demarta
02.02.06, 13:24
zastanawiam się co skłania współczesne mamy i prawie-już-mamy, a narazie
posiadaczki rosnącego brzuszka do stosowania tak specyficznego nazewnictwa.
nie odbierzcie tego źle, bo nie powoduje mną ani chęć bycia złośliwą, ani
zamiar bezpodstawnego czepiania się....... ale sadzę, że to ciekawe zjawisko
słowotwórcze, niejeden językoznawca by się tym zainteresował. dlaczego mówimy
dziś: dzidzia, bobek, fasolka.... jeśliby ktoś poprosiłby mnie o podanie
luźnych słów, z którymi kojarzą mi się te pojęcia, to fasola jest dla mnie
warzywem gazotwórczym, bobek to nic innego jak specyficzna w swym kształcie i
konsystencji forma fekaliów ludzkich, dzidzia to zapewne słowo bez
znaczenia, funkcjonujące tylko potocznie, wzięłabym je za element słownictwa
dziecka, które jeszcze nie potrafi wyraźnie się wypowiadać i używa
słów "baba", "dzidzia" itp...... i dlatego o moim nienarodzonym nie potrafię
mówić jak o fasolce, bobku, dzidzi itp dla mnie to mój synek, moje dziecko,
maleństwo itp. a dlaczego dla was są to dzidzie i bobkofasolki? pomóżcie
zrozumieć.