czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "po"?

31.01.06, 10:49
Witam, właśnie zapisałam się do gina na monitoring, bo staramy się 4ty
miesiąc i nic. Nie chciałabym przedłużać , bo może (nie daj Bóg) coś jest nie
tak i trzeba zacząć działać. Czy monitoring wszystkim pomaga, czy są
przypadki, że nie dał nic? Ciekawa jestem na ile się sprawdza, dzięki bardzo
pa pa
    • mariken Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 10:53
      możesz mi zdradzić koszty (przynajmniej orientacyjne)?
      będę wdzięczna.

      pozdrawiam,
      m.
      • agilator Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 11:02
        Będę płaciła 60zł od wizyty (jak zawsze przy USG) i tak z 3 albo 4 razy, ale
        myślę że warto. pozdrawiam
    • aghatta1 Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 12:12
      Ja już Ci pisałam agilator, że mi właśnie pomógł. Myślę, że to, że wdziałam i
      byłam pewna, że jajeczko zaraz pęknie dało mi taką wiarę i pewność. Kto wie,
      wielka jest potęga podświadomości.
      • katrem Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 12:13
        Udało mi się w pierwszym monitorowanym cyklusmile
      • agilator Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 12:17
        dziękuję Ci aghatta 1 - Ty zawsze potrafisz podtrzymac na duchu, bo właśnie w
        tym monitoringu pokładam całą nadzieję smile
        • hiacynta07 Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 12:48
          Nam się udało w pierwszym monitorowanym cyklu.
          Przy podglądaniu w 10dc lekarz oszacował circa kiedy ma by ćowulacja i kazał
          przez te kilka dni trzymać post. Przypuściliśmy 'szturm' od dnia przewidzialnej
          owulacji -tego dnia była niedziela i nie mogłam iść na USG. Na kolejne USG (to
          ktore miało potwierdzić pęknięcie pęcherzyka) juz nie poszłam - odpuściłam
          sobie, bo i tak czułam charakterystyczne kłucie w jajniku =wszystko pieknie
          pękło smile a efekcik rosnie.

          Myślę, ż epomysł z monitoringiem jest bardzo dobry, bo wtedy nie przegapi
          człowiek właściwego moemntu.
          Myślę też, ze dobrze jest 'zmagazynowac' te 3-4 dni trochę więcej żołnierzyków,
          aby szturm był jak najliczebniejszy smile))))

          powodzenia X
    • invicta1 Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 12:59
      mi nie pomógł ani monitoring, ani stymulacja-zaszłam kiedy rzuciłam leczenie
      • kropka57 Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 19:08
        Nie iwem ,czy mnie pomógł, wydawało mi się,że to doodatkowy stres. ZA pierwsym
        razem nic nie wyszło, ale drugi po jajeczkowaniu wspierany progesteronem i...
        jestem w 10 tc.
    • mika9912 Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 31.01.06, 21:41
      hmm. powiem tak ja zaczęłam chodzić po roku starania terz z nadzieją że to
      pomoże. ale co mnie zdziwilo za każdym razem wynik byl identyczny wszystko w
      normie. chodziłam co miesiąc w nadzieji że coś to zmieni, nie wiem po co skoro
      zawsze wiedziałam bez monitoringu kiedy mam owulację lekarz wogóle nie
      traktował mnie poważnie 4 m-ce to samo a on nie zlecil nawet innych badań
      wiedząc że z owu jest wszystko ok aż w końcu przesadził i tak mnmie wkórzył że
      wyszłam trzaskając drzwiami i więcej tam nie wruciłam. po miesiącu od tamtego
      zajście w momencie kiedy najmniej sie spodziewałam udalo sie. jestem w 13 tyg.
      pozdrawiam. ps. sory za błedy
      • hiacynta07 Re: czy monitoring zawsze pomaga?ilu się udało "p 01.02.06, 13:03
        Wszystko zalezy od tego, ile się człowiek stara (=jaki jest poziom stresu w
        naszych biednych głowach) i jakie pokłada nadzieje w takim monitoringu.
        My poszliśmy na monitoring z ciekawości. Byłam razem z mężem - dla niego to
        było wielkie przeżycie - zobaczył wielki wink dojrzewający pęcherzyk.
        Zero stresu, raczej odkrywanie siebie i rajcowne staranko po kilku dniach
        postu smile))
        Ale ja na pewno nie mogę być wyrocznią w kwestii, czy się udaje po monitoringu
        czy nie. Nam się udalo, to się tym szcześciem dzielę. Ale staraliśmy się raptem
        2 miesiąc. Zależało nam, aby zrobić wszystko, aby nie przegapić, bo mąż
        wyjedżał i miało go nie być cały natępny miesiąc. No i plan się powiódł.
        Nie mieliśmy żadnych problemów z biologią (moja hiperplolaktynemia zaleczona,
        objawów powrotu nei dawała i szcześliwie żadnej jej grożby się nie spełniły!),
        ani żadnych rozczarowań nie mieliśmy, ani napięć, a to na pewno miało duży
        wpływ.

        Szcześcia wszystkim życzę i udanych monitoringów smile))
        Fluidy wysyłam dla potrzebujących ~~~~~~~~~
        skoro nam się udało, to innym tez może!

        Invicto - jeszcze raz gratuluje, pamiętam Cię. Rok temu walczylam ze skaczacą
        prolaktyną i czasem buszowałam sobie po Forum tu i ówdzie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja