kasiulka25
10.01.06, 20:30
Na początek nieco o mnie - mam trzy letniego syna, na Wasze forum zaglądam
przez sentyment
Przeczytalam właśnie "jak leci" listy opisujące porody (Akcja Rodzić po
Ludzku) - i na kilka pozytywnych przypada sporo negatywnych.
Lekarze nie informują o tym co się dzieje z rodzącą, olewają, położne to
samo. Dlaczego?? ja rozumiem, dla nas, rodzących kobiet jest to najważniejszy
dzień, dla nich "kolejna" pacjentka. Ale czy empatia tak dużo kosztuje??
Przecież nikt nie oczekuje glaskania non stop po głowie (od tego ostatecznie
jest maż lub niemąż na sali), ale czy duzo wysiłku wymaga ciepłe
słowo "proszę się nie martwić, boli, ale za to niedługo zobaczy pani
dziecko"? tu chyba nie dadzą wielkiego efektu kolejne akcje, niestety
Swojego porodu nie wspominam najlepiej. Wywołany oksytocyna, odmówiono mi
znieczulenia, dziecko wypchnięte na siłę, szycie krocza bez znieczulenia,
dziecku złamano obojczyk, położne nie chciały pomóc ani w przystawieniu
małego do piersi, ani w niczym innym. A rodziłam w szpitalu odznaczonym
chyba albo II miejscem w akcji albo wyroznieniem, nie pamietam. W trakcie
porodu usłyszałam jak połozna drze się na rodzącą dziewczynę w sali obok
(popłakiwała z bólu i z poczucia bezradnosci jak mniemam, była sama) " a jak
ci wkładał f..ta to nie bolało?!" Zgroza.
Na studiach medycznych powinno się uczyć przyszłych medyków, że rodząca
kobieta nadal ma swoje uczucia, lęki itp, i nie powinno się jej traktować jak
kawał mięsa. Może nasze córki w przyszłości nie będą miały złych wspomnien z
porodów..
Pozdrawiam
--Kaśka--
AtoAleks