kinga2877
16.01.06, 15:38
No właśnie-to trochę tak a propos wątku o histerii-mam wrażenie,ze nawiększą
robią wszyscy krewni i znajomi z powodu naszej własnej, prywatnej ciąży.
Można albo zgłupieć albo wkurzyć się na maxa.Ja mam zazwyczaj to drugie.
Zaraz Wam zaserwuję parę przykładów. Mówię,że mam niskie ciśnienie i rano
piję sobie kawkę rozpuszczalną, żałuję,że niestety nie sypaną

bo jeszcze
mnie od niej odrzuca.Na to kolega:Nie pij kawy-bo szkodzisz sobie i
dziecku.Wrrrrrrr-więc mówię mu spokojnie-mój lekarz powiedział,że mam się
zastanowić, co lepsze dla dziecka "przewracająca się" mama, czy mama, która
wypije małą czarną?Oczywiście do komputera mam nie siadać, bo promieniowanie
( a komp to moje narzędzie pracy

,komórki nie odbierać. No a jedna znajoma
odradza stosowanie pudru w ciąży-bo to wszystko "przeniknie".Ostatnio prawie
się pokłóciłam z mamą-bo powiedziała,że mam się niczym nie smarować na
brzuchu,szczególnie niczym ujędrniajacym (no bo oczywiście przeniknie)i nie
farbować włosów (czekałam dotąd tylko dlatego,że fatalnie się czułam i nie
byłabym w stanie zajść do fryzjera) a teraz mam zamiar jak najszybciej się
wybrać, o kremie pod oczy już nawet nie wspomnę. Jak tylko już coś takiego
słyszę-to robię się najeżona- i mówię do męża-że wierzę,że nasze dziecko
urodzi się zdrowe, bo gdyby co-to na pewno otoczenie osądzi,że winna jestem
ja. O używanych ciuszkach już też usłyszałam,ze chyba zwariowałam.Ba-nawet
to,że chcemy stare łóżeczko (ale wiążace się z moimi osobistymi wspomnieniami)
przystosować do potrzeb naszego dziecka jest kwitowane głupimi tekstami "nie
stać Was na nowe?-przecież to kosztuje grosze". Muszę iść na konsultację do
chirurga (przepuklina) więc oczywiście pytania po co?-jeszcze będzie kazał
robić ci cesarkę-bo oni są wygodni (znaczy lekarze)-a tak przecież to nic nie
przeszkadza...tia-wolę,zeby ocenił to ktoś mający wiedzę medyczną.Pewnie też
tak macie-

ja ostatnio (zawsze można zrzucić na hormony hihi) po prostu
bezposrednio "odpalam" tekstami typu:-ok-to myć też się przestaję-bo tyle
chemii w tym wszystkim, hm... tylko nad oddychaniem trzeba by się zastanowić,
bo to chyba też niezdrowe powietrze takie skażone.
Tak po prostu musiałam się "wykrzyczeć", bo najgorsze,że później mój maż mówi-
ale jesteś pewna,że jak zrobisz sobie pasemka, to nic się nie
stanie?!!!!!!!!!!!!!!!!