z facetem na badania

29.01.06, 19:30
autorki niektórych postów piszą,że chodzą na badania ze swoimi partnerami.
czy to jest wogóle możliwe? bo ja nie wyobrażam sobie mojego męża jak trzyma
lekarza za rękę w czasie usg transwaginalnego. albo asystuje podczas badania
na fotelu ginekologicznym.
    • hossa76 Re: z facetem na badania 29.01.06, 19:40
      Spokojnie, uwierz że podczas usg Twój małżonek będzie zapatrzony w monitor
      pokazujący wasze dziecko. Poza tym rozumiem, że rodzisz bez faceta, bo w
      trakcie porodu widoku krocza niestety nie da się uniknąć...
      • b.bujak Re: z facetem na badania 30.01.06, 10:55
        mój mąż był przy porodzie i dobrze wiedział, że ma nie zaglądać w okolice
        krocza, zresztą położne u nas w szpitalu pilnują tego i z góry zaznaczają, że
        rejony kobiety rodzącej, położone poniżej jej pasa "należą" do personelu
        szpitalnego i tatuś dziecka ma się trzymać "góry", więc przebywa u wezgłowia
        łóżka porodowego i nie plącze tam, gdzie nie trzeba
        gdy bywał obecny w ciąży na USG, rzeczywiście był wpatrzony w monitor,
        oczywiscie przy innych badaniach, tych na fotelu gonekologicznym nie był, bo po
        co?
    • dorianne.gray Re: z facetem na badania 29.01.06, 19:52
      Byłam z moim partnerem na USG dopochwowym, nie trzymał lekarza za rękę (nie
      bardzo wiem, po co miałby to robić), tylko siedział sobie grzecznie na kozetce
      i gapił się w monitor. To zależy od lekarza, ale większość ginekologów zdaje
      sobie chyba sprawę, że wiele pacjentek chce przychodzić na badania "ciążowe" z
      ojcem dziecka i gabinety mają do tego bardzo dobrze przystosowane.
      Takie małe pytanie: Twój mąż nigdy Cię "z tamtej strony" nie widział?... smile
      • zoska7777 Re: z facetem na badania 29.01.06, 20:02
        wink
        Rozumiem troche obawy, jakie zadalas w pierwszym pytaniu. Ale moge powiedziec,
        ze praktycznie gdzies od 4 miesiaca USG lekarz robi juz tylko przez brzuszek.
        Wiec wtedy nie ma problemu zebys poszla z partnerem. Moj lekarz byl na tyle
        fajny i dyskretny, ze jak przyszlam z mezem, to poprosil go najpierw, aby
        usiadl na krzeselku przy biurku. A mnie zbadal pochwe. Pozniej kazal mi ubrac
        majteczki i poprosil meza i wtedy dopiero zaczal pokazywac USG na monitorku. A
        przeciez dla meza to wlasnie najwazniejsze sa zdjecia z USG. Pozniej razem
        mozna pojsc na badanie KTG i posuchac bicia serduszka bobaska.
        Ja mialam na poczatku rowniez obawy, ale teraz nie zaluje ze zabralam meza. To
        w koncu nas wspolny bobasek.
        Pozdrawiam
        • kayla.op.pl Re: z facetem na badania 30.01.06, 18:27
          Moj Maz chodzi ze mna na wszystkie wizyty (od poczatku ciazy, oczywiscie, bo
          przedtem nie wink ), niezaleznie od tego, czy mam miec robione USG, czy nie.
          Siada sobie przy biurku i nie zaglada za parawanik, gdzie stoi fotel
          ginekologiczny. Zadaje za to lekarzowi pytania razem ze mna - w koncu jego tez
          to dotyczy.
    • anulaaa Re: z facetem na badania 29.01.06, 19:59
      nie wiem jak twój lekarz ma zorganizowany gabinet ale u mojego są dwa
      pomieszczenia-w jednym przy biureczku odbywa się cała rozmowa itp-potem ja
      chodziłam(w ciąży-już urodziłam) do drugiego pomieszczenia na badanie na fotelu
      jeśli było usg to mąż przychodził i to była moja decyzja-męża sie nie wstydzętongue_out
      w wyższej ciąży kiedy to usg było już przez brzuch to mąż przychodził po badaniu
      ginekologicznym i brał udział w badaniu i podglądaniu naszego dzieckabig_grin
      niesamowite przeżycie big_grin
    • paula08 Re: z facetem na badania 29.01.06, 20:01
      Ja nie wyobrazam sobie, ze maz mialby nie wejsc ze mna. Przezywa powiekszenie
      rodziny tak samo mocno jak ja i tak samo czeka na kolejne usg kiedy bedziemy
      mogli zobaczyc Maluszka. Dla mnie to zupelnie naturalne, dla lekarza takze,
      wszystko nam tlumaczy, maz dostaje specjalnie dodatkowe fotkismile Ja podchodze do
      badania bardziej emocjonalnie,jak zobacze dzidziusia to jestem tak wzruszona,
      ze nie daje rady zadac w tym momencie sensownych pytan, maz natomiast
      dokladnie sledzi wszystko co dzieje sie na monitorze i ma mnostwo pytan. Dzieki
      temu ja tez dowiaduje sie wiecejsmile I zapewniam, ze nie zaglada w moje krocze
      ani nie trzyma lekarza za rekesmile)) lekarz swietnie sobie radzi sam, a maz nie
      widzi mnie po raz pierwszysmile))
      • smolka23 Re: z facetem na badania 29.01.06, 22:17
        Przy pierwszej wizycie męża nie było ze mną, lekarz robił mi USG dopochwowe, potem już przez brzuch. Zawsze mąż siedzi za drzwiami jak lekarz mnie bada a jak zaczyna się USG to wołam męża do środka
    • iwp Re: z facetem na badania 29.01.06, 20:06
      rozumiem ,że to wszystko dzieje sie w prywatnym gabinecie a nie w publicznej
      służbie zdrowia.
      • paula08 Re: z facetem na badania 29.01.06, 20:09
        W moim przypdaku jest to prywatny gabinet.
        • guderianka Re: z facetem na badania 29.01.06, 20:14
          mam usg przez brzuszek co3-4tyg.Mój partner za kazdym razem jest przy usg bo
          chce widziec jak rozwija sie dziecko i jaką tym razem pozycje przyjmie.Po usg
          grzecznie wychodzi bo wie ze czas na badanko na fotelu. Nie wiem co w tym
          dziwnego?winkMi jest raźniej,lekarz dobrze go zna co przyda sie podczas porodu-
          chcemy rodzic razem.Nie wyobrazam sobie żeby mąż nie był ze mna przy usg
          zwłaszcza ze ciąza jest z "obciązonym wywiadem",jestesmy po badaniach
          prenatalnych
    • lolinka2 Re: z facetem na badania 29.01.06, 20:12
      A po co ma lekarza 3mać???
      Asystowanie podczas badania ginekologicznego polega na tym ze facet o prostu jest w poblizu a przy usg gapi się w monitor jak sroka w kość, 3ma zonę za rękę (a nie lekarzasmile i zachwyca się widzianymi plamkami. Nie wiem kogo masz w domu ale mój małz lubi ten sport.
    • ania.silenter Re: z facetem na badania 29.01.06, 20:32
      w czasie usg dopochwowego i badania ginekologicznego ja byłam za parawanem a
      mój mąż siedział przy biurku i gawędził z pielęgniarką, potem, kiedy już się
      ubrałam oglądał zapis usg. Kiedy już można było robić usg przez brzuch był przy
      mnie cały czas wpatrzony w nasze córeczki na ekranie usg.
      pozdrawiam
      • agunia256 Re: z facetem na badania 29.01.06, 21:03
        Witam wszystkie mamusie!
        Nie wyobrażam sobie żadnej wizyty u ginekologa bez mojego męża!!To w końcu z
        nim mam to dziecko i widział jak wygląda moje krocze i wszystko co mam na dole!
        Lekarzowi pokazujecie a mężowi sie wstydzicie?Cheba troszeczkę przesadzacie!
        Mężczyźni podobnie jak my oczekują dzieci i chcą wiedzieć wszystko na temat
        tego co się dzieje z naszymi dziećmi.Przynajmniej mój mąż taki jest.Pozdrawiam
    • ivi82 Re: z facetem na badania 29.01.06, 22:32
      Moj na wizyty ze mna nie chodzi, ale na usg tak.
      Mialam do tej pory jedno, dopochwowe i maz byl ze mna.
      Przed czulam sie troche dziwnie, ale jak wszedl do gabinetu, patrzyl w monitor
      i sie szczerzyl i na nic innego nie zwracal uwagi!
      Poza tym to twoj facet, chyba nie musisz sie go wstydzic.
      Pozdrawiam
    • gonia28b Re: z facetem na badania 29.01.06, 22:33
      Mój chodzi ze mną na każdą wizytę.
      Nie *trzyma pani doktor za rękę* podczas USG transwaginalnego - o wiele
      ciekawszy jest monitor ultrasonografu i to co na nim widać.
      Jak również nie asystuje pani doktor przy badaniu ginekologicznym. Siedzi na
      drugim końcu gabinetu, nawet nie musi patrzec się w tamtą stronę, a fotel
      oddziela parawan.
    • tuskas Re: z facetem na badania 29.01.06, 22:36
      Witam,
      co prawda moja Zuzia ma już 9 miesięcy, ale 42 tygodnie chodziłam w ciąży wink
      Pierwsze usg, jakie miałam robione, było dopochwowe, aby obliczyć wiek płodu.
      Najpierw lekarz sprawdził, czy widać cokolwiek, potem zawołał Męża, żeby sobie
      zobaczył nasze dzieciątko. Mąż siedział przy nogach, ale był wpatrzony w
      monitor. Był tak zafascynowany, że zupełnie zapomniał, że bada mnie inny
      mężczyzna..
      Potem wiele razy był ze mną na usg. Przy badaniach ginekologicznych
      bezpośrednio nie był. Czekał przed gabinetem.
      Ale rodził ze mną. I był przecież przy mnie, przy wszystkich badaniach. I
      wiesz, to wszystko nas tylko zbliżyło. Mąż był ze mną, co pomogło mu zobaczyć,
      jak kobieta się męczy, a mężczyzna nie. Zrozumiał to jeszcze lepiej. Być może
      dzięki temu jest dla nas taki opiekuńczy, kochany i wyrozumiały.
      Jeśli Wy nie jesteście tak blisko siebie emocjonalnie, nie róbcie badań razem,
      nie rodźcie razem, bo to może podłamać Wasz związek. Nasz się wzmocnił jeszcze
      bardziej, a myślałam, że to niemożlwie.

      Ale tak sobie teraz myślę. jeśli jest małżeństwo, które sobie przysięga być ze
      sobą do końca życia, w zdrowiu i chorobie, to co będzie, gdy jedno z nich
      ciężko zachoruje, a drugie będzie musiało to pierwsze pielęgnować tak, jak się
      pielęgnuje noworodka??
      Takie głupie porównanie, ale daje do myślenia, prawda??
    • hania_szala Re: z facetem na badania 30.01.06, 08:36
      powiem ci ze ja tez sobie nie wyobrazalam ale bylismy razem na usg dopochwowym
      zeby poznac plec, skrepowanie bylo wieksze ojca dizecka niz moje ale jego
      wzruszenie jak zpbaczyl malego an usg i lekarz nam pokazal 5 paluszkow i cale
      cialko tak wyraznie ze az coezko to sobie wyobrazic, jego wzruszenie na ten
      widok wynagrodzil i jemu i mi skrepowanie po stokroc... po 18 tc na normalnym
      usg juz nic nie widac tak ladnie wiec chodze sama na badanie... ale tamtej
      chwili bym nie zamienila na nic w swiecie.
      • viola33 Re: z facetem na badania 30.01.06, 08:51
        a ja jestem już w 34 tygodniu ciązy i powiem szczerze, że miałam obawy aby
        mężuś wszedł zemna do gabinetu , ale sobie mówię skoro się zdecydował na poród
        rodzinny, to niech zobaczy jak ginka mnie bada bo i tak go to nie ominie, o
        dziwo było wszystko ok, może na początku był spięty ale lekarka go rozmową
        rozlużniła, przyznał się, ze jest to dla niego jakies doświadczenie i teraz
        bardziej jest przekonany6 do bycia przy mnie przy porodzie, bardziej mnie
        rozumie jako kobietę ,bo nie ukrywajmy część mężczyzn wyznaje zasadę, że skoro
        jesteśmy stworzone do rodzenia to poród dla nas pestka,
        a tak w ogóle to 3/4 par przychodząych do gabinetu, wchodzi razem do ginki na
        badania , te dopochwowe również, i choc jest to gabinet prywatny to praktycznie
        rozbieram się przy mężu, a i zbytnio parawan nie zakrywa badania
        wewnętrznego,ale to na pewno w niczym nie przeszkadza.
        pozdrawiam
    • acha78 Re: z facetem na badania 30.01.06, 09:24
      A ja podobnie jak ty, nie wyobrażam sobie aby facet uczestniczył w badaniu gin.
      Wizyta u gin jest dla mnie wystarczająco stresująca - niepotrzebny mi jeszcze
      dodatkowy bodziec stresogenny...

      Pozdrawiam
    • emikap1 Re: z facetem na badania 30.01.06, 10:25
      Hej! Jestem w 16 tc. Gdy byłam w 14 tc miałam wizytę u lekarza i postanowiłam
      zawlec swojego męża ze mną. To była najtrafniejsza decyzja w moim życiu.
      Mąż nie asystuje lekarzowi rzy wszystkich badaniach. Powiedziałam lekarzowi, że
      przyzłam z mężem i chciałabym pokazać mu jego dziecko na monitorze. Lekarz nie
      miał nic przeciwko. Gdy przygotował mnie do usg poprosił męża mojego aby wszedł
      i wspólnie oglądaliśmy bobaska. Mój mąż był zachwycony, bo co innego wiedzieć o
      dziecku a co innego widzieć. Maleństwo się wierciło, ssało kciuka, lekarz
      stwierdził, że niebardzo podoba mu się jak naciska mi brzuch tą gałką. Łza w
      oku potrafi się zakręcić.
      Jeżeli masz taką możliwość to zabieraj męża zawsze jak to będzie możliwe. Twój
      mąż jest w końcu dorosłym facetem i wie,że u ginekologa trzeba sie rozebrać od
      pasa w dół, poza tym do badania miałam bieliznę na sobie.
      Pozdrawiam.
    • kalinaaa1 Re: z facetem na badania 30.01.06, 10:33
      a moj maz zawsze ze mna chodzi i jest i przy badaniu i przy usg, dla mnie to
      nie jest dziwne bo kurcze jakos to dziecko poczelismysmile i co w tym dziwnego jak
      nawet zajrzy mi miedzy nogi podczas badania- co prawda leze do niego bokiem
      wtedy ale nawet jakby podszedl to nie ucieklabym z fotelasmilesmilesmile jak bylam w
      szpitalu zagladalo mi miedzy nogi 15 osob naraz a ja lezalam na srodku wielkiej
      sali i tez przezylam bo musialam wiec nie widze problemu jesli chodzi o mojego
      meza, wiadomo ze nie robi sie tego z przyjemnosci tylko w konkretnym celu, przy
      usg dopochwowoym tez byl i nie wygladal na zniesmaczonego albo zalamanego smilew
      kazdym razie jego psychki to nie zniszczylo
    • anulka772 Re: z facetem na badania 30.01.06, 16:32
      Dziwi mnie trochę robienie problemu z pójścia z mężem na badanie, rozebrania się przy nim itp. To co, nigdy nie oglądacie się nago, mąz nigdy nie oglądał Cię z "tamtej strony"? Jakoś to dziecko poczęliście... Jak się planuje poród rodzinny, to nieuniknione jest, że facet zobaczy co nie co. Jak komuś przeszkadza obecność męża przy USG dopochwowym, czy badaniu na fotelu, to niech lepiej na poród z nim się nie decyduje! Takie jest moje zdanie. Rodziliśmy już raz razem i wiemy jak to wygląda. Nikt mnie tam za parawanikiem nie badał, zawsze przy mężu, ale było to wszystko naturalne, nikt z tego nie robił problemu, ani ja, ani mąż, nie byliśmy skrępowani. Była nawet sytuacja gdy mąż mnie trzymał za ręce nad głową, jak lekarz mnie badał przy skurczu, bo mu poprostu z bólu uciekałam. A przeciez i krew sie leje... i facet to wszystko widzi. Jakoś nie nabrał do mnie obrzydzenia, skoro mi drugiego dzidziusia zrobiłsmile i na poród tez się wybierasmile.
      Lekarza się nie wstydzicie, a własnego męża tak???
    • simonkapl Re: z facetem na badania 30.01.06, 16:37
      Czytajac twoj post, mozna by stwierdzic, ze maz twoj jest dla ciebie obca
      osoba, az mi cie zal. Poza tym podczas badania uwierz mi,ze maz nie bedzie
      zagladal miedzy twoje nogi, a podczas usg, patrzy na monitor.Ale jesli zadne z
      was nie ma ochoty, by asystowal, to moim zdaniem nie ma to sensu.Pozdrawiam
      • adad05 Re: z facetem na badania 30.01.06, 19:11
        Ja osobiśćie nie wyobrażam sobie badania Usg bez mojego faceta... przecież to
        także jego dziecko i powinien wiedzieć i widzieć jak się rozwija.A i dla
        mężczyzny jest to niesamowite przeżycie... Ale moim zdaniem to kwestia tego
        jakie kto ma podejśćie do sprawy... Pozdrawiam (mama majówka)
    • olik35 Re: z facetem na badania 06.02.06, 18:33
      Nie wiem jak jest w Polsce, ale tu gdzie mieszkam jest normalne , ze maz idzie
      z toba na USG. Moj tez byl kiedy robiono mi USG dopochwowe. Gabinet ma jakby
      dwa pomieszczenia: w jednym biurko itp. gdzie sie siedzi i rozmawia , a w
      drugim pomiszczeniu wszystko do badan , do USG itp. Lekarz zawolal mojego meza
      kiedy mialam juz kamere w srodku, a od pasa do kostek bylam przykryta czyms w
      rodzaju malego przescieradla wiec nic nie bylo widac. Pozniej wyszedl maz i
      lekarz, zebym sie mogla swobodnie ubrac.
    • kropek47 Re: z facetem na badania 06.02.06, 20:46
      Nie wyobrazam Sobie USG dzieciatka bez mojego meza wink)).
      Ale zeby chodzil ze mna na kazda wizyte do lekarza to lekka przesada wink
      • kubiaczka007 Re: z facetem na badania 06.02.06, 21:53
        Mój mąż chodzi ze mną na każde badanie, a ponieważ mam zagrożoną ciąże, więc
        często ląduję u gina. Zapytałam go po bodajże 2 usg dopochwowym, czy nie czuje
        się jakoś głupio, gdy widzi jak mnie lekarz bada, ale powiedział mi, że
        "przecież to normalne, lekarz robi co do niego należy". To mnie uspokoiło i
        wiem, że lubi widzieć na monitorze swoje dziecko, jak się rozwija i że bije
        serduszko.

        A co do drugiej kwestii. To chodzę do przychodni niepublicznej, ale wizyta jest
        refundowana przez NFZ i lekarz nigdy nie robił żadnego problemu, żeby mąż wszedł
        ze mną do gabinetu. W chodzi ze mną od razu i nie pytamy lekarza czy można?
        Podczas badania siedzi sobie, tak że nie widzi, w jaki sposób lekarz mnie bada,
        a gdy przychodzi czas usg za pierwszym razem lekarz sam zawołał, żeby mąż
        podszedł i zobaczył, a przy następnych wizytach już wiedział w którym momencie
        powinien podejść.

        Największym problemem było dla mnie, czy on jest skrępowany, jeśli wiem ,że nie
        jest, więc nie mam żadnych przeciwskazań, żeby był przy mnie. Bardziej obawiam
        się wizyty, gdy go nie będzie. Z mężem czuję się o wiele lepiej.
    • matylda.fm Re: z facetem na badania 07.02.06, 09:06
      Na usg chodzimy razem. Gdy jeszcze potrzebne było USG przezpochwowe mój maż miał
      opory ale lekarz sam wyszedł z gabinetu i go zawołał mówiać że widoki warte
      oglądania. Od tego czasu nawet nie ma mowy o pójściu na USG bez niegosmile
      Co do badania ginekologicznego ( chodze panstwowo i wizyty nie wiążą się z uSG,
      na to umawiam się osobno) to nie odczuwam potrzeby chodzenia tam z mężem. Tym
      bardziiej, że i usg i wizyty w poradni mam w godzinach przedpołudniowych i
      wystarczy że maż bierze urlopy na usg. Dodatkowe wolne na towarzyszenie mi w
      poradni co 4 tygonkie porządnie uszczuupliło by jego "budżet urlopowy"
    • maretina Re: z facetem na badania 07.02.06, 09:15
      iwp napisała:

      > autorki niektórych postów piszą,że chodzą na badania ze swoimi partnerami.
      > czy to jest wogóle możliwe? bo ja nie wyobrażam sobie mojego męża jak trzyma
      > lekarza za rękę w czasie usg transwaginalnego. albo asystuje podczas badania
      > na fotelu ginekologicznym.
      1) maz nie asystowal podczas badania. byl wtedy za parawanem.
      2) lekarz nie dal mu potrzymac ani swojej reki ani glowicy do usg
      transwaginalnego.
      inna sprawa, ze maz do trzymania lekarza i sprzetu sie nie rwal.
      • maretina oczywiscie do badania ginekologicznego 07.02.06, 09:18
        maz sie nie rwal. do ogladania potomka na usg rwal sie bardzo i za kazdym razem
        mial wilgotne oczy. to byl piekny widok. gdybym sama patrzyla na monitor usg to
        nie czulabym tego tak pieknie.
    • mala.ela Re: z facetem na badania 07.02.06, 09:25
      mąż był ze mną na każdej wizycie. Podczas badania ginekologicznego siedział
      przy biurku które stało za parawanem (albo odwrotnie - fotel stał za
      parawanem wink) Przy usg pochwowym też był za parawanem bo monitor ustawiony był
      tak że mógł wszystko widziec. Przypuszczam że żaden lekarz sobie nie pozwoli na
      trzymanie sprzętu przez inne osoby wink

      Ja byłam zawsze bardzo zadowolona ze chodzi ze mna na wizyty bo nie musiałam
      niczego powtarzac, wszystko sam słyszał, o wiele rzeczy sam pytał.
      • julca2 Re: z facetem na badania 07.02.06, 09:57
        na badanie ginekologiczne i zwykle wizyty maz ze mną nie chodzil bo raczej nie
        ma takiej potrzeby, natomiast na kazdym usg byl. I powiem, ze to o wiele
        lepiej, lekarz to za kazdym razem zwrcal sie do niego i jemu wszystko
        tłumaczyl, co jest co.wiec polecam bo to jeden z momentów w którym chyba czuje
        sie ojcemsmile
    • vase Re: z facetem na badania 07.02.06, 11:26
      Ja w czasie ciazy mialam tylko 1 usg - i oczywiscie bylismy razem (usg przez
      brzuch). Teraz (problemy z zajsciem) podczas usg dopochw. bylismy z mezem i ..
      synkiem! (Po prostu nie wiedzialam, ze bede miala to usg robione, a synek byl z
      nami) Wygladalo to tak, ze ja siedzialam, przykryta od pasa po kostki kocykiem,
      lekarz mial reke pod owym kocykiem, a wszyscy gapilismy sie w ekran. (Wszyscy
      czyli nasza 3 - ka, plus lekarz, plus pielegniarka plus student. Wesolo bylo :-
      )))
      • bagnarola Re: z facetem na badania 07.02.06, 11:40
        zawsze jest ze mna. samo badanie ginekologiczne moj doktorek robi zaslaniajac
        zaslonke, ale podczas calej wizyty jest ze mna. czesto sam zadaje lekarzowi
        pytania, ktore go nurtuja wink usg tez obowiazkowo zawsze razem. przed pierwszym
        kiedy wreszcie mielismy zobaczyc juz nie pecherzyk, a nasze malenstwo
        (12.tydzien), na tydzien przed oboje nie moglismy sie tego doczekac. to bedzie
        na pewno jedna z chwil jaka zapamietamy do konca zycia smile)) i ten wspolny
        wybuch radosci po wyjsciu z gabinetu i rzuceniu sie do ogladania fotek z usg...
        • bagnarola Re: z facetem na badania 07.02.06, 11:42
          aha, dodam, ze to pierwsze to bylo wlasnie usg transwaginalne, ale emocje byly
          wazniejsze niz ten drobny szczegol... wink
          • marta_karolina Re: z facetem na badania 09.03.06, 13:22
            Mój mąż też chodzi ze mną na wszystkie badania. Ja na foteliku, nóżki w górę a
            on obok mnie. Patrzy na monitor i na to co robi lekarz. Przynajmniej przy
            porodzie mi nie zasłabnie, bo już teraz się naogląda wink
    • bastet7 Re: z facetem na badania 09.03.06, 13:47
      To zależy od danej pary. Ja osobiście na pierwszym USG (transwaginalnym) byłam
      sama, mąż czekał pod drzwiami. Mi byłoby dziwnie, gdyby się przygląał, jak inny
      facet (nawet jeśli lekarz) coś mi tam wkładawink)) Potem pokazałam mu zdjęcie
      pęcherzyka. Na wizyty gin. też się sama wybieram, bo nie widzę potrzeby, żeby i
      męża ciągać, zwłaszcza że jest zapracowany. Zabiorę go na USG przez brzuszek i
      tyle. A inne badania - nie widzę potrzeby, jestem samodzielna.
      A poród - jeszcze nie wiem czy razem czy nie. On chyba by chciał być przy
      porodzie, ale ja nie wiem, czy chcę żeby mnie oglądał w takim stanie.
      No ale to moja opiniawink
      • moreno500 Re: z facetem na badania 09.03.06, 16:36
        mój od jakiegoś 6-7 miesiąca to włazi ze mną wszędzie. raz go lekarz zaprosił
        no i się rozkręcił. ja chciałam, żeby mi towarzyszył podczas wizyt, bo
        planujemy wspólny poród i i tak milion osób będzie mnie przy nim dotykało,
        oglądało, badało. także teraz ma taki trening. i ja się już swobodniej czuję,
        niż za pierwszym razem i widzę, że on też.
    • kosmitka06 Re: z facetem na badania 09.03.06, 18:01
      Czy Ty przypadkiem nie przesadzasz? Mój mąz od samego poczatku chodzi ze mną do
      lekarza, a jezeli chodzi o badanie ginekologiczne to akurat lekarza gabinet
      jest w kształcie litery "L" takze jak ja jestem badana to mąż mnie nie widzi
      ale jest w gabinecie. Jeżeli zauwazy cos niepokojacego to pyta sie o to
      lekarza, rozmawiamy z nim dosłownie o wszytkim. Jeżeli chodzi o USG to jest
      wniebowzięty i mniej-wiecej tydzien po wizycie juz sie nie moze doczekac
      nastepnej wink Nie widzę w tym nic nienormalnego czy niewyobrazalnego.
      Pozdrawiam
      • jaonna1 Re: z facetem na badania 09.03.06, 18:04
        ja chodze z mężem na badania,kiedy gin bada mnie na fotelu jest na zewnątrz ale
        na usg(przez brzuch) już prosi go do środka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja