nadgorliwa teściowa

01.12.05, 19:24
ogolnie to jest sympatyczna kobitką, ale ... im bliżej porodu, tym bardziej
działa mi na nerwy. Wkurza mnie tekstami typu: "dziecko MUSI być w tetrze
przynajmniej miesiąc", "kupimy butelki bo przecież NIE BĘDZIE na samym
cycku", "kąpać BĘDZIEMY raz w tygodniu", "Po co kupujesz flanelowe pieluchy,
JA ich nie używałam", "rodzić BĘDZIESZ bez znieczulenia bo przez ból porodowy
bardziej kocha się dziecko!" ( to już przesada !!! będę je kochać tak samo
żeby nie wiem co!!!!!!), no i jeszcze chrzciny- myśleliśmy że fajnie byłoby
ochrzcić dziecko w rocznicę ślubu tj. 2 lipca a termin mam na 30 gródnia
ale: "NIE BĘDZIEMY tyle czekać". ja chyba oszaleję! Ale ona się nie wtrąca-
no tak... szkoda słów, ale powinna zadać sobie jedno pytanie - czyje to ma
być dziecko do jasnej cholery!!!
    • anula_c Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 19:31
      Szczerze Ci wspolczuje takiej tesciowej! Mnie tez by szlag trafil gdyby mi ktos
      tak dyktowal warunki wychowania dziecka. Masz racje to bedzie Wasze dziecko,
      czyli Twoje i meza. Nie mam dla Ciebie za bardzo rady na Twoj problem, ale moze
      oboje z mezem dalbyscie delikatnie do zrozumienia mamusi ze sobie doskonale
      poradzicie. mam nadzieje ze to wystarczy i nie trzeba bedzie podejmowac bardziej
      drastycznych metod. Trzymam kciuki smile powodzenia wink
    • mamapiotra Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 19:38
      no to musisz powolutku (a jak chcesz to delikatnie) zacząć odsówać teściową od tych spraw. bo możesz mieć później coraz mniej ciekawie z podejmowaniem decyzji o dziecku. mam nadzieję, ze nie mieszkasz z teściami. smile
      • karolina216 Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 19:50
        a no wlaśnie mieszkam... to wszystko mialo być inaczej ale tak wyszło, że jak
        na razie to mieszkam. Planuję przenieść się odrazu po szpitalu do moich
        rodziców bo sami mieszkać możemy dopiero za parę miesięcy jak będzie gotowe
        nasze mieszkanko... ze strony mojej mamy mogę liczyć na wsparcie i pomoc a po
        porodzie może się to bardzo przydać a nie taka zaborcza dyktatura!
        • maga202 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 16:06
          Ja bym się już przeprowadziła.
    • aranxa Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 19:49
      Zdecydowanie zacznij już teraz podkreślać, że to Ty decydujesz o wszystkim, a
      zdanie teściowej możesz ewentualnie wziąć pod uwagę. Bądź asertywna (buu, nie
      lubię tego słowa, ale tu idealnie pasuje), bo inaczej wejdzie Ci na głowę i
      będzie chciała układać Wasze życie. Przerabiałam to... z własną mamą uncertain
      pozdr
    • kubas2001 Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 19:51
      Moim zdaniem wcale nie trzeba teściowej odsuwać jakoś delikatnie. Powiedz jej po
      prostu (jak już urodzisz maleństwo), że ty instynktownie czujesz co jest dla
      maleństwa najlepsze (np.cyc, a nie butla). Jak mądra to się napewno nie obrazi,
      a jak... Pozdrawiam. Trzymaj się i NIE POZWÓL SOBIE WEJSC NA GŁOWĘ.
      • eps Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 20:15
        ja na zadania typu że "nie bedziemy ..."
        odpowiedziałabym że "widzi mamusia ale tak się skąlda że my z Piotrkiem (wstawić
        własciewe) ustalisliśmy że jednak poczekamy to i chyba mamusia nie edzie miała
        większego wyjścia" i zwróciłabym sie do meża "prawda kochanie?"
        • swallow Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 20:31
          Mi pomógł mąż, bo to jego matka i od razu ją ustawił (raczej dość ostro) taka
          "mamusia" potrafi zagłaskać na śmierć. Zwiewajcie na swoje jak się da
          najszybciej!Powodzenia
          • joxanna Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 20:39
            ohydny jest argument, że po porodzie bez znieczulenia 'bardziej' kocha się
            swoje dziecko. Kto to zmierzy? Ona? A co jeśli poród zakończy się cesarką?
            Zostawisz dziecko w szpitalu? Oddasz jej na przechowanie? Coś się we mnie
            gotuje jak to słyszę. Skąd się bierze przekonanie, że z więź z dzieckiem bierze
            się z bólu? Czy człowiek jest bezrozumnym zwierzęciem? Gorzej - zwierzęta też
            potrafią z czystej sympatii się przywiązać, a nie tylko dzięki wspólnocie
            cierpienia.
            • maga202 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 16:08
              Takie przekonanie bierze się z głupoty.
    • agnieszkaplosko Re: nadgorliwa teściowa 01.12.05, 21:05
      hm...taka "nadgorliwa teściowa"to rzeczywiście może być problem. Moja np mieszka
      za daleko żeby mi cokolwiek rozkazywać. Nastomiast mam mamę co mieszka całkiem
      niedaleko - ta sama miejscowość,ale co się np w ogóle nie interesuje ani mną ani
      moim nie narodzonym jeszcze dzieckiem (a swoim pierwszym wnukiem/wnuczką,o
      którym mi kiedyś tak bardzo truła).Jestem w 7 m-cu ciąży a moja kochana mama
      ANI RAZU nie spytała czy z dzieckiem (pal licho ze mną) wszystko w porządku,czy
      czegoś mi przypadkiem nie trzeba.To jest dopiero ból! Tak więc sama nie wiem,co
      tak naprawdę jest gorsze: nadgorliwość czy totalna znieczulica...
      • annaszczesna7 Re: nadgorliwa teściowa 02.12.05, 22:30
        Nie jesteś sama z tego rodzaju bólem, moja teściowa też się jeszcze nie
        zapytała o moje samopoczucie, a do rozwiązania pozostało mi półtora miesiąca.
        • 111nika Re: nadgorliwa teściowa 03.12.05, 09:44
          A moja tescciowa ... ho ho ho... nawet mnie nie widziala w ciazy (no moze raz w
          3 miesiacu). Mieszka niedaleko, 10 km i ani razu mnie nie widziala i nie
          odwiedziala (wie, ze kiedys przegiela i jej nie lubie, z reszta ona tez za mna
          nie przepada). Ale pierwszy wnuk i nawet o zdrowie nie zapyta. Z drugiej strony
          ja sie ciesze bo wiem, ze nie bede miec niezapowiedzianych wizyt w domu. Ona
          pewnie z raz przyjedzie na poczatek jak dobrze pojdzie i tyle.
      • marys_ofo Re: nadgorliwa teściowa 03.12.05, 09:16
        zdecydowanie chyba lepsza jest znieczulica - robisz tak jak TY/WY chcesz/cie.
        moja tesciowa na początku wcale się nie interesowała, trochę mnie to dziwiło -
        pierwszy wnuk - ale nie bolało. Wkurzało mnie tylko że nam utrudnia, oj
        utrudniała. Wkońcu stało sie - wybuchłam, zrobiła sie awantura, ja skończyłam w
        szpitalu... od tego czasu zaczęła się interesować... i nie wiem co gorsze smile
    • jamile Re: nadgorliwa teściowa 02.12.05, 22:44
      Kąpiel raz w tygodniu??
      Sprowadź teściową do parteru i to szybko, bo może się skończyć na tym, że swoje
      dziecko będziesz widywać raz na jakiś czas - jak Cię teściowa do pokoju
      dziecinnego wpuści.
      No a już decydowanie o Twoim zzo to jakieś kuriozum!
      Nie zazdroszczę. Przeprowadzajcie się i to szybko
      • basia752 Re: nadgorliwa teściowa 03.12.05, 09:23
        Może jej powiedz, że jeśli ona mogła wychować swoje dzieci, to niech teraz wam
        da szanse na wychowanie waszego dziecka, moja teściowa nie była taka namolna,
        chociaż też mnie namawiała na kupno butelek, smoczków itd - córka pluła
        smoczkiem dalej niż widziała. Najgorsza była babcia mojego męża, wg niej
        wszystko źle robiłam, miałam nie karmić cyckiem, bo mam za mały biust, na pewno
        nie dam rady - karmiłam 20 m-cy, źle przystawiałam, chciała mnie uczyć chociaż
        sama swoich dzieci nie karmiła, nie piłam bawarki i nie jadłam wszystkiego -
        moją córkę wysypywało po nabiale - miałam się tym nie przejmować i dawać jej
        krowie mleko, bo jej lekarz kazał dawać mleko dzieciom - tyle,że to było 50 lat
        temu!. W końcu nie wytrzymałam, i jej powiedziałam, że jej zacofana - pomogło.
        • qlinek Re: nadgorliwa teściowa 03.12.05, 10:54
          moja teściowa tez rzucała tego typu teksty tonem wszystko wiedzącej
          doświadczonej (czytaj idealnej) matki, ale od razu ucięłam wszytskto jednym
          zdaniem: "To moje dziecko, rodzę je po to by je kochać, nosić na rękach, lulać
          i przytulać, po prostu w miłości je wychowywać a nie po to by je TRESOWAĆ". Na
          początku się mocno obruszyła, ale stałam mocno na swoim stanowisku i teraz
          jestem najlepszą synową i rozumiemy się doskonale... smile
          pozdrawiam
    • magda2321 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 13:46
      To moja tesciowa jest lepsza.TP mam na luty a ona juz zna date chrztu,który wg
      niej przypada dzien po jej urodzinach. A ja sie zastanawiam czy to bedzie dzien
      mojego dziecka czy tesciowej. Trzymaj się i pomyślnego rozwiązania
      • eps Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 15:04
        Jak to wczystko czytam to słabo mi sie robi. Od razu dziekuję Bogu za moją
        teściową. Co prawda ma swoje wady - jak każdy chyba ale teraz dochodze do
        wniosku że to Aniol-kobieta
        • maga202 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 16:15
          Masz rację ja też nie lubię swojej tesciowej i rodziny mojego męża, dokładnie nie wiem za co ale chyba za to że są do bólu grzeczni i wiodą strasznie nudne życie a wydaje im sie że są tacy rozrywkowi,bo my z mężem lubimy się zabawić. Ale jak to czytam to także widzę że to anioł, ona w nic mi się nie wtrąca.
      • maga202 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 16:11
        Ja na złość zaplanowałabym inny termin.
    • maga202 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 16:05
      A musisz ją znosić? Jeżeli mieszkacie osobno to jej nie zapraszaj i jak idzie to udaWAJ ŻE cIE NIE MA . A najlepiej jej powiedz co myślisz o jej radach, to tylko teściowa a nie matka ja swojej nie słuchałabym 5 minut. A swoja droga to niezły z niej egzemplarz, nie wyobrażam sobie takiego zachowania swojej.
    • studentka83 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 16:16
      Booooooooze,"kapac raz w tygodniu"a wszyscy tak zaprzeczaja ze Polacy to
      brudasy?!wrrrr...............i nieuki "gródnia",biedne te wasze dzieci beda...
    • natka110 Nadgorliwa teściowa- to tak jak moja... 06.12.05, 16:55
      Ja moze nie na temat, bo nie jestem w ciazy, ale mam niby tesciowa… a moja nie-
      tesciowa( bo to matka mojego nie-meza) mieszka jakies 3 min na piechote od nas,
      i wtraca sie jak moze. A to ze musze przejsc na diete, a to ze on musi, ze
      dieta jaka ja wymyslilam to jakies bzdury ( schudlam 8 kg w 2 miesiace bez
      glodzenia sie i sztucznych tabletek, herbatek, itp – to zla dieta??? Jadlam
      wszystko i nie mialam anemii), a najwieksza bdzura to to, ze ja nie chce jesc
      miesa, nie lubie, nie trawie, i mi nie smakuje. Poza tym, jak wracamy z
      wakacji, zaczyna jeczec ze ona to nigdzie nie byla, ze cale zycie poswiecila
      dzieciom, potem zaczyna wyciagac historie, jaki to z mojego nie-meza
      niewdzieczny syn, i juz jje nie kocha, bo do niej nie dzwoni codziennie ( nawet
      jak jestesmy np w Egipcie albo w Gdansku), a ona go w bolach rodzila przez 20
      godzin, i jeszcze sie winda zablokowala w szpitalu, z nia w srodku, i akurat
      bylo Boze Narodzenie, a ona w tych bolach…
      to co ja mam niby na to poradzic??? Skonczyla podstawowke, wyszla za tyrana,
      ktory jej nie puszcza nigdzie (a ona sama nie pojedzie nawet 20 km, ma swoj
      samochod – ale bez meza ani rusz), cale zycie tylko bawila dzieci, albo
      pracowala z mezem w jego restauracjach, bo takiego sobie meza wybrala, i takie
      zycie- to czego wymaga? Ze ja tez mam tak robic? Ze mam siedziec na 4 literach
      i narzekac tak jak ona? Nie po to do pioruna konczylam SGH i znam 6 jezykow,
      zeby bawic dzieci, owszem bede je miala,ale przeciez nie jako jedyny cel w
      zyciu. Jadac na porodowke mam zepsuc winde, zeby bylo tak samo? I jesc w kolko
      kluchy jak ona? ( moj nie-maz + przyleglosci to Wlosi) co tam jeszcze… aha – do
      Kosciola mi kaze chodzic, bo pomaga. Na co pomaga – nie wiadomo ,ale pomaga i
      koniec. Bo moja szwagierka jak wpadla w depresje ( uciekla z domu od rodzicow
      jak miala 19 lat, i od 16 lat mieszka w Holandii) to jej Kosciol pomogl. Ale ja
      nie jestem w depresji, i jestem niewierzaca, do Kosciola chodze zeby ogladac
      arhcitekture, oprowadzac turystow , albo na sluby i pogrzeby, i wtedy stoje z
      tylu, zeby nie razilo, ze sie nie modle. Jak jej powiedzialam, bo wyszlo w
      jakijes rozmowie, ze nie mam komunii ani bierzmowania, bo nie chcialam, to malo
      mnie wzrokiem nie zabila.
      Po poltora roku, od kiedy mieszkamy kolo niej spodobalo jej sie 1 raz jak sie
      ubralam, do tej pory mialam skandaliczny gust ( jeans i sweter, latem sukienki,
      chyba kupie gorset i krynoline…wink

      A najsmieszniejsze jest to, ze moj ukochany, jak pojechalismy do moich rodzicow
      do Polski, powiedzial „wiesz, ja bym nie chcial mieszkac tutaj, bo Twoi
      rodzicie pewnie by chcieli ingerowac w nasze zycie“.
      Sorry ze sie tak rozpisalam, ale te tesciowe to naprawde jakas nie-ludzka rasa…
      • agnieszkaplosko Re: Nadgorliwa teściowa- to tak jak moja... 06.12.05, 20:57
        Czy ja dobrze zrozumiałam? Czy ty jesteś we Włoszech? Jeśli tak - w której
        części? Ja w centralnej...okolice Ankony
        • renata9910 Re: Nadgorliwa teściowa- to tak jak moja... 06.12.05, 21:55
          Hej ja tez mieszkam we Wloszech-50 km od milano.
          jak masz ochote to napisz do mnie na priva renatakurek@interia.pl
          Pozdrawiam
          • natka110 Re: Nadgorliwa teściowa- to tak jak moja... 07.12.05, 10:05
            Mieszkamy w San Dona' Di Piave, 40 km od Wenecji, piszcie jak najwiecej, bo
            podobno zapominam polskiego - tak mowi moja madre
    • maniolka05 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 22:07
      Witam,witam!!! I rozumiem.U mnie teściowa też daje popalić!Pierwszy był bój o
      imię-bo jej sie nie podoba takie więc odłozyła słuchawkę,mąż z niej zażartował
      a ona z fochem!później o mój wyjazd do moich rodziców,mieszkają 160 km od nas a
      Nikusia miała wtedy 2 tyg.,że z nieochrzczonym dzieckiem ona nie pozwoli
      nigdzie jeździć-to było powiedziane krzykiem!następna kwestia chrzciny,że
      POWINNY byc w drugi dzień świąt i już!!!Ostatnio powiedziała,że JEJ wnuczka po
      JEJ ŚMIERCI pójdzie do żłobka!!!no i oczywiście teksty w stylu "bo to jest moja
      jedyna naukochańsza wnuczusia a twój tato to już ma wnuki(dodam że jest to moje
      pierwsze dziecko) albo tekst czy musimy ją kąpać codziennie??? O zgrozo!!! Co
      za nasienie piekielne!!! Jak tu byc dobrą synowa sie pytam??? No jak???
      • jaonna1 Re: nadgorliwa teściowa 06.12.05, 22:16
        za górami za lasami mieszka tesciowa: i jaki z tego morał: TO
        NAJBEZPIECZNIEJSZA ODLEGŁOSC!!a poważnie moja jest narazie ok ale już kilka
        razy weszła mi na odcisk. pierwsze o imie choć jak urodzi sie chłopak to i tak
        postawimy na swoim choć jej sie to nie podoba.nastepnie ze niemowlak nie może
        być w pokoju gdzie jest komputer-wiec komputer chyba w kuchni lub na balkonie
        musialby stać, no i czy już kupilismy moskitiery w okna??--zaznacze ze komarów
        w mojej okolicy naprawde na palcach policzyć!!! i narazie to tyle oczywiscie
        nastawiam sie na ciąg dalszy dobrych rad bo dzidzia dopiero na kwietnia
    • shamsa Re: nadgorliwa teściowa 07.12.05, 09:45
      nadgorliwa to czasem przedobrzy
      a twoja tesciowa jest po prostu BEZCZELNA

      "bedziemy kapac". ja rozumiem, ze sie kobita chce wlaczyc, ale troche szacunku
      dla rodzicow dziecka i pokory.
      • jpuz Re: nadgorliwa teściowa 07.12.05, 09:58
        Moja teściowa akurat jest słodka tylko ma swoje dziwactwa. Jak byłam w ciąży to
        cały czas komentowala, czy aby tak często robione USG dziecku nie zaszkodzi
        (akurat była to ciąża zagrożona wiec robiono mi często). I po co robić te
        wszystkie badania: pappa, amniopunkcja itp. Akurat u mnie okazały się być
        zasadne. Więc chyba teraz jej głupio.
        No i że teraz to jakoś inaczej sie dzieci chowa. Ona przez pierwszy rok bała
        sie że jej dziecko nagle umrze (tak samo z siebie). Wychowała trojke w tym
        mojego męża i wszystkie zdrowe jak rydze. No i niestety jest przesądna ale ja
        się otwarcie przy niej z tego śmieje i żartuję.
        Jeden przesąd mi się podoba wink Jak mąż jest niedobry dla kobiety w ciąży to
        się urodzi brzydula albo brzydal. Szantażowałam tym mojego męża wink
    • agus-ka Re: nadgorliwa teściowa 07.12.05, 13:21
      Hej, ja jestem po rozstaniu z mężem, ale nadal z moja ex tesciową utrzymuję
      kontakty. Co dziwne ona jest bardziej za mną niż za swoim synem.
      Jak zadzwoniłam do niej, żeby powiedziec, że jestem w ciązy to się ucieszyła,
      pogratulowała, wypytala o samopoczucie, troche powspominała swoje ciąże, a na
      koniec zapytała czy może być przyszywaną babcią. Nawet nie wiecie jak mi się
      miło zrobiło. Aż tak daleko posuniętej życzliwości nie spodziewałam się.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja