s79
24.12.05, 10:47
Kilka dni temu byłam na koncercie muzyki poważnej, zacne towarzystwo -
mogłoby sie wydawać... Jednak co mnie najbardziej "wzruszyło" to nie ta
muzyka, ile spojrzenia ludzi (masowe) na mój brzuch. Czułam sie jakbym
conajmniej z Marsa przyleciała (7 m-c). Twarze gapiów wbite w mój brzuch
przyprawiały mnie o wściekłość. Rozumiem ciekawość, ale czy naprawde kobieta
w ciązy to az taki ewenement, żeby chamsko się gapić i odwracvać głowę
przechodząc???
Powiem Wam (może uznacie, że jestem przerażliwiona ), ze jak stamtąd wyszłam,
to chciało mi sie płakać, czułam sie jak jakiś wyrzut społeczeństwa, jak
inwalida, obcy.. Cała moja radość z brzucha jakoś tak przygasła w cieniu tych
chłodnych spojrzeń. Dodam, że może odczułabym to inaczej, gdyby więcej
serdeczności w tych spojrzeniach było. I w zachowaniu. Nie oczekuje wiele,
moge postać w kolejce do ubikacji, ok, ale bezczelne wpychanie sie przede
mnie w ostatniej chwili, bo "wczesniej była koleżanka i zajęła" (której co
prawda na oczy nie widziałam), to już chyba przesada...
Co Wy na to? Czy ja przesadzam, czy naprawde stosunek do kobiet w ciązy jest
w tym społeczeńtwie paskudny?...