W sobotę ide na wywoływanie porodu...

09.11.05, 22:01
na Inflancką sad(. Miałam termin na 02.11.i jak do tej pory nic, nawet nie mam
skurczów przepowiadających. Do soboty jeszcze trochę czasu więc może synuś
się zdecyduje,bez specjalnych zapowiedzi na wyjście, tym bardziej że to
będzie mój drugi poród i z tego co słyszałam może się zacząć szybko i tak
samo skończyć.Trochę tylko przeraża mnie spodziewana waga synka ( 4200 g).
Pierwszy synek urodził się z wagą 3750 g i też nie było lekko smile. A jak tam u
was drogie Mamusie z przenoszonymi brzuszkami????
    • kumquat Re: W sobotę ide na wywoływanie porodu... 10.11.05, 08:30
      Ja nie przenoszona, ale daj znać po jak poszło. 4200 to niezły wielkoludek!
      Powodzenia! smile
    • agnieszkaj10 Re: W sobotę ide na wywoływanie porodu... 10.11.05, 08:37
      Witam! Ja miałam przewidywaną wagę Pawełka 4900g, a mały urodził sie 4420g, tak
      wię widzisz nie ma co bać się na zapas.
      Pozdrawiam
    • graza9 Nadal nic!!!! 11.11.05, 11:41
      Jednak chyba wywoływanko nas nie ominie. Jutro mam być w szpitalu przed
      południem. Może któraś z mam "przeterminowanych" odpowie mi jak wygląda takie
      wywoływanie porodu ? I czy trwa on dłużej niż poród fizjologiczny? Mam stracha,
      nie powiem, ale mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i pójdzie w miarę
      sprawnie smile).
      Pozdrawiam Graża z Filipkiem i małym Igorkiem ( jeszcze w brzuszku)
      • quami ja mam podobnie :D 11.11.05, 12:09
        • quami Re: ja mam podobnie :D to znów ja... 11.11.05, 12:16
          hej
          ja mam podobnie, zero czegokolwiek. Co prawda termin mi mija 18 ale wczoraj
          byłam w szpitalu, lekarz mnie zbadał i postawił diagnoze na prawdopodobne
          wywołanie porodu, szyjka zamknięta, zero rozwarcia nic... nie mam skurczy.. sad
          Długo u Ciebie czekali na wywołanie, 10 dni, jeju ja myslałam, że po 6 to juz
          wywołują. A wogóle jak si eczujesz??? Tobie też tak kazalii skrupulatnie liczyć
          ruchy dzidzi??? Tez z checia chciałabym sie dowiedziec jak wyglada to
          wywołanie. Z tego co wiem, to podają oksytocynę w kroplówce które mają wywołąć
          skurcze. Jeżeli takowych nadal nie ma, to lekarz masuję szyjkę a to ponoć
          bardzo boli sad OO tak, a jak wogóle kobite nic nie rusza to jedzie na cięcie.
          Tak słyszałam,ni ewiem ile z tego prawdy ale też już zaczynam sie bać.
          PZDR
      • maga202 Re: Nadal nic!!!! 11.11.05, 12:36
        Niech Cię nie zmartwi mój post bo u Ciebie na pewno wszystko będzie w porządku ale pytasz o doświadczenia to Ci opowiem o swoich. Ja miałam wywoływany poród (termin miałam na 9 marca a urodziłam 20)i niestety bardzo źle to wspominam. Bóle zaczęły mi się ok. 15.00 a urodziłam o 23.55. Bóle trwały nieprzerwanie , nie było czegoś takiego jak skurcze po których była ulga, bolało mnie okrponie cały czas i do tego jeszcze bardzo bolesne masowanie szyjki macicy bo nie postępowało rozwarcie. Ale to wszystko nic w porównaniu z tym że mój synek urodził się martwy, akcja serca wróciła po 10 minutach ale mózg został tak niedotleniony że praktycznie zanikł. Mój synek (prawie jak roślinka)żył 20 miesięcy. Teraz oczekuję dziecka i mam zaplanowane cc. Nie pisze Ci tego żeby Cię straszyć tylko dlatego żeby powiedzieć Ci że w przeterminowanej ciąży łatwiej o komplikacje i nie wiem dlaczego to ma się odbyć w sobotę, sobota i noc to złe czasy na poród ponieważ w szpitalu nie ma tylu lekarzy którzy ewentualnie mogliby pomóc po prostu szpitale w weekendy nie pracuja pełna parą. Na pemno będzie wszystko dobrze ale pamiętaj pewnych okoliczności nie da się przewidzieć i że trzreba dmuchać na zimne. I tak na koniec to powiem Ci że mój synek też nazywał się Igorek.
        Trzymaj się , Magda.
      • kira_koslin Re: Indukcja czyli wywoływanie 11.11.05, 12:44
        porodu u mnie wygladalo nastepujaco.
        Zaczeło sie o 8 rano ponieważ wczesniej lezalam tydzien na patologii, zaczeło
        sie o 8 rano po lewatywiesmilenastepnie podłączono mi oxy około 11 przebili
        pecherz płodowy a ja nie miałam dalej rozwarcia a skurzce były minimalne, potem
        zaczełam odczywac bole ale nic zero akcji skurczowej a rowarcie na 2 palce o 17
        dali sobie spokoj poniewaz dostałam leukocytozy i zaproponowali mi cc.
        Syn urodzil o 18, z waga 4300.
        W sumie to wywolywanie porodu nie bylo straszne, załuje tylko ze skonczyło sie
        cc, najwazniejsze jednak ze mały był i jest zdrowiutki.
        Takze spoko
    • wieloszka Re: W sobotę ide na wywoływanie porodu... 11.11.05, 14:33
      no nie chce mi się pisac ale jak przeczytałam te historie to cię uspokoje może
      trochę:ja podłączyłam się do oksy o 9 tej a o 12.15 miałam synka w ramionachsmile
      jedyne co złe to to, że faktycznie przy takim "sztucznym" porodzie faktycznie
      skurcze są bolesne i tak jakby bez odpoczynku pomiędzy. Masaże szyjki ma sie
      tak samo przy każdym porodzie niezależnie czy samoistnym czy nie (zależy od
      położnej-czy chce nam przyspieszyć), to samo wszelkie komplikacje z wydostaniem
      się dziecka na świat-tak więc nie ma co się bać tego wywołania. ja rodzę za
      miesiąc i też się boję-ale jak każda chyba ciężarna; komplikacji, chorób itp.-
      ale samego wywołania jako takiego nie
      • quami a ja sie zaczynam naprawde bać :((( 11.11.05, 15:02
        • mima3 Re: a ja sie zaczynam naprawde bać :((( 11.11.05, 15:09
          Po podaniu oksytocyny urodzilam w 2,5 godziny.Zycze szybkiego i bezbolesnego
          porodu!
          • graza9 Re: a ja sie zaczynam naprawde bać :((( 11.11.05, 15:57
            Jajuż też zaczynam się bać, ale jestem dobrej myśli że wszystko będzie OK.
            Dziękuję za odzew i również trzymam kciuki za wszystkie czekające mamusie i ich
            dzidziusie.
            Pozdrawiam Graża
    • graza9 JUŻ URODZIŁAM 18.11.05, 23:22
      Mam drugiego synka, który urodził się 13. listopada calutki i zdrowiutki. Waga
      4650 g i długość 61 cm. Było ciężko nie powiem,były też drobne powikłania, ale
      wszystko skończyło się OK. Dodam że urodziłam siłami natury ku zdziwieniu
      lekarzy, bo jestem raczej drobna 160 cm wzrostu, i przed ciążą ważyłam 48 kg.
      Teraz niestety dużo więcej smile). Tak więć drogie mamusie z prxenoszonymi
      brzuszkami i nie tylko, wszystko będzie dobrze, czego Wam i Dzidziusiom życzę.
Pełna wersja