amadea26
27.11.05, 23:06
Po przeczytaniu wielu uwag i mało przyjemnych odpowiedzi na różne posty, az
boje sie napisać swój. Ale mimo to - czytam te rózne ciepłe opisy o
fasolkach, kruszynkach, o tym, jak nie mozecie doczekac sie swego dzidziusia
i zastanawiam sie, czy normalna jestem. Ja mam juz pół ciąży za soba, a o
dziecku ciągle myślę bezosobobowo, nie czuję, że je kocham, mam wrażenie
jakby swiat sie zawalił. z drugiej strony martwie sie o nie, chce żeby miało
jak najlepiej, było zdrowe, ciesze sie jak sie rusza. nie zmienia to jednak
tego, ze czesto mysle o tym, zeby moc cofnac czas i nie byc w ciazy.
Zazdroszcze kobietom, Wam, które jesteście tak szcześliwe z faktu bycia w
ciąży i płakać mi sie chce, jak okropną matką będę. Dodam, że mam 26 lat,
męża i przyzwoita sytuację. Mimo to przeraz mnie jak mysle, ze moje zycie
nigdy nie bedze juz takie, jakie bylo kiedys, a ciążę traktuję jak czekanie
na wyrok, jak ostatnie dni mojej wolności. Przeraza mnie mysl, ze nic juz nie
bedzie takie jak bylo.