almamag
05.01.06, 17:36
W swoim liście do Fundacji opisałam dokładnie swój poród. Absolutny brak
informacji, krzyczenie na mnie, sugestię, że chce zabić swoje dzieko (nie ma
tu pomyłki to slowa odbierającej małą lekarz) i zrzucanie całej winy na mnie
za komplikacje przy porodzie to cos czego nigdy nie zapomnę. Zasłanianie się
przez pania doktor która odbierała mój poród podobno "dobrem dziecka" było
wykorzystywane do odreagowania jej zmęczenia. Od innych pacjentek z oddziału
połozniczego dowiedzialam się, że poprzedniego dnia pani doktor do godziny 22
przyjmowała pacjentki w prywatnym gabinecie( jedna z kobiet na mojej sali
była tego dnia na wizycie u niej). Nic więc dziwnego, że trudny poród o 7
rano wzbudził tyle niechęci. Czy przychodzenie w tym momencie do pracy to nie
jest ewidentne dzialane na szkode dziecka?