Cesarka na życzenie

    • iwonarzepka Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 13:38
      ja urodzilam przez c.c i dzieki temu zyje.Czekano do ostatniej chwili,tetno
      spadlo,urodzilo sie w zamartwicy.Ja cierpialam z bolu, aciaglo twierdzono, ze
      to nie ten moment. Potem sie okazalo,ze kilka godz. pozniej juz by nie zyl.
      Nikt nie zwroci mi i dziecku ciepienia , wielu tygodni w szpitalu i
      stachu ,krory towarzyszy mi do tej pory. teraz jestem znowu w ciazy i
      chcialabym miec znowu c.c, ale nie w ostatniej chwili
    • megi241 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 13:42
      jA MIAŁAM CESARSKIE CIĘCIE ALE ZA NIM TO NASTĄPIŁO TO 2 GODZ RODZIŁAM
      NATURALNIE BO LEKARZE MOJE BIODRA OCENILI ZE SA SZEROKIE A W TRAKCIE PORODU
      OKAZAŁO SIĘ ZE JESTEM ZA SZCZUPŁA I DZIECKO NIE MOZE PRZEJSC WIĘC W POPŁOCHU
      RUSZYLI NA CESARKE FAKT TYLKO ZE PO CESARCE DOCHODZIŁAMAZ 4 DNI. zDANIE MAM
      PODZIELONE TO WSZYSTKO ZALEZY OD ORGANIZMU, ALE UWAZAM ZE JEZELI KOBIETA RODZI
      DŁUZEJ NIZ 5 GODZ TO POWINNA AUTOMATYCZNIE BYC KIEROWANA NA CESARKE BO TO
      WIELKI WYSIŁEK FIZYCZNY, MIMO ZE JA NIE PŁACIŁAM ZA CESARKE.
    • harijan Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 13:48
      Moja żona dwukrotnie miała cesarkę, a trzecia ciąża obumarła.Nie mamy dzieci!
      Małżeństwem też już nie jesteśmy ( choć sie przyjażnimy), a bliznę czyli
      pamiątkę nie tylko psychiczną ma. A jej nowy mąż, jakby "moją pieczątkę".
      Druga cesarka była konieczna, pierwsza nie!- strach, obrzydzenie, moda,
      pseudonowoczesność itp. dziecko żyło dwa tygodnie- wcześniak.
      Może w pogoni za wygodą nowoczesnością- zachodzenie w ciążę zminimalizować do
      zastrzyku nasienia starannie wyselekcjonowanego np.plemnik geniusza lub
      aryjczyka etc.
      Współczuję tym które muszą, ale po co - poprawiać naturę? a jeszcze jeśli to
      czynią miłośnicy zdrowego żywienia, bez konserwantów, sztucznych nawozów.
      miłośnicy sielskości, przyrody etc. to to jest hipokryzja.
      Proponuję na wakacje, urlop - zostawać w domu, przy telewizorze. wygodniej,
      taniej i więcej krajów i lądów a nawet oceanów i kosmosu się zwiedzi.
      Pozdrawiam.
      P.s.
      Moja obecna żona, nie wyobraża sobie porodu cesarskiego. cieszy mnie to, i to
      też, że obie się lubią. Mimo sporej różnicy wieku (... ponad 20 lat).
      • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 13:58

        > Współczuję tym które muszą, ale po co - poprawiać naturę?
        A jeśli życie z naturą wogóle ci nie w smak? Jak nie lubisz sardynek a ktoś cię
        zmusz do zjedzenie 10kg to jesteś zadowolony? Rzygasz a on ci wpycha kolejną
        porcje do gardła. Podobało by ci się?
        • harijan Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:09
          mkolaczynska napisała:

          >
          > > Współczuję tym które muszą, ale po co - poprawiać naturę?
          > A jeśli życie z naturą wogóle ci nie w smak? Jak nie lubisz sardynek a ktoś
          cię
          >
          > zmusz do zjedzenie 10kg to jesteś zadowolony? Rzygasz a on ci wpycha kolejną
          > porcje do gardła. Podobało by ci się?
          >
          > Ty chyba nie zrozumiałaś, Chodzi mi właśnie o naturę. Mieszkam wśród natury
          (las)a odżywiam sie różnie ( z przewagą nie zdrowej żywności). I nie za bardzo
          rozumiem KTO mnie może zmusić do jedzenia. A ja nikogo nie mam prawa do niczego
          zmuszać. I nie chcę mieć, takiego prawa. Jeśli cesarka jest konieczna, to jest
          konieczna i już. A jeśli jest tylko wynikiem lęku, mody itp.
          To współczuję.
          Jak tracisz, błonę dziewiczą- to chyba też boli,i pewnie jakis czas nie masz
          sił chodzić- zapomniałaś? czy tego nie miałaś?
          >
          • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:37
            A ja nikogo nie mam prawa do niczego
            >
            > zmuszać. I nie chcę mieć, takiego prawa. Jeśli cesarka jest konieczna, to
            jest
            > konieczna i już. A jeśli jest tylko wynikiem lęku, mody itp.
            > To współczuję.
            Ani lęku ani mody smile nie lubie natury(przynajmniej jeśli chodzi o poród czy
            publiczne robienie kupy), tak jak nie lubie sardynek. Dziękuje ze uważasz że
            nie ich jadać i musze rodzić naturalnie tylko dlatego ze nie lubie.
            > Jak tracisz, błonę dziewiczą- to chyba też boli,i pewnie jakis czas nie masz
            > sił chodzić- zapomniałaś? czy tego nie miałaś?
            Nic nie bolało i chodziłam normalnie smile))))) Współczyje tym twoim kobietom wink
        • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 11:07
          Życiwe z naturą nie w smak?! To po co w ogóle żyjesz na tej Ziemii? Cała Ziemia
          jest NAturą! Każdy z nas jest z nią związany, czy mu się to podoba, czy nie!
          Żeby się odciąć od natury, musiałabyć być androidem, stworzonym przez maszyny i
          geniusz człowieka. Ale chyba nim nie jesteś. Więc wszystko, co naturalne,
          powinno być dla Ciebie i każdego dobre.

          Pytanie - czy nie jest za późno na powrót do natury w momencie, gdy odeszły
          wody a Ty do tej pory starałaś się od natury odciąć na wiele sposobów. No tak,
          wtedy to może być przerażające. I ohydne. I lepiej rzeczywiście takiej
          spanikowanej "androidce" zrobić cesarkę, bo swoją paniką uniemożliwi dziecku
          przyjście na świat.

          Odbierałaś kiedyś poród psa albo kota? Ja tak. To był jeden z bezcennych
          kontaktów z naturą. Budzi do niej zaufanie. I do siebie, tym samym, jako do jej
          części. I wtedy cesarka na życzenie wydaje się barbarzyństwem.
      • asiek1975 do harijana 03.02.06, 14:06
        Facet- o co ci chodzi? Czy chcesz powiedziec, ze twoje dziecko umarlo przez
        cesarke bo bylo wczesniakiem czy na odwrot? I o jakiej "pieczatce" piszesz? To,
        ze kobieta miala cc to jest jakas twoja pieczatka? Chyba nie bardzo rozumiesz
        istote sprawy, jesli myslisz,ze cc to "pseudonowoczesnosc". Ja bym to
        nazwala"bezpieczenstwo dla dziecka" i nie mow mi, ze nie wiem o czym pisze bo
        teraz moja coreczka mialaby roczek jesli mialabym cc.
        • harijan Re: do harijana 03.02.06, 14:17
          asiek1975 napisała:

          > Facet- o co ci chodzi? Czy chcesz powiedziec, ze twoje dziecko umarlo przez
          > cesarke bo bylo wczesniakiem czy na odwrot? I o jakiej "pieczatce" piszesz?
          To,
          >
          > ze kobieta miala cc to jest jakas twoja pieczatka? Chyba nie bardzo rozumiesz
          > istote sprawy, jesli myslisz,ze cc to "pseudonowoczesnosc". Ja bym to
          > nazwala"bezpieczenstwo dla dziecka" i nie mow mi, ze nie wiem o czym pisze bo
          > teraz moja coreczka mialaby roczek jesli mialabym cc.
          Ja się z toba zgadzam. Chodzi mi o to, że ta pierwsza cesarka, była nie
          potrzebna (moja żona, bała sięi brzydziła)a termin naturalnego porodu, został
          błędnie wyliczony przez lekarza. i dziecko było za maleńkie, żyło dwa tygodnie
          w inkubatorze, z nieczynnymi płucami i nerkami( po tygodniu nerki zaczęly
          funkcjonować). A "pieczątka" to ta blizna, która nie jest dość estetyczna, a
          operacja kosmetyczna to także spory wydatek. Nie jestem przeciw CC, ale jeśli
          to nie konieczne?
          • asiek1975 Re: do harijana 03.02.06, 14:57
            Co do bledu w wyliczeniu to nie jest to wina cc ale blad lekarza, ktory albo
            nie umial na podstawie USG ocenic wielkosci dziecka albo blednie wyliczyl
            termin.CC nie bylo samo w sobie winne!
            co do tej" pieczatki" to nie rozumiem jak mozna nazywac ta
            blizne "nieestetyczna" jesli dzieki niej przyszlo dziecko na swiat!I zeby z
            tego powodu chciec robic operacje plastyczna??? A co jesli twoja zona wulalaby
            na siebie wrzatek-nie moglbys jej dotknac. Bez przesady- wiekszosc ludzi ma
            tyle "nieestetycznych" cech jak nadwaga, tradzik itd. ale jest to cos
            normalnego i wiekszosc z tym zyje normalnie nie myslac o jakichs operacjach
            plastycznych.
            • harijan Re: do harijana 03.02.06, 15:22
              Masz rację, że to wina lekarza. nomen omen ten sam lekarz odbierał moja żonę,
              jak sie rodziła. Ot po prostu błąd w sztuce i to sie zdarza.
              Co do blizny: mnie ona nie przeszkadzała, była tym o czym mówisz. Blizna
              przeszkadza moeje żony nastepnemu mężowi. Nie mnie!
              W całym tym zdarzeniu związanym z CC, chodzi mi o to, aby nie robić niczego
              pochopnie, pod wpływem emocji.
              Chciałbym byc przy porodzie swojego dziecka, chcialbym aby poród odbywał się w
              wodzie. Ale pomiędzy tym co Ja chciałbym a tym co będzie - jest duża różnica.
              A wydaje mi się, a nawet jestem przekonany, że właśnie te okropieństwa i
              cierpienia związane z naturalnym porodem są, źródłem a raczej czymś tak
              mistycznym, nie pojętym dla Nas "Ptysiów" nie zaznanym, są Mocą "wspólnoty" z
              dzieckiem, jedności psychofizycznej a nie tylko intelektualnej , rozumowej.
              Nie chcę przez to powiedzieć że matki po CC, kochają swoje dzieci mniej> Nie
              mniej, ale mam takie przeświadczenie. Żę zazdroszczą tym trdycjonalistkom.
              Coś jakby " przez cierpienie do nieba". Ale, cóż ja mogę na ten temat wiedzieć?
              • mkolaczynska Re: do harijana 03.02.06, 15:28
                no i wychodzi na to, że trzymam swoje dziecko w czarnej skrzynkce na balkonie ;-
                )
              • asiek1975 Re: do harijana 03.02.06, 16:28
                To tylko swiadczy o tym facecie, ze przeszkadz mu blizna- sorry, myslalam,ze
                Tobie ona przeszkadzala.
                Co do porodu w wodzie- fajna sprawa i tak jak napisalam- kazda kobieta powinna
                decydowac o tym jaki sposob porodu jej odpowiada. Ja mam juz swoja cesarke
                ustalona z lekarzem na konkretny dzien, moge wybrac sobie nawet jakas
                piosenke, ktora lubie, zeby puscili mi podczas zabiegu. No i moj maz tez bedzie
                przy mnie. Tylko aby tak sie stalo musiala umrzec moja piekna coreczka...
                Co do bolu, ze jednoczy dziecko z matka kompletnie sie nie zgadzam. Wcale nie
                trzeba cierpiec, zeby kochac swoje dziecko- wrecz zdarzaja sie sytuacje kiedy
                kobieta obwinia dziecko o porod jesli byl koszmarny. To nie jest takie proste
                jakby sie wydawalo- niby natura, ale wystarczy wejsc na strony o kobietach,
                ktore przeszly pieklo podczas swoich porodow by zobaczyc,ze natura nie zawsze
                jest taka cudowna...Pozdrowienia
              • little.mary Re: do harijana 03.02.06, 17:16
                > Coś jakby " przez cierpienie do nieba". Ale, cóż ja mogę na ten temat
                > wiedzieć?

                No masz rację, co ty możesz o tym wiedzieć? Mistyczne przeżycia, moc wspólnoty,
                jedność psychofizyczna.... chyba za dużo książek się naczytałeś albo to jakaś
                filozofia wschodu?
          • nett1980 Re: do harijana 03.02.06, 15:00
            harijan- przeczytaj cale forum a zrozumiesz ,ze pani kolaczynska to osoba
            specyficznie nienaturalna ,odporna na argumenty i niesamowicie pyskata , typ
            apodyktyczny. Jak sie nie ma w zyciu sakrum ,to z wlasnego miejsca intymnego
            robi sie niepokalany oltarzyk. Nie wiem jak ta pani funkcjonuje ,ale raczej
            faza analna do opracowania , serio polecam przeczytanie calego forum .
            • mkolaczynska Re: do harijana 03.02.06, 15:05
              Dziękuje za komplementy smile
              Co to jest "faza analna"?
              • nett1980 Re: do harijana 03.02.06, 15:20
                Nie ma za co, kochana -jesli mama zbyt nas stresuje przy treningu czystosci,
                terroryzuje przy robieniu kupki itd, wlaczaja nam sie niepotrzebne stresy gdy
                juz jestesmy duzi. Jesli mozliwe to oczywiscie powinnas miec cc , bo po co
                kobiecie fundowac depresje poprodowa? Tak specyficznie uksztaltowanej psychice
                sn moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku, o jedno powinnsmy apelowac porod w
                pozycji wygodnej dla rodzacej a nie dla lekarza ...
                • mkolaczynska Re: do harijana 03.02.06, 15:23
                  nett1980 napisała:

                  > Nie ma za co, kochana -jesli mama zbyt nas stresuje przy treningu czystosci,
                  > terroryzuje przy robieniu kupki itd, wlaczaja nam sie niepotrzebne stresy gdy
                  > juz jestesmy duzi. Jesli mozliwe to oczywiscie powinnas miec cc , bo po co
                  > kobiecie fundowac depresje poprodowa? Tak specyficznie uksztaltowanej
                  psychice
                  >
                  > sn moze przyniesc wiecej szkody niz pozytku,
                  Tak ja się z toba zgadzam smile))))))) powinnam mieć cc jeśli tego chcę
            • little.mary Re: do harijana 03.02.06, 17:22
              Nett1980, kto sądzi ten błądzi... Weź odpuść i nie sądź ludzi najniższymi
              miarami.
    • akrais Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:03
      Jesteś "za" fajnie powiedzieć, ja miałam cesarkę ze wskazań medycznych po
      pierwszej fazie porodu i z bolącą blizna męczyłam się ponad rok, a ciągnęła
      mnie jeszcze przez ponad rok. Doktor logopeda wyliczyła dość sporo rzeczy na
      które muszę uważać, bo moje dziecko jest jest zagrożone, bo nie urodziło się
      naturalnie. Śmieszą mnie osoby, które tego nie przeżyły, a spierają się,
      udzielają rad. Za zwyczaj argumentem jest chcę cesarkę bo tak, a wyśmiewania
      powodów dla których kobiety podejmują takie decyzje jest głupie, bo nikt tak
      naprawdę nie zna ich i może właśnie są takie o których piszą w artykule. Znam
      dziewczynę, która specjalnie dopuściła do zapalenia piersi, żeby nie karmić,
      żeby miała ładny biust. To jest egoizm.
      Ja rodziłam naturalnie 6 godzin, miałam regularne skurcze co 3 minuty przez 3
      godziny, nic strasznego, dużo gorszy był ból po cesarce. Nie życzę nikomu. Ja
      byłam do tego zmuszona.
      • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:10
        A czy mozesz napisac co takiego sie stalo Twojemu dziecku przez to,ze mialas CC
        anie staloby sie gdybys rodzila nat.?
        Ja natomiast rodzilam przez 13 godzinym po podaniu oksytocyny, bol byl
        koszmarny- maz mnie polewal woda, bo tracilam swiadoosc z bolu a na sam koniec
        urodzilo sie dziecko niedotlenione, ktore przezylo 1 tydzien przez to,ze nie
        mialam CC.
        Ja wole pocierpiec po tej CC ale wiedziec,ze moje dziecko sie juz nie udusi.
        Aha, moja kuzynka tez rodzila naturalnie- bo chciala przezyc" to co jest w
        zgodzie z natura"- i efekt byl taki,ze popekala jej macica w kilku miejscach i
        miala taki krwotok, ze lekarze powiezdieli iz cudem uszla z zyciem. Na tym
        jednym dziecku skonczylo sie jej macierzynstwo, bo gdyby znowu zaszla w ciaze
        to lekarze powiedzieli, ze do porodu nie przezyje.
        I nie mow mi,ze kobiety nie wiedza o co w tym chodzi, bo tez mam znajome, ktore
        rodzily przez CC i chwala sobie bardzo. Jak kobiety chca rodzic silami natury
        to nioech sobie rodza ale niech nikt mi nie mowi,ze kobiety, ktore chca CC
        sa"smieszne".
    • ciociapolcia Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:03
      Nie chce mi sie czytac tych wszystkich komentarzy.
      Ja tez mialam cc, lekarz powiedzial "2 tysiace - interesuje pania?". Kase dalam
      juz po wszytkim.
      Nie bylo konkretnego terminu, zaczely sie skurcze, pojechalam do szpitala,
      przyjechal lekarz, troche mnie jeszcze potrzymali i ciach smile. Nie uwazam, zebm
      cos stracila wink. Ojciec byl przy wszystkim, narobil zdjec (przynajmniej bez
      mojego krocza wink.

      Jestem za, to przeciez wybor kazdej kobiety.
      Co bym zmienila? Zeby ta kasa szla do szpitala, a nie do kieszeni.

      Co do okreslenia - cc dla kobiet ktore chca miec wszystko w terminie... To nie
      jestem ja, dla mnie porod naturaly poprostu byl "oblesny" ot tyle.
      A dziecko swoje kocham nad zycie, nie sadze zeby bylo inaczej po naturalnym.
    • agnieszkagm Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:03
      Dla mnie jest to chore podejscie. Cesarka jest po to aby ratowac zycie i
      zdrowie a nie na zyczenie. Jesli chcesz rodzic bez bolu to lepiej sie
      znieczulic w kregoslup a poza tym jesli jest sie znieczulonym w razie czego
      mozna szybciej przygotowac cesarke. Moja polozna przygotowywala mnie nawet na
      mozliwosc porodu nawet bez znieczulenia a rodzilam w kraju tak cywilizowanym
      jak Francja. W Polsce mamy chore podejscie do rodzenia i do dzieci np o
      zachowywaniu krwi pepowinowej. Tutaj nikt o czyms takim nie slyszal. A problemy
      z nietrzymaniem moczu itd; sa normalne i tutaj masz 10 sesji na reedukacje
      krocza i wszystkich miesni macicy z polozna lub rehabilitantem. To dziala. U
      nas moze by zrobili raczej zrzutke na edukacje i informacje oraz dofinansowanie
      opieki przed i po porodzie. Poza tym juz kilka lat temu w Wlk Brytani
      alarmowano o debilizmie wykonywania cesarek zbyt czesto i wcale nie jest to w
      modzie. W tej chwili raczej sie proponuje metody naturalne wlasnie i porody w
      basenie.
      • little.mary Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 17:27
        Polska to nie Francja, niesety.
    • anka9810 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 14:12
      Artykuł jest bardzo tendencyjny. Prawie rok temu miałam cesarskie cięcie ze
      względu na wskazania medyczne. Miałam problemy zdrowotne, a dodatkowe w szyjce
      macicy wykryto bardzo grożne dla dziecka bakterie(paciorkowce, gronkowce). W
      moim przypadku, jak i w wielu innych cesarka nie była przeprowadzona dla widzi
      mi się, ale dla bezpieczeństwa dziecka. Cesarka jest bezpieczniejsza przede
      wszystkim dla naszych dzieci, o czym lekarze nigdy nie wspominaja. Rodząc
      siłami natury mogłam dziecko narazić na olbrzymie niebezpieczeństwo, ale to
      nikogo nie interesuje. Lekarze bardzo często mówią o porodzie naturalnym przy
      uzyciu kleszczy. To według nich jest dla naszych dzieci bardzo zdrowe, jak
      kleszcze wbijaja sie w główkę naszych maluchów. Gratuluje inteligencji.
      Zgadzam się ze stwierdzeniem, że cesarka jest operacją, a nie zabiegiem,
      jednakże dobrze przeprowadzone nie powoduje żadnych niebezpieczeństw. Ja po
      cesarce doszłam do siebie bardzo szybko, podobnie jak inne dziewczyny. Nie mówi
      sie o tym , że dojście do formy po naturalnym porodzie nie jest błyskawiczne.
      Moja siostra w czasie porodu naturalnego była szyta na żywca, nie zdążono jej
      podać następnego znieczulenia po zewnatrzoponowym i wrzeszczała na cały szpital
      i to się nazywa rodzić po ludzku. W sali leżałam z dziewczyna po naturalnym,
      która zemdlała, bo taka była słaba i oczywiście nie mogła liczyc na żadną pomoc
      fachowego personelu szpitalnego.
      Nie należy na nas napadać- na kobiety, u których przeprowadza sie z różnych
      względów cesarkę, bo będąc po nikt mnie nie przekona do porodu naturalnego.
      • agnieszkagm Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:18
        Ja mialam porod kleszczowy i Stachowi nic nie bylo poza mala szramka na glowie,
        nawet mu nie wyciagneli czaszki. Lekarz mial do wyboru kleszcze albo udusic
        dziecko...lub cc z czym by nie zdarzyl bo byl to porod blyskawiczny. Nie ma
        porodow takich samych a wszystko zalezy od personelu. We Francji porod odbiera
        polozna jesli nie ma komplikacji i takze ona zszywa krocze. Poza tym tutaj nie
        dyskutuje sie o cc jako formie porodu na zamowienie. Masz do wyboru psn albo
        znieczulenie. Co do cc, moja kolezanka czekala 48h na decyzje o cc w Paryzu...
        i dziecko jest zdrowe.
        • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:31
          ale my chcemy być lepsi niż francuzi smile
          Chcemy mieć lepszą opieke.
          Poza tym u nas nawet znieczulenie nie jest przywilejem każdej kobiety. Zwykle..
    • tanami Cesarka jest lepsza! 03.02.06, 14:14
      Dlaczego odradzacie cesarke??? Dlaczego niby kobiety maja sie decydowac na ten
      bol i upokorzenie? Jesli sa dwie drogi: z gorki i pod gorke to po co wybierac
      ta gorsza. Zycie trzeba sobie ulatwiac a nie utrudniac!
      • czarrrna Do:tanami 03.02.06, 14:37
        A myślisz,że cesarka nie boli? Miałąm cc i też rodziłam naturalnie w zzo
        (przeczytaj mój post poniżej).Cesarka to PRAWDZIWA OPERACJA, przecięcie powłok
        brzusznych, macicy,szwy i rana ok 25cm-myślisz ,że to nie boli? Cholernie boli i
        nie tak jak nacięte krocze przez tydzień, ale przez kilka tygodni...ZZO daje Ci
        komfort rodzenia bez krzyku, nieludzkiego wycia, utraty świadomości...Ja nie
        krzyknęłam ani razu,prawie mnie nie bolało (skurcze czułam max.jak ból
        miesiączkowy). A upokorzenie? Jakie upokorzenie? Ty rodzisz.
      • bielinka To MY rodzimy! 03.02.06, 14:50
        Hej wpadłam na tę dyskusję dopiero teraz i nie przeczytałam wszystkich postów
        bo kurde ciut ich duzo się zrobiło. Ale ogólną tendencję czuję.Opiszę swój
        poród. Jak u jakiegoś lekarza mówię, że rodziłam "drogami natury" to się
        zaczynam chichotać. Bo jak tak można mówić na poród który został wywołany a
        potem znieczulony? Poród mi wywołano oksytocyną bo 2 dni ulewały mi się wody
        płodowe a pęcherz wyglądał na niepęknięty, skurczów nie było a lekarz się bał
        żeby nie wdała się infekcja wewnątrzmaciczna (opieprzył mnie że dwa dni sobota-
        niedziela, siedziałam w domu zamiast przyjść). Jak tylko - po podaniu jakiś
        czopków do pochwowych, osiągnęłam 3 cm rozwarcia przeprowadzona mnie z ogólnej
        sali porodowej na rodzinną i podano znieczulenie, o które prosiłam (kurde jak
        to bolało!tzn skurcze, nie znieczulenie). Urodziłam bez bólu z pomoca
        wspaniałej położnej. NIe byłam nacięta, ale - przed porodem gdy rozmawiałam z
        położną powiedziała mi że nie może mi zagwarantować, że mnie nie natnie, bo nie
        wiadomo jak się poród potoczy. Gdy po porodzie dziękowałam jej że się udało
        mnie nie nacinac(moja Mama mówiła że się nieźle nagimnastykowala) to
        powiedziała:Kobieto, miałas do tego po prostu warunki! Ogoliła mnie siostra na
        tydzien przed. Lewatywy mi nie robiono, bo sama dbałam o to żeby nie mieć
        żadnych "zastojów" - dieta itd.Rodziłam na plecach bo po znieczuleniu nie
        dokonca władałam nogami. Poród miałam cudny! I reklamuje bezczelnie Szpital na
        Madalińskiego w Wawie i połóżną panią Agnieszkę Bebel. A - za poród rodzinny i
        znieczulenie zapłaciłam nie koperta tylko normalnie w kasie szpitala i do dziś
        mam ten rachunek. A teraz głos za cc. W połowie ciąży lekarz ostrożnie zaczął
        mnie przygotowywać że byc może będę musiała miec cc. Mały po prostu nie chciał
        się odwrócić i do tego w pierwszej połowie ciązy rósl jakoś kosmicznie, tak, ze
        przewidywana jego waga była na 4 kg. ALe urodziła się w normie - 3,5. Moja
        rodzina zaczęła mnie pocieszać, że moze się uda bez cc itd. A ja na to, że nie
        boję się planowanego cc, bo to dziecku nie grozi a mi oszczędzi bólu. Okazało
        się to jednak niepotrzebne.Jednak nie byłabym od tego gdyby było
        konieczne.Teraz jestem w drugiej ciązy i nie myśle o cc, ale dla tego że mam
        zaufanie do wspomnianego szpitala, gdzie traktowano mnie i fachowo i po ludzku.
        Rozumiem jednak kobiety ktore swiadomie wybierają cc. Moja Mama rodziła 3 razy
        i sama doradzała mi znieczulenie bo ona się tak umęczyła, ze za pierwszym razem
        mało nie umarła.ALe wtedy były inne czasy i o takich "cudach" nikt nie słyszał.
        Nie wazne czy rodzimy przez cc czy przez sn, ważne jest żeby urodziż zdrowe
        dziecko w dobrej formie, samej nie wykańczając się ani psychicznie ani
        fizycznie.Jeśli ktos ma możliwośc i przekonanie niech rodzi przez cc, jeśli ma
        inne poglądy - jego sprawa.Dla mnie poród nie był ani męczący ani upokarzający,
        ale, jak powiedizała moja połozna: mam warunki żeby rodzić. Moja teściowa była
        tak szczupła i wąska, że po pierwszym porodzie jej miednica rozszerzyła się o
        10 cm - rodziła dwa dni i to wcale nie kolosa.Jak zaszła drugi raz po 8 latach,
        to się popłakała - ze strachu przed porodem. Tak to nie może wyglądać!Dlatego
        zostawcie nam kobietom wolnośc wyboru, bo to w koncu MY rodzimy. Hej!
        • agnieszkagm Re: To MY rodzimy! 03.02.06, 15:30
          i oto chodzi smile))
          • mkolaczynska Re: To MY rodzimy! 03.02.06, 15:32

            > i oto chodzi smile))

            Dokładnie smile
            • harijan Re: To MY rodzimy! 03.02.06, 15:39
              Sorrki, ale będe kończył, pisanie (mam dość bardzo ograniczony kontakt z netem
              a poza tym jestem nowicjuszem w forum..) ale, jakby ktos chciał do mnie napisać
              to prosze bardzo harijan@gazeta.pl
              Odpowiem przy pierwszej nadażającej się okazji.
              Siemacie
        • samwieszkimjestem Re: To MY rodzimy! 03.02.06, 16:18
          Genialny post.
    • czarrrna Re: Miałam cc i rodziłam tez naturalnie 03.02.06, 14:27
      Rodziłam pierwsze dziecko 5 lat temu poprzez cc(utrata tętna przez dziecko
      podczas porodu-dwukrotne owinięcie pępowiną) a drugie w ubiegłym roku siłami
      natury w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Mając porównanie w życiu nie
      zamieniłabym porodu naturalnego na cc...Niesamowite,cudowne, praktycznie
      bezbolesne (dzięki zzo) przeżycie!
      Po cc do siebie dochodziłam b. długo a pierwsze sześć tygodni wspominam jako
      koszmar. Po porodzie naturalnym po 4h byłam już na nogach i bardzo szybko czułam
      się świetnie i mogłam w pełni, praktycznie bez pomocy zajmować się synkiem i
      starszą córeczką.
      Uważam, że zzo powinno być dostępne dla każdej życzącej sobie rodzącej-to
      osięgnięcie medycyny (znane już 30 lat) pozwala na świadome uczestniczenie w
      wielkim cudzie jakim jest poród.
      • harijan Re: Miałam cc i rodziłam tez naturalnie 03.02.06, 14:31
        To piękne.
        Chyba wiem co czujesz. pozdrawiam
    • tk_s Konsekwencje cesarki dla życia seksualnego 03.02.06, 14:42
      Nie wiem czy ktoś juz o tym wspomniał, ale istnieje kilka ciekawych
      konsekwencji cesarki dla niektórych kobiet (i mężczyzn). Po pierwsze jest
      sporo kobiet, które mają problemy z orgazmem, co związane jest z wysokim
      połozeniem łechtaczki. Zazwyczaj problemy te mijają po porodzie drogami
      naturalnymi (łechtaczka się obniża i łatwiej o duże "O"). Z drugiej strony,
      poród naturalnymi drogami może sprawić, że partnera "interes" stanie się za
      mały dla kobiety (zwłaszcza jeśli jego rozmiary oscylują w niskich stanach
      normy) i ... klops zupełny wtedy.
      • agnieszkagm Re: Konsekwencje cesarki dla życia seksualnego 03.02.06, 15:31
        mnie tak zszyli, ze wprost przeciwnie wink))
      • samwieszkimjestem Re: Konsekwencje cesarki dla życia seksualnego 03.02.06, 15:41
        Zwłaszcza, kiedy kobieta zostanie barbarzyńsko ponacinana, bo położnej nie
        chciało się dyrygować parciem i zmusiła kobietę do leżenia na plecach, zamiast
        zachęcać do instynktownych zmian pozycji.

        Większość ludzi myli elastyczność krocza z jego rozciągnięciem. A to nie tak.
        Rozciągnięte krocze jest po porodzie z nacinaniami (zależy to też od ilości i
        stopnia nacięć), ponieważ szwy definiują sposób zrastania się tkanki. A w ogóle
        dobrze, jeśli są dobrze założone, zdarzają się krzywe, za ciasne (ból!) itd.

        Jeśli natomiast połozna miała pojęcia o ochronie krocza (czasem starczy po
        poprosić), wtedy zwykle w ogóle nie dochodzi do pęknięć ani nacięć i krocze
        szybko dochodzi do siebie. Bo jest w całości. Panie, które urodziły bez
        nacięcia mówią, że nie czują różnicy w seksie przed i po, a co równie ważne,
        tak stwierdzają też ich partnerzy.

        Myślę, że te nieporozumienia często są dodatkowym powodem decyzji o cesarce.
      • little.mary Re: Konsekwencje cesarki dla życia seksualnego 03.02.06, 17:32
        >Zazwyczaj problemy te mijają po porodzie drogami
        > naturalnymi (łechtaczka się obniża i łatwiej o duże "O").

        Heheh, wiesz co jest dokładnie odwrotnie - łechtaczka niesety idzie do góry a
        to że po porodzie jest przyjemniej to nie tak do końca sprawa porodu jak
        niektórzy sugerują tylko samej ciąży bo w ciąży macica jest lepiej ukrwiona i
        tak po prostu już zostaje, stąd te "poporodowe przyjemności" Kropka
        • little.mary Re: Konsekwencje cesarki dla życia seksualnego 03.02.06, 17:33
          Sorki nie "macica" tylk MIEDNICA
          • samwieszkimjestem Re: Konsekwencje cesarki dla życia seksualnego 03.02.06, 17:36
            Dodam tylko, że czasem i po cesarce jest luz w pochwie, z powodu nadmiernego
            rozlużnienia wiązadeł MIEDNICY właśnie smile Kwestia gimnastyki.
            • tk_s Re: Konsekwencje cesarki dla życia seksualnego 03.02.06, 21:57
              Uwagi Pań wskazują na to, że ile przypadków tyle wypadków. Jako facet nie mogę
              się do tego "doświadczalnie" ustosunkować, wiem tylko z przekazów, że bywa jak
              napisałem powyżej. Nie mam wątpliwości, że może bywać wręcz odwrotnie, bo każda
              kobieta wielką indywidualnością jestwink.
    • loppe co do badań psych 03.02.06, 14:46
      Czytałem kiedyś, że dzieci które nie przeszły tego chrztu bojowego (porod drogą
      natury) - wykazują mniejszą przebojowośc w życiu
      • daria.banasik Re: co do badań psych 03.02.06, 15:08
        a czy wszyscy musza byc przebojowi???co za durny komentarz
        • loppe Re: co do badań psych 10.02.06, 13:54
          Podzieliłem się wyłącznie informacją. Nie było żadnego mojego komentarza.

          W tej sytuacji moge tylko powiedzieć że komentarze na temat mojej wypowiedzi są
          debilne.
      • azija1 Re: co do badań psych 03.02.06, 15:17
        Co za bzdury!!! A niby dzieci urodzone naturalnie są wszystkie przebojowe, bo
        się przepchnęły przez kanał rodny??
        • mkolaczynska Re: co do badań psych 03.02.06, 15:25
          azija1 napisała:

          > Co za bzdury!!! A niby dzieci urodzone naturalnie są wszystkie przebojowe, bo
          > się przepchnęły przez kanał rodny??
          Je przepchnięto a nie one się przepchneły.
          Te co sie urodziły dzięki kleszczom czy Vacum np nie umieją wogóle podejmowac
          decyzji podobno.wink
          Kurka wychodzi na to ze mnie mamma urodziła przez cc + dodakowo poszły w ruch
          kleszcze lub vacum.
          A ja z porodu w 100% naturalnego jestem smile)))))))
        • loppe Re: co do badań psych 10.02.06, 13:55
          dziecko, weź coś zrób ze swoją inteligencją...
          badania statystyczne mówią o większośc, tendencji etc. - a nie jak ty że "każdy"
      • little.mary Re: co do badań psych 03.02.06, 17:34
        > Czytałem kiedyś, że dzieci które nie przeszły tego chrztu bojowego (porod
        drogą
        > natury) - wykazują mniejszą przebojowośc w życiu

        No tak to ważne bo najważniejszy w obecnym świecie jest wyścig szczurów...
    • ariella jednostronnie i nierzeteknie, fe! 03.02.06, 14:54
      Skandaliczny tekst, nie majacy nic wspolnego z dziennikarstwem, a jedynie
      naginajacy rzeczywisctosc do "jedynej slusznej opcji". Dzis juz wiekszosc
      lekarzy (i wiele poloznych) przyznaje ze cc jest bezpieczniejsza forma porodu
      dla dziecka. Jesli wiec ma to byc moda na bezpieczenstwo, to jak najbardziej.
      • samwieszkimjestem Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 03.02.06, 16:07
        Si, si, tylko jedno pytanie w związku z tym. JAKIM CUDEM LUDZKOŚĆ PRZETRWAŁA TE
        CZASY KIEDY NIE BYŁO CESARKI?! Przecież poród zaplanowany przez Naturę jest tak
        strasznie niebezpieczny! To jakiś cud!

        A tak na marginesie, czy ktokolwiek tu wie, skąd się wzięła cesarka? Otóż w
        starożytnym Rzymie wierzono, ze nie można pochować kobiety zmarłej w ciąży
        razem z płodem w brzuchu. A więc rozcinano je i kładziono dziecko obok.

        Bez względu na pochodzenie, cesarka nieraz ratuje życie i dobrze się stało, że
        ktoś pomyślał, że jak się rozetnie wcześniej, to nie trzeba będzie rozcinać
        później, bo oboje przeżyją.

        Aczkolwiek robienie z tego "jedynej słusznej opcji" (tak, tak!) jest jak
        promowanie zakładania silikonowych opasek na żołądek, zamiast wysilenia woli,
        żeby ograniczyć ilość jedzenia. Czy to jest normalne?
        • mkolaczynska Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 03.02.06, 16:15
          samwieszkimjestem napisała:

          > Si, si, tylko jedno pytanie w związku z tym. JAKIM CUDEM LUDZKOŚĆ PRZETRWAŁA
          TE
          >
          > CZASY KIEDY NIE BYŁO CESARKI?! Przecież poród zaplanowany przez Naturę jest
          tak
          >
          > strasznie niebezpieczny! To jakiś cud!
          A wiesz ile kobiet miało po porodzie problemy także ze sobą, czy z dalszym
          normalnym funkcjonowaniem, a tak miały po 15 dzieci pewnie lubiły sks itd. A
          może jednak nie, moz4e nie wszystko odbywało się kiedyś kulturalnie i za
          akceptacją żony?wiesz ile miało problem bo musiało urodzić a kiedyś tak jak
          piszesz to tylko po śmierci kobiety cięto brzuch. Wiesz? Ja nie wiem ale wiem
          ze można mieć problem z naturalnością porodu i bynajmniej nie jest to wymysł
          kobiet XXI w wcześniej też takie problemy bywały. Z rodziny mam przypadki.

          > Aczkolwiek robienie z tego "jedynej słusznej opcji" (tak, tak!)
          Kto robi z tego jedynie słuszną opcje? DOPIERO CHCEMY Z TEGO ZROBIĆ JEDNĄ Z
          OPCJI!! TAK TAK

          Czy to jest normalne?
          Dobra to jest chore i co nie złożysz choremu szwu na ten żołądek a jak nie umie
          ograniczyć jedzenie to niech je dalej?
          • samwieszkimjestem Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 03.02.06, 16:32
            Oczywiście, że nie założę! Po co? Żeby zeszczuplał? Przecież otyłość to choraba
            duszy! Taj jak bulimia czy anoreksja. To nikogo nie wyleczy. Niczego nie nauczy
            się taki delikwent. Taka prosta rzecz - ograniczyć jedzenie. Więc jaki to ma
            cel?

            OK, co do stanu zdrowia kobiet po naturalnym porodzie. Zaznaczam niniejszym, że
            absolutnie NIE uważam za naturalny porodu, podczas którego kobieta jest
            przymuszana do czegokolwiek (konkretnej pozycji przede wszystkim), zabrania się
            jej robić tego, co podpowiada jej ciało (powinno się ją zachęcać do jego
            słuchania) i narażona jest na niepotrzebne stresy (obcy ludzie, nieprzyjazne
            wnętrza, przykry personel itp..) oraz poddawana jest nieuzasadnionym lub nie
            zawsze uzasadnionym zabiegom medycznym (osławione nacinanie krocza na
            przykład).

            Zdaję sobie sprawę, że PRAWDZIWIE NATURALNY poród jest w dzisiejszych czasach
            szczęściem i przywilejem.

            Wyobraźcie sobie teraz poród w miejscu, gdzie jest przytulnie, przyćmione
            światło, relaksująca muzyka... Położna jest tylko dla Ciebie i cieszy się, że
            razem z Tobą przeżyje narodziny Twojego dziecka. Twój partner wspiera Cię.
            Robisz to, na co masz ochotę (spacer, prysznic, skaknie na piłce, siedzenie w
            wannie, delikatny taniec, drzemka, rozmowa z położną, co tylko jeszcze chcesz),
            cały czas wspierana przez położną i partnera. W trudnych chwilach oboje
            zapewniają Cię, że wszystko będzie dobrze, proponują masaż krzyża, ew.
            znieczulenie. Położna dyryguje Twoim parciem tak, aby krocze zostało
            nietknięte. I oto trzymasz dziecko w ramionach...

            A są takie, które mogę to napisać o swoim porodzie smile
            • mkolaczynska Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 03.02.06, 16:48
              PORÓD -nigdy mi intuicja podpowiada cc!!! Uważasz ze nie powinnam z niej
              skorzystać?
              • samwieszkimjestem Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 03.02.06, 16:54
                to jest rola lekarza przed i w trakcie porodu - ocenić, czy wszystko OKi czy
                nie trzeba cesarki. Jak juz pisałam, załóż, że mam dobrą wolę, pisząc to, co
                piszę.
                • mkolaczynska Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 04.02.06, 00:11
                  próbuje założyć ze masz dobrą wole ale:
                  załóżmy że jest wszystko ok fizycznie. Co jeśli po porodzie nie będe mogła
                  normalnie funkcjonować? Zakładasz że coś takiego jest mozliwe? Przy całym tym
                  przyćmione światło muzyczka itd?
                  GdybyŚ była moim lekarzem a ja ciągle bym mówiła psn nie nie nie to wiem ze nie
                  pomogła byś mi robiąc cc. Tak jak nie pomogła byś temu grubasowi co nie może
                  przestać żreć. Niech zdycha. Nie moge uzanć ze masz dobrą wole, bo jej nie masz.

                  Dodam jeszcze jedno. Ja absolutnie nie rozumiem kobiet które chcą rodzić
                  naturalnie. Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe pragnienie. Jak z kosmosu,
                  niemnej rozumiem że tak właśnie ktoś to czuje rozumiem i szanuje choć dla mnie
                  taki wybór jest zupełnie nie do pomyślenia. Możesz-a powołuje się na twoją
                  dobrą wole spróbować zrozumieć ze ktoś nie chce mieć psn. Nie musisz zrozumieć
                  tego wyboru wystarczy że zaakceptujesz "ona myśli inaczej". Ma prawo. Jej tyłek
                  jej brzuch dziecko jej przyszłość jej wybór. Możesz?

                  • samwieszkimjestem Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 04.02.06, 11:30
                    Mogę. Tylko przeraża mnie to, że tak straszną panikę wzbudza naturalny proces
                    fizjologiczny organizmu. Albo inczej, przeraża mnie tak zerowe zrozumienie
                    własnego organizmu, że rozcięcie brzucha wydaję się bezpieczniejsze, niż
                    podążenie za rytmem ciała.

                    I nie wyobrażam sobie, żeby mogło coś pójść nie tak, przy naturalnym porodzie
                    (wg wcześniejszej definicji). Nie doceniasz Natury, bo próbujesz się jej
                    wyrzec. Jest przypadek, kiedy rodząca w domu kobieta instynktownie zaczęła
                    tańczyć czy coś w tym stylu robić i, jak się okazało, odwinęła pępowinę z szyi
                    dziecka.

                    A więc, jeśli rozpatrywać to po swojemu, czyli "poród jako mechaniczne
                    wydobycie dziecka na świat", to mogę zrozumieć kobiety, kóre myślą, że cesarka
                    jest równie dobra (albo i lepsza) niż naturalny praces fizjologiczny. Ubolewam
                    jedynie nad ich brakiem samoświadomości ciała, brakiem świadomości
                    przynależenia do natury, innymi słowy nad ich brakiem kontaktu ze zwierzęcą
                    stroną swojego "ja" i zaufania do niej. Nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, że
                    zawsze będą częścią natury i nic na to nie poradzą.

                    To, że boisz się, że po porodzie nie będziesz mogła naomalnie funkcjonować,
                    dowodzi braku zaufania do natury (nie lekarzy) w wyniku oderwania się od niej.
                    Nie osądzam tego. Uważam po prostu, że takie a nie inne okoliczności uformowały
                    Twoje postrzeganie świata i koniec. Żałuję bardzo, że postrzegasz się jako
                    niezwiązaną z naturą. Mi poczucie przynależności do niej daje poczucie bycia w
                    domu w każdym miejscu. Tobie zostaje sobie to po prostu uświadomić. Jak
                    zechcesz.

                    Akceptuję, że ktoś woli rocka, a inny Mozarta. Akceptuję, że ktoś chodzi do
                    kościoła, a inny jeździ na pogańskie rytuały na Wolin. Akceptuję to, że jeden
                    pali papierosy, inny nie. Akceptuję to, że jeden wybiera amputację kończyny, a
                    drugi woli umrzeć od gangreny. I tak dalej.

                    Poród po prostu jest wydarzeniem zupełnie innego typu. To naturalny proces
                    fizjologiczny. Tu nie mam nic do akceptowania czy nie. Tak jest i już. Cesarka
                    to tylko medyczna pomoc dla ratowania życia. Nic więcej. To nie poród. I nie
                    należy tego tak traktować.

                    Moja dobra wola polega na staraniu jak najszerszego wyjaśnieniu zagadnienia,
                    aby każdy mógł zrozumieć, o co mi chodzi. I na braniu pod uwagę najróżniejszych
                    okoliczności, które mogły wpłynąć na podejmowanie decyzji o cesarce.

                    • mkolaczynska Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 09.02.06, 23:10
                      Nie doceniasz Natury, bo próbujesz się jej
                      > wyrzec. Jest przypadek, kiedy rodząca w domu kobieta instynktownie zaczęła
                      > tańczyć czy coś w tym stylu robić i, jak się okazało, odwinęła pępowinę z
                      szyi
                      > dziecka.
                      A skąd wiadomo ze odwineła pępowine, miala w domu usg?? Jakaś totalna bzdura
                      czary mary.

                      Ubolewam
                      > jedynie nad ich brakiem samoświadomości ciała, brakiem świadomości
                      > przynależenia do natury, innymi słowy nad ich brakiem kontaktu ze zwierzęcą
                      > stroną swojego "ja" i zaufania do niej. Nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, że
                      > zawsze będą częścią natury i nic na to nie poradzą.
                      Własnie radzą- fundują sobie cc smile))))))))) Ciesze sie ze nie mam kontaktu z
                      moją zwierzęcą naturą.
                      .
                      >
                      > Poród po prostu jest wydarzeniem zupełnie innego typu. To naturalny proces
                      > fizjologiczny. Tu nie mam nic do akceptowania czy nie. Tak jest i już.
                      Niekoniecznie jesli uważasz ze to naturalny proces i nie ma nic do akceptowania
                      to co: nie zgodzisz sie na zszycie jak pękniesz(to nie będzie naturalne)?????
                      Co wtedy bedzie z twoja naturą. Poza tym kupy to ja nie robie nawet przy moim
                      męzu a to tez naturalne i fizjologiczne

                      Cesarka
                      > to tylko medyczna pomoc dla ratowania życia. Nic więcej. To nie poród. I nie
                      > należy tego tak traktować.

                      To także medyczna pomoc dla ratowania Z D R O W I A. To tez bardzo ważna
                      funkcja cc, nie sądzisz?
                      >
                      > Moja dobra wola polega na staraniu jak najszerszego wyjaśnieniu zagadnienia,
                      > aby każdy mógł zrozumieć, o co mi chodzi.
                      Powoli sądze że nie masz dobrej woli chcesz pouczać i ubolewać nad "ułomnoscią"
                      • ulkaz Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 09.02.06, 23:31
                        > Cesarka
                        > > to tylko medyczna pomoc dla ratowania życia. Nic więcej. To nie poród. I
                        > nie
                        > > należy tego tak traktować.
                        ok. zdrowia tez. ale to w dalszym ciagu nie zminia faktu, ze cesarka to nie porodsmile
                        • bielinka Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 10.02.06, 08:26
                          Poród może i nie, ale zakonczenie czy też rozwiązanie ciązy tak. A w sumie o to
                          chyba w tej całej zabawie chodzi, żeby dziecko rosło dalej poza twoim
                          organizmem całe i zdrowe i zebyś mogłe je wychowywać - a więc żyć, miec sile
                          i ... kochać to dziecko, a nie kojarzyć z jakimiś koszmarnymi przejsciami lub z
                          ogromnym strachem jaki poprzedzał jego poród. Wiem, ze są takie kobiety, u
                          których miłość do dziecka była przez jakiś czas po porodzie głuszona właśnie
                          takimi wspomnieniami. Myślisz, że dziecko woli to niż przyjść na świat (żeby
                          nie drażnić CIę słowem - urodzić się)przez cc? Ja wiem smile - trudno zapytać,
                          ale jakoś tak oja "zwierzęca" natura mi podpowiada, że ja bym wolała cc. Hejsmile
                          • femian instynkt macierzyński po porodzie 10.02.06, 09:59
                            Coś w tym jest, że czasami szok poporodowy jest tak silny, że matka nie potrafi
                            podjąć się swojej roli matki. Mam taką znajomą, po porodzie kleszczowym w
                            potwornych bólach, przez miesiąc nawet nie chciała widzieć swojego dziecka.
                            Palma jej zupełnie odbiła, jej instynkty macierzyńskiwe i zainteresowanie
                            dzieckiem się nieznacznie zmieniło do dziś (7 lat). Generalnie dziecko ma
                            większy kontakt i silnieszy związek z babcią niż matką.
                            • ulkaz Re: instynkt macierzyński po porodzie 10.02.06, 11:53
                              ja na prawde nie przecze,ze kontakt z dzieckiem moze byc dobry po cesarce. mnie
                              tylko chodzi o terminologie.smile
                              pozdrawiam ula
        • little.mary Re: jednostronnie i nierzeteknie, fe! 03.02.06, 17:36
          > Si, si, tylko jedno pytanie w związku z tym. JAKIM CUDEM LUDZKOŚĆ PRZETRWAŁA
          > TE CZASY KIEDY NIE BYŁO CESARKI?! Przecież poród zaplanowany przez Naturę
          > jest tak strasznie niebezpieczny! To jakiś cud!

          to bardzo proste - BO NIE BYŁO środków antykoncepcyjnych wink
    • boratyna Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:22
      Rece opadaja, dawno w tym periodyku nie widzialam tak tendencyjnego tekstu...
      A co do tematu - uwazam, ze nie zawsze dobrym pomyslem jest psn, tak jak nie
      zawsze dobrym pomyslem jest tez cc, ale kazda para rodzicow powinna miec prawo
      stanowic sama o sposobie w jaki na swiat przyjdzie jej dziecko i tyle.
      Jesli chodzi o powiklania obydwu rodzajow porodu to tez nie ma reguly, wiec nie
      ma co sie przebijac nawzajem argumentami. Czy po psn czy po cc jedne kobiety
      szybko dochodza do siebie a inne dlugo i z powiklaniami, roznie to bywa.
      Ja np. mialam rodzic naturalnie ale gdyby nie szybka decyzja lekarzy o cc to
      coreczka bylaby albo niedotleniona albo... lepiej nie mowic. Teraz jest
      slicznym, zdrowym, pogodnym dzieckiem. Ja po cc doszlam do siebie w ekspresowym
      tempie, bez problemow z laktacja i innych oslawionych powiklan pooperacyjnych.
      • homohominilupus Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:49
        a ja mam pytanie do osoby kompetentnej w tej dziedzinie: czy astma oskrzelowa
        moze byc wskazaniem do cc? Chcialam dzis oddac krew i zostalam
        zdyskwalifikowana wlasnie ze wzgledu na astme.
        potwornie boje sie porodu naturalnego i mysle o cesarce
        jesli nie wskazania medyczne to chyba spore pieniadze...
        • little.mary Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 17:38
          > a ja mam pytanie do osoby kompetentnej w tej dziedzinie: czy astma oskrzelowa
          > moze byc wskazaniem do cc?

          Może być wskazaniem , bo istnieje obawa że w trakcie porodu moga wystapić
          problemy z oddychaniem lub nawet atak.
    • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:32
      To sobie daj ciąć srórę i mięśnie, jeśli uważasz, że to bardziej bezpieczne niż
      drogi, którymi ludzie wędrują na świat od dziesiątek tysięcy lat. Artykuł nie
      jest tendencyjny, tylko sugeruje, że to zatrważające, że aż taki wielki procent
      kobiet nie może lub nie chce rodzić w zgodzie z naturą. Są ludzie, którzy
      zadają sobie pytanie, co z tego wynika, jakie będą tego konsekwencje dla
      późniejszych pokoleń i całe mnóstwo innych.

      Żelazna logika mówi, że skoro ludzkość przetrwała tyle tysięcy lat, to jednak
      natura wiedziała, co robi, planując u człowieka takie a nie inne rozwiązanie w
      kwestii rozmnażania. Więc bezpieczeństwo jest porównywalne, z tym, że
      porównywalnie większe, niż przy ingerencji skalpela.

      A z innej beczki, rzeczywiście kilka razy czytałam, że gwiazda jakaś
      tam "urodziła" poprzez cesarskie cięcie.

      Co do Twojego szacunku, to wybacz, ale mam wątpliwości. Ja osobiście nie mam
      szacunku do Pań, które tchórzą i składają odpowiedzialność za siebie i dziecko
      w ręce obcego człowieka. Szcunek mam do tych, które z całą świadomością
      postanawiają ufać swojemu ciału i podążać za nim. Współczuję tym, które nie
      mogły urodzić naturalnie z powodu zagrożenia - i do nich też mam szacunek, bo
      przynajmniej nie trzęsły portkami przed wysiłkiem fizycznym, a że nie wyszło -
      bywa.
      • mkolaczynska cześć ;-) 03.02.06, 15:43
        samwieszkimjestem napisała:

        > To sobie daj ciąć srórę i mięśnie, jeśli uważasz, że to bardziej bezpieczne
        niż
        >
        > drogi, którymi ludzie wędrują na świat od dziesiątek tysięcy lat. Artykuł nie
        > jest tendencyjny, tylko sugeruje, że to zatrważające, że aż taki wielki
        procent
        >
        > kobiet nie może lub nie chce rodzić w zgodzie z naturą. Są ludzie, którzy
        > zadają sobie pytanie, co z tego wynika, jakie będą tego konsekwencje dla
        > późniejszych pokoleń i całe mnóstwo innych.
        Oj boisz sie o przyszłość ludzkośći?? Ja wiem z tych cc smae pokrzywione i
        upośledzone potwory wyrosną .

        > Żelazna logika mówi, że skoro ludzkość przetrwała tyle tysięcy lat, to jednak
        > natura wiedziała, co robi, planując u człowieka takie a nie inne rozwiązanie
        w
        > kwestii rozmnażania. Więc bezpieczeństwo jest porównywalne, z tym, że
        > porównywalnie większe, niż przy ingerencji skalpela.
        A skąd wiesz ze większe bezpieczeństwo jest większe przy psn?Skąd czerpiesz
        swoje dane?
        Natura wymyśliła też choroby serca u dzieci głuchote czy ślepote. Nie leczmy
        tych ludzi dajmy im umrzeć, albo cierpieć natura jest w końcu mądrzejsza!
        Po co leczyć operować po co poprwiać błędy natury(ach przepraszam to nie są
        błędy to większe bezpieczeństwo, jakby głuchy usłyszał np mozzarta to pewnie i
        tak by ogłuch)!

        > A z innej beczki, rzeczywiście kilka razy czytałam, że gwiazda jakaś
        > tam "urodziła" poprzez cesarskie cięcie.

        A ja nie czytałam i wogóle takich rzeczy nie czytam bo mnie nie interesują,
        gratuluje lektury smile))) Pani doktor już?

        >
        > Co do Twojego szacunku, to wybacz, ale mam wątpliwości. Ja osobiście nie mam
        > szacunku do Pań, które tchórzą i składają odpowiedzialność za siebie i
        dziecko
        > w ręce obcego człowieka. Szcunek mam do tych, które z całą świadomością
        > postanawiają ufać swojemu ciału i podążać za nim. Współczuję tym, które nie
        > mogły urodzić naturalnie z powodu zagrożenia - i do nich też mam szacunek, bo
        > przynajmniej nie trzęsły portkami przed wysiłkiem fizycznym, a że nie wyszło -

        > bywa.

        A ja tam ogólnie mam szacunek do ludzi naturalnych i nie, tych co się golą i są
        owłosieni, tych co tchórzą i są odważni i nawet czasem mam szacunek dla ludzi
        nietolerancyjnych bezdennie głupich i nie rozumiejących zupełnie problemów
        innych.
        A nie przepraszam kazdy ma takie same.
        Pozostawiam Cię więc z twoim prostym oglądem rzeczywistości. Baw się dobrze.
        • samwieszkimjestem Re: cześć ;-) 03.02.06, 15:48
          Bądź tak dobra i chociaż raz postaraj się przeczytać moją wypowiedź bez
          przypisywania mi przeróżnych cech charakteru, o którym nie masz pojęcia. Możesz
          spokojnie założyć, że pisałam go z dobrą wolą, czyli inaczej mówiąc, z
          pozytywnym nastawieniem. I to, że piszę jedną rzecz, znaczy, że mam na myśli
          JEDNĄ rzecz, OK? Ja też jestem wdzięczna Owsiakowi za aparaty do badania słuchu.

          Jak nie czytałaś o cesarkach "gwiazd" to po co się wypowiadasz. To było
          nawiązanie do artykułu, jeśli nie zauważyłaś.

          Do tchórzy szacunku nie mam. Tak samo jak do złodziei i kłamców.
          • mkolaczynska Re: cześć ;-) 03.02.06, 15:53
            żelazna logika to żelazna logika nie ma pomocy w psn na rzecz cc nie ma
            operacji wszepów ślimakowych czy pnowych dla głuchych dzieci. Obydwa przypadki
            są "naturalne" i nie wiem czemu jedne podciągsz pod pomóc a inne pod nie
            pomagać? zeby było mistycznie? dla kogo dla lekarza położnej?dziecka?
            • samwieszkimjestem Re: cześć ;-) 03.02.06, 16:01
              A jednak nie masz klasy. Kopiesz jak rozzłoszczone dziecko.

              Cóż, oczywiście, że mam na to swój pogląd, ale nie zamierzam być za niego
              linczowana dodatkowo. Więc proponuję opuścić ten temat, zanim usłyszysz coś z
              pewnością dla Ciebie niemożliwego do zaakceptowania i rzucisz się na mnie z
              furią.

              Nie wiem, czy aby napewno chodziło Ci o moją rzekomą niekonsekwencję, bo
              niejasno piszesz. Pewnie z emocji.

              A może nie jestem niekonsekwentna, tylko odrzucam stereotypy?
              • mkolaczynska Re: cześć ;-) 03.02.06, 16:09

                > Nie wiem, czy aby napewno chodziło Ci o moją rzekomą niekonsekwencję, bo
                > niejasno piszesz. Pewnie z emocji.
                Właśnie o tym moim zdaniem bardzo jasno i to akurat bez emocji smile
                • samwieszkimjestem Re: cześć ;-) 03.02.06, 16:14
                  to może lepiej pisz z emocjami wink
                  • mkolaczynska Re: cześć ;-) 03.02.06, 16:19
                    wink jakoś temat dla mnie szalenie ważny, ale już emocji nie starczasmile Dobrze
                    ze wiesz o co mi chodziło. smile
      • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:48
        samwieszkimjestem napisala
        >
        > drogi, którymi ludzie wędrują na świat od dziesiątek tysięcy lat. Artykuł nie
        > jest tendencyjny, tylko sugeruje, że to zatrważające, że aż taki wielki
        procent
        >
        > kobiet nie może lub nie chce rodzić w zgodzie z naturą. Są ludzie, którzy
        > zadają sobie pytanie, co z tego wynika, jakie będą tego konsekwencje dla
        > późniejszych pokoleń i całe mnóstwo innych.
        >

        >
        > Co do Twojego szacunku, to wybacz, ale mam wątpliwości. Ja osobiście nie mam
        > szacunku do Pań, które tchórzą i składają odpowiedzialność za siebie i
        dziecko
        > w ręce obcego człowieka. Szcunek mam do tych, które z całą świadomością
        > postanawiają ufać swojemu ciału i podążać za nim. Współczuję tym, które nie
        > mogły urodzić naturalnie z powodu zagrożenia - i do nich też mam szacunek, bo
        > przynajmniej nie trzęsły portkami przed wysiłkiem fizycznym, a że nie wyszło -

        > bywa.

        "Bywa" - wiesz co kobieto, gdyby twoje dziecko umarlo tez bys
        powiedziala "bywa"?????? Czy takie masz podejscie do dziecka, na ktore matka
        czekala 9 mies. i stacila je przez to, ze byla "dzielna"?
        Wiesz, wydaj mi sie ,ze kobiety, ktore nigdy nie stracily dziecka nie
        zrozumieja tego, ze dlan kobiety wazniejsze jest dziecko niz "ta doskonala"
        natura. Ciekawa jestem czy wypisywalabys te same bzdury gdyby twoje dziecko
        umarlo dzieki tej "naturze".
        • asiek1975 to bylo do samawieszkimjestem 03.02.06, 16:50

        • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:52
          Bądź łaskawa przwecztać dokładnie moje posty. W jednym napisałam, że dobrze, że
          istanieje cesarka, bo dzięki temu wiele zdrowych dzieci może przyjść na świat,
          mimo wad budowy matki, albo złego ułożenia.

          Kiedy ludzie nauczycie się czytac ze zrozumieniem?!
        • maga202 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 09:21
          Asiek nie denerwuj się Ona nigdy tego nie zrozumie. Są ludzie oporni na wszelkie argumenty i wiedzę i nic na to nie poradzisz.
          Ona jest bezczelna, pisząc "nie wyszło bywa" jakby mówiła o jakiejś błachostce. Aż szlag mnie trafia jak to czytam: bywa - dziecko umiera bywa. To było moje jedyne na świecie dziecko o swoim niech tak tak mówi jak ma takie podejście do spraw życie i śmierci.
          • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 10:38
            Pewnie, że łatwo mi pisać. Współczuję Ci. Czy to nieprawda, że tak bywa? Co
            miałam napisać? Kondolencje dla wszystkich matek, które straciły dzieci? Tak
            się czasem dzieje, i napisałam już, że popieram cesarkę dla ratowania życia,
            jakbyś nie zauważyła. Ale nie popieram sztusznego podtrzymywania ciąży w
            pierwszym trymestrze. 3/5 zapłodnień kończy się poronieniem z przyczyn wad
            genetycznych płodu. I tak właśnie chce Natura. Jak już dziecko przeżyje te trzy
            pierwsze miesiące ciąży, to potem jest sens w ogóle go ratować. Patrząc
            oczywiście z perspektywy przyrody, nie matki.
          • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 17:07
            Tak, teraz sie przekonalam na 100%- samwiesz... jest po prostu nawiedzona. I
            teraz ja w pewnym sensie rozumiem- ma jakies poslannictwo od bogini natury i po
            prostu musi je przekazac. Trzymaj sie maga!
      • fiorella2 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:56
        Ej, MIĘŚNI SIĘ NIE TNIE!
        Jedynym mięśniem który sie tnie jest macica, a mięśnie brzuszne się odsuwa.
        Skąd takie głupoty?
        • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 21:42
          OK, spoko, przepraszam za nieścisłość. Tnie się tylko macicę, a przecież to już
          zupełnie nieważne, tak?

          Wybacz, szkoda mi czasu na wyliczenie wszystkich nieścisłości, jakie tu
          widziałam.
          • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 00:27

            > Wybacz, szkoda mi czasu na wyliczenie wszystkich nieścisłości, jakie tu
            > widziałam.
            Ale prosze powiedz mi co jest tak niestosownego w operacji która nie musi być
            wykonana (bo i matka i dziecko najprawdopodobniej z więkdszymi lub mniejszymi
            urazami mogłiby przeżyć), ale ułatwia niektórym kobietom zycie. Sprawia że
            przez kolejne 30 lat nie latają po szpitalach psychiatrycznych nie biorą
            kolejnych lekarstw żeby wyleczyć się z jakichś wspomnień czy spokojnie zasnąć??
            I nie zawsze poród horror doprowadza kobiete do takiego stanu. Czasem pech, po
            prostu, taka psychika.
            Latanie po lekarzach szpitalach branie kolejnych lekastw jest naturalniejsze
            niż cc?CC to operacje i ma sie na całe życie? Niektóre wspomnienia tez i nie
            można ich wymazać z pamieci. To jest najgorsza rzecz jaka moze się zdarzyć być
            zdrową kobietą a po zwykłym porodzie wylądować w tworkach i nie wyjść z nich
            przez kolejne 3 lata, a potem leczyć szię przez kolejne40. Mam taką pacjentke.
            tak oczywiście może po cc też by tak było, ale może nie, a może później. Nie
            warto?
            • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 10:40
              Spreawia, że stają się uboższe o przeżycie, które MOŻNA uczynić wspaniałym i
              wzbogacającym na całe życie. Ale one nawet nie mają o tym pojęcia. A dobra
              położna i tak by im to umożliwiła. Ale one o tym wiedzieć nie chcą, prawda?
              • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 14:50
                a jeśli wiedzą ze niezaleznie od tego czy miały by położną anioła czy samego
                boga będzie to psn będzie doświadczeniem prześladującym je do końca życia?
                Wmawiasz mi ze nie wiem co by dla mnie oznaczał psn.
                Czemu nie spróbujesz cc szczerez polecam? Nie chcesz?Bo to nienaturalne bo
                uważasz ze lepiej ci bedzie po psn? skąd to wiesz nie próbowałaś ani jednego
                ani drugiego

                Powiem Ci na czym moim zdaniem polega problem. Przykład zjedzeniam moim zdaniem
                oddaje sytuacje a nie wzbudza emocji wiec nim sie posłuże.
                Założmy że umawiamy się na wspólną kolacje-dwie prawie obce osoby. Ty wiesz ze
                ja nie jadam sardynek, nie znosze śmierdzących serów małży, osmiornic.
                Zaczynamy zamawiać dania dla siebie.Polecasz mi sałtke frutti di mare z fetą
                (nie wiem czy jest cś takiego ale załóżmy) Ja się pytam a z czego ta potrawa i
                wymieniasz mi te wszystkie dla mnie niezbyt smaczne produkty. Ja mówie nie
                dziękuje nie zjem niczego co jest w tej słątce.
                TY:spróbuj te wszystkie produkty są razem lepiej smakują niż osobno.
                JA:Nie dziękuje nie będe w stanie zjeść ani kęsa.
                Ty:ale spróbuj jak mozesz mówić że nie lubisz czegoś czego nie jadłaś?
                JA:w sałatce może i nie ale osobno tak i mi nie smakuje
                Ty:ale mówie ci ze razem smakuje lepiej
                JA:Nie ja jednak dziękuje śmierdzi mi ten ser i nie moge patrzeć na kawałki
                tych małży i ośmiornic
                TY:nie przejmuj się zatkaj sobie nos i zgasimy światełko przy stoliku nic nie
                będziesz widzieć i czuć.
                JA:nie dziękuje to nie będzie dla mnie żadna przyjemność to będzie dla mnie
                katorga.
                TY:no ale w czym rzecz,to nic takiego mozesz zatkać ten nos i zgasić światło.
                JA:ale ja tak nie chce jeść.
                TY:no to jest nienormalne nie jadłaś nie wiesz jak smakuje więc czemu nie
                chcesz spróbować?
                JA: Nienormalne ja wiem więc zamówie sobie coś innego.
                TY: Ale czemu nie chcesz spróbować nawet tego co ci proponuje to mistyczne
                danie.
                Ja: ale ja wole kapuste z grochem. Czy moge zamówić?
                Ty: Możesz jedz sobie co chcesz, ale to jest okropne bedziesz miała
                niestrawność.

                No i kurka moze i bede miała po tej kapuście biegunke, ale wiesz jak zareaguje
                jeśli się do tego dania przymuszę i ba!! moze zjem a potem zwymiotuje z
                obrzydzenia?
                Co będzie dla mnie lepsze 1 dniowa biegunka czy obrzydzenie do żarcia na
                dłuższy czas, może jakiegokolwiek.

                Tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Czekam na twój.
                • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 16:03
                  Nie znoszę owoców morza, więc nie byłoby problemów wink
                  Ale próbowałam, żeby się przekonać smile

                  Może nie do końca to sprecyzowałam (i możliwe, że w innym poście odpowiadającym
                  na Twoj gdzieś wcześniej), ale wysnułam finalnie taki wniosek. Że skoro jesteś
                  na tyle oderwana od natury, że uważasz poród naturalny za przeżycie
                  niebezpieczne i traumatyczne, to lepiej, jeśli rzeczywiście będziesz miała
                  cesarkę.

                  Dlaczego? To proste. Panika podczas porodu to najgorszy wróg, jak mówią
                  położne. A więc rzeczywiście może być prawdziwe stwierdzenie, że dla TWOJEGO
                  dziecka cesarka jest bezpieczniejsza niż poród naturalny.

                  Proszę nie stawiaj jednak cesarki na równorzędnym lub wyższym miejscu z porodem
                  naturalnym, ponieważ ona jest i będzie operacją, a nie porodem. Co, biorąc pod
                  uwagę nasze związanie z naturą, może odbić się na psychice dziecka, i to
                  niekoniecznie w dzieciństwie. Inna sprawa - nieudany poród drogami natury też
                  może się na tej psychice mocno odbić.

                  • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:32

                    > Proszę nie stawiaj jednak cesarki na równorzędnym lub wyższym miejscu z
                    porodem
                    >
                    > naturalnym, ponieważ ona jest i będzie operacją, a nie porodem.

                    Dla mnie jest to najlepsze z możliwych wyjść i niestety dla mnie psn odpada bo
                    to dla mnie najgorsza z możliwości jakie można wymyślić w sytuacji zajścia w
                    ciąże.
                    I myśle że teraz moge sie z tobą zgodzić. Cc może być rewelacyjnym rozwiązaniem
                    moze jedenk być traumą tak samo jak psn. Wszystko jednak zalezy od okoliczności
                    i osób które rozgrywają "poród"

                    • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:39
                      Cieszę się, że doszłyśmy do porozumienia.

                      Pozdrawiam
                      Magda
          • maga202 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 09:24
            A co Ciebie obchodzi moja macica ja Ci Twojej ciąc nie każę, więc przestań się obawia o moją. Gdzieś mam swoją macicę wolę zdrowe dziecko a macica to niech mi z bólu odpadnie i przestań chrzanic skoro nie wiesz co znaczy strata dziecka.
            • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 10:45
              PO raz kolejny piszę, że popieram cesarkę dla ratowania życia matki i zdrowego
              dziecka i w żadnym innym wypadku. Bądź łaskawa zrobić rozeznanie w moich
              poglądach. Potem dopiero ewentualnie coś pisz, bo teraz obnażasz swoje lenistwo
              (nie chce Ci się czytać) i zapalczywość (piszesz co Ci ślina na klawiaturę
              przyniesie).
    • alwinka1 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:37
      Jestem po cesarskim cięciu i czuję się doskonale .To czy szwy będą ciągnęły i
      czy rana będzie długo się goiła zależy od wykonania tej operacji.Nie rozumiem
      po co kobiety mają skazywać się na ascezę rodząc naturalnie wszystkim kobietom
      polecam cc to super sprawa zero bólu zreo stresu.
      • samwieszkimjestem A co powiesz na to, że... 03.02.06, 15:43
        Niektóre kobiety postrzegają akt narodzin jako wydarzenie mistyczne? Ważne
        psychiczne przeżycie, prowadzące do spotkania z nowym człowiekiem? Żadne tam
        umartwianie czy coś. Po prostu chcą to przeżyć jak najlepiej. I udaje im się.
        Ja też bym tak chciała, a Ty nie?
        • mkolaczynska Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 15:46
          samwieszkimjestem napisała:

          > Niektóre kobiety postrzegają akt narodzin jako wydarzenie mistyczne? Ważne
          > psychiczne przeżycie, prowadzące do spotkania z nowym człowiekiem? Żadne tam
          > umartwianie czy coś. Po prostu chcą to przeżyć jak najlepiej. I udaje im się.
          > Ja też bym tak chciała, a Ty nie?
          Ale jeśli wiesz że nie potrafisz to co masz obowiązek się umartwiać? Czy lepiej
          przeżyć mistyczne cc?
          Kurcze czasem coś i mądrze napiszesz a czasem to ehh.
          • samwieszkimjestem Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 15:55
            No, Ty też potrafisz czasem obejść się bez obraźliwych uwag smile

            "Ale jeśli wiesz że nie potrafisz to co masz obowiązek się umartwiać?"
            Dotarłaś, na moje oko, do sedna problemu. Może po prostu większość kobiet
            została pozbawiona wiary w siebie? W swoje własne siły? Co Ty na to? Bo ma być
            posłuszną pacjentką, bo wszyscy wiedzą lepiej itd. Może dlatego boją się, że
            nie dadzą rady?

            Który lekarz powie kobiecie, że podczas porodu uaktywniają się naturalne
            substancje przeciwbólowe w ograniźmie? Oczywiście, jeśli WSZYSTKO idzie OK -
            znaczy, jeśli kobieta czuje się bezpieczna i podąża za instynktem.

            A doświadczone położne piszą, że nawet bez żadnej szkoły rodzenia kobieta może
            łatwo urodzić, tylko powinna się całkowicie zapomnieć, wyzbyć ograniczeń
            kulturowych i robić wszystko, co podpowiada jej Natura. Podobno nawet nie
            powinno się do rodzącej za wiele mówić, żeby jej nie wybić z kontaktu z
            tym "instynktem".

            Wiara w siebie, wiara w siebie! Chyba każdemu jej brakuje...
            • mkolaczynska Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:02
              samwieszkimjestem napisała:

              > No, Ty też potrafisz czasem obejść się bez obraźliwych uwag smile
              >
              > "Ale jeśli wiesz że nie potrafisz to co masz obowiązek się umartwiać?"
              > Dotarłaś, na moje oko, do sedna problemu.
              A już myślałam... że ty dotarłaś do sedna ... winkale tak czy tak tu jest sedno.
              A jeśli kobieta nie chce w taki sposób zdowywać wiare we własne siły?może nie
              boi się ze nie da rady. Może sie boi ... mistycznie-niech będzie.. obnażenia
              krocza przy wielu(co najmiej dwóch obserwatorach)obcych jej ludziach Krka no
              mo.że to ma dla kogoś zaczenie. Moze coś takiego może się za człowiekiem
              ciągnąć do końca życia i uniemożliwiać fajne życie? Warto jesli masz pewność że
              nie da ci to dalej fajnie żyć?
              • samwieszkimjestem Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:12
                Racja, tego napewno też się boi. Ja bym się bała. Ja w ogóle będę rodzić w domu
                (jak moja ciotka, 2 porody), bo miałam traumatyczne przeżycia w szpitalu (i to
                wiele) i mam serce w gardle na sam jego widok i zapach. To chyba nie są warunki
                do rodzenia, jak masz przed oczami umierające osoby i gulę w gardle.

                Ale z tym patrzeniem na krocze, to tez stereotyp pewien. Bo można tak zrobić,
                żeby krocze widział tylko 1 lekarz i 1 położna. Ale o to też trzeba powalczyć w
                naszej polskiej rzeczywistości. A żeby zwyciężyć, trzeba się znowu wykazać
                wiarą we własne siły, tyle że w nieco innym aspekcie. A jesteśmy tam, gdzie
                byłyśmy...
                • mkolaczynska Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:17
                  Bo można tak zrobić,
                  > żeby krocze widział tylko 1 lekarz i 1 położna.
                  Ale to i tak jest o 2 obce osoby za dużo, dużo za dużo dla niektórych kobiet.
                  • samwieszkimjestem Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:18
                    to lepiej, jak rozkroją brzuch, niż jak popatrzą na krocze? A co z wizytami u
                    ginekologa..?
                    • mkolaczynska Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:22
                      samwieszkimjestem napisała:

                      > to lepiej, jak rozkroją brzuch,
                      Tak lepiej smile)))))) słowo lepiej
                      niż jak popatrzą na krocze? A co z wizytami u
                      > ginekologa..?
                      Krócej trwają są b. rzadkie jak jest ok to i raz na kilka lat starcza żeby
                      zadbać o zdrowie no i mam już swojego lekarza(jednego znam go itd)(a poza ciążą
                      byłam u niego 3 razywink
                      I lubie go smile
                      • samwieszkimjestem Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:34
                        Aha. To wiele wyjaśnia. Ja chodzę co pół raku od czterech lat i za każdym razem
                        jestem badana, a czasem mam cytologię, co jest bolesne dla mnie. I to jest
                        mężczyzna i ja tez go lubię smile Ale wolałabym, żeby mój poród przyjmowała
                        kobieta...
                        • mkolaczynska Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:45
                          samwieszkimjestem napisała:

                          > Aha. To wiele wyjaśnia. Ja chodzę co pół raku od czterech lat i za każdym
                          razem
                          >
                          > jestem badana, a czasem mam cytologię, co jest bolesne dla mnie.
                          I co z tego wynika? że ty jesteś kobieca a ja nie? kij nam w tyłek wisi mi
                          kobieca czy nie
                          • samwieszkimjestem Re: A co powiesz na to, że... 03.02.06, 16:55
                            ???
            • maga202 Re: A co powiesz na to, że... 04.02.06, 09:29
              Jakoś u mnie się te substancje nie uaktywniły.
              Co z tego że miałam wiarę w siebie jak moje dziecko zmarło.
            • eldiss Re: A co powiesz na to, że... 04.02.06, 17:10
              Który lekarz powie kobiecie, że podczas porodu uaktywniają się naturalne
              > substancje przeciwbólowe w ograniźmie? Oczywiście, jeśli WSZYSTKO idzie OK -
              > znaczy, jeśli kobieta czuje się bezpieczna i podąża za instynktem.

              no to już największa bzdura jaką przeczytałam! jasne! a moze jeszcze powiesz ze
              psn jest w ogole bezbolesny? to skad twoim zdaniem sie biora opisy kobiet,
              ktore pisza o koszmarnym bolu, jaki towarzyszyl im w trakcie porodu?

              aaa, to pewnie z powodu malej wiary w siebie, co sugerujesz?
              totalna bzdura, ostatnią rzecz, jaką moglabym powiedziec, to to, ze brakuje mi
              wiary w siebie, a uwazam ze cc jest naprawdę super rozwiazaniem. I nalezy
              szanowac i jeszcze raz to powtorze: szanowac kobiety ktore sie na to decyduja.
              Bo to zupelnie naturalne ze ktos sie moze bac, albo psn moze mu sie wydawac
              okropny.

              I jeszcze jedno: jak czytam opinie w stylu ze kobiety przez setki lat rodzily
              naturalnie i bylo super, wiec dlaczego teraz cc, to przypomnijcie sobie ile
              dzieci sie rodzilo martwych, albo ile kobiet umieralo przy porodzie.
              Poza tym kobiety mialy po 5, 7 lub jeszcze wiecej dzieci, wiec jak ktores
              umarlo, to nie bylo problemu, kolejna ciaza i gromadka byla.
              A teraz jesli decydujemy sie np na 1 dziecko to czynimy to bardziej swiadomie i
              nalezy ograniczyc ryzyko do minimum
        • maga202 Re: A co powiesz na to, że... 04.02.06, 09:27
          Dla mnie przeżycie przy cc jest takie samo i do tego samego prowadzi. A co Cię to obchodzi że ja chcę tą mistykę przezyc bez bólu? Nie jestem średniowieczną ascetką.
    • ankamar-68 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:49
      Jestem położną.Jestem matką. Urodziłam dwoje dzieci drogami natury.Piarwszy
      poród był z położenia pośladkowego.
      Nie neguję kobiet- zwolenniczek c.c. Nie jestem tez fanatyczką porodów siłami
      natury. Myślę, że niektóre Panie nie dońca zdają sobie sprawę z konsekwencji i
      skutków zarówno porodów naturalnych jak i cięć cesarskich. Nie można opierać
      się przede wszystkim na opowieściach naszych mam, ciotek,koleżanek,przyjaciółek
      itd. Każda z nas jest inna. Każda kobieta ma inny próg wytrzymałości na ból,
      inną tolerancję na leki, inne wyniki wyjściowe badań laboratoryjnych, inny
      charakter oraz inne czyli własne zdanie na temat porodu. Towszystko, w dużej
      mierze, składa się na samopoczucie po porodzie. Bez względu na to jaką drogą
      się odbył.
      Bardzo ważną rolę, przynajmniej tak powinno być, odgrywa położna prowadząca
      poród.Gdyż to właśnie położna jest z Wami,rodzącymi,od samego początku; szkoła
      rodzenia,przyjęcie do oddziału,pobyt na sali porodowej,odebranie porodu
      fizjologicznego i opieka po porodzie jak i po cięciu.
      Wystarczy,że jeden z w/w czynników zaszwankuje i całe nasze dobre wspomnienie
      porodu bierze w łeb.
      Chcę też nawiązać do tej żle osławionej lewatywy. Otóż przed wykonaniem tego
      zabiegu u ciężarnej tłumaczę,że dobrze oczyszczony dolny odcinek przewodu
      pokarmowego ułatwia dziecku przejście przez kanał rodny. Z innych względów
      wykonuje się lewatywę u Pań przed planowanym c.c.
      Jeśli zaś chodzi o golenie krocza to dużo lepiej goi się nieowłosiona skóra
      gdyż łatwiej utrzymać higienę. Brzuszek też wymaga ogolenia przed cesarką.
      Jest wiele rzeczy, Ktorych kobiety nie znają a przed nieznanym odczuwamy
      strach. Dlatego,my,POŁOŻNE jesteśmy do Waszej dyspozycji.Możemy przejść przez
      TO razem.
      Życzę samych zrdowych dni.
      • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:57
        Hwj, a moja mama miała początkowo biegunkę, potem lewatywę, a potem i tak się
        co nieco wydostało na łóżko. To po co ją męczyli..?
      • sylwiksylwik Musze sie dopisac 03.02.06, 16:10
        Rodzilam moja corke 24 godziny, dwa tygodnie po terminie.
        Marzylam o tym ze bedzie dobrze, ze dam rade i urodze naturalnie.
        Nniestety przez te 24 godziny, pomimo zielonych wod, ktore odeszly po kilku
        godzinach nie dostalam ani grama oxytocyny, bo nie mialam lekarza prowadzacego w
        tym szpitalu...
        Byl ze mna moj maz (wypraszany jak tylko lekarz wchodzil), ale to nie
        przeszkodzilo lekarzowi (ze szpitala zajmujacego wysokie miejsca w rankingach
        rodzic po ludzku) zeby mnie traktowac jak przedmiot. Nie odpowiadal na zadne z
        moich pytan.
        W tym czasie rozwarcie ktore w pewnym momencie osiagnelo juz 7 cm zmniejszylo
        sie do 5.
        Gdyby nie goraczka 40 stopni, ktora dostalam po 24 godzinach moglabym tak rodzic
        jeszcze dlugo (moja mama rodzila mnie 36 godzin ja tez moglam tyle).

        Jedna z kobiet ktore lezaly wtedy ze mna na porodowce rodzila 4 dni. Uwierzycie?
        Powiem szczerze, ze ja bym nie uwierzyla gdyby mnie przy tym nie bylo.

        Powiem Wam, ze bardzo chcialam urodzic naturalnie, ale po takim przezyciu,
        jescli drugie dziecko nie bede rodzic w prywatniej klinice albo gdzies w
        cywilizowanym kraju, tylko w rzezni na jaka trafilam za pierwszym razem
        to mam nadzieje ze bede miala cesarke.
        • samwieszkimjestem Re: Musze sie dopisac 03.02.06, 16:14
          Jezus Maria... To mnie tylko utwierdziło, że jak rodzic, to w domu (mam na
          myśli prawidłową ciążę) i z własną położną. Tragedia...

          Babcia koleżanki rodziła trójkę dzieci. Pierwsze w domu. Błyskawica wink Drugie
          w szpitalu - dwa dni. Trzecie w domu - błyskawica. Wniosek..?
    • zuzaleczka Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 15:58
      zgadzam się że artykuł nastawiony jest na poród naturalny
      ja jestem jak najbardziej za cc
      miałam cc w XII 2004 i uważam, że jest to rewelacyjne wyjście dla osób, które
      boją sie porodu siłami natury.
    • fiordzik Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:06
      Nie spodziewałam sie po "Wysokich obcasach" takiej tendencyjności i
      stronniczości, jaką dostrzeglam w tym artukule. Jestem w szoku.
      • sylwiksylwik Ale ja chcialam urodzic naturalna droga 03.02.06, 16:26
        bo nie naturalnie bo widzialam ze wszystko sie przedluza, ze bole mam straszne z
        krzyza..., ze tetno malej raz jest 140 a momentami spada do 80, liczylam na
        pomoc a nie na to co mnie spotkalo.
        Wiem ze gdybym mogla rodzic w miejscu, w ktorym moge w czasie porodu przyjac
        dowolna pozycje a nie wygodna dla pana doktora, gdyby traktowali mnie tam jak
        czlowieka to chcialabym sprobowac porodu "naturalnego" ale po takiej traumie nie
        bardzo potrafie wierzyc, ze znajde takie miejsce w moim wojewodztwie.
    • joee2 Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 16:31
      Jeśli większość kobiet będzie decydować się na c.cesarskie to za
      kilka/kikanaście stuleci będzie widać już znaczną degenerację w budowie
      kobiecego ciała. Jeśli dołączyć do tego stuczne zapłodnienie to po jakimś czasie
      mężczyźni i kobiety zdolne do spłodzenia i urodzenia dziecka w tradycyjny sposób
      będą w populacji żadkością. Stanie się to dlatego, iż swoje marne geny
      przekazywać będą potomstwu osobniki(czki) które w normalnych warunkach nigdy nie
      miałyby potomstwa z powodu pewnych wrodzonych lub nabytych wad. Wady nabyte, np.
      po stanach zapalnych również są istotne, ponieważ świadczą o słabej odporności
      organizmu na infekcje. Dzięki postępom medycyny i wygodnictwie ludzi, będzie
      postępować degeneracja naszego gatunku. Jeśli postęp w inżynierii genetycznej
      bedzie równie szybki(a na pewno będzie) to skończy się na tym, iż wady materiału
      genetycznego będą musiały być masowo korygowane sztucznie w laboratoriach co w
      końcu doprowadzi do permanentnnej ingerencji inżynierii w ludzki genom i dalej,
      do produkcji ludzkich genomów posiadających dokładnie zaprogramowane na
      zamówienie cechy. Czy naprawdę o takim świecie marzycie? Medycyna jest niestety
      kijem który ma dwa końce. Dlatego powinno się z jej osiągnięć korzystać z
      rozwagą i tylko tam gdzie to naprawdę niezbędne, jak ratowanie, życia i zdrowia
      ludzkiego(zdrowia przez duże Z). Do nikogo jednak takie argumenty nie trafią
      ponieważ każdy człowiek woli myśleć o sobie i swoim komforcie, a nie o odległej
      przyszłości całego gatunku, co również jest zupełnie normalne. Jednakże dla
      naszego gatunku będzie to na dłuższą metę zgubne. Naprawdę bardzo mnie ciekawi
      jak będą wyglądać ludzie za tysiąc lat i jakiego wymyślnego sprzętu i
      technologii będą potrzebować aby wogóle utrzymać się przy życiu, że nie wspomnę
      już takich zapewne dla nich już nieosiągalnych szczytach jak naturalna
      prokreacja wink Nie, nie, tak źle to pewnie wyglądać nie będzie, inżynieria
      genetyczna pomoże jakoś w utrzymaniu ludzkości na właściwym poziomie sprawności
      i zdrowotności, ale będzie to sprawność uznaniowa, niedotarta przez mechanizm
      ewolucji, a więc tak naprawdę trudno powiedzieć, jak będzie wtedy wygladał i
      czuł się przeciętny człowiek...
      • samwieszkimjestem Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 16:38
        Masz absolutną rację. Cesarka może być przyczyną przetwwania słabych genów.
        Podtrzymywanie ciąży, która z całą pewnością inaczej skończyłaby się
        poronieniem, jest dla mnie źle pojętym humanitaryzmem, który może mieć
        niebezpieczne skutki dla przyszłych pokoleń.

        Ale wielu ludziom nie zmieści się to w głowie, bo kościół wmawia nam, że każde
        życie należy chronić. A oni po prostu chcą dostawać więcej na tacę... Teraz
        mogą nas zlinczować, więc trzymaj się mocno.
        • mkolaczynska Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 16:44
          no nie moge!!
          Głusi ślepi i debile nie rozmanżajcie sie bo wasze geny mogą w przyszłości
          zaszkodzić materiałowi genetycznemu ludzkości. Zwłaszcza jak byście chcieli
          masowo to absolutnie nie wolno!
          Żelazna logika sama wiesz wink
          • samwieszkimjestem Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 16:48
            No tego właśnie miałaś nie czytac, bo wiedziałam, że się absolutnie i
            kategorycznie nie zgodszi. Przeczytaj lepiej mój post tam wyżej, z moją
            definicją porodu naturalnego.

            Dobór naturalny jest logiczny. Widziałaś kiedyś niedorozwinięte dzieci
            niedorozwiniętych rodziców? Ja widziałam czwórkę, z których dwójkę znałam. I
            wierz mi, że peni ludzi naprawdę nie powinni sie rozmnażać i że jest to
            logiczne.
            • mkolaczynska Re: Natura rozprawi się z nami sama 04.02.06, 02:07
              ja wiem jak to wygląda.
              co do bider degradacji genotypu itd.
              Niestety to co napisał ten pan jest nieprawdą bo:
              wygląd kobiecych bioder jest taki jaki jest przezd porodem. Poród nie wpływa na
              wygląd bioder, spojenia rozchodzą się raczej w czasie ciąży i nigdy nie
              rozchodzą sie na stałe, wracają do swojej poprzedniej postaci czyli jednak
              musiały by zajść zmiany genetyczne zupełnie nie związane z cc czy psn.
              Jest logiczne ze pan pomylił pojęcia.
              Co do reszty proszę pana jeśli ludzkość zacznie tracić kły(bo przestają nam już
              być potrzebne) to wprowadzi pan nakaz jedzenia surowego mięsa żeby te kły
              pojawily się po kuludziesięciu/set pokoleniach ponownie?
            • maga202 Re: Natura rozprawi się z nami sama 04.02.06, 09:40
              Jak czytam Twoje chore wypociny to uważam że Ty nie powinnas się rozmnażac.
          • asiek1975 do mkolaczynska 03.02.06, 17:06
            Nie przejmuj sie- do "samwieszkimjestem" nie trafi zaden argument. Ona chce po
            prostu troche powkurzac innych- moze miala zly dzien albo nie uklada sie jej?
            Bedzie podpuszczac nastepnymi tematami, np. kosciol.Ja tam juz jej postow nie
            czytam - to przypadek niereformowany.pozdrowienia
            • samwieszkimjestem Re: do mkolaczynska 03.02.06, 17:13
              I znowu ktoś ma wizję mojego życia i charakteru smile Nie, moja droga, jestem
              szczęściarą, wszystko mi się układa bardzo dobrze. Od większości różnię się
              chyba tym, że mam za nic obiegowe opinie. Nikogo nie prosiłam o komentowanie.

              Marzę, żeby ktoś rozsądnie i bez uprzedzeń podszedł do chociaż paru moich
              wypowiedzi. I odczuwam zawód, kiedy po raz kolejny okazuje się, że ludzie wolą
              wymieniać się stereotypowymi opiniami niż dążyć do wysnucia nowych, nawet
              próbnych, wniosków. Co więcej, kiedy ja prezentuję odmienny pogląd, traktujecie
              to jak podpuszczanie albo chęć zrobienia zamieszania.

              Czy my jesteśmy w przedszkolu? Nie, chyba dzieci nie mają jeszcze takiego misz-
              maszu w głowach, żeby nie poznać, jak ktoś szczerze wygłasza opinie w celu
              wymiany zdań (nie stereotypów!).

              • asiek1975 Re: do mkolaczynska 03.02.06, 17:24

                • samwieszkimjestem Re: do mkolaczynska 03.02.06, 17:27
                  Czy uważasz, że próbuję kogoś przekonać? Próbuję nakłonić ludzi do racjonalnej
                  polemiki. Jak na razie, tylko jedna osoba sprostała zadaniu...

                  P.S. To niestety nie Ty.
                • samwieszkimjestem Re: do mkolaczynska 03.02.06, 17:30
                  P.S.2 Chciałabym również usłyszeć (nie tylko pisać) na tym forum coś innego niż
                  opinie obiegowe i dlatego tu m.in. jestem. Lubię, jak ludzie wypowiadają swoje
                  zdanie, SWOJE, wypracowane samodzielnie i na przestrzeni paru dobrych lat. Moje
                  zdanie również nie wzięło się z sufitu, tylko z lat przemyśleń na temat tego,
                  co widziałam, słyszałam i doświadczyłam.
                  • asiek1975 Re: do mkolaczynska 03.02.06, 20:35
                    Moje
                    >
                    > zdanie również nie wzięło się z sufitu, tylko z lat przemyśleń na temat tego,
                    > co widziałam, słyszałam i doświadczyłam.

                    No wlasnie- moje zdanie rowniez wzielo sie z doswiadczenia i dlatego sadze, ze
                    kazda kobieta powinna rodzic jak chce a nie osadzac, ze jesli rodzi sie
                    naturalnie to jest to wspanialomyslnosc kobiety a te,ktore rodza przez CC
                    sa "be" - tak jak Ty to robisz.
                    ja przez pn stracilam dziecko i nigdy juz tak nie urodze ale nie mam nic do
                    kobiet, ktore chca tak rodzic i nie nazywam ich "tchorzami" lub w jakikolwiek
                    inny sposob. Trzeba szanowac poglady innych i jesli kobiecie intuicja
                    podpowiada, ze lepsza dla jej dziecka bedzie cesarka- powinna miec do tego
                    prawo.
                    • samwieszkimjestem Re: do mkolaczynska 03.02.06, 21:28
                      BOŻE KOCHANY!!!! Przecież PISAŁAM, że POPIERAM cesarkę, jeśli tylko są do niej
                      MEDYCZNE wskazania, i że CIESZĘ SIĘ, że coś takiego istnieje, bo wiele kobiet
                      nie mogłoby urodzić zdrowych dzieci np. z powodu złego ułożenia lub wad
                      miednicy. A tchórzami nazwałam te panie, które nie mają wskazań i idą na
                      cesarkę właśnie za strachu. I nie dlatego nazwałam je tchórzami, że się
                      zwyczajnie boją, tylko dlatego, że temu strachowi ulegają. Nie walczą o
                      przyjemny (w sensie psychicznym) poród, nie interesują się technikami ochrony
                      krocza, nie chce im się iść na szkołę rodzenia, żeby się zorientować jak to z
                      tym rodzeniem jest. Nie mówiąc już o orientacji w prawach pacjenta, które można
                      i trzeba od lekarzy egzekwować. Napatrzyły się być może na kobiety z naciętym
                      kroczem, na kobiety krzyczące z bólu i mają dość.

                      Nie dziwię się. ALe czemu nie sprawdzą, czy nie da się inaczej? Bo łatwiej jest
                      wybrać cesarkę. Bo wtedy odpowiedzialność spoczywa na lekarzu, nie na matce. A
                      ludzie zwykle boją się odpowiedzilności.

                      Z doborem naturalnym sprawa nie jest taka prosta. Trzeba by oceniać na ile na
                      powikłania porodu wpłynął wcześniejszy styl życia, zartucie środowiska itp., co
                      jest raczej awykonalne, i oddzielić te cechy od wad genetycznych.

                      Ostatecznie, najlepiej byłoby nie ratować ZA WSZELKĄ cenę ciąż wysokiego
                      ryzyka. Przecież właśnie 3/5 zopłodnionych jajeczek zostaje naturalnie
                      poroniona z powodu wad genetycznych w ciągu pierwszych dwóch czy trzech
                      miesięcy. Jeśliby dziecko spokojnie osiągnęło yyy.... nazwę to dojrzałością
                      płodową, to warto je ratować za pomocą cesarki - jeśli zajdzie taka potrzeba.

                      Może jest to okrutne. To tylko moje zdanie. Możecie mieć swoje. Tak czy inaczej
                      sztuczne utrzymywanie przy życiu osobników, którzy w naturalnym środowisku by w
                      ogóle się nie urodzili, musi prowadzić do patologii. Jest to prawo natury, nie
                      moje. Do tego muszą dojść problemy natury etycznej, sposób pojmowania
                      humanitaryzmu i wiele innych zagadnień. Więc jest to tylko surowa, nie
                      obrobiona społecznie myśl. Byłabym wdzięczna, gdyby ktoś pokusił się o
                      jej "obrobienie". Ale pewnie tacy ludzie nie rzadko się zdarzają... Jak
                      widać...
                      • asiek1975 Re: do mkolaczynska 03.02.06, 21:47
                        Czyli uwazasz, ze ludzie np. z Zespolem Down'a nie powinni zyc? Przeciez wiele
                        z tych ludzi nie jest przystosowanych do zycia w samodzielnosci... Moim zdaniem
                        to nikt nie ma prawa decydowania o tym czy ktos moze zyc a ktos nie, bo jest za
                        slaby.
                        co do cesarek- to, ze ktoras kobieta ma np.nadcisnienie i wskazanie do cc nie
                        oznacza, ze dziecko jest "slabe" i nie powinno sie narodzic. Moja coreczka byla
                        jak laleczka i calkowicie zdrowa- miala pelna sekcje zwlok- i tylko przez
                        lekarzy ignorantow umarla.
                        zreszta takie podejscie ,ze slabych ciaz nie powinno sie podtrzymywac jest
                        obrazliwe dla kobiet, ktore np. musialy cala ciaze przelezec a teraz maja
                        wspaniale i zdrowe dzieciaczki. Od takiego pomyslu juz tylko krok aby
                        selekcjonowac embriony i robic super- ludzi, co wydaje mi sie szalone i
                        niebezpieczne.
                        • samwieszkimjestem Re: do mkolaczynska 04.02.06, 10:50
                          Tak, tak właśnie uważam. Nie powinni się urodzić. To mój prywatny pogląd. A
                          wierz mi, że znamludzi z zespołem Downa, co więcej, znam ich opiekunów i widzę,
                          jak cierpią, patrząc na zdrowe dzieci. To moj pogląd, nie musisz się z nim
                          zgadzać. Ja wcale nie chcę o tym zdecydować. Chcę, żeby pozwolono w takich
                          wypadkach decydować przyrodzie.

                          Coż, rzeczywiście, niektórzy mogą moje wypowiedzi podpiąć pod niebezpieczne
                          ideologie. Pisałam wcześniej, że to tylko surowa, "nieociosana" myśl. MOże ktoś
                          ma pomysł, jak ją złagodzić i czym się wtedy kierować.
        • sylwiksylwik alez samwiesz... 03.02.06, 16:47
          jak rozumiesz i zgadzasz sie z poprzednikiem (swoja droga hitler rozumowal
          podobnie jak on)
          to rozumiem ze jak twoje dziecko zachoruje na sepse to nie pojedziesz do
          szpitala tylko dasz mu ziolek, jak bedzie silny to z tego wyjdzie a jak nie to
          lepiej zeby jego slabe geny sie nie rozplenialy po swiecie?
          • samwieszkimjestem Re: alez samwiesz... 03.02.06, 16:51
            Nie wiem, co zrobię. Skoro będzie na tyle silne, że urodzi się zdowe, to jeśli
            POTEM zachoruje, to będę je leczyć.

            Daj spokój z Hitlerem, OK. To nie ten wzorzec. Uczyłaś się kiedyś biologii?
            Może nie pamiętasz juz, ale jest coś takiego jak dobór naturalny... Może brzmi
            to szorstko i okrutnie, ale to jest właśnie ta zwierzęca strona naszej natury.
            Nie wystarczy, że będziemy mądrzy. Jak będziemy słabi, to i tak wyginiemy.
        • nemeth Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 16:50
          O rany a co cc ma do słabych czy silnych genów. chyba jedno z drugim nie ma nic
          wspólnego
          • samwieszkimjestem Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 16:58
            to się dokształć, może Ci sie coś skojarzy
            • nemeth Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 17:02
              Sama się dokształć i poczytaj trochę biologii bo głupoty wypisujesz totalne.
              Dobre, cc ma wpływ na geny dziecka.
              • samwieszkimjestem Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 17:03
                Tego nie pisałam. Nie tylko miałaś kiepską biologię w szkole, ale też polski.
                Pewnie nie mieliście ćwiczeń na rozumienie tekstu.
                • nemeth Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 17:09
                  Tak tylko cały wątek dotyczy cc a nie zapłodnień in vitro także może trzymaj się
                  tematu bo to nie ja mam problem ze zrozumieniem tekstu.
                  • samwieszkimjestem Re: Natura rozprawi się z nami sama 03.02.06, 17:14
                    A kiedy napisałam o zapłodnieniu in vitro? Zgłoś się, jak zrozumiesz, o czym
                    mówię. "mkolakczynska" jakos potrafiła.
                • fiorella2 [...] 03.02.06, 17:17
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • joee2 Pewnie że cc nie ma wpływu na geny dziecka, 03.02.06, 19:37
                Na geny dziecka mają wpływ tylko i wyłącznie geny rodziców. Jeśli matka będzie
                miała jakieś wady które uniemożliwią jej normalny poród to jej dziecko również
                najprawdopodobniej odziedziczy podobne cechy. Być może ujawnią się one dopiero u
                jej wnuków, lub praprawnuków. W każdym razie geny pójdą w świat. Nie znaczy to,
                że chcę odwieść matki które nie mogą rodzić inaczej, od posiadania potomstwa lub
                co gorsza aby umierały rodząc w sposób naturalny. Nie! Ja tylko opisałem pewne
                mechanizmy które istnieją i których istnienie świadczy o tym, iż ani ludzie ani
                natura, ani medycyna nie są doskonałe, przynajmniej z naszego ludzkiego,
                przeciętnego, życzeniowego punktu widzenia. Nic więcej, żadnych sugestii.
                • mkolaczynska Re: Pewnie że cc nie ma wpływu na geny dziecka, 10.02.06, 21:09
                  a poza tym w temacie mówimy także o matkach które przeciwskazań do psn nie
                  miały. Wybrały po prostu inną droge. Czyli ich dzieci odzieciczą po rodzicach
                  te "psychiczne defekty" bo o nic innego w tej sytuacji nie moze chodzić.
                  To chciałeś napisać?
        • maga202 Re: Natura rozprawi się z nami sama 04.02.06, 09:38
          Wiesz, to co Ty wypisujesz to eugenika a tego wywodzi się faszyzm. Uważaj co piszesz bo robi się to niebezpieczne.
          Ciekawe czy Ty zrezygnowała byś jakby Twoja ciąża była zagrożona.
          Ty się lepiej zacznij leczyc. Chyba Twoja matka podtrzymywała ciążę w imię źle pojętego humanitaryzmu bo chyba nie wszystko jest w pozrądku sądząc po Twoich wypowiedziach.
    • vesna-matisse Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:44
      Byłam rodzona przec cc - z tzw. wskazań medycznych właśnie i dzieki temu
      przyszłam na świat zdrowa.
      Jeśli natomiast chodzi o mamę, to po porodzie leżała plackiem w szpitalu 3
      tygodnie...
    • yoja Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 16:50
      Gdybym mogła cofnąć czas, to wybrałabym tylko cesarskie cięcie, rodziłam syna 12
      godzin, był duży 4,5 kg. Mimo że dostałam znieczulenie, męki były niemiłośierne,
      (znieczulenie działało godzinę, w tym czasie akcja porodowa stała w
      miejscu)później cały horror zaczynał się od nowa. W czasie porodu myśłałam
      głównie o sobie, chciałam już nawet umrzeć, żeby zakończyć te męki. Gdy w koncu
      na swiat przyszedł mój pierworodny byłam najszcześliwszą osobą na świecie.
      Piękny 9 ptk. Apgar.(siny kolor skóry) Dzisiaj synek ma 3 lata - ma autyzm.
      Świat się podemną zawalił, ale musze żyć dla niego. Cały czas myslę dlaczego nas
      to spotkało. Boję się, że wszystko przez ten długi męczocy poród, że wtedy mogło
      dojść do jakiegość uszkodzenia mózgu, niedotlenienia.
      • barbara07 Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 17:56
        Ja mam podobny problem.Moje dziecko jest lekko autystyczne.Obecnie ma 12
        lat,nastapily duze zmiany w rozwoju.Rodzilam tez bardzo dlugo,prawie 12
        godzin,waga przy porodzie byla prawie 4 kg.Porod kleszczowy,dzis zakazany.Byl
        podduszony przy porodzie i przebywal przez tydzien w inkubatorze. Dziecko mialo
        przez pol roku glowke skrzywiona,ale lekarz powiedzial,ze sie wkrotce wszystko
        unormuje.Jak widac mylil sie i to bardzo.
        • cota Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 19:19
          Ale długaśny wątek..co do nawiedzonej sam.wiesz lub jak ją zwal
          a.teraz.wam.powiem. to przypomina mi jakąś nawiedzoną mistyczkę, niespełna
          rozum, która w co drugiej wypowiedzi pisze, iż kolejna forumowiczka nie umie
          czytać jej wypowiedzi, ponadto że tak było od tysiecy lat i li i tylko jej
          koncpecja porodu jest słuszna. Żałosne takie ściaśnienie umysłowe...Mimo, iż
          chcę mieć cc rozumiem i szanuję iż ktoś chce mieć poród w domu, z zzo albo iż
          ktoś chce zoperować sobie krocze. Nie próbuję ustawiać światu wg. mojego
          światopoglądu, bo ile ludzi tyle koncpecji zycia. W końcu do cholery każdy
          ukłąda je tak jak mu się podoba, a nie zamykać w schematy, bo matka natura itd.
          Oczywiście jak pisałam wczesniej nasze obecne życie ma tyle wspólnego z
          naturą..No, chyba, iż rozmawiam z amiszami, choć skad ten net?? Natomiast
          kwestia selekcji naturalnej to koncepcja faszyzmu. Gratuluję ciasnoty
          umysłowej, braku tolerancji i otwartści i pochwały faszyzmu. Ja chyba z innej
          planety jestem, bom strasznie tolerancyjna.
          • cota Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 19:29
            I jeszcze selekcja naturalna jako teoria Darwina, kontynuowana przez Hitlera
            załąda przeżycie najlepiej przystosowanych do życia osobników. I wg. mnie aczej
            przeżyje osoba, która będzie zasczepiona, wylecozna z ewentualnych chorób,
            któej zapenwi sie maksimum bezpieczeństwa, także przy przyjściu na świat. Więc
            zyj sobie naturalnie - ródź na polu, nie lecz się itd, ja jak będę chora będę
            się leczyć, dziecko zaczepię, przyjdzie na świat przez cc, będzie regularnie
            badane itd i ciekawe kto przezyje dłużej.
            • joee2 Mechanizmów ewolucji nie rozpatruje się.. 03.02.06, 20:46
              nigdy, i nie bada na jednym osobniku, ani na jednym pokoleniu. Hitler prócz
              tego, że był zbrodniarzem i szaleńcem, kompletnie niepojmował teorii Darwina. On
              i jego ludzie próbowali ingerować w naturalne procesy, zawłaszczać sobie prawo
              do decydowania na podstawie ustalonych przez siebie kryteriów, kto jest
              wartościowym osobnikiem, a kto nie, kto ma właściwe cechy i geny, a kto nie itp.
              W procesie ewolucji nie jest istotne aby wygrać i wyeliminować pozostałych. Jest
              ważne tylko jedno, aby przetrwały geny tych osobników, czy raczej pule genowe
              całych populacji które są do przetrwania w danych warunkach zdolne. Nie znaczy
              to, że należy ewolucji w czymkolwiek "pomagać"(tego m.inn. nie rozumiał Hitler i
              to zapewne stało się jedną z przyczyn jego szaleństwa, zresztą kto go tam wie)
              Ewolucja, nigdy niczego nie przewiduje, a jedynie uczy się na "własnych błędach"
              Nie przewidziała też tego, że człowiek będzie zdolny zrozumieć jej mechanizmy i
              ingerować w nie tak głęboko jak się to dzieje dziś - ze zrozumieniem czy bez.
              Jeśli ktoś jest dobrym człowiekiem, lekarzem i chce pomóc matce która z jakichś
              powodów nie może urodzić dziecka to z naszego ludzkiego punktu widzenia robi
              dobrze. Niestety ewolucja nie przewidziała tego, iż będą kiedyś takie możliwości
              pomocy. Bardzo prawdopodobne, iż wynikną z tego w dość dalekiej jednak
              przyszłości pewne niemiłe dla naszego gatunku konsekwencje, ale rady na to nie
              ma. Jak już napisałem we wcześniejszym poście - inżynieria genetyczna sobie z
              tymi konsekwencjami w przyszłości pewnie poradzi. Nie wyróżniam tutaj CC,
              problem dotyczy całej medycyny i nauka, a przedewszystkim inżynieria genetyczna
              będą musiały sobie kiedyś z tym wszystkim radzić. A łatwym zadaniem to nie będzie.

              P.S Cytat z twojego postu:
              > przeżyje osoba, która będzie zasczepiona, wylecozna z ewentualnych chorób,
              > któej zapenwi sie maksimum bezpieczeństwa, także przy przyjściu na świat. Więc
              > zyj sobie naturalnie - ródź na polu, nie lecz się itd, ja jak będę chora będę
              > się leczyć, dziecko zaczepię, przyjdzie na świat przez cc, będzie regularnie
              > badane itd i ciekawe kto przezyje dłużej.

              Na pewno Ty i twoje dziecko. Jednak jeśli ona urodzi dziesięcioro dzieci z
              których wieku dorosłego dożyje trójka. To możesz być prawie pewna, że będą to
              dzieci silniejsze i odporniejsze od twoich wychuchanych w szpitalu. Jeśli
              pociągnąć tą sytuację przez kilka pokoloeń to jej praprawnuki będą już na 100%
              silniejsze od twoich.

              Bardzo ta druga opcja drastyczna i niehumanitarna, dlatego nikt o zdrowych
              zmysłach tak nie postąpi, jeśli będzie miał wybór oczywiście.
          • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 03.02.06, 20:16
            A nie pomyślałaś CZEMU piszę, że ludzie nie zrozumieli mojej wypowiedzi? Co Ty
            na to, że chcę, żeby przeczytali ja jeszcze raz na spokojnie i odróżnili to, co
            napisałam, od tegio, co oni myśleli, że ja mam na myśli. Bo nie lubię, kiedy mi
            się przypisuje poglądy, które są mi obce. OK?
            • nett1980 do sama wiesz .. 03.02.06, 20:36
              Kobiety nie rozumieja czym sa mechanizmy ewolucji , ze rzadzi nimi mutacja i
              selekcja , jestesmy zwierzatkami poprostu z bardzo duzymi mozgami(stad rodzimy
              trudniej niz one) i moze naszym corkom beda wszczepiac po okresie dojrzewania
              zamki blyskawiczne w brzuchach , bo ile porodow mozna miec przez cc 2, 3 ?? To
              za malo zebysmy jako gatunek przetrawali. Panie te ktore mialy usuniete
              woreczki robaczkowe ,migdalki z punktu widzenia ewolucji macie slabsze geny i
              zyjecie dzieki medycynie. A Hitler nie ma nic do tego ,bo sam swoich genow
              zreszta nie powielil..
            • maga202 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 12:43
              Tak Ty jesteś jedyna mądra a wszyscy inni są głupi i nie rozumieją nic z Twoich wypowiedzi.
              • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 13:07
                Skoro tylko tyle z tego zrozumiałaś...
                • cota Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 14:50
                  Oczywiście Panna sam.wiesz..najmądrzejsza, naj..biedna niezrozumiała przez
                  nikogo istota. Nota bene takiego nawiedzenia to baaardzo dawno nie spotkałam.
                  Reprezentujesz jakiś ruch? oragnizację? Ostatni raz jak czytałam wywiad z sektą
                  spod Lublina "niebo" - bodajże i nazywali zresztą dzieci zgodnie z natutą:
                  ziemia itp..Wg. mnie masz dużo wspólnego z tą sektą, poglądy się zgadzją prawie
                  co do joty. Oczywiście zaraz napiszesz, iż Ciebie nie rozumiem i nie doczytuje
                  Twoiwhc wypowiedzi itd...Na początku była oburzona ignorancją dla innych
                  poglądów i patrzeniem przez pryzmat jedynego - oczywiście Twojego słusznego
                  śwatopoglądu + próba nawracania na drogę quasi naturalnosci, potem zaskoczenie
                  nawiedzeniem, teraz tylko politowanie.
                  PS. Nie wiem takze czemu zmieniasz nicki..
                  • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 16:12
                    Nie zmieniam nicków, po prostu jest więcej niż jedna osoba myśląca na tym
                    forum. Kto był Twoim typem? smile

                    Pozatym czepiałam się tylko przypisywania mi poglądów, które nie są moimi. Więc
                    dalej mogę śmiało twierdzić, że nie rozumiesz, co czytasz.

                    I nie użalam się nad sobą, jak również nie życzę sobie, żebyś Ty to robiła w
                    cynicznym wydaniu.

                    Nie należę do żadnej organizacji, ruchu, stowarzyszenia, oazy, nie chodzę do
                    kościoła, nie pracuję w służbie zdrowia (chociaż możliwe, że będę).

                    Zastanawiam się, czy potrafisz cokolwiek poza atakami personalnymi. Wydawało mi
                    się, że miała być dyskusja o cesarce, a kiedy ja piszę o jej wadach, to w
                    zamian rzadko kiedy czytam o zaletach, za to dużo się dowiaduję o rzekomych
                    cechach mojego charakteru.

                    Pisząc o naturalności, wyjaśniam przyczyny mojego poparcia dla porodu
                    natyuralnego. W zamian, zamiast przyczyn wybrania cesarki, otrzymuję kolejny
                    atak personalny.

                    Łatwo obalać tezy, które ktoś już postawił. Na postawienie swoich jakoś Cię nie
                    było stać do tej pory. No chyba, że na temat mojej przynależności do dziwnych
                    ruchów lub cech mojego charakteru.

                    Jak będę potrzebowała analizy wszystkich moich postów tutaj, to poproszę
                    kompetentną osobę.
                  • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 17:13
                    Tez o tym pomyslalam- o tym,ze samwiesz... jest z jakiejs sekty- napisalam
                    nawet post wczesniej, zanim przeczytalam Twoj. I mysle, ze z taka nie ma co
                    dyskutowac, bo jak sie jej powie, ze trawa jest zielona- to ona powie, ze
                    czerwona i to my sie mylimy... Teraz po prostu jak czytam jej posty to smieje
                    sie z tego jak ludzie sa nawiedzeni wink))
                    • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 17:19
                      Chcesz, żebym i ja zwróciła się do ludzi, którym Ty odpisałaś i pisała, co o
                      Tobie myślę? Chcesz tego? Zastanów się, bo schodzisz do poziomu rynsztoka.
                    • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 17:21
                      Chcesz, żebym i ja zwróciła się do osób, które z Tobą dyskutują i napisała im,
                      co o Tobie myślę? Naprawdę tego chcesz? Zastanów się, bo schodzisz powoli do
                      poziomu rynsztoka.
                      • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:11
                        ha,ha,ha
                      • cota Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:00
                        Ona schodzi do rynsztoka???? Kobieto jesteś tak zaślepiona własną
                        nieomylnością, wyższością nad innymi "istotami" z tego forum, że jesteś
                        żałosna. Tylko na taki argument Cię stać? Ty masz argumenty z rynsztoka o
                        selekcji naturalnej. Nota bene twoje światłe argumenty kłócą się ze sobą - z
                        jednej strony argumentujesz za selekcją słabych organizmów, z drugiej piszesz,
                        iż jesteś za cc w chwili ratowania życia. No niestety, w świetle selekcji
                        powinno skończyc się to zgonem.
                        • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:57
                          do coty: samwiesz...nie moze sie zdecydowac- z jednej strony pisze,ze ludzie
                          np. z zespolem Down'a nie powinni sie narodzic i zyc z drugiej o ratowaniu
                          dziecka w chwili zagrozenia zycia. Wedlug jej teorii tacy ludzie nie powinni
                          zyc! Mysle,ze oczyma wyobrazni widzi swiat tylko zdrowych,rasowych ludzi.Pewnie
                          swietnie by sie jej wspolpracowalo z Hitlerem... Nie przejmuje sie jej
                          komentarzami ,bo czuje tylko litosc nad jej spaczona psychika...
              • ariella fanka cc 04.02.06, 13:11
                dorzuce jeszcze jeden watek, ktorego nie ma w tej dyskusji. Otoz czlowiek ma
                tak, ze od setek, jesli nie tysiecy lat naprawia nature, ktora wymyslila sobie,
                ze bediemy zyli zupelnie inaczej niz zyjemy. Przyzwyczailismy sie do tego, ze
                bierzemy srodki p/bolowe, a przeciez bol jest taki naturalny, ratujemy zycie
                operacjami, a przeciez jak serce wysiada, uzywamy kremow, a natura chciala,
                zebysmy sie starzeli, nosimy ubrania, czego natura tez nie przewidziala,
                staramy sie byc monogamiczni, a natura... nie wspominajac o antykoncepcji.
                Tyle rzeczy natura kijowo pomyslala, a czlowiek naprawil, albo znacznie
                zmodyfikowal. Z porodami tez tak bedzie, nie ma wyjscia po prostusmile
                A ci, ktorym sie to nie podoba beda rodzic naturalnie, na pewno nikt im nie
                zabroni
                • samwieszkimjestem Re: fanka cc 04.02.06, 14:13
                  To chyba nie znasz Natury, że tak piszesz. Natura rządzi się pewnymi prawami.
                  Odnoszą się one także do nas, jako jej cząstki. I niezależnie od postępu
                  cywilizacji, będą one obowiązywać. I nie widzę związku pomiędzy zachowywaniem
                  się zgodnie z Naturą i z brakiem postępu. Czy natura nie dała nam wspaniałych
                  lekarstw, które stały się podstawą do produkcji dzisiejszych nowoczesnych
                  lekarstw? Czy nie widzisz, że z puntku widzenia biologii poród naturalny jest
                  genialnym rozwiązaniem? Czy nie widzisz, że na nasze zdrowie wpływa
                  zanieczyszczenie środowiska i styl życia? Że paląc papierowy starzejemy się
                  szybciej, a nie używając kremów w wielkim mieście szybko nabawimy się
                  podrażnień skóry?

                  Trochę szacunku do Natury. Technologia jest tylko jej dzieckiem.
                  • mkolaczynska Re: fanka cc 04.02.06, 15:10
                    sory bardzo ale!!
                    wiesz jaka była przeciętna życia ludzi żyjących w 13 16n 18 wieku?????? Jkai
                    był odsetek śmierci wśród dzieci? W jakim stanie były zęby tych ludzi ilu ludzi
                    na miliona umiało posługiwać się pismem? Mówisz ze terza jesteśmy słabsi, mniej
                    odporni? tak, ale żyjemy dłużej(wcale więcej soię nie rozmanżamy tylko lepiej
                    wychowujemy dzieci przekazujemy im więcej wiedzy dajemy coraz więcej
                    możliwości. Poza tym najgorsze geny już nam odpadły, zdaje sie także na stosach-
                    a te kobiety to miały dopiero geny, zupełnie się nie umiały przystosować,
                    zwykle chciały wiedzieć umieć więcej niż ich zwykłe koleznaki. Wśród ludzi
                    najlepiej sie mają niestety geny sredniaków moim zdaniem i to nadal.
                    • samwieszkimjestem Re: fanka cc 04.02.06, 16:18
                      Przesadziłaś. Wzięłaś pod uwagę tylko Europę. Skąd wiesz, jak było w Ameryce, w
                      Azji? Pozatym teraz mamy wiek XXI i środki pozwalające zminimalizować ryzyko i
                      ból porodu naturalnego, nie tylko na zrobienie cesarki, która zresztą też ma
                      długą historię. Dobrze, że juz nie ma stosów, bo mnie już dawno by tam ktoś
                      wsadził.
                      • samwieszkimjestem Re: fanka cc 04.02.06, 16:26
                        A przeczytał moją dla Ceibie odpowiedź z dzisiaj o 11:17 gdzieś w postach 301-
                        400. Bo chyba się gdzieś zaplątała i nie przeczytałaś.
                      • mkolaczynska Re: fanka cc 04.02.06, 18:00
                        Dobrze, że juz nie ma stosów, bo mnie już dawno by tam ktoś
                        > wsadził.
                        Ty się kwalifikujesz pod normalna ja niestety nie wiec pewnie ja bym tam
                        wylądowała
                        • samwieszkimjestem Re: fanka cc 04.02.06, 18:26
                          Zależy kto go podpala wink
                          • mkolaczynska Re: fanka cc 04.02.06, 19:39
                            większość zawsze większość. A to twoje poglądy są jednak w większości. Patrz
                            obowiązujące prawo.
                            Choć może nie do końca jest tak ze nie mamy wyboru.
                            • samwieszkimjestem Re: fanka cc 04.02.06, 19:52
                              No, ostatnie Twoje zdanie trąci już odrobine optymizmem! Oby tak dalej!
                  • maga202 Re: fanka cc 04.02.06, 16:00
                    Ja jestem wyznawczynią innego poglądu. A mianowicie takiego że natura nie we wszystkim jest taka doskonała. Czytałam kiedys w jakimś czasopismie naukowym artykuł o niedoskonałościach natury, a że było to niedługo po moim nieszczęsnym porodzie to najbardziej utkwiło mi w pamięci to że wśród tych niedoskonałości był poród naturalny u człowieka. Naukowcy od wieków zastanawiają się dlaczego człowiek z takim dużym mózgiem - głową musi przeciskac się przez tak wąski kanał rodny co powoduje tyle cięzkich porodów zakończonych ciężkimi urazami matki lub dziecka prowadzącymi do śmierci.
                    • samwieszkimjestem Re: fanka cc 04.02.06, 16:19
                      A ja nie jestem żadną wyznawczynią, tylko przedstawiam swój punt widzenia. I
                      nie uważam lekarzy za alfę i omegę. ANi siebie, żeby nie było nieporozumień.
                    • ulkaz Re: fanka cc 04.02.06, 18:08
                      dlatego zebysmy mogli chodzic na dwoch nogach(bo jakbysmy mialy wiekszy kanal
                      rodny to niestety juz mogloby to gorzej wygladac). porod w formie takiej jak go
                      widzimy uksztaltowal sie jako kompromis pomiedzy wzgledna dojrzaloscia mozgu u
                      noworodka, a chodzeniem dwunoznym wlasnie. polecam artykul w Swiecie Nauki numer
                      3 z roku 2003 "Ewolucja ludzkich narodzin" (strona 82)
                      • mkolaczynska Re: fanka cc 04.02.06, 18:16

                        > r
                        > 3 z roku 2003 "Ewolucja ludzkich narodzin" (strona 82)
                        A pisali tam ze moze dojść do całkowitej ewolucji na rzecz cc i jest to
                        naturalna kolej rzeczy bo wraz z postępem medycyny cc będą coraz bardziej
                        przewidywalne i obarczone coraz mniejszym ryzykiem.
                        • ulkaz Re: fanka cc 04.02.06, 18:26
                          niestety nic takiego nie masmile
        • janusz1959 Wlasnie,co faktycznie moze byc przyczyna autyzmu.. 05.02.06, 04:33
          Czytalem na stronie www.autyzmirodzina.republika.pl ,ze pewien slawny angielski
          lekarz i psycholog stwierdzil,ze nie znaleziono genu,ktory odpowiada za autyzm.
          Czyli nie mozemy jednak twierdzic,ze przyczyna autyzm jest genotyp.Czyzby to
          niedotlenienie przy porodzie powodowalo niedorozwoj dzieci?
          • mkolaczynska Re: Wlasnie,co faktycznie moze byc przyczyna auty 05.02.06, 14:06
            janusz1959 napisał:

            > Czytalem na stronie www.autyzmirodzina.republika.pl ,ze pewien slawny
            angielski
            >
            > lekarz i psycholog stwierdzil,ze nie znaleziono genu,ktory odpowiada za
            autyzm.
            > Czyli nie mozemy jednak twierdzic,ze przyczyna autyzm jest genotyp.Czyzby to
            > niedotlenienie przy porodzie powodowalo niedorozwoj dzieci?
            Może ale autyzm i spektrum to pochodna wielu czynników absolutnie nie wynik
            tylko i wyłącznie cięzkiego porodu.
            • barbara07 Re: Wlasnie,co faktycznie moze byc przyczyna auty 05.02.06, 19:09
              Jesli wiesz jakich czynnkiow to napisz,bo tez wiem,ze autyzm to jednak nie
              genotyp.
            • barbara07 Re: Wlasnie,co faktycznie moze byc przyczyna auty 05.02.06, 19:15
              Jesli wiesz jakich czynnikow to prosze napisz.Z tego co wiem to autyzm jednak
              nie jest genotypem.
              • mkolaczynska Re: Wlasnie,co faktycznie moze byc przyczyna auty 09.02.06, 22:58

                Czynnika genetycznego nie można wykluczyć, bo w rodzinach dzieci z autyzmem
                zdarzają sie dalsi lub bliźsi krewni majacy niepełny objaw choroby lub np
                zespoły autystyczne(jakieś spektrum), czynnik zewnętrzny jak np.
                mikrouszkodzenie zwykle zaczyna rozwój objawów.

                www.dzieci.org.pl/cgi/forum/ikonboard.cgi?s=1cb6a4a07cf031b996b0baaa75a97ea4;act=SF;f=12
    • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 14:56
      a ja sie znowu pewnie naraze smile
      do dziewczyn, ktore chca miec cesarke na zyczenie(nie ze wskazan medycznych).:
      przychodzi na porodowke dziewczyna(zalozmy ze ma jakies 22 lata), jest zadbana,
      chlopak wyglada na odrobine starszego i wyglada jakby mial dzianych rodzicow.
      dziewczyna wpada w histerie, nie wie jak przec, nie chodzila do szkoly
      rodzenia(generalnie paralizuje ja strach i mysl o samym urodzeniu dziecka). wiec
      lekarz robi szybka kalkulacje w glowie - moze uda sie wyciagnac kase(w koncu za
      cesarke dostane kase do reki a nie ze szpitala, bo cesarka na zyczenie jest jak
      wiadomo w polsce niedopuszczalna). no i dodatkowo straszy panne, ze np. pomoze
      dziecku jesli zaplaci mu 2000 zeta za cesarke i ze dla dziecka to bedzie o wiele
      lepiej, bo jest gigantyczne ryzyko niedotlenienia.
      to oczywiscie przyklad patologii i ja chcialabym wiezyc, ze nikomu sie to nie
      przytrafi. wydaje mi sie jednak, ze to ze lekarz opowiada, ze jego zona, siostra
      i wogole wszystkie pacjentki rodza przez cc to sa dwie opcje: albo leczy same
      patologiczne(ze wzgledu na budowe ciala)przypadki(ktore nie sa w stanie urodzic
      bo np. maja za waska miednice, wade wzroku, a wszystkie ich dzieci byly ulozone
      nieprawidlowo), albo ma potrzebe dorobienia cesarkami do pensji.
      moj post nie jest do dziewczyn ktore potrzebuja cesarki ze wzgledu na komplikacje.
      • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 15:12
        tak on jest do??????? kogo właściwie bo nie rozumiem intencji. Wiec wyjaśnij
        prosze.
        • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 15:21
          jak wiesz jest tu pare osob ktore maja cesarke z powodow medycznych i jestem w
          stu procentach za tym, zeby ja mialy. chcialam natomiast zwrocic uwage na to, ze
          moze sie zdazyc, ze lekarz zamiast pomoc rodzacej(doprowadzic do jak najbardziej
          komfortowego porodu), bedzie rodzaca straszyl tym, ze cesarka jest jedynym
          slusznym rozwiazaniem w celu uzyskania wymiernych korzysci majatkowych. (jesli
          oczywiscie zobaczy, ze jest szansa na wyciagniecie kasy). takie patologie sie
          zdarzaja(zajrzyj na watek o czarnej liscie ginekologw w polsce na forum gazety)
          a juz odpowiadajac na Twoje pytanie chcialam pokazac pewien mechanizm, ktory
          moze doprowadzic do nadmiernej ilosci niepotrzebnych cesarek(niespowodowanymi
          wzgledami medycznymi).
          pozdrawiam ula
          • femian Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:28
            Ja myślę, że to całkiem możliwe, że zacznie się nadużywać cesarek. Generalnie
            to obcnie w szpitalach jest tak, że jak gin wyczuje nadzianą pacjentkę, to
            zdecydoawnie będzie ją zachęcać do cesarki. Nie wiem czy takiemu chodzi tylko o
            dobro dziecka i minimalizowanie ryzyka czy o kasę. Samej jest mi to trudno
            ocenić. Ja np mam zamiar płacić tak czy owak, byłabym gotowa tyle samo kasy
            zapłacić za poród sn co za cc, byle tylko to jaka będzie forma porodu wynikało
            z możliwie fachowej oceny sytuacji oraz wybrania najlepszej opcji dla zdrowia
            dziecka i matki. Uważam, że szpital nie ma obowiazku ponosić kosztów cc na
            życzenie kobiety, która ma tylko jakieś widzimisie, bo np się brzydzi porodu a
            nie ma żadnych wskazań. Natomiast uważam, ze każda kobieta powinna mieć
            możliwość dokonania cesarki na zimno na życzenie za darmo, jeśli ma jakiekowiek
            wskazania i od tych wskazań zależy zdrowie matki lub dziecka.
            Niestety nasza służba zdrowia jest jaka jest i za wszystko trzeba płacić.
            Ja np jestem w takiej sytuacji, że wydawać by się mogło, że mam oczywiste
            wskazania (poprzednia cc, łożysko niskoschodzące) a i tak będę musiała płacić
            za cc i będę chciała płacić, bo nie chcę aby mi jakiś konował byle jak rozpruł
            brzuch i żebym miała po tym bliznę aż do pempka. Niestety, jak ktoś chce ma coś
            mieć za darmo, to dostanie, ale ja bym nigdy nie chciała zostać oszpecona tylko
            dlatego, bo zdecydowałam się liczyć na NFZ i mieć coś "za darmo". Wolę zapłacić
            za maleńką niewidoczną bliznę.
            • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:33
              no wlasnie dobrze napisalas jesli ma wskazaniasmile
          • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:35
            Powiedzmy sobie szczerze żadna z nas nie jest dezmózgiem który da sobie wmówić
            każdy bezsens. To zawsze powinien być nasz wybór, ale w sytuacji o której
            napisałaś jeśli cc byłoby rozwiązaniem wchodze do szpitala dopłacam do cc
            szpitalowi lekrz nie miałby zadnego powodu żeby Cię straszyć.
            To jest właśnie argument za jawnym świadomym wyborem kobiet jak chcą rodzić
        • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 16:22
          Myślę, że doskonale nadawał się właśnie dla Ciebie smile
          • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:06
            samwieszkimjestem napisała:

            > Myślę, że doskonale nadawał się właśnie dla Ciebie smile
            Ale mnie nikt nie nastraszył, ja się nie boje! Ja się brzydze!
            • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:27
              Siebie?
              • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:32
                dokładnie
                • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:35
                  sluchaj no to nic tylko Ci wspolczuc, bo to musi byc straszne
                  • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:36
                    ulkaz napisała:

                    > sluchaj no to nic tylko Ci wspolczuc, bo to musi byc straszne
                    smile))) bywa, ale są gorsze fobie wink
                    • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:43
                      no wlasnie sie zastanawiam, bo jesli masz fobie na swoim punkcie(brzydzisz sie
                      siebie)to ciezko ci uniknac samego powodu fobii. bo na przyklad jesli masz lek
                      wysokosci to mozesz nie wlazic w miejsca gdzie bedziesz miala duza ekspozycje w
                      dol(tzw. lufe smile . pozdrawiam i jeszcze raz wspolczuje
                      • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:36
                        To chodzi raczej o to ze wstydze się siebie podczas "naturalnych sytuacji" w
                        których widzą mnie obcy ludzie i do takich należą: rodzenie dzieci czy robienie
                        kupy ew publiczne karmienie piersią. Tego się brzydze.
                        • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:42
                          mam tylko pytanie jedno do Ciebie, czy jezeli rodzilabys z polozna w domu(bez
                          udzialu nieznanych Ci osob - tylko jedna polozna, ktora bys dobrze znala bo
                          prowadzilaby Twoja ciaze od poczatku, ew. ojciec dziecka)to tez bys sie tego
                          wstydzila?czy to tez byloby koszmarem ktorego nie zapomnialabys do konca zycia?
                          pytam przez czysta ciekawoscsmile
                          pozdrawiam ula
                          • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:47

                            > pytam przez czysta ciekawoscsmile
                            > pozdrawiam ula
                            Tak czuła bym sie jak zwierze.
                            • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:57
                              no coz, jest to dla mnie dziwne, ale staram sie nie osadzac.
                              pozdrawiam ula
                              • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 20:27
                                dziękuje
                          • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 20:03
                            Hej, a propos, czy znasz może kogoś, kto rodził w domu? Ja znam jedną osobę,
                            która rodziła tak dwa razy, i jej położną. Jestem ciekawa odczuć innych ludzi.
                          • mkolaczynska Wyjaśnienie 04.02.06, 20:27
                            Dodam tylko dla sprawiedliwośći i całej dyskusji że:
                            Ciąża naprawde bardzo znieczula wiele sprawe ktore przed nią i po niej
                            wydawało/wydaje się nie do zniesienia w trakcie były po prostu ogromnie
                            niesamowicie kłopotliwe. Moze też dlatego wiedziłam że wole rodzić przez cc,
                            ale dopuszczałam do siebie myśl że może to być i psn. Ciesze się jednak
                            okropnie że stało sie jak stało. Jeśli zdecydowano by że mam mieć pn to w tej
                            chwili nie była bym raczej w stanie normalnie funkcjonować w społeczeństwie.
                            Fakty są takie że że to "okresowe znieczulenie na to co naturalne" kilka
                            miesięcy po porodzie mija. No to właśnie wtedy, miała bym kompletnie
                            przekichane, podobnie jak moja rodzina. Pewnie do dziś zajmowała bym
                            się "ważnymi sprawami" z czasów porodu. Niestety nie każdy się nadaje na poród
                            naturalny i pora zdać sobie z tego sprawe.
                • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:41
                  To straszne.
      • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:19
        Najlepiej natura i to do konca natura- po co jakies znieczulenia? Przeciez taka
        jest natura i nie powinno sie krzyczec z bolu podczas porodu! Po co ratowac te
        dzieci czy matki??? Widocznie sa slabi i musi byc selekcja! Po co obcinac
        wlosy , golic nogi itd.?? Ludzie, zyjmy w zgodzie z natura!!!! smile))
        • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:23
          asiu wytlumacz mi w ktorym miejscu napisalam, ze tylko natura i, ze nie nalezy
          ratowac dzieci i matek. napiasalam z tego co pamietam, ze w przypadkach
          uzasadnionych medycznie cesarka powinna byc wykonywana.
          • asiek1975 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:41
            ulo, chodzi mi oto, ze moze natura sie pomylila i skoro przy porodzie tak sie
            cierpi (niektorych nie boli wcale ale wiekszosc tak) i skoro dzieci umieraja,bo
            nie moga przejsc przez kanal rodny, skoro wlosy pod pachami sa zbiorowiskiem
            bakterii jesli sie ich nie goli itd. to moze i cc jest lepsze niz natura.
            Ja tez nie mam nic przeciwko tym, ktore chca rodzic naturalnie- ich wybor- ja
            juz nigdy sie na taki porod nie zdecyduje, ale wkurza mnie jak ktos pisze,ze
            kobiety powinny rodzic naturalnie, bo tak sa stworzone. Mysle,ze znaczna
            wiekszosc kobiet, ktore chca rodzic przez CC nie robi tego z powodu widzimisie
            ale ma jakis wazniejszy powod. Ja akurat poprzez porod natur. stracilam
            dziecko, moja kuzynka malo co nie umarla z powodu utraty krwi, bo tak jej
            popekala macica i chociazby z tych powodow teraz bede miala cc. I dlatego nawet
            jesli takie przeslanki kieruja ich checia do cc to uwzam,ze maja do tego prawo
            i nikt nie powinien wzbudzac w nich poczucia winy albo tego, ze robia zle.
            A tak przy okazji to dnioslam sie ogolnie do tych, ktorzy traktuja nature jako
            doskonalosc. Pozdrowienia
            • cota Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:56
              Popieram asiek1975 w całej rozciągłości. Przede wszystkim nie dorabiajmy
              ideologii do cudzych wyborów - bo z tego zrobiło się te 500 postów. Co to ma
              znaczyć za swtierdzenie - jestem przeciwan wprowadzaniu cc na życzenie (w
              którymś poście padło) - przepraszam bardzo, ale jeśli już to troszeczę inaczej -
              "ja nie zdecyduję się na cc", ale dalczego generalizować? Nie chcesz to nie
              miej do licha, ale nie zabraniaj innym - jeszcze zabraniać, ale dorabiac do
              tego ideologie typu: natura, Bóg tak chciał, to barbarzyństwo itd to przesada.
              Bo mam wrażenie, iż nie do końca jest tak, że osoby wybierający pn chwalą go
              sobie, niestety ale w chwili obecnej to atakują osoby wybierające cc, wsadzając
              nos w nie swoje sprawy de facto. Możemy pdoyskutować, choć wg mnie już nie
              bardzo jest o czym, ale proszę o nie nawracanie mnie na siłe, nie pisanie jaką
              krzywdę robię dziecki, zmieniam mu geny, wpływam na psychikę itd.
              PS. Coby ukrócic jeszcze jeden ciekawy wątek - mam w nosie naturę - nie
              zamierzam powracać do natury i zamierzm iść z postępem cywilizacji.
              Mam nadzieję, iż napisałam jasno, w jaki celu osoby wybierjace pn (jasne!
              oksytocyna, lekarze, nacięcie krocza itd.) na siłę nawracją wybierające cc,
              dalibóg nie wiem
              • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:04
                ale dla mnie porod z oksytocyna, nacieciem krocza, lezaca pozycja przy porodzie
                (szczegolnie to)ciezko nazwac psnsmile)
                pozdrawiam ula
                ps. pomoc przy porodzie jest akurat kobietom potrzebna(ten sam artykul"ewolucja
                ludzkich narodzin" w swiecie nauki)od prawdopodobnie ponad 100000 lat wiec
                lekarz to tylko dla mnie nowy przejaw pomocy(choc mysle,ze wole poloznasmile)
              • maga202 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 20:26
                Ja też myślę tak jak Wy. Ja uważam że człowiek może życ jak mu się podoba pod warunkiem że nie krzywdzi osób trzecich ani ich uczuc i nikomu nigdy nie straram narzucac swoje go stylu życia, swoich wyborów i nidgy nikomu niczego nie zabraniam. Ale jest taki typ ludzi, którzy uważają że wszyscy powinni życ tak jak oni i według ich reguł, są to ludzie nie znający pojęcia tolerancji i po prostu głupi. Np. ja jestem za tym aby kobieta mogła wybrac rodzaj porodu a oni uważaja że powinna rodzic tak jak oni uważają że jest najlepiej, tacy ludzie najczęściej nienawidzą odmienności, nie rozumieją że nie wszyscy są wierzący itp.
                Ale niestety musimy ich tolerowa a najlepiej ignorowac. Nie dyskutujmy z nia bo się tylko po 10 razy powtarzamy a ona dalej swoje. Ma nas wszystkie za głupie, no cóż ale zawsze normą był ogół a nie margines.
                Magda
          • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 18:59
            ale jeśli ja chcę. Medycyna daje mi prawo nie zgodzić sie np.na operacje raka
            krtani czy czego tam jeszcze a w efekcie moge doprowadzić się do śmierci,i
            moge. Czemu nie moge wybrac gorszego porodu czyli cc? Bo chcę i tylko dlatego.
            czemu? Konsekwencje obu decyzji są naprawde zupełnie inne.
            • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:05
              Bo poród to nie jest choroba. Ale fobia pt. "brzydzę się siebie" - owszem. I,
              jak widać, czasem wymaga inrewercji chirurgicznej wink
              • mkolaczynska Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:46
                samwieszkimjestem napisała:

                > Bo poród to nie jest choroba. Ale fobia pt. "brzydzę się siebie" - owszem. I,
                > jak widać, czasem wymaga inrewercji chirurgicznej ;
                Fobia nie jest chorobą(ani psychiczną ani anatomiczną a nawet fizjologiczną) w
                żaden sposób poza tym widze tu wiele osób z fobiami(choć raczej
                nieuświadomionymi)
                Ciąża/o poród bardziej to chodzi moze nie jest chrobą ale w takim razie czemu
                potrzebujemy niby lekarza czy połoznej zeby nam pomogła? Nie będe się kłóciła o
                szcezgóły sama wiesz, ale jesli mam prowo umrzeć bez interwencji mam prawo też
                nie rodzić dziecka które mam w brzuchu. I tak np jak się nie zgodze nie mają
                prawa naciąć mi krocza zszyć go, nie mają prawa użyć kleszczy wacum czy
                oksytocyny, można mieć i w szpitalu zupełnie naturalny poród. Tylko kto to
                zaryzykuje. Nie choroba mówisz?
                • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:54
                  chodzi o to, ze glowka dziecka gdy przeciska sie przez kanal rodny musi sie
                  obrucic twarza do tylu co utrudnia zlapanie dziecka(u malp mlode jest zwrocone
                  twarza w tym samym kierunku co matka, ktore lapia noworodka). jest to
                  spowodowane wzglednie duza glowka w stosunku do rozmiarow miednicy(dopasowanie
                  jest praktycznie na styk). stad potrzeba pomocy, ktora wg Karen R. Rosenberg i
                  Wendy R. Trevathan mogla pojawic sie juz nawet 5 mln lat temu.(wyznaczyly one
                  jako wskaznik trudnosci porodu to w ktora strone zwrocona byla twarz dzieck -
                  wspominane juz lapanie dzieckasmile
                • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 20:00
                  Hej, no właśnie o to chodzi, żeby miec świadomość, że to nie jest choroba i
                  wiedzieć, na jakie medyczne ingerencje nie pozwalać i kiedy. Najlepiej
                  oczywiście mieć swoją położną, która m.in. doradza.

                  Jeśli na mnie trafi, że będę kiedyś rodzić w szpitalu, to z góry współczuję
                  wszystkim lekarzom. Bo ja nie dam sobie wbić kroplówki, nie dam sobie naciąć
                  krocza, nie dam się położyć i będę łazić gdzie tylko mi się podoba, a położna
                  będzie chodziza mną, bo ją wynajmę tylko dla siebie (są takie możliwości
                  zupełnie legalnie). Jeśli wszystko pjdzie OK (a w mojej rodzinie zawsze szło
                  OK, więc duże mam prawdopodobieństwo łatwego porodu), to będę pewnie
                  śmiertelnie zmęczona, ale za to w całości i ze zdrowym dzieckiem, którym będę
                  się mogła samodzielnie zajmować.

                  To dla lekarzy będzie ryzyko asystowac przy moim porodzie, nie dla mnie. Ale
                  rozumiem, że nie każda ma taki tupet. I nie musi. I może się w związku z tym
                  obawiać niechcianych zabiegów. Więc niech lepiej idzie na cesarkę, bo lepiej
                  się zajmie dzieckiem z raną na brzuchu, niż z pociętym kroczem, które jest
                  częstym zjawiskiem u kobiet, które poddają się posłusznie woli lekarzy.
                • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 22:17
                  www.rodzicpoludzku.pl/opieka/wyniki_ankiety.html#cięcie%20cesarskie
                  Może to da Ci lepszy obraz sytuacji, a może po prostu będzie ciekawie to
                  przeczytać.
                  --
                  Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
                  • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 22:51
                    super artykulsmile
            • femian Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 19:50
              Ja powiem tak, nikt nie powinien zabraniać kobiecie cesarki, jeśli sobie ona
              tego życzy. Powinno być tak: płacę więc oczekuję. Ale coś takiego jest możliwe
              jedynie w prywatnych szpitalach, których np w Poznaniu NIE MA! Każda kobieta,
              która chce rodzić bez płacenia łapówek jest zdana tylko i wyłącznie na NFZ a
              wiadomo jaki jest NFZ - niedomaga!!! Nie wiem dlaczego, sama nie rozumiem,
              dlaczego pomimo, że płacimy takie wysokie składki szpitale ciągle kasy nie
              mają, ale jak widać nie mają, bo ktoś te pieniądze po drodze rozkrada. Jeśli
              szpital nie ma kasy to będzie robić wszystko by zaoszczędzić, czyli nie zgodzi
              się na każdą zachciankę kobiety i nie będzie ponosić dodatkowych kosztów
              związanych z cesarskim cięciem (anastezjolog, pielęgniarki, leki,
              znieczulenia), jeśli uzna, że poród może być tańszy - czyli naturalny. Kobiety,
              jeśli chcecie mieć coś na życzenie, niestety musicie płacić! I to łąpówki, do
              łapy a nie oficjalnie szpitalowi. Żadne przepisy niestety nie regujują obecnie
              cesarek na życzenie i jedynie łapówki są sposobem na to by dostać coś czego się
              oczekuje. Ale o to to możemy mieć pretensje do naszego systemu zdrowotnego.
              Osobiście uważam, że cała nasza służba zdrowia i wszystkie szpitale powinny być
              prywatne lub częściowo sprywatyzowane.
              • femian A moja babcia urodziła zupełnie sama w domu 04.02.06, 20:23
                A wiecie że moja babcia moją mamę urodziła sama w domu, zupełnie sama! smile
                Położna przyjechała jak już było po fakcie, po to tylko, by przeciąć pempowinę.
                Nie wiem jak moja babcia tego dokonala, tym bardziej, że jest to osoba, która
                boi się panicznie zwykłego zastrzyku a kiedy była ciężko chora za żadne skarby
                nie chciała iść do szpitala i musieliśmy zorganizować profesjonalne leczenie w
                domu. Szpital zgodziła się jedynie odwiedzać.
                A moja mama urodziła się ponad 4 kilowa i zdrowa jak rydz. Moja druga babcia
                też wszystkie swoje dzieci rodziła sn bez nacinania, podobno lekko wypadały jak
                śliwki w kompot. Kiedy słysze te historie rodzinne to aż sama się nadziwić nie
                mogę, że ja rodziłam przez cc. I nie rozumiem dlaczego teraz tyle komplikacji
                przy porodach, że kobiety już wolą tą cesarkę. Możliwe że ma to związek z tym
                jak każą kobietom rodzić w szpitalach, czyli na leząco w ostrym świetle, pełno
                studentów i zadają mnóstwo pytań, dowalą oxytocyny, muszą potem naciniać.
                Koszmarrr.....
                • samwieszkimjestem Re: A moja babcia urodziła zupełnie sama w domu 04.02.06, 20:43
                  To się nazywa zbutnia medykalizacja porodu. Stał się wydarzeniem medycznym, a
                  nie naturalnym. MOja babcia tez jednego z synów urodziła samiusieńka, bo nikt
                  nie zdążył dojechać. I zdrowy, ona cała i wszystko OK.

                  A jak kobieta jest w ostrym świetle, tłumie obcych ludzi, nieraz z dodatkowym
                  stresem z powodu niemiłego personelu i niepotrzebną (często) kropłowką z
                  oscytoksyny - to naturalne instynkty szwankują i nie ma się co dziwić, że
                  następują komplikacje i czasem aż takie, że trzeba ciąć brzuch.
        • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 20:45
          Twoje wypowiedzi sa płytkie jak kałuże na betonowych płytach.
          • femian Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 21:05
            Oj, kobiety, już się nie kłóćcie! Ja myślę, że ta dyskusja schodzi na złe tory,
            bo przecież nikt nikomu niczego nie chce zakazywać ani też nie neguje pomysłów
            czy poglądów jednych czy drugich. Kobieta przy porodzie i tak jest zdana na
            łaskę czy nielaskę lekarzy, jeśli chce rodzić licząc jedynie na NFZ. Natomiast
            jeśli chce mieć choć minimalną możliwość decydowania o formie porodu, to
            niestety musi płacić, zarówno swojemy prywatemu ginowi jak i potem położnej czy
            ginowi za cesarkę. Kobieta niestety może mieć jakikolwiek wybór tylko wtedy
            kiedy płaci. I raczej nie mamy w tej kwestii za wiele do gadania. Jak kobieta
            życzy sobie bardzo konkretnie cesarki i będzie bystra (czyli przez całą ciążę
            będzie zbierać nawet fikcyjne dowody na to, że musi mieć cc) a ginekolog
            jeszcze bystrzejszy, bo będzie chciał te pieniażki skasować, to oboje dopną
            swego nie licząc na NFZ. My kobiety nic nie poradzimy na nasz system zdrowotny
            więc te dyskusje o tym kto ma mieć cc na życzenie za darmo są zupełnie bez
            sensu i co to znaczy w ogóle cc na życzenie, czy chodzi o cc ze wskazań czy bez
            wskazań?
            • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 21:08
              Chodziło mi o to, że się tamta Pani nie pokusiła o poważne przemyślenie moich
              słów, które pisałam szczerze, tylko zastosowała niskich lotów cynizm i to mnie
              zdenerwowało, ponieważ był to już kolejny raz.
              • maga202 Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 21:31
                A za kogo Ty się uważasz? Wypisujesz takie głupoty że się tego czytac nie chce a wymagasz jeszcze aby nad nimi myślec. Nie pochlebiaj sobie, myśląc że całe forum będzie odkrywało sens Twoich wypowiedzi, nie jestesmy takie głupie, wszystko jest dla nas jasne. Jest taka zakazana książka, która pisze o podobnej do Twojej filozofii. Większośc z nas nie jest za selekcją naturalną.
                I przestań wreszcie wszystkim zarzucac nie rozumienie Twoich wypowiedzi jak okazuje się że nie masz innego argumentu.
                • samwieszkimjestem Re: Cesarka na życzenie 04.02.06, 21:34
                  Myślałam, że rozumienie czyjejś wypowiedzi jest warunkiem koniecznym do
                  odpisania na nią. Ja starałam się zrozumieć Wasze wypowiedzi, chociaż nie było
                  to przyjemne. Jeśli zechcesz prześledzić choćby część moich wypowiedzi, to
                  zauważysz, że moje opglądy przeszły pewną ewolucję na tym forum. ALe nie chcę
                  Cię zamęczać, więc może po prostu rozmawiaj z innymi, nie ze mną.
            • femian Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 21:33
              No więc moja jedna babcia rodziła niektóe dzieci w szpitalu niektóre w domu,
              porody w domu były podobno szybsze. Druga babcia, ta co rodziła mamę, rodziła w
              domu bo wtedy nie mieli telefonów, mieszkali na wsi, dziadka w domu nie było a
              zanim przywieźli położną bryczką konną to juz było po sprawie. Ta babcia co
              rodziła mamę, twierdzi i odradza mi poród sn, bo mówi że to straszny ból. A ja
              sobie myślę, że może i ból, ale w końcu sama urodziła bez pomocy nikogo! Kiedy
              o tym dyskutowałam z moją mamą, co sądzi o tym bym rodziła sn, to wpada w szał,
              niemal histerię. Zdecydowanie obie, mama i babcia twierdzą, że powinnam rodzić
              przez cc, bo poród sn ponoć strasznie boli a dziecko może umrzeć. Moja mama ma
              ten lęk z tego względu, że jak rodziła za drugim razem (brata prawie 4,800 g)
              to urodził się podduszony, siny, słaby. Zabrali go pod inkubator. Rodziła na
              Polnej i wtedy informacja dla ciężarnej w tym szpitalu jakby się nie należała i
              przez 2 dni po porodzie moja mama nawet nie wiedziałą czy mój brat żyje.
              Przeszła gehennę i wiele zachodu kosztowało moich rodziców, zeby w ogóle
              dowiedziec się co z dzieckiem. Dla odmiany moja mama mnie (pierwsze dziecko)
              urodziła bardzo lekko i szybko, ale ja ważyłam tylko 3,400 g. Tak więc mój
              wniosek jest taki, że dzieci duże lepiej rodzić przez cc. Natomiast jak nie ma
              innych przeciwskazań, a dzieciątko raczej małe, to lepiej próbować sn. Jeśli u
              mnie w rodzinie były jakieś komplikacje przy porodach, to tylko z powodu
              wielkich dzieci, bo małe się lekko rodziły. A nie potrafię powiedzieć co
              lepiej, w szpitalu czy w domu. Może jak kobieta zdrowa, dziecko też dokładnie
              przebadane, nieokręcone pempowiną, raczej nie powyżej 3,5 kg, łożysko idealnie
              położone (niezbyt nisko) to czemu by nie spróbować rodzić w domu? Tylko że
              niektórych rzeczy chyba się nie da przewidzieć, choć fakt, szpitale czasami nie
              sprzyjają relaksacji w czasie porodu. Ja nadal nie wiem jak będę rodzić, ale
              raczej cc, bo pewne wskazania mam i lekarze nie zachęcają mnie do ryzykowania.
              • samwieszkimjestem Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 21:47
                O, to szkoda. Ja mam idealne warunki do rodzenia, jak powiedział mi mój lekarz.
                Więc jeśli z ciążą będzie wszystko OK, to rodzę w domu, we własnej wannie może
                nawet.

                Co do bólu, to się niezbyt boję, bo, jak powiedzieli lekarze, przeszłam coś
                gorszego - ostre zapalenie nerek cztery dni nie leczone + jeszcze dwa dni bólu
                podczas kuracji.

                Nikt tu jednak nie wspomniał o lekach homeopatycznych (po ostatnich pragramach
                w TV w sumie się nie dziwię), a jest jakaś fajna stronka, gdzie jest opisane co
                można podawać w czasie ciąży i podczas porodu, właśnie m. in. dla zmniejszenia
                bólu, zwiększenia elastyczności tkanek, wzmocnienia serca i wiele innych. Może
                jest tu ktoś, kto się na tym zna?
                • femian Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 22:05
                  Kurcze, gdybym nie była już po cc i nie miała tak nisko tego łożyska to pewnie
                  też bym rodziła w domu. Tym bardziej, że chyba będę mieć małe dziecko, bo synek
                  nawet 3 kg nie ważył a ja jestem całkiem wysoka. Ale tak w ogóle to szkoda, że
                  w szpitalach nie potrafią stworzyć takich warunków domowych, żeby kobieta czuła
                  się bezpiecznie a przy tym tak często fuszerę odstawiają i każą kobiecie rodzić
                  na siłę, nawet jak sa wskazania do cc, bo często te wskazania są a mimo to
                  kobietę męczą a dziecko narażają... Ja juz sama nie wiem co lepiej, sama
                  wolałabym sn, ale po prostu się boję, bo mam jakieś tam wskazania. Poród w domu
                  ma ten mankament, że nie zrobią ci cc w razie czego. Ale może nie będzie to cc
                  konieczne, tylko trzeba się badać dużo wcześniej, aby to wiedzieć.
                  • ulkaz Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 22:12
                    no i to tak na prawde jest problem, ze lekarze uwazaja, ze skoro kobieta
                    przychodzi do szpitala rodzic to trzeba ja po szpitalnemu traktowac. nie mozna
                    kobiecie zapewnic warunkow cieplych i domowych. przeciez chodzi nie o to zeby
                    wszytskie pociac i polozyc na plecach i podac lekarstwa. chodzi o to zeby
                    kobieta w razie czego byla blisko pomocy(tak jak piszesz w domu nie zrobia ci
                    niestety cesarki w razie gdyby bylo to konieczne)
                    trzymaj sie i pozdrawiam ula
                    • femian Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 22:44
                      No cóż, rzeczywistość w naszych szpitalach...Czy to porodówka czy inny szpital,
                      jak nie płaci się do łapy to traktują Cię jak zbędny balast, którego trzeba się
                      jak najszybciej pozbyć. Kiedy mój dziadek dostał wylewu i z tego powodu
                      cześciowego paraliżu, to jak go wzięli do szpitala, to przez 2 dni leżał na
                      korytarzu sam, nikt się nim nie zajmował a na tomograf głowy musiałby czekać 3
                      miesiące! Umarłby na tym korytarzu i nikt, żaden lekarz by się tym nie przejął.
                      Kiedy mój tata wparował, i tylko się pytał, komu, ile? - od razu znalazło się
                      miejsce na sali a tomograf miał natychmiast zrobiony. Dzięki tym łapówom
                      właściwie dziadku zostało darowane życie. Taka niestety jest smutna prawda o
                      naszej służbie zdrowia. Kobiety w czasie porodu nielepiej się traktuje, jak nie
                      stać kobiety na łapówki to może jedynie liczyć na miłość boską.
                  • samwieszkimjestem Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 22:21
                    No niestety nie ma żartów, jeśli są wskazania. Pozostaje wykupić poród w sali
                    jednoosobowej - w miarę intymnie, a lekarz i sprzęt pod ręką. Tyle, że drogo.

                    Kiedyś były izby porodowe i podobno cieszyły się sporą popularnością. Zgaduję,
                    że były przytulniejsze od szpitali. Mają podobno powstać "domu narodzin" - cały
                    sprzęt, ale przytulnie, przyjaźnie, miło. Oby.
                    • ulkaz Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 22:50
                      1.tylko trzeba to niektorym lekarzom wbijac prawie za pomoca mlotka, ze kobieta,
                      ktora rodzi to nie chora.
                      • samwieszkimjestem Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 23:06
                        Owszem, ja nawet dopuszczam użycie cięższego sprzętu wink A tak serio to jest to
                        kwestia świadomości kobiety i wiedzy o procesie, który ma miejsce oraz siły do
                        wyekzekwowania pożądanych zachowań personelu. Przydaje się mąż do tego.

                        O biedni położnicy, co was czeka, jak kobiety wezmą wreszcie sprawy w swoje
                        ręce! big_grin
                      • femian Re: Porody u mnie w rodzinie 04.02.06, 23:15
                        No właśnie, nie wiem czy wszędzie tak jest, ale ja jak trafiłam na Polną, bo mi
                        wody odeszły, ale żadnych skurczy nei miałam, to mnie od razu wsadzili na wózek
                        inwalidzki i taka staruszka mnie pchała. Ja się kłóciłam, że mogę iść o
                        własnych siłach, ale oni mi kazali siedzieć na tym fotelu a potem mnie od razu
                        do łóżka położyli. Obok mnie w sali leżała moja kolezanka. Czekała na poród,
                        miała skurcze, ale co mnie zdziwiło, cały czas leżała! Poród nie postępował,
                        czasami ją tylko skurcze brały, ale leżała cały czas plackiem! Podłączona była
                        tak jak ja do kroplówek i ktg. Leżała tak obok mnie z 4 godziny (była już po
                        terminie) az zaczęło tętno dziecka spadać i wzięli ją na cesarkę. Ja
                        wiedziałam, że i tak będę miec cc (położenie pśladkowe) więc sobie spokojnie
                        lezałam, ale dlaczego tą moją koleżankę tak plackiem położyli i nie kazali się
                        jej ruszać to nie wiem. Ona nie miała wskazań do cc, tylko po prostu czekała na
                        rozwój akcji porodowej, skurcze podobno miała, rozwarcie też. Wydaje mi się, że
                        przez to lezenie plackiem ta akcja sie nie rozwijała i cc było nieuniknione. Po
                        prostu dziecko miało baardzo trudną drogę.
                        • anatewka Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 00:30
                          Nie jestem w stanie przeczytac tego watku - jest za dlugi - wiec tylko dopisuje
                          moje zdanie.
                          Jestem przeciwna cieciu na zyczenie. Mialam 2 ciecia (pierwsze z powodu
                          zagrozonego zycia dziecka), drugie z powodu pierwszego i ogolnego wywiadu
                          medycznego.
                          Przy drugim cieciu mialam bardzo powazne powiklania zarowno w trakcie cc (skaza
                          naczyniowa) jak i po (atonia macicy) i prawdopodobnie zyje dzieki temu ze
                          rodzilam w duzej klinice (Polna w Poznaniu). Gdybym rodzila w moim miescie, w
                          szpitalu powiatowym mialabym duzo mniejsze szanse na przezycie sad (Miesiac
                          wczesniej zmarla na Polnej dziewczyna z podobnymi powiklaniami, przywieziona z
                          Obornik Wlkp).
                          Takie powiklania zdarzaja sie niezwykle rzadko ale jednak. Jesli juz sie zdarza
                          jest to zagrozenie zycia. Uwazam ze nie wolno ryzykowac jesli nie ma wskazan.
                          Oczywiscie w razie jakichkolwiek problemow przy porodzie naturalnym sytuacja sie
                          zmienia.
                          • femian Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 00:54
                            Hej! A możesz napisać na czym polega skaza naczyniowa i atonia macicy? Czy te
                            powikłania mogą być spowodowanie poprzenią cesarką? Co powoduje takie
                            powikłania? Bardzo prosze o odpowiedź. Ja też będę rodzić na Polnej i miałam
                            już jedną cesarkę. Teraz prawdopodobnie również będę rodzić przez cc i nie wiem
                            co gorsze, cc czy sn?.
                          • kasia270466 Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 01:26
                            Tak sobie przeglądam ten wątek i mogę tylko napisać, że urodziłam dwoje dzieci
                            siłami natury, isyn, i córka rozwijają się świetnie, podczas porodów nie
                            wystąpiły żadne komplikacje, dzieci urodziły się szybko, w dobrej formie,
                            szczególnie córka, która przyszła na świat w izbie porodowej w małym miasteczku
                            w obecności świetnych położnych. Moje doświadczenia są więc bardzo pozytywne,
                            ale mam świadomość, że może być inaczej, więc nie zamierzam nikogo na siłę
                            przekonywać do sn, bo niestety przypomina to dyskusję o wyższości Świąt Bożego
                            Narodzenia nad Wielkanocą. Wydaje mi się, że "ucywilizowanie" porodu i przede
                            wszystkim troska o kobietę spowodują, że nie będziemy się bały porodu sn i nikt
                            nie będzie pisał o modzie na jakikolwiek porod. Pozdrowienia dla wszystkich mam
                          • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 08:37
                            ale możesz sobie nie wycinać raka macicy czy piersi jak nie chcesz i umrzeć
                            twoja wola. Czemu ja nie moge umrzeć po cc jeśli sie na to godze?
                            • samwieszkimjestem Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 08:59
                              Możesz umrzeć. Tylko dlaczego Twoje dziecko ma zostać sierotą z powodu Twojego
                              nieprzejednenia? A może coś takiego Cię zainteresuje:
                              www.rodzicpoludzku.pl/opieka/rozdzial_41.html
                              • maga202 Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 09:57
                                Wiesz jak cięzko jest zostac "osieroconą matką". Zastanawiałam się po moim porodzie czy to nie było by lepiej gdybym to ja umarła?????
                              • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 13:22
                                To dlaczego ja mam sie dostosować do ogółu który jest nieprezjednany dla mnie.
                                Lepiej ze mną na stos może?
                                Strone FRPL znam dobrez moge powiedzieć bardzo dobez i musze przyznać ze dla
                                mnie ta organizacja wprowadza ostatnio także wiele szkody. Np mówiąc o
                                możliwości rezygnacji ze znieczulaenia a nie postulując by każda kobieta miała
                                prawo wyboru czy to znieczulenie chce czy nie i wiele takich
                                Co w akrat tym fargmęcie jest takie ważne że dałaś link? Że poród nie jest
                                chorobom?? Ja już napisałam ze niby nie jest ale ja nie polecam ci nie zgodzić
                                sie na zszycie krocza jak ci pęknie lub bedzie konieczność cięcia
                                • samwieszkimjestem Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 14:04
                                  A nie wpadłaś na to, że moja postawa nie ograniczy się do odmawiania lekarzom
                                  pozwolenia na to czy tamto, ale do aktywnego działania przez całą ciążę, żeby
                                  nie było w ogóle potrzeby cięcia/szycia i innych ingerencji medycznych?
                                  Najłatwiej leżeć całą ciężę (z lenistwa, nie z zalecenia, a znam nie jedną
                                  taką, co leżała), a potem: OLABOGA! nie mam siły rodzić, mdleję, co to w ogóle
                                  jest oddychanie przeponą?! Leży i czeka aż się samo urodzi. Boże... No i lekarz
                                  mówi: oscytoksyna, nacinamy, albo cesarkie cięcie, albo wypychanie rękami
                                  (barbarzyństwo, moja kuzynka przez 4 lata nie mogła dość do siebie fizycznie i
                                  psychicznie). Podsumowując, kobieta powinna dowiadywać się z wielu różnych
                                  źródeł jak dodatnio wpłynąć na bezpieczeństwo porodu, na jego sprawny przebieg
                                  i na swój stan zdrowia już podczas ciąży. Nie zmuszam nikogo, żeby dowiadywał
                                  się przed ciążą, mimo iż sama tak właśnie robię. I jeśli będę potem miała do
                                  kogoś pretensje, to tylko do siebie. Ale przynajmniej będę wiedziała, że
                                  zrobiłam wszystko, co qw mojej mocy, żeby było dobrze. Leżenie i czekanie na
                                  cud albo na cesarkę (bez wskazań) to zwykłe lenistwo i bezmyślność. Amen.
                                  • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 14:19
                                    ale:
                                    jak sądzisz jakie bedziesz miałą szanse na nie cięcie jak twoje dziecko będzie
                                    ważyło 4200, ty masz 158 wzrostu a przed ciążą 47kg. Dostosuj sobie proporcje
                                    do Twojego wzrostu. A wogóle jesteś pewna że urodzisz bez komplikacji(nawet
                                    dziecko zupełnie nie duże, a jak pępowina będzie oplatać szyje dziecka itp. )?
                                    A jesli będą to rozumiem zgodzisz się na kleszcze vacum cięcie czy szycie. Tak
                                    więc niby nie choroba.
                                  • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 14:20
                                    A poza tym sama wiesz ... musze się zgodzić z moim koleżankami jednak nic do
                                    ciebie nie dociera.
                                  • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 14:24
                                    I jednak zgodze się z koleżankami sama wiesz.. nic do ciebie nie dociera bardzo
                                    mi przykro.
                                  • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 14:26
                                    samwieszkimjestem napisała:

                                    > A nie wpadłaś na to, że moja postawa nie ograniczy się do odmawiania lekarzom
                                    > pozwolenia na to czy tamto, ale do aktywnego działania przez całą ciążę,

                                    Na to oczywiście wpadłam tym bardziej ze znam twoje poglądy.
                                    • samwieszkimjestem Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 17:33
                                      O, widzę, że dotknęłam jakiegoś czułego punktu, tyle razy odpowiedziałaś...
                                      Oczywiście, że pozwolę na ingerencje medyczne, jak będę przekonana, że są
                                      niezbędne. A ze swojej strony wcześniej zrobię wszystko, żeby ich uniknąć.

                                      Bardzo niski wzrost to też wskazanie do cesarki.

                                      Nie skomentowałaś skrytykowanego przeze mnie biernego czekania na urodzenie się
                                      dziecka. Czekam na Twoją opinię. I żeby było jasne, wiem, że jeszcze często
                                      lekarze namawiają do leżenia (albo zmuszają) i że trzeba zrobić pewien wysiłek,
                                      żeby przeprowadzić swoją wolę w kwestii pozycji.

                                      Ale da się to zrobić. Nawet moja mama, rodząc mnie 23 lata temu uparła się
                                      chodzić aż do rozpoczęcia drugiego okresu porodu (pielęgniarki straszyły ją,
                                      że "zgubi" dziecko, ale się nie dała), kiedy to położne zagnały ją na łóżko, bo
                                      szedł ordynator. To były czasy! ALe i tak urodiłam się 1,5h od położenia jej.
                                      Pewnie miało wpływ także to, że mama podczas ciąży codziennie chodziła na
                                      spacer ok. 1h, a podczas porodu miała w głowie ni mniej, ni więcej, tylko jak
                                      najlepsze dotlenienie mnie i koncentracja na oddychaniu przeponą pomagała jej
                                      pokonać ból.

                                      Panika jest jednym z czynników prowadzącym do powikłań. I do utarcia
                                      stereotypu, że poród jest chorobą.

                                      A jestem jeszcze ciekawa a propos brzyzenia się, jak to było z ciążą u Ciebie.
                                      Nie brzydziłaś się brzucha? Już tu ktoś napisał, że może lepiej adoptować..?

                                      Przyznałam przecież, że w świetle Twoich przekonań potrafię zrozumieć strach i
                                      obrzydzenie w stosunku do normalnego porodu. Chyba nie miałaś nadziei mnie
                                      przekonać, że cesarka przewyższa normalny poród? Weszłam w tą dyskusję, żeby
                                      się dowiedzieć, co kto z Was myśli i pokazać Wam, co myślę ja, aby każda osoba
                                      miała materiał do przemyśleń. Jak widać, niektórzy potrzebują mocniejszej
                                      stymulacji, żeby zacząć myśleć. I mimo wszystko nie mam tu na myśli Ciebie.
                                      Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
                                      • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 20:46
                                        samwieszkimjestem napisała:

                                        > O, widzę, że dotknęłam jakiegoś czułego punktu, tyle razy odpowiedziałaś...
                                        Zaraz sobie pomyślałam że każda kobieta ktora ma problemy z porodem jest dla
                                        ciebie leniwą idiotką która nie umie czytać co napisały panie z FRPL, lub WHO.
                                        A ja leniwa nie jestem czytać umiem ba rozumiem nawet co tam napisano.

                                        >> Bardzo niski wzrost to też wskazanie do cesarki.
                                        Ale nie 158cm a poniżej to już chyba karłowatość
                                        >
                                        > Nie skomentowałaś skrytykowanego przeze mnie biernego czekania na urodzenie
                                        się
                                        >
                                        > dziecka. Czekam na Twoją opinię.
                                        Najgorzej jest jak musimy coś zrobić a ktoś non stop pokazuje Ci co według
                                        niego robisz nie tak i usilnie nie pozwala Ci skończyć, bądź zmusza do robienia
                                        czegoś czego robić absolutnie nie chcesz. Zresztą to dla mnie generalnie
                                        kwestia wolnego wyboru. Jesteśmy dorosłe, ponosimy odpowiedzialność za podjęte
                                        decyzje(w tym wypadku osobiście) i powinnyśmy mieć prawo decydować co z nami
                                        się dzieje w każdej chwili.

                                        > A jestem jeszcze ciekawa a propos brzyzenia się, jak to było z ciążą u
                                        Ciebie.
                                        smile))) Znieczuliło mnie na kilka miesięcy.
                                        > Nie brzydziłaś się brzucha? Już tu ktoś napisał, że może lepiej adoptować..?
                                        Może lepiej ale co robić wpadłam.

                                        Co do paniki to jest ona czynnikiem ryzyka ale wierz mi nie każda kobieta która
                                        ma problemy w czasie porodu to panikara która nie chodziła do szkoły rodzenia
                                        nie umie kontrolować bólu czy odpowiednio oddychać i siedzi przez 16h na tyłku
                                        zamiast się poruszać. Nie każda której dziecko utkneło w kanale rodnym jest
                                        leniwa, bezmyslna i bierna(choć wtedy to raczej już nic nie zrobi sama)

                                        Chyba nie miałaś nadziei mnie
                                        > przekonać, że cesarka przewyższa normalny poród?

                                        Ja nigdy nie twierdziłam ze cc jest lepsze od psn, zresztą odwrotnie też. Dla
                                        mnie są to równorzędne sposoby urodzenia dziecka. Dla każdego coś dobrego wink
                                        • samwieszkimjestem Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 21:15
                                          Aha. Równorzędne. To ta nasza kość niezgody. Chociaż i tak podziwiam Twoją
                                          dyplomację, mało kto tu przyzna równorzędność porodu z cesarkę, na korzyść
                                          cesarki dla odmiany.

                                          Jak wiesz, dla mnie równorzędne nie są. Chociaż nie zarzekam się. W wypadku
                                          komplikacji w porodzie naturalnym, cesarka zaczyna go przewyższać. A w wypadku
                                          prawidłowo, dobrze przebiegającego porodu - oczywiście przewyższa on cesarkę.
                                          Czy byłabyś skłonna zgodzić się z tymi stwierdzeniami? Nawet dorzucając jeszcze
                                          kilka swoich warunków? Czy jednak nie..?
                                          • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 21:34

                                            > Jak wiesz, dla mnie równorzędne nie są. Chociaż nie zarzekam się. W wypadku
                                            > komplikacji w porodzie naturalnym, cesarka zaczyna go przewyższać.

                                            Tak chyba że mama jest absolutnie przeciwna(choć ja bym nie ryzykowała, ale to
                                            ja)
                                            A w wypadku
                                            > prawidłowo, dobrze przebiegającego porodu - oczywiście przewyższa on cesarkę.

                                            Tak ale tylko jeśli matka ma do psn pozytywne nastawienie.
                                            > Czy byłabyś skłonna zgodzić się z tymi stwierdzeniami? Nawet dorzucając
                                            jeszcze
                                            >
                                            > kilka swoich warunków? Czy jednak nie..?
                                            Ale nie zgodze się ze dzieci po cc są psychicznie ułomne, a te po psn
                                            agresywne. To bzdury totalne i każde inne tego typu stwierdzenie.
                                            • samwieszkimjestem Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 21:48
                                              Hej, a kto mówi, że ułomne? Nie popadajmy w skarajności. Już wcześniej pisałam,
                                              że może się to objawić jakimiś lękami w dorosłym życiu, a to jest co innego,
                                              niż ułomność. I dorosły człowiek może sobie zapewne z tymi lękami poradzić.
                                              Więc może przesadziłam pisząc, że jest to robienie krzywdy dziecku - jest to
                                              niepotrzebne obciążanie go ciężkim przeżyciem.

                                              Z grugiej strony, jak też już pisałam, nieudany (znaczy: ciężki psychicznie, z
                                              powikłaniami itp.) poród naturalny też może mieć skutki w postaci
                                              nieuświadomionej traumy. Oderwanie dziecka od matki zaraz po urodzeniu też
                                              powoduje lęki. Mało kto z nas miał idealne przyjście na świat, op którym od
                                              razu wylądawał na brzuchu mamy i poleżał tam póki nie ochłonął. Czy jesteśmy
                                              ułomni?

                                              A co ja mam powiedzieć, jak miałam miesiąc, moja mama wylądowała w szpitalu
                                              (beze mnie) na trzy tygodnie. Może to dlatego nie umiem spokojnie siedzieć sama
                                              i muszę być w kontakcie z ludźmi - nawet przez internet. Jak jestem dłużej (1-2
                                              dni i w górę) sama, robię się niespokojna, dzwonię do rodziny, znajomych.

                                              Może powinnam to rozpracować biorąc pod uwagę tamto trzytygodniowe niewidzenie
                                              mamy. Ale nie uważam się za ułomną wink Uporam się z tym. Gdyby jednak
                                              dopuszczono mnie do mamy, kto wie, może nie siedziałabym na tym forum, szukając
                                              kontaktu, tylko spokojnie uczyłabym się do egzaminu?
                                      • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 20:48
                                        Ah jeszcze co do mamy.
                                        Moja urodziła mnie zaraz po przyjeździe do szpitala. Ledwo położna mnie
                                        złapała wink, ale ja ważyłam 2600 -kurdupel jak na dzisiejsze czasy i
                                        dziesiejsze dzieci.
                                        • samwieszkimjestem Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 05.02.06, 21:23
                                          No rzeczywiście mała byłaś. Ja miałam 3100, mama 164cm wzrostu i zwyrodnienie
                                          stawu biodrowego.

                                          Swoją drogą, ciekawe czy są jakieś opracowania na temat związków (lub ich
                                          braku) spożywania roślin wspomaganych syntetycznymi hormonami wzrostu a
                                          rodzeniem sie coraz większych dzieci. Jak tak dalej pójdzie, to faktycznie
                                          cesarka będzie ratować życie za każdym razem, bo inaczej nie będzie się dało.

                                          Co do szeroko pojętej diety, jest udowodnione (na podst. badań nad dzikimi
                                          plemionami afrykańskimi), że ludzie, których przodkowie zachowywali rodzimą
                                          dietę, mieli lepiej wykształcone szczęki (znaczy symetryczne, mocno zbudowane
                                          ect.) niż ludzie, których dziadkowie/rodzice przenieśli się z puszczy do miasta
                                          i zaczęli się niezdrowo odżywiać. Pewnie nie tylko szczęki znajdują się w
                                          zasięgu oddziaływania odżywiania się przodków. Aż się boję myśleć, co jedli moi
                                          przodkowie, bo już trzecie pokolenie w mojej rodzinie ma za krótką szczękę i
                                          trzeba usuwać "ósemki" a niektórym i "siódemki", żeby się wszystko pomieściło.
                                          • mkolaczynska Re: Cesarka na zyczenie-jestem przeciwna 09.02.06, 22:52
                                            lepiej się odzywiamy, zdrowiej jemy coraz więcej warzyw, owoców, białka. My
                                            jestesmy wyżsi o kilka centymetrów od pokolenia naszych rodziców, a nasze
                                            dzieci będą znacznie wyższe od nas. To ma także wpływ na wielkość rodzacych się
                                            dzieci. One też sa większe i w perspektywie ich wzrostu w dorosłum zyciu jest
                                            to naturalne.
                                            Poza tym jezli uważasz że przyszłe matki pasą się za bardzo to jak to się
                                            dzieje że rosną właśnie dzieci a nie tyłki przyszłych matek. Dziecko bierze
                                            tylko to co potrzebuje ze składników odzywczych reszta zasila organizm matki.
                                            Zupełnie nie wiesz o czym mówisz, o diecie?????
                                            Zapewniam że w czasie ciąży nie zjadałam co dzień na sniadanie tortu
                                            czekoladowego, a na kolacje jajecznicy z tuzina jaj.
    • olgam3 Re: Cesarka na życzenie 05.02.06, 13:02
      Skandal! Artykuł jest tendencyjny. Wychwala poród naturalny, wskazuje tylko na
      minusy cc. A przecież każdy z nich ma swoje "za" i "przeciw". Dlaczego autorki
      artykułu nie wspominają nic o powikłaniach po porodzie naturalnym -
      powikłaniach które mogą dotyczyć zarówno dziecka jak i matki???? Infekcjach,
      wypadaniu pochwy, popuszczaniem, kłopotami neurologicznymi u dzieci etc.
      Kobieta powinna mieć wypór, a w naszym "szanownym" kraju dzieje się co raz
      gorzej... Rodzić dzieci najlepiej 'naturalnie', siedzieć w domu i mężowi
      gotować... Bardzo dziwię się, że autorka będąc kobietą lekarzem jest przeciwko
      de facto własnej płci..
      • femian Oświeciło mnie 05.02.06, 15:35
        Wiecie co, dziś mnie oświeciło. Wystarczyło mi jedno pytanie zadane mojej
        mamie. Otóż moja mama całkiem niedawno przeszła operację na macicy, wycinanie
        potężnych męśniaków. Przeszła też dwa porody z tym że drugi baaardzo cięzki, bo
        rodziła mojego dużego brata i urodził się podduszony. Oba porody z nacinaniem,
        oba bardzo bolesne, ale przy bracie moja mama o mało by nie umarła. No więc
        zapytałam się mamy: co było gorsze operacja czy poród. Moja mama wpadła w
        śmiech, ze takie pytanie zadaje. Operację bardzo dobrze przeszła, żadnych
        komplikacji, niecałe 2 tygodnie po operacji była na zabawie i tańczyła!
        Natomiast po porodzie 2 tygodnie nie mogła siedzieć, kondycję miała tak kiepską
        jeszcze przez kilka miesiecy, że samo siedzienie było mało istotnym problemem w
        porównaniu z poobrywaną macicą i popękana pochwą oraz zrostami o nacięciu
        krocza. Gdyby mogła, to wybrałaby 10 takich operacji niż jeden taki poród. Dla
        mnie wniosek jest taki, że jednak wolę cesarkę, dobrze wykonaną przez fachowca.
        Szcerze mówiąc to nie zdawałam sobie do końca sprawy z ryzyka jakie się ponosi
        przy porodzie i myślałam, że poród to nic takiego w porównaniu z operacją. Ale
        moja mama przeszła i 2 porody i dwie operacje i jeśli uważa, że zdecydowanie
        porody były trudniejsze do zniesienia i w ogóle przeżycia, to widać coś w tym
        jest.
    • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 05.02.06, 15:20
      dziwi mnie podejscie dziewczyn, ktore nie chca rodzic i dobrowolnie poddaja
      sie cesarce na zyczenie(nie ze wskazan medycznych), bo jak po kazdej operacji
      niestety beda mialy problem z ruszaniem sie od poki wszystko sie porzadnie nie
      zarosnie. ja chyba wole moc sie poruszac po porodzie(w jakims sensownym terminiesmile.
      wydaje mi sie czasem, ze problem w niektorych przypadkach jest podobny jak z
      cwiczeniem na w-fie i tam wlasnie sie on zaczyna. dziewczyny zamiast sie ruszac
      wola przyniesc lewe zwolnienie, a potem sie dieta, zamiast gimnastyki(bo lepiej
      glodowac, niz sie spocic), jak sie nie ma miesni to tez ciesko myslec o
      jednrazowym ciezkim wysilku jakim jest porod.
      • piegusie Re: Cesarka na życzenie 05.02.06, 16:23
        malo widzialas skoro nie widzialas kobiet nie poruszajacych sie "normalnie" po
        sn. Chyba uważnie nie czytalas tez porzednich opinii, skoro nie wiesz, ze
        kobieta woli cierpiec po cc za ZDROWE dziecko, niż cierpiec,bo dziecko
        jest "uszkodzone" lub martwe po sn.A juz argument z wf i dietami jest max
        infantylny, zaprzecza wszystkim przypadkom dziewczyn, ktore znam po cc, a ktore
        sa super aktywnymi, wysporowanymi osobami.
        • ulkaz Re: Cesarka na życzenie 05.02.06, 18:30
          ok,ale ja napisalam, ze tak moze byc, nie ze musi. wydaje mi sie jednak, ze
          wiele komplikacji w polsce spowodowanych porodem sn wynika ze zmuszania kobiet
          do rodzenia na lezaco, z podana oksytocyna(ktora owszem przyspiesza porod,ale
          organizm czesto na takie przyspieszenie nie jest przygotowany, czytaj jesli sie
          nie dokonca rozciagnie to niestety dziecko przechodzac przez kanal rodny po
          prostu zrobi gigantyczne szkody samo tez jest narazone na rozne urazy). co swoja
          droga ciezko nazwac prood sialmi natury(bo jakimi silami, jak miesnie brzucha
          gorzej pracuja w tej pozycji, a grawitacja dziala przeciw tobie, a nie ci
          pomaga) no i nie robieniem cesarki w przypadkach koniecznych(tylko zmuszaniem do
          rodzenia na silesmile
          pozdrawiam ula
          ps. po prostu w ktoryms watku pojawila sie opinia, ze po co sie meczyc(wysilac)
          skoro mozna cc zrobicsmile
          • ariella Zdrowie dziecka to JEST wskazanie medyczne 06.02.06, 10:20
            jeszcze raz co do cesarki na zyczenie - zwroccie uwage, jej przeciwniczki, ze
            cc na zyczenie polega na nie na tym, ze mam kaprys miec cc bo tak chce i to nie
            operacja jest zyczeniem, ale posiadanie zdrowego!!!!! dziecka (z gwarancjasmile.
            cc na zyczenie = zdrowe dziecko na zyczenie.
            Jesli mam gwarancje zdrowego dziecka (w kazdym razie wieksza niz przy psn - gdy
            ktos watpi prosze wrocic do statystyki uszkodzen podanej na poczatku watku i
            zsumowac do psn kleszcze, vacuum i cc wynikle z psn)to to jak najbardziej JEST
            WSKAZANIE MEDYCZNE!!!!
            • samwieszkimjestem Re: Zdrowie dziecka to JEST wskazanie medyczne 06.02.06, 11:19
              Tylko brak wiedzy może spowodować takie przekonania.
              • ulkaz Re: Zdrowie dziecka to JEST wskazanie medyczne 06.02.06, 11:53
                niestety niektore dziewczyny i niektorzy lekarze zyja jeszcze w latach
                siedemdziesiatych i osiemdziesoiatych. lekarze niedoksztalcaja sie i uwazaja, ze
                najlepiej jest polozyc i podac oksytocyne i pociac. dziewczyny uwazaja, ze porod
                naturalny to wlasnie to co uwazaja lekarze. do tego sa od dziecinstwa tym
                wlasnie straszone przez matki, ciotki i babki.
                pozdrawiam ula
                ps. moze na prawde w wielu przypadkach wystarczylo by powalczyc o wypelnienie
                przez polskie szpitale zalecen WHO dotyczacych porodow. w koncu ta organizacja
                nie chce skrzywdzic kobiet(mam przynajmniej takie wrazenie), ani dzieci.
                • samwieszkimjestem Re: Zdrowie dziecka to JEST wskazanie medyczne 06.02.06, 13:15
                  Oczywiście, że wystarczyłoby respektować zalecenia WHO. Oni przynajmniej
                  opierają się na najnowszych wynikach badań, a nie na tych trzydziestoletnich,
                  albo na tradycji zawodowej (jak nasi lekarze) czy opiniach ciotek, babć i mam
                  oraz koleżanek. A kobiety słuchają tych lekarzy i potem myślą, że tak ma być,
                  że tylko wtedy dziecko będzie zdrowe, kiedy dadzą sobie wbić kroplówkę, pociąć
                  krocze lub brzuch i nie wiadomo co jeszcze. A ja wiem, że może być dziecko
                  zdrowe i matka cała. I jest to o wiele łatwiejsze do osiągnięcia, niż więkość
                  sądzi. Ale... tej większość brakuje wiedzy na ten temat. Więc jeszcze raz
                  postuluję - edukacja, edukacja, edukacja.
                  • ariella Re: Zdrowie dziecka to JEST wskazanie medyczne 06.02.06, 17:19
                    Samawiesz, daj juz spokoj z tymi wtretami nt wiedzy edukacji itp bo smieszne to
                    jest i juz zdarte do bolu. No i jako argument bardzo malo konkretny...Ja moge
                    uzyc tego samego i nie posunie to naszej dyskusji o krok do przodu.

                    Ty chyba jeszcze nie rodzilas i o ile pamietam z postow wczesniejszych masz
                    zamiar to zrobic w domu (pochwalam konsekwencje jako ortodoksyjnej zwolenniczki
                    psn, serio) ale jesli bedziesz rodzila w szpitalu to zwroc uwage dzieciaki,
                    takie jedno-. dwudniowe. Te po cc planowanym mozna wskazac z prawie zamknietymi
                    oczami. Wygladaja jak male ladne niemowlaki. Te po psn sa w wiekszosci ogromnej
                    tak wymeczone, ze naprawde roznica jest koosalna. Widac, jaka to meka dla nich.
                    Jeszcze jedno, piszesz, ze psn jest lepszy dla dziecka i dla matki. Mozesz
                    napisac, dlaczego jest lepszy dla dziecka, opierajac sie na tej edukacji?
                    (tylko podaj inne fakty niz, ze jest to naturalne).
                    • femian cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 06.02.06, 18:52
                      Ja myślę, że cc jest zdecydowanie lepsze dla dziecka ale niekoniecznie dla
                      matki. Szczęściarą jest ta, co ma tak dobre warunki, że poród sn nie będzie
                      mieć negatywnych konsekwencji dla dziecka. Chciałabym sama liczyć na takie
                      szczęście, że moje dziecko będzie się lekko rodzić, tylko parę bóli, skurczy i
                      trochę parcia no i już po krzyku, dzieciątko zdrowe! Ale wiem też, że jeśli
                      dziecko jest duże, bardzo łatwo o niedotlenienie. Nie jesteście też w stanie
                      przewidzieć rodząc w domu, czy dziecko się nie okręciło pempowiną. Nie radze
                      też nikomu rodzić sn dziecka ułożonego pośladkowo i nie radzę również rodzić,
                      kiedy kobieta sama nie jest w zbyt dobrej kondycji, a czasami kobieta nie jest
                      w kondycji nie z własnej winy. Np mi lekarz nakazał sie dużo oszczędzać ze
                      względu na zagrażające krwawieniem łozysko. Niby nic się nie dzieje, ale się
                      osszczędzam, bo nie chcę ryzykować, ale spodziewam się, że mogę przez to nie
                      mieć takich sił, aby wystarczyły na poród, pomino, że należę do dość
                      wysportowanych, ale to czasy sprzed ciąży. Mojej mamie zabrakło sił aby przeć
                      brata ważącego 4,750g, a była bardzo silną kobietą. To co przeżyła w czasie
                      tego porodu nie zrozumie żadna kobieta, która nigdy nie rodziła takiego dużego
                      dziecka. A mojego brata dosłownie uratowali studenci obserwujący poród poprzez
                      wypchnięcie i było to jedynie wyjście, aby mu uratować życie. Możecie kobiety
                      psioczyć na studentów ( a czasami oni własnie pomagają), i nie życzyć sobie
                      nigdy wypychania dziecka, ale fakt faktem, kiedy nie jesteś w stanie już przeć
                      a dziecko się dusi to jest jedyne wyjście w porodzie sn. Jak mówię,
                      szczęściarami są te, co mają lekkie porody, ale nie każda ma to szczęście. Ale
                      ja mimo to nadal jestem optymistką, liczę na to, że lekarze uznają, że mam
                      doskonałe warunki do rodzenia, pomimo tego łożyska i porzedniego cc. Liczę
                      także na moje dziecko, bo to nie tylko od kobiety zależy, czy uda się poród sn,
                      od dziecka niestety też baaardzo dużo zależy. Zwolenniczki sn (sama jestem
                      zwolenniczką, pod warunkiem, że nie ma żadnego ryzyka) - liczcie więc na to, że
                      wasze dzieci nie będą zbyt duże, nie będą okręcone pempowiną, będą położone
                      główkowo w prawidłowej pozycji, nie bedą miały żadnych wad serca, które mogłyby
                      dziecku zagrozić. Liczcie na tego fuksa, bo ja liczę na takiego właśnie fuksa,
                      ale gdybym się przeliczyła, to nigdy bym sobie nie darowała. Jednak te kobiety,
                      które świadomie wybierają cc nawet jak nie mają specjalnie wskazań, doskonale
                      rozumiem i się zupełnie nie dziwię. Zdecydowanie dzieci z cc rodzą się
                      ładniejsze i mniej wymęczone. Poza tym, podobno dzieci z cc są zwykle
                      mądrzejsze i lepiej rozwiniete od dzieci z porodów sn. Wiem to, bo mój synek
                      mnie zaskakuje swoją inteligencją, natomiast z moim bratem to różnie bywało,
                      podobnie jak z innymi dziećmi z porodów sn smile))) Tak więc moja obserwacja jest
                      taka, że dzieci z cc są generalnie inteligentniejsze, nie wiem, moze to dlatego
                      bo nie przeszły takiego szoku, mikrouszkodzeń mózgu, jakie następują w czasie
                      porodu sn. Tak więc teraz, śmiejcie się, ale stoję przed trudnym wyborem, czy
                      pozwolić moje córce być tak samo ładną i inteligentną jak to się poszczęściło
                      mojemu synkowi? wink Chyba dam jej tą szansę, żeby potem jak dorośnie nie miała
                      do mnie pretensji, że kiepsko jej idzie w szkole, albo na WFie bo została
                      poszkodowana w czasie porodu sn wink))))))
                      • samwieszkimjestem Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 06.02.06, 19:00
                        To doprawdy oryginalny punkt widzenia z tą inteligencją. Jakis przyszły lekarz
                        wypowiadał się na pierwszej stronie listy postów na tym forum, że odsetek
                        dzieci z uszkodzeniami mózgu jest niemal taki sam po porodzie naturalnym i po
                        cesarce. Co gorsza, lekarze nie wiedzą, skąd biorą się te uszkodzenia przy
                        cesarce, bo przecież się dziecko nie przeciska przez kanał rodny. To tak jak z
                        opinią o zbyt luźnej pochwie (zakładamy przypadek nie-ponacinany, lub tylko
                        trochę). Wszyscy myślą, że jak urodzą przez cc to seks będzie dalej super. A
                        niekoniecznie, bo podczas ciąży poluzowują się więzadła macicy i jak się nie
                        ćwiczy, to też można się zdziwić. Zdarza się tak czasem. Tak jak i uszkodzenia
                        mózgu przy cc.
                        • maga202 Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 09:18
                          Wiesz, śledzę ten wątek od początku i pierwszy raz czytam o tym że po cc i po psn jest tyle samo uszkodzeń mózgu. To wierutna bzdura, nawet jeżeli jest taki post to to jest nie prawda, chyba że wliczono cc ratujące życie, podczas komplikacji okołoporodowych. W takim wypadku jest to oczywiste i nie wymaga zbytniego zastanawiania.
                          Magda
                        • pxm różne takie moje wywyody :) 05.03.06, 11:22
                          1.mikrouszkodzenia mózgu są i po cesarce i po porodzie sn
                          może dlatego, że w macicy jest inne ciążenie, inne ciśnienie, tak kiedyś
                          słyszałam
                          2.dziecko po cc inteligentniejsze niż po sn ??? no nie!!! ludzie nie
                          wypowiadajcie takich opinii, proszę, przecieć ktoś to może wziąść do siebie!!!
                          3. artykuł wywołał taką lawinę, źe jestem w szoku, mam nadzieję, żę czyta to
                          ktoś kto może coś zmienić!!!
                          pozdrawiam wszystkich forumowiczów
                      • samwieszkimjestem Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 06.02.06, 19:01
                        Chdziło mi oczywiście o wiązadła MIEDNICY, przeprasam.
                        • femian Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 06.02.06, 19:13
                          A nie wiem, możliwe, ale poluzowanie więzadeł macicy w czasie ciąży to jest nic
                          w porównaniu z oberwaną, popękaną pochwą. Mojej mamie to się zdarzyło pomimo
                          nacinania, ale mój brat był na prawdę wielki. Ja myślę, że jak najbardziej
                          trzeba się edukować, ale jak przyjdzie ten moment i okaże się, że też musisz
                          urodzic wielkie dziecko to co zrobisz? Albo co, jeśli będzie położene
                          pośladkowo? Wiesz, ja np miałam chodzić do szkoły rodzenia, ale od kiedy
                          kolejny lekarz mnie zniechęca do porodu sn, to zrezygnowałam. Ale możliwe, że
                          jeszcze pójdę, kto wie jak się sytuacja rozwinie, moze mi te łożysko pójdzie
                          dużo wyżej... Boję się tylko że mi macica pęknie, bo już miałam cc. Wydaje mi
                          się, że mnie raczej czeka cięzki poród, jeśli miałby być sn. Szereg komplikacji
                          jest możliwych, np odklejenie przedwczesne łożyska, pękniecie macicy itd...
                          • samwieszkimjestem Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 06.02.06, 21:18
                            Porównywałam poród, w którym kobieta nie została nacięta lub nacięto ją
                            minimalnie, w taki sposób, że uszkodzenia pochwy są prawieniezauważalne - do
                            pań po cesarce, kiedy i tak ten luz jest. Wiem, że jak połozna nie wysili się,
                            żeby chronić krocze, to lekarz będzie musiał je naciąc, a jak je natnie, to
                            przeróżne rzeczy mogą się zdarzyć.

                            Co do wielkości dziecka, biorąc sparwę teoretycznie... czy nie najważniejszy
                            jest obwód główki i barków? Znaczy jeśli nawet dziecko na 4kg, ale niezbyt dużą
                            główkę i barki, to chyba nie robi specjalnej różnicy, czy na dłuższe nogi i
                            więcej tłuszczyku? No chyba, że z dużą wagą idzie w parze wielka głowka i
                            barki.

                            Ja też bym się bała porodu naturalnego po pierwszym cesarskim, a skoro Tobie
                            grozi aż tyle powikłań.... Ciebie do niczego nie namawiam. Poradź się kogo
                            możesz i decyduj wtedy. Przez edukację rozumiem również umiejętność
                            rozróżnienia prawdziwych powodów do cesarskiego cięcia od tych wydumanych. Już
                            nie wiem ile razy pisałam, że kiedy są PRAWDZIWE wskazania, to nie powinno być
                            w ogóle dyskusji nad zasadnością cesarki (vide: przymuszanie kobiet, żeby
                            jednak próbowały naturalnie, co może się źle skończyć).
                            • asik29 Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 14:29

                              > Co do wielkości dziecka, biorąc sparwę teoretycznie... czy nie najważniejszy
                              > jest obwód główki i barków? Znaczy jeśli nawet dziecko na 4kg, ale niezbyt
                              dużą
                              >
                              > główkę i barki, to chyba nie robi specjalnej różnicy, czy na dłuższe nogi i
                              > więcej tłuszczyku? No chyba, że z dużą wagą idzie w parze wielka głowka i
                              > barki.
                              Nie do końca masz racje macica tez rozciągnąć sie może do określonych rozmiarów
                              jeśli dziecko jest duże staje się zbyt cieńka i łatwiej o peknięcie podczas
                              porodu, a to sie zdarza.
                              >
                              że kiedy są PRAWDZIWE wskazania, to nie powinno być
                              > w ogóle dyskusji nad zasadnością cesarki (vide: przymuszanie kobiet, żeby
                              > jednak próbowały naturalnie, co może się źle skończyć).
                              Co jest dla cibie prwdziwym wskazaniem: możliwość śmierci noworodka, poważnych
                              uszkodzeń matki duże prawdopodobieństwo pewność?
                              Jakie powinny być te prawdziwe wskazania?
                              • samwieszkimjestem Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 15:15
                                Nie jestem lekarzem, a co dopiero lekarzem bez uprzedzeń.
                                • asik29 Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 16:07
                                  samwieszkimjestem napisała:

                                  > Nie jestem lekarzem, a co dopiero lekarzem bez uprzedzeń.
                                  Ale dla Ciebie osobiście jako przyszłej matki co jest wskazaniem?
                                  Wiadomo lekarz podejmie tą decyzje za ciebie, ty poniesiesz jej konsekwencje.
                                  Podoba Ci sie to?
                                  Więc co jest wskazaniem??
                                  • femian Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 17:22
                                    No właśnie, kobiety zwykle zanim zajdą w ciąże i urodzą często w ogóle nie
                                    zdają sobie sprawy, jak bardzo uzaleznione są od łaski czy niełaski oraz
                                    kompetencji lekarzy i położnych. Ja np wiem po sobie, w pierwszej ciąży byłam
                                    mało uświadomiona i liczyłam przede wszystkim na kompetencje lekarza, który
                                    mnie prowadził. Zawierzyłam mu, i skoro zalecił cc z powodu ułożenia
                                    pośladkowego to była ta cesarka. No i w sumie ok, cieszę sie że tak wyszło.
                                    Teraz wydaje mi się, ze jestem bardziej uświadomiona, pewnie wiedziałabym co
                                    robić, jak oddychać w porodzie sn, w znacznym też stopniu sugeruję się tym co
                                    czytam tu na forum i stronie rodzić po ludzku i przez to co czytam to moje
                                    wskazania do cc zaczynają tracić na ważności w moich własnych oczach, bo
                                    okazuje sie, że położenie pośladkowe wcale nie musi być wskazaniem, łożysko
                                    niskoschodzące też nie jest wskazaniem, bo wcale nie jest powiedziane, ze musi
                                    sie odkleić w czasie wychodzenia dziecka. Także duże dzieci można rodzić, bo
                                    moze wcale nie mają dużej głowy, więc czemu by nie ryzykować? Najważniejsze
                                    jest to, abym ja się za bardzo nie utuczyła, była wysportowana, ćwiczyła
                                    miesnie brzucha i oddychanie! Zatem ja nie mam żadnych wskazań do cc! Wystarczy
                                    że będę brała leki homeopatyczne na zwiększenie elastyczności tkanek, mało
                                    jadła, aby dziecko nie było za wielkie oraz będę często stawać na głowie, aby
                                    dziecko położyło się głową w dół, a jeśli sie tak nie ułoży to nic to!,- może
                                    wyjść pupą!!! A lekarze na pewno będą wiedzieć co robią każąc mi tak rodzić! Bo
                                    prawda jest taka, że gdybym nie chodziła prywatnie tylko na NFZ to żadne z tych
                                    moich wskazań nie byłoby wskazaniem i kazali by mi rodzić normalnie! Tak więc
                                    jeśli lekarze z NFZ w szpitalu uznają, że wskazań do cc nie ma, to nie ma!
                                    Kiedy to wsyzstko czytam, te wyjątkowo optymistyczne wersje porodów sn
                                    opisanych na stronie RODZIĆ PO LUDZKU to wydaje mi się, że ach tam, co tam,
                                    zaryzykuję, bo może jak się dobrze przygotuję do porodu to a nuż wszystko się
                                    dobrze skończy i będę w lepszej formie niż bym była po cc, a dziecko ważne by
                                    przeżyło i zdrowe było. No, ale co ważne, to trzeba walczyć o swoje, do koca
                                    zachować świadomość tego co się chce i oczekuje, i walczyć o to ile sił. Tak
                                    więc jak lekarz wbrew Tobei będzie Cię chciał podłączyć do KTG i unieruchomić
                                    na jakiś czas to broń sie nogami i rękami! Ciekawa jestem, jaki wpływ na
                                    przebieg porodu sn rzeczywiście może mieć kobieta. Bo ja np nie wyobrazam sobie
                                    kłocić się w takiej chwili ze swoim lekarzem i położną.
                                    • ulkaz Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 17:30
                                      niestety u nas wciaz trzeba walczyc o swoje prawa, nie mozna oczekiwac, ze
                                      czesc(nie wszyscy na szczescie)lekarzy zada sobie odrobine trudu i poslucha
                                      pacjentki. wciaz u nas panuje moda wsrod lekarzy na to zeby
                                      pacjent(ka)byl(a)przedmiotem a nie osobasmile
                                      pozdrawiam ula
                                    • samwieszkimjestem Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 17:39
                                      Ja też sobie tego nie wyobrażam, ale wiem, że jestem zdolna do niezłych
                                      wyczynów, jak mi podskoczy adrenalina. Co mogą potwierdzić warszawscy
                                      chirurdzy, kiedy odmówiłam operacji kolana. Teraz to "chore" jest w lepszym
                                      stanie niż zdrowe, tak się za nie wzięłam.

                                      Wiem, że póki co normą jest decydowanie za kobietę. Sama poszukam (znaczy
                                      skontaktuję się, bo namiar mam) dobrej położnej, która będzie ze mną cały poród
                                      od A do Z. Podłączanie do KTG nie pomaga w uniknięciu niedotlenienia, można
                                      sprawdzić wyniki badań na ten temat. Więc po co mam leżeć przypięta, jeśli
                                      poród idzie OK i nie ma żadnych niepokojących oznak.

                                      Nie zamierzam się z nikim kłócić, od tego będzie mój mąż.
                          • barbara07 Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 00:07
                            femian napisała:

                            > A nie wiem, możliwe, ale poluzowanie więzadeł macicy w czasie ciąży to jest
                            nic
                            >
                            > w porównaniu z oberwaną, popękaną pochwą. Mojej mamie to się zdarzyło pomimo
                            > nacinania, ale mój brat był na prawdę wielki. Ja myślę, że jak najbardziej
                            > trzeba się edukować, ale jak przyjdzie ten moment i okaże się, że też musisz
                            > urodzic wielkie dziecko to co zrobisz? Albo co, jeśli będzie położene
                            > pośladkowo? Wiesz, ja np miałam chodzić do szkoły rodzenia, ale od kiedy
                            > kolejny lekarz mnie zniechęca do porodu sn, to zrezygnowałam. Ale możliwe, że
                            > jeszcze pójdę, kto wie jak się sytuacja rozwinie, moze mi te łożysko pójdzie
                            > dużo wyżej... Boję się tylko że mi macica pęknie, bo już miałam cc. Wydaje mi
                            > się, że mnie raczej czeka cięzki poród, jeśli miałby być sn. Szereg
                            komplikacji
                            >
                            > jest możliwych, np odklejenie przedwczesne łożyska, pękniecie macicy itd...
                            Dlaczego podejrzewasz,ze mozesz miec duze dziecko?
                            Wlasnie trzeba tak jesc,aby dziecko nie bylo za duze,bylam w szkole rodzenia i
                            uczyli nas,ze powinno sie jesc tyle co jemy normalnie,nie za dwoch.
                            Nawet lepiej gdy bedzie lekka niedowaga dziecka,tak 200 gramow mniej.Dziecko po
                            porodzie szybko rosnie,nabiera wagi.Mniejsze dziecko nigdy nie bedzie
                            podduszone i porod bedzie szybszy.Prawdopodobnie tez odpowiednia waga zapewni
                            nalezyte ulozenie.Tak,wiec dbajmy o swoje wlasciwe zywienie w czasie ciazy.
                            • femian Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 00:41
                              Dlaczego podejrzewasz,ze mozesz miec duze dziecko?
                              > Wlasnie trzeba tak jesc,aby dziecko nie bylo za duze,bylam w szkole rodzenia
                              i
                              > uczyli nas,ze powinno sie jesc tyle co jemy normalnie,nie za dwoch.
                              > Nawet lepiej gdy bedzie lekka niedowaga dziecka,tak 200 gramow mniej.Dziecko
                              po
                              >
                              > porodzie szybko rosnie,nabiera wagi.Mniejsze dziecko nigdy nie bedzie
                              > podduszone i porod bedzie szybszy.Prawdopodobnie tez odpowiednia waga zapewni
                              > nalezyte ulozenie.Tak,wiec dbajmy o swoje wlasciwe zywienie w czasie ciazy.


                              HAhaha, czy to jakiś żart? Ale niezły wink)) Nie wiem czy dietą można tak
                              regulować wielkość dziecka, bo w pierwszej ciąży przytyłam 18 kg a dziecko
                              ważyło urodzone o terminie niecałe 3 kg. Sama sie zdziwiłam, bo w mojej
                              rodzinie normą jest że dzieci ważyły ponad 4 kg. Ale i tak ja rodziłam przez cc
                              z powodu ułożenia dziecka. Ale mówisz, ze dietą mogę także sprawić, że dziecko
                              nie będzie ułożone pośladkowo??? Bo kurcze, nawet nie wiesz jakie ja fikołki
                              robiłam, aby mi się synek odwrócił główką w dół tak bardzo chciałam aby się
                              rodził sn. Niestety uparty był i siedział cały czas pupą do dołu do ostatniej
                              chwili. Chyba dieta nie miała wtedy nic do rzeczy. Najczesciej przyczyną
                              nieprawidłowego ułożenia dziecka jest to, w jakim miejscu usadowi się łożysko
                              niestety. Jeśli łożysko jest bardzo nisko, to jest duże prawdopodobieństwo
                              położenia pośladkowego, bo dziecko tam woli trzymać głowę gdzie ma więcej
                              miejsca. U mnie się to potwierdza już drugi raz a mówił mi o tym lekarz.
                            • samwieszkimjestem Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 10:39
                              Coś w tym jest. Przecież potrzeby żywieniowe kobiety w ciąży zwiększają się
                              zaledwie o 10%.
                            • nett1980 Re: cc czy sn? pośmiejcie się z moich wywodów... 07.02.06, 11:27
                              ja jak na matke po 30 mialam pewnie lekki porod, tylko 3 godziny bolow ,ktore
                              byly paralizujace.. tak moglam chodzic lezec na pilce, ale jak mnie posadzili
                              na fotel zawieszony 1,5 metra nad ziemia i nogi nie mialy gdzie sie porzadnie
                              zaprzec, to mimo ze jestem szczupla , a maly wazyl tylko 3450 to koniec i
                              panika, to jest najwiekszy blad lekarzy ,ze dla ich wygody rodzimy w
                              karkolomnej pozycji, maly urodzil sie niedotleniony i siny (teraz jest ok), ale
                              wbrew opini ,ze po sn wygladal na wymeczonego ,to na drugi dzien byl juz
                              sliczny ..Koniec z ta polezaca pozycja , to jest wbrew naturze i
                              grawitacji !!!!!
                    • samwieszkimjestem Re: Zdrowie dziecka to JEST wskazanie medyczne 06.02.06, 18:54
                      Jest lepszy, ponieważ doedukowana matka wie dokładnie, co się dzieje z nią i z
                      dzieckiem w każdej fazie porodu oraz zna sposoby (pozycje, oddychanie, masaże)
                      kontroli tego, co się dzieje (oczywiście do pewnego stopnia), spokojnie rodzi
                      naturalnie i wierz mi, że dziecko nie będzie aż tak wymęczone. Wierzę Ci, że te
                      w szpitalach są wymęczone, ale nie uważam, że to jest naturalne. Uważam, że
                      jest to efekt mizernej współpracy położnych z rodząca, zmuszanie do leżenia,
                      oscytoksyna itp.

                      Gdzieś wcześniej zamieściłam definicję porodu naturalnego na mój własny użytek.
                      Oto ona: "Zaznaczam niniejszym, że
                      absolutnie NIE uważam za naturalny porodu, podczas którego kobieta jest
                      przymuszana do czegokolwiek (konkretnej pozycji przede wszystkim), zabrania się
                      jej robić tego, co podpowiada jej ciało (powinno się ją zachęcać do jego
                      słuchania) i narażona jest na niepotrzebne stresy (obcy ludzie, nieprzyjazne
                      wnętrza, przykry personel itp..) oraz poddawana jest nieuzasadnionym lub nie
                      zawsze uzasadnionym zabiegom medycznym (osławione nacinanie krocza na
                      przykład).

                      Zdaję sobie sprawę, że PRAWDZIWIE NATURALNY poród jest w dzisiejszych czasach
                      szczęściem i przywilejem."

                      Co do przewagi naturalnego porodu. Dziecko poprzez skurcze nie tylko zsuwa się
                      kanałem rodnym, ale również z jego płuc zostaje wytłoczony płyn owodniowy.
                      Wytwarza się adrenalina. Skurcze powoli przygotowują dziecko do wyjścia z ciała
                      matki. Nie zostaje z niego wyciągnięte bez uprzedzenia. Edukacja kobiety
                      ułatwia jej spokojne przeżycie porodu, ponieważ jest spokojniejsza i wie, co
                      robić.

                      Ci Ci przeszkadza, że namawiam do edukacji? Też jesteś przeciwko, jak przeciwko
                      porodowi naturalnemu?
                      • tucik Re: Zdrowie dziecka to JEST wskazanie medyczne 06.02.06, 19:10
                        zasięgnęłam opinii 3 znajomych lekarzy różnych specjalności (2 st)w tym jednego
                        mojego dobrego przyjaciela, wszyscy swoim własnym żonom "załatwili" (z
                        większych czy mniejszych wskazań) własnie cc! pomimo, że 1 miała wade
                        wzroku "tylko" -6 (co u wiekszosci ginów nie jest wskazaniem do cc), pytani
                        osobiście mówią jednogłośnie, że PLANOWANE
                      • bielinka Moze wiecej pokory? 06.02.06, 20:11
                        Staram sie zawsze rozumiec obie strony dyskusji... Ale wiesz co
                        samwieszkimjestem? Wolalabym zebys najpierw urodzila dziecko - w dowolny
                        sposob, polezala kilka dni na oddziale, a dopiero potem zabierala glos w takiej
                        dyskusji. Zwlaszcza w taki sposob jak to robisz. Z tego co udalo mi sie
                        zauwazyc, dziewczyny ktore biora udzial w dyskusji i RODZILY nie sa w zaden
                        spodob tak kategoryczne jak Ty. Zastanowilas się dlaczego? Moze jednak oprocz
                        wiedzy ksiązkowej potrzeba jeszcze choc ciut doświadczenia?
                        • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 06.02.06, 21:23
                          Bardzo chętnie, daj mi pracę i mieszkanie, a za dziwięć miesięcy spotkamy się
                          na porodówce. Może to i racja, że brak doświadczenia czyni mnie kategoryczną.
                          ALe ja i tak nie będę leżeć na oodziale, co anjwyżej w prywatnek klinice, gdzie
                          będę płacić i WYMAGAĆ, a najlepiej w domu, więc moje porównenie nic nie pomoże
                          paniom rodzącym na sali porodowej. Chyba, że wezmą pod uwagę sam proces
                          fizjologiczny. ALe tak się przecież nie da, każda drobna rzecz ma jakiś tam
                          wpływ na przebieg porodu, a co dopiero przebywanie w przyjaznym (dom) lub
                          nieprzyjaznym (obcy szpital) środowisku.
                          • maga202 Re: Moze wiecej pokory? 07.02.06, 09:30
                            A skąd Ty możesz wiedziec co Cię w życiu spotka jak na razie to na prywatną klinike anie na rodzenie w domu sie nie zanosi bo na to trzeba kasy a piszesz że nie masz pracy.
                            Po przeczytaniu Twojego ostatniego wywodu odnosze wrażenie że jesteś jeszcze bardzo niedojrzała emocjonalnie, stąd te Twoje niczym nie poparte wywody, życia nie da się opisac w książkach.
                            Będę to, będę tamto itp. - tak mówiłam jakieś 10 -15 lat temu i teraz dziwię się że byłam taka "głupia". Życie weryfikuje wszystkie nasze plany i oczekiwania i nie zawsze wszystko idzie według planu.
                            • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 07.02.06, 10:42
                              Mówiąc, że będę robiła to czy tamto, mam na myśli, że już teraz działam w takim
                              kierynku, aby się to stało możliwe. Pracy nie mam, bo pracuję nad założeniem
                              własnej firmy. Nie mogę się nadziwić, jak łatwo przewidzieć Wasze reakcje.
                              Myślicie utartymi schematami i same nie zdajecie sobie z tego sprawy.
                              • maga202 Re: Moze wiecej pokory? 07.02.06, 14:35
                                Wiesz co, jeszcze tak przemądrzłej osoby nie spotkałam na swojej drodze, zadziwiasz mnie. A Twoje ostatnie posty bezlitośnie obnażają Twoją niedojrzałośc życiową i niestety umysłową, jeszcze wielu rzeczy Cię życie nauczy, wtedy sobie pogadamy. Ja Ci żle nie życzę, niech Ci ta firma wypali ale i tak trzeba pokornie czekac na to co przyniesie los i co bardzo częste nie jest wcale zależne od naszych działań i obranych kierunków.
                                Poczekamy, zobaczymy.
                                • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 07.02.06, 15:17
                                  I to jest właśnie błąd! To pororne czekanie, znaczy się. Pokornie to ja mogę
                                  przyjąć to, co się już zdarzyło. A to, co jeszcze przede mną, ciągle mogę
                                  zmienić, poprawić. Proszę, powiedz, że to hasło Twoje własne, a nie wyniesione
                                  z kościoła.
                                  • maga202 Re: Moze wiecej pokory? 10.02.06, 12:22
                                    Do kościoła nie chodzę, jestem nie wierząca. Może źle się wyraziłam, nie miałam na myśli bezczynnego czekania ale trzeba zawsze być przygotowanym na jakis cios. I takie gadanie będę to czy tamto jest kompletnie bez sensu. Widze że Ty przebieg porodu, ciąży to masz już zaplanowane, nie bądź śnieszna.
                                    • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 10.02.06, 13:23
                                      Ja zamiast tracić energię na przygotowywanie się na ciosy, wolę poświęcić ją na
                                      działanie zmniejszające prawdopodobieństwa ich wystąpienia. To filozofia
                                      zbudowana na prostym pytaniu: szklanka jest w połowie pusta, czy w połowie
                                      pełna?
                                      • maga202 Re: Moze wiecej pokory? 10.02.06, 13:59
                                        A czy Ty uwazasz że ja tego nie robię??? Możasz tylko zmniejszyć prawdopodobieństwo a nie wyeliminować możliwość ich wystąpienia.
                                        Dla mnie szklanka jest w połowie pełna, jestem optymistką pomimo śmierci mojego dziecka w wyniku urazu okołoporodowego.
                                        Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba nikt nie przewidział komplikacji, nastąpił zbieg wielu niekorzystnych czynników.
                                        Wiesz co ta dyskusja jest głupia i jałowa bo Tobie i tak nic nie da się wytłumaczyć, dużo jeszcze musisz się nauczyc w życiu bo na razie to rozmawia mi się z Tobą jak z niedojrzałą gó..arą.
                                        KOńczę, magda

                                      • asik29 Re: Moze wiecej pokory? 10.02.06, 21:17
                                        szklanka jest w połowie pusta, czy w połowie
                                        > pełna?
                                        A twoja pewnie cała pusta co?
                        • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 06.02.06, 21:26
                          Aha. Sprostowanie. Moja wiedza nie bierze się tylko z książek. Rozmawiałam parę
                          razy ze swoim lekarzem i ze swoim drugim lekarzem (tak się złożyło, że musiałam
                          odwiedzić dwóch, tyle, że drugi był żoną pierwszego smile ), z ciotką, która
                          urodziła trójkę dzieci, w tym dwoje w domu, z położną, która te porody odebrała
                          i oczywiście ze swoją mamą. To dało początek do własnych, na razie
                          teoretycznych, poszukiwań.
                          • bielinka Re: Moze wiecej pokory? 06.02.06, 22:08
                            Widzisz ja, na swoje dziecko czekalam kilka ladnych lat i tez korzystalam nie
                            tylko z ksiązek przygotowując się do niego. Jak juz napislam (jakies 200 postów
                            wcześniej smile) Rodziłam "naturalnie" - poród wywołany bo tak było trzeba i
                            znieczulony bo tego chcialam. Miałamw ciąży dużo wątpliwości co do tego
                            znieczulenia podczas ciąży i przekonała mnie do niego moja Mama po trzech
                            pordach - bardzo jestem jej za to wdzieczna. Ja nie rodziłam w prywatnej
                            klinice choc bylo mnie na to stac - bałam się ze gdyby mojemy dziecku jednak
                            coś się okazalo to nie bedą mieli odpowiedniego sprzetu zeby go ratować. Ja mam
                            warunki do rodzenia naturalnego i anwet nie byłam nacięta. Natomiast to czego
                            Ci nikt nie opowie ani nie przeczytasz to jest strach o wlasne dziecko. Ja
                            przez poł ciązy zastanawiałam sie czy dobrze wybrałam szpital, czy słusznie
                            decyduje się na to czy na tamto itd. I NIKT nie był mi w stanie odpowiedziec na
                            te obawy. Dlatego rozumiem kobiety, które z tych czy innych względów decydują
                            się na cc. Nawet jesli decydują się z takich "prozaicznych" powodów jak różnego
                            rodzaju fobie czy inne "pozamedyczne" powody. Tak jak i Ciebie - rozumiem w
                            przyszłości- stać na to, żeby minimalizować swoje obawy i to jest najlepsze co
                            moga zrobić dla swojego dziecka w tym momencie. Nie wiesz jeszcze jak dziwnie
                            jest miec dziecko tak blisko jak tylko sie da - w sobie, a jednoczesnie tak
                            daleko ze nie wiesz jak sie czuje, czy na pewno jest zdrowe, co czuje itd.
                            Zycze Ci z serca zebyś miała prace, mieszkanie i urodziła zdrowe dzicko tak jak
                            tego chcesz. I nawet jesli bedziesz miala idealny psn to myśle że spojrzysz
                            wtedy na te sprawy troche inaczej. CHetnie bym wtedy z Tobą jeszcze
                            porozmawiała. Hej!
                            • femian A po co to teoretyzowanie??? 07.02.06, 00:26
                              Ojwj! To Samwieszkimjestem, nawet jeszcze dziecka nie masz w konkretnych
                              planach? Ja myślałam że Ty już w ciąży jesteś, że tak zawzięcie dyskutujesz na
                              temat porodu! Ja nie rozumiem w takim razie o co ta kłótnia nad wyższością sn
                              nad cc oraz nad tym kto co robi i wybiera! Jestem wielce zdziwiona, bo choć
                              zgodzę się, że nie każda cesarka ma medyczne uzasadnienie i może się zdarzyć,
                              że kobieta była niepotrzebnie cięta, to jednak każda kobieta ma wolny wybór i
                              jeśli to że będzie mieć cc da jej to wewnętrzne przekonanie, ze zrobiła dla
                              swojego dziecka wszystko co najlepsze, to jak najbardziej popieram taki wybór.
                              Prawda jest taka, że dzieci z cc zdecydowanie lepiej wyglądają i są mniej
                              wymęczone w dużej większości niż te z sn.
                              A i chciałam jeszcze wyjaśnić, że ja po cc nie miałam żadnych luzów w pochwie
                              ani luźnych więzadeł, natomiast wszystkie osoby z porodów sn jednak jakiś czas
                              sie z tym męczyły i musiały wykonywać specjalne ćwiczenia na pochwę a także
                              zwieracze cewki moczowej, bo po porodzie częste są problemy z nietrzymaniem
                              moczu. No niestety, ale taka jest prawda. Mnie po cc natomiast dość długo
                              bolała blizna i nie byłam aż tak sprawna na aerobiku jak przed zajściem w
                              ciążę. Ale mniej więcej po roku nie czulam żadnych skutków cc, byłam tak samo
                              sprawna a nawet sprawniejsza, nawet nie ma śladu blizny, jeden z moich ginów
                              nie wierzył ze miałam cc, bo nic nie widać. Powiem tak, jedyne co mi
                              przeszkadzało po cc to właśnie ten brak czucia przez parę tygodni w miejscu
                              cięcia. Z tego jednak co się orientuję, po porodzie sn dużo gorszy dyskomfort
                              odczuwa się przez nacięcie krocza. A niestety nie zawsze uda się to krocze
                              ochronić, czasami samo pęka. Natomiast jak dziecko jest duże, to zwykle ma też
                              dużą głowę i nie da się ochronić krocza. Ja myślę, ze ta cała dyskusja i
                              teoretyzowanie jest bez sensu. Samwieszkimjestem, po prostu urodź i potem tyle
                              nawijaj o porodzie, bo teraz to jest to niepotrzebne zawracanie d..y, za
                              przeproszeniem. Ja uważam, że dobrze wykonana cesarka zdecydowanie jest
                              bezpieczniejsza i dla dziecka i bardziej komfortowa dla kobiety niż trudny
                              poród. Wiem, bo byłam w szpitalu i widziałam kobiety po porodach sn i sama po
                              cc byłam wielce zdziwiona tym, że one tak źle wyglądaja i muszą chodzić
                              z "pontonami" aby w ogóle móc siedzieć. Ja 4 dni po cc naprawiałam kran w swoim
                              pokoju szpitalnym (był jednoosobowy), musiałam się nachylić i trochę
                              pogrzebać. Ale nie wiem dlaczego mnie teraz jeszcze jakiś diabeł kusić aby
                              próbować porodu sn i szczerze mówiąc to że w ogóle myślę o porodzie siłami
                              natury to moja fanaberia, i jeśli do niej dojdzie za te pare miesięcy to mam
                              nadzieję, że nie będę żałować. Wtedy ewentualnie będę miec bardzo konkretne
                              porównanie. Cokolwiek by jednak nie dyskutować, co lepsze, ja radzę wrócić do
                              rozmowy dopiero po własnym doświadczeniu. Samwieszkimjestem zachowujesz się jak
                              profesorek, który uczy innych marketingu i zarządzania a sam nigdy w życiu nie
                              pracował w żadnej firmie. To jest bez sensu. Edukować się proszę jak
                              najbardziej, ale myślę, że każda kobieta się tu wystarczająco edukuje lub już
                              wyedukowała teoretycznie, nic jednak tak bardzo nie uczy jak doświadczenie.
                              • asiek1975 Re: A po co to teoretyzowanie??? 07.02.06, 01:13
                                no tak- najwiecej do powiedzenia maja osoby,ktore nigdy nie rodzily... Ja tez
                                wiem jak to jest byc mezczyzna, bo mam wielu mezczyzn w otoczeniu; rozmawialam
                                z nimi i czytalam o nich... Tak, mezczyzna nie jest latwo byc ;0)
                              • samwieszkimjestem Re: A po co to teoretyzowanie??? 07.02.06, 10:55
                                Każdy kij ma dwa końce. To, że nie mam dziecka, sprawia, że moje przemyślenia
                                są bardziej teoretyczne - oczywiście, trudno mi tego uniknąć. A z drugiej
                                stronu, może dzięki aktualnemu braku doświadczenia mogę trzymać się
                                racjonalnych argumentów (jak na przykład wyniki najnowszych badań, zalecenia
                                WHO). I piszę przez pryzmat tych właśnie wyników badań, a nie przez pryzmat
                                doświadczeń jednej czy dwóch osób. Zdaję sobie sprawę, że w wielu poporodowych
                                nieprzyjemnościach (np. ciągnące szwy) winnym jest kulejąca opieka
                                okołoporodowa, nie kobieta.

                                Sorry, ale wolę dowiedzieć się wszystkiego o rodzeniu ZANIM zajdę w ciążę, bo
                                nie zamierzam się w ciąży dodatkowo stresować. Już taka jestem - lubię być
                                gruntownie przygotowana. To mi nie raz ułatwiło życie. Więc proszę mi wybaczyć,
                                że zawracam Wam głowę. To jeden z wielu sposobów przygotowania się. Nie tylko
                                do urodzenia, ale do macierzyństwa także. I tu mogę Cię pocieszyć - nie mam
                                jeszcze koncepcji wychowania dziecka. Dużo się dowiaduję, dużo czytam, ale
                                czuję, że daleko mi do przychylenia się do jednej metody.
                                • cota Re: A po co to teoretyzowanie??? 07.02.06, 11:03
                                  hehehe, od takiego teoryzowania - prosze mi wybaczyć do życia in real to bardzo
                                  daleka droga smile Zaręczam Ci, iż w ciązy pojawi się setka nowych pytań i
                                  wątpilowści...Ale na początek zajdź, bo jak pokazje doświadczenie nawet ten
                                  początek wcale nie jest taki prosty, choć ja z teorii znałam go na piątkę, he
                                  he..Tudzież ciąża - parę aspektów także mnie zaskoczyły. I większość z nas była
                                  tu świetnie przygotowana do ciaży, ale życie sobie, teoria sobie słoneczko.
                                  Koncepcja wychowania dziecka? także jej nie mam, to życie, a nie ksiażka.
                                  Poczekajmy jak zajdziesz - na początek i urodzisz. I wtedy najlepiej mów o
                                  własnym doświadczeniu, a nie o normach WHO big_grin Poza tym przychylam się do
                                  postów wyżej - więcej pokory!! Wszystkie Twoje posty to 'co to nie ja"..łeh
                                  • samwieszkimjestem Re: A po co to teoretyzowanie??? 07.02.06, 15:51
                                    Może masz jakiś kompleks skoro tak to odebrałaś.
                                • asiek1975 Re: A po co to teoretyzowanie??? 07.02.06, 14:11
                                  Ja tez przed moja pierwsza ciaza duzo czytalam i dowiadywalam sie, bo byla to
                                  ciaza dokladnie zaplanowana. Niestety wiadomosci teoretyczne a porod znacznie
                                  roznil sie od tego co dziaoe sie w praktyce. Ja tez mialam plany co do porodu,
                                  ze bede chodzic kiedy bede miala skurcze, bo wtedy mniej boli ale zycie
                                  niestety nie jest takie ksiazkowe i w praktyce wyglada to inaczej. Jestes
                                  jeszcze mloda i mozna usprawiedliwic twoja wiare w to, ze wszystko da sie
                                  zaplanowac. Jak kiedys zajdziesz w ciaze i zaczna sie kompikacje w stylu
                                  nadcisnienie, cukrzyca, dretwienie rak, krwotoki z nosa itd. to moze przekonasz
                                  sie ,ze ciaza to nie zawsze "bajka". Najpierw sama badz w ciazy, urodz dziecko
                                  i wtedy mozesz sie wypowiedziec jak to jest z tym rodzeniem.
                                  Ja cocbym przeczytala setki ksiazek o chirurgii i rozmawiala z wieloma
                                  chirurgami nie smialabym wmawiac chirurgowi np. wyzszosci ciecia laserem nad
                                  uzyciem skalpela. Miej w sobie troche pokory.
                            • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 07.02.06, 10:46
                              Ja również wtedy chętnie porozmawiałabym z Tobą. Magłabyś ocenić, na ile
                              zweryfikowały się moje poglądy, a na ile zostały podobne. Cóż, pracuję nad
                              założeniem swojej firmy, więc niestety jeszcze długa droga przede mną zanim
                              będę mogła pozwolić sobie na dziecko. Ale maila na "gazecie" może będę jeszcze
                              miała smile
                              Pozdrawiam
                        • maga202 Re: Moze wiecej pokory? 07.02.06, 09:24
                          Święte słowa. Dziwne że ktoś kto nie ma pojęcia o rodzeniu ma aż tyle do powiedzenia. Edukacja - oczywiście to bardzo ważne ale nigdy nie przewyższy doświadczenia i praktyki.
                          • ariella no to sobie podygowalysmy 07.02.06, 10:30
                            sama.wiesz - plissss, odezwij sie po porodzie i powiedz jakie masz wrazenia,
                            chetnie sie dowiem

                            a text, zeby jesc mniej, zeby dziecko bylo nie za duze, Jezuuu, a jakby jesc
                            jeszcze mniej tak zeby mialo z 1500 g, to wogole by sie wymsknelo i nic by nie
                            bylo czuc. rece opadaja, w szkole rodzenia was tego uczyli? ciekawe czego
                            jeszcze?
                            • samwieszkimjestem Re: no to sobie podygowalysmy 07.02.06, 10:58
                              Nie ma sprawy, to będzie za parę lat, jak się zabezpieczę finansowo.

                              Potrzeby żywieniowe kobiety w ciąży zwiększają się zaledwie o 10%. A często
                              nawet lekarze namawiają, żeby jeść więcej. I potem rodzi się wielki smok. No i
                              pewną rolę podobno odgrywa zażywanie zbyt dużej ilości witamin- też lekarz mi
                              to mówił.
                              • ariella Re: no to sobie podygowalysmy 07.02.06, 11:34
                                Zgadzam sie co do witamin, z reguly nie sa potrezbne, bo ciezarne z reguly
                                dobrze sie odzywiaja, moja polozna w szkole rodzenia powiedzialam nam nawet,
                                ze "Kto je materne, ten rodzi mana" wink
                                Mimo tego ze nie jadlam zadnych witamin (folika tez nie, bo jadlam duzo
                                zielonego) urodzily mi sie ponad cztery kilogramy. Od poczatku wiedzialam ze
                                bedzie pcc (planowane cc) wiec nawet przez mysl mi nie przeszlo, zeby probowac
                                ograniczac wage dziecka, wrecz przeciwnie, cieszylam sie, ze rosnie taki duzy.
                                • basiulka999 moje zdanie 07.02.06, 14:04
                                  urodzilam synka normalnie, czyli siłami natury jak to ładnie zwą. zdrowego i
                                  ładnego. niestety moje doświadczenie z porodu i pozostawiam tylko dla siebie.
                                  na pewno będę miała jeszcze dzieci ale na pewno nie będę rodziła siłami natury.
                                  będę miała cesarkę na życzenie.
                                  i tak uważam i takie jest moje zdanie.
                                  • samwieszkimjestem Re: moje zdanie 07.02.06, 15:19
                                    Współczuję przeżyć...
                                    • pxm do samwieszkimjestem 05.03.06, 12:02
                                      może spróbuj wreszcie z pokorą lub bez przyjąć do wiadomości to co piszą inne
                                      kobiety, myślę, że dla Twoejego dobra, nie po to, żeby Cię zgnoić...
                                      życie pisze bowiem takie scenariusze, że nie jesteś w stanie czasami
                                      przewidzieć...
                                      załóżmy, że jesteś w ciąży...zabezpieczona finansowo...ciąża przebiega
                                      pomyślnie...komplikacji przy porodzie nie powinno być...miejsce w prv klinice
                                      czeka...wszystko ok.... wybucha wojna... (oby to się nigdy nie zdarzyło, ale
                                      możliwe jest tfutfutfu ) lekarze idą na front...prywatną klinikę szlag
                                      trafia...banki nie działają...rodzisz...okazuje się, że jest wysokie proste
                                      stanie główki (wskazanie do cc, nie do przewidzenia wcześniej !!!)... jesteś w
                                      szpitalu państwowym, nie masz kasy, co robisz?
                                      o tym pomyślałaś?
                                      a pomyślałaś o milionie innych rzeczy?
                                      czy będziesz mogła bez problemu zajść w ciążę?
                                      czy nagle nie zachorujesz na jakąś chorobę, mało znaną, groźną itp?
                                      a może się okaże jeszcze coś innego...
                                      życzę Ci jak najlepiej, innych forumowiczkom - of koz smile)) - też, ale proszę
                                      zmień ton... przestań... proszę Cię

                                      kiedy ta wiosna smile wiecie coś na ten temat? piszcie big_grin
                                      • samwieszkimjestem Re: do samwieszkimjestem 09.03.06, 16:49
                                        Nie mam siły kolejnej tłumaczyć, że Natura tak nas wyposażyła, że choćby wojna
                                        hulała nad głową, to i tak urodzimy (większość, nie wszystkie) bezpiecznie. Tej
                                        reszcie, która również w czasach pokoju miałaby problem z porodem, polecam
                                        wręcz cesarkę. ALe ta część, która opowiada się za tym rozwiązaniem tylko z
                                        powodu strachu przed bólem lub wstydem przed publicznym pokazywaniem krocza
                                        (prawie tak, jakby chodziło o poród w witrynie sklepowej) tudzież kierując się
                                        innymi, a równie niedorzecznymi powodami, radzę dzieci nie mieć.

                                        Co do przyjmowania lub nieprzyjmowania do wiadomości tego, co inne panie tutaj
                                        piszą, doprady nie wiem, o co Ci chodzi. Czy ja neguję to, co im się
                                        przydarzyło? Wierzę, bo dlaczego mam nie wierzyć, że piszą prawdę. Nie
                                        zauważyłaś, że skupiam się raczej na przyczynach, a nie na efektach?
                                        Debatowałam nad tym, DLACZEGO tyle kobiet ma komplikacje w czasie porodu,
                                        DLACZEGO warto wszechstronnie zadbać o kondycję fizyczną przed i w czasie
                                        ciąży, i DLACZEGO warto zaznajomić się z ideą porodu aktywnego przez podjęciem
                                        pochopnej decyzji o cesarce.

                                        Jak nie będę mogła zajść w ciążę, c'est la vie! Adoptuję dziecko, albo dwójkę.
                                        I tak myślę o adopcji po urodzeniu pierwzego, więc tak czy inaczej przygotowuję
                                        się do tego.

                                        Jeśli podejrzewasz, że o aż tylu rzeczach nie pomyślałam, to weź pod uwagę, że
                                        to tylko forum internetowe. Jak napiszę swoją pierwszą książkę, dam Ci znać.
                                        • basiulka999 Re: do samwieszkimjestem 14.03.06, 12:10
                                          ciekawe jak to mozliwe jest że tyle do powiedzenia na temat porodu i dzieci i
                                          bólu porodowego ma osoba która nigdy nie rodziła...
                                          no żal mi cie. ale cóż zrobić. znam kilka osób któreza daleko zabrnęły w
                                          swoich poglądach i mimo że pletą bzdury to trudno jest im sie z tego odkręcić.
                                          • samwieszkimjestem Re: do samwieszkimjestem 14.03.06, 13:56
                                            Zupełnie niepotrzebnie jest Ci mnie żal. Ja po prostu wolę wiedzieć wszystko
                                            ZANIM będę w ciąży, co NIE ZNACZY, że zamierzam zaplanować wszystko ze
                                            szczegółami.

                                            Przeanalizowałam raporty z badań naukowych, opowieści kobiet (tych to chyba
                                            kilkaset), opowieści znajomych, które rodziły oraz rozmawiałam kilkakrotnie z
                                            dwoma różnymi lekarzami i jedną położną. Czy wciąż "nie mam prawa" się
                                            wypowiadać? Bo co? Nie nie patrzę przez pryzmat własnych doświadczeń? A na co
                                            mi własne doświadczenie, skoro mam pod dostatkiem cudzego?

                                            Chcę wiedzieć co, jak i DLACZEGO, oraz, CZY DA SIĘ LEPIEJ. Wyposażona w tą
                                            wiedzę będę z pewnością spokojniejsza o swój i dziecka los i nie będę
                                            bezkrytycznie wierzyć lekarzom, tylko postawię na konsultacje u różnych i u
                                            położnej. I tak ostateczny głos będzie miał mój instynkt. Co, jak sądzę,
                                            wyjdzie nam tylko na dobre.

                                            Jeśli to też jest nie w porządku, to mam pytanie. CO JEST WG CIEBIE W PORZĄDKU?
                                            • basiulka999 Re: do samwieszkimjestem 16.03.06, 08:44
                                              jak urodzisz- pogadamy. też taka "mądra" jak ty byłam przed porodem

                                              pozdrawiam.
                                • azja811 Re: no to sobie podygowalysmy 16.03.06, 08:54
                                  Witam Cie Ariello,i że się tak wtrącę.Skąd takie głupoty Wam się biorą że im
                                  więcej jesz tym dziecko większe?Pewnie że jakiś tam zwiazek ma,ale nie aż taki!
                                  To z jaką wagą dziecko się urodzi zależy od jego genów.Czasem kobiety w ciąży
                                  tyją po 20 kg przyjmują witaminy a dzieciaki rodzą się przeciętne a nawet
                                  czasem z niską wagą.To naprawde niema takiego znaczenia jak się niektórym wydaje
                          • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 14.03.06, 15:01
                            Co każe Ci myśleć, że nie mam pojęcia o rodzeniu? Czy młoda położna, która
                            dopiero uczy się zawodu, też nie ma pojęcia o rodzeniu, ponieważ nie ma jeszcze
                            własnych doświadczeń?

                            OK, nie mam doświadczenia w rodzeniu. Rozumiem jednak, jakie to mogą być
                            emocje, jak niemiła może być pielęgniarka (tu akurat mam doświadczenie) i jak
                            silby może być ból (pisałam o tym wcześniej). Więc składając to do kupy z
                            analizami naukowymi, wypowiedziami lekarzy, położnych, doświadczeniami
                            znajomych, których porodów znam szczegóły - mam pewien obraz sytuacji.

                            Dlaczego przy formowaniu opinii nie mogę korzystać z doświadczeń innych? Czy są
                            mniej wiarygodne, niż swoje własne, czy może jest z nimi jakiś inny problem?

                            MOje Panie, Wasze wypowiedzi dowodzą jak narazie tylko braku logiki w Waszym
                            codziennym życiu. Przykro mi.
                            • a-a Re: Moze wiecej pokory? 14.03.06, 16:13
                              > Dlaczego przy formowaniu opinii nie mogę korzystać z doświadczeń innych? Czy
                              > są mniej wiarygodne, niż swoje własne, czy może jest z nimi jakiś inny
                              > problem?


                              Doceniam Twoje zaangażowanie i chęć pogłębiania swojej wiedzy, ale jeżeli
                              pytasz, jaki jest problem... Mniej więcej taki, jak różnica między seksem w
                              teorii i w praktyce.
                              • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 14.03.06, 16:30
                                To tak, jakbyć chciała powiedzieć, że seksuolog może zbierać wiedzę tylko na
                                opdstawie własnych doświadczęń. Musiałby więc być prastytuktą.

                                I znowu brak logiki.
                                • a-a Re: Moze wiecej pokory? 14.03.06, 19:37
                                  > To tak, jakbyć chciała powiedzieć, że seksuolog może zbierać wiedzę tylko na
                                  > opdstawie własnych doświadczęń. Musiałby więc być prastytuktą.

                                  Masz rację - to wyjątkowo nielogiczne porównanie i ja bym go nie użyła
                                  chociażby z tego powodu, że seksuolog udziela porad, z których ktoś może
                                  skorzystać w praktyce, a nie musi, jeżeli go nie przekonują.
                                  Podam przykład bliższy "naszemu" tematowi:
                                  Wolałabyś, żeby Twój poród odbierała położna z dużą wiedzą teoretyczną, czy
                                  posiadająca również praktykę w zawodzie? Wolałabyś być operowana przez chirurga-
                                  teoretyka, czy doświadczonego operatora z wiedzą teoretyczną?
                                  Z mojego porównania można wyciągnąć wnioski logiczne lub nielogiczne, ja
                                  pozostawiłam wyciągnięcie wniosków Tobie, nie narzucając Ci mojego zdania.

                                  Brakiem logiki jest zignorowanie faktu, że praktyka weryfikuje wiedzę
                                  teoretyczną, między innymi dlatego, że w praktyce nie ma dwóch identycznych
                                  sytuacji. Teoria może tylko podpowiadać ogólny kierunek działania, natomiast
                                  właściwy wybór zależy od uwzględnienia niepowtarzalnych warunków danej
                                  sytuacji, doświadczenia, dojrzałości i wiedzy, a nie wyłącznie wiedzy
                                  teoretycznej.
                                  • samwieszkimjestem Re: Moze wiecej pokory? 14.03.06, 20:22
                                    "Brakiem logiki jest zignorowanie faktu, że praktyka weryfikuje wiedzę
                                    teoretyczną, między innymi dlatego, że w praktyce nie ma dwóch identycznych
                                    sytuacji. Teoria może tylko podpowiadać ogólny kierunek działania, natomiast
                                    właściwy wybór zależy od uwzględnienia niepowtarzalnych warunków danej
                                    sytuacji, doświadczenia, dojrzałości i wiedzy, a nie wyłącznie wiedzy
                                    teoretycznej."

                                    Zgadzam się z Tobą w 100%. Dlaczego zatem nie możemy dojść do porozumienia?
                                    Ponieważ ja uważam, że owszem, praktyka weryfikuje teorię, ale JEDNA, DWIE, lub
                                    TRZY praktyki nie mogę jej całościowo zweryfikować. Są tylko pojedyńczymi
                                    przypadkami. Ja opieram się na BADANIACH (co łatwo przychodzi Ci ignorować),
                                    którze przeprowadzono wśród rodzących kobiet, ich dzieci, lekarzy i położnych w
                                    całej Europie. To mało?

                                    "Teoria" jest to wiedza, którą zbieram. Jak napisałam, wiedza oparta również m.
                                    in. na cudzych doświadczeniach. Ja też udzielam tylko porad, nikomu porodu nie
                                    odbieram, ani nie przeprowadzam cesarskiego cięcia ani żadnych innych operacji.
                                    Możecie mnie słuchać lub nie. Wasza sprawa. O co więc ten krzyk?

                                    Skoro moja teoria podpowiada mi ogólny kierunek działania, to chyba już jest
                                    coś, prawda? Lepiej mieć ogólny kierunek działania niż żaden. Więc rozumiem, że
                                    zgadzasz się, że dobrze, że się dowiaduję wszystkiego przed pojawianiem się
                                    dwóch kresek na teście.

                                    Doskonale wiem, że wszystko zależy od indywidualnych, niepowtarzalnych
                                    warunków. Pisałam już, że skupiam się właśnie na przyczynach, czyli właśnie na
                                    wszelkiego typu warunkach, jakie doprowadzają np. do urodzenia dziecka szybko i
                                    bez nacięcia i pęknięcia krocza, albo do długiego, bolesnego porodu
                                    zakończonego cięciem krocza, albo do planowanej cesarki na życzenie.

                                    Uwzględniam w moim teoretyzowaniu warunki fizyczne i psychiczne kobiety,
                                    miejsce, w którym rodzi (dom, izba, szpital, prywatna klinika, własny pokój w
                                    szpitalu), osoby jej towarzyszące, stosunek personelu do niej i osoby
                                    towarzyszącej, swobodę poruszania się, jedzenia i wybierania najwygodniejszej
                                    pozycji itd. przez cały I i II okres porodu. COś pominęłąm? Chętnie się dowiem,
                                    co jeszcze jest ważne, żeby spokojnie, bezpiecznie i z godnością urodzić
                                    dziecko.

                                    Z cesarką na życzenie nie zgadzam się z innych względów. Chodzi o prawa natury,
                                    kóre depczemy, nie pozwalając im po prostu działać, kiedy nasz i dziecka
                                    organizm jest do tego zupełnie zdolny.
          • tori74 Re: Cesarka na życzenie 21.02.06, 15:47
            dokladnie tak! Ja od poczatku ciazy myslalam o cesarce, nie tylko z obawy o
            powiekszenie wady wzroku. Niestety, ostatecznie stchorzylam i chyba zal mi bylo
            wydawac te kilka tysiecy na porod, bo dzieki temu moglam wydac je pozniej na
            Malucha. Rodzilam wiec silami natury w szpitalu. Skutek? Znacznie wiecej szwow
            niz przy cesarce, poniewaz nie tylko zostalam nacieta, ale dodatkowo mialam
            dwustronne pekniecie szyjki macicy i porozrywana sluzowke pochwy. Stracilam
            duzo krwi, goilo sie tygodniami, nie moglam siedziec w zadnej pozycji i ledwo
            chodzilam. Sam porod nie byl nawet taki zly, ale zeby go przyspieszyc (II faze)
            podano mi oksytocyne, o czym dowiedzialam sie dopiero pozniej od meza.
            Najgorzej wspominam szycie - lekarz, ktory mnie szyl nawet nie probowal byc
            delikatny i mam wrazenie, ze szyto mnie bez znieczulenia, bo gdy polprzytomna z
            bolu zapytalam go dlaczego mnie tak boli i czy nie moga mi dac znieczulenia,
            uslyszalam burkniecie "a skad ja mam wziac na to pieniadze"... Teraz jestem
            pewna, ze moj nastepny porod to bedzie cesarka na zyczenie.
    • gosiamichas Re: Cesarka na życzenie 08.03.06, 20:07
      ja tez jestem za cc na życzenie. sama ja mialam przynajmniej moglismy byc razem
      z mężem przy urodzeniu dziecka, a tak to mój mąż pracuje jako kierowca zawodowy
      i często jest w trasach za granicą
      • malaga13 Re: Cesarka na życzenie 16.03.06, 11:38
        Zgadzam, się, artykuł bardzo tendencyjny.
        Uważam że kobieta powinna mieć pełny i nieodpłatny wybór czy chce rodzić siłami
        natury czy przez c.c.
        TO nie jest tak, że zaraz wszystkie będą chciały - przeciez poród to cos przez
        co przejdzie nasze ciało i każda się zastanowi 100 i więcej razy zanim podejmie
        decyzję. Trzeba tylko wiedzieć jakie są plusy, minusy i zagrożenia w przy danym
        sposobie rodzenia.
        Znam takie matki co nie chciały miec c.c. i mimo zaleceń lekarzy (przed porodem
        lub juz w trakcie) broniły sie jak mogły aby nie iść pod nóżi rodziły siłami
        natury.

        Pierwszy poród miałam przez c.c. i widziałam róznicę w kondycji matek po jednych
        i drugich porodach - nie ma reguły ze szybciej po siłach, ze dłużej po c.c.
        Teraz zbliża się rozwiązanie drugiej ciaży i rózwniez chcę mieć c.c.
        • novka12 tuż po cesarce na życzenie ! 07.04.06, 15:38
          Kochane dziewczyny,
          przez 9 miesięcy czytałam wasze emocjonujące posty, żeby dowiedzieć się czegoś
          o cesarce na życzenie. Cholernie się jej bałam, choć wiedziałam że naturalnie
          rodzić nie będę, bo nie akceptuję (przepraszam za słowo) "zwierzęcego"
          charakteru porodu naturalnego i że z dwojga złego preferuję ranę na podbrzuszu
          od rany krocza, nikły ból pooperacyjny od koszmarnych skurczów, bezpieczeństwo
          dziecka od dziecka z niedotlenieniem oraz wszystko to, co powoduje że kobieta
          nie musi być męczęnnicą dla samej idei tzw. porodu siłami natury.
          TO BYŁA NAJLEPSZA DECYZJA MOJEGO ŻYCIA ! Jestem 6 dni po porodzie: z
          przecudownym synkiem, w pełni sprawna (przysiady, noszenie dziecka, zadnego
          bólu), szczęśliwa, z nawałem pokarmu w piersiach, z blizną już teraz cieniutką
          jak nitka choć rzecz jasna różową i jeszcze widoczną. Sama operacja była,
          przyznam stresująca (lekarze w kitlach, znieczulenie zewnątrzoponowe i
          świadomość że otwierają ci powłoki brzuszne), ale odczuwasz zero bólu, mąż stoi
          obok, potem też ból jest ok, bo dostajesz środki przeciwbólowe i możesz od razu
          karmić dziecko. Przy tym wszystkim najtrudniejsza jest właśnie nauka samego
          karmienia, bo piersi bolą, pokarmu przybywa i to był jedyny prawdziwy ból
          mojego porodu ! Gorąco polecam. Naprawdę możecie same podjąć decyzję i nie
          słuchać wrzasku nawiedzonych NATURALISTEK, które po prostu chcą żebyście
          dzieliły cierpienia porodu s.n. z całym gatunkiem kobiecym. Cesarka odbyła się
          w klinice Jatros w Warszawie, cena 4800 zł, warunki i opieka idealna. Jeśli
          kogoś nie stać, mój lekarz robi to również w zaprzyjaźnionych szpitalach
          państwowych, wtedy jest dużo taniej. Kontakt do lekarza mogę podać w mojej
          skrzynce: novka@interia.pl
          • halszkabronstein Re: tuż po cesarce na życzenie ! 07.04.06, 15:51
            Ja również bede miała cc na życzenie w Iatrosie , nie chce się całą ciąże
            denerwować o to czy podczas porodu fizjologicznego wszystko pójdzie OK. Za
            bardzo kocham moje dziecko by chociaż przez chwile istniał cień ryzyka
            niedotlenienia badz innych powikłań . Poza tym jeśli chodzi o konsekwencje dla
            mojego ciała mam podobne podejście jak moja poprzedniczka - wole rane
            podbrzusza niż rane krocza co wydaje mi się osobiście straszne . W państwowych
            szpitalach kobiety czasem cierpia po cc , dziwne natomiast , ze po porodch w
            prywatnych klinikach czuja się super. Widać po prostu na jakims poziomie jest
            państwowa slużba zdrowia - w wiekszosci przypadków nie dasz w łape to albo Cie
            oleja albo wykonaja Ci cc tak ze potem sie nie możesz ruszac bez odpowiedniego
            znieczulenia tuz po itp. Cesarka jest o wiele bezpieczniejsza w krajach
            cywilizowanych - chyba , ze naprawd ktos patrzy na srednia swiatowa w której
            pod uwage brane są również 'szpitale' w afryce , azji itp. W takim wypadku to
            faktycznie spore ryzyko ... Nigdy nie słyszałam natomiast by po cc na życzenie
            dziecko urodziło sie chore czy ze złamanym obojczykiem itp. natomiast jesli
            chodzi o fizjologiczny to ciotke moja w szpitalu ZMUSZONO do urodzenia w ten
            sposób i jej dziecko zmarło (na poczatku tez nie było podobno wystarczajacych
            wskazan do cc ) . Od tej pory w mojej rodzinie nikt tzw naturalnego nie
            wychwala......
          • servena Boże, patrzysz a nie grzmisz... 07.04.06, 18:08
            novka12 napisała:

            > Kochane dziewczyny,
            > przez 9 miesięcy czytałam wasze emocjonujące posty, żeby dowiedzieć się czegoś
            > o cesarce na życzenie. Cholernie się jej bałam, choć wiedziałam że naturalnie
            > rodzić nie będę, bo nie akceptuję (przepraszam za słowo) "zwierzęcego"
            > charakteru porodu naturalnego

            A kim ty za przeproszeniem jesteś? Aniołem? Rodziłaś w aureoli?
            Przestań chrzanić o operacjach na życzenie i zachęcaniu do tego normalnych
            psychicznie kobiet, które mają na tyle poukładane w głowach, że w razie braku
            jakichkolwiek przeciwwskazań do cc chcą swoje dzieci rodzić naturalnie, bo
            rzeczywiście, zainteresuję działaniami twojego lekarza prokuraturę, nie żartuję.
            Co za kliniczne przypadki chodzą po tym świecie... Cywilizacja upada, ludziom
            porzestawiało się w głowach, nic dodać, nic ująć.
            • halszkabronstein Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 08.04.06, 02:09
              Sama jesteś chora psychicznie i na dodatek chamska i nietolerancyjna dla
              wyborów innych . Tak wyborów bo każdy człowiek powinien mieć prawo wyboru i on
              sam bedzie w razie czego ponosił za to konsekwencje . Może prokurature
              zainteresujesz wszystkimi kobietami które rodziły naturalnie i urodziły
              niedotlenione badz chore dzieci ?! Dla mnie to świadome narazienie zdrowia i
              życia . Tylko , że ja akceptuje ten świadomy wybór każdej kobiety. Skończyły
              się już czasy jedynie słusznych poglądów i systemu w którym każdy na siebie
              mógł donosić . Od razu widać jakim typem jesteś . Albo jakiś twardogłowy beton
              albo moherowy beret który za poglady mógłby innych zabić . No i stało się -
              urodziła przez cc , co Cie to obchodzi ? Dobrze sie czuje a maluch jest
              zdrowy , ale nie , Ty byc ja wolała dla zasady zmuszac do meczarni porodu
              fizjologicznego .... po prostu zazdroscisz , ze kobieta wspomina dobrze poród .
              Ja też bede miała cc w Iatrosie i to jest akurat w 100% zgodne z prawem !!!
              Tylko taki tłumok mógł pomyśleć , ze wywoła sensacje na policji hehehe no nie
              moge...


              Jeszcze tylko tgego brakowało by ktoś tak ograniczony mógwił mi jak mam rodzic
              bo jej sie wydaje , ze jest najmądrzejsza.............tylko wyboraz sobie ze w
              czasie porodu fizjologicznego czasem nie mozna pewnych rzeczy przewidziec ....i
              kobieta majaca poukladanew w glowie woli nie ryzykowac zyciem i zdrowiem
              wlasnego malucha . Przy okazji cc ma mase innych zalet , ale co bede tłumaczyc
              komus takimu .


              P.S. nie mam nic do kobiet rodzacych naturalnie , ja akceptuje Wasz wybór i mam
              nadzieje , ze Wy zaakceptujecie mój . Niby czemu niektórych to tak boli ze inni
              maja wybór i komfort oraz nie stresuja sie cala ciaze bo z różnych przyczyn cc
              sprawia , ze czuja sie pewniej ??
            • samwieszkimjestem Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 09.04.06, 21:58
              Ludzie po prostu zatracili poczucie jedności z Naturą i to, co od dziesiątek
              tysięcy lat pozwala nam przetrwać - czyli jest skuteczne - uważają za
              niesamowite ryzyko.

              Do tego dochodzi głos lekarzy, którzy namawiają do cesarek, bądź to z powodu
              kasy, bądź z uwagi na zmedykalizowanie porou siłami natury, które często
              prowadzi do okaleczenia kobiety.

              Rozumiem oczywiście jak najbardziej strach przed okaleczeniam, który jest w
              sumie nieźle uzasadniony, zwłaszcza, jeśli rodząca nie zbyt dobrze zna swoje
              ciało, nie jest przygotowana teoretycznie i nie ma siły przeprowadzić swojej
              woli podczas całego porodu. Jeden z tych czynników wystarczy do niechcianych
              nacięć, kroplówki bez potrzeby, paniki, ergo - komplikacji.

              Nie rozumiem za to jak można bronić się przed, jak to napisała jedna z
              poprzedniczek, "zezwierzęceniem" porodu. To jest wydarzenie nie tylko duchowe,
              ale i czysto fizjologiczne! To również wielki akt Natury, której każdy jest
              częścią, czy mu się to podoba, czy nie. Zwierzęcy charakter ma również
              zapadanie w sen, picie, jedzenie i robienie siusiu i kupy. Tego również nie
              akceptują? Przecież to tak samo akt zwierzęcy. Instynkt pcha człowieka na
              posłanie albo do toalety, a nie wysublimowane wyżyny intelektu wink Tak samo
              jest z porodem. Mam nadzieję, że brak akceptacji bardziej wywołują wciąż
              kiepskie warunki rodzenia, niż "zezwierzęcenie" porodu. W tym drugim przypadku
              musiałabym niestety zgodzić się za "novką12" w to, że "Co za kliniczne
              przypadki chodzą po tym świecie... Cywilizacja upada, ludziom
              porzestawiało się w głowach, nic dodać, nic ująć."

              Jak to jest?
              • basiulka999 Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 24.04.06, 13:44
                ojej. tak czytam te wszystkie wypowiedzi.
                no, nie zgadzam się ze poród naturalny ma charakter zwierzęcy. jesteśmy ludźmi
                i wszystko co robimy jest ludzkie.
                urodzilam zdrowego Dominisia siłami natury ale na drugi poród ( który na pewno
                kiedyś będzie) zdecyduję się jeśli będę miała cc. róże mam ku temu powody.
                z tym że sa kobiety które, zanim zdecydują się na cc, powinny to 5 razy
                przemyśleć (bo nie ma wątpliwości z poród sn jest lepszy dla dziecka i dla
                matki) chociaż spróbowac urodzić siłami natury, bo każda jest inna, inny ma
                próg tolerancji bólu, jednej się szyjka rozwiera szybciej innej dłużej. moja
                koleżanka urodziła zdrowe dziecko w 3 godziny i miała 5 cm i żadnych bolesnych
                skurczy. dopiero później miała, ale mówiła ze bylo ok. a tez myślała o cesarce.
                a wszystko się szybko i dobrze skończylo.
                każda z nas ma prawo do wyboru porodu, ale nie zgadzam się żeby mówić ze jest
                coś zwierzęcego w porodzie naturalnym. absolutnie nic takiego nie czułam. ani w
                trakcie ani po.
                trochę mnie to oburzyło

                • cota Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 24.04.06, 13:56
                  Hej, a ja zrozumiałam to inaczej o tej zwierzęcośći - że pewn zachowania mamy
                  wspólne ze zwierzętami/ssakami - tzn. podobne. Wtedy, gdy np. kieruje nami
                  instynkt, czyli np. nagła ucieczka, poród (wiele kobiet pisało o instynkcie
                  podczas podordu), karmienie piersią. Wtedy jesteśmy jakby jedną grupą ssaków. W
                  pozostałych kwestiach kieruje nami rozum, czyli np. - najczęściej - świadomie
                  decydujemy się na dziecko z określonym partnerem itd.
                  natomiast nie mogę się zgodzić co do steonniczego spojrzenia "bo nie ma
                  wątpliwości z poród sn jest lepszy dla dziecka i dla matki" - z tym się nie
                  zgodzę. Brak takich badań i wyników, iż poród naturalny jest w każdym aspekcie
                  lepszy dla tych dwóch osób. A reasumując każda powinna mieć wybór jak rodzić,
                  bez dorabiania do tego - często niepotrzebnej - ideologii.
                  • samwieszkimjestem Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 24.04.06, 15:29
                    Badania są i można przeczytać o ich wynikach. Dlatego właśnie WIEMY, że poród
                    naturalny (bez niepotrzebnych interwencji i po ciąży fizjologicznej) jest
                    lepszy dla dziecka i matki.

                    Na stronach Fundacji Rodzić Po Ludzku są opracowania wyników badań, jak również
                    podane są źródła, z którymi mogą się zaznajomić co bardziej dociekliwi.
                    • earl.grey Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 24.04.06, 16:08
                      przypominam wobec tego o poście Laminji z tego wątku, chyba go przeoczyłaś.
                      przytoczyła badania z ubiegłorocznej (listopad) Ginekologii po Dyplomie
                      podsumowujące zagrożenia dla dziecka z psn, porodu kleszczowego, porodu z
                      użyciem vacuum oraz cc - nagłego i planowego. Polecam twojej uwadze, że zarówno
                      poród kleszczowy, jak vacuum i nagłe cc moga wyniknąć wyłącznie przy psn, ryzyka
                      te należy zatem rozpatrywać razem. Link do postu, żebyś nie musiała szukać:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=35783255&wv.x=2&a=35834427
                      • samwieszkimjestem Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 24.04.06, 18:22
                        HELOŁ! A czytałaś może opracowania nt. czynników, które generują potrzebę
                        interwencji medycznych?

                        Być może Ty również przeoczyłaś pewien post, mój. Pisałam o definicji porodu
                        naturalnego. Zresztą też znajdziesz na stronach Fundacji. I przy takim porodzie
                        ryzyko potrzeby interwencji medycznej jest minimalne.

                        Ale rozumiem, że w naszej publicznej służbie zdrowia są to warunki (składające
                        się na "poród naturalny") mało gdzie mające miejsce.
                        • cota Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 24.04.06, 18:37
                          A ja np. nie chcę porodu naturalnego, wolę zmedykalizowany. Ale jeśli kogoś
                          uszczęśliwi w pełni natura to proszę bardzo smile) Jedyne co mnie tylko zawsze
                          wkurza w takich dyskusjach to nawawianie innych na siłę na sówj
                          światopogląd/punkt widzenie, że niby naj, naj...Niech kązdy rodzi jak chce bez
                          zbędnych ideologii.
                          • samwieszkimjestem Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 25.04.06, 00:25
                            Świetnie, daj się pokroić, daj wyciągnąć dziecko kleszczami, wypchnąć rękami,
                            daj wbić sobie kroplówkę! Masz prawo.

                            Ale nie mów, że to lepsze od Natury, bo sama jesteś jej częścią. To tak, jakbyś
                            wypierała się swoich rodziców. Gdyby nie natura, nie byłoby Cię teraz przy
                            komputerze. Wolisz trecheotomię czy oddychanie nosem? To tak samo jak cesarka i
                            poród naturalny. Tracheotomia ratuje życie. Cesarka też. I niech tak zostanie.
                            • cota Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 25.04.06, 07:47
                              Ale tolerancji troszeczkę, bo wyczuwam sarkazm..Nie piszę w ogóle o naturze, bo
                              akurat dla mnie ten aspekt ma mniejsze znaczenie - czy jajestem jej częścią, czy
                              nie - bo prostu tle mnie to obchodzi co zeszłoroczny śnieg. Natomiast wypada
                              uszanować czyjeś zdanie. Ja Twoje szanuje, jak wyczytałam chcesz urodzić w domu
                              z położną i ok! jeśli jesteś do tego przekonana (jak ja do cc powiem
                              przewrotnie) na pewno będzie wszystko dobrze, a Ty będziesz zadowolona po takim
                              porodzie. Ale uszanuj także zdanie innych oceniając ich - bez niepotrzebnego
                              sarkazmu i ironii. Dla mnie cc jest nie tylko ratowanim życia, ale
                              bezpieczniejszym przyjściem na świat. DLA MNIE. Jeśli dla Ciebie ie, jeśli nie
                              lubisz szpitali i medykalizacji - no problem. Ale tak jak pisałam toleranjca dla
                              innych, bez krytycznej ironii zdecydowanie by się przydała..
                        • earl.grey Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 24.04.06, 21:21
                          dane są amerykańskie, "Ginekologia" jest w większości tłumaczona z
                          amerykańskiego pisma. Tam jednak trochę bardziej szanuje się pacjentki, o
                          porodach naturalnych wiedzą coś więcej niż u nas i z pewnością lekarze starają
                          się minimalizować ryzyko, choćby ze względu na grożące im odszkodowania w
                          przeciwnym wypadku. Można więc przypuszczać, że wyliczone ryzyka juz
                          uwzględniają zminimalizowane ryzyko potrzeby interwencji medycznej. Chyba w tej
                          samej "Ginekologii" był też komentarz, że w Polsce jest mniej porodów
                          zabiegowych (kleszcze, vacuum) niż w Europie zachodniej nie dlatego, że mamy
                          więcej szczęścia, tylko dlatego, że tylko u nas zamiast nich stosuje się
                          niebezpieczny i zakazany zabieg Kristelera, czyli "wypychanie" dziecka. To
                          ryzyko nie zostało nawet uwzględnione w cytowanych statystykach, trzeba by
                          jeszcze je dodac.
                          Obawiam się, że u nas dane zbierane w ten sam sposób byłyby znacznie bardziej
                          zatrważające, a niestety jestesmy skazane na tutejsze szpitale i tutejsze
                          standardy traktowania pacjentek.
                          • samwieszkimjestem Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 25.04.06, 00:17
                            Niestety muszę się zgodzić z ostatnimi Twoimi zdaniami. Tak właśnie jest. W
                            obliczu faktu, że żadna z nas nie uzdrowi służby zdrowia, proponuję maksymalnie
                            wszechstronną edukację przyszłych mam. Pozwoli im to odmówić zgody na pewne
                            zabiegi i, przy odrobinie szczęścia i pomocy męża, rodzić tak, jak podpowiada
                            ciało - z dala od skalpeli, kleszczy i lekarzy-rutyniarzy.

                            Rozumiem i zgadzam się, że cesarka zrobi mniej szkód, niż nacięcie krocza,
                            które powinne być wykonywane tylko w 10% przypadków, a jest w 90% i często
                            prowadzi do pęknięć III i IV stopnia (które prawie nie występują, kiedy kobieta
                            popęka bez nacinania, WBREW OPINIOM LEKARZY.

                            Swoją drogą, skąd lekarze wiedzą, że kobieta "napewno popęka", skoro zawsze
                            zdążą ją sami wcześniej naciąć? Może by nie pękła. A zresztą to położne znają
                            się na ochronie krocza, nie lekarze, którzy specjalizują się w rozpoznawaniu
                            patologii porodu.

                            Nie bardzo wierzę amerykańskim periodykom, chociaż może jestem uprzedzona. A
                            tym wypadku jednak może być prawdą, że tam rodzi się lepiej, ponieważ nie
                            straszą ich upiory socjalistycznych szpitali, gdzie kobietę sprowadzono do roli
                            pojemnika na nowego człowieka, brrrrrrrrrrrrr...............

                            A ja nie wyobrażam sobie ani porodu, ani cesarki, z prostego powodu. Sam zapach
                            szpitala powoduje u mnie ściskanie żołądka (okropne wspomnienia, zmarło kilka
                            bliskich osób) - a co dopiero, jakbym miała tam rodzić! Z samego stresu zapewne
                            wystąpiłyby komplikacje.

                            Będę rodzić w domu - moja ciotka urodziła tak dwoje dzieci. Z zaprzyjaźnioną
                            położną. Tak jest np. w Holandii, gdzie domowe porody stanowią ok. 40%
                            wszystkich. Położna ma ze sobą wszystko, co potrzebne, także do ratowania
                            życia. Ale z ich doświadczeń wynika, że kobieta w domu rodzi szybciej i
                            łatwiej - są na to badania!

                            Dodam na koniec, że szpital jest wyjątkowo niehigienicznym miejscem i 60%
                            infekcji poporodowych pochodzi od zarazków szpitalnych. Moja bliska sąsiadka
                            zmarła na żółtaczkę wszczepienną. Może nie umrzemy od infekcji, ale podadzą nam
                            antybiotyki, które dziecko wyssie z naszym mlekiem. I po co to? W domu rozkłada
                            się specjalne wyjałowione płachty folii i jest niemal sterylnie. Jeśli więc
                            dziecko nie będzie wielkim smokiem i ułoży się prawidłowo - urodzi się w domu,
                            prawdopodobnie w mojej własnej wannie smile (porody do wody są zwykle mniej
                            bolesne, krocze zostaje w całości, a maluch od razu jest opłukany i czystego
                            się wyławia i kładzie na brzuch).

                            Co Ty na to? Czy gdybyś miała prawidłową ciążę, ułożenie i własny dom oraz
                            fachową i miłą położną - zdecydowałabyś się na poród w domu?








                            Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
                            • earl.grey Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 25.04.06, 12:56
                              ja chciałam rodzić w domu, oczywiście jeszcze zanim okazało się, że dziecko jest
                              w położeniu miednicowym. Też planowałam ze sporym wyprzedzeniem, bo uważam, że
                              to bardzo ważna chwila w życiu rodziny i powinnyśmy ją zaplanować tak, żeby była
                              dla nas szczęśliwym wydarzeniem. Nie znalazłam położnej, która zgodziłaby się na
                              poród w domu. Lekarze to już w ogóle nie chcą o tym słyszeć, i to pomimo, że mam
                              jedną ciocię lekarkę (ta mnie najbardziej straszyła komplikacjami) i jedną
                              ciocię położną z ogromnym doświadczeniem, więc wydawałoby się, że idealne
                              warunki. Dodam, że w Poznaniu nie ma nawet możliwości oficjalnego wynajęcia
                              położnej ze szpitala, w którym rodzisz, musisz robić to "na lewo", czyli ty
                              płacisz, ona przyjeżdża i zawsze ryzykujesz, że np. szef jej zabroni (można to
                              uznać za łapówkarstwo), może też akurat mieć dyżur, a wtedy będąc cały czas przy
                              pacjentce, która zapłaciła, zaniedbuje inne. Oczywiście przyjście do szpitala z
                              własną położną, np. w Anglii zupełnie normalne, u nas zupełnie nie wchodzi w grę.
                              Jesli chodzi o edukację przyszłych mam, jest gdzies taki wątek, poczytaj. pomysł
                              wydawałoby się niezły, pamiętaj jednak, że w naszych warunkach kobieta, która
                              nie jest w szpitalu potulna, naraża się personelowi, a skutki nietrudno
                              przewidzieć. To raz, a dwa, właśnie co do ochrony krocza - to nie jest kwestia
                              tylko zaniechania (nie ciąć), tak naprawdę powinny być przez położną stosowane
                              aktywne metody ochrony krocza, które minimalizuja ryzyko pęknięcia. Niestety,
                              tego położnych nikt nie uczy. Dodaj jeszcze do tego niechęć, rutyniarstwo,
                              przepracowanie, frustrację (niskie zarobki) i zwykłe wkurzenie (przychodzi mi tu
                              taka i myśli, że wszystko wie). Mówiąc drastycznie, ty możesz sobie rodzić na
                              stojąco (zakładając, że nikt przedtem nie przywiąże ci nóg, albo nie obezwładni
                              np. Dolarganem), ale jak ci dziecko trzaśnie głową o podłogę, bo położna nie
                              umie odebrać porodu w pozycji wertykalnej, to ty będziesz się później z nim
                              męczyć, a nie położna.
                              A moja koleżanka, która urodziła troje dzieci w domu (w Belgii) jak usłyszała o
                              nacięciu krocza, to się przeraziła, że takie krzywdy można rodzącym robić.
                              • basiulka999 dyskusji ciąg dalszy 25.04.06, 13:41
                                powiem wam szczerze ze specjalnie nie miałam wpływu na to co robią ze mną w
                                szpitalu. na końcu to było mi wszystko jedno. połozna położyła mi sie na brzuch
                                i wypchnęła dziecko. zanim zaczęłam pożądnie przeć to już baba stała ze
                                skalpelem i mnie nacięła. nie wiedziałam że tak się stanie. ale w chwili gdy
                                parłam i była pełna mobilizajca nie byłam w stanie dyskutować. mojej mamie też
                                się położna położyła i moją siostrę wypychała. miała krzywą główkę- bardzo i
                                biodro podobno przez to. nie wiem. nie znam się.
                                gdybym rodziła w domu to bardzo źle by się dla mnie to skończyło- możliwe że
                                tragicznie, mimo że wszystko było prawidłowo ułożone i poród postępował sam bez
                                kroplówek prawidłowo. ale ja oprócz tego choruję a lekarze tego nie
                                uwzględnili. ch.. im w d...
                                bede miała cesarkę na życzenie bo w przyszłym roku zamierzam po raz kolejny
                                zajść w ciażę
                              • samwieszkimjestem Re: Boże, patrzysz a nie grzmisz... 25.04.06, 20:56
                                No, gdyby położna powiedziała, że nie umie, to bym pewnie wybrała pozycję w
                                kucki/klęku na łóżku. WIem, że są aktywne metody ochrony krocza, że jest ich
                                mnóstwo, i to właśnie miałam na myśli, mówiąc o nienacinaniu, chociaż możliwe,
                                że brzmiało to inaczej, bo jak zwykle zrobiłam skrót myślowy smile

                                Wiem, że jeśli musiałabym rodzić w szpitalu, to byłabym "zmorą porodówki", bo
                                przeprowadzałabym swoją wolę, w razie potrzeby z pomocą męża. Więc i dla
                                personelu lepiej, jak mnie nie zobaczą.

                                Jestem ze Śląska Cieszyńskiego, tu też położne odbierają domowe porody "na
                                lewo". Chociaż gdzieś chyba na Opolszczyźnie jest taka zarajestrowana
                                przychodnia, która ma kontrakt z NFZ i są tam tylko położne, które prowadzą
                                ciąże fizjologiczne, przyjmują domowe porodu i opiekują się matką i dzieckiem
                                przez cały połóg, czyli 6tyg. Mam nadzieję, że powoli zaczną ruszać takie
                                położnicze przychodnie, po tym, jak Fundacja Rodzić Po Ludzku wywalczyła ustawę
                                dla położnych, która pozwala im na samodzielną działalność gospodarczą w
                                zakresie opieki nad ciążą, porodem i połogiem, jeśli nie ma komplikacji.

                                Co do stosunku personelu do pacjentek, masz zupełną rację. Trudno ich winić za
                                frustrację związaną z nizkimi zarobkami i całym chorym systemem, ale jak
                                najbardziej można je winić za wyżywanie się z tego powodu na pacjentkach. To
                                zupełny brak profesjonalizmu.

                                Miejmy nadzieję, że fala z Zachodu wpłynie i do naszych oddziałów położnictwa,
                                i to nie tylko do pacjentek, ale i do starszych, zrutynizowynych położnych i
                                lekarzy.
                              • samwieszkimjestem P.S. 25.04.06, 21:02
                                I jeszcze jedna ważna sprawa. Nic nie pomoże edukacja, jeśli przyszła mama nie
                                popracuje również nad kondycją fizyczną. Poród to wysiłek porównywany do biegu
                                w naratonie (30-50km), nie mówiąc o pierwszych tygodniach opieki nad dzieckiem.
                                Można kondycję poprawić na szkole rodzenia, na basenie, na zajęciach jogi dla
                                przyszłych mam, albo po prostu dużo spacerując. Moja mama nie miała możliwości
                                chodzić na jogę, ani szkołę rodzenia, bo wtedy przecież nie było u nas takich
                                rzeczy, ale za to codziennie chodziła na spacerki, przynajmniej 45min.
                                Urodziłam się 3h po przyjeździe do szpitala, 1,5h od położenia mamy na
                                łóżko "bo co ordynator powie" - przez pierwsze półtorej godziny chodziła po
                                korytarzu, bo wtedy ją mniej bolało.

                                Także edukacja i kondycja, to dwa ważne czynniki w drodze do szczęśliwego,
                                bezwypadkowego rozwiązania.
                                • basiulka999 Re: P.S. 26.04.06, 08:52
                                  ostatnie 3 miesiące ciąży za bardzo nie bylam aktywna bo po prostu nie byłam w
                                  stanie ze względu na ból, ale maraton w swoim życiu 2 razy przebiegłam i mam za
                                  sobą prawie 10 lat wyczynowego treningu (czytaj ok. 14 treningów tygoniowo) a
                                  rodziłam 28 godzin. więc w moim rpzypakdu kondycja fizyczna na nic się zdala
                                  • samwieszkimjestem Re: P.S. 26.04.06, 14:12
                                    Przykro mi. Nic się nie poradzi na sprawy takie jak kształt miednicy albo
                                    wielkość dziecka, prawda? Ale i tak chyba warto robić, co się da, żeby było jak
                                    najlepiej?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja