jak namowic meza na porod rodzinny?

03.01.06, 18:07
moj maz nie chce sie zgodzic na porod rodzinny.Twierdz ze on sie do tego nie
nadaje ze od razu zemdlalby itd, ja bardzo bym chciala zeby byl przy mnie w
tych waznych chwilach bo przeciez takie wydarzenie dotyczy obojga rodzicow a
nie tylko matki. wiem ze jego wsparcie duzo by mi dalo ale on nie chce...
    • gosia_grabosia Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 18:14
      no nie każdy mężczyzna chce. tak samo jak niektóre kobiety wolą być same.

      Ja mam to szczęście, że nie musiałam namawiać, ale znam tatusiów, którzy
      zmieniali zdanie prawie w ostatniej chwili (i to w obu kierunkach).

      Może Wam pomóc np wspólna Szkoła Rodzenia. Łatwiej wtedy mężczyznom zrozumieć,
      że nie są sami w takiej sytuacji, zaczynaj też lepiej rozumieć stan kobiety.

      Pozdrawiam
    • kaleoo Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 18:16
      poszukaj na tej lub wcześniejszej stronie linku do artykułu "lekarz mnie
      związał, połozna oszukała" i daj przeczytac mężowi
      • clara2 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 18:29
        Ja bym nie namawiała. Choć sama rodziłam z mężem i bardzo sobie to chwalę to
        jednak wiem, że nie wszystkim facetom to służy (ten cały naturalizm -
        cokolwiek tu brać pod uwagę: również to co może się zdarzyć kiedy nie zdążą Ci
        zrobić lewatywy) i wychodzę z założenia, że lepiej to uszanować. Ale to moje
        prywatne zdanie. Zaraz ktoś napisze, że dobrze mi mówić bo rodziłam z mężem.
        Ale od początku wiedziałam, że nie będę go namawiać. Chciał.
    • koza_w_rajtuzach Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 18:38
      Wybacz za dosadność, ale moim zdaniem takie zmuszanie męża do bycia przy
      porodzie jest egoizmem z Twojej strony. Skoro nie chce uczestniczyć w tym
      przedsięwzięciu, to najwyraźniej rzeczywiście nie czuje się na siłach.
      Chciałabyś przy porodzie patrzeć się na bladego, mdlejącego męża? Myślę, że nie
      poczułabyś się dzięki temu lepiej, a mąż mógłby mieć po tym jakiś uraz.
      Taka jest natura, że to my kobiety rodziny. Nie każdy mężczyzna jest na tyle
      silny by móc towarzyszyć nam przy porodzie.
      • zukov Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 05.01.06, 10:02
        Zgadzam sie z Kozą. Mój mąż jak zobaczył dwie kreski na teście, to drugim jego
        zdaniem było że "on ze mną nie rodzi". Trudno mi to zrozumieć bo bardzo bym
        chciała by ze mna był, ale nic na siłę.Więc nie naciskam.....
    • maga202 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 19:13
      Na pewno zaraz odezwą się głosy że męża do niczego nie wolno zmuszac. Ciekawe czy trzeba go było namawiac do poczęcia. U nas to że poród jest wspólną sprawą rodziców nawet nie dykutowaliśmy, było to dla nas oczywiste. Dla mnie rozważanie co do pobytu męża przy porodzie jest równe z rozważaniem czy matka ma byc przy porodzie. Dziecko to wspólna sprawa rodziców którzy dobrowolnie zgadzają się ponosic wszystkie trudy związane z dzieckiem.
      Pozdrawiam Magda
    • gonia28b Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 20:46
      Zgodzę się tutaj z Clarą2. Nie zmuszaj go do tego. Jeśli Ci na tym zależy,
      co też dokonale rozumiem, podsuń mu do przeczytania jakiś artykuł na temat
      porodu rodzinnego, najlepiej jakiś ze zdjęciami. Tam powinny być opisane
      wszelkie możliwe zalety takiego porodu.

      Ale oczywiście jest też druga strona medalu. I o tym pisała Clara2. Nie wiadomo
      jaki wpływ na niego to będą miało. Mężczyzna związany uczuciowo z kobietą też
      to bardzo przeżywa. Tyle, że wpływ tych jego przeżyć nie zawsze jest taki
      jakiego by kobieta mogła życzyć.

      Powiem Ci jak jest u mnie. Mój mąż chce być ze mną przy porodzie. I ja też bym
      chciała, żeby był - zawsze chciałam. Mąż kiedyś (zanim zaszłam w ciążę) nie był
      do tego taki chętny. Tłumaczył mi to w ten sposób, że jak mi jakiś lekarz zrobi
      coś co sprawi mi ból, on mu przyłoży w pysk - a... wolałby tego nie robić.
      Fajnego mam chłopa, nie?

      No, ale kiedy już zaciążyliśmy, on nagle stwierdził... że chciałby być przy tym
      jak będzie się rodziło nasze dziecko. Bo to dla faceta też pewnie musi być
      pięknym przeżyciem. Ale teraz to ja się ciężko zastanawiam, czy nie lepiej było
      by gdybym rodziła sama. Obawiam się tego, jak on to odbierze - ten cały
      towarzyszący porodowi naturalizm.

      Zastanów się nad tym i porozmawiaj z mężem szczerze i otwarcie.
      Pozdrawiam cieplutko.
    • shamsa Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 21:18
      powiedz ze chcialabys zeby byl na miejscu i patrzyl ekipie na rece, bo ty
      pewnie bedziesz nieprzytomna z bolu. jak nie podziala to juz pewnie nie da rady.

      i nie uwazam zeby to byl egoizm. a co, kobieta ma byc bohaterka, ma wszystko
      zniesc z usmiechem, sama, wsrod obcych, i nad bidulkiem mezusiem jeszcze sie
      trzasc, zeby nie zemdlal czasem. jak ma jaja to niech sie zepnie w sobie i
      bedzie mezczyzna. jego zona go potrzebuje.
      • mka16 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 22:21
        ja mysle, ze trudno namowic, maz musi chyba sam w sobie jakos pokonac opor czy
        lek. Ja bym dala do zrozumienia, ze bardzo mi na jego obecnosci zalezy, ale
        zaakceptuje jego decyzje, nie naciskalabym, bo nic na sile, czasem obecnosc
        meza, ktory nie chce tam byc moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku. Mysle,
        tez ze warto meza zabrac na zajecia do szkoly rodzenia. Wielu tatusiow wtedy,
        widzac tez innyc zaangazowanych partnerow zmieniaja zdanie
      • malinowaksiezniczka Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 22:26
        Ja nie zamierzam namawiać wręcz nie chem zeby mąz był przy mnie, takie jest
        moje zdanie i uważam ze fakt że facet ma jaja nie oznacza zmuszanie go do bycia
        przy porodzie.
        Może jestem staroświecka choć mam 23 lata uwazam że facet powinien oglądac żone
        i maleństwo już po wszystkim
        Byc moze powodem mojej opini jest przyklad malzenstwa ktore ma już 7 miesieczna
        córe a facet do dzisiaj zachowuje sie dosc dziwnie(dlugo bym pisala a jedym
        slowem ma lekki uraz i choc o tym nie mowi to widać) I nie jest to powod tego
        ze jest zlym facetem lecz tego ze tak bywa w zyciu.Nie chcialabym aby moj mąz
        opowiadal o porodzie w ten sposob jak on
        • shamsa Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 22:49
          malinowaksiezniczka napisała:

          > Może jestem staroświecka choć mam 23 lata uwazam że facet powinien oglądac
          żone
          >
          > i maleństwo już po wszystkim

          tez tak sadzilam. jednak mimo mdlenia na widok krwi, igiel itp moj maz
          postanowil byc wtedy przy mnie. jakos samo to wyszlo. nie moglo byc inaczej.
          wtedy i dzis nie potrafie sobie wyobrazic jak strasznie byloby bez jego
          wsparcia.
          > Byc moze powodem mojej opini jest przyklad malzenstwa ktore ma już 7
          miesieczna
          >
          > córe a facet do dzisiaj zachowuje sie dosc dziwnie(dlugo bym pisala a jedym
          > slowem ma lekki uraz i choc o tym nie mowi to widać) I nie jest to powod tego
          > ze jest zlym facetem lecz tego ze tak bywa w zyciu.Nie chcialabym aby moj mąz
          > opowiadal o porodzie w ten sposob jak on

          to nie jest normalne. osmiele sie twierdzic ze jednak jest zlym facetem. a
          napewno niewychowanym, byc moze rozpuszczonym i egoizstycznym.
        • maga202 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 12:17
          A jak on opowiada? Tu nie ma co się czrowa ja także w okropny sposób opowiadam o porodzie bo to najtragiczniejsze przeżycie w moim życiu. Rzeżnia, upokorzenie i tyle.
          Magda
      • maga202 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 12:14
        Święte słowa. Na poczęcie dziecka jakoś się zdecydował bez większych oporów to niech poniesie tego konsekwencje. My kobiety też nieraz przez 9 miesięcy przygotowuje my się psychicznie do trudu porodu to i oni mogą. Masz rcję jeszcze bezbronnym biedzczkiem się bedę przejmowała a jak ma jaja to i do porodu dorośnie.
        Pozdrawiam Magda
    • marychna31 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 22:44
      Myślę, ze powinnaś się dowiedziec od męża czy w ogóle palnuje być z Tobą tylko
      w miłych i estetycznych momentach Waszego życia. A co jeśli bedziesz obłożenie
      chora i trzeba bedzie Cię pielęgnowac, kiedy ulegniesz wypadkowi i trzeba
      bedzie udzielić Ci pomocy? Nie wyobrażam sobie jak najbliższemu na świecie
      człowiekowi mozna odmówić wsparcia w takim momencie.
      • malinowaksiezniczka Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 22:52
        Nie mowimy o wypadku tylko o porodzie z ktorym kobiety zawsze same dawaly sobie
        rade
        Nigdy mąż by mi napewni nie odmowil ale ja napewno nigdy bym go nie namawiala
        A wkurza mnie ze w tych czasach kobiety robią z siebe tak slabe istoty ze muszą
        miec przy boku meza a przeciez przed nami zaraz po porodzie staje zadanie
        wychowanie dziecka ech juz nawet nie chce mi sie na ten temat wywodzic ,
        niedlugo zaczniemy nagrywac filmy i pokazywac znojomym na imprezach
        • gonia28b Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 09:39
          malinowaksiezniczka napisała:

          > a przeciez przed nami zaraz po porodzie staje zadanie
          > wychowanie dziecka ech juz nawet nie chce mi sie na ten temat wywodzic ,
          > niedlugo zaczniemy nagrywac filmy i pokazywac znojomym na imprezach

          Wychowywanie dziecka nie jest zadaniem tylko dla kobiety - tak wynika z
          kontekstu Twojej wypowiedzi. Dziecko powinno mieć oboje rodziców: ojca i matkę.

          Osobną sprawą jest nagrywanie filmów i robienie zdjęć z porodu. Mój mąż weźmie
          aparat na porodówkę. Film u znajomych też już oglądaliśmy. My się decydujemy na
          zdjęcia, bo maja lepszy wydźwięk artystyczny - mąż oglądał zdjęcia kolegi z
          pracy i wtedy też podjął decyzję o wzięciu aparatu na porodówkę. Film naszych
          znajomych bardziej przypominał reportaż.
        • maga202 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 12:22
          A ja wcale nie zamierzam robic z siebie bohaterki że przeżyłam poród. Jestem tylko kobietą i chcę aby najblizszy mi człowiek był ze mną w takiej ważnej i ciężkiej chwili. Ty może uważasz że poród uczyni z ciebie bohaterkę? Ja nie. Z reszta mój mąz dorósł do roli ojca już od chwili poczęcia poprzez poród i wychowywanie.
      • jamile Otóż to Marychna:) nt 03.01.06, 23:00
    • s79 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 22:50
      Nie namawiać. To moje zdanie - nic na siłę.
      • peggy1 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 22:59
        Sorry ale musze to napisac : "co może się zdarzyć kiedy nie zdążą Ci
        zrobić lewatywy" - a jak zachorujesz i bedziesz robic pod siebie to kogos
        zatrudnisz do zmieniania pieluch ???? Mysle ze maz jako najblizsza osoba powinna
        to robic.

        Niby nic na sile, ale.... Razem robimy i razem rodzimy. Odpowiedzialnosc
        zbiorowa. A jesli ja tez mdleje na widok krwi - kto mial za mnie urodzic ????

        Mialam szczescie - wspolny porod dla mojego meza (i dla mnie tez) to jedna z
        najpiekniejszych chwil ktore razem przezylismy. Czesto to wspominamy...
    • karolina216 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 23:00
      a czy Ty masz jakiś wybór? Moim zdaniem tak samo jak razem byliśmy w chwili
      poczęcia, razem powinniśmy uczetniczyć w porodzie. Mi doda to niewątpliwie
      otuchy- powinni nas zrozumieć- to ciężka a zarazem piękna chwila i nie
      powinnyśmy byc same. Moim zdaniem to bardzo ważne by bliska osoba dodawala
      wsparcia.
    • karolcia86 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 23:33
      Poproś go by był z tobą tak długo jak wytrzyma - chociaż w pierwszej fazie, aż
      nie zaczniesz przeć, wtedy nie dzije się nic drastycznego. Może zobaczy, że nie
      tak strasznie i zostanie dalej. I żeby wszedł od razu po porodzie - żeby
      przytulić malucha jak cię będą szyli.
      • agysa Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 23:42
        Mój też nie bardzo się kwapił, ale wytłumaczyłam, żeby był na początku porodu
        przy skurczach bolesnych, że będzie mnie podczymywał na duchu, masował, poprosi
        połóżną o pomoc w razie czegoś, pójdzie ze mną do toalety itd. W końcu dał się
        przekonać ale ja nie naciskałam. Jak miałam skurcze parte to wyszedł a córkę na
        ręce wzioł 10 minut po urodzeniusmile
        pozdrawiam

      • 1urszula1 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 03.01.06, 23:51
        Mysle tak jak Karolcia. Popros meza zeby pojechal z Toba do szpitala, zostal na
        poczatek przy Tobie. Moze sie okazac bardzo pomocny - pojsc z Toba do lazienki,
        asystowac pod prysznicem, czy chociazby pogadac - porod moze trwac godzinami i
        nic strasznego sie nie dzieje,ale jak masz tak godzinami sama ze soaba byc to
        nie jest przyjemne... W czasie badan moze sie delikatnie ulatniac. W ostatniej
        fazie poczekac gdzies obok i potem odebrac od poloznej maluszka, gdy Ty
        bedziesz np. szyta. Ja mialam taka umowe z mezem, bo tez sie "boi krwi" wink. Ale
        jego obecnosc przy mnie, albo swiadomsc, ze jest gdzies niedaleko na korytarzu,
        to bylo dla mnie ogromnie wazne!
        Pozdrawiam,
        Ula
    • malgosiek2 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 06:50
      Przy pierwszym porodzie mąż odmówił porodu rodzinnego i nie namawiałam,bo
      uważałam,że nie powinnam zmuszać.
      Teraz po 7 latach od pierwszedo porodu spytała mnie czy chcę więc
      odpowiedziałam,że jeśli ma ochotę to chcę.
      I teraz w lutym rodzimy razem.
      jeśli kategorycznie nie chce to nie zmuszaj.
      Pzdr.Gosia
    • nice_she Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 09:48
      moj maz tez zawsze powtarzal, ze nie bedzie ze mna rodzic, bo 'bedzie mnie
      bolalo' i w ogole to on nie moze patrzec na takie rzeczy. w sumie same
      argumenty dla mnie niedorzeczne smile. ja sobie jednak niegdy nie wyobrazalam
      nawet innego porodu niz rodzinny, ale nigdy nie mowilam mu, ze ma ze mna
      rodzic. zaskoczylo mnie to, ze im moja ciaza jest bardziej zaawansowana tym on
      bardziej zmienia zdanie. wszystko teraz planuje tak, zeby byc z nami podczas
      porodu smile i mam nadzieje, ze uda nam sie rodzic razem (w naszym szpitalu jest
      tylko jedna sala do porodow rodzinnych )
      ktoras z dziewczyn wspominala juz o artykule 'lekarz przywiazal mi nogi,
      polozna oszukala' moj maz sam go znalaz i przeczytal. zadzialalo bardzo
      pozytywnie jesli chodzi o porod rodzinny. po prostu nie chce, zeby spotkalo
      mnie, albo nasze dziecko cos zlego ze strony presonelu szpitala.
      dodam jeszcze, ze do szewskiej pasji doprowadzaja mnie faceci, ktorzy
      kategorycznie odmawiaja udzialu przy porodzie swojego dziecka, argumentujac to
      slowami: 'nie chce obrzydzic sobie kobiety'
      pozdrawiam
    • rodzacy_tata zacznij namawiać kogoś innego 04.01.06, 10:27
      Aneczko-85,
      wydaje mi się, że nie powinnaś rezygnować z porodu rodzinnego, jeśli twój mąż
      bedzie twardo odmawiał. po prostu spróbuj namówić na udział w porodzie kogoś
      innego, przyjaciółkę, kogoś bliskiego z rodziny. ważne żeby ktoś z Tobą był w
      tym czasie, pomógł, przypilnował.

      a może będzie tak, że jak znajdziesz kogoś, to mąż zmięknie i się jednak
      zdecyduje.

      przy okazji zapraszam na nowe forum "Rodzacy Tata" smile
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36083
      • kamakszi Re: zacznij namawiać kogoś innego 04.01.06, 11:59
        dokładnie.
        gdzieś to już pisałam, ale mizniknęło....uncertain
        mój luby był zdecydowany w pełni na wspólne rodzenie, ostatnio zaczłą się wahać. ja wczoraj przeprowadziłam krtką rozmowę, uznał, że jednak tak - postawnowionesmile)))(trzeba było już cokolwiek zdecydować, bo 3tyg ledwo do terminu zostały...)

        mężczyzna się boi, bowie o tymjeszcze mniej niż my - pierworódki. po prostu dlatego, że mniej czytają o tym (zazwyczaj), i raczej nikt imnie opowiada, jak towygląda (w przyoadku mego Lubego NIESTETY naopowiadał mu, kolega, i zaowocowało towłaśnie jego utratą wiary w sensowność i celowość jego obecności przy porodzie)

        ja mojego nie namawiałam, ale rozmawiałam z nim - i rozumiem, że o towłasnie Ci chodzi, stąd nie są chyba uzasadnioneataki, że nic na siłe itd. pewnie, że nic na siłe, no przecież że go tam kajdankami do łóżka nie przykujesz....
        ale rozmawiać - tak. po pierwsze, musiwiedzuieć, że chcesz by KTOŚ był przy Tobie. jak nie on - ok, to mama czy przyjaciółka.. ktoś kto zadba o Ciebie i ew. Twoje prawa (wiadomo - różnie to w szpitalach bywa...). Poza tym... kurde, ja nie rozumiemargumentu że "to nie dla facetów". do jasnej cholery, dla mnie też to nie jest. Ból, krew, ogromny wysiłek - sorry,nigdy nie mówiłam,że mnie to bawi.
        Trzeba po prostuna to spojrzeć od innejstrony - ja już to w sobie wypraciowałam (chybasmile... Obok całej tej krwawej, ohydnej otoczki -jest też coś, co trudno nazwać słowami. Jakiś niesamowity,symboliczny akt. Pięknyw innym wymiarzeniż ten "namacalny".

        Poza tym nigdynie zapomnę słów jednej z kobiet,która rodziła z mężem. Powuiedziała, że nic tak nigdy nie zacieśniło więzi pomiędzy nimi, jakwspólne przejście przez to zdarzenie.
        Towłaśnie ejst dla mnie piękne, na to liczę.

        PS a co do niezdążenia z lewatywą itakich tam... sorry,ale uwazam mojego Lubego za mądrego człowieka, i mam nadzieję, że on zdaje sobie sprwę, że ja tak jak on robię kupę odbytem,a nie że ulatuje ona ze mnie mgiełką o zapachu bławatków. więc nie sądzę, by miał doznać jakiegoś szoku.
        pozdrawiam i powodzeniasmile
        • shamsa Re: zacznij namawiać kogoś innego 04.01.06, 12:21
          wszystkie odchody laduja w specjalnym kuble tuz pod rodzaca i facet stojacy u
          wezglowia raczej nie ma okazji sie na nie gapic. jest tam po to zeby ciebie
          wspierac a nie przyjmowac porod
    • vasylkova Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 12:13
      Ja nie wyobrazalam sobie porodu bez meza (przy pierwszym bylam jeszcze samotna matka) - moj na szczescie chce byc ze mna. Ale niedawno, czytajac troche na ten temat naszla mnie refleksja, ze jesli facet jest przeciwny, to jaki wlasciwie mialoby to miec sens? Uwazam, ze trzeba namawiac, ale nie za wszelka cene. Jesli ciagle jest stanowczo na "nie" - moze pomysl o obecnosci przy porodzie innej zaufanej osoby - mamy, siostry, poloznej, ktorej ufasz?
    • mycha79 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 12:22
      Nie namawiać i nie zmuszać. Pomyśl sobie jak ty byś się czuła, gdybyś chciała
      rodzic sama, a on próbowałby cię nakłonić do porodu rodzinnego. Jeśli nie
      zmieni zdania na szkole rodzenia - odpuść.
    • bwiolab Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 04.01.06, 14:09
      Mąz poszedł dobrowolnie i chwała Bogu! NIe wyobrażam sobie słaniania po
      korytarzu przez 20 godz sama (nie mogłam leżec z bólu) a potem porodu - 4kg
      córka siłami natury. Mąż też nie stał między nogami tylko podtrzymywał mi głowę
      przy porodzie i twierdzi, że na drugi też pójdzie. Sam nie lubi zastrzyków i
      dentysty wink Rozmawiaj z mężem, może ściagniesz jakiś film o porodzie rodzinym?
      • ewa_mewa Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 05.01.06, 09:09
        A w jakim celu chcesz go namawiać na cokolwiek? To jest indywidualna sprawa
        każdego, czy chce czy nie chce w tym uczestniczyć. Nie wiem czy byś chciała
        uczestniczyć na siłe w jakiejś krwawej i mało estetycznej czynności
        fizjologicznej z nim w roli głównej (bo co byście tu nie mówiły o cudownym
        przeżyciu, to tym w gruncie rzeczy jest poród). Co za egozim, żeby na siłe kogoś
        do tego zmuszać.
        Ja jestem w 5 miesiącu i do głowy by mi nie przyszło namawiać kogokolwiek żeby
        był ze mna przy porodzie. To musi wypływac z potrzeby serca.
        • maga202 Re: jak namowic meza na porod rodzinny? 05.01.06, 09:36
          Nie kogoś tylko własnego męża i ojca dziecka, które ma przyjśc na świat. Mi też nie uśmiech się by przy porodzie i jak mnie ktoś do tego namówi?
          Drodzy Panowie trochę odpowiedzialności za własne rodziny.
Pełna wersja