Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znajomych

16.01.06, 15:38
No właśnie-to trochę tak a propos wątku o histerii-mam wrażenie,ze nawiększą
robią wszyscy krewni i znajomi z powodu naszej własnej, prywatnej ciąży.
Można albo zgłupieć albo wkurzyć się na maxa.Ja mam zazwyczaj to drugie.
Zaraz Wam zaserwuję parę przykładów. Mówię,że mam niskie ciśnienie i rano
piję sobie kawkę rozpuszczalną, żałuję,że niestety nie sypanąsadbo jeszcze
mnie od niej odrzuca.Na to kolega:Nie pij kawy-bo szkodzisz sobie i
dziecku.Wrrrrrrr-więc mówię mu spokojnie-mój lekarz powiedział,że mam się
zastanowić, co lepsze dla dziecka "przewracająca się" mama, czy mama, która
wypije małą czarną?Oczywiście do komputera mam nie siadać, bo promieniowanie
( a komp to moje narzędzie pracysmile,komórki nie odbierać. No a jedna znajoma
odradza stosowanie pudru w ciąży-bo to wszystko "przeniknie".Ostatnio prawie
się pokłóciłam z mamą-bo powiedziała,że mam się niczym nie smarować na
brzuchu,szczególnie niczym ujędrniajacym (no bo oczywiście przeniknie)i nie
farbować włosów (czekałam dotąd tylko dlatego,że fatalnie się czułam i nie
byłabym w stanie zajść do fryzjera) a teraz mam zamiar jak najszybciej się
wybrać, o kremie pod oczy już nawet nie wspomnę. Jak tylko już coś takiego
słyszę-to robię się najeżona- i mówię do męża-że wierzę,że nasze dziecko
urodzi się zdrowe, bo gdyby co-to na pewno otoczenie osądzi,że winna jestem
ja. O używanych ciuszkach już też usłyszałam,ze chyba zwariowałam.Ba-nawet
to,że chcemy stare łóżeczko (ale wiążace się z moimi osobistymi wspomnieniami)
przystosować do potrzeb naszego dziecka jest kwitowane głupimi tekstami "nie
stać Was na nowe?-przecież to kosztuje grosze". Muszę iść na konsultację do
chirurga (przepuklina) więc oczywiście pytania po co?-jeszcze będzie kazał
robić ci cesarkę-bo oni są wygodni (znaczy lekarze)-a tak przecież to nic nie
przeszkadza...tia-wolę,zeby ocenił to ktoś mający wiedzę medyczną.Pewnie też
tak macie-smileja ostatnio (zawsze można zrzucić na hormony hihi) po prostu
bezposrednio "odpalam" tekstami typu:-ok-to myć też się przestaję-bo tyle
chemii w tym wszystkim, hm... tylko nad oddychaniem trzeba by się zastanowić,
bo to chyba też niezdrowe powietrze takie skażone.
Tak po prostu musiałam się "wykrzyczeć", bo najgorsze,że później mój maż mówi-
ale jesteś pewna,że jak zrobisz sobie pasemka, to nic się nie
stanie?!!!!!!!!!!!!!!!!
    • kinga2877 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 15:42
      a no i zapomniałam o najcześciej powtarzającej się radzie-jedz więcej-za mało
      jesz.zawsze byłam szczupła, a w ciąży mam zamiar przybrać tyle ile mój organizm
      zażąda-ale nie mam zamiaru objadać się jak na siłę słodyczami, bo ich nie lubię
      i kiedyś też nie lubiłam.Nie jem kwaśnego-mimo że wszyscy wciskają we mnie
      kiszone ogórki i kapuchę bleeeeesmile))))))
    • mayesia Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 17:35
      Wiesz co ci radzę/ Olej to wszystko, bo wszystko co zacytowałaś, to faktycznie
      jakieś bzdury. Olej i rób po swpojemu, matczyna intuicja jest ważniejsza niz
      glupie gadki nawet ze strony tych troszczących się i kochających ludzi. Rób
      wszystko na przekór, wtedy każdy sie zorientuje ze masz swoje zdanie i
      postępujesz w sposób najbardziej słuszny wg ciebie. Ja tez sie nasłuchalam, o
      tym, ze nie słucham zabobonów, ze nie przypielam do wózka czerwonej wstążeczki,
      ze hartuje dziecko (czyli nie przegrzewam), ze pokarm ma za tłusty. Wkurza to
      jak cholera, ale robilam zawsze po swojemu i zawsze na przekór i dali spokój.
