Przestałam sie oszukiwać

23.12.05, 10:46
i usprawiedliwiać swojego męża.
Jestem w 8 miesiącu, to moje pierwsze dziecko i bardzo na nie czekam, choć nie
panikuję.
Wczoraj doszło jednak do mnie, że tak naprawdę tylko ja z nas obojga sie
cieszę. Dotychczas tłumaczyłam sobie zachowanie męża - że jako facet ma
problem z identyfikacją z dzieckiem, które jeszcze jest w brzuchu, że ma juz
córkę z pierwszego małżeństwa i to nie jest dla niego taka nowość i odkrycie
jak dla mnie.
Tylko dlaczego czuję się jak samotna matka?
Mąż ani razu nie powiedział o "tym czymś" w brzuchu osobowo, nie podejmuje
żadnych rozmów na ten temat, a jesli już cos zacznę, to ani razu nie
usłyszałam "nasz dziecko" czy czegoś w ten deseń. To ja podejmuje inicjatywę
ze wszystkim - zakup wózka, łóżeczka, wyprawki, wyboru imienia. Mąż się temu
przygląda spokojnie ale żadnego zaangażowania. Próbuję go jakoś zachęcić,
pytam, jak widzi to czy tamto ale bez zaangażowania z jego strony. W szkole
rodzenia i przy porodzie powiedział, że będzie ale widać gołym okiem, że
bardziej z poczucia obowiązku niż z serca.sad Przy narodzinach swojej córki też
uczestniczył, więc może stwierdził, że po prostu tak powinno być i już.
Nawet jego rodzice bardziej się moją ciążą przejmują niż on.sad Niby jest w
porządku ale psychicznie nie mam od niego żadnego wsparcia. O czułościach do
mnie, jako ciężarówki nie mam co marzyć. No i nie usłyszałam NIC na temat, by
się cieszył... widzi tylko problemy z płaczem dziecka, pieluchami i ogólnie
zwiększonymi obowiązkami. A przecież na dziecko zdecydował razem ze mną, choć
bardziej dla mnie niż dla siebie.
Myslałam, że z czasem, jak brzuszek bedzie coraz większy, a chwila porodu
blisko, że się przełamie, dojrzeje do tej radości. Wczoraj jednak klapki z
oczu mi spadły z hukiem. Siedząc wieczorem razem na kanapie synek zaczął mi
fikać w brzuchu i wszystko aż huczało w środku. Poprosiłam go, żeby rękę
przyłożył mi do brzucha, bo tak sie smiesznie wypiął. I usłyszalam, że mu
NIEWYGODNIE rękę położyć - siedział obok mnie, zaznaczam. Nie był niczym
zajęty, tępo patrzył się tylko w telewizor.

Właściwie nie wiem, po co on ma chodzić ze mna do szkoły rodzenia i być przy
porodzie. Z poczucia obowiązku? Z obowiązku to bedzie połozna i może lekarz -
więcej mi nie trzeba w tej sytuacji.sad

    • maretina Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 10:50
      pytalas meza dlaczego taki jest?
      moze ma jakis problem w zaakceptowaniu ciazy?
      domyslam sie, ze teraz jest Ci ciezko...ale nie wierze, ze mezowi serce nie
      zmieknie jak zobaczy swoje dziecko!
      nie rezygnuj zabrania meza do szkoly rodzenia, moze pogada z innymi ojcami,
      zobaczy jak oni odbieraja ciaze... moze to pomoze mu sie przelamac?
      • pom Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 10:58
        Naprawdę staram się go zrozumieć. I przez prawie całą ciążę milczałam, choć nie
        było mi też lekko. Ale się starałam jak mogłam. Jemu za to nawet nie chce się
        udawać. Naprawdę kropla goryczy sie przelała.
        Pytałam go, skąd takie jego zachowanie: strach jak to będzie, kłopoty, finanse.
        Ale przecież to jest prawktycznie w każdym związku, kiedy czeka się na dziecko!
        Mam dosyć latania koło jego uczuć, kiedy on nie uszanuje moich.
      • tucik Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 11:01
        a może Twój mąż to jakis wyjątkowo zamknięty w sobie mężczyzna, może on to tak
        przeżywa...? w środku, nic Ci nie okazując...zapytaj go o to dlaczego jest taki
        chłodny wobec Waszego maleństwa, co jest przyczyną ? czy po prostu tak ma czy
        narazie widzi tylko złe strony bycia tata? niech spróbuje się wypowiedzieć ale
        nie oskarżaj raczej pytaj go bo tylko się pokłócicie
        • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 11:06
          Ale on uważa, że wszystko jest w porządku! Że zachowuje się tak jak powinien.
          Boże, to analizowanie życia emocjonalnego faceta - nie dość, że zachowuje się
          beznadziejnie, to jeszcze mam rozgryzać jego stany emocjonalne! Po raz kolejny!
          Szkoda tylko, że on jakoś nie zauważył, że to JA jestem w ciazy i potrzebuję
          więcej uwagi. Naprawdę we mnie coś pękło.
          • lolinka2 Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 11:22
            I masz 100% słuszności, ze pękło.
            Bo dlaczego rozpatrywać jego emocje jak mu Twoje koło d... nawet nie latają???
            Przestańcie dziewczyny gloryfikować tych... ***... niedorostków z którymi żyją
            niektóre z nas. Jeśli nie dorośli do związku, do ojcostwa, to za co do jasnej
            ciemnej się biorą???
            Moze trzeba było parę lat w żłóbku jeszcze zamiast się zenić...? Ale jak się
            powiedziało A to i resztę alfabetu trzeba- imperatyw.
            • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 11:43
              > Moze trzeba było parę lat w żłóbku jeszcze zamiast się zenić...? Ale jak się
              > powiedziało A to i resztę alfabetu trzeba- imperatyw.

              No więc mój niby dorósł: ma już dziecko, wie, z czym to się je. Zdecydował się
              najświadomiej jak tylko można na kolejne. Tylko pytam: PO CO? Bo jeśli wyłącznie
              dla mnie, to może niech daruje sobie tę całą grę pozorów, których i tak jak na
              lekarstwo. Niech zajmie się sobą i swoimi emocjami.
              A ja go do pokazywania własnych zmuszac nie będę. Cieszyć się z dziecka moge też
              sama.
              • tucik Re: Przestałam sie oszukiwać 24.12.05, 13:30
                nikt nie gloryfikuje takich facetów tylko, że my musimy zrozumiec jedno, nie
                wszyscy mężczyzni sa jak z bajki, tacy jakbyśmy my chciały, są inni od nas,
                inaczej rozumieją i czują, czasem się nam trafia właśnie taki lód...tylko na
                ogół już wcześniej daje takie oznaki... a jeżeli wcześniej był opiekuńczym
                mężem a teraz jest zimnym draniem to mówi to samo za siebie; a tak na
                marginesie to Ci b. współczuję bo faktycznie facet-mąż i przyszły ojciec
                powinien stanąć na wysokości zadania a nie udawać, że nie ma tematu...
            • wdrodze zgadzam sie w 100% 23.12.05, 11:46

              Gdy to czytam przed oczami staje mi przyklad chlopaka mojej kolezanki ktory
              jest tak samo niedojrzaly i mojego bylego.Po latach meczarni w niedojrzalym
              zwiazku znalazlam sobie faceta o 15 lat starszego.Ja rowniez oczekuje
              dziecka,ale oczekujemy go razem z mezem.To jest naprawde wspaniale gdy dwoje
              ludzi doroslo do macierzynstwa,wspaniale jest cieszyc sie z tego we dwojke i
              wspierac sie w najtrudniejszych chwilach.Nie wiem ile lat ma Twoj partner,ale
              mam wrazenie ze jeszcze nie dojrzal.Zycze powodzenia i duzo radosci z
              dziecka,moze cos sie z czasem zmieni.Moj maz gdy dowiedzial sie ze jestem w
              ciazy myslal ze ze skory wyskoczy z radosci,ale to pewnie dlatego ze tak dlugo
              na to czekal- jego pierwsza zona nie mogla miec dzieci a on za dziecmi przepada.
              • mitado Re: zgadzam sie w 100% 23.12.05, 11:50
                Mój ma, uwaga - 36 lat. Za soba małżeństwo, z którego ma dziecko i z obowiązków
                ojcowskiech wywiązuje sie przyzwoicie.
                Ale jak widać, bycie juz ojcem nie daje żadnej gwarancji na jakość oczekiwania
                na kolejnego potomka.
                Święta mam przesrane, ale cóż, ten wrzód musiał kiedyś peknąć.
            • kaja102 Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 13:57
              Masz racje ze nie wytrzymalas, facet zamiast sie cieszyc ze bedzie mial dziecko
              (a najwazniejsze ze zdrowiutkie) to jakies fochy strzela, pogadaj z nim
              napowanie i powiedz mu co Cie boli bo pewnie sie nie domysli (zreszta jak kazdy
              facet) trzeba wprost powiedziec jaki masz zal a jak to nie pomoze to okaze sie
              wyjatkowo nieczuly i moze sie cos zmieni jak maly sie urodzi.
              • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 14:26
                Niech robi co chce. Mam własne lęki i problemy związane z ciążą.
                Przez takie zachowanie mozna stracić do człowieka naprawde dużo serca.
      • cetka Re: Przestałam sie oszukiwać 25.12.05, 15:56
        chm, znam takiego, co mu serce nie zmieklo. po prostu nie chcial miec dzieci,
        przed slubem o tym otwarcie mowil, a potem ona mu wiercila dziure w brzuchu i
        uparla sie, wiec w koncu na odczepnego sie zgodzil...ale ja bym nie chciala
        miec takiego tatysad
    • gonia28b Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 11:59
      Mój zachowuje się bardzo podobnie. Marne to pocieszenie z mojej strony, ale
      przynajmniej nie jesteś tylko Ty sama z takim problematycznym facetem.
      Najbardziej mnie u niego wkurza takie pozostawianie wszelkich obowiązków wobec
      dziecka na mojej głowie. Też już jestem w 8 m-cu, a z wyprawką dla maleństwa
      jeszcze w lesie. Tak zwlekałam, zwlekałam, nie chodziłam na tego typu zakupy
      sama, bo łudziłam się, że się w końcu obudzi. W końcu któregoś dnia go opie...
      i usłyszałam co chciałam - że on się takimi rzeczami nie interesuje.
      Tyle tylko, że w przeciwieństwie do Twojego męża, mój lubi wysłuchiwać,
      sprawdzać kopniaczki naszego maluszka. To mu akurat nie sprawia kłopotu.
      A ja sama o czułości i przytulaniu - lepiej zapomnieć, że coś takiego
      istnieje sad

      Pozdrawiam.
      • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 12:06
        Mój znowu odwrotnie. Zobaczyłam wózek w sklepie - zadzwoniłam do niego i tego
        samego dnia jeszcze przestransportowaliśmy go do domu. Chciałam, żeby zobaczył,
        czy dobry, nie za ciezki, itepe. Logistycznie sie sprawdza. Mamy (?) wybrać
        mebelki dla dziecka po Nowym Roku - i juz wiem, że sama to zrobię. Bo znowu go
        prosić i nakłaniać juz mi się po prostu NIE CHCE. Przestało mi się chcieć.
        Także przestałam czuć potrzebę dzielenia sie z nim moimi sprawami dotyczącymi
        dziecka. Zamiast jego emocjami zajmę sie swoimi.
        Potrzebny jest nam spokój. I jeśli Twój partner nie potrafi Ci go zapewnić, to
        zapewnij go sobie sama.
        • maretina Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 13:30
          a nie pomyslalas, ze facet moze nie miec glowy do wyboru mebelkow, wozka? tu
          sie z wami nie zgodze!nie znam faceta, ktory lubilby latac po innym sklepie jak
          sprzet sportowy, autosalon lub mediamarkt ( czesc komputerowa lub telewizyjna).
          wazne, ze chce przywiesc!!! nie oczekujcie od faceta, ze bedzie przygladal sie
          kazdemu pajacowi czy body i ze bedzie w necie szukal info ktora pielucha jest
          lepsza. on pojdzie i kupi to co my( mamy ) chcemy. czy to jest takie zle? nie
          przesadzajmy....
          • sutra Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 13:53
            maretina napisała:

            > a nie pomyslalas, ze facet moze nie miec glowy do wyboru mebelkow, wozka? tu
            > sie z wami nie zgodze!nie znam faceta, ktory lubilby latac po innym sklepie
            jak
            >
            > sprzet sportowy, autosalon lub mediamarkt ( czesc komputerowa lub
            telewizyjna).

            No to co, że nie lubi, ale będzie miał dziecko, więc musi. Razem z żoną, która
            też nie musi lubić.

            Ja też nie lubie chodzić po sklepach, po żadnym sklepie dziecięcym, ani z
            wózkami, ani z ciuszkami dziecięcymi, ani z mebelkami. Oj, coś czuję, że jak
            się okaże że ani ja nie lubię, ani mój drugi mąż nie lubi - a jak nie lubimy to
            przecież nie ma siły, żebyśmy się zmusili, to nasze dziecko gołe będzie
            chodzić.
            • maretina Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 14:02
              naprawde sadzisz, ze facetjest niezbedny w kwestii wyboru mebli do pokoju
              dzieciecego? ja tam sie cieszylam z wolnej reki..... wybieralam, maz przywozil
              i placil. bardzo dogodnesmile
              • sutra Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 21:02
                A ja nie cierpię robić zakupów, więc bardzo się cieszę, jak ktoś wybiera za
                mnie i chetnie mu daję wolną rękę. Nie każda kobieta lubi robic zakupy, nie
                każda też lubi, jak jej sie zostawia wolną rękę. I odwracając sytuację, jeśli
                mąż nie lubi robic zakupów, nie oznacza to jeszcze ze ma rozłożyć rączki,
                powiedzieć "takim mnie Panie Boże stworzyłeś i takim mnie masz" i usiąść
                tudzież odpocząć, jeśli jego ciężarnej żonie akurat zależy, zeby ją wsparł.
                • gonia28b Re: Przestałam sie oszukiwać 26.12.05, 20:55
                  sutra napisała:

                  > I odwracając sytuację, jeśli
                  > mąż nie lubi robic zakupów, nie oznacza to jeszcze ze ma rozłożyć rączki,
                  > powiedzieć "takim mnie Panie Boże stworzyłeś i takim mnie masz" i usiąść
                  > tudzież odpocząć, jeśli jego ciężarnej żonie akurat zależy, zeby ją wsparł.

                  Otóż to. Ja bym wiele dała, żeby mnie tylko mąż mógł wesprzeć - nie
                  tylko/koniecznie finansowo.
          • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 14:21
            Pal licho mebelki. Pal licho zakupy.
            Chodzi o elematarne zainteresowanie "tym czymś" w moim brzuchu.
        • bozenka78 Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 13:42
          Mitado, wiem, ze Ci przykro, ale nie "rezygnuj" z meza akurat teraz.
          Czesc facetow po prostu taka jest i na pewno w pewnym stopniu wynika to z
          jakiejs niedojrzalosci, ale tez glownie z tego, ze ludzie nie sa tacy sami.
          Ja sie napatrzylam w szkole rodzenia na mezczyzn, ktorzy czytaja ksiazeczki
          brzuchowi swojej zony, czytaja jakies artykupy fachowe o wychowywaniu dzieci,
          pierwsi sie wyrywaja na zajeciach do tego, zeby sprobowac kapac sztuczne
          niemowle itd. No, bardzo milo to wyglada, ale wiem, ze moj maz taki nie jest i
          nie bedzie. To nie znaczy, ze sie nie cieszy z dziecka, cieszy sie po swojemu,
          wiecej w tym strachu (np. o pieniadze) niz radosci. Nie bedzie dotykal mojego
          brzucha, bo mu jest glupio, nie rozumie tego. A zakupy dla dziecka? Zastanow
          sie, moze wczesniej inne wieksze zakupy dla domu i inne sprawy organizacyjne tez
          inicjowalas Ty, bo u mnie wlasnie tak jest, maz nie lubi kupowac mebelkow i nie
          wymagam, zeby udawal, ze lubi.
          Ale czy to oznacza, ze bedzie kiepskim ojcem? Wez go na ten porod, jak go teraz
          odsuniesz i zabraknie ci cierpliwosci do niego, to potem moze byc jeszcze
          trudniej. To taki typ strachliwy, trzeba mu pokazac jakies proste czynnosci przy
          dziecku, pochwalic, wdrozy sie.
          To troche tak jak z przygotowaniami przed swietami, wiesz ile zabiegow mnie
          kosztowalo, zeby maz zrobil dzisiaj salatke sledziowa? wink Ale nie dalam za
          wygrana, zrobil i potem byl dumny, ale jakiejs specjalnej ekscytacji
          nadchodzacymi swietami i robienia atmosfery od niego nie wymagam.
          I pomysl: facet ma inne zalety, prawda? Przeciez bys za niego w przeciwnym razie
          nie wyszla wink
          • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 14:19
            Bożenko, nie dość, że kobieta jest w ciąży i jest jej cięzko, czasem i
            psychicznie, to w dodatku musi wspierać swojego nie radzacego sobie z ciężarna
            żoną męża. Do tego ma być wesoła, uśmiechnięta i wspierająca w jego sprawach na
            wszelkich płaszczyznach. No ja przepraszam bardzo - przez 8 miesięcy byłam
            wyrozumiała wobec jego męskich obaw i byłabym nadal, gdybym choć przez MOMENT
            widziała uśmiech na jego twarzy, kiedy mowa o dziecku. A wczoraj po prostu
            zachował się jak obcy dla mnie facet.
            I wiesz, nie bardzo mnie obchodzi co on czuje w tej chwili. Od wczoraj wieczora
            zaczynam się przejmować wyłącznie samopoczuciem swoim i dziecka.
            JA TAKŻE POTRZEBUJĘ WSPARCIA.
            I dam sobie jeśli nie cała ręke, to przynajmniej palec uciąć, że do końca mojej
            ciazy nie zapyta o dziecko. Jak do tej pory nie pytał W OGÓLE. A juz taka
            nadgorliwa nie będę i wraz w własną inicjatywą idę na swoje podwórko.

            Zaś co do porodu - no cóż, maz podobno jest po to, żeby wesprzeć kobietę i
            PRZEŻYĆ TO. Nagle w chwili porodu dozna objawienia? Kupa smiechu,

            • ddorka1 Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 14:52
              Wiem , że jest Tobie trudno zwłaszcza gdy Ty tak cieszysz sie z maleństwa ale może poczekaj, nie zmuszaj go narazie do niczego.Może on musi rzeczywiście zrozumieć że on również jest ojcem i to ojcem po raz drugi.Nie zmuszaj go do wspólnego porodu, niech sam zadecyduje, wogóle z nim nie rozmawiaj na ten temat.może gdy juz dojdzie do porodu odezwie się w nim coś, a jak już będziesz w domku z maleńsywem dawaj mu do zrozumienia jakim jest dobrym ojcem, proś go żeby potrzymał małego, podał Tobie pieluszkę, przygotował kapiel niech wie że równiez jego rola jest bardzo ważna.Wiem z własnego doświadczenia, ze to skutkuje.I nie daj się ponieść emocjom i buźka do góry.Pa
              • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 16:15
                Nie zmuszałam go do wspólnego porodu - sam uznał, że powinien, jesli ja tego
                chce. Tak, dokładnie - nie że chce być ale że POWINIEN. Taki jest obowiązkowy.
                No więc z tego obowiązku go zwolniłam w głębi duszy, bo on mi swoja obecnością
                niewiele pomoże biorąc pod uwagę, jaki mam stosunek do niego w tej chwili. I
                chyba nikt nie myśli, że pomiędzy skurczami partymi będę myślała, że oto może
                dokonuje się w nim przemiana wewnętrzna! Haha!

                I nie zamierzam go kobiecą dyplomacją nakłaniać do pomocy przy dziecku. Dużo
                robił przy pierwszym, więc pewnie uzna, że POWINIEN robić przy drugim.
                Naprawdę mam dzis wszystkiego dosyć.
                • edzior1 Re: Przestałam sie oszukiwać 26.12.05, 17:01
                  mitado masz racje, zajmij sie soboa i wylacznie soba i dzieckiem, czy my
                  kobiety zawszw musimy sie marwtic, jeszce massz sie zajmowac dyp;omacja zeby
                  mezowi nie bylo ciezko? to ty do cholery jestes w ciazy i potrzebujesz
                  wsparcia...
    • lacido Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 15:11
      A wiecie co mnie najbardziej wkurza???Wczuwanie się w to co myśli, czuje czy
      ewentualnie przeżywa wewnętrznie przyszły ojciec, bo nie pokazuje po sobie
      żadnego zaangażowania. SZczerze to ja mam to gdzieś, na początku byłam przejeta
      swoim stanem i uważałam że on też powinien, dopraszałam się uwagi,
      zastanawiałam dlaczego jest taki obojętny a teraz wogóle mnie to nie obchodzi.
      Nie jest mi łatwo, bo mam wrażenie, że to tylko i wyłącznie mój problem , ale
      mam za dużo na głowie, żeby mysleć jeszcze o jego psyche. Zwłaszcza jak
      usłyszałam, że on się nie przejmuje bo UWAGA "dziecka jeszcze nie ma" - po
      prostu ręce opadają, bo co niby mam w tym ogromnym brzuchu??słonia??A jestem
      dokładnie w takiej sytuacji jak Ty mitado (on ma już dziecko) Nie potrafię dać
      Ci żadnej rady i pewnie nie pomoże CI fakt, że są kobiety które wiedzą co
      czujesz. Mnie świadomość, że inne też sobie jakoś radzą i nie jestem wyjątkiem
      jakoś pomaga. Trzymaj się.
      • mitado Re: Przestałam sie oszukiwać 23.12.05, 16:18
        > zastanawiałam dlaczego jest taki obojętny a teraz wogóle mnie to nie obchodzi.

        A potem się faceci dziwią, że kobieta angażuje się w dziecko a jego odstawia na
        dalszy plan. On juz znacznie wcześniej sam sie odstawił. Na własne życzenie.
    • martina.15 Re: Przestałam sie oszukiwać 24.12.05, 09:14
      nie wiesz co to znaczy byc samotna mama w ciazy, uwierz. i fect powiedzial ze
      sobie przemyslal, ale bedzie placic na dziecko, a teraz- chce testow
      genetycznych bo pewnie sie puszczalam.

      chocby masz meza choc nie ojca swojego dziecka. ciesz sie ze masz chocby tyle.
      • wdrodze Doceniam swoje szczescie... 24.12.05, 13:30

        Gdy to czytam to naprawde doceniam swoje szczescie.Moj malzonek angazuje sie we
        wszystko od poczatku do konca,wcale go nie zmuszam i nie musze sie wczuwac w
        jego nastroje.Po prostu rozmawiamy.Jest jak moja druga polowka,ma nawet
        symptomy "wicia gniazda".Czasem mysle ze jest w ciazy tak samo jak ja.Czyli
        chyba mam wyjatkowego meza a znamy sie dopiero od roku i dwoch
        miesiecy.Wszystko stalo sie tak szybko:dziecko,slub...Moze dlatego?
    • mruwa9 A ja w obronie meza 24.12.05, 13:52
      Kobieta staje sie matka w ciazy. Facet-dopiero, gdy zobaczy dziecko, a czasem
      dopiero wtedy, gdy z dzieckiem mozna sie jakos sensownie porozumiec: gdy
      zaczyna mowic, albo przynajmniej reagowac usmiechem na widok innej osoby.
      Dotyczyc to zwlaszcza mezczyzn malo emocjonalnych, takich, ktoremu nalozono do
      glowy teksty, ze facet sie nie wzrusza, nie placze, nie okazuje swoich emocji i
      uczuc. Wowczas nie potrafi sie poddac czesto infantylnym przemianom, jakim w
      ciazy podlega ciezarna kobieta. To cale gadanie do brzucha i glaskanie krepuje
      go i smieszy, byc moze jest dla niego zenujace. Nie wymuszaj na mezu takich
      zachowan rodem z romansidel, bo byc moze Twoj maz bedzie swietnym ojcem,
      potrzebuje tylko troche wyrozumialosci.
      • mitado Re: A ja w obronie meza 24.12.05, 23:30
        Nie, no śmieję sie w kułak z tego tekstu.big_grin
        Infantylizm mi nie grozi, raczej smieszy u kobiet w ciązy.
        Do brzucha nie gadam.
        Romansideł nie czytam.
        Niczego nie wymuszam.
        Mruwa, zanim coś napiszesz, to się głęboko nad soba zastanów, czy nie myślisz
        zbyt wielkimi stereotypami, bo to nie jest zdrowy objaw.

