mąż ważniejszy niz dziecko????

12.12.05, 16:46
Nie wiem w końcu co mam sobie myśleć, przecież obydwoje je chcieliśmy mieć.
Były łzy szczęścia, euforia itd. To było tylko na początku a teraz słyszę od
męża - "nie przesadzaj z tą ciążą,nie mogę z tymi twoimi humorkami a to
dopiero początek" itd. Wczoraj usłyszałam,że jestem egoistką od własnego
męża, bo co bo noszę jego dziecko i się o nie martwię i że jest to moja
pierwsza ciąża. To źle,że o niej mówię, to źle, że jest dla mnie ważniejsza
niż jakiś cholerny prezent dla jego przyszłej bratowej, której nie cierpie -
tak się akurat składa? Być może mój mąż musi się przyzwyczaić do tej mysli,że
będzie ojcem? A co ja mam powiedzieć. Czuję się tak jakby to było tylko moje
dziecko i mój problem. A gdzie zrozumienie dla mnie? I kto tu jest egoistą?
    • magda_em25 Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 16:51
      Kochana nie przejmuj sie facet musi dorosnac do mysli ze zostanie tatusiem. Moj
      maz poczul dopiero ze bedzie ojcem jak w 7 miesiacu zaczelismy kupowac wyprawke
      a moim samopoczuciem zaczal przejmowac sie dopiero w 9 miesiacu. Moj mezus
      twierdzil zebym sie nie wyglupiala ze dopuki brzusia nie widac to w ciazy nie
      jestem a brzusia nie bylo widac do 6 miesiaca. Dbaj o siebie i nie denerwuj sie
      nim najwazniejsze teraz jest malenstwo. Ale o mezu tez nie mozna zapominac moze
      jest troche przerazony ze teraz z najwazniejszej osoby w twoim zyciu stanie sie
      druga najwazniejsza osoba w twoim zyciu. Daj mu sie przyzwyczaic i badz
      cierpliwa. Pozdrowienia
    • anula_c Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 16:58
      Mialam podobna sytuacje. Poczatki ciazy byly straszne ze wzgledu na mdlosci,
      ktore minely stopniowo w 4 miesiacu. tez czulam sie fatalnie, bez przerwy
      plakalam, robilam z wszystkiego problemy. Czesto reagowalam wrecz histerycznie.
      Wydawalo mi sie ze moj facet ma w nosie ze nosze jego dziecko ( tez nasza
      pierwsza ciaza). Teraz jestem w 30 tygodniu i widze to zupelnie inaczej. Jednak
      prawda jest taka ze mezczyzna chociaz zdaje sobie sprawe z tego ze jestesmy w
      ciazy to musi miec tego namacalny dowod - BRZUSZEK! Teraz moj brzus jest juz
      wielki i On zupelnie inaczej do tego podchodzi. Glaszcze go, caluje, mowi do
      niego smile wypytuje jak sie czuje i jak dzidzia sie rusza smile Czasem jak nie mam na
      cos ochoty to wykrecam sie tym ze np. jestem zmeczona. I On to szanuje. Faceci
      sa wzrokowcami. Wydaje mi sie ze jak Twoj maz zobaczy Twoja zmieniajaca sie
      sylwetke w koncu zacznie sie cieszyc malenstwem razem z Toba smile Trzymam kciuki i
      prosze nie denerwuj sie tak jak ja, bo nic z tego dobrego nie wyniknie. Pamietaj
      ze dziedzius czuje wszyskie Twoje nastroje. Ciesz sie nim i staraj sie tak nie
      przejmowac tym wszystkim. Powodzneia smile
      • bee1979 Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 17:11
        Nie martw sie, kazdy facet musi do bycia ojcem dorosnac. Moj maz zaczal sie na
        serio interesowc mna i moim brzuszkiem dopiero kiedy brzuch stal sie
        widoczny.Teraz go dotyka, glaszcze, mowi nawet do niego. A wczesniej za nic nie
        moglam go zmusic aby polozyl mi reke na brzuchu i poczul jak mala
        kopie.Generelnie bylo tak ,ze pierwsza polowe ciazy przyzywalam tak jakby sama,
        moj maz wychodzil chyba z zalozenia,ze dopoki nic nie widac a ja czuje sie
        dobrze, to ciazy nie ma i ja nie potrzebuje dodatkowej troski, . Nieraz jego
        zachowanie doprowadzalo do awantury, teraz jest na prawde inaczej, czuje, ze On
        tez to przezywa. Faceci sa wzrokowcami, moze dlatego. Prawda tez jest to,ze Ty
        czujesz od poczatku,ze bedziesz matka i ta cudowna wiez miedzy Toba i dzieckiem
        tworzy sie bardzo wczesnie, facet uswiadamia sobie,ze zostanie ojcem czesto
        dopiero w momencie kiedy dzidzia jest juz na tym swiecie.A stara madrosc ludowa
        mowi,zeby postepowac tak, zeby maz czul,ze jest na pierwszym miejscu(nawet jesli
        juz tak nie jest smile)
    • blaszany_dzwoneczek Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 18:49
      Dziecko jest ważne bardzo, ale mąż jest ważniejszy. Nie mówię o przypadkach
      skrajnych, gdzie np. mąż wymaga od Ciebie całkowitej uwagi kosztem zaniedbania
      dziecka. Ale źle wróży dla związku przekonanie, ze mąż jest mniej ważny od
      dziecka. Dziecko odchowujesz i usamodzielnia się, a z mężem planujesz być do
      końca życia. Absolutnie nie należy zaniedbywać, poświęcać dla dziecka, waszej
      relacji mąż-żona, przede wszystkim powinniście być mężem i żoną, potem dopiero
      rodzicami.
      • ariella Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 18:58
        popieram dzwoneczka w tym sensie, ze niektorym nam strasznie odwala w ciazy i
        nie widza swiata POZA WLASNYM BRZUCHEM. WWIEM CO MOWIE, BO PRZESZLAM PRZEZ TO.
        a TO TYLKO... CIAZA. sorry za kapitale. pewnie ze cudnie byc noszonym na
        rekach, ale to sie zadko zdarza. mowie ci, dbaj o meza, bo bedzie ci jeszcze
        bardzo potrzebny... a akcji z prezentem to nie rozu,iem - nie moglas go kupic,
        bo jestes w ciazy? jesli nie musisz lezec i nie jestes w koncu 9 miesiaca to co
        stalo na przeszkodzie? glowa do gory, to sie da przezyc!
      • kinga2877 zgadzam siE!!!!!!!!!!!! 13.12.05, 12:12
        Mąż powinien być najważniejszy-dla mnie zawsze będzie-to z nim brałam ślub-jemu
        obiecywałam,ze będę z nim do końca, nie dziecku.Dziecko-to misja, która
        jest "dodatkiem" związku.Kiedyś dorośnie i rozpocznie życie na własny rachunek,
        a wtedy co?bedziemy próbowac odbudować więź w związku, gdy wszystko się już
        gdzieś wypaliło...bo przez wiele lat mąż był tylko po to by była kasa na ciuchy
        i zachcianki dziecka?
        Też mam humory tym bardziej,że chyba bardziej się cieszy z tej niezaplanowanej
        ciąży mój mąż niż ja.Ale ja też wiem,że on musi mieć "normalne" życie, że
        muszę, a przynajmniej powinnam zrobić mu obiad mimo, ze otwierając lodówkę od
        razu biegnę do łazienki, a od jedzenia mnie tak odrzuca, ze szkoda
        gadać,chodzimy na "proszone" obiady, po knajpach,ale też chcę,zeby mój mąż
        czuł,że o niego dbam-że jest dla mnie i zawsze bedzie numerem 1 w życiu.
        Nie ukrywam,że czuję się bardzo źle fizycznie-mdłości 24 na dobę-budze się w
        nocy źle, w dzień już od rana źle, do samochodu nawet wsiąść nie mogę:
        ((((((((((( a wszyscy na mnie patrzą jakbym udawała-bo jak już gdzieś idziemy
        to staram się uśmiechać i przezwyciężać tę "kulę" w gardle, która ciagle nie
        daje mi normalnie funkcjonować. Jestem wsciekła, bo nie mogę pracować nawet
        normalniesad((((( Jak mam "lepsze chwile", to staram się, aby w domu było
        wszystko było doprowadzone do porzadku-bo uparłam się,ze wszystko musi być jak
        kiedyś "przed".Zresztą rozmawialiśmy o tym z meżem nie raz-nasze życie nie
        bedzie podporzadkowane dziecku-to dziecko bedzie musiało dostosować się do nas-
        to tego co lubimy, jak żyjemy. Nie będziemy niewolnikami pieluch ani płaczu.
    • blaszany_dzwoneczek Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 19:10
      Jeszcze jedno. Nie wiem jaka jest Was sytuacja, ale z tego co piszesz, zwłaszcza
      o tym prezencie dla bratowej, który Cię nic nie obchodzi, bo jesteś w ciąży i to
      się tylko dla Ciebie liczy, wynika że właśnie lekceważysz męża i sprawy które są
      dla niego ważne, bo Ty masz teraz przed oczami tylko jeden cel - dziecko. Takie
      trochę klapki na oczach. Dziecko i ciąża nie jest jedyną treścią życia. Jeśli do
      tej pory sprawy męża były dla Ciebie ważne, np. pomagałaś mu kupić prezent dla
      bratowej, gdy Cię o to prosił, to dlaczego teraz ma to się zmienić? Ciąża i
      dziecko nie zastąpi Wam pracy nad Waszym związkiem, słuchania siebie nawzajem,
      poważnego traktowania i interesowania sie sprawami drugiej osoby, nawet jeśli
      wydają sie błahe. Miłość do dziecka i opiekę nad nim trzeba z tym wszystkim
      pogodzić.
      Oczywiście jeśli sytuacja wygląda tak, że Ty masz np. leżeć, odpoczywać, bo
      Twoja ciąża jest zagrożona, albo po prostu bardzo źle się czujesz, a Twój mąż
      nie przyjmuje tego do wiadomości i ma wymagania, to masz prawo mieć do niego
      pretensje. Ale zastanów się dobrze czy ciąża i dziecko nie stały się jedyną
      sprawą godną twojej uwagi, a twój mąż czuje sie odtrącony.
      • shamsa Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 20:57
        chyba nie wiesz co to znaczy nielubiana bratowa wink
    • lolinka2 Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 20:48
      Myślę ze Twój mąż jest po prostu zazdrosny o Twoją uwagę, niepewny Twoich uczuć
      - z jednej strony to zabawne, z drugiej mu się nie dziwię - ostatecznie dość
      spora liczba matek fiksuje po porodzie zamieniając się w mamuciejące Matki
      Polki, co to dla dobra dziecka g..by zjadły a męża traktują jako zło konieczne
      i sprawną maszynkę finansowo-serwisującą dla niej i JEJ dziecka, mam nadzieję
      ze wiesz o czym mówię.
      Myślę ze mu przejdzie i dorośnie.
      A swoją drogą, mój mąż (i chcę go w tym miejscu pochwalić) przechodzi ze mną
      przez drugą trudna ciążę. Pierwsza była powikłana ale łatwiejsza w tym sensie
      że byliśmy sami. Druga to te same powikłania (jak to się historia lubi
      powtarzać...), ale jestem nie tylko ja, moje złe samopoczucie, leżenie, humory
      i wrzask w wybuchach złości - jest też Natalka. I musi być ktoś kto to wszystko
      ogarnie, a nie będę to ja.
      Nie słyszałam i nie słyszę tekstów o egoizmie (a przed ciążą i owszem...), ma
      dość gadek dzidziowych to prosi żebym weszła na forum i nie gadała jemu bo
      chwilowo nie wyrabia...
      Spróbujcie może wypracować taki kompromis. Tylko sporo rozmów do tego
      potrzeba...
    • koza_w_rajtuzach Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 21:28
      Moim zdaniem problem tkwi w Tobie - nie natomiast w mężu.
      Jak domniemam dziecko było oczekiwane i chciane. Nie możesz jednak wymagać od
      męża, że nagle nastawi się na bycie ojcem, że wczuje się w Twój stan, że jego
      myśli od tej pory będą krążyć tylko wokół maleństwa. Musi przywyknąć,
      uświadomić sobie, że teraz pojawi się między Wami ta trzecia osoba, a Ty
      lekceważąc go, traktując jak tego gorszego na pewno mu w tym nie pomożesz.
      Możesz go jedynie doprowadzić do frustracji, możesz w ten sposób zburzyć swoje
      małżeństwo, stracić wszystko co na pewno przez kilka lat budowaliście razem.

      Moje dziecko również było planowane, wyczekiwane, a pozytywny test był dla mnie
      i dla męża powodem do ogromnej radości. Mój mąż jednak przez długi czas nie
      czuł się jak ojciec, nie głaskał mnie po brzuszku, nie dbał jakoś szczególnie,
      nie okazywał mi specjalnych względów. Nie miałam mu tego za złe, nie robiłam
      awantur, jedynie prosiłam byśmy pojechali od czasu do czasu na większe zakupy,
      ponieważ wolę uniknąć dźwigania. Nigdy natomiast nie dałam mu do zrozumienia,
      że teraz jego sprawy nie liczą się dla mnie, że interesuje mnie tylko moja
      ciąża, a gdzieś mam przykładowo prezent dla przyszłej bratowej.
      Uważam, że dziecko jest ogniwem łączącym dwoje kochających ludzi, cudem miłości
      i wszyscy w tej trójce są równie ważni. Dziecko potrzebuje więcej opieki, ale
      mąż również potrzebuje czułości, zainteresowania i nie należy go odstawić
      gdzieś w kąt.

      Aha, teraz jestem w 37-tygodniu ciąży, a mój mąż jest zakochany w moim
      brzuszku, często rozprawia o tym, jak to będzie jak Klarunia się urodzi, a
      dając jakąś przekąskę dla mnie zawsze podkreśla, że to dla jego dwóch
      dziewczynek. Dla mnie to jest sukces, bo mój mąż z natury jest zazdrośnikiem i
      gdybym go traktowała jak Ty swojego męża na pewno bardzo by cierpiał, co by się
      potem odbijało na naszych wspólnych relacjach, małżeństwie.
    • ania_top Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 22:22
      Rozumiem Cię, ale naprawę dziewczyny mają rację! Ja teraz jestem na finiszu-
      termin na 14-go i już trochę "przeszłam". Dopiero po fakie zdawałam sobie
      sprawę że czasami przesadzałam z humorkami, a mój mąż to jako tako znosił! Ale
      w momencie kiedy miałam focha to mi się wydawało, że on się nie cieszy z
      dzidzi, że mnie zaniedbuje, że mnie nie rozumie itp, itd. Ale oczywiście w
      tamtym momencie to mi się wydawało że to ja mam rację!!! To przez nasze
      SZALEJĄCE HORMONY!!!!! Moim zdaniem w naszym stanie to normalne, szczególnie na
      początku! I inna kwestia że mężczyźni podchodzą do tego trochę inaczej niż my!
      Póżniej to mnie nawet trochę złościła ta nadopiekuńczość! Wieszam pranie- nie
      podnoś rąk do góry!!!! Nie dźwigaj- a niosłam mleko i chleb!!!! Idź się
      położyć, idź odpocząć... a ja nic innego przez cały dzień nie robiłam!!!!
      Przeanalizuj teraz sobie spokojnie jego zachowanie i zobaczysz że tak naprawdę
      z perspektywy czasu jego zachowanie nie jest takie złe!
      Zresztą postaw się w jego sytuacji- i tu chyba wszystkie ciężarówki przyznają
      mi rację! Wszyscy się pytają o Ciebie- jak się czujesz?, Jak znosisz ciąże? A
      czy ktokolwiek spyta przyszłego tatusia jak on znosi ciąże?????
      Przeciez momentami jesteśmy wręcz nieznośne! Bynajmniej ja byłam!!!!
      Nie martw się !
      Wszystko będzie dobrze! Mąż ciebie kocha i waszego dzidzusia także! Przecież
      napisałaś jak bardzo się cieszył....
      p.s- któras napisała "czy wiesz co to znaczy nielubiana bratowa"- ja wiem!!!!I
      na urodziny do niej też chodzę! Bo szkoda mi brata!
      Ale to nie jej bratowa! Tylko męża! Więc jej szwagierka! A akurat szwagierkę
      mam ok!smile)))
    • 18_lipcowa Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 12.12.05, 23:29
      Nie wiem.
      Pewnie on powinien zrozumieć Ciebie, a Ty jego.
      Może zanudzasz go ciążą, robisz z siebie osmy cud świata,
      histeryzujesz,odsuwasz na dalszy plan?
      A może on nie rozumie że zle sie czujesz, mdli Cię, jest Ci cięzko? Tak czy
      siak pewnie oboje powinniscie sie zrozumiec.
    • mila_mi Re: zabierz go na USG:) 13.12.05, 02:51
      Moja połowica bardzo na to czekała i jak zobaczył po raz pierwszy dzidziulka w
      12 tyg jak macha łapkami i nóżkami to pomału zaczęło do niego docierać, że we
      mnie rośnie życie... a przy następnym badaniu, kiedy się okazało, że
      prawdopodobnie będzie facecik to mało z dumy nie pękł...10 cm się wyższy
      zrobiłsmile
      Mężczyznom trzeba pewne rzeczy zwizualizować, wyobraźni im brakuje czasem.
    • ada1077 Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 13.12.05, 05:36
      A ja rozumiem mw233. Mnie też wkurzało, kiedy musiałam jeździć do teściowej, a
      jazdę samochodem znosiłam kiepsko. Kilka razy w drodze musiałam zatrzymywać się
      z powodu torsjii. Teściowa musiała zrozumieć, że jeśli sama nie dojedzie to
      mnie raczej nie zobaczy wink Generalnie do mojego męża mało co dociera i
      interesuje go głównie własny tyłek oraz jego strony rodziny. Ja już nawet nie
      robię awantur i liczę tylko na siebie. A zakupy mogą być także bardzo męczące.
      Ja dopiero teraz, kiedy jestem na początku 5 miesiąca mogę jeździć samochodem i
      nie wymiotuję po kilka razy w czasie jazdy. Wreszcie udało mi się zrobić
      zakupy świąteczne i był to spory wysiłek dla mnie. Nie dziwię się, że mw nie ma
      ochoty na zakupy, zwłaszcza dla osoby, która nie jest dla niej ważna. Każdy
      moim zdaniem musi dbać o siebie, a matka ciężarna musi dbać jeszcze o swoje
      dziecko, zwłaszcza że osoby z zewnątrz nie zawsze kobiety ciężarne rozumieją i
      traktują tak jak należy. Jakby nie było, ale należą się nam specjalne względy,
      a jeśli ktoś tego nie rozumie, to my mamy prawo dbać o siebie tak jak uważamy i
      podpowiada nam instynkt.
    • s79 Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 13.12.05, 07:55
      Mój wprawdzie od poczatku sie troszczy, ale dop. ostatnio, jak przyglądał sie
      brzuchowi stwierdził tonem, jakby Ameryke odkrył; "Ty naprawde jesteś w
      ciązy!!!!!!!!!!"
    • maga202 Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 13.12.05, 10:47
      Nie słuchaj blaszanego dzwoneczka bo wypisuje jakieś banały. Ja uważam że bycie mężem i żona i rodzicami to równorzędna sprawa. Masz rację, ciaża to tylko 9 miesięcy zycia w których czujesz się wyjątkowo i chcesz aby twój mąż także był dla Ciebie wyjątkowy tym bardziej że noszenie w sobie jego dziecka niesie za soba wiele niedogodności i należy Ci sie przez to wyjątkowy szacunek i zrozumienie w tym okresie. Porozmawiaj z nim o tym co Cie boli i daj sobie spokój z bratową, której nie lubisz, ja bym tak zrobiła niech sam martwi się prezentem. Trochę sie na niego obraź, weź go na przetrzymanie to może zajarzy.
      • dazzle a jak nie zajarzy? 13.12.05, 10:53
        co więcej - zniechęci się, nie zrozumie aluzji, bo prosty jest w konstrukcji
        oraz obrzydnie mu i ciąża i dziecko?
        to dziewczyna do Ciebie przyleci po następną świetną radę?

        koza_w_rajtuzach i blaszany_dzwoneczek mają 100% racji. mąż jest PARTNEREM a
        nie workiem treningowym i chłopcem do bicia dla księżniczki, która nosi
        następcę tronu. mąz ma wystarczyć, w założeniu, na całe życie i niejedną ciążę,
        więc trochę uczucia i szacunku mu się należy! bez niego nie
        byłoby "fasolki", "dzidziulka" i całego rodzicielstwa, to na jego głowie przez
        jakiś czas spoczywać będzie odpowiedzialność za utrzymanie całego stadka, więc
        doprowadzanie go do stanu przedzawałowego fochami ciążowymi jest z gruntu
        niewskazane, nierozsądne i nieprzemyślane.
        • maga202 Re: a jak nie zajarzy? 13.12.05, 12:49
          A kto tu mówi o fochach? Niech lepiej do Was lata po rady bo wydaje Wam się że macie patent na wszystko. Kto powiedział że ja uważam że nie należy mu sie szacunek, miłość czy zrozumienie? Ciąża to stan spowodowany przez dwie osoby tak samo męża jak i żonę więc uważam że kobieta nie powinna być z tym wszystkim sama. Nie uważam się za żadną księżniczkę i niczego na mężu nie trenuję. Dla mnie ciaża to nic takiego cudownego jak dla niektórych z Was i nie chodzi mi o moje samopoczucie ale o ciągły strach że coś jest nie tak (miałam w pierwszej ciąży problemy z jej donoszeniem, a także straszny poród zakończony ciężką chorobą dziecka a w nastepstwie jego śmiercią) więc uwazam że powinnam mieć przy sobie kogoś kto pomoże mi to wszystko znieść i powinien mnie rozumieć. To tylko 9 miesięcy czy nie można przez ten czas być dla żony wyrozumiałym? Czy to tak dużo kosztuje? Tym bardziej kiedy się ją kocha, kto jeśli nie mąż będzie z tobą w trudnych chwialch? Więc nie przesadzajcie. Teraz to Wy chcecie traktować męża jak księcia.
          Pozdrawiam Magda
          • mw233 Re: a jak nie zajarzy? 14.12.05, 13:02
            Dzięki dziewczyny za rady, ale chyba się nie zrozumiałyśmy. Ja bardzo kocham
            męża i nigdy nie uwarzałam (przez ten czas kiedy jestem w ciąży) za jakiegoś
            ogiera rozpłodowego, który zrobił co swoje a teraz mam go w dupie bo ja jestem
            jakaś królewna, którą trzeba na rękach nosić. Wiem dobrze o tym, że faceci sa
            inaczej skonstruowani niz kobiety i trzeba czasu im więcej czasu na oswojenie
            się z tą myślą a może też są zazdrośni o dziecko. Nie wiem. Nie wiem też jak
            się będę zachowywać jak pojawi sie wśród nas. Na pewno będę się starać nie
            odrzucać męża. Jesteśmy już ze soba 9 lat(ponad rok po ślubie) i to chyba coś
            znaczy. Natomiast chciałabym,żeby zrozumiał, że teraz będę miała takie
            humory.Przecież to nie moja wina. Staram się tak nie wybuchać, rozmawiam z nim,
            nie ględzę wkółko o ciązy. I co ? Sam się pyta jak się czuje itd. Jeśli chodzi
            o bratową to być może nie powinnam tak mówić i olać sobie ten temat" Ok coś się
            kupi".Ale same wiecie jak to jest z samopoczuciem w ciąży.
    • kakaczm Re: mąż ważniejszy niz dziecko???? 14.12.05, 15:58
      Na początku ciąży też miałam takie odczucia wobec męża... Np. gdy popłakałam
      się raz właściwie bez powodu, bo oparzyłam się w rękę podczas robienia
      obiadu.. to mąż stwierdził z powagą, że ja to na głowe dostaje... Byłam
      wściekła na niego! Nie mógł zrozumieć, że takie humorki to norma. Na szcęście
      sporadycznie mi się zdarzały.... Teraz (6m-c) wszystko jest OK, dziecko jest
      bardzo ważne, ale odkąd dobrze się czuję mam czas i dla mężasmile Ciąża trwa tak
      długo, że nie da się myśleć i gadać tylko o dziecku. Teraz sam ciągle pyta czy
      mała kopie albo jak ja się czuję. Nie martw się wszystko wróci do normy.
      Pozdrawiam
Pełna wersja