Czy rodzić na Żelaznej?

24.11.05, 12:39
Proszę Was o opinie na temat szpitala Św. Zofii na Żelaznej. Jaki personel,
czy sympatycznie, jak pozwalaja rodzić, w jakiej pozycji i czy wszystko jest
ok?
Prowadzę ciażę w prywatnej przychodni i połozna koordynujaca gorąco polecała
mi ten właśnie szpital. Słyszałam też o nim dużo dobrego ale ciekawa jestem
opinii dziewczyn, które tam rodziły.
Czy warto wziąć prywatnie położną? Słyszałam że w Zośce ta przyjemność
kosztuje 1600zł????!!!!
    • visenna2 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 24.11.05, 12:42
      A prowadzisz ciążę może w LIMie? Bo ja tak i mnie położna koordynująca z LIMu
      właśnie Żelazną polecała najbardziej.
      Zresztą, nawet jakby nie polecała to i tak wybrałabym właśnie ten szpital,
      wszystkie koleżanki, ktore tam rodziły są zadowolonesmile
      Ale słyszałam też opinie bardzo negatywne.
      • catya11 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 24.11.05, 13:00
        W LIMie zgadza się!
        Polecała mi też inne szpitale na Solcu czy na Karowej...właściwie wszystkie, z
        którymi mają podpisaną umowęsmile Karową troszke mniej polecała może bo to
        kliniczny szpital i maja ciężkie przypadki, także mogą się mną "mniej zajmować"
        jak to określiła. Od znajomych rodzacych na Żelaznej tez słyszałam, że jest
        przyjemnie calkiem a negatywne opinię wyławiałam właśnie z tego forum.
        Dziewczyny pisały, że przyspieszają sztucznie poród, nie chcą robić cesarki
        nawet jak idzie cos nie tak...nie wiem sama. Położna radziła mi, żeby w razie
        czego o wszystko pytać i prosić personel.
        Ja też już jestem zdecydowana na Żelazną bo mam blisko no i kuszą mnie te sale
        o podwyższonym standardzie jak to tam pisali- lawendowa, fiołkowa smilesmileRodzę
        pierwszy raz już za 4 tyg. i mam jeszcze takie infantylne podejście do sprawysmile

        A...jeśli wolno spytać, u kogo prowadzisz ciążę i czy jesteś zadowolona?
        • visenna2 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 24.11.05, 13:24
          Mnie też odradzała Karową, z czym się zgodziłam, bo tam rodziła moja szefowa i
          była załamana. Własnie na Karowej ją przetrzymali ze skurczami ale bez postępu
          porodu 12 godzin, i dopiero potem zrobili jej cc. Okazało się, że dziecko było
          przytrzymywane przez pępowinę i nie urodziłoby się normalnie. Jakoś mnie to do
          Karowej zniechęciłosmile
          Chodziłam do szkoły rodzenia akredytowanej przy szpitalu na Żelaznej i
          informacje na temat szpitala podawane przez tamtejsze położne jakoś mnie
          uspokoiły. Tez mi się podobają te sale o podwyższonym standardzie, mam
          nadzieje, że nie będą zajęte jak tam trafięsmile
          Ja rodzę 29.12 teoretycznie, a praktycznie to się zobaczysmileMam tylko nadzieję,
          że nie później. Na razie staram się o tym nie myślećsmile
          Ciążę prowadzę u dr. Polkowskiego i jestem w zasadzie zadowolona. Na każdej
          wizycie mnie bada, co podobno u innych ginów nie jest regułą.
          • catya11 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 24.11.05, 13:45
            ...mam termin na 4.01 ale wszyscy mnie straszą, że urodze wcześniejsmile Pakuję
            torbę, kompletuję wyprawkę... We wtorek ide na usg 3D może wreszcie dzidziuś
            pokaże swoja płećsmile
            Co do tych sal to tez mam nadzieję, że będzie cos wolnego dla mne.
            Dr. Polkowskiego nie znam ale moja pani dr. Pietraszewska też mnie bada podczas
            każdej wizyty. Musze jednak przyznać, że nie potrafiła mnie wyleczyć z
            powtarzajacej się na poczatku ciązy grzybicysad Dopiero pzrypadkiem trafiłam do
            innej pani doktor i...mam spokój.
            Niestety nie chodziłam do szkoły rodzenia...nasłuchałam się opinii że nie warto
            bo i tak o wszystkim sie zapomina podczas porodu a poza tym mój mąż jest tak
            zapracowany, że nie mógł ze mną chodzić na zajęcia. Zrezygnowałam i idę na tzw.
            żywioł. Duzo czytam i słucham rad znajomych mamuś. Zobaczymy...ja tez staram
            sie nie mysleć co będziesmile

            Ta wanna mnie kusi...na pewno wejdę do wody podczas porodu. Podobno barrrrdzo
            pomagasmile
            • visenna2 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 24.11.05, 14:20
              A mnie do szkoły rodzenia wysłał mój mąż, w zasadzie nie wiem czemu, bo też
              jest zapracowany i był ze mną chyba tylko na 2 spotkaniachsmile Ale nie żałuję,
              były zajęcia z położną, konsultantką laktacyjną i rehabilitantką, dowiedziałam
              się masę przydatnych rzeczy o obsłudze noworodkasmile Tak naprawdę o porodzie były
              tylko 1 zajęcia na 9.
              Ja już byłam na 3D w Limie, ale dzidziuś nie bardzo chciał się ujawnić, więc do
              końca nie wiemy co się urodzi, Zuza może się jeszcze okazać Hubertemsmile

              A jeśli urodzisz wcześniej to może się spotkamy w szpitaluwink))
              Powodzenia
              • grubaska20 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 24.11.05, 14:29
                rodziliśmy w św zofii 7tygodni temu. faktura opiewała na kwotę 2900 zł (opieka
                położnej, plus sala o podwyższonym standardzie, plus znieczulenie zzo).
                przyjechaliśmy 350 km, żeby właśnie tam rodzić. uważam to za najlepsze co
                mogliśmy zrobićsmile
                świetne warunki (no może remont oddziału położniczego był mało świetny, ale
                dało się przeżyć), personel bardzo kompetentny, szalenie cierpliwy i
                symptyczny! wiem, że mieliśmy najlepsze możliwe warunki!
                wiem, że panie z żelaznej zaglądają na to forumsmile więc dziękujemy za wsztstko,
                pozdrawiamy i machamy jasiowymi łapeńkamismile
                • Gość: catya11 Super IP: *.aster.pl 25.11.05, 12:19
                  Dzięki serdeczne za Twoją opinię grubasko20smile Myslę, że dobrze wybrałam. Też
                  będę miała salę o podwyższonym standardzie i ewentualne zzo...chociaż teraz
                  bohatersko upieram się przy porodzie naturalnym i bez wspomaganiasmile
                  Polecam się też paniom położnym z Żelaznejsmilesmile Postaram sie być mało dokuczliwa
                  i mam naprawdę przemiłego, sympatycznego acz lekko przejetego męża.

                  Visanno, w razie czego do zobaczeniasmile
    • jadrom Re: Czy rodzić na Żelaznej? 24.11.05, 20:20
      A ja polecam Karową. Rodziły tam moje dwie koleżanki. Obydwie miały opłaconą
      położną i zoo (położna 1000 PLN, zoo - 800 PLN). Szpital ma najlepszą patologię
      ciąży i najlepiej wyposażony OIOM dla noworodków, tak więc jak są nie daj Bóg
      jakieś komplikacje, to wszystkie ciężkie przypadki trafiają do nich. Ja wolę
      mieć poczucie, że w razie czegoś takie zaplecze mam "koło siebie". Tam jest po
      remoncie, też są bardzo czyste sale, bajeranckie szwedzkie łóżka, etc. Co do
      Żelaznej, też słyszałam dobre opinie, ale z tym zastrzeżeniem, że tam są
      nastawieni wyłącznie na porody naturalne, a jak są jakieś komplikacje, to zanim
      podejmą decyzję o cc musi "dużo wody w Wiśle upłynąć", a rodząca już "czołga"
      się z bólu.
    • sylwiapiotrowska Re: Czy rodzić na Żelaznej? 25.11.05, 13:33
      Zelazna - super!!!!!! bylo, moj rachunek to 500zł za znieczulenie plus 800 zł
      za sale no i opieka lekarza z żelaznej podczas cisazy 120 za kazda wizyte.
      szczeze mowiac to raczej przyjmuja tylko osoby powiazane ze szpitalem czyli
      polozna do porodu lub lekarz w czasie ciazy. Ani chwili nie rodzilam na lezaco
      skakalam na pilce, wanna, drabinki z mezem, pozycja na boku, w przysiadzie,
      parlam na czworaka na lozku i mimo dlugiego porodu bylo super, oczywiscie
      polecam wsparcie meza. ja trafilam na połozna M. Witkiewicz z dyzuru i dzieki
      niej mimo 4kg mojej Lilki zawdzieczam brak naciecia i jakiegokolwiek szwusmile
      tylko otarcia. pozdrawiamy Sylwia i Lilianka -2 miesiace
      • catya11 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 25.11.05, 15:30
        No to fajniesmile Właśnie się zastanawiałam czy w kulminacyjnym momencie nie
        położą mnie na łóżku. Trochę mnie przeraża ten poród. Jak sobie wyobrażę to o
        matko!!!! Staram się nie mysleć.
        • visenna2 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 25.11.05, 15:44
          Położne w szkole rodzenia tez mówiły że na Żelaznej rodzi się jak się chce. To
          mnie trochę pociesza, bo też się bojęwink Chociaz nie wiem czy nie będę wolała na
          łóżku, to się jeszcze zobaczy.
          Catya, a bierzesz położną indywidualnie? Bo ja chyba nie, 1500 zeta to troszkę
          dużo. Mam nadzieję, że te z dyżuru będą fajne i wyjdę z tego żywawink
          • catya11 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 25.11.05, 18:06
            Nie biorę położnej. Dla mnie też ta cena ciut za wysoka niestety. Moja
            przyjaciółka rodziła miesiąc temu na Solcu płaciła chyba 800zł i miała prywatna
            połozną. Powiedziała, że to super sprawa. Połozna jej cały czas pomagała,
            mówiła co się dzieje, masowała jej plecy no po prostu nachwalic sie nie mogła.
            Rodziła bez znieczulenia...bohaterkasmilePodobno połozne z Żelaznej są fajne i
            bardzo dobrze i profesjonalnie zajmują się dziewczynami.
            Aaaaale myślę, że sobie poradzimy sami ja, dzidziuś i mój mąż. Chociaż on jakos
            sie jeszcze nie zdecydował czy chce być przy porodzie...wrazliwy jest jakis
            takismile Może mamę wezmę...mam wielu chętnych, także sama nie zostanę.
            Nie jestem histeryczką i raczej nie panikuję ale to taka dziwna sytuacja
            będzie, że sama nie wiem jak zareaguję...może wygonię wszystkich z pokojusmile
            Ze mną to róznie bywa.

            • visenna2 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 25.11.05, 19:01
              Mój mąż jest entuzjastycznie nastawiony do porodu rodzinnegosmile To dobrze, bo on
              twardziel jest i byle co go nie rusza, jak ja stracę głowę i zacznę
              histeryzować to on będzie przytomnysmile
              Taką mam przynajmniej nadzieję...
              • catya11 teraz to już nie wiem:( 25.11.05, 21:09
                ...Właśnie mój okropny mąż wyznał mi, że nie bedzie ze mna rodził bo to jest
                czysta fizjologia, i że co on tam bedzie sie plątał. Będzie, oczywiście gdzieś
                w poblizu ale nie w sali porodowej. Strasznie mi sie przykro zrobiło, chociaż
                też jakos sobie go nie wyobrażałam ze mna w takim momencie. Nie myslcie, że on
                jest jakimś potworem, on sie po prostu boi krwawych widoków.
                Teraz to sobie pomyslałam, że przecież samotnie nie będę, jak to ciele
                malowane, cierpiećsad A jak sie cos stanie, będzie się cos działo??? Nie będę
                miała połoznej prywatnie to co to bedzie? No nie chcę męża mego na siłę
                ciągnąć. Chyba mamę wezmę...
                Nie wiem jak to jest z tymi facetami, jedni latają w kółko i zaglądają gdzie
                się da. Błyskają fleszami i radośnie pomagają swoim żonom a mój jakos taki
                przejęty i obezwładniony.
                Czy Wasi mężowie to wszyscy tak ochoczo czy tak jak mój?????????
                visenna...Ty to masz szczęściesmile
                • zolza78 Re: teraz to już nie wiem:( 25.11.05, 21:40
                  nie, moj tez nie chce slyszec o porodzie rodzinnym. on chyba w ogole nie chce
                  slyszec o dziecku...
                • visenna2 Re: teraz to już nie wiem:( 25.11.05, 22:01
                  Może się jeszcze namyśli? A może po prostu nie do końca wie jak poród wygląda i
                  czego tam się można spodziewac? Przeciez nie musi Ci zaglądać "od dołu",
                  tatusiowie raczej stoją przy głowie i pomagają oddychać czy coś w tym rodzajusmile
                  Żadnych drastycznych rzeczy nie zobaczyłby.

                  Nie bój się że będziesz sama jak się coś zacznie dziać. Tam naprawdę jest dobra
                  opieka, nawet jak nie będziesz miała położnej wykupionej to Ci przecież nie
                  dadzą zginąć. Ja się trzymam tej myślismile
                  • catya11 Re: jestem spokojniejsza:) 26.11.05, 19:43
                    Właśnie mój mąż we wczesnej młodości obejrzał jakiś filmik z porodu, chyba w
                    szkole im pokazali i po prostu przezył jakiś szok. Tymi wspomnieniami się
                    podpiera tłumacząc mi dlaczego nie chce ze mna rodzić. Dobra jakoś to będzie.
                    Dzięki za wsparcie dziewczynysmile Postanawiam nie panikować.Będę sam a on niech
                    sobie siedzi na korytarzu z gazetką. I tak pewnie bedzie cały spocony z nerwów.
                    Dzisiaj bylismy oglądać wózki...po raz 3 chyba. Nie zdecyduję się w życiu.
                    Podoba mi się Mutsy, mój mąż też jest nim zachwycony. Piękniutki i estetyczny,
                    dość lekki i zwinny wózeczek ale rzeczywiście mały jakiś taki...wąska gondola.
                    Dla dobra i wygody dziecka, rozsądek podpowiada mi kupno Emmaljunga - super
                    duża gondola, spacerówa też fajna rozkłada się na płasko, porządnie wykonany
                    dość ciężki ale... Naczytałam się już o wózkach na forum w Gazecie i nie ma na
                    Emmaljungę złego słowa. O Mutsy piszą różnie ale kurcze, naprawdę ładny jest
                    ten wózeczek...taki zwarty i prościutki no ale mała ta gondola...
                    Nie wiem, musze go jeszcze pomacać.
                    • visenna2 Re: jestem spokojniejsza:) 27.11.05, 08:47
                      My mamy Emmaljungę Smart. Cudo po prostu, już się nie mogę doczekać kiedy
                      dzidziusia w nim powiozęsmile Ciężki trochę, ale za to gondola duża, porządne,
                      pompowane kółka. Cena też porządnawink
                      Mutsy nam się bardzo podobał wizualnie, ale za delikatny był. My jesteśmy duzi,
                      dziecko pewnie też będzie pokaźne, a do tego kombinezon, kocyk itd... Więc
                      kupiliśmy mercedesawink
                • jadrom Re: teraz to już nie wiem:( 26.11.05, 17:44
                  Nie martw się. Mój mąż też nie chce ze mną rodzić. Mówi, że będzie czekał na
                  korytarzu, ale on sie boi szpitala, krwi, etc. Zresztą on ucieka z fotela
                  dentystycznego, a jak ma mieć braną krew, to dwa dni nie śpi ze strachu przed
                  badaniem. Czytałam kiedyś na początku ciąży w miesięczniku "Twoje 9 Miesięcy"
                  (niestety nie pamiętam numeru) opinie lekarzy i położnych (wieli właśnie z
                  Żelaznej) na temat zachowań ojców dzieci na salach porodowych. Wielu z nich
                  naprawdę pomaga i ich udział jest ok, ale wielu po prostu przeszkasza, zdarza
                  się, że mdleją na widok dużej ilości krwi i personel medyczny zamiast zajmować
                  się rodzącą, musi zająć się facetem. Zdarzają się niemili i niegrzeczni dla
                  położnych (tak pewnie odreagowywują stres), uważając je odpowiedzialnymi za
                  cierpienie swojej żony. Tak więc moim zdaniem nic na siłę. Poza tym ja sama bym
                  nie chciała, żeby mąż był ze mną przy porodzie. Już raz rodziłam (sama) i z
                  bólu i cierpienia byłam niemiła i opryskilwa dla otoczenia. Zdarza się
                  przecież, że przy parciu pomimo lewatywy dojdzie do wydalenia resztek stolca.
                  Po co to wszystko ma oglądać facet, skazany na to "na siłę"??? Żeby nabrał
                  potem obrzydzenia??? Oczywiście jeżeli chce i naprawdę tak czuje, to super, ale
                  jak nie - to nie ma co zmuszać i nie należy uważać tego za brak miłości lub
                  egoizm. Każdy z nas ma przecież inną konstrukcją psychiczną.
                  • chrenata rodziłam rok temu 26.11.05, 20:25
                    na Żelaznej. Nie miałam opłaconej położnej, ani sali. Poród został indukowany
                    oksytycyną, bo męczyły mnie nieregularne bóle od trzech dni.
                    Sale wieloosobowe do porodu, to sale dwuosobowe z parawanem. Tam też jest
                    wanna, piłka i drabinki. Kolor ścian w czasie akcji porodowej nie ma zbyt
                    dużego znaczenia, bo tego się nie widzi.
                    Mają tam diablo przystojnego anastezjologa, który pieszczotliwie dobiera sie do
                    kręgosłupa z błogosławionym znieczuleniem. Położne są doskonałe, bo ich szef
                    jest niezwykle wymagający.
                    Zasad jest taka - jak ma być dobrze, to wszędzie, jak są jakieś kłopoty, to
                    dobrze być w takim szpitalu, gdzie mają sprzęt i dobrych fachowców. Żelazna
                    spełnia to kryterium.
                    • visenna2 Re: rodziłam rok temu 27.11.05, 08:49
                      " Mają tam diablo przystojnego anastezjologa, który pieszczotliwie dobiera sie
                      do
                      >
                      > kręgosłupa z błogosławionym znieczuleniem"

                      Extrasmile))
                    • catya11 Re: rodziłam rok temu 28.11.05, 17:06
                      nieeeee...no to fantastycznie z tym anastezjologiem. Może to lepiej że bez męża
                      rodzęsmileU mnie ma być wszystko dobrze...tak się nastawiam. Nie mam juz
                      wątpliwości co do Szpitala na Żelaznej. Zreszta to mój pierwszy poród. Będzie ok
              • farfala1 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 26.11.05, 21:41
                Na Zelaznej jedne polozne biora 1500, a inne 1000. Koniecznie sie dowiedzcie o
                cene poloznej, u kt. chcecie rodzic
    • topolania Re: Czy rodzić na Żelaznej? 26.11.05, 20:58
      Rodzilam na Zelaznej i jestem bardzo zadowolona. Porod rodzinny w indywidualnej
      sali (robilam wlasciwie, co chcialam; tylko w czasie badania musialam lezec) -
      mial byc naturalny, zakonczyl sie cesarka. Bez oplaconej poloznej, z gory
      wykupionego znieczulenia czy indywidualnej sali po porodzie, choc przez 2 doby
      lezalam sama. Caly personel, z jakim mialam do czynienia, byl bardzo zyczliwy i
      pomocny.

      Gdybym miala rodzic jeszcze raz, to wlasnie tam w indywidualnej sali porodowej,
      bez innych "dodatkow".
      • topolania Re: Czy rodzić na Żelaznej? 26.11.05, 21:01
        + wczesniej nie bylam zwiazana ze szpitalem, ale ukonczylismy z mezem szkole
        rodzenia akredytowana przy szpitalu
    • amwaw Re: Czy rodzić na Żelaznej? 27.11.05, 14:16
      ZDECYDOWNIE warto.
      Rodziłam na Żelaznej miesiąc temu i byłam zachwyconasmile
      Rodziłam aktywnie, położna spisała się super, zespół lekarzy super, w krytycznym
      momencie wykazali się fachowością, wszyscy mili, nie byłam nacięta, znajome
      rodziły na Solcu i mam porównanie porodów-na korzyść zdecydowanie Żelaznej.
      Następny poród też tam, mam nadzieje, że z tą samą położnąsmileNaprawde, nawet nie
      ma co się zastanawiać.
      Ja rodziłam z prywatną położną i uważam, że warta była każdej wydanej złotówki.
      Polecam Magdę Witkiewicz.
      Pozdr
      • aniarad1 Re: Czy rodzić na Żelaznej? 28.11.05, 17:31
        ja równiez polecam ten szpital.
        Rodziłam tam już 2 razy, opłacałam tylko salę, a połozne mieliśmy z dyżuru, i
        tez jestem z ich udzialu w moim porodzie b. zadowolona smile
Pełna wersja