        A z mężem się dogadałam.

        Wesołych Świąt.
        • martitkaq Re: A ja w obronie meza 25.12.05, 17:01
          Na wszystko jest jakiś sposób.

          Zwykle w takich sytuacjach ciężko jest o to, ale spróbujcie POROZMAWIAĆ. I to
          nie byle jak, przed telewizorem itp. Musisz wyznaczyc odpowiednia chwilę, tak
          że tatuś nie będzie miał okazji do zadnej wymówki. To pewne, że będzie sie
          wymigiwał, ale MUSISZ doprowadzic do rozmowy. O Maluchu, o Tobie, o Nim, o Was-
          jako parze, jako rodzicach. Wymuś na nim, żeby ci wytłumaczył o co mu chodzi.
          Dlaczego ma takie sceptyczne nastawienie, do, jak piszesz, tego czegoś w Twoim
          brzuchu...Kluczem do rozwiązania jest zrozumienie. Postaraj się zrozumieć w
          czym leży problem, po co tak bardzo chciał tego dziecka, jak z Wami (myslę o
          całej trójce) teraz będzie... Wiem, ze będzie ciężko, ale musisz sie dowiedziec
          o co mu chodzi, bo widać, ze go do końca nie rozumiesz.

          I nie smuć się-głowa do góry-przecież Maluszek, Twój Maluszek, na pewno nie
          chce teraz, żebyś była z jego powodu smutna. zadne dziecko nie chce żeby mama
          była nieszczęśliwa. Pamiętaj, żyjesz dla niego i musisz mu sprawić jak
          najlepsze warunki, teraz Dzidziuś (chłopczyk? Dziewczynka?) jest najważniejszy.
          Ucałuj i uściskaj Malucha ode mnie (tylko nie za mocno!), niech nie kopie zbyt
          mocno! smile

          Buziaki dla Was-życze powodzenia-Optymistka Marta smile

          "Choć życie ciąży, a psychika siada, nie moge się poddać-TO MOJA ZASADA!"
    • adasha Re: Przestałam sie oszukiwać 26.12.05, 13:03
      Jeszce trochę czasu minie zanim małżonek zareaguje. Dobrze sie poczuje jak
      będzie przy malcu pomagać.Wszystko bedzie ok. Mężczyzna jest z boku bo może
      jeszcze tego nie czuje. Jak popracuje przy malcu to sie zakocha. pozdrawiam
      adam.
    • kam2 Re: Przestałam sie oszukiwać 26.12.05, 14:41
      Powiem tylko że mój mąż w ciąży, a było ich dwie był dla mnie wielkim
      rozczarowaniem, bolało to bardzo bo go kocham. Niestety ja wiele rzeczy
      rozumiałam inaczej potrzebowałam morza czułości a dostawałam małą kałuże. Ale
      jak rodziły się dziewczynki zaczynało po jakimś czasie być znowu fantastycznie.
      Teraz wiem że problem miałam ja a nie on, po prostu hormony chyba tak
      wariowały, że byłam nie do zniesienia. Chciałam żeby był na moje skinienie a
      najlepiej to żeby przewidział czego ja chcę. Mam nadzieję że i u ciebie
      wszystko się wyprostuje. Teraz jest fajnie i pomaga mi bardzo dużo. Może twój
      mąż jest troszkę zazdrosny o to że całe twoje zainteresowanie skupia się na
      brzuchu. Brzmi absurdalnie ale to jest niestety często prawdziwe. Ja lerzałam
      podczas ciąży dużo w szpitalu, a tam wiadomo rozmawia się o wszystkim i takie
      problemy miało 90% dziewczyn które spotykałam. Więc może nie jest tak źle jak
      to teraz wygląda. Ja nawet chwilami myślełam o rozwodzie a teraz śmiać mi się z
      tego chce. Pozdrawiam i życzę wam żeby się wszystko wyprostowało.
      • kam2 Re: Przestałam sie oszukiwać 26.12.05, 15:09
        Oczywiście to ja byłam w ciąży a nie mąż hehe. Przepraszam za ort jakoś mi się
        strzelił.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja