Opiszcie ból przy naturalnym porodzie?

18.01.06, 19:16
Czy da się opisać jak boli? Z czymś to porównać? Kiedy boli najbardziej? Czy
ma się po porodzie poczucie krzywdzy, czy widok dziecka naprawdę łagodzi
wszystkie złe przejścia? Może spróbujecie mi naświetlić czego się spodziewać.

A tak wogóle to chciałabym poród (czy to cesarkę, czy naturalny)odsunąć już w
dalej określoną przeszłość. A czeka mnie około połowy marca.

Z góry dzięki za odpowiedzi, pozdrawiam.
    • malinka255 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 19:21
      Każda musi sama to przejś, dla mnie poród mocno bolał, ale dostałam dwa leki
      przeciwbólowe, to trochę wyciszyło ten ból, ale nie przestało bolec do konca;
      bóle miesiączkowe nawet moocneee to pestka; ale nie czuje sie krzywdy; a jak
      dzidzia wyjdzie, to już się zapomina;
      malinka
      • dorotejka Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 09:37
        Boli jak cholera ale to "miły ból" z perspektywy czasu.Rodziłam 16H i miałam
        bóle z krzyża bioder i ud koszmarny mix który myślałam, że mnie wykończy na
        dokładkę 40minut parcia!!Ale pomimo że bolało i było ciężko bo dziecko
        urodziłam duże 4100 a jestem drobnej budowy kobitką , to wiem , że chcę mieć
        drugie a może i trzecie dziecko i rónież urodzić je siłami natury.
    • andaba Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 19:23
      Trudno opisać, bo boli nie tylko u każdej kobiety inaczej, ale nawet u jednej
      kobiety przy każdym porodzie inaczej.
      Ból bywa mocny (to takie barzdzo mocne skurcze brzucha, trwające nawet do
      półtorej minuty, a bywa, że dłużej). A zdarza się, że boli lekko lub prawie
      wcale, choć to niestety rzadkie. Jak się boisz, to zafunduj sobie znieczulenie
      po co sobie stresu dokładać.
      Jednego możesz być pewna - jak urodzisz, to zapomnisz, że bolało.
      • stefane Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 21.01.06, 14:38
        ja urodzilam pierwsze dziecko w lipcu ze znieczuleniem zewnatrzoponowym jak 95%
        porod tu we Francji, kraju gdzie przyszlo mi zyc. Cudowny porod, cudowne
        chwile, bolu prawie zadnego? Dotrwalam na oddychaniu wyuczonym z polozna do 6
        cm rozwarcia i dalej poprosilam o znieczulenie! I wszedzie mowie, glosze nawet
        ze to prawo kazdej kobiety ktora tego sobie zyczy!!!
    • lucerka Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 19:43
      moja mama mowi, ze to bol podobny do miesiaczkowego tylko odpowiednio mocniejszy.
      • aguska25 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 19:50
        Ja porod wspomian jako koszmar ! Pytalas wiec pisze.........Jak bylam w ciazy
        mowilam po co jakies znieczulenia tyle kobiet urodzilo to i ja urodze , po co
        szkodzic dziecku jakimis srodkami ?!! Bole zaczely mi sie w piatek wieczorem
        cala noc juz nie spalam ale jakos dalo sie je zniesc , w sobote weiczroem
        osiagnely taki rozmiar ze z trudem bylo je zniesc! Naprawde
        koszmarnie ........dobrze ze byl maz bo bym nie dala rady ! I tak ciagnelo sie
        do niedzielei rana - brak postepu w akcji porodowej - czyli brak rozwarcia brak
        zejscia glowki dziecka do kanalu rodnego pomimu roznych prob- masowania szyjki
        srodkow przyspieszajacych znieczulajacych itp -po 40 godzinach meczarni cesarka
        na szczescie ! Maz mowi ze myslal ze odejde z tego swiata - zycze tobie i
        kazdej innej mamie aby tak nie cierpialy !!!!!
    • m.online Jak dla mnie - luz 18.01.06, 20:02
      Mam za sobą 2 barzdo lekkie porody wink.
      Ból jak przy miesiączce, nasila się z czasem, jest do wytrzymania
      ja rodziłam krótko, bo ok 3h za pierwszym i 2h za drugim razem, z czego mocne
      skurcze przypadly na okolo 20 ostatnich minut. Jako że nie miałam bóli
      krzyzowych uważam, że ból "z brzucha" nie jest jakiś koszmarny - boli jak skurcz
      np. łydki. Skurcze parte nie bolą wcale.
      Ostatbia faza porodu trwała u mnie 10 min przy pierwszym, 5 min przy drugim dziecku.
      Nie miałam znieczuleń.
      Rodziłam z męzem - bardzo sobie chwalę jego obecnosć.
      Moim zdaniem pozytywne nastawienie to 80%sukcesu - nasza psychika potrafi
      zapanowac nad ciałem.

      pzdr.
      • aguska25 Re: Jak dla mnie - luz 18.01.06, 20:08
        Mowisz tak bo mialas latwe porody - szczesciara - psychika potrafi zapanowac
        nad cialem - ciekawe czy bys tak mowila po 40 godzinnym porodzie w bolach nie
        do wytrzymania ???? Potem cesarka a po cesarce pokazali mi dziecko dopiero po
        wielu godzinach ( zeby malo bylo ).
        • m.online Re: Jak dla mnie - luz 18.01.06, 20:13
          Aga, nie wiem kto Cię prowadził, ale nie postępująca akcja porodowa jest
          wskazaniem do cc dużo wcześniej niż po 40h.
          W moim szpitalu, gdyby zauważyli, ze jest Tobie i dziecku trudno siłami natury,
          mialabyś cc od razu.
          Przykro mi to stwierdzić, ale trafilaś na nieciekawy personel medyczny.

          pzdr
          • acha78 Re: Jak dla mnie - luz 25.01.06, 10:03
            można wiedzieć gdzie rodziłaś? szpital w Warszawie?
        • figrut aguska25.............. 19.01.06, 01:17
          U mnie bylo bardzo podobnie, tylko ze ja pierwsze diecko rodzilam 15 lat temu i
          to byly inne [gorsze] czasy. Bole zaczely sie w piatek, urodzilam w poniedzialek
          - 65 godzin - naturalnie, bez rozwarcia, na sile parlam [bez skurczy partych] bo
          wiedzialam ze jezeli potrwa to jeszcze dluzej, to ze mna bedzie koniec. W
          ostatnim dniu serce zaczelo mi wysiadac, wezwali kardiologa i okazalo sie ze
          boja sie zrobic cesarke bo serce moze nie wytrzymac znieczulenia a nikt nie
          chcial podjac takiego ryzyka. Jak ktos pisze ze psychiczne nastawienie moze
          spowodowac mniejsze odczuwanie bolu, to nie wiem czy mam sie smiac, czy plakac,
          bo do kolejnego porodu jechalam sparalizowana strachem przed powtorka, a tu mimo
          negatywnego nastawienia psychicznego drugi porod byl OK [ale to juz w tych
          czasach]. Trzeci to juz pestka. Pozdrawiam.
      • sallyx Re: Jak dla mnie - luz 18.01.06, 20:15
        zgadzam się w pełni o tym z psychiką, jeśli tylko sobie wyobrazisz, że to wcale
        nie takie straszne to ujdzie. Ja nie miałam tak dobrze jak m.online, też mam
        dwa porody za sobą ale ja rodziłam dość długo mniej więcej każdy trwał 30 godz.
        ale te najgorsze bóle zaczęły się na jakieś 2-4 godz przed porodem, ale jak
        rodziłam drugi raz pomimo, że poród był cięższy jak go wspominam jako mniej
        bolesny... nie panikuja wszystko będzie dobrze, to wcale nie takie strasznesmile)
        a jak zobaczysz dzidzię to wszystko pójdzie w niepamięćsmile)
        pozdr.
    • kika53 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 20:13
      bol najpierw jest mniej wiecej taki jak podczas miesiaczki,potem sie caly czas
      nasila ,ale z przerwami.Mnie pod koniec juz tak bolalo,ze poprosilam o
      znieczulenie ,co wszystkim polecam ,bo jak mi je podali to do konca porodu
      czulam sie bardzo dobrze i nic nie bolalo.W ostatniej fazie tylko,jak glowka
      wychodzila to mialam uczucie jakby mi ktos arbuza do tylka wsadzil i wypychal.:-
      )A tak poza tym to ja przez cala ciaze tez probowalam sie dowiedziec na forum
      wszystkiego o bolu porodowym,a teraz moge ci smialo powiedziec ,ze i tak zaden
      opis nie jest w stanie tego opisac.Nie ma sensu sie nakrecac,balam sie
      niepotrzebnie,porod wspominam calkiem milo nawet i ze znieczuleniem moglabym
      rodzic codziennie.
      • aguska25 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 20:19
        Jeszcze raz ja , maci racje ze trafilam na fatalny personel - mily ale
        niedoswiadczony , na pocieszenie napisze ze pomimo ogromnych boli nalezy
        pamietac ze bol nie trwa wiecznie i sie skonczy a potem to juz dzidzia wszystko
        wynagrodzi !!!! Ta mysl pomagala mi trwac.......pozdrawiam
        • aga.kt do aguska25 20.01.06, 11:36
          Aguska, gdzie rodziłaś?
      • eps Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 20:21
        Wg mnie ból porodowy musi być straszny ale do przezycia.
        W szpitalu w którym rodzę nie dają znieczulenia i standardowo nacinają.
        W szkole rodzenia położna powiedziała że tna przy parciu to się nic nie czuje.
        No to wyobrażcie sobie jak musi boleć skoro ktoś natnie mnie w tak wrażliwym
        miejscu a ja nic nie poczuje, bo ból porodowy zagłuszy.
        Ekstra juz nie mogę się doczekać, a rodze w kwietniu.
        • sallyx Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 20:31
          ta położna chyba jesdnak nie była nacinana jeśli takie głupoty wygaduje!
          nacięcie czuć i nie należy do najprzyjemniejszych, ale zależy jak i u kogo
        • wieczna-gosia parcie "nie gluszy" bolu naciecia! 19.01.06, 10:08
          tna przy parciu- i przy DOBREJ poloznej naciecie faktycznie nie boli- bo tnie
          sie w szczecie parcia, gdy glowka dziecka naciska na tkanki i wyłącza
          przewodzenie nerwow. Dlatego jak kobieta peka to tez nie czuje bo sie to dzieje
          w tym samym momencie.

          co do bolu- no pewnie ze jest do przezycia. Ale zalezy od tak wielu czynnkow, ze
          nie sposob powiedziec jaki on wlasciwie jest. Wszystko sprowadza sie do jednego-
          dziecko sie urodzi tak czy inaczej.
    • mayesia Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 20:34
      Nie jest łatwo opisać ten ból ale na prawde jest rzeczą bardzo indywidualną jak
      się go odczuwa. Niektóre kobitki relacjonują poród jako": pstryk i już, a ja
      np. męczyła się 20 godzin, z czego 8 godzin, zanim dostałam znieczulenie w
      potwornych meczarniach, może dlatego że miałam wywoływany oksytocyną, a to
      ponoć ten ból potęguje. Ja bym go porównała do bólu menstruacyjnego, jednak
      dużo silniejszego. Ale możesz mi wierzyć Edyto, w sekundzie o wszystkim
      zapomniała, jak zobaczyłam Marysie, jak zaczęła płakac a połozna n aamoim
      brzuchu uciszyła się i spojrzała n a mnie... do dzis po 3 latach wzruszam sie
      gdy wspominam te chwile. Rodziłam przez całą noc, mimo potwirnego zmeczenia nie
      spałam dwie kolejne noce, patrzyłam na nią, myślałam, dzwoniłam do wszystkich.
      Dostałam jakiegoś powera. CZeka mnie własnie na dniach drugi poród, i mimo że
      pierwszy był ciężki, w ogóle mie nie przeraza drugi, bo wiem jak wielkim
      szczesciem jest uwieńczony.
      • lunarei Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 21:19
        też rodziłam pod kroplówką, bałam się, bo babeczki w szpitalu mówiły, że to
        gwałtowny bolesny poród. Ale ja postanowiłam urodzić i już. Jak dowiedziałam
        się, że biorą mnie na kroplówkę to aż się ucieszyłam, że już niedługo urodzę
        synka. Miałam swoją położną i to dla mnie 40% sukcesu. Cały czas przy mnie
        była, rozmawiała, masowała krzyż, mówiła co mam robić zeby było lżej. Nie
        miałam długo rozwarcia mimo regularnej i silnej akcji skurczowej i rozciagała
        mi szyjke palcami. Nie powiem żeby to nie bolało. Ale ja CHCIALAM urodzic i
        bylam gotowa zniesc wszystko byle dobrze poszlo. Następne 40% to nastawienie
        psychiczne. Chciałam urodzić, nie bałam się porodu. Kobiety, szczególnie młode
        dziewczyny często robią sobie problemy przez powstrzymywanie porodu. Napinają
        się, wstrzymują oddech. A potem opowiadają o porodach po dwie doby.
        Kochane kobitki, przyszłe mamusie: ODWAŻNIE I GŁÓWKĄ DO PRZODU! smile
        współpracujcie z polozną i lekarzem, dzielnie róbcie co wam każą nawet jesli
        już ciezko i bardzo boli. Nie bojcie się naciecia krocza, to tak jak przeklucie
        uszu - zabieg kosmetyczny, ale bardzo pomaga. Sama swiadomosc ze bez naciecia
        przy oksytocynie moze dosc do rozerwania krocza zagluszyl wszelkie obiekcie z
        mojej strony.
        Rodzilam dla synka. Żeby jemu bylo latwiej, zeby byl silny i zdrowy
        Mialam na pewno duzo szczescia ze poszlo dobrze, ale mam swiadomosc ze
        pracowalam zeby tak bylo.

        powodzenia

        p.s. po porodzie mialam zapalenie piersi, bo mialam za duzo pokarmu. wole 10
        porodów niz bol przy sciaganiu pokarmu na sile. to dopiero bolalo. jakby wam
        sie to przydazylo dobry sposob: wacik nasaczony oksytocyna do nosa!- spytajcie
        zaufana polozna.
    • lucy_cu Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 20:44
      Do miesiączkowego bym tego bólu nie porównywała. Jak dla mnie to jednak inny
      charakter miało. Przyznam, że bardziej od skurczów bolało mnie to, że momentami
      nad tym wszystkim nie panowałam. Tzn. akcja nabierała tempa i ,że tak powiem,
      umysł mi za ciałem nie nadążał smile
      Za każdym razem miałam tez klasyczną schizę ósmego centymetra- tuż przed
      wystąpieniem bólów partych ohydne uczucie, że juz nie dam rady.
      A tak poza tym to szczerze polecam zzo- przy pierwszym porodzie się męczyłam
      bez i mam porównanie. Przy kolejnych podawano mi znieczulenie dośc pózno, na
      moją zresztą prośbę (bo zawsze myslałam, że dam radę, a potem jednak
      kapitulowałamwink))- ale jednak dawało ogromny komfort.
    • radowinkaala Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 21:16
      Trudno ten ból opisać. Ale jest znośny (można sobie z nim bez farmaceutyków
      poradzić). Myślę, że wiele zależy od nastawienia rodzącej i wytrzymałości na
      ból. W całym porodzie nie ten ból jest najstraszniejszy - ważne żeby trafić na
      fachowe osoby - takie, które wiedzą co robią, a nie oszołomy które są
      niewrażliwe i traktują pacjentkę jak kolejną liczbę w statystykach szpitala.
    • anik801 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 21:59
      Rodziłam 2,5 godz.Nie było tak źle.Fakt,że jeszcze nigdy nic mnie tak nie
      bolało,ale obeszło się bez krzyku.Jak nadchodził skurcz,no to nie powiem,że
      było miło...Jednak ogólnie poród wspominam miło.Był mój mąż i mój lekarz(miałam
      fuksa,bo miał akurat dyżur).Nie było tak źle.Ale poznałam dziewczyny,które
      poród wspominają jako najgorszy koszmar.Lepiej nie myśl o tym zbyt wiele.
      Pierwszy poród moim zdaniem nie jest taki straszny,bo w sumie nie wiesz co cię
      czeka.
    • lolinka2 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 18.01.06, 22:06
      boli jak przy bardzo dużej i strasznej miesiączce a potem jak przy znacznym
      zaparciu- to w skrócie.
      Widok dziecka nie sprawił ze zapomniałam o bólu ani mi go nie wynagrodził- ja
      bym tak tego nie idealizowała ani nie robiła z siebie męczennika.... To jest coś
      z czym trzeba sie zmierzyć bo odwrotu nie ma, ale jest to ból skrojony na miarę
      (i to przekonanie bardzo mi pomogło), na pewno nie przerośnie rodzacej w żaden
      sposób. Jest potrzebny zeby wszystko poszło naturalnie, zeby i macica i dziecko
      się przystosowały do zmiany status quo z ostatnich 40 tygodni, mozna się z nim
      wręcz zaprzyjaźnić, poznać, zrozumieć a przez to znacznie łatwiej znieść. Poddać
      sie fali po prostu i zobaczyć gdzie poniesie, bo kiedy walczy sie z bólem, on
      sie nasila w miarę nasilania się poziomu stresu. Co mi pomogło jeszcze to
      zakładanie ze może być gorzej i dzięki temu pierwsze 8 godzin wytrzymałam w
      cudownej kondycji, następne 4 były trudne ale wtedy juz czas nie płynął a uciekał...

      Zdecydowanie do przeżycia, a nawet do powtórki smile)
    • kalina_p nie boj się, mnóstwo kobiet rodzi, od wieków! 18.01.06, 22:11
      po pierwsze, jak sie będziesz bać i "nakręcac", to będzie gorzej. Podejdx do
      tego na luzie - miliony kobiet rodzi dzieci i jakos żyja. Kiedys znieczulenia
      nie bylo, tez sie dzieci rodziły i matki jakos zyływink))
      Normalna, ludzka sprawa.
      Mnie bolało tak naprawde chyba z 10 minut, ale przy tym juz tak chciałam
      urodzić, że jakos sie na bólu nie skupiałam. Pzyjęłam, że pobolec musi i tyle.
      Szybko urodzilam i po sprawie. Stres tylko gorzej zadziała, uwierz.
      Twoja mama Ciebie urodziła, babcia mamę...teraz Twoja kolej. Ja ise cieszyłam,
      ż nie miałam cesarki, bo szwy pooperacyjne bolą 14 dni, a poród krótko.
      Bardziej sie wiec opłaca urodzinaturalnie.
      • karolcia86 Re: nie boj się, mnóstwo kobiet rodzi, od wieków! 18.01.06, 22:33
        Jak widać każda to odczuwa inaczej. Znieczulenie ma wiele skutków ubocznych.
        Popytaj twojej mamy jak ona to odczuwała, bo na moim przykładzie widzę, że ja
        to odczuwałam podobnie jak moja. To pewnie w jakimś stopniu jest dziedziczne.
        Jeżeli dla niej nie był to jakiś horror, to pewnie i ty dasz radę. Jak się
        bardzo boisz to lepiej znieczulenie niż mieć schizę. Przy następnym dziecku
        będziesz już wiedziałasmile
        Ponoć najgorsze sa bóle krzyżowe. Ja nie miałam i bólu porodowego nie wspominam
        jako horroru, mimo iż rodziłam dość długo.
    • livia19 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 07:19
      Ja pierwszy poród wspominam wręcz mile. Ok. 10 odeszły wody płodowe, o 14.30
      skończyła się cała akcja porodowa. Szybko, sprawnie, bardzo małe bóle z
      brzucha. 4 parcia i urodziłam synka. Przy tym wszystkim obecny był mój mąż i
      podejrzewam, ze dzięki niemu to wszystko poszło tak sprawnie. To nie położna a
      on mówił mi jak mam oddychać, trzymał mnie za rękę i to on pierwszy zobaczył
      naszego synka. Dla mnie najgorsze było zszycie i ból po. Przez tydzień nie
      mogłam usiąść, bo lekarka tak mocno mnie zszyła, ze zrobił mi sie guz wielkości
      śliwy. Jak później to tłumaczyła miała jak najlepsze intencje...
      Na myśl o drugim porodzie (chociaz ten dopiero we wrześniu) ciarki chodzą mi po
      ciele. Od poprzedniego minęło 5 lat. Wiem jedno, ze mój mąż na pewno będzie
      przy tym porodzie.
      • dorotamazur Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 18:39
        Ja również po porodzie nie mogłam chodzić ani stać ok. 2 tygodni. Z łóżka
        wstawałam wyłącznie na czworakach, a jadłam klęcząc przy stole. W tej samej
        pozycji pisałam również prace zaliczeniowe na komputerze, bo Julka urodziła się
        na początku sesji egzaminacyjnej. Bołało mnie tak strasznie, bo po zszyciu
        zrobił się krwiak, podobno nieduży zresztą.
    • mynia_pynia Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 07:38
      Nie cierpie jak mnie boli przy okresie, normalnie szlak mnie wtedy trafia, więc
      jak tylko czuje że coś zaczyna mnie boleć to odrazu łykam tabletkę.
      Do porodu jestem nastawiona oki (mimo że w ciąży nie jestem i jeszcze nie
      byłam).
      Wyczymałość na ból mam bardzo dużą, tylko nie lubie tych bóli okresowych !!!
      • a_pynia Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 08:13
        Da się przeżyć, nastawienie też dużo daje. Ja miałam bóle przez dwie kolejne
        noce, po czym nad ranem przechodziły. W jedną bóle z brzucha - prawie
        niebolesne, po prostu brzuch się ruszał, w drugą od krzyża - tu już gorzej, ale
        wczułam się w ich rytm, wiedziałam kiedy nadejdzie i kiwałam się w rytm. Bóle
        porodowe zaczęły się 3 dnia w południe, 2 skurcze brzuszne i jeden od krzyża,
        więc liczyłam, byłam przygotowana i nie przeszkadzały mi jeszcze zjeść pysznej
        jajecznicy przyniesionej z domu. Parę razy wchodziłam pod przysznic. Około 20
        zaczęły się silniejsze bóle, porównuję je do skręcania kiszek, jak brzuch boli
        np na rozwolnienie.
        W sumie to najbardziej mnie bolało szycie, pomimo znieczulenia miejscowego,
        może dlatego, że juz emocje opadły smile).
    • mmmonika Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 08:09
      Chciałaś wiedzieć to maszsmile U mnie było tak: wody odeszły o 3 rano, pierwszy
      skurcz o 9 (najbardziej zaskakujący, taki jakby zdrętwienie), potem skurcze jak
      przy miesiączce, coraz silniejsze, cały czas chodziłam żeby przyspieszyć,
      dostałam również oksy. Potem takie skurcze, że trzeba był przystanąć, potem
      takie że musiałam się podeprzeć. Ale cały czas chodziłam bo chciałam za wszelką
      cenę urodzić jak najszybciej. Po oksy miałam skurcze co 1 minute. Jak już nie
      mogłam wytrzymać szłam pod prysznic i polewałam sie ciepłą wodą to pomagało. W
      sumie to był taki ból nie tyle silny ile uporczywy, wypadkowa między miesiączką
      i bólem zęba x100. Ale najgorsze zaczęło się jak mnie na wyrko już położyli pod
      KTG, po oksy miałam bóle co pół minuty a w końcowej fazie wogóle bez przerw. I
      najgorsze, że cały czas chciało mi się wymiotować, co połozna skwitowała, że
      jak mam odruch wymiotny to znaczy, że mi się kości już rozchodzą, bleee. ale w
      sumie się ucieszyłam, bo chciałam juz urodzićsmile Najgorszy był ten ból w II
      fazie, która u mnie trwała 3h, bo miałam strasznie mocne mięśnie krocza i nawet
      polożna pytała czy jakichś sportów nie uprawiam zawodowo. To się uśmiałamsmile)) W
      każdym razie te 3h to był koszmar, bo co 5 min słyszałam, że zaraz urodze a
      Młody wyjść nie chciał. Ból taki, że nic nawet nie mogłam mówić, ani się
      ruszyć, za to parcie przynosiło ulgę, podczas parcia wogóle nie czułam bólu i
      to były jedyne przerwy w bólu podczas tych 3h. A i jedno zdanie powiedziałam:
      proszę mi dać znieczulenie bo nie wytrzymam, a na to położna: za dużo się pani
      amerykańskich filmów naoglądałasmile Znieczulenia nie dostałam oczywiście.
      Nacięcie nie bolało wogóle, nawet nie wiem kiedy je zrobili. W końcy Młody sie
      urodził, ale aż mu obojczyk złamalisad wtedy ból minął w ciąsu sekundy. Do dziś
      śni mi się w nocy, że rodzę i budzę się spocona. Ale wspominam poród z
      rozrzewnieniem i czułością. Cudowne przeżycie. Trzymam kciuki za łatwy poród i
      nie ćwicz za bardzo bo mi na dobre nie wyszło
    • joanna.marta Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 08:52
      Wysłąłam ci inf. na skrzynkę smile
    • wieczna-gosia nie nakrecaj sie 19.01.06, 10:12
      dla jednych kobiet bol byl duzy dla innych mniejszy. Dla jednych motywujacy,
      inne nie mogly myslec. Dla jednych parcie to juz sama przyjemnosc, bo bol jest
      zupelnie inny, aktywny, dla innych to koszmarek.

      Moja mama i babcia rodzili po kilkanascie godzin- ja za pierwszym razem kolo 6,
      w tym w szpitalu dwie.

      edyta- tak czy inaczej urodzisz. I dopiero po porodzie nam opowiesz jaki byl
      twoj bol. A z odsuwaniem porodu- pod koniec 9 miesiaca, bezdziesz zmeczona,
      opuchnieta, ociezala i bedziesz kombinowac tylko jakby tu urodzic, niewazne ze
      boli smile
      • eps Re: nie nakrecaj sie 19.01.06, 10:54
        ból podobno jaki by nie był nie będzie się wydawał straszny jak przy każdym
        skurczu pomyślimy że za chwilę zobaczymy nasze cudo na które czekałyśmy 9 miesięcy.
    • a_p1 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 13:00
      przed pierwszym porodem nastawiłam się,że poprostu musi cholernie boleć i
      już.Bardzo byłam z siebie dumna ,kiedy pani doktor weszła na sale
      porodową ,spojrzała na aparature i powiedziała:-a pani ma takie silne skurcze i
      jeszcze nic znieczulającego nie dostała?
      Uradowałam się bo pomyślałam,że już gorzej pewnie nie będzie i na dodatek
      doatała jeszcze dolantynę i nawet wesoło się zrobiło.na dniach rodzę poraz
      drugi ale nastawienie jak przed pierwszym porodem.Musi cholernie boleć i już.A
      ból to w moim przypadku silniejsze skurcze jak w przed lub w trakcie
      miesiączki.Parcie już mnie nie bolało.Powodzenia.
      • dzidzia_ch Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 15:32
        bedac w ciazy staralam sie nie "nakrecac" porodem
        nastawilam sie ze bede rodzic z zzo i poczulam sie spokojniejsza
        rodzilam z zzo i polecam!po co sie meczyc?
    • zuza2be Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 15:39
      opisywanie bólu mija sie z celem. Każda z nas przeżywała to inaczej. Ja na
      przykład niewiele pamiętam ale domagałam się znieczulenia więc zakładam, że
      mnie bolało, jak? nie mam pojęcia...... a potem i tak skończyło sie cc
      Teraz o ile nie bedzie cc tez nastawiam się na znieczulenie choć po cc podobno
      małe szanse....
      • karolina988 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? I 19.01.06, 17:15
        jestem po 2 porodach, I cc,II normalny. przy pierwszym bylo strasznie i dlugo ok 10 godzin.Przy drugim 2 godziny, sam poród 10 min.Nie zamieniłabym naturalnego na cc, bolało ale przyjemny ból,sam poród nie boli , najgorsze skurcze,nie dostałam zadnych środków przeciwbólowych bo zajechałam jak już było rozwarcie na 4 cm,i położna powiedziała że jak się nie pospieszę to urodzę na schodach,kiedy mąż wrócił z samochodu z torbą, dziecko już było.Teraz mam termin na 27 stycznia.Nie mogę się doczekać i porodu i dzieciątka , zwłaszcza że mam dwóch chłopaków a trzecia będzie dziewczynka.Chociaż wiem dobrze jaki to ból i bardziej boję się dentysty,to jednak siedzę wieczorami i myślę jak to będzie,zasnąć nie mogę.Boję się niesamowicie,płaczę ze strachu,do tego jestem bez męża,wyjechał za granicę i ma wracać ok 2 tyg przed terminem...........
    • dorotamazur Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 19:11
      Ja uważam, że ból był upiorny. Dodatkowo od 7 cm nie miałam przerw pomiędzy
      skurczami. Nastawienie miałam bardzo dobre, chciałam urodzić szybko i pomóc w
      ten sposób Julce. Ale jak się okazało, pozytywne nastawienie i prawidłowe
      oddychanie pod kierunkiem położnej niewiele zmieniło. W moim przypadku nie
      wchodziło w grę spacerowanie po korytarzu - w trakcie skurczu nie mogłam się
      ruszać, a przerw pomiedzy skurczami - jak już napisałam w cześniej -
      praktycznie nie było. Z bólu nie mogłam też wdrapać się na beznadziejnie
      wysokie łóżko porodowe - był to akcent komiczny: powtarzałam położnej, że
      wejdę, jak minie skurcz, ale gdy mijał jeden to od razu zaczynał się drugi.
      Stałam tak z 10 min. i dziwię się miłej położnej, że nie wezwała strażaków, aby
      wtaszczyli mnie dźwigiem. Jednak poród to ewenement - mimo okropnego bólu nie
      wspominam go źle. Był ze mną mąż, później przyszła mama, a potem była już
      Julka, która miała dwie nogi, dwie ręce i dwadzieścia palców - i to było
      najważniejsze.
      • falka32 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 22:12
        bóle, jakie ja miałam, przypominały własnie skręt kiszek. Najsmieszniejsze było
        to, że chociać rodziłam drugi raz (co prawda po 12 latach przerwy), to
        najbardziej bałam się, że macica wyskoczy mi przez skórę na brzuchu - tak mocno
        się napinała i podnosiła jednocześnie, że naprawdę się bałam, że mi skóra pęknie
        - i to bolało bardzo. Skurcze tak mocne, że nie można było się ruszyć -
        przytrzymywałam się czegos zlana potem i czekałam aż przejdzie.
        Najgorsze i najbardziej bolesne nie były wcale same te skurcze, choć były ostre
        - tylko jak położyli mnie na wznak, przycisnąli do brzucha KTG i badali w czasie
        skurczu - ała, do tej pory mi się robi słabo, aż wydarłam się na położną, czy
        naprawdę musi to robić. Same skurcze to przy tym pikuś. Pamiętam, że około tego
        słynnego 7 centymetra chwilowo się poddałam i odmówiłam współpracy - zwinęłam
        się w kłębek pod ścianą i powiedziałam, że teraz będę sobie tu płakać a oni mają
        mnie nie dotykać. Ale jak położna powiedziała za chwilę, że już rodzimy, to
        przestało boleć. I potwierdzam - sam poród, faza wypychania dziecka, nie boli.
        Tzn jest się jeszcze obolałym po tych cholernych skurczach rozwierających, ale
        same skurcze parte nie bolą. Wypychanie dziecka to praca czysto siłowa, nerwy na
        dole są wyłączone od ucisku główki dziecka, co daje też naturalne znieczulenie.
        A co do "zapominania o bólu tuż po urodzeniu dziecka" - potwierdzam, to prawda.
        Ja w momencie, kiedy poczułam, że dziecko wyskoczyło już całe, poczułam nagle
        taką ulgę, jakbym zrzuciła z pleców 50 kilogramowy plecak i ktoś by mi do tego
        podał drinka z parasolką. Dosłownie po 10 sekundach machałam wesoło nogą i
        żartowałam sobie z położnymi, choć 15 minut wcześniej myślałam, że umieram. To
        po pierwsze reakcja na koniec stresu, po drugie hormony, bo czułam się, jakby mi
        ktoś podał jakiś fajny narkotyk.
    • haganna Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 22:40
      Miewałam bardzo bolesne miesiączki, przy których (żeby móc się w ogóle
      poruszać) dostawałam zastrzyki. Porównania do bardzo bolesnej miesiączki
      skwitowałam: "oki, no to wiem o co chodzi". Nie wiedziałam.
      Dostałam oxy, po której skurcze były tak silne, że wgniatały w ziemię i
      zatrzymywały oddech. Byłam po prostu wściekła z bezsilności. Powiedziałam, że w
      takim razie to ja się "wypisuję" z tego porodu: zzo poproszę. Nota bene - super
      sprawa to znieczulenie. Tak to ja mogę rodzić dowolną ilość dzieci...
      • haganna Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 20.01.06, 21:07
        Jeszcze jedno. Tego bólu się nie zapomina. Widać to chociażby z ilości postów.
        Masz dziecko, cieszysz się, że jest, ale bólu nie zapomnisz.
    • sylaba_01 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 22:49
      Nie potrafię porównać tego bólu z niczym, bo nic nigdy mnie TAK nie bolało, nie miałam znieczulenia, niestety. Najbardziej bolało mnie rozwieranie się szyjki "popychane" oksytocyną.
      Nie chciałam straszyć, sama zapytałaś smile
      Zgadzam się z poprzedniczkami: ten ból się kończy, żyjemy i mamy się dobrze jaki miliony kobitek przed i po nas.
      A widok mojego synka i wzruszonego taty wynagrodził mi te trudy. Może banalnie brzmi, ale tak było smile
      Nic się nie martw, będzie dobrze smile
      Pozdrawiam i nie stresuj się tym jeszcze smile
    • mamolka1 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 19.01.06, 23:50
      A to ja cię będę podnosić na duchu a nie straszyćsmile
      pierwszego synka urodziłam sama nie wiem kiedy i naprawdę nie rozumiem tego zamieszania z oxy - dostałam , położyłam się na boczku i błogo zasnęłam . Obudziłam się jak mi wody odeszły i po 15 min młody był . Bóli nie pamiętam
      Drugi łobuz przyszedł na świat po 3 godz akcji. W szpitalu byłam z 2 cm rozw a po 10 min już było pełne i jak bozi nozi nie wiem kiedy to sie stało.
      Córa równie błyskawicznie się pojawiła a na łóżko porodowe wlazłam na samiuteńki poród - jakieś 10 min tam byłam.
      Przyrzekam że zęby mnie bardziej bolały niż te porody
      AAA i nacinanana byłam przy dwóch pierwszych - też nie bolało , za to pierwszego cerowania nie wspominam najlepiej sama bym to lepiej zrobiła , przy drugim razie opowiadaliśmy sobie z lekarzem dowcipy.
      Będzie dobrze poczytaj posty a do świadomości dopuść tylko te pozytywne smile
    • anyamama Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 20.01.06, 09:34
      ja mialam najgorsze bole-krzyzowe, i jak rozpoczynal sie skurcz(ktory w
      koncowej fazie trwal 1,5 minuty, potem 1 minutowa przerwa o od nowa), to
      myslalam ze zaraz mi wszystkie wnetrznosci dolem wyleca. boli jak cholera i
      trzeba sie nastawic ze bedzie bolalo, bo ja np. nie zdawalam sobie sprawy ze
      bedzie az tak zle. moze gdybym byla gotowa na "najgorsze", latwiej bym przez to
      psychicznie przeszla? niestety caly porod zakonczyl sie cesarka, bo przy maks.
      rozwarcia okazalo sie, ze glowka corci krzywo wstawila sie w kanal rodny. ale
      to bylo w momencie kiedy kazali mi juz przec, moge powiedziec ze poczulam wtedy
      przyplyw energii i zapomnialam o bolu.
      • marchefka27 Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 20.01.06, 10:23
        dla mnie od zawsze bol porodowy kojarzyl sie z najgorszym bolem jaki moze
        byc...i teksty innych kobiet (w tym mamy), ze to taki bol, ktory sie zapomina
        wywolywaly u mnie agresję. Balam sie tak, ze przed porodem wylam ze strachu -
        zero pozytywnego nastawienia. Oczywiscie bez zzo nie podchodz. Skurcze zaczely
        sie o 2 w nocy - i to same krzyzowe. Calą noc lazilam po domu. Nad ranem
        myslalam ze zniose jajko zaraz i nie dam rady wiecej. O 8 bylismy w szpitalu i
        okazalo sie ze sa 4 cm. Nie podali mi w koncu znieczulenia. Do 11.30 kiedy
        odeszly wody lazilam po korytarzu stekając z bolu. Na koniec juz nie wiedzialam
        co mnie boli - i kazalam mezowi masowac moj tylek wink Ale miedzy skurczami
        wisialam na telefonie smile Skurcz party nie boli tylko uczucie jest niesamowite -
        takie parcie, jakiego nie da sie opisac smile Na szczescie ja zaliczam sie do
        tych "od łatwych porodow" i dzis naprawde nie umiem opisac jak boli juz w fazie
        kulminacyjnej - wiem ze pomagalam sobie krzykiem na koniec parcia, to musialo
        jakos bolec, ale za Boga nie powiem teraz jak - a po wszsytkim bylam pod
        wplywem takiej adrenaliny, ze choc szyli mnie kiedy jeszcze znieczulenie nie
        zaczelo dobrze dzialac, ja robilam w tym czasie zdjecia meza z synkiem wink i
        dyskutowalam z personelem. A nacinania tez spodziewalam sie ze nie bedzie czuc,
        ale czulam...
    • mikaf Re: Opiszcie ból przy naturalnym porodzie? 20.01.06, 13:44
      ja jestem w 24 tygodniu ciąży i też się boję.Ale właściwie nie bólu, tylko
      tego, że sala do porodów rodzinnych bedzie zajęta i będę musiała rodzić bez
      męża czego po prostu nie zniosę.Wiem, że przy nim przetrwam wszystko(a w tym
      szpitalu jest tylko jedna taka sala). poza tym boję się, że trafię na kiepski
      personel, a jak widać z waszych listów to połowa sukcesu. I szczerze mówiąc im
      więcej wiem o porodzie, tym mniej się boję,nawet jeśli to nie są pozytywne
      historiesmilena razie cieszę się maluszkiem w brzuszku, zacznę się bać w ostatnim
      miesiącusmilepozytywne nastawienie to połowa sukcesu, ale wątpię czy ma aż tyle
      wspólnego z łatwym porodem, żebym nie wiem jak chciała to nie wyskoczy ze mnie
      jak piłeczkasmileale na pewno łatwiej opanować ból.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja