdadza sprawe, ze jestesmy
      nawet w kosciele juz w XXI wieku i trzeba zaczac myslec jak i caly kosciol mysli.

      jestem praktykujaca, bardzo zaangazowana katoliczka, mam teologa w domu i czesty
      kontakt z ksiezmi i uwierzcie ze wiem co mowie.
      dziecko ma prawo zostac chrzescijaninem bez wzgledu na to kim sa i co robia jego
      rodzice. wazne jest tylko to zeby dbali oni o rozwoj duchowy dziecka bo inaczej
      po co ten chrzest. ale zabronic chrztu nie wolno, nikt nie ma do tego prawa!

      bede samotna mama i co? tez bym nie mogla ochrzcic swojej coreczki? absurd!
      • dziewczynka_bez_zapalek Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 10.11.05, 08:26
        my nie wzięliśmy ślubu kościelnego, bo gdy okazało się, że jestem w ciąży nie
        chciałam aby ślub był brany na szybko bo będzie dziecko ... nie o to chodzi w
        ślubie kościelnym. wzięliśmy tylko cywilny.

        w ciąży pojawiły się pewne problemy osobiste, które do tej pory uniemożliwiają
        nam wzięcie kościelnego ślubu i czekamy aż się to wyjaśni aby na spokojnie
        pomyśleć o ślubie.

        z ochrzczeniem dziecka nie mieliśmy problemów. chrzest był w sobote przed
        wieczorną mszą.
    • amhali Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 10.11.05, 11:21
      Ja nie chrzcze dziecka - ale nie o tym chcialam napisac.

      Teoretycznie od wychowania dziecka w wierze - jesli rodzice sie zgadzaja i sami
      nie wierza czy nie praktykuja, sa wlasnie rodzice chrzestni, fakt ze w praktyce
      roznie to wyglada, ale przeciez po to sie ich wybiera, a nie po to aby mieli 2
      nowe osoby od ladnych prezentow.

      pozdrawiam
      • misiaania Re: Dlaczego uważacie że brak ślubu koś.=brak chr 10.11.05, 15:01
        a ja nie rozumiem waszego wzburzenia. Czy to tak Ok, że jak się zapłaci, to
        ksiadz ochrzci?
        to jest sakrament a nie jakas tam usługa.
        i obrzydliwa jest hipokryzja dopiero: "nie mam zamiaru brać ślubu koscielnego
        ani isć do spowiedzi, ani go wychowywać w wierze itp. itd., ksiądz to osioł, a
        jednocześnie nie widzę nic dziwnego w ochrzczeniu dziecka".
        Tylko po co wtedy ten chrzest? następne wyjście do kościola na pierwszą
        komunię czy jeszcze sie zobaczy? To dopiero jest pokręcone podejście!
Pełna wersja