chcemy mieć dziecko...

31.01.06, 14:35
pytanie-prosba do kobiet, ktore sa lub byly studiujacymi matkami z niskimi
warunkami finansowo-mieszkalnymi..

Otóż ja i mój przyszły mąż bardzo chcielibysmy miec dziecko.
on w wakacje skonczy 28 lat ja mam skonczone 20. ja studiuje wieczorowo(15.30-
19/20) w 3 letnim kolegium na 1-szym roku, mam alimenty 250zl, on pracuje na
etacie (6-16), i zarabia 800zl.
nie mamy wlasnego miszkania, mieszkamy z jego rodzicami w 2 pokojowej
kawalerce.. moja mama niezbyt jest za nim, ale wiem ze gdyby byla
taka "koniecznosc" pomogla by nam, ma duzy dom i mysle ze moglibysmy tam
zamieszkac z dzieckiem, wyprowadzilam sie do Pawla, bo nie za bardzo moglysmy
sie dogadac-teraz nasze kontakty sa bardzo dobre.
Chcieliysmy starac sie o dziecko w przyszlym roku, tak zeby urodzilo sie
w wakacje po moim drugim roku studiow, na trzecim licencjat, potem
uzupelniajace magisterskie, perspektywy wydają sie kiepskie, ale chcemy miec
malucha poki mozemy liczyc na pomoc bliskich, potem jak ich nie bedzie, to
chyba bedzie trudniej.. tylko praca..
duzo dziewczyn rodzilo na studiach, niektore miszkaly z mezem i dzieckiem
w akademiku.. inne na swoim..
prosze dziewczyny o podobnej sytuacji o jakies rady. powiedzcie mi jak
poradzilyscie sobie z pogodzeniem wieczorowych studiow, ciezkich warunkow
finansowo-miszkalnych i macierzynstwa? jakie to mialo plusy a jakie minusy?
(to ze urodzilyscie na studia)
jestem troche zdezorientowana, nie wiem czy to dobry pomysl, boje sie ze nie
damy sobie rady, a dziecko to nie zabawka, ale z drugiej strony marze o
rodzinie.. prosze was opiszcie jak dalyscie rade, jak bylo ciezko, jakie
mialyscie problemy itd.

Aleksandra M.
    • invicta1 Re: chcemy mieć dziecko... 31.01.06, 14:38
      a czynie lepiej dokończyć te studia, podjąc po nich prace i bedąc samodzielnym
      sie starać o dziecko?
      bliskich można stracić w kazdej chwili-i dzis-nie wiadomo, co komu pisane...
      • agi80 Re: chcemy mieć dziecko... 31.01.06, 14:52
        Jeżeli chcesz mieć dziecko to staraj się i nie oglądaj na nic. Ja tez ciągle
        słyszałam skończ studia, znajdź pracę, najlepiej jeszcze żebyśmy mieli własny
        kąt. A teraz studia skończone, praca jest, ale mało satysfakcjomująca i bardzo
        chciałabym ją zmienić, ale skoro bardzo chcę mieć dziecko to nie jest
        najlepszy pomysł na dziś. Kończę 25 lat i jestem po poronieniu, tego nie
        zakładałam. Także jak widzisz, nie ma co planować, ustawiać. Teraz bardzo
        żałuję, że nie miałam dziecka na studiach. Teraz (gdyby wszystko było dobrze)
        maluszek byłby juz odchowany i mogłabym pomyśleć o zmianie pracy, nie żyłabym
        ze świadomością, że lata uciekają, a ja "muszę" wszystkie plany osobiste i
        zawodowe podporządkować jednej sprawie, temu że bardzo chcę mieć dziecko, nawet
        jeżeli jutro mnie zwolnią.
        • invicta1 Re: chcemy mieć dziecko... 31.01.06, 14:55
          no pewnie, a o byt niech siemartwia dziadkowie-gratuluje dojrzałości
    • simonkapl Re: chcemy mieć dziecko... 31.01.06, 15:00
      Nie wiem czy kiedykolwiek jest idealny czas na ciaze.Ja skonczylam studia, maz
      tez.Kiedy planowalismy ciaze moj maz pracowal, a ja mialam propozycje pracy, w
      dniu kiedy dowiedzialam sie o ciazy.Ustalilismy ze zostane w domu z dzieckiem,
      a z jednej pensji jakos damy rade, biednie ale szczesliwie.Teraz jestem w 8
      miesiacu, maz nie ma pracy od 3 miesiecy, zadnej nowej na horyzoncie i zyjemy z
      jednego zasilku i nie mamy ogrzewania w domu.Nie pisze tego, by sie skarzyc,
      ale zeby Ci powiedziec, ze nawet po studiach mozecie byc w poodbnej sytuacji,
      wiec jeli czujecie sie na tyle dojrzali,zeby miec dziecko, dlaczego
      nie.Pozdrawiam
      • peggy1 Re: chcemy mieć dziecko... 31.01.06, 15:22
        Zgadzam sie z simonkapl. Nie ma odpowiedniego czasu na ciaz\e i dziecko. Ja
        akurat urodzilam synka na studiach dziennych. Maz skonczyl jedne studia
        wieczorowo (rano pracowal, popoludniu szedl do szkoly). Teraz ma drugie studia -
        wieczorowe. Roznie bywalo.... Ja przed ciaza pracowalam, wiec jak maz na pol
        roku stracil prace naszym jedynym "dochodem" byl moj zasilek. Obecnie los sie do
        nas usmiechnal smile)) Maz znalazl dobra prace, starcza na wszystko i jeszcze cosik
        mozna czasem odlozyc. Dziadki nie bardzo pomagaja. Jedni mieszkaja daleko, u
        drugich my mieszkamy ale to raczej teoria bo tesciow wiecznie nie ma (maja drugi
        dom i raczej tam pomieszkuja, poza tym ich praca to wieczne delegacje). Do
        malego mamy nianie - kolezanke (malo jej placimy ale sie zgodzila). Czasem
        pomaga nam babcia meza (prababcia synka).
        • martyna1985 Re: chcemy mieć dziecko... 31.01.06, 16:48
          My tez planujemy, ale za rok zaczac sie starac. Ja bede na 3 roku, M bedzie
          konczyl. Z tym, ze mamy mieszkanie.
          Moze byc 2pokojowa kawalerka?? wink chyba nie
    • zuza112 Re: chcemy mieć dziecko... 31.01.06, 18:27
      Wiesz, tak sobie czytam wypowiedzi poprzedniczek i mam mieszane uczucia. Z
      jednej strony zdarzają się takie przypadki, gdy zwleka się z posiadaniem
      dziecka, a potem coś jest nie tak i albo wcale nie można zajść w ciążę, albo są
      jakieś komplikacje (ew. poronienia), z drugiej ja sama nigdy nie zdecydowałabym
      się na dziecko w sytuacji, gdy nie mam pracy i/lub mieszkania (nawet
      wynajętego, ale własnego). Dla mnie posiadanie dziecka to także
      odpowiedzialność za jego przyszłość, a co jestem w stanie mu zapewnić jeśli
      sama nie mam co jeść...? Posiadanie dziecka to dość kosztowna inwestycja. Poza
      tym trudna sytuacja materialna jest źródłem wielu frustracji, kłótni pomiędzy
      partnerami, co też jest nie bez znaczenia dla dziecka. JA sama jestem
      zwoleniczką świadomego macierzyństwa, najpierw chciałam skończyć studia, potem
      wyszłam za mąż, znalazłam pracę. Dopiero po roku stałej pracy zdecydowałam się,
      że właściwie już chcę mieć dziecko. Mąż natomiast jeszcze nie był gotowy -
      chciał trochę poczekać ze względu na jego pracę, która była wtedy mało
      stabilna. Dopiero po 3 latach małżeństwa i uzyskaniu stabilności materialnej
      (względnej, bo nie zbijamy kokosów) zdecydowaliśmy się, że to już jest dobry
      moment. W międzyczasie mieliśmy wystarczająco dużo czasu na to, aby nacieszyć
      się sobą, podróżować, bawić się. I nie żałuję tej decyzji. Czuję, że dobrze
      zrobiliśmy czekając do tego momentu. Na szczęście nam udało się szybko zajść w
      ciążę... Ale... no właśnie. Na początku komplikacje, które wymagały wielu
      konsultacji lekarskich i dodatkowych badań. Zdecydowałam się na zmianę lekarza
      państwowego (przez którego o mało nie straciłam dziecka) na prywatnego, co dużo
      kosztuje. Do tego potrzebne lekarstwa (cholernie drogie...). Gdyby nie to, że
      mamy pracę i możemy sobie na to pozwolić, nie wiem co by było... Nie wybrażam
      sobie, że teraz zamiast cieszyć się oczekiwaniami na dziecko miałabym stresować
      się myślą o ciągłym braku pieniędzy. To jest naprawdę bardzo ważne. Pracuję z
      dziećmi, które wychowują się w bardzo ubogich domach, widzę jak ciężko jest im,
      gdy inne dzieci mają piękne zeszyty (nie mówiąc o ubraniach) a one często
      chodzą głodne i zmarznięte. Ich rodzice, z myślą, że "jakoś to będzie" decydują
      się na kolejne dzieci, którymi później zajmują się placówki wychowawcze. To
      skrajne przypadki, ale jestem pewna, że takim dzieciom jest dużo trudniej w
      życiu, rodzicom zresztą też. Takie mam refleksje na ten temat, pewnie nie
      wszyscy się ze mną zgodzą, bo przecież czasy są trudne i praca, raz zdobyta nie
      pozostaje na zawsze. Ale chyba mimo wszystko łatwiej ją znaleźć, gdy ma się
      wyższe wykształcenie...
      Mam 27 lat i nie czuję się jeszcze za stara na dziecko. Myślę, że musi być
      jakaś kolejność i lepiej jest pozamykać poprzednie etapy w życiu przed
      rozpoczęciem nowych. Ale to moje subiektywne zdanie. Pozdrawiam
      • simonkapl Re: chcemy mieć dziecko... 01.02.06, 14:31
        Masz racje pod pewnymi wzgledami.Ale przeciez nie mozna zakladac, ze beda zyc
        zawsze w biedzie i nie ebda mieli co jesc.Prace kiedys sie znajdzie, sa jeszcze
        rodzice.Mysle, ze to jest trudna decyzja i tzreba ja przemyslec, po prostu
        zaufac swojej intuicji.Pozdrawiam
    • alawawa59 Re: chcemy mieć dziecko... 02.02.06, 19:16
      czesc, moze ja akurat nie nadaje sie do tego tematu bo porod mam juz 22 lata
      temu, ale chce ci powiedziec ze podziwiam cie majac 20 lat i chcesz dziecko nie
      przejmuj sie kazdemu jest trudno ale zycie to nie bajka poradzicie sobie tylko
      checi i wasza milosc da wam sile gratulacje, moze tylko jescze jedna prosba do
      wszystkich przyszlych mam zeby chociaz pol/rok przed planowana ciaza braly kwas
      foliowy, on bardzo szybko ubywa z organiznu i trzeba go brac systematycznie aby
      jego ilosc byla odpowiednia jest on konieczny na prawidlowy rozwoj kregoslupa
      powinnas slyszec o tym bo coraz czesciej sie o tym mowi ze lekarze wlasnie daja
      go za pozno czyli juz w trakcie ciazy najlepiej brac naturalny /tylko sprzedaz
      w MLM/ ale jesli nie to koniecznie ten z apteki pa
      • mojaidea dzieki za odp.. 03.02.06, 15:22
        moze ktos jeszcze?
        • mojaidea Re: dzieki za odp.. 07.02.06, 15:04
    • jaga112 Re: chcemy mieć dziecko... 07.02.06, 15:11
      Wydaje mi się że zawsze ma się watpliwosć że może nie teraz bo kasa, praca,
      studia. Ja mam watpliwości po mimo lepszej sytuacji - zarobki ok, własne M3,
      samochód, stała praca, skończone studia. A nadal się waham! Ciągle wydaje mi
      sie ze musze na coś poczekać, a to żeby spłacić kredyt, a to żeby dotrwać do
      kolejnej podwyżki, kolejnych super wakacji. Ale coraz częściej czuję pustkę z
      powodu braku dziecka. Obawy zepchnęłam na dalszy plan i starania o bobaska
      zaczynam na kolejnych super wakacjach smile.
      • martys_85r Re: chcemy mieć dziecko... 07.02.06, 15:21
        ja uwazam ze leipiej miec miec dziecko na studiach i isc do pracy na spokojnie,
        kiedy dzidzia w miare duza moze byc w przedszkolu, bo po macierzynskim w pracy
        nie zawsze ma sie dokad wrocic, a szukanie nowej posady z maluchem przy piersi
        to chyba ciezko..
        • kasiulka82 Re: chcemy mieć dziecko... 07.02.06, 15:33
          To zależy od sytuacji. Ja jestem na piątym roku studiów, pracuję od dwóch lat.
          Od września jestem na zwolnieniu i we wrześniu przyszłego roku wracam do pracy
          na to samo miejsce. Bardzo się cieszę, że zaczęłam pracę na studiach, bo z
          pensji męża nie byłoby łatwo.
          Rozumiem obawy założycielki tego wątku. Przedyskutuj koniecznie ten temat z
          mężem, wypiszcie plusy i minusy i zdecydujcie. To prawda, że ciąża często jest
          przekładana w nieskończoność, a to też się mija z celem. W mojej sytuacji
          pewnie byłoby podobne. Mieliśmy plany, żeby dzidziuś urodził się jakoś w 2008
          roku. Urodzi się dwa lata wcześniej niż planowaliśmy, ale jak widzę radość
          swojego męża i Jego zainteresowanie maleńką, to cieszę się, że tak się stało.
          • dysia83 Re: chcemy mieć dziecko... 07.02.06, 15:52
            Ja jestem na czwartym roku studiów,a za 3 miesiące urodzi się mój dzidziuś. Mam bardzo mało zajęć więc nie boję się, że sobie nie poradzę.Mój mąż pracuje w kancelarii radcy prawnego, co prawda nie zarabia tam wielkich pieniędzy ale jego pensja i moje stypendium spokojnie wystarczaja nam na utrzymanie.Mamy własne mieszkanie.Poza tym mamy wspaniałych rodziców, na których pomoc zawsze możemy liczyć.Niestety mieszkają w innych miastach.Sama nie wiem co mam Ci poradzić:jeśli chodzi o studia to większość wykładowców będzie się do Ciebie przychylnie odnosić gdy zobaczą brzuszek, a jeśli chodzi o finanse to jeśli rodzice wam nie pomogą to może być ciężko.Może Twój mąż znajdzie lepszą pracę bo utrzymanie dziecka sporo kosztuje, a liczyć wyłącznie na rodziców ja osobiście bym nie chciała...Ty najlepiej wiesz jakie są wasze relacje, czy będą Ci wypominać tę pomoc do końca życia, czy może ty będziesz się czuła w jakiś sposób zobowiązana...Zastanów się
            • tintaja Re: chcemy mieć dziecko... 07.02.06, 16:29
              Ja jeszcze na twoim miejscu porozmawialabym z waszymi rodzicami o planach powiekszenia rodziny,
              jako ze wyglada ze ich rola w waszym zyciu i w opiece nad wnukiem bedzie dosc duza. Na twoim
              miejscu ustalilabym z twoja mam jak zaopatruje sie na perspektywe zamieszkania waszej trojeczki u
              siebie w domu i zapytala obie pary rodzicow czy rzeczywiscie byliby sklonni zaopiekowac sie wnukiem
              gdy wy bedziecie w pracy /na zajeciach. No i sprawy finasowa sa rowniez warte przemyslenia - dacie
              sobie rade finansowo jakby cos sie stalo? Jakies oszczednosci na wszelki wypadek? Wiedza ze jest ktos
              kto was wesprze na jakis czas?

              Pozdrawiam i zycze pomyslego podjecia decyzji smile
            • ewakarau Re: chcemy mieć dziecko... 07.02.06, 16:30
              Urodziłam syna na drugim roku studiów, mieszkaliśmy u rodziców w jednym pokoju,
              pracował tylko mój mąż zarabiał wtedy 700 zł. Nigdy nie żałowałam tej decyzji,
              choć były ciężkie chwile. Dziś mamy własne mieszkanie, samochód, dobrą prace
              oboje a syn ma 7 lat.
    • gunda24 Re: chcemy mieć dziecko... 07.02.06, 16:59
      Gdy miałam 22 lata "zachorowałam na dziecko".
      Byłam na 2 roku studiów zaocznych, a mój przyszły mąż mając 25 lat pracował za
      900zł netto.Mieszkaliśmy razem od 2 lat u moich rodziców, ale na swoim pokoju i
      kuchni. Powolutku remontowaliśmy się....ogólnie nie było najgorzej.

      decycję o powiększeniu rodziny odwlekały moje studia, fakt, że tylko on
      utrzymuje 2 osoby (ja pracowałam dorywczo na studia, brakującą resztę dawali
      moi rodzice), mieszkanie "rozgrzebane" - ogólnie nie czas na dziecko.

      Będąc na 3 roku wiedziałam już, że nie stać nas będzie na mgr studia
      uzupełniające (jednorazowo 3200zł za rok bez dojazdów, noclegów i reszty) a w
      miejscu gdzie od dłuższego czasu starałam się o pracę po licencjacie etatów nie
      przewidywano.

      Po długiej rozmowie podjeliśmy życiową decyzję: kończę studia na licencjacie,
      pracy nie dostanę a więc------smilestaramy się o dziecko!

      Broniąc licencjatu byłam w 9 t.c.

      Kiedy dziś zajmuję się córką w domu, cieszę się, że w tak młodym
      wieku "odchowam" dziecko i będę mogła za jakieś 1,5 roku podjąć pracę.
      Bo jestem w lepszej sytuacji: młoda mama po studiach (dziecko w przedszkolu)
      jest z punktu widzenia pracodawców "pewniejszym" pracownikiem niż młoda po
      studiach bezdzietna (ta w każdej chwili może zajść w ciążę i zniknie na kilka
      miesięcy). To smutna i niesprawiedliwa rzeczywistość, ale prawdziwa.

      W mojej sytuacji jeśli dziecko zachoruje, facet pójdzie na zwolnienie (w jego
      pracy nie stanowi to dużego problemu) lub babcia zostanie kilka godzin dłużej.

      Mąż obecnie pracuje na 1,5 etatu, ja na brak zajęć przy córci nie narzekam,
      mieszkając z rodzicami jest łatwiej i raźniej. Ale i tak odmawiamy sobie wiele,
      bo dziecko jest najważniejsze.

      Planowaliśmy, że gdy córcia skończy 2,5 roku to pójdzie do przedszkola, a ja do
      pracy. Wtedy będzie lżej i zaczniemy żyć już na dobre.

      Ale plany planami, bo kiedy tak patrzę na szarą polską rzeczywistość (kolejka
      bezrobotnych do podpisu w U Pracy, satysfakcjonujących ofert pracy oczywiście
      brak no i te marne zarobki na początek, pomimo wyższego wykształcenia)...ogarną
      mnie lekki dółsad(

      Pojawiło się światełko w tunelu: na jesień chyba wyemigrujemy do Irlandii (mamy
      tam od roku rodzinę). Może nie na stałe, ale na parę lat napewno.
      Perspektywy życia tam znacznie lepsze, tylko podszkolić język i praca sama się
      ponoć znajdziesmile Dochód dla rodziny 3 osobowej, gdzie tylko 1 osoba pracuje
      pozwala tam nie egzystować, ale żyć nie martwiąc się o jutro.
      Szkoda, że jesteśmy zmuszeni opuszczać najbliższych w poszukiwaniu lepszego
      życia.

      Może konkluzja nie napawa optymizmem, ale wiem, że POZOSTAJĄC W KRAJU DALIBYŚMY
      SOBIE RADĘ, bo dla chcącego nic trudnego, a ludzie żyją nie w takich
      warunkach....ale jeśli kiedykolwiek miałabym pluć sobie w brodę, że miałam
      okazję wyjechać za lepszym, a tego nie zrobiłam chyba trudniej by nam się żyło
      z tą myślą.

      Pozdrawiam gorąco i radzę:
      nie zrażać się i żyć tym co daje życie, szukać rozwiązań na lepsze jutro.
      Mieszkanie pod jednym dachem z innymi członkami rodziny daje większe możliwości
      i jest poprostu łatwiej.
      Macierzyństwo ze studiami jak najbardziej można pogodzić - łatwo nie jest, ale
      mam nie jedną koleżankę której to się udało.

      Życzę powodzenia i podejmowania tylko dobrych decyzji życiowych.

    • martys_85r Re: chcemy mieć dziecko... 08.02.06, 14:17
    • martys_85r Re: chcemy mieć dziecko... 08.02.06, 14:18
      zajrzyj do roczniki 1985r laczmy siesmile
    • aniald1 Re: chcemy mieć dziecko... 08.02.06, 16:50
      Sami musicie podjąć decyzję czy to dobra pora na dziecko. Ja niestety nie
      rozumiem niektórych moich przedmówczyń - "rodzice wam pomogą", "przecież kiedyś
      znajdziesz lepszą pracę i będzie lepiej" itd.
      Dla mnie dziecko to też ogromna odpowiedzialność.
Pełna wersja