aaa202
30.01.06, 17:53
Adam specjalizuje się w dawaniu tendencyjnych przykładów

Ciąża nie
wieńcówa, poród nie śmierć. Jest oczywiste, że w sytuacji zagrożenia życia
najpierw się ratuje, bez względu na możliwość sprawienia beneficjentowi
rozmaitych niedogodności. Ale niech będzie, Adamowy przykład (choć i tak dość
nieadekwatny, ale niech tam): już jesteś przytomny, leżysz na sali, Twój stan
jest stabilny, to każdy lekarz, choćby najgorszy wał, poinformuje Cię, czy
będzie robił Ci balonikowanie, czy sten, czy by-passy, nieprawdaż? A Ty w tym
momencie mówisz: hola, hola, nie chcę by-passów, bo rozerżniecie mi nogę. On
mówi: lepiej rozerżnąć, ale stenowanie też daje dobre efekty, tyle, że
naczynia mogą się wtórnie zasklepić. Ty: No dobra, proszę robić tak, żeby
było dobrze, według pana wiedzy. On: To rżniemy. 10 sekund rozmowy. Chcesz
odmówić rodzącej prawa do bycia informowaną? A zrzekniesz się tego sam? Nie
sądzę.
A wracając do porodowo - zawałowych analogii, na porodówce zostałam
potraktowana tak jak ty powinieneś: położna darła się na mnie, jakbym sobie
jakimś wybitnie fatalnym traktowaniem swojego ciała zasłużyła na męki porodu.
Ty jesteś grubym nałogowcem, ja chciałam urodzić dziecko. Można postawić znak
równości? E? A, zaraz, można - jak Ty będziesz reanimowany, żona też może
wyjść na papierosa. Ja też lubię erystyczne manipulacyjki.
Ciąża nie wieńcówa, poród nie śmierć. Cyraneczka nie ptak, dziewczyna nie
ludzie