llilly 28.11.05, 12:57 Dziewczyny czy kindziuk to jest surowy?Można go jeść czy nie?Pomóżcie. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
onion75 Re: o (nie)jedzeniu raz jeszcze ;-) 28.11.05, 13:05 prawdziwy kindziuk robi sie z surowego i dlugo dojrzewajacego miesa (okolo pol roku sobie mieso wisi i dojrzewa). Teraz sie robi ciut inaczej, przyspieszajac ten proces wedzeniem i suszeniem miesa. Odpowiedz Link Zgłoś
llilly Re: o (nie)jedzeniu raz jeszcze ;-) 28.11.05, 13:10 Dziękuję Ci bardzo za szybki odzew.Czyli myślisz, że można w ciąży czy raczej nie?Bo ja się wykończę tym myśleniem...Zniszczą mi się ostatnie, przeciążone szare komórki...Oj niedobrze być takim łakomczuchem ;-( Odpowiedz Link Zgłoś
zebra51 Re: o (nie)jedzeniu raz jeszcze ;-) 28.11.05, 13:18 Jakbyś miała pożreć ze trzy kilo to wątroba najwyżej by nie wytrzymała Zjedz parę plasterków, na zdrowie Odpowiedz Link Zgłoś
llilly Re: o (nie)jedzeniu raz jeszcze ;-) 28.11.05, 13:23 Nie, no 3 kilo to nieeee...ale tak z półtora... Dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
madzialu Re: o (nie)jedzeniu raz jeszcze ;-) 28.11.05, 13:26 No to znaczy, że kiełbaski, kabanosków, szynki wędzonych to też nie wolno? Czy "wędzone" = "poddane obróbce cieplnej", czyli nie surowe? Odpowiedz Link Zgłoś
llilly Re: o (nie)jedzeniu raz jeszcze ;-) 28.11.05, 13:32 No właśnie, czy wędzenie niszczy toxoplazmozę?Bo kabanoski uwielbiam... Odpowiedz Link Zgłoś
zebra51 Re: o (nie)jedzeniu raz jeszcze ;-) 28.11.05, 14:08 Przeciez mięso jest badane! Dlaczego miałaby byc tam toxo? Myslę, że mozna jeść (uwaga teraz...) WSZYSTKO co nam smakuje, na co mamy ochotę. Oczywiscie w rozsądnych ilościach. Od wędzonej ogonówki popitej cola z gwinta naszemu dziecku nic sie nie stanie, a na naszym licu zagosci tylko blogi usmiech. Odpowiedz Link Zgłoś