    • malami1001 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 17:45
      Witaj Kingasmile I na wstępie od razu Ci powspółczujęsmile Masz niełatwo i nie
      zazdroszczę Ci. Ja takie teksty skwitowałam krótko: gadacie głupoty, doszkolić
      Wam się trzebasmile Albo inaczej: lekarz pozwoliłsmile Trzym się cieplutko i olewaj
      gadkismile
      Pozdrawiam 27tc
    • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 18:20
      U mnie taka doradczynia jest tesciowa. Wiec po pierwsze: jem za malo. Fakt ze
      staram sie malo utyc, ale jem ile tzreba i jak tzreba a nie objadam sie
      tluszczem i slodyczami.Po drugie: dzierga mi sweterki na drutach, ktorych nie
      znosze, wmawiajac mi ze latem dziecko musi nosic sweterki.Trzecia rada: w domu z
      dzieckiem musi byc 24 stopnie.My mamy 10 -12 st i juz 18 bedzie dla mnie maxem (
      a takie jest idealne).Dziecko ma spac pod kolderka w poszwie a pod tym kocyk
      polarkowy a pod kocykiem przescieradelko, zeby nie poplamic.Kurde, chyba bym to
      dziecko zadusila.W wozeczku ma byc kolderka i podusia, uparla sie i kupila mi 2
      komplety poscieli do wozka.A ja mam rozek, kocyk i spiwor do wyboru.Kurcze, jak
      ona mnie dobija!
      • kadewu1 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 18:35
        Pytania do mnie w 6. czy 7. miesiącu - ile przytyłam (niewiele). Kilogram.
        Ooooooo, to ci zęby/włosy/niepotrzebne skreślić wypadną potem... Dziecko będzie
        małe. Ja: jest bardzo duże, górna granica. Oooooo, to niedobrze, bo... itd.
        Rada: zignorować.
        Ka
        • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 18:59
          Cos mi sie przypomnialo a propos twojego wpisu. Na poczatku grudnia (6 miesiac)
          zjechalismy do moich rodzicow, najpierw kolo 700 km samochodem, potem
          samolotem.Moja babcia mowi do mojej mamy: boze, jak ona z tym brzuchem bedzie
          podrozowac.Na to mama: ale ona w ogole nie ma brzucha i czuje sie
          swietnie.Babcia: oj, jak nie ma brzucha, to dziecko kalekie bedzie! Smiac sie
          czy plakac?
          • kadewu1 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 19:24
            I 10 000 razy pytanie: jak się czujesz?
            Kurde, normalnie.
            Ratunku.
            Ale w drzwiach nikt nie przepuści (moi studenci, koledzy) i raczej mało kto
            chce pomóc w niesieniu ciężich rzeczy (nie mam pretensji, tylko jest tak, że
            niby widzą, a nie widzą...)
            Ka
            • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 19:26
              Mnie znow wszyscy mowia: pokaz, pokaz brzuch.Kiedy pokazuje: O, juz cos niecos
              widac!No kurde w koncu jestem w 31 tc i to, ze niedawno dopiero zaczal rosnac
              nie znaczy, ze sie nie pojawi do konca.Ech, czasem to sie posmiac mozna i
              podenerwowac.
              • mamamarti Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 20:09
                Ja po urodzeniu dziecka pierwszego ciągle słyszałam rózne uwagi (kochana, nie chcę Cię straszyć, w ciązy to jeszcze małe piwko, a jak potem wszyscy będa mądrzy!!). M.in. własnie o tym, że żle dziecko ubieram (za lekko),że na pewno mu zimno ( a teraz ma prawie 3 latka i prawie w ogóle nie choruje),a jak płakała sobie to że na pewno ma skazę białkową (to Teściowa) albo mam za tłusty pokarm albo za chudy (to Mama) albo w ogóle za mało. Jakoś to przezyłam, choć nieźle się nadenerwowałam, z płaczem włącznie. A teraz nauczona doświadczeniem mam zamiar OLEWAĆ takie uwagi. Choć czekają mnie oczywiście te dotyczące wychowania dwójki dzieci (pt. jak sobie poradzisz z dwójką, czy starsza nie ma kompleksów, czy nie jest zazdrosna itp.)smile). Tak to już jest, ludzie to doktorzy wszechnauk!
                Pozdrawiam, Aga.
                • mmalicka21 coś okropnego te dobre rady 16.01.06, 20:39

                  ja tez tak mam
                  - a wiesz madziu że nie powinni przy tobie palić???
                  - a wiesz madziu że za dużo wina to źle?????
                  - a wiesz że musisz kupić śpioszki bawełniane a nie sztuczne????
                  - nie jedz za duzo bo będziesz gruba????
                  -nie chodź sama bo coś ci sie stanie??????
                  ia tak dalej

                  czy ja jestem nienormalna???? czasami mi sie tak wydaje......jak by to było
                  dziecko rodziców i rodzeństwa nie moje a ja bym była najgłupsza na
                  świecie.......o boże
            • olcia1006 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 20:47
              Ja na to pytanie dostaję wysypki. Zwłaszcza jak ktoś sie mnie pyta codziennie. Ostatnio mąż sie mnie zapytał wiec powiedziałam mu że jak sie nie żalę to chyba przyzwoicie i że jak się chce pokłócić to niech sie nie wysila tylko zapyta jak sie czujesz.
              Pozdrawiam
              • edytais Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 16.01.06, 22:32
                Pamietaj nie podnos rak nad glowe bo pepowina bedzie zawiazana wokol szyjki.
                Tez dostawalam stos rad, ale niektore sie przydaly.
                Miej ucho jak sitko, jedne razy niech jednym wlatuja drugim wylatuja, te lepsze
                rady pamietaj. Nie przejmuj sie jak jest ich za duzo. Ja sie niepotrzebnie
                tylko denerwowalam. Najlepiej to podziekowac z usmiechem na twarzy, niech sie
                ciesza, a robic swoje. Po co sie stresowac.
                Szczegolnie jak rady sa od osob bezdzietnych.
                Moj tata to zawsze mowil "nie daj sie sprowokowac" lub
                "jestes jeszcze glupsza jak glupiemu dajesz sie sprowokowac" smile
              • karolcia86 Przecież oni chcą dobrze 16.01.06, 22:36
                Ja wiem że to wkurza, ale słuchajcie, przecież oni wszyscy chcą dobrze i
                starają się jak umieją okazać Wam zainteresowanie. Popatrzcie na to z tej
                strony i też starajcie się być miłe. No chyba że ktoś jest złośliwy, ale myślę
                że takich jest mało.
                • a_pynia Re: Przecież oni chcą dobrze 17.01.06, 07:48
                  Tacy już sa ludzie - zawsze chcą byc mądrzy i dawać na siłe dobre rady... Teraz
                  to jeszcze nic, poczekajcie aż dziecko się urodzi smile)). Mnie sasiadka
                  przeklinała, ja mogłam się wybrac na dwór z 5 miesiączną córeczką niczym nie
                  okryta w wózku w body z krótkim rękawem i skarpetkach i BEZ CZAPKI!!!!! Było
                  32*C na dworze i zero wiatru smile. Pomijając uwagi na temat jedzenia, karmienia
                  itp. Najlepiej coś takiego kwitować uśmiechem i mowić :tiaaaa....
                  Żeby nie narażać się na uwagi sąsiadek po prostu nie mówiłam o ciąży,
                  dowiedzieli się z tydzień temu.
      • miriam57 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 09:03
        Poczekaj, jak urodzisz. Dowiesz się, że powinnaś wiązać czerwone wstążeczki "od
        uroków". Kiedy dzieci miały pleśniawki, radziła przecierać buzię zsiusianą
        pieluchą. Może się okazać, że dziecku szczęście zapewnia kołyun, wyhodowany z
        tyłu głowy.
        Kobiety, nie przejmować się, olewać, dziecka nie przegrzewać. Kiedy moja
        starsza córka miała 6 dni przyszła do nas położna (był luty, na dworze -12
        stopni, w mieszkaniu ok. +20), ściągnęła z Kasi kołderkę i kazała przykrywać
        ręcznikiem, a tylko na noc kocykiem w poszewce i koniecznie bez poduszki.
        Dziecku ciepłotę sprawdza sie na karku, a nie ciepłotę rąk i nóg. Moje dwie
        córki, chowane lekko w niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie, mając 19 i 17
        lat, bez względu na temperaturę w domu, chodzą w szortach, z bosymi nogami (bez
        kapci) i w T-Shirtach. O chorobach dzieci zapomniałam na początku podstawówki.
        Trzymajcie sie dziewczyny, słuchajcie lekarzy i własnej intuicji. To Wy, a nie
        babcie decydują o chowaniu i wychowaniu dziecka. Jak macie problem, proście o
        radę, a w innym wypadku - dziekujcie uprzejmie i róbcie swoje.
    • dziubekl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 08:40
      wybieralismy sie ostatnio z mezem w gory, tzn. w dolinki w gorskiej okolicy
      zeby pospacerowac z dala od tlumow i samochodow; to tesciowa (ktora jest
      katastrofistka do potegi-zawsze mnie zaskakuje, bo zawsze cos
      nieprawdopodobnego wymysli)tesciowa tym razem wymyslila, ze nie powinnismy
      jechac bo tam jest inny klimat i wyzsze cisnienie na pewno mi i dziecku
      zaszkodzi. rece mi opadly i jej powiedzialam ze ona zawsze widzi tylko to co
      zle i niech lepiej nie kracze. dala spokoj.
    • annairam Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 08:54
      Te "dobre rady" sa okropne... Jak bylam w ciaży to miałam wrażenie, że prawie
      wszyscy chcą mnie przestraszyc. Na początku mówili, że bedzie fatalnie bo
      mdłości (rzeczywiście troche były), że zachcianki w stylu kapusta, ogorki, etc.
      (jakoś nie doświadczyłam wink), potem, że ciśnienie, puchnące nogi, migreny, etc.
      Jak byłam w 5 miesiącu to przestałam ich wszystkich słuchać (oprocz mojej mamy,
      ktora jakoś nie uważa, że ciąża, poród i niemowle w domu to coś strasznego,
      raczej, mimo oczywistych trudności jest super. jak zauważyłam to poglad malo
      popularny...)Pojawiły sie oczywiście także opowieści mrożące krew w zyłach na
      temat porodu (nacięcia, straszne bole, krwotoki, konieczna depresja po, zle
      gojace sie rany, etc.). jak mowilam, ze chce urodzić bez znieczulenia i mam
      nadzieję, że bede świadoma i oczekuję, że porod to bedzie w sumie wydarzenie
      niesamowite i bardzo pozytywne to wiekszość kobiet patrzyła na mnie jakbym była
      najwiekszą naiwniaczką na świecie. Jakoś mi się odało smile a ciąże wspominam
      bardzo dobrze. Po urodzeniu coreczki dałam sie wmanewrować w "dobre rady"
      ciotek, teściowej, koleżanek, etc. Efektem tego była histeria i przekonanie, że
      nie umiem sobie poradzić. Wszyscy, nie wiadomo dlaczego, uważaja że ich metody
      postepowania z małym dzieckiem są jedynymi słusznymi. Kiedy przestałam słuchać
      innych a zaczełam dokładnie obserwować moją córeczke ona stała sie duzo
      spokojniejsza, zadowolona a ja dopiero wtedy tak naprawde zaczełam cieszyć się,
      że jestem mamą.
      Nie twierdzę, że ciąża, poród, opieka nad noworodkiem to sielanka. Są różne
      trudności i niebezpieczeństwa ale po co się na nich tylko skupiać? Przecież to
      wszystko jest cudem, jest czekaniem, powitaniem a potem poznawaniem naszego
      dziecka.
      Nie dajcie sie zwariować! To, że pierwszy raz jestesmy mamami nie znaczy, że nie
      umiemy sobie poradzić i, że nasza opinia niewiele znaczy. Pozytywne podejście,
      rozsądek i wsłuchanie się w siebie i maleństwo i bedzie dobrze. Życze wszystkim
      przyszłym i młodym mamom (i tatusiom też) powodzenia i samych rzeczywiście
      dobrych rad i pogodnych ludzi wokół siebie.
    • oxygen100 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 09:06
      hehe ciemnota i zabobon swieca triumf!!! Ale ja tylko w kwestii formalnej. Chce
      zdementowac kolejny zabobon (poparte wiedza medyczna hehe). Dziecku w lonie
      matki nie grozi NIEDOTLENIENIE (o ile nie jest zwiazane z patologia lozyska czy
      naczyn pepowinowych ale to inna bajka). Poniewaz pluca w rozwoju plodowym sa
      nieczynne (zaczynaja "dzialac" wraz z pierwszym krzykiem po urodzeniu)dziecko
      nie oddycha tlenowo jak ludzie. Dziecko korzysta z glikoloizy beztlenowej z
      waznego powodu: produkty beztlenowego metabolizmu sa latwiej przyswajalne.
      Obnizaja one troche pH krwi ale to ma znaczenie ochronne i prekondycjonuje
      organizm uodparniajac jakby na kwasica metaboliczna. Tak ze bzdury zwiazane z
      tym "ze dziecko sie niedotleni" mozna spokojnie olac bo nie maja zadnych
      biochemicznych podstaw. Dziecko z zalozenia jest niedotlenione smile)) ale to
      fizjologia nie patologia.
      • kinga2877 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 09:31
        Ale wiecie co?Nie wiem czy przyznacie mi rację-że jak tak się wszystkich
        posłucha-tych "mądrych", co przecież lepiej wiedzą bo po 30 lat więcej na
        swiecie żyją niż my-swoje dzieci odchowali (odchowały)to można by czasem popaść
        w jakąś paranoję.Bo nawet jak się nie wierzy- w jakieś historię
        o "przenikaniach" farby z pasemek do płodu, to człowiek zaczyna się trochę
        zastanawiać, a że głupio trochę zapytać o takie rzeczy lekarza, to później
        takie pytania na forum wychodząsmile)))))-Ja tylko naprawdę nie chciałabym
        usłyszeć- gdyby nie daj Boże dziecko urodziło się z jakąś wadą (jest pewne
        obciążenie genetyczne),że to moja wina-bo włosy, kremy, za mało jedzenia, za
        ciasne spodnie itp. itd. A i na koniec hicior, który ostatnio powalił mnie z
        nóg- jak wspomniałam o możliwości cesarki ze względów medycznych-których
        absolutnie sobie nie wymyśliłam-to jedna z ciotek-cytuję "oszalałaś-cesarkę
        robią tylko tym, co aborcję miały".Hm....a ja myślałam,że to wykształcona,
        mądra kobieta, co to swoje w życiu przeszła......
        • joannna4 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 10:20
          Mnie tzw.dobre rady doprowadzały do furii. Przy pierwszej ciąży wciąż słyszałam
          od teściowej, żebym tyle nie jadła (przy konsumpcji np.jabłka), że będę później
          gruba, a w trakcie odwiedzin w szpitalu (2 dni po porodzie) powiedziała:
          Szkoda, że nie ma tu wagi, sprawdziłybyśmy, ile ci zostało.... Mało się w tym
          szpitalu nie popłakałam....
          Pół roku po porodzie ważyłam mniej niż przed ciążą, też było źle (Jesteś za
          chuda, nie odchudzaj się, dziecko, bo źle wyglądasz).
          A doradców od karmienia piersią to było na pęczki. W końcu (ile tego można
          słuchać) na tekst, że powinnam pić więcej mleka, żeby mieć lepszy pokarm
          (buhahaha), odpaliłam, że może lepiej popasę się na łące, jak krowa - w końcu
          dają tyle mleka...
          O czerwonych wstążeczkach, podnoszeniu rąk w ciąży, farbowaniu włosów w ciąży
          nie wspomnę, bo to norma.
          Teraz znów jestem w ciąży i po każdej "dobrej radzie", przypominam sobie złotą
          myśl Francois de La Rochefoucauld: Dobre rady to coś, co daje człowiek, gdy
          jest zbyt stary, by dawać zły przykład.
          Pozdrawiam serdecznie.
        • oxygen100 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 11:47
          kiedys pokusilam sie o przeliczenie jaka dawka witaminy A bylaby poronna.
          Wyszlo mi ze nalezaloby spozywac i opakowanie kremu dziennie hehe. Jesc nie
          smarowac skore!! Poza tym skora jest bariera ochronna aby substancje
          niepozadane nie przenikaly przez nia. Nawet jesli zreszta cos przeniknie nawet
          ta nieszczesna witamina z kremu to przeciez czlowiek posiada okolo 5 litrow
          krwi. Jakie musi byc stezenie tych trucizn??? Fentomolowe???? (12 miejsc po
          przecinku molarne)Jeszcze aby lek czy cokolwiek dotarlo do tkanek w ktorych
          moze siac spustoszenie musi miec okreslona biodostepnosc i dlugi czas
          poltrwania. Ta jest rzedu kilku % 2-3. Lepiej liznac troche farmakologii zanim
          sie zacznie szarlatanskie teorie rozpowszechniac jak z ta witamina przenikajaca
          przez skore hehe. Nawet jesli troche przeniknie przez naskorek to raczej i tak
          dziala miejscowo niz obwodowo.
          A propo cisnienia w gorach to wydaje mi sie ze tam jest nizszesmile) Cisnienie
          jest najwyzsze przy powierzchni ziemi im wyzej tym jest mniej powietrza dlatego
          na Mount Everest wchodzi sie z tlenemsmile)
          -
          • asiunia007 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 12:06
            Czytałam wlaśnie Wasze opowieści kiedy moj kolega z pracy zapytał czy chce
            napic się herbaty, a po chwili sie zreflekowal i powiedział "Albo nie, ty chyba
            nie powinnas pic teraz herbaty" zabronil mi rowniez spozywania "goracych
            kubków", ktorych i tak nie piję hihihihihihih
    • gonia28b Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 12:07
      Hihihi! Najlepszy to ten Twój mąż. Ja też dostaję "cholery" kiedy wysłuchuję
      tych wszystkich dobrych rad. Tyle, że ja nie muszę wysłuchiwać rad dotyczących
      mojej ciąży (moja Mama sama będąc w 5 m-cu grała w "siatkę" - tak opowiadała).
      Niestety, jednak muszę wysłuchiwać rad dotyczących wychowywania dziecka: jakie
      pieluszki (tetrowe tylko i wyłącznie), w co się ubiera dziecko (śpiochy i
      kaftaniki - tylko i wyłącznie), ech... mogłabym wyliczać bez końca.
      No właśnie, ubieranie dziecka. Moja Mama stwierdziła, że ona nam sfinansuje
      wyprawkę dla dziecka. W związku z czym, gdy idziemy do sklepu z rzeczami dla
      małych dzieci na pierwszy ogień idą wszystkie te śłodziuchne śpiośki - yyyy -
      róziowe z serduśkami i falbaneckami, i te psiesłodkie kaftanicki z
      kołniezyckiem typu bejbi... Aaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!
      Ja wszystko rozumiem, moja Mama chce dobrze i w ogóle... I bardzo się cieszy,
      że zostanie babcią. Powinnam być Jej za to naprawdę wdzięczna. I jestem...
      Ale, na Litość Boską, minęło już prawie 30 lat, od kiedy Mama wychowywała swoje
      ostatnie dziecko. Ileż ja się musiałam natłumaczyć i naużerać, że teraz liczy
      się wygoda, że są body i pajace - bardzo estetyczne i praktyczne. A pieluchy
      jednorazowe ułatwiają życie i dziecku i rodzicom. No coż, ale 30 lat temu było
      dobrze. I gadaj tutaj z taką sad
      Trzymajcie się. Nie dajmy się zwariować.
    • ares1976 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 12:29
      Mnie na szczęście nikt dobrych rad nie dajesmile Olej to wszystko i staraj się emocje trzymać na wodzy. Przecież i tak jesteś pewna swoich racji, więc traktuj te "dorady" z przymrużeniem oka.
      • gonia28b Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 12:36
        Szczęsciara z Ciebie. Tylko, żeby to jeszcze było takie proste tak olać te
        wszystkie nalepsze, najwspanialsze i nasłuszniejsze rady.
        Pozdrawiam cieplutko smile
    • edyta.zan Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 13:07
      Z najdziwniejszych rad, to, zebym nie jadla tak duzo, a nawet zaczela sie
      glodzic, bo mi dziecko za duze urosnie.
      Inna od kolezanki, zebym nie jadla migdalow (ktore chrupalam wlasnie po
      obiedzie na zgage), bo sie w ciazy nie powinno jesc. Chyba jej sie troche
      pomieszalo, bo jesli juz to po urodzeniu.
      Na informacje, ze wlasnie dziecko mnie kopie, moja tesciowa wyskoczyla z
      tekstem, ze to zle, bo jak kopie, to znaczy, ze sie dusi. Taaaak i to pewnei
      sie tak dusi pare razy na dzien....
      No i najgorsze co moja babcia wymyslila, zebym wyrzucila kota z domu, bo
      dziecko urodzi sie z "kocimi lapkami".
      • gonia28b Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 13:22
        Hihihihihi!
        Nie no... naprawdę dobre wink)
      • aniuta75 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 13:47
        Hihihi "kocie łapki" wygrywają big_grin
        Moi rodzice jakoś tak normalnie. Tylko jak przyjeżdżaliśmy z mężem na
        niedzielne obiadki do nich to mi mama opowiadała, że zanim ustalili z tatą co
        będzie na obiad to on zawsze się pytał, czy ja to będę mogła jeść smile)).
        Biedaczkowi się pomyliła ciąża z tym okresem po, kiedy na początku może
        rzeczywiście jakąś tam dietę trzeba trzymać i nie jeść wszystkiego jak leci. Za
        to wygrywa moja teściowa. Jakieś 20 lat temu była pielęgniarką, więc jest
        mądrzejsza od lekarza. Za każdym razem jak dzwoni albo się spotykamy to pada
        pytanie czy mam zgagę. No oczywiście, że mam, jak zjem coś czego nie powinnam.
        I oczywiście pada odpowiedź, że Pyzatemu włosy rosną smile)). Po którymś razie nie
        wytrzymałam i powiedziałam jej, że to zabobony jakieś. Nawet sobie nie
        wyobrażacie jak wielkie było jej oburzenie, że jak jej nie wierzę to mam się
        lekarza zapytać, to on to na pewno potwierdzi. Tiaaa... Teraz to nic, ale już
        się boję co to będzie, jak Pyzaty w końcu ze mnie wyskoczy... Przecież ona
        pracowała zawodowo i wie lepiej (teraz to jest bardzo ważny dla niej argument w
        razie jakiegoś sporu) a ja to zarozumiała jestem i gó...o wiem. Ehhhhh

        Ania i Kubek vel Pyzaty (39tc)
        • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 14:28
          Aniuta, dokladnie jak moja tesciowa, ktora byla pielegniarka w psychiatryku.Ale
          za to miala 2 miesieczne praktyki na porodowce, 35 lat temu i ona wiadomo,z e
          wie lepiej.Zalamac sie idzie.I wydaje biedula pieniadze na rzeczy, ktorych ja
          uzywac nie bede ( np.posciel do wozeczka, lacznie z podusia.A najlepiej bylo,
          jak zaprosila nas z mezem na zakupy, dla mnie na porodowke, chciala mi
          sprezentowac.Jak mi zaczela wrzucac do ksoza, to mi oczy wyszly!Tlumacze ze to
          mam, to mam, a ona sie obrazala co chwile. Przyszlo do palcenia, a moja tesciowa
          stwierdzila, ze w sumie to ona jets bez kasy i zaplacil moj maz, 100 euro
          (zyjemy z jednego zasilku dla bezrobotnych).Po prostu ryczalam w domu z nerwow,
          mogla mi mama poprzywozic rzeczy z Polski, tansze i ladniejsze.
          • guderianka Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 14:40
            ja w takim razie uwazam sie za szczesciare-mi nikt nic nie radzi i nie mówi co
            mam robic.mama co jakis czas dzwoni i o zdrowie pyta-tak samo tesciowa.
            tesciowa tylko na poczatku ciązy powiedziała ze "ja to w całej ciązy 8kg
            przytyłam" i ja teraz czuje sie gorsza bo do 7mca przytyłam 8kg hy hy hy
            straszne rzeczywink
            • misae Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 15:32
              takie rady przyjmuje sie z usmiechem na twarzy, mowi sie "tak tak, pomyslimy", a
              potem robi sie swoje...
              Nie ma sie czym denerwowac, ludzie tak juz maja ze czesto zbyt spiesza sie z
              dawaniem rad, sama nigdy nie poradzilas czegos? Zastanow sie...
              Ja tam doradzam jak ktos otwarcie pyta lub narzeka, jak nie to sie nie
              odzywam...wiec jesli nie pytasz i nie narzekasz, a ludzie dalej radza - to sie
              tylko usmiechaj :o))))) bo jak sie zaczniesz szarpac, to wkrotce nikt nie bedzie
              chcial z Toba rozmawiac- tak to juz niestety jest...
              • kinga2877 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:02
                No niezupełniesmileprzynajmniej w moim wypadku.Ja raczej jestem Zosia Samosia i
                rzadko pytamsmile (no chyba,że na forum-bo przynajmnniej odpowiadają te co coś
                podobnego przeżyły) generalnie lubię "doczytać"smileszczególnie w kwestiach
                medycznych. A te niby rady, co to ludziska dają-to jest na zasadzie: ja cieszę
                się,że czuję się lepiej (bo była masakra po prostu-a nie jestem mimoza)i mówię
                w towarzystwie no wreszcie-pójdę sobie do fryzjera, włoski trochę
                odświeżę....no i zaczyna sięsmile)))))))"Bój się Boga dziewczyno-chcesz,żeby
                dziecko było chore??" itp. itd. Ale generalnie nie będę się tym denerwować-choć
                jestem buntowniczką-lubię poprzerzucać się argumentami z osobą, która jakieś
                zabobony szerzy i dociekam dlaczego tak myślismile))))))nikogo nie biję-tylko
                pokazuję,że mam swoje zdanie poparte jakimiś wiarygodnymi info na dany
                temat.wiem tylko tyle-że jest wiele z nas, które się takimi rzeczami przejmują
                i stresują-bo przecież mama czy teściowa mają poważne doświadczenia "ciążowe"
                za sobą, więc coś w tym musi być.Tu przykład mojego męża, który upewnia się po
                kilka razy, czy aby na pewno JA mam rację.
                • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:04
                  No wlasnie, co ci ludzie maja z tymi wlosami? Nie widze zadnego zwiazku z
                  obcinaniem wlosow, czy nawet farbowaniem a szkodzeniem dziecku.Bezsensowny zabobon.
                  • kinga2877 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:10
                    simonkapl napisała:

                    > No wlasnie, co ci ludzie maja z tymi wlosami? Nie widze zadnego zwiazku z
                    > obcinaniem wlosow, czy nawet farbowaniem a szkodzeniem dziecku.Bezsensowny
                    zabo
                    > bon.
                    Wiesz co, nie wiemsmileChoć w broszurce, którą dostałam od lekarza taka książeczka
                    na 9 miesięcy-napisali tak łagodnie,że do fryzjera i owszem,ale z farbowaniem
                    dac sobie spokój (akurat wczoraj za książeczkę wziął się mąż i pokazał mi z
                    triumfem- "widzisz?!!!!").Więc pokazałam mu rok wydania książki 1999- a dla
                    jego spokoju powiedziałam, że od tamtego czasu farby się zmieniły, a poza tym
                    pasemka to nie farbowaniesmile Ale jazda będzie i tak niezła-teściowa to mnie
                    chyba wyklniesmile)))))
                    • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:17
                      Konga!Ja od poczatku ciazy robilam juz 2 razy balejaz, scinalam wlosy 4
                      razy.Raz, ze przeciez Ci fryzjer tej farby nie wciera w skore glowy, dwa, farby
                      w tej chwilii sa bardzo lagodne, nawet nie czulam smrodu amoniaku.A kobieta w
                      ciazy musi byc zadbana dla wlasnego samopoczucia.Olac wiec glupie
                      przesady!Pozdrawiam
                      • kinga2877 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:23
                        SpokojniesmileMam nadzieję,ze mnie dobrze zrozumiałaś-ja w te historie
                        o "przenikaniu" farb absolutnie nie wierzęsmile))))))I wybieram się jak
                        najbardziej już nie mogę się doczekać-mam długie włosy no i delikatnie mówiąc
                        nie wyglądają te odrosty najlepiejsmilea na deser zafunduję sobie oczyszczanie
                        twarzy u kosmetyczki, bo mi się cera strasznie spaskudziłasmileczekam tylko na
                        wypłatęsmilea jak zareaguje na moje "ekscesy" rodzina nawet zaczyna mnie bawićsmile
                        • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:25
                          I tak trzymac! smile))
                    • misae Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:29
                      odnosnie farbowania...
                      nie przeprowadzono dokladnych badan w tym kierunku, raczej nikt na ciezarnych
                      testowal nie bedzie, ale...
                      zawarty w farbach amoniak przedostaje sie przez skore glowy do krwioobiegu,
                      przykladowo blondy i czerwienie maja najwieksze stezenie amoniaku. Fryzjerka mi
                      ostatnio mowila, ze nowa generacja farb ma zwiekszone ilosci amoniaku...
                      Testy na ciezarnych myszach wykazaly, ze po zastosowaniu farb male rodzily sie z
                      defektami ale...przy farbowaniu wlosow uzywa sie o wiele mniej preparatu w
                      stosunku do masy ciala, no i tak jak juz napisalam nikt nie bedzie tego testowal
                      na ludziach...
                      podsumowujac tak naprawde nie wiadomo jak to jest, wiec wybor nalezy do Ciebie,
                      wszystko jest w internecie (strony anglojezyczne)
                      • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:32
                        Ja osobiscie robie balejaz.Od glowy zostawia sie zawsze prawie centymetrowy
                        odcinek, wiec farba nawet z glowa sie nie styka.Na dobra sprawe, kiedy sprzatam
                        w domu, tez uzywam detergentow, wdycham je, jak rowniez perfumy, lakier do
                        wlosow itp.Chyba nie nalezy przesadzac.Fryzjerki tez maja dzieci!
                        • misae Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:40
                          chodzi tutaj o amoniak przede wszystkim...
                          ja farbuje wlosy na brazowo z lekkim odcieniem czerwieni, pytalam przy ostatniej
                          wizycie jak to jest z tym amoniakiem, wiec mi odpowiedziano ze zaczeli zwiekszac
                          stezenie (Goldwell), przyszly do nich nowe instrukcje odnosnie proporcji farby
                          do utleniacza, w odniesieniu do grubosci wlosa...oraz czasu trzymania farby. To
                          jest profesjonalny salon i mam do nich pelne zaufanie.

                          ja postanowilam nie farbowac, ale nie bede nikogo do tego przekonywac
                          • simonkapl Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:43
                            No to troszke niekompetentnie do tego podeszli, bo tam gdzie ja robie wlosy, dla
                            ciezarnych przewidziane sa farby z minimalna zawartoscia amoniaku.I nie jets to
                            salon renomowany.Ja faktycznie nie czulam tego charakterystycznego smrodku
                            amoniaku.Pozdrawiam
                            • misae Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:47
                              tak na koniec, bo dyskusja nie ma sensu...NIE MA farb dla ciezarnych, wiec
                              zastanow sie czy aby na pewno ktos zwyczajnie nie klamie
                          • kinga2877 Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 16:50
                            "Moja" fryzjerka ostatnio urodziłasmile a pracowała prawie do rozwiązania-ile ona
                            musiała się nawdychaćsmilea włosy do "końca" farbowała na całości, na blond. A ja
                            chcę tylko pasemkasmile bo zawsze je robię i rzeczywiście nie zaczyna się od skóry
                            głowy, tylko cm dalej. Każdy robi jak uważasmileale ja też chcę się czuć dobrze i
                            piekniesmile
    • guderianka włosy 17.01.06, 16:07
      z tymi włosami to może stąd ze połozna w wywiadze przed porodem wypełnia karte
      połoznicza i tam jest punkt czy było sie u fryzjera?i trzeba podac kiedy to
      było i adres fryzjera i podac jaki zabieg był robiony?
      • matylda.fm Re: włosy 17.01.06, 16:09
        chyba w ogóle jak przyjmują kogoś do szpitala to wypełnia się taką ankietę
        :stomatolog- kiedy , kosmetyczka, fryzjer. Tu chodzi o mozliwośc zakażenia
        wirusowym zapaleniem wątroby
        • guderianka Re: włosy 17.01.06, 16:12
          a mozliwe ale nie wiem bo nie byłam w szpitalu z powodu innego niż ciąza
    • joanna.marta Re: Stos "dobrych rad" wszystkich krewnych i znaj 17.01.06, 17:30
      Tez byłam w ciąży. Dobre rady od... ominęły mnie, bo mieszkamy z mężem (a teraz
      już malutką córeczką) z dala od babć, które najchętniej raczyłyby mnie radami.
      Kawy nie piłam, bo nie piję wcale (ani przed ciążą, ani w trakcie, ani po
      porodzie). Tylko raz miałam ochotę na ogórki; jeszcze wtedy nie wiedziałam, że
      jestem w ciąży. Śłodycze jadłam w sporych ilościach; zawsze (w czasie ciąży)
      miałam na nie ochotę. Włosy farbowałam. Moja lekarka stwierdziła, że w czasie
      ciąży kobiety nie powinny wyglądać jak cierpiętnice, tylko powinny dbać o
      siebie, malować się, farbować włosy - tak, żeby czuły się pięknymi przyszłymi
      mamami. Brzuch smarowałam aż miło, ale rozstępy wyszły, niestety; ale dopiero
      dwa tygodnie przed porodem. Gdybym się nie smarowała pokazałyby się wcześniej i
      byłoby ich na pewno dużo więcej.
      Kinga, olej to wszystko, co mówią. Rób tak, żeby Tobie było dobrze. W końcu nie
      jesteś psychopatką, która chce zaszkodzić swojemu dziecki.
      A rady to dopiero się zaczną, jak się maluszek urodzi. Jedna babcia mówi, że
      maleństwo ubrane za grubo, druga, że za cienko...itd...